Plany globalistów

W dniu 20 III 1969 r. dr Richard Day wygłosił w USA w gronie zaufanych osób referat na temat planów „nowego  światowego systemu”.

Jeden ze słuchaczy, dr Lawrence Dunegan widząc,  że program ten jest rzeczywiście realizowany spisał w 1988 r. z pamięci na taśmach mikrofonowych to, co z tego referatu zapamiętał.

Zmarł w 1989.

Taśmy opracowała i udostępniła Randy Engel, działaczka Koalicji w Obronie Życia. Cytuję je za (http://www.sweetliberty.org/nobarbarians1.htm), a informację o nich znalazłem we francuskim Action familiale et scolaire (suplement 217 z X. 2011).

Oto co w 1969 planowali dr Day i jego środowisko:

−  Ograniczenie ludności świata przez promocję małodzietności.

−  Potrzebne będą zezwolenia na posiadanie dzieci.

−  Rozdzielenie seksu od rozrodczości i rozrodczości od seksu.

−  Edukacja seksualna od jak najmłodszego wieku z akcentem na antykoncepcję.

−  Wprowadzenie powszechnej dopuszczalności aborcji na koszt podatników.

−  Promocja wolnej miłości, wszelkich jej wariantów.

−  Promocja homoseksualizmu, by stal się akceptowalnym jako coś normalnego.

−  Wprowadzenie prowokacyjności w modzie kobiecej, by pokazać więcej ciała.

−  Zredukowanie znaczenia rodziny.

−  Wprowadzenie eutanazji i utrudnień dla starszych, by szybciej chcieli odejść.

−  Eliminacja prywatnego lecznictwa.

−  Zapowiedź nowych nieuleczalnych chorób.

−  Ukrywanie nowych skutecznych metod leczenia raka i  chorób serca by ludzie szybciej umierali.

−  Nakierować ewolucję w kierunku, który chcemy i przyśpieszyć ją (uruchomić

hodowlę człowieka).

−  Obalić Kościół katolicki, potem zespoić wszystkie religie w jedną.

−  Zmienić sens Biblii przez zmianę znaczenia niektórych słów.

−  Wydłużyć czas na edukację, ale nauczyć mniej.

−  Niektóre książki znikną z bibliotek.

−  Hazard na skalę państwową będzie promowany (loterie).

−  Będzie promocja alkoholizmu i używania narkotyków.

−  Będzie więcej więzień i szpitale staną się więzieniami.

−  Przestępczość ograniczy się do slumsów – w innych dzielnicach będzie ochrona obiektów.

−  Patriotyzm się skończy. Kupujący nie będzie zważał na rodzimość produkcji. 

−  Ciężki przemysł ewakuuje się z USA w celu ochrony środowiska.

−  Deindustrializacja spowoduje ruchy ludności i utratę lokalnych tradycji.

−  Będzie specjalizacja na skalę światową, co wszystkich wzajemnie uzależni.

−  Tylko sporty międzynarodowe będą promowane, lokalne wygaszane.

−  Sporty dla dziewczyn mają ignorować ich kobiecość.

−  Będzie zakaz posiadania broni. Myśliwi będą ją wypożyczać na czas polowań.

−  W rozrywce mają dominować gwałtowność i seks pokazujący wszystko.

−  Muzyka poważna będzie tylko dla starszych. Młodzi dostaną hałas z ideowym przekazem, i to polubią.

−  Wszyscy będą poddani identyfikacji (dowody osobiste, chipy).

−  Objęte kontrolą będzie jedzenie, podróżowanie, pogoda.

−  Politycy myślą, że rządzą, ale robią, co im się podsuwa.

−  Wyniki naukowe będą fałszowane, by narzucić określone cele.

−  Znaczenie ONZ i  światowych organizacji wzrośnie. Jeśli będzie trzeba

postraszy się ludzkość kilkoma wybuchami jądrowymi i uzyska posłuszeństwo.

−  Wojny mają wartości pozytywne, a terroryzmem można wymusić uległość.

−  Inflacja będzie narzędziem kontroli nad społeczeństwami.

−  Będzie powszechne szpiegowanie wszystkich.

−  Domy prywatne będą tylko dla posłusznych.

(…)

—————————————

Za; http://opoka.giertych.pl/  – 77(98) z grudnia 2011 r

Masoneria w Unii Europejskiej – Jan Bodakowski

Wydawca prawicowego miesięcznika „Opcja na prawo” i wielu ciekawych prawicowych publikacji Wydawnictwo Wektory wydało niedawno książkę Guido Grandt‘a „Czarna księga masonerii”.

Guido Grandt jest 47 letnim niemieckim dziennikarzem śledczym, pisarzem i filmowcem. Jego praca pochodzi z 2007 roku i oparta jest na publikacjach wolnomularstwa i mediów głównego nurtu. W tekście autor nie kryje swoich lewicowych sympatii (książki nie można więc uznać za przejaw prawicowej propagandy).

Masoneria w Unii Europejskiej

Na całym świecie działa 8 milionów masonów (w tym 4 miliony w USA) zrzeszonych w 50.000 lóż. W Austrii działa Wielka Loża Austrii i kilka innych lóż tworzących wielki wschód Austrii. Po II wojnie światowej członkami masonerii zostało bardzo wielu austriackich nazistów. W Szwajcarii działa Wielki Wschód Szwajcarii (jednym z członków szwajcarskiej masonerii był założyciel Czerwonego Krzyża).

W Republice Federalnej Niemiec działa kilka nurtów masonerii: Wielka Loża Dawnego Rytu Wolnych i Przyjętych Mularzy Niemiec, Wielka Loża Krajowa Wolnomularzy Niemiec, Wielka Narodowa Loża Matka „Pod Trzema Globami”, Wielka Loża Amerykańsko Kanadyjska, Wielka Loża Brytyjskich Wolnomularzy w Niemczech. „Ogólnie przedstawicielstwo wszystkich niemieckich masonów spoczywa wyłącznie w rękach Zjednoczenia Wielkich Lóż Niemiec – Bractwie Wolnomularzy”.

W RFN działa 4000 masonów w 450 lożach zjednoczonych w pięciu wielkich lożach. Symbolem niemieckich masonów jest niezapominajka.

Loża P2

Najbardziej znaną lożą współczesnej Europy była (a zdaniem autora jest nadal) loża P2 (Propaganda Due). P2 działała już za rządów Mussoliniego, wtedy to bracia z tej loży zajmowali się w ramach reżimu faszystowskiego mordowaniem i torturowaniem przeciwników faszyzmu, brali też udział w walkach w Hiszpanii po stronie generała Franco i w ramach Waffen SS. P2 zarabiała kasę na handlu narkotykami, finansowała terroryzm neofaszystowski, inspirowała terror lewicy i neofaszystów, organizowała wespół z CIA zamachy bombowe, szkoliła do walk partyzanckich za pieniądze CIA (według planów NATO w Włoszech, Francji, Belgii, Grecji, Portugalii, Luksemburgu, Holandii, Danii, Norwegii, RFN tworzono odziały partyzanckie na wypadek wojny z blokiem komunistycznym).

Jednym z najbardziej znanych aktów terroru związanych z lożą P2 było zabicie Aldo Moro. Aldo Moro był politykiem chadecji zainteresowanym współpracą z komunistami. Chciał uniezależnienia Włoch od USA i Watykanu. Jako premier w czasie wojny Jom Kipur w 1972 roku odmówił USA współpracy w pomocy militarnej dla Izraela, uznał OWP i sprzedawał broń Palestyńczykom. W 1978 roku został porwany przez zachodnioniemieckich lewicowych terrorystów z Czerwonych Brygad (organizacja ta była zinfiltrowana przez tajne służby Republiki Włoskiej i RFN). Zdaniem autora „Czarnej księgi masonerii” zachodnioeuropejskie i amerykańskie służby specjalne związane z P2 wspierały likwidacje Aldo Moro by nie dopuścić komunistów do udziału we Władzach Republiki Włoskiej (pisał o tym jeden z członków P2 Mino Peccorelli – za co został przez masonerie zlikwidowany oraz emerytowani agencji CIA). W czasie porwania policja i służby specjalne wykazały się bezczynnością (nie można się temu dziwić – większość członków sztabu kryzysowego z policji i tajnych służb była członkami P2). W czasie śledztwa w sprawie zabójstwa Aldo Moro włoscy śledczy niezbicie wykazali związki lewicowych terrorystów z prawicowymi radykałami z P2). Przed swoją śmiercią w niewoli Czerwonych Brygad Aldo Moro pisał pamiętniki i listy obnażające kulisy włoskiej polityki (wszyscy którzy poznali treść tych pism w tym i śledczy służb specjalnych zostali zlikwidowani). Po 55 dniach uwięzienia Aldo Moro został zbity, kilka osób związanych z jego zabójstwem udało się osadzić. Komisja śledcza włoskiego parlamentu badająca sprawę zabójstwa Aldo Moro została zlikwidowano po dojściu do władzy Silvio Berlusconiego.

Jednym z głównych braci był Licio Galli, działacz faszystowski, który pod koniec II wojny światowej przyłączy się do antyfaszystowskiej partyzantki. Po wojnie zajął się przerzutem nazistów do Ameryki Południowej (między innymi Klausa Barbie który w Ameryce Południowej zorganizował szwadrony śmierci). Po emigracji do Ameryki Południowej współpracownik Perona w Argentynie, od 1965 mason, od 1972 konsul honorowy Argentyny w Republice Włoskiej i handlarz bronią. Pomimo że był protestantem papież Paweł VI przyjął go do Zakonu Maltańskiego. Licio Galli był też współpracownikiem CIA, amerykańskiego oraz włoskiego kontrwywiadu wojskowego. Po powrocie do Włoch był współudziałowcem fabryki materacy produkującej na zamówienia rządowe oraz działaczem chadecji. W 1967 został członkiem loży P2 a z czasem wielkim mistrzem tej loży.

Jego bratem z loży był Michele Sidona bankier Cosa Nostra, Watykanu, masonerii, CIA i finansjery. Michele Sidona transferował kasę CIA dla włoskiej prawicy by nie dopuścić do przejęcia władzy we Włoszech przez komunistów, dla mafii prał brudną kasę (z prostytucji, pornografii, handlu narkotykami). Innym bratem z loży P2 był Roberto Calvi. Roberto Calvi w wojnie domowej w Hiszpanii brał udział po stronie Franco, w II wojnie światowej walczył w Waffen SS, po wojnie był bankierem mafii.

Wśród członków P2 byli reprezentanci: chadecji, faszystów, monarchistów, Opus Dei, Rycerzy Maltańskich (w tym wielki mistrz Zakonu Maltańskiego i przyjaciel papieża Pawła VI Umberto Ortolani), mafii, przedsiębiorców, armii, sadownictwa, policji, wywiadu, tajnych współpracowników CIA. P2 kreowała włoską politykę (P2 zlikwidowała szefa jednej z instytucji prokuratorskich i samą instytucje która zagrażała interesom P2, zleciła zabicie wielu prokuratorów badających przestępstwa loży). Loża P2 była jedną z wielu lóż tworzących układ mafijny w Europie, Unii Europejskiej i wschodniej Europie. P2 miała też związki z amerykańską partią republikańską, dyplomacją USA i CIA (do lat 50 XX wieku USA ingerowała w europejską politykę w duchu masonerii np. poprzez organizacje lóż masońskich na terenie baz NATO).

Podczas rewizji domu wielkiego mistrza P2 Licio Galli w marcu 1981 roku włoska policja znalazła listę ponad 1000 masonów z loży P2, tajne dokumenty włoskiego rządu i dossier elit politycznych Republiki Włoskiej.

Wśród członków loży P2 znalazło się 180 generałów, 52 wysokich oficerów żandarmerii, 37 wysokich oficerów policji, 150 parlamentarzystów, 14 sędziów, 50 przemysłowców i bankierów, 10 głównych dziennikarzy i redaktorów naczelnych, 100 kardynałów i biskupów zrzeszonych w Loggia Ecclesia.

Spośród 2500 członków loży P2 poznano nazwiska tylko połowy masonów (w tym Silvio Berlusconiego i wielu jego dzisiejszych ministrów). P2 miała swoich współpracowników w Argentynie, Urugwaju, Wenezueli, Paragwaju, Boliwii, Nikaragui, Francji, Hiszpanii, Portugalii, Niemczech, Szwajcarii i USA.

Sam Licio Galli zagrożony aresztowaniem w następnym miesiącu zbiegł do Ameryki Południowej. Półtorej roku później pod fałszywym nazwiskiem został aresztowany w Szwajcarii, jednak udało mu się uciec z szwajcarskiego aresztu (szwajcarska policja niezbyt go pilnowała). W 1987 wrócił dobrowolnie do Szwajcarii i podał się aresztowi. W 1988 został wydany Włochom, we włoskim więzieniu przesiedział 7 miesięcy.

Zdaniem autora „Czarnej księgi masonerii” masoni we Włoszech mordowali wszystkich polityków którzy chcieli zwalczać mafię. Przyczyną tej zażyłości między masonerią a mafią było to że masoneria czerpała ogromne zyski z bycia pośrednikiem między mafią a władzami. Włoska masoneria zrzeszając policjantów, pracowników wywiadu, sędziów i polityków, sprawiała że włoscy masoni działając w zmowie wzajemnie zapewniali sobie bezkarność.

Zdaniem Guido Grandt najbardziej znanym masonem w Unii Europejskiej jest zdaniem autora książki premier Włoch Silvio Berlusconi (związany z Opus Dei, ociec wysyłający dzieci do szkoły sztajnerowskiej, wieloletni premier, założyciel partii Forza Italia, właściciel 150 firm, udziałowiec banków i firm ubezpieczeniowych, właściciel stacji telewizyjnych, firm ubezpieczeniowych, domów towarowych, drużyny AC Milan, majątku wartego 40 miliardów dolarów). Berlusconi do P2 wstąpił w 1972 roku. W loży otrzymał numer 1816 i kod E.19.78, przydzielono go do grupy 17, jego akta miały sygnaturę 0625. W 1988 w trakcie procesu sąd włoski potwierdził jego członkostwo w masonerii. W swojej posiadłości zbudował sobie masoński grobowiec. Zdobycie władzy uchroniło Berlusconiego przed bankructwem. Berlusconi dzięki wsparciu braci (polityków i biznesmenów) zrobił karierę, w zamian promował masonów w swoich mediach i cenzurował negatywne informacje o masonach.

Kiedy Berlusconi był premierem odebrał „urzędnikom dochodzeniowym prawo do wystawiania nakazów aresztowania w wypadku korupcji politycznej i przestępczości finansowej” (między innymi brat Berlusconiego był zagrożony aresztowaniem) oraz próbował wprowadzić kary dla dziennikarzy piszących o skazanych w sprawach korupcyjnych. Pomimo licznych postępowań prokuratorskich w sprawie przestępstw Berlusconi pozostał bezkarny. Po drugim przejęciu władzy Berlusconi wprowadził amnestie dla: przestępców podatkowych, obsadził listy wyborcze swoimi kumplami zapewniając im immunitet parlamentarny, zapewnił bezkarność wielu przestępcom gospodarczym, wprowadził przepisy pozwalające oskarżonym na zmianę oskarżycieli (co doprowadził do ponownego rozpoczęcia postępowania i unieważnienia się przestępstwa). Berlusconi zatarł wszelkie wyroki wobec siebie i swojej kliki. Z wymiaru sprawiedliwości, parlamentu i publicznych mediów uczynił swoje prywatne narzędzie. Uczynił republikę włoską republiką bananową. Równolegle z tym jak doprowadził gospodarkę Włoch do kryzysu sam został miliarderem.

Związany z masonerią był były premier Republiki Włoskiej Giulio Andreotti (chadek, związany z neofaszystami, wspierający Opus Dei, przyjaciel papieży Pawła 6 i Jana Pawła II). Dzięki Andreottiemu masoni z loży P2 zdobyli kontrole nad włoskimi służbami specjalnymi.

Masoneria w kościele katolickim

Media głównego nurtu wielokrotnie pisały o zinfiltrowaniu przez masonerie Watykanu. Członkami masonerii według mediów ma być ponad stu kardynałów, biskupów i urzędników watykańskiej kurii.

Mają działać specjalne seminaria dla przyszłych członków masonerii. Watykan ma być podzielony na 8 stref rozdzielonych między 4 szkockie loże. Masoneria ma kontrolować administracje, policje i tajna służbę Watykanu.

12 września 1973 roku włoski tygodnik „Op” wydawany przez masona Minio Pecorellego (później zamordowanego za zdradę masonerii podobnie jak i dziennikarz który przygotował publikacje) opublikował listę 120 katolickich hierarchów masonów (wśród których był sekretarz stanu, odpowiedzialny za sprawy międzynarodowe Agostino Casarolli, prezes Banku Watykańskiego Paul Marcinkus, prefekt Kongregacji ds Biskupów będący jednocześnie zastępcą redaktora naczelnego „L’Osservatore Romano”. Jawnie swoją jedność z masonerią deklarował nagradzany przez masonerie i zwalczający tradycyjny katolicyzm Hans Kung.

Jednym z najsławniejszych mordów rytualnych masonerii (zdaniem Guido Grandt’a) było zamordowanie papieża Jana Pawła I następcy Pawła VI.

Do zabójstwa papieża doprowadziło opublikowanie we wrześniu 1978 przez masona i dziennikarza Mino Pecorelli’ego w „Osseratore Politico” artykułu „Wielka Loża Watykanu”.

W artykule Pecorelli upublicznił listę 121 prałatów, kardynałów i biskupów członków watykańskiej loży „Ecclesia”.

Jan Paweł I chciał zwolnić z posad masonów, w tym i arcybiskupa Paula Marcinkusa prezesa Banku Watykańskiego co doprowadziło by do ujawnienia przez nowy zarząd banku przekrętów dotychczasowego kierownictwa oraz kradzieży 1.300.000.000 dolarów amerykańskich z Banco Ambrosiano (po śmierci Jana Pawła I Watykan spłacił długi tego banku który był wspólnie kontrolowany przez arcybiskupa Marcinkusa, Licio Gali mistrza loży P2, Michale Sidona [bankiera mafii, związany z P2, chadekami i neofaszystami], banku zajmującego się praniem brudnej kasy i spekulacjami giełdowymi przez sieć banków zależnych w rajach podatkowych).

Kasa z Banco Ambrosiano miała być rzekomo przeznaczona dla polskiej Solidarności i antykomunistycznych bojówek w Ameryce Południowej i Europie Wschodniej [panuje opinia że kasa która była wysyłana Solidarności została przejęta przez środowiska opozycjonistów związanych z SB a współcześnie z UE].

Bankierzy znający tajemnice Banco Ambrosiano byli szybko likwidowani. Po 33 dniach 28 września 1978 roku masoneria otruła Jana Pawła I. Ciało papieża zostało szybko pochowane, nie przeprowadzono autopsji, wszelkie notatki papieża zniszczono. Oficjalnie uznano śmierć Ojca Świętego za naturalną, pomimo że papież dwa tygodnie wcześniej przeszedł badania lekarskie których wyniki lekarze uznali za doskonałe. By nie dopuścić do ujawnienia prawdy przeprowadzono kampanie dezinformującą.

Jan Bodakowski

Za: materiałów redakcyjnych

Za; http://www.bibula.com/ – 2010-08-17

Antychrześcijański kalendarz UE będzie poprawiony

(foto. upr.org.pl)

W nowej wersji Kalendarza Uczniowskiego Unii Europejskiej znajdą się także święta chrześcijańskie, a do egzemplarzy dotychczas wydrukowanych zostanie dołączony zawierający je suplement – informuje Radio Watykańskie.

Zapewnił o tym francuski minister do spraw europejskich Laurent Wauquiez, do którego zwrócił się przewodniczący episkopatu Francji. Kard. André Vingt-Trois zapytał, jakie kroki podjął francuski rząd, by wyrazić dezaprobatę wobec publikacji europejskiego kalendarza na rok szkolny 2010/11 z Halloween, Walentynkami oraz świętami żydowskimi, muzułmańskimi czy hinduistycznymi, ale bez żadnych obchodów chrześcijańskich, nawet Bożego Narodzenia, Wielkanocy czy Wszystkich Świętych. Arcybiskup Paryża określił to jako „zamach na przekonania francuskich chrześcijan, sprzeczny z unijnym ustawodawstwem”.

Francuski minister poinformował, że zwrócił się do odpowiedzialnego za wydanie kalendarza komisarza Unii Europejskiej ds. zdrowia i ochrony konsumentów. Pochodzący z Malty John Dalli zobowiązał się, że w przyszłych wydaniach takiego błędu już nie będzie oraz że prześle dodatek z uzupełnieniami do szkół, które już otrzymały kalendarz.

Prawdę mówiąc, chodzi tu o pewien unik. Suplement nie będzie bowiem przedstawiony jako spis świąt chrześcijańskich, ale jako wykaz oficjalnych dni świątecznych w poszczególnych krajach członkowskich. Oczywiście w dużej części są to obchody religijne chrześcijan, skoro ok. 90 proc. mieszkańców Unii Europejskiej wyznaje chrześcijaństwo.

Skandaliczne pominięcie takich obchodów wywołało liczne protesty indywidualne i zbiorowe.

Organizacje katolickie z różnych krajów, także z Polski, skierowały pisma w tej sprawie m.in. do przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Jerzego Buzka i do José Manuela Durão Barroso, stojącego na czele Komisji Europejskiej. To ona wydała kalendarz w ponad 3 mln egzemplarzy we wszystkich językach Unii.

Radio Watykańskie przypomina, że przedmowę do polskiej edycji napisał unijny komisarz Janusz Lewandowski, a honorowy patronat objęło Ministerstwo Edukacji Narodowej.

Autor: wg, | Źródło: Radio Watykańskie,

Za; http://niezalezna.pl/

Dlaczego boję się neokonserwatystów? – Adam Wielomski

Złapałem się ostatnio na czymś strasznym, poczułem się jakbym popełnił orwellowską “myślo-zbrodnię”, a mianowicie złapałem się na sympatii dla Baracka Obamy i na tym, że życzyłem mu sukcesu w rozpoczynającej się w Stanach Zjednoczonych kampanii prezydenckiej.

 

Bardzo przepraszam Czytelników, że zacząłem ten tekst od takiej intelektualnej pornografii, z elementami “sado-maso”, ale po głębszej analizie wspomnianej “myślo-zbrodni” doszedłem do wniosku, że moje niezdrowe podszepty mają pewne uzasadnienie polityczne.

Nie będę ukrywał, że czuję się zagrożony kierunkiem w jakim zmierza większość polskiej prawej strony sceny politycznej, a mianowicie neokonserwatyzmem.

W niektórych polskich prawicowych pismach zaczęto już publikować nekrologi oficerów CIA, na niektórych – rzekomo katolickich – portalach już jawnie mówi się o jakiejś “judeochrześcijańskiej” syntezie, jako wzorzec pokazując właśnie amerykański neokonserwatyzm.

Dlatego czuję się zagrożony, ponieważ wyczuwam wyraźnie pewnego rodzaju infiltrację polskiej prawicy przez amerykański i judeochrześcijański neokonserwatyzm. Nie przestudiowałem dokładnie mechanizmów tej infiltracji, ale jeden z byłych parlamentarzystów Ligi Polskich Rodzin rzekł mi kiedyś, że gdy tylko partia ta dostała się do Sejmu, wtenczas od razu posypały się zaproszenia do ambasady amerykańskiej, a na oficjalnych rautach zaczęły się mnożyć sugestie co do możliwych stypendiów i wycieczek do Waszyngtonu. Wiadomo: brać pieniądze z Moskwy lub Berlina to jawna “zdrada”, ale brać pieniądze z Waszyngtonu to “prestiżowe stypendium”, którego nikt w Polsce się nie wstydzi.

Dlaczego z niepokojem obserwuję infiltrację polskiej prawicy akurat przez amerykański neokonserwatyzm?

Po pierwsze, dlatego, że z niepokojem należy patrzeć na wszelkie pozakulisowe naciski na polską scenę polityczną, czynione przez wielkie mocarstwa. To zaczyna przypominać osławione Czasy Saskie, gdy ościenni agenci niemal jawnie kupowali polityków i stronnictwa sejmowe.

Po drugie, uważam geopolitykę neokońską za wielce niekorzystną dla Polski.

Neokonserwatywna wizja stosunków międzynarodowych charakteryzuje się totalną konfrontacją Stanów Zjednoczonych z praktycznie całym światem, arbitralnie wrzuconym do worka z napisem “wrogowie demokracji i praw człowieka”, czyli z Rosją, Chinami i światem islamskim.

Pomijając problem permanentnych “operacji pokojowych” amerykańskich armii na całym świecie – sam w sobie stwarzający więcej problemów niż rozwiązań – dla naszego kraju w projekcie tym przewidziano poczesne miejsce.

Jesteśmy tu bowiem zaplanowani jako jedno z głównych miejsc ataku na Rosję i rosyjskie wpływy w krajach postradzieckich, czego skrajnym wyrazem była polityka śp. Lecha Kaczyńskiego, na czele z pamiętnym “występem” w Gruzji, gdy dosłownie wstydziłem się, że jestem Polakiem i mam Prezydenta, która ośmiesza nasz kraj na oczach całego świata. Realizacja polityki neokonserwatywnej oznacza, że Polska na powrót stanie się krajem frontowym w demokratycznej krucjacie przeciwko Rosji Putina i Miedwiediewa. Widzę w tym poważne zagrożenia dla naszego bezpieczeństwa i absolutnie żadnych możliwych korzyści.

Po trzecie, nie zgadzam się z tezą, że neokonserwatyzm to tylko pewna koncepcja stosunków międzynarodowych, której nie towarzyszy szersza myśl polityczna czy wizja kulturowa.

Są dwie podstawowe koncepcje polityczno-kulturowe, które towarzyszą neokoństwu:

  1. Zmuszanie całego świata do przyjęcia “demokracji” i “praw człowieka” w wersji amerykańskiej i pod amerykańskim nadzorem, co w praktyce oznacza rodzaj hegemonii państwa które wyznacza, wprowadza, nadzoruje standardy i karze za ich niestosowanie (w postaci “interwencji pokojowych”).
  2. Mam również nieodparte wrażenie, że mamy do czynienia z rodzajem synkretycznej herezji religijnej. U neokonów nie ma czegoś takiego jak cnoty czy wartości chrześcijańskie (o katolickich nie wspominając). Jak pisze jeden z portali niewolniczo naśladujących publicystów neokońskich, istnieje rzekomo jakaś judeochrześcijańska “matryca antropologiczna”, która powoduje, że chrześcijanie i żydzi wierzą w jednego Boga, mają identyczny system etyczny, przyświecają im te same wartości. Następnie tenże rzekomo katolicki portal poucza, że także i my – chrześcijanie czekamy na nadejście mesjasza, zapominając, że to tylko żydzi nań czekają, gdyż nasz Mesjasz narodził się 2000 lat temu i został ukrzyżowany właśnie przez żydów, krzyczących “a krew Jego na nas i na dzieci nasze” (Mt 27, 25). Neokonserwatyzm jest projektem zlania w jedno chrześcijaństwa i judaizmu, a więc projektem rejudaizacji chrześcijaństwa, czyli herezją religijną.

Właśnie dlatego z pewnym niepokojem patrzę na możliwość zwycięstwa w wyborach amerykańskich neokońskiego “judeochrześcijanina” czy nawet “judeokonserwatysty”. Widzę w tym zagrożenie dla istniejących relacji międzynarodowych, a przede wszystkim wciągnięcie Polski w jakąś antyrosyjską awanturę w której – niestety – naturalnym polem bitwy nie będą prerie nad Missisipi, ale równiny Mazowsza.

Ktoś powie, że Barack Obama to katastrofalny prezydent Stanów Zjednoczonych, może nawet powie – jak to uczynił jeden z naszych posłów z sejmowej mównicy – że to “koniec cywilizacji białego człowieka”.

Tak, to jest prezydent fatalny, który doprowadził Stany Zjednoczone na skraj finansowej ruiny, zadłużając to państwo na skalę nieznaną w historii i gwarantując, że spłaty długu publicznego na dziesięciolecia spowolnią tempo rozwoju gospodarczego Ameryki.

To wszystko prawda, ale to problem amerykański, a nie polski. Nas interesować winna przede wszystkim polityka zagraniczna Baracka Obamy i winniśmy go oceniać z tej perspektywy, gdyż tu rozgrywają się nasze narodowe interesy.

W tej dziedzinie jest ona – jak na amerykańskie standardy – dosyć spokojna i mało awanturnicza. Stoi ona na stanowisku uznania brutalnej prawdy, że Polska leży pomiędzy Rosją a Niemcami i żadnych alternatyw dla tego faktu nie ma. Kiedy zrozumie to polska tzw. prawica?

Adam Wielomski

Tekst ukazał się w tygodniku Najwyższy Czas!

za: konserwatyzm.pl

Za;  http://mercurius.myslpolska.pl/

Chrześcijanie razem przeciw Obamie

Dla katolików i wielu ewangelików w USA nadszedł zapowiadany czas, kiedy chrześcijanie będą musieli wypowiedzieć obywatelskie posłuszeństwo, kiedy będą musieli wybierać między Bogiem a Cezarem. Zobowiązaliśmy się oddawać Cezarowi, co cesarskie, ale pod żadnym pozorem nie oddamy Cezarowi tego, co należne jest Bogu – z taką deklaracją zwrócili się do współbraci ewangelików w Stanach Zjednoczonych Chuck Colson i Timothy George, znani działacze chrześcijańscy, którzy w ten sposób wyrażają sprzeciw wobec forsowanych przez administrację Baracka Obamy nowych zapisów łamiących prawo do wolności sumienia i wyznawania religii.

Po zdecydowanym proteście katolickich biskupów wobec ustawy ubezpieczeniowej nakładającej na każdego pracodawcę, w tym także instytucje kościelne i religijne, obowiązek zapewnienia swoim pracownikom ubezpieczenia pokrywającego koszty sterylizacji, antykoncepcji i środków wczesnoaborcyjnych, głos zabrali przedstawiciele ewangelików.

W piśmie wystosowanym do współbraci czytamy między innymi:

        „My, ewangelicy, musimy jednoznacznie stanąć w jednym szeregu z naszymi rzymskokatolickimi braćmi i siostrami. Kiedy władza łamie prawo do wolności religijnej jednej grupy, zagraża to wolności wszystkich”.

Autorzy powołują się na katolickich biskupów, którzy zapowiedzieli, że nie podporządkują się niesprawiedliwym zapisom. Jak zauważyli, bezkompromisowa postawa katolickich pasterzy jest bardzo odważna, szczególnie w sytuacji, kiedy wiadomo, że kary za wypowiedzenie przez nich posłuszeństwa wobec decyzji państwowych będą bardzo surowe.

          „Katolickie szpitale, uniwersytety oraz inne organizacje będą zmuszone do zapłacenia grzywny (w wysokości 2 tys. dolarów za pracownika) za odmowę wykupienia ubezpieczenia, które jest sprzeczne z nauczaniem ich Kościoła” – czytamy w komunikacie.

Jak informują jego autorzy, w wyniku nowych uregulowań prawnych niektóre instytucje po prostu zostaną zamknięte. Oznacza to, że wielu ludzi będących w potrzebie nie uzyska już więcej pomocy. Colson i George podkreślają, że to nie tylko organizacje katolickie poniosą karę za niesienie pomocy ludziom bez względu na ich wyznanie. Colson jako założyciel organizacji Prison Fellowship, której celem jest docieranie z Dobrą Nowiną do więźniów, zauważa, że ustawa uderzy również w tę instytucję zatrudniającą blisko 180 osób.

            „Trzy lata temu, kiedy [w zespole grupującym przedstawicieli prawosławia, katolicyzmu i protestantyzmu] wspólnie opracowywaliśmy Deklarację Manhattańską, przepowiadaliśmy, że nadejdą czasy, kiedy chrześcijanie będą musieli stawić czoła bardzo realnej perspektywie obywatelskiego nieposłuszeństwa – że będziemy musieli wybrać stronę: Bóg albo Cezar. Z pewnością dla katolików i wielu z nas, ewangelików, te czasy nadeszły” – czytamy w liście.

Mając tę świadomość, jego autorzy zwracają się do współbraci, by wystąpili przeciwko niesprawiedliwym zapisom ustawy, które łamią podstawowe prawo do wolności. Colson i George zaproponowali w tym celu podjęcie czterech kroków.

Po pierwsze, zachęcają do podpisania petycji do prezydenta Baracka Obamy w sprawie zwolnienia z haniebnego obowiązku wszystkich pracodawców kościelnych.

Po drugie, proszą o pisanie w tej sprawie do polityków zasiadających w Kongresie.

Po trzecie, zwracają się z prośbą o dołączenie swojego podpisu pod wspomnianą Deklaracją Manhattańską, która wzywa chrześcijan do zjednoczenia się i poparcia prawd dotyczących świętości życia ludzkiego, uznających małżeństwo za jedność kobiety i mężczyzny oraz potwierdzających prawo do wolności sumienia i religii. Jak zauważają, deklarację podpisało dotąd 500 tys. osób, które zobowiązały się „oddawać Cezarowi, co cesarskie, ale pod żadnym pozorem nie oddawać Cezarowi tego, co należne jest Bogu„.

Po czwarte wreszcie, Colson i George proszą o modlitwę, by Bóg odmienił serca i umysły prezydenta oraz pracowników jego administracji. „Nie przesadzamy, kiedy mówimy, że jest to największe zagrożenie wolności religijnej, jakie do tej pory miało miejsce – podkreślają.

Na zakończenie autorzy cytują słowa Martina Niemöllera, niemieckiego pastora, który więziony w obozie w Dachau napisał:

         „Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem. Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą. Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem. Nie byłem przecież socjaldemokratą. Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem. Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było”.

Anna Bałaban

Za; http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=ii&dat=20120215&id=main – Środa, 15 lutego 2012, Nr 38 (4273)

Polacy przeciwko zabijaniu dzieci – spektakularna klęska feministek

Krzysztof Kasprzak

Fundacja Pro – prawo do życia dowiedziała się, że pomimo zaangażowania blisko trzydziestu organizacji oraz lewicowych środowisk dysponujących ogromnymi środkami finansowymi nie udało się zebrać wymaganych 100 tysięcy podpisów pod projektem ustawy ułatwiającej zabijanie dzieci.

Suma 30 tysięcy zebranych podpisów przez organizatorów akcji „Tak dla kobiet”,  pokazuje jak niewielkie jest poparcie dla aborcji w Polsce.

źródło: http://www.stopaborcji.pl  -http://www.stopaborcji.pl/

Barykady ostatecznej rewolucji – Homorewolucja

W roku 1987 homoseksualista Michael Swift opublikował na łamach opiniotwórczego dla amerykańskich środowisk homoseksualnych, a przy tym uważanego przez samych zainteresowanych za pismo mocno lewicowe, tygodnika „Gay Community News” edytorial zatytułowany Gej rewolucjonista, stanowiący ni mniej ni więcej tylko manifest nowej rewolucji – homorewolucji.

Tekst wzbudził oburzenie kół chrześcijańskich w Stanach Zjednoczonych, które trafnie odczytały go jako plan działania aktywistów gejowskich na najbliższe dekady.

Ci jednak, usiłują dowodzić, że artykuł Swifta miał charakter satyryczny, że tak naprawdę to – jak twierdzi sam autor – fantazjowanie, wybuch wewnętrznej wściekłości prześladowanego, który desperacko marzy, by stać się prześladowcą.

Bez względu jednak na to, jakie cele przyświecały autorowi i jakkolwiek satyrycznym by się jawił ów tekst w chwili swego powstania (wszak czytając w latach pięćdziesiątych dziewiętnastego stulecia Manifest komunistyczny Marksa, a w latach 20. wieku dwudziestego Mein Kampf Hitlera, też można się było uśmiać do rozpuku), w rzeczy samej brzmi on jak manifest, więcej – jak szczegółowy plan rozpisany na poszczególne fazy.

Manifest Michaela Swifta – bynajmniej nie tajny, bez trudu dostępny w internecie – zasługuje na wnikliwą egzegezę, zwłaszcza, że zawarte w nim postulaty od kilku dziesięcioleci systematycznie i z rosnącym nasileniem wprowadzane są w życie. Warto więc uważnie się owemu tekstowi przyjrzeć.

Będziemy pisać wiersze o miłości między mężczyznami; będziemy wystawiać sztuki, (…) nakręcimy filmy o miłości między bohaterskimi mężczyznami, które zastąpią tanie, płytkie, sentymentalne miłostki heteroseksualne królujące na ekranach waszych kin. Wyrzeźbimy posągi pięknych młodzieńców, które staną w waszych parkach, na waszych rynkach i placach. Muzea świata wypełnią się obrazami pełnych wdzięku nagich chłopaków.

 Czyż to się już od dawna nie dzieje? W zachodnich galeriach sztuki pełno takich obrazów i rzeźb. Liczba tytułów książkowych i filmowych z elementami homoseksualnymi idzie już w setki.

Nasi pisarze i artyści uczynią z miłości męsko-męskiej obowiązujący kanon mody; to dla nas nic trudnego, ponieważ znamy się na kreowaniu stylu. Praktykujemy kult piękna, moralności i estetyki. Nasza inteligencja czyni z nas naturalnych arystokratów rasy ludzkiej – faktycznie mit o większej inteligencji i wrażliwości estetycznej pederastów zdołał się już upowszechnić, co wskazuje, iż świat naprawdę oszalał. Jak bowiem można wierzyć w podobną brednię, przeczącą elementarnej logice – gdzież estetyczna wrażliwość u kogoś, kto zaspokaja swe pożądanie w tak odrażający, sprzeczny z anatomią i fizjologią sposób?

Homorewolucja sięga do sprawdzonych wzorów Marksa, Lenina, Hitlera, Mao Tse Tunga i Pol Pota, by stworzyć Nowego Człowieka – zwłaszcza Nowego Mężczyznę (bo kobiety to dla aktywistów gejowskich nic ponad użyteczne idiotki).

Zapowiada więc otwarcie:

Zgwałcimy waszych synów. Uwiedziemy ich w waszych szkołach, w waszych internatach, w waszych siłowniach, w waszych szatniach, w waszych halach sportowych, w waszych seminariach, w waszych organizacjach młodzieżowych, w toaletach waszych kin, w waszych wojskowych koszarach, w waszych sejmach i senatach – wszędzie, gdzie mężczyźni są razem z mężczyznami. Wasi synowie staną się naszymi posłusznymi sługami. Zostaną przerobieni na nasz obraz i nasze podobieństwo. Będą nas łaknąć i wielbić.

Homoseksualny kanon już zaczyna obowiązywać

– czyż nie powstają uniwersyteckie kierunki mające „naukowo” dowodzić, że homoseksualizm jest koniecznym warunkiem prawdziwej szlachetności i prawdziwego piękna w człowieku?

Czyż obawa przed napiętnowaniem mianem „homofoba” nie zamyka ust krytykom dewiacji?

Tylko patrzeć, jak twierdzenia takie dostarczą normy prawnej. Zniesione będą wszystkie prawa zakazujące homoseksualizmu, a w ich miejsce zaczną obowiązywać ustawy propagujące miłość między mężczyznami.

Wielu ulegnie, przyjmując homoseksualny styl życia.

A co z tymi, którzy nie zechcą uznać zboczenia za normę?

Wszystkie kościoły, które nas potępiają, zostaną zamknięte. Naszymi jedynymi bogami są przystojni młodzieńcy. Napiszemy historię od nowa. Pokażemy homoseksualność wielkich przywódców i myślicieli, którzy wpływali na kształt świata. W stworzonym przez nas wspaniałym społeczeństwie rządy będzie sprawować elita złożona z gejowskich poetów. (…) Każdy mężczyzna zarażony heteroseksualną żądzą będzie automatycznie pozbawiony prawa do zajmowania wpływowej pozycji – trudno o wyraźniejszą zapowiedź marginalizacji, wykluczenia i prześladowań.

Wszystkie męskie osobniki, które w swojej głupocie będą uparcie trwać przy swoim heteroseksualizmie, staną przed homoseksualnymi sądami i zostaną skazani na niewidzialność.

Cóż znaczy „niewidzialność”? Chyba tylko wyższy stopień „niedotykalności” w indyjskim systemie kastowym. Czyli los pariasa. A może to eufemizm oznaczający unicestwienie? Hetero do gazu?

Kiedy zaś po kilku dekadach tresury mózgów kłamstwo to zostanie uznane za powszechną prawdę,

zdemaskujemy możnych homoseksualistów, którzy udają hetero. Ogarnie was szok i przerażenie, kiedy okaże się, że wasi prezydenci, wasi przedsiębiorcy, senatorowie, burmistrzowie, generałowie, sportowcy, gwiazdy filmowe, osobowości telewizyjne nie są tymi znanymi, burżuazyjnymi, heteroseksualnymi postaciami, za które ich uważaliście

–  to akurat może się okazać wcale nietrudne, gdyż większość współczesnego establishmentu politycznego stanowią dzieci Rewolucji 1968.

Czy nie dlatego tak łatwo aktywistom gejowskim uzyskać wszelkie wsparcie ze strony rządów, parlamentów, mediów, sądów i resortów siłowych? Czy nie dlatego, stanowiąc znikomą mniejszość, cieszą się oni tak znacznymi wpływami?

Jesteśmy wszędzie, przeniknęliśmy do waszych szeregów. Uważajcie, gdy mówicie o homoseksualistach, ponieważ zawsze jesteśmy między wami; być może siedzimy po drugiej stronie biurka.

Rośnie w siłę tęczowa międzynarodówka, swoisty Homintern:

  • wszyscy homoseksualiści muszą trwać przy sobie jak bracia; musimy zjednoczyć się artystycznie, społecznie, politycznie i finansowo.

Ośmieleni biernością, wręcz przychylnością ogłupiałego świata nie wahają się bluzgać mową nienawiści:

Drżyjcie heteroświnie, kiedy staniemy przed wami bez naszych masek. Jeśli odważycie się nazwać nas ciotą, pedałem, zboczeńcem, wbijemy nóż w wasze tchórzliwe serca i zbezcześcimy wasze martwe, rachityczne ciała. Nie będzie kompromisów. Ci, którzy się nam przeciwstawiają, zostaną wygnani

–  oto memento dla wszystkich naiwnych głosicieli tolerancyjnej koegzystencji. Pojęcie tolerancji występuje więc w słowniku homoaktywistów tylko w charakterze ideologicznej pałki.

Zwyciężymy – zapewniają ponieważ powoduje nami wściekłość i rozgoryczenie. Potrafimy strzelać i budować barykady ostatecznej rewolucji

 –       to nie tylko retoryczna figura. Homorewolucja jest ostateczna, bo uderza w sam porządek natury.

Wszystkie dotychczasowe rewolucje uderzały w ład ustanowiony przynajmniej częściowo przez człowieka, ta jednak kieruje się przeciw dekretom samego Stwórcy.

Czy pozwoli On na tak jawne a bezczelne bluźnierstwo? Już raz pokazał, jak obmierzły jest Mu grzech homoseksualny – w Sodomie.

——————————————————————————-

Paweł Kastorowicz – ”Polonia Christiana” – 2011-06-03

Więcej na temat homorewolucji w najnowszym numerze dwumiesięcznika „Polonia Christiana”:

Szymon Tarasiński: Tęczowa propaganda
Roman Motoła, Piotr Kucharski: Idzie terror „tolerancji”!
Arkadiusz Stelmach: Swąd w Świątyni
Ks. Marek Dziewiecki: O prawdziwej homofobii
Bogna Białecka: Nie wolno ich leczyć?
Rozmowa z Marią Bartkowską: Gej raz na zawsze?

Za;  http://www.piotrskarga.pl/

Czy za krytykę homoseksualistów będziemy wkrótce trafiać do więzień? – Stanisław Michalkiewicz

Specjalnie dla Polonia Christiana: Stanisław Michalkiewicz odpowiada na pytania o kulturową i polityczną ofensywę środowisk homoseksualnych, redefinicję pojęcia tolerancji i próby narzucenia skrajnie lewicowego myślenia europejskim narodom.

Przesłane przez PiotrSkargaTV dnia 28 lip 2011

—————————————————–

  1. Dwie perły w polskiej koronie – Stanisław Michalkiewicz
  2. Stanisław Michalkiewicz: W służbie żydowskich interesów
  3. Narodowy Program Eutanazji – Stanisław Michalkiewicz
  4. Michalkiewicz: wykorzystując kryzys, Niemcy budują IV Rzeszę

Rosja: przygotowanie do wprowadzenia zakazu promocji homoseksualizmu w całym kraju

Samorząd Sankt Petersburga, drugiego co do wielkości miasta Rosji, przyjął surowe prawo, zakazujące promocji homoseksualizmu. Podobny projekt, zakazujący promocji dewiacji w całym kraju, ma być rozpatrywany w parlamencie federalnym.

Uchwała przyjęta przez samorząd lokalny w Petersburgu przewiduje bardzo wysokie kary za promocję homoseksualizmu, który „mógłby spowodować szkody dla zdrowia lub moralnego i duchowego rozwoju nieletnich, albo skłaniać ich do spaczonego postrzegania rzeczywistości, zgodnie z którym tradycyjne i nietradycyjne stosunki małżeńskie uważane są za tak samo społecznie akceptowalne”.

Prawodawcy z Petersburga odroczyli debatę na temat projektu uchwały w listopadzie ubiegłego roku, gdy nie udało się uzyskać porozumienia w kwestii “definicji prawnych” oraz kwoty grzywien. Obecne prawo skutecznie zakazuje wszelkich parad pederastów i pozwala nakładać grzywny w wysokości aż do 500 tys. rubli za “publiczne działania promujące homoseksualizm, biseksualizm i transseksualizm, a także pedofilię wśród nieletnich”. Grzywny są dziesięciokrotnie wyższe niż zakładano w pierwotnym projekcie uchwały.

Decyzje władz miasta skrytykował amerykański Departament Stanu, który przypomniał, że „prawa homoseksualistów są prawami człowieka a prawa człowieka są prawami homoseksualistów”[sic! – admin]. Jeszcze przed przyjęciem uchwały, przedstawiciele Departamentu Stanu prowadzili konsultacje z partnerami w UE w sprawie „dyskryminacji mniejszości seksualnych w Rosji[Żyd…. pardon, amerykańska nachalność we wtykaniu swoje ryja w nie swoje sprawy rzuca się wprost w oczy – admin]

Podobne zakazy jak w Petersburgu zostały wprowadzone w Astrachaniu, Riazaniu oraz w regionie Kostroma w Rosji. Co ciekawe, również rosyjska Duma rozpatrzy wkrótce projekt ustawy, która wprowadziłaby federalny zakaz promocji homoseksualizmu w całym kraju.

Pederastię zalegalizował w Rosji w 1993 roku prezydent Borys Jelcyn, mimo zdecydowanego oporu większości obywateli.

Źródło: LSN, en.ria.novosti, AS.

http://www.piotrskarga.pl/

Za;  http://marucha.wordpress.com/   – Posted by Marucha w dniu 2012-02-18 (sobota)