O ŚMIERCI

The death of the righteous man and the death of the sinner, illustration from a pictorial catechism, end of nineteenth century (colour litho); by French School, (19th century); colour lithograph; Private Collection; Archives Charmet; French, out of copyright

Śmierć jak wiemy, to narodziny nasze do nieba. Jeśli się do niej należycie przygotujemy, będzie ona zakończeniem podróży, przypłynięciem do portu, końcem doświadczeń, chwilą nagrody. Ustanie nasz wzrost na ziemi. Przeniesieni do nieba i w niem uwielbieni, zachowamy przez całą wieczność ten stopień chwały, na który zasłużyliśmy w czasie naszego pobytu na ziemi.

Nie traćmy zatem ani chwilki czasu, ani też żadnej sposobności; wieczność od tego zależy.

Pismo św. daje nam za przykład mrówki. Przedziwną jest ich zmyślność jak wszystkie razem współpracują nad budową swego mrowiska, które stanowi dla nich jakby cytadelę.

Noga człowieka, kopyto zwierzęcia może w jednej chwili zniszczyć całą ich pracę, ale ani na chwilę jej nie zaprzestają, są niezmordowane, zaczynają na nowo ile razy zachodzi tego potrzeba.

Gdybyśmy w ten sam sposób pracowały, my których wzrost duchowy nie może być zniweczony. Gdybyśmy mogły w naszych wysiłkach mieć podobną do mrówczej wytrwałość. Jak śmierć nasz byłaby drogą w oczach Bożych.

Zauważmy u mrówek tę podwójną cechę, tak ważną dla każdej chrześcijanki, a w szczególności dla nas byłych uczennic Zakładu. Mrówka niczem nie gardzi, żadne źdźbło słomy, żadne ziarnko pyłu nie jest dla niej bez znaczenia, wszystko zbiera i umie spożytkować, jeśli się tylko nadaje do tego co buduje.

Z drugiej strony, nic nie jest nad jej siły, na wszystko się waży. Widzi się ją jak ciągnie z trudem ciężar, którym się obarczyła, dla wykonania wspólnego dzieła. Miejmy odwagę do heroicznych aktów miłości bliźniego, jeśli Bóg w niewypowiedzianej łasce nas do nich powołuje, a z drugiej strony, kiedy chodzi o jakiś uczynek miłości bliźniego, nie mówmy nigdy: „to nie warto robić, to drobnostka, inni lepiej to zrobią odemnie, poco mam naprzód występować”, bo pod tem się ukrywa lenistwo i szkaradne samolubstwo. Jeśli ja mam najwięcej miłości, to zrobię tę rzecz najlepiej, bo miłość, nie mówię tu o czułości, której skutki bywają wprost przeciwne, daje zrozumienie, zręczność, niekiedy nawet umiejętność, bo jest natchniona przez mądrość i do mądrości się odnosi.

Napełniajmy życie nasze aktami miłości, choćby małemi, nieznacznemi, nie traćmy żadnej sposobności, wznośmy nasze mrowisko tak wysoko, byśmy, gdy przyjdzie godzina śmierci, miały już tylko jeden krok z ziemi do nieba.

Módlmy się bardzo jedne za drugie, nośmy jedne drugich brzemiona, nie pobudzajmy nikogo do niecierpliwości, do gniewu i rozgoryczenia. Litujmy się nad temi, które nie umieją nad sobą panować. Nie róbmy drugim trudności, nie następujmy im na pięty, nie gromadźmy na drodze przeszkód, nie bierzmy każdej rzeczy z najtrudniejszej strony, dowodząc, że jej wykonać nie można.

Nie gaśmy tlejącej się iskierki, nie prowadźmy próżnych sprzeczek drażniąc się wzajemnie, nie bierzmy ludzi z ich słabej strony. Miejmy odwagę ostrzegać drugich, mówić im w twarz przykre prawdy, ale róbmy to w sposób najmniej bolesny.

Nie oszczędzajmy niczyich słabości, to rzecz bardzo ważna, ale pamiętajmy zawsze, że nie wszyscy mogą postępować jednakowym krokiem, umiejmy czekać cierpliwie, zaczynać na nowo.

Nie sprzymierzajmy się z niczyją pychą, lenistwem, zmysłowością, żądajmy wysiłków, ale stosujmy się do poziomu tych, których nauczamy, nie wyprzedzajmy działania łaski Bożej.

Oddalmy zawczasu od siebie to, co mogłoby nas niepokoić w godzinę śmierci, nie miejmy żadnych zaległości w stosunkach z bliźnimi, spłacajmy długi miłości bliźniego. Dawajmy, nie licząc ile dajemy, dawajmy zwłaszcza siebie samych do ostatecznych granic, tak, jak to uczynił Chrystus Pan względem nas.

On daje się nam codziennie na ołtarzu, my dawajmy się Jemu, codziennie w osobie bliźniego słodyczą, wyrozumiałością, pomocą, cierpliwością tak, ażebyśmy w godzinę śmierci mogły dojść do tego stopnia mądrości i łaski, jaki nam został od wieków przeznaczony w żebyśmy z Chrystusem Panem powiedzieć mogły „wykonałam sprawę którąś mi zlecił” (Jan XVII 4).

Trzeba czasem się cofnąć by lepiej skoczyć. Mamy obowiązek liczyć się z własnemi siłami, by móc więcej z siebie dawać. Nie znaczy to, że się zatrzymujemy, ale że się skupiamy, że się odnawiamy u źródła wszelkiej mądrości i wszelkiej łaski.

Ten wzrost w mądrości i łasce u Boga i u ludzi, stanowi sprawę, która została nam zlecona.

Warto zauważyć, że pochwała którą rozważamy, odnosi się do Chrystusa Pana jako dziecka. Nie możemy równać się z Chrystusem Panem, jako mężem, ale możemy do pewnego stopnia naśladować Chrystusa Pana w jego rozwoju jako dziecko, zniżył się On do ostatecznych granic słabości, by zmniejszyć przestrzeń, jaka go od nas przedziela i zostawić nam przykład mniej niemożliwy do naśladowania.

Nie możemy wznieść się do tego, by razem z Chrystusem umierającym na krzyżu mówić „wykonało się”, ale możliwem jest dla nas według słów ewangelji róść w mądrości i łasce u Boga i u ludzi, byleśmy tego chciały i wytrwale chciały.

Może to będzie dla nas zachętą i podnietą do wysiłków. Nad tem dziełem możemy pracować i możemy go w sobie na godzinę śmierci dokonać. Starajmy się o świadectwo, żeśmy doszły do wzrostu jaki nam został od Boga przeznaczony.

Jest pewna miara, której Bóg od nas żąda i którą osiągnąć musimy, jeśli nie chcemy by według słów Apokalipsy uczynki nasze nie znalazły się zupełnie przed Bogiem (Apok. III w 2). Wzrost jest tak niezbędny, że kiedy on ustaje to i życie jest w niebezpieczeństwie, nie zatrzymujmy się nigdy.

Nie chodzi o to, by rosnąć chwilę, lub od czasu do czasu, trzeba rosnąć codziennie, w kościele, w zajęciach, przy stole, przy pracy, w czasie wypoczynku.

Mądrość jakeśmy widzieli jest doskonałością miłości Bożej i polega na wykonywaniu prawa Bożego.

Rosnąć w łasce przed Bogiem i przed ludźmi znaczy, dawać się coraz więcej z miłością. Śmierć uświęci na wieki ten stopień wzrostu, do jakiego dojść zdołamy i zapewni nam szczęście wiekuiste.

_________________

(Z rekolekcyj mies. P. Jenerałowej).

Pismo Kuźniczanek 1929, R. IX, nr 11, str. 109-112.

https://lagloriadelasantisimavirgen.wordpress.com/2017/11/25/o-smierci/#more-2057

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii CZYŚCIEC, Dusze czyśćcowe, NAUCZANIE KOŚCIOŁA, NIEBO, PIEKŁO, Uncategorized, Śmierć i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.