Pamięci ks. Malachi Martina – katolickiego księdza, ex-jezuity, teologa, egzorcysty, wybitnego znawcy polityki Watykanu – Przemysław Jackowski

Pamięci ks. Malachi Martina

We wtorek 27 lipca 1999 r., w wieku 78 lat, wskutek następstw udaru mózgu zmarł w Nowym Jorku Malachi Martin, ksiądz katolicki, ex-jezuita, teolog, egzorcysta, wybitny znawca kulis polityki Watykanu, autor 16 bestsellerów. Popularność jego książek, nekrologi, jakie ukazały się we wszystkich dużych gazetach amerykańskich, wreszcie grono jego bliskich przyjaciół, do których należeli m.in. Michael Davies, ks. Charles Fiore, William Marra, ks. Alfred Kunz, Jerry Matatics czy Rama Coomaraswamy świadczą dobitnie, że ks. Martin był z pewnością postacią nietuzinkową i zasłużoną dla Tradycji katolickiej.

Ale… czy ks. Martin od samego początku opowiedział się po stronie Tradycji w jej śmiertelnych zapasach z modernizmem? Niestety, nie brak świadectw niechlubnej roli, jaką ks. Martin miał rzekomo odegrać w czasie przygotowań i obrad Soboru Watykańskiego II; niektóre z nich sugerują nawet, że był on… głównym architektem deklaracji Nostra aetate, o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich, w tym do Żydów.

Kim był ks. Malachi Martin?

Tradycyjnym katolickim kapłanem, czcicielem Matki Boskiej z Gwadelupy, przerażonym obecnym stanem kryzysowym w Kościele (o którym, jako Vatican insider, wiedział więcej niż ktokolwiek inny), jak chcą jedni, czy też cynicznym Judaszem XX w. na służbie Bnai Brith, jak twierdzą inni? A może współczesnym św. Pawłem, który oślepiony okropieństwami, które widział z tak bliska postanowił bronić Jednego i Świętego Kościoła?

Jezuita

Malachi Brendan Martin urodził się 23 lipca 1921 r. w Kerry, w Irlandii. W 1939 r. wstąpił do zakonu jezuitów; został wyświęcony na księdza w święto Wniebowstąpienia, 15 sierpnia 1954 r. W międzyczasie wiele studiował, uzyskując magisterium z filologii semickich i historii orientalnej w National University, równolegle poznając asyriologię w Trinity College. Następnie studiował na uniwersytecie w Louvain, w Belgii, gdzie również uzyskał dyplom z filozofii, teologii, języków semickich, archeologii i historii orientalnej. Zdobywał także wiedzę z zakresu psychologii eksperymentalnej i antropologii. Jeszcze później równolegle na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie i na uniwersytecie w Oxford specjalizował się w studiach nad rękopisami hebrajskimi i arabskimi z okresu przedchrześcijańskiego. Napisał jedną z pierwszych prac nt. zwojów znad Morza Martwego, a ponadto wiele naukowych artykułów o paleografii semickiej. Jego pierwszą książką było dwutomowe dzieło Kronikarski charakter zapisu zwojów znad Morza Martwego.
Od 1958 do 1964 r. ks. Martin przebywał w Rzymie jako sekretarz Agostino kard. Bei i bliski współpracownik papieża Jana XXIII, wypełniając na ich zlecenie wiele dyskretnych misji. Był również profesorem Papieskiego Instytutu Biblijnego, gdzie wykładał język hebrajski i aramejski, paleografię i biblistykę. W 1964 r. wystąpił z Towarzystwa Jezusowego; w następnym roku uzyskał zwolnienie ze ślubów posłuszeństwa i ubóstwa (nie prosił o dyspensę ze ślubu czystości). Sam ks. Martin twierdził, że Paweł VI zezwolił mu na prywatne odprawianie Mszy św. W pisanym przed śmiercią liście do przyjaciela wspomniał, że odprawiał ją codziennie codziennie też odmawiał brewiarz.

Pisarz

Po wystąpieniu z zakonu ks. Martin z Rzymu przez Paryż i Irlandię wyjechał do Nowego Jorku. Początkowo, wciąż jako ksiądz, pracował tam jako taksówkarz i pomywacz (sic!) 1. Później kardynał Cooke przydzielił mu obowiązki w archidiecezji nowojorskiej; dostojnik nalegał także, aby ks. Martin dla swego własnego bezpieczeństwa zamieszkał u poleconej przezeń rodziny. Ks. Martin, który początkowo chciał mieszkać sam, zgodził się i wprowadził się na Manhattan, do domu Kakii Livanos. Rodzina, chociaż nie katolicka, okazała się troskliwa i opiekuńcza, a Kakia Livanos stała się oddaną gospodynią. Niestety, w czasie jego choroby nadużyła okazywanego sobie zaufania ale tę sprawę, dotyczącą dwóch stron internetowych ks. Malachi Martina, opiszemy później.
Nadal wypełniając obowiązki kapłańskie, ks. Martin wkrótce poważniej zajął się pisarstwem. Liczne artykuły i książki szybko zdobyły mu nie tylko wiele znajomości w literackim światku Nowego Jorku, ale i zasłużoną sławę erudyty i świetnego znawcy tajemnic Watykanu. Już pierwsza powieść, The Encounter, okazała się znaczącym sukcesem, zdobywając tytuł jednej z Trzydziestu Najlepszych Książek 1969 Roku, przyznawany przez Library Journal. Później przyszły następne książki i następne sukcesy; umiejętnie łącząc obszerną wiedzę teologiczną i historyczną z błyskotliwym stylem pisarskim, wykorzystując wieloletnie obserwacje poczynione na najwyższych szczytach kościelnej władzy w Rzymie (znał osobiście trzech papieży!) ks. Martin co kilka lat zaskakiwał czytelników kolejnymi świetnymi pozycjami. I zarazem proroczymi.
W 1970 r. ks. Martin uzyskał obywatelstwo amerykańskie. W 1972 r. ukazała się powieść Three Popes and the cardinal. Ks. Martin przedstawił w niej wizję niedalekiej przyszłości (na długo przed rokiem 2000), w której zabraknie instytucji, którą znaliśmy do tej pory jako Kościół Rzymski, Katolicki i Apostolski. Jego wydawca omal nie dostał apopleksji po przeczytaniu rękopisu… W 1973 r. książka Jesus now przyniosła szokującą prawdę o ciężkiej chorobie papieża Pawła VI; chorobie, którą Watykan przez długie lata starał się utrzymać w tajemnicy, a która ostatecznie wyszła na światło dzienne (Paweł VI cierpiał na białaczkę). Rok 1976 r. przyniósł super-bestseller Zakładnicy diabła, długo nie schodzący z list przebojów książkowych: pięć autentycznych historii opętanych Amerykanów. Zakładnicy doczekali się wielu wydań i entuzjastycznych recenzji wśród osób zajmujących się problemem opętania i egzorcyzmów; bez przesady można powiedzieć, że ta książka weszła na stałe do kanonu literatury przedmiotu.
W 1978 r. ukazało się The Final Conclave, książka odsłaniająca wiele ściśle strzeżonych tajemnic Watykanu: polityczne intrygi i cyniczne alianse najwyższych dostojników. Ks. Malachi Martin był jedyną osobą, która nie tylko publicznie przewidziała, że w przeciągu roku odbędzie się konklawe, ale także kto zostanie wybrany papieżem! Ta przepowiednia był tak nieprawdopodobna, że tylko jedna gazeta zdecydowała się ją opublikować przed śmiercią Pawła VI i wyborem jego następcy…
Rok 1987 r. to rok ukazania się Jezuitów (tylko ta książka oraz Zakładnicy diabła zostały wydane w Polsce, w ocenie World Economic Review „najbardziej przerażającego i kontrowersyjnego portretu Towarzystwa Jezusowego w ciągu ostatnich 300 lat”; portretu przedstawiającego członków szacownego zakonu jako grupę stawiającą sobie za cel propagowanie ideologii marksistowskiej. Liczne głosy jezuitów z całego świata, którym ks. Martin dał do przeczytania rękopis, były zgodne o. John Hardon SI wyraził to mówiąc: Jezuici są w 100% prawdziwi.
Rok 1990 przyniósł kolejną obszerną powieść (ponad 700 stron): The Keys of This Blood. Tytuł nawiązuje do wydarzeń z 13 maja 1981 r. na Placu św. Piotra; podtytuł jest jeszcze bardziej wymowny: Papież Jan Paweł II kontra Rosja i Zachód [w walce] o kontrolę nad Nowym Porządkiem Świata. Książka przynosi dogłębną analizę obecnej sytuacji geopolitycznej oraz opis wydarzeń, które do niej doprowadziły. Ks. Malachi Martin daje się tu niespodziewanie poznać jako wyborny znawca historii krajów Europy Środkowej i Wschodniej, a zwłaszcza Rosji i Polski (w indeksie znajdujemy wiele polskich nazwisk oraz kilka terminów, których Autor używał w oryginale, nie tłumacząc na angielski, m.in. Rzeczpospolita oraz racja stanu!). Co dla nas, Polaków, szczególnie istotne, ks. Martin pisze o historii Polski z największą sympatią i szacunkiem.
Vatican insider
Ostatnia książka ks. Martina, Windswept House (1996), jest bodaj najważniejsza w całej jego działalności pisarskiej. Jest też chyba najbardziej szokująca: zaczyna się realistycznym opisem satanistycznego rytuału intronizacji Księcia Piekła, Lucyfera, który miał mieć miejsce w… kaplicy św. Pawła w Watykanie, 29 czerwca 1963 r., zaledwie tydzień po koronacji Pawła VI! 3 W licznych wywiadach ks. Martin z całą mocą powtarzał: Tak, to prawda. Te rzeczy miały miejsce. Znam nazwiska, i wiele osób z Watykanu również je zna. Po takich rewelacjach, choć podanych w formie beletrystycznej, trudno się właściwie dziwić, że Windswept House był przyjmowany z niedowierzaniem, a w USA, chociaż wydany przez znaną oficynę Doubleday, pominięty milczeniem przez oficjalne media. Ks. Fiore, pisząc dla Catholic Family News w czerwcu 1996 r. recenzję tej książki, wyraził się, że jest to powieść, w której rzeczywiste osoby i wydarzenia są zamaskowane w postaci fikcji literackiej.
Nawet niezwiązani z Kościołem krytycy zarzucali ks. Martinowi niekatolicki, czy wręcz antykatolicki wydźwięk jego powieści, zaludnionej cynicznymi dostojnikami, zupełnie nie po chrześcijańsku walczącymi o władzę, tajnymi lożami masońskimi, biskupami kontaktującymi się z mafią i wywiadami, kręgami satanistów i pedofilów otaczającymi Papieża. Odpowiadając na te zarzuty, w jednej z audycji radiowych Malachi Martin odparł: Z teologicznego punktu widzenia (…), przybyliśmy do miejsca, kiedy musimy nazwać czarne czarnym, nawet jeśli jest to zgodne z opiniami, które zawsze wyrażali nasi krytycy i wrogowie. Jego zamiarem było, aby Windswept House stał się orężem w rękach konserwatywnych katolików.
Czy ks. Martina poniosła tym razem literacka fantazja? Przecież od ponad 20 lat mieszkał poza Wiecznym Miastem, skąd więc mógł wiedzieć, co się tam dzieje, i to w dodatku nie na forum publicznym, ale za kulisami Kurii? On sam, jakby wychodząc naprzeciw podobnym wątpliwościom, w wywiadzie udzielonym stacji NWO 18 kwietnia 1996 r. powiedział: Opuściłem Rzym i wyjechałem do USA, ale zostawiłem tam przyjaciół, nawiasem mówiąc wrogów też, tak więc miałem dobre kontakty z mnóstwem ludzi w Rzymie. (..) Co jakiś czas jeżdżę tam i utrzymuję bardzo bliski kontakt.
Rewelacje o praktykach satanistycznych w Watykanie zostały potwierdzone w grudniu 1996 r. na Międzynarodowym Kongresie na rzecz Światowego Pokoju Fatima 2000 przez abp. Emmanuela Milingo, watykańskiego Specjalnego Delegata Komisji Pontyfikalnej ds. Opieki Duszpasterskiej nad Emigrantami i Uciekinierami. Abp. Milingo, ongiś arcybiskup Lusaki i przewodniczący Episkopatu Zambii, został oskarżony przez tamtejszych biskupów o czarnoksięstwo i w 1982 r. odwołany do Rzymu. Poddany upokarzającym przesłuchaniom i testom psychologicznym pozostał wierny Kościołowi i swemu powołaniu. Dodajmy też, że abp Milingo, podobnie jak ks. Martin, jest praktykującym egzorcystą.
Ciekawą, ale i kontrowersyjną sprawą jest przedstawienie osoby Jana Pawła II w Windswept House. Występuje on tam jako Slavic Pope Słowiański Papież. Ks. Martin odmalowuje go jako postać tragiczną, w pełni świadomą nadejścia biblijnej „godziny i władzy ciemności”. Opuszczony przez hierarchię, otoczony przez ludzi pozbawionych wiary, zdecydowany jest walczyć z całych sił, aby opóźnić nadejście Zła. Bo Zło, zdaniem ks. Martina, musi nadejść. Wielokrotnie, w artykułach i wywiadach radiowych dawał on wyraz swemu przekonaniu, że żyjemy obecnie w czasach ostatecznych, opisanych w Apokalipsie św. Jana. I jednocześnie oznajmiał wprost, bez niedomówień, że zna treść Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej, co sprawiało, że jego wizje upadku Rzymu stawały się jeszcze bardziej złowieszcze.
Czy można mu wierzyć? Nawet najzagorzalsi przeciwnicy ks. Martina nie podważają jego opinii eksperta w sprawach dotyczących najściślej strzeżonych tajemnic Watykanu. Najrozsądniej będzie zatem odpowiedzieć na to pytanie tak: można mu nie wierzyć, ale nie można po prostu zbywać ani bagatelizować jego twierdzeń. Pozostaje otwartą natomiast inna kwestia osobistego udziału ks. Malachi Martina w zakulisowym wyścigu o władzę i zdradzie Tradycji.

Periti

Przez kilka lat ks. Martin był, jak już wspomnieliśmy, sekretarzem kard. Bei. Zaiste, tajemnicza to postać i warto poświęcić jej kilka zdań. Jezuita, długoletni spowiednik Piusa XII i rektor Papieskiego Instytutu Biblijnego, jako Prezydent Sekretariatu Jedności Chrześcijan na II Soborze Watykańskim stał się jednym z nieformalnych przywódców opcji liberalno-modernistycznej pośród Ojców Soboru. Niektórzy przypisywali mu żydowskie pochodzenie7; pozostaje faktem, że odegrał ważną rolę w dialogu katolicko-żydowskim (por.: ks. K. Stehlin, Zdrada Jezusa Chrystusa, Zawsze Wierni nr 29, lipiec-sierpień 1999). Gazety nowojorskie opublikowały informację, że tuż przed rozpoczęciem obrad Soboru złożył wizytę w tamtejszej siedzibie żydowskiej organizacji Bnai Brith. Zapytawszy ich, czego oczekują od Soboru, uzyskał odpowiedź: Wolności religijnej!. Kard. Bea istotnie przygotował wówczas projekt dokumentu o wolności religijnej, powołujący się na rewolucję we Francji oraz na Deklarację Praw Człowieka; dokument ten został następnie przeciwstawiony innemu, całkowicie tradycyjnemu, o „tolerancji religijnej”, autorstwa kard. Ottavianiego. Starcie wokół tych dwóch opcji na Głównej Soborowej Komisji Przygotowawczej było zarazem pierwszą większą potyczką Tradycji i moderny9.

Kard. Bea, Przewodniczący Sekretariatu ds. Jedności Chrześcijan, utrzymywał oficjalnie, publicznie każdy o tym wiedział kontakty z wolnomularzami w Nowym Jorku, z Bnai Brith, i Bnai Brith wezwała go, aby wprowadził w Kościele wolność religii. Papieże zawsze bronili wolności religii, wolności religii w sensie wolności prawdziwej religii, religii Naszego Pana Jezusa Chrystusa (…) A jednak kard. Bea obiecał właśnie to wprowadzić do Kościoła, mianowicie za pomocą dekretu o wolności religii. Rezultat był taki, że kard. Bea po Soborze otrzymał złoty medal sekty wolnomularskiej, która składa się wyłącznie z Żydów i jest zastrzeżona tylko dla Żydów. Otrzymał złoty medal wolności religii!

Czy Malachi Martin wiedział o rozmowach kard. Bei z masońską lożą Bnai Brith? Odpowiedź jest prosta: jako jego sekretarz i bliski współpracownik nie mógł nie wiedzieć. Co więcej, w walce z Tradycją miał także swój własny udział: w wywiadzie, udzielonym Benjaminowi Kaufmanowi (Cincinnati Enquirer, 22 grudnia 1973) przyznał, że celem jego przyjazdu do Rzymu było zbieranie informacji, które będą mogły posłużyć do szantażowania konserwatywnych kardynałów, aby zmusić ich do popierania opcji przyjętej przez Jana XXIII i kard. Beę. Natomiast Joseph Roddy, redaktor cieszącego się ongiś bardzo dużą popularnością pisma Look opublikował w styczniu 1966 r. artykuł, w którym twierdził, że choć osobą, która spowodowała, iż Sobór ugiął się pod żądaniami Bnai Brith był Jules Isaac, współpracujący z piątą kolumną pośród Ojców Soboru, to jednak ostateczny sukces dążeń żydowskich został osiągnięty dzięki działaniom tajemniczego szpiega w sutannie, który nieustannie kursował pomiędzy Watykanem a nowojorską siedzibą Bnai Brith, przewożąc instrukcje i prawdopodobnie duże sumy pieniędzy. Roddy nie podał nazwiska owego szpiega, podał natomiast szereg wskazówek, mogących pomóc w jego identyfikacji. Na ich podstawie inny dziennikarz amerykański, Lawrence Patterson, wydawca miesięcznika Criminal Politics, zidentyfikował tego szpiega jako Malachi Martina.

Znowu powraca zadane przez nas pytanie, tym razem w jakże odmiennym kontekście: czy można ufać tym relacjom? Czy ks. Martin istotnie odegrał tak niechlubną rolę w poddaniu Soboru dyktatowi wrogich katolicyzmowi żydowskich lóż masońskich? W 1964 r., już po śmierci Jana XXIII, Malachi Martin pod pseudonimem Michaela Serafiana wydał książkę The Pilgrim, opisującą wysiłki zmierzające do nieprzyjęcia deklaracji Nostra aetate. Jak twierdzi niechętny ks. Martinowi Michael A. Hoffman II, historyk i rewizjonista o jednoznacznie antysyjonistycznych inklinacjach, książka ta zaalarmowała masońskich infiltratorów Kościoła, którzy ostrzeżeni mogli ponowić wysiłki w walce z konserwatywnymi kardynałami.

To twierdzenie aż razi swoją naiwnością: czy szpieg w sutannie musiałby istotnie pisać książkę, aby poinformować swoich mocodawców o grożącym ich planom niebezpieczeństwie? Przecież wystarczyłaby jedna dyskretna rozmowa… I dalej: dlaczego zwykły jezuita miałby wiedzieć więcej niż wpływowy kard. Bea? Chyba Hoffman w swojej niechęci do ks. Martina posunął się tu ciut za daleko.

Wydaje się, że to, co ks. Martin widział i w czym uczestniczył jako sekretarz kard. Bei stało się bezpośrednią przyczyną decyzji o wystąpieniu z zakonu i wyjeździe z Rzymu. Być może właśnie pisana pod pseudonimem książka wspomniany The Pilgrim była pierwszym krokiem na długiej drodze walki z siłami, które niszczyły Kościół? Aż sama narzuca się hipoteza, że jedna z głównych postaci Windswept House, młody ksiądz Christian Gladstone, który przybywa z USA do Wiecznego Miasta, by pracować dla watykańskiego Sekretarza Stanu i podczas swojej pracy odkrywa z przerażeniem niewyobrażalną korupcję, dotykającą dosłownie wszystkie amerykańskie diecezje to literackie alter ego autora. W powieści ks. Gladstone postanawia działać jako podwójny agent na rzecz Tradycji; czy takim podwójnym agentem był sam ks. Malachi Martin? Jeśli tak, to krótko; po r. 1964 określił się zdecydowanie po jednej ze stron konfliktu.

Tradycjonalista

Malachi Martin był bardzo ważną postacią w ruchu Tradycji. Akceptował jako swoje własne słynne Wyznanie wiary z Campos. Utrzymywał bliskie kontakty z wieloma księżmi i działaczami organizacji tradycjonalistycznych. Przez pewien czas był redaktorem religijnym konserwatywnego National Review Williama Buckleya. W latach 80-tych i wczesnych 90-tych miał stałą kolumnę w The Remnant, znanym piśmie katolickiej Tradycji. W 1997 r. założył stronę internetową i wydawał comiesięczny newsletter, rozsyłany pocztą elektroniczną, przynoszący zarówno najnowsze wiadomości prosto z Watykanu, jak i religijne rozważania, często w duchu Maryjnym.

Na jednej ze swych stron internetowych ks. Martin zamieścił odpowiedzi na najczęściej zadawane mu pytania. Jego krótkie i treściwe odpowiedzi jednym mogą wydawać się zbyt łagodne, innym zbyt konserwatywne; wybierzmy kilka przykładów. Czy Novus Ordo jest ważnym rytem? Novus Ordo może być sprawowany w sposób, który ważnie oddaje Ofiarę Chrystusa na Kalwarii. Co sądzi Ojciec o ruchu sedewakantystycznym? Żeby osądzić, czy Tron Piotra jest pusty, trzeba mieć autorytet. Ja takiego autorytetu nie posiadam. Czy katolik może należeć do loży masońskiej? Jeśli nie, dlaczego? Katolik nie może należeć do masonerii, gdyż jest to organizacja, która stawia sobie za cel zniszczenie chrześcijaństwa. Czy to prawda, że Rosja nie została poświęcona Niepokalanemu Sercu NMP? Tak, to prawda. Czy pisze Ojciec kolejną część Windswept House? Tak, ale nie będzie to beletrystyka. Będzie to podręcznik dla tych, którzy przeżyją.

Zacytujmy jeszcze dwa pytania i dwie odpowiedzi ks. Martina: Należę do parafii Bractwa Św. Piusa X. Słyszałem, jak mówił Ojciec o podziemnym Kościele i zastanawiałem się, czy miał Ojciec na myśli FSSPX. Jestem pewien, że zna Ojciec sprawę oraz oskarżenia wysuwane pod adresem Bractwa. Co może Ojciec na ten temat powiedzieć? Uczestnictwo we Mszach św. w kaplicach FSSPX spełnia wszystkie obowiązki katolickie. Analogicznie, sakramenty udzielane przez kapłanów Bractwa są ważne. Jak Ojciec sądzi, dlaczego papież Jan Paweł II ekskomunikował świątobliwego arcybiskupa Marcela Lefebvre, a nie robi nic w sprawie biskupów takich jak Weakland, Gumbleton, Mahoney, Bernardin, Clark? W duchowej rzeczywistości Kościoła ani Marcel Lefebvre, ani jego biskupi i księża, ani wierni uczęszczający do kaplic Bractwa nie byli, ani nie są ekskomunikowani. Historia pokaże, że próba rzucenia takiej ekskomuniki była nieważna i nielegalna.

Strona internetowa

Mniej więcej na rok przed śmiercią ks. Martin doznał pierwszego udaru mózgu. Wykorzystując ten fakt i powołując się na zalecenia lekarzy pracująca dla niego wolontariuszka, Denise Zuppe, wspólnie z Kakią Livanos najpierw odcięła go od kontaktu z przyjaciółmi (odłączyła telefon i faks), a następnie wysłała rzekomo w imieniu ks. Martina polecenie do teksaskiej firmy Star Harbor, aby ta usunęła z jego strony wszystkie odsyłacze do Unity Publishing, kalifornijskiej organizacji zajmującej się m.in. zwalczaniem oszustwa Medjugorje. Kiedy pracownicy Star Harbor odmówili, rozpoczęły się anonimowe telefony i emaile z pogróżkami. Równolegle powstała druga, autentyczna strona Malachi Martina, nota bene zawierająca przez długi czas tylko zdjęcie ks. Martina i informację, że zostanie otwarta po powiadomieniu. Tymczasem strona na serwerze Star Harbor została zamknięta, co jeszcze bardziej pogłębiło zamieszanie. Odsunięty od kontaktu z przyjaciółmi, ks. Martin nie miał żadnego wpływu na tę żenującą sprawę.

Całe to zamieszanie najwidoczniej miało swój związek z rzekomymi objawieniami w Medjugorje. W licznych rozmowach z przyjaciółmi i współpracownikami ks. Martin dosłownie twierdził, że tamtejsze wydarzenia są od samego początku dziełem Szatana. Dziękował Unity Publishing za ich walkę z „oszustwem Medjugorje”, dodając, że on sam prowadził ją od piętnastu lat. Nie przeszkodziło to jednak Tedowi i Maureen Flynnom twierdzić czegoś wręcz przeciwnego: że ks. Malachi Martin aprobował posłanie z Medjugorje i napisał przedmowę do ich książki (The Thunder of Justice), w której jest ono uznane za prawdziwe słowa Matki Boskiej. Odręczne pismo ks. Martina do jednej z pracownic Unity Publishing: Droga Fiono, bardzo dziękuję za to, co mi przesłałaś, i gratuluję wzięcia się za oszustwo Medjugorje. Było ono obiektem mojej krytyki przez piętnaście lat. To od początku było szatańskie. Błogosławię. Ks. Malachi.

Śmierć

Niejako ukoronowaniem pełnego tajemnic życia ks. Martina była jego tajemnicza śmierć. Wedle oficjalnych danych zmarł na skutek następstw udaru mózgu, który powstał w wyniku upadku i uderzenia się w głowę. Był to, jak już wspominaliśmy, drugi taki udar w przeciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Stojąc w obliczu śmierci, ks. Martin wyjawił bliskiemu przyjacielowi, że czuł, iż został popchnięty: Poczułem, że coś mnie popycha, ale… nikogo tam nie było. Zwidy? Cóż, trzeba przyznać, że sam ks. Martin wierzył, iż ktoś czyha na jego życie; tym kimś miał być… diabeł. Od pewnego czasu ks. Martin obawiał się, że padnie ofiarą maleficium. Wiele wskazuje na to, że nieszczęśliwy upadek miał miejsce, kiedy śpieszył zorganizować kolejną sesję egzorcyzmów.

O swych podejrzeniach mówił tylko prywatnie najbliższym przyjaciołom; publicznie wyjawił jednak, że widział diabła w swojej bibliotece. W audycji Art Bell, nagrywanej 4 kwietnia 1997 r., powiedział: Stałem na krześle w swoim pokoju, sięgając po książkę, i zobaczyłem go. Kucał na podłodze, patrząc na mnie. Jego ciało było muskularne jak u pitbullteriera, ale twarz dawała się rozpoznać jako ludzka. To była twarz Diabła. Rozpoznałem oczy. To były oczy najzimniejszej, najbardziej śmiertelnej nienawiści. Kiedy skoczył w moim kierunku, spadłem z krzesła i złamałem rękę, ale miałem szczęście. Widziałem Szatana i przeżyłem. Starcze halucynacje? Niewykluczone. Ale kiedy doświadczony egzorcysta miewa takie halucynacje, to sceptycyzm zbywający wszystko protekcjonalnym machnięciem ręki wydaje się być jeszcze bardziej naiwny niż najbardziej nawet bezkrytyczna wiara.
Śmierć zaskoczyła ks. Malachi Martina w trakcie przygotowywania kolejnej, siedemnastej już książki; miała ona przedstawiać polityczny krajobraz Watykanu u progu nowego tysiąclecia i nowego pontyfikatu oraz analizować zmiany, jakie zaszły od czasów Soboru w rozumieniu roli papiestwa i Stolicy Apostolskiej. Pozostały obfite notatki, ale jak pisze jego długoletni przyjaciel, ks. Charles Fiore nikt już nie napisze tej książki, bo nikt nie jest tak unikalnym i natchnionym wizjonerem, jakim był ks. Malachi Martin.

Requiescat In Pace!

Za; Zawsze wierni nr 5/1999 (30) – http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/230

Dwa sztandary – 0. Tilmann Pesch SI

1. Bojowaniem jest życie człowieka na ziemi.

Wre nieustanna walka między potęgami dobra i zła, służymy albo jednej albo drugiej.
Pewna część duchów wolnych zbuntowała się przeciw Bogu i odtąd prowadzi walkę przeciwko dobru, walkę ciągnącą się przez całe dzieje świata. I ja w tej walce muszę wziąć udział.
Walkę między dobrem a złem przedstawia nam św. Ignacy Loyola w obrazie dwu wrogich obozów.
Na polach światowładnego Babilonu zasiada Lucyfer na tronie z ognia i dymu. Wszystko dokoła niego dyszy pozorami bogactwa, przepychu i wygody cielesnej. Lucyfer chciałby zająć miejsce Boga, chciałby wszystkich ludzi usidlić w nieszczęsny swój los. Woła przez wieki: „Pójdźcie do mnie, porzućcie Boga, a sami staniecie się jako bogowie”. Jest on wcielonym duchem świata, używa jednych ludzi na zgubę drugich.
Chrystus zaś zbiera dokoła siebie wiernych wyznawców swoich na równinach Jerozolimy, miasta pokoju. Przez ludzką naturę swoją jest On naszym bratem, staje w szeregach naszych.
Uczy nas pokory i wzgardy świata. Jego królewską oznaką jest łaskawość i miłość dla ludzi. Chce nam dać życie prawdziwe.

2. W obydwu obozach są sztandary, skupiają się koło nich ci, co jak najbliżej chcą się przyłączyć do jednego lub drugiego wodza.

Ja chcę należeć do Chrystusa tak mocno, jak On tego ode mnie oczekuje, chcę dążyć do tego, do czego On mnie zachęcać będzie
Ciemne potęgi nie dadzą mi jednak spokoju. Wyzyskują one moją własną miłość i przez różne przynęty, starannie ukryte, za wszelką cenę zechcą mię od Chrystusa odłączyć. Dlatego trzeba mi być roztropnym i umieć odróżnić działanie ducha złego od dobrego.

Zły duch stara się ciągle rozbudzać we mnie
1) zamiłowanie do bogactwa i do wystawnego życia,
2) zamiłowanie honorów i poważania u ludzi,
3) pychę, niezależność, samoubóstwienie.

Chrystus natomiast chce, żeby Jego uczniowie przejęli się

1) pogardą świata i jego dóbr,
2) by chętnie znosili upokorzenia i niezasłużone poniżenia,
3) zaleca im pokorę i bezinteresowność.
Zły duch miesza swoje pokusy ze słusznymi skądinąd zabiegami o rzeczy doczesne, jakimi są np. bogactwo dla kupca, cześć i poważanie dla przełożonego, awans dla urzędnika. Popycha do przeceniania tych rzeczy, a potem zwolna, coraz bardziej prowadzi do pychy i zapomnienia o Bogu.
Chrystus zaś nawet przy tych słusznych zabiegach o sprawy doczesne pobudza nas, byśmy zachowali serce wolne od niewłaściwego do nich przywiązania. A wielu skłonił do tego, że wszystko na świecie porzucili, by Go w ubóstwie naśladować.
Pobudza nas dalej do tego, abyśmy byli zadowoleni, gdy nas ganią i lekceważą, a nawet byśmy się cieszyli, że przez upokorzenie stajemy się do Niego podobni. Po tej drodze prowadzi Chrystus swoich wyznawców do pokory i uległości wobec Boga; prowadzi do pokory, lecz nie do takiej, która się tylko na frazesach zasadza, ale do prawdziwej i gruntownej.

3. Wszelka wyniosłość i duma, każde pomiatanie ludźmi i

lekceważenie ich, wszelka nieuczciwość i nieszczerość są to właściwości szatana i świata, przeciwnie zaś wszelka prostota, skromność, spokój, szczerość i uprzejmość są to cechy ducha Chrystusowego. Nasza natura, prowadzona na pasku przez złego ducha, przyjmuje bardzo chętnie dla siebie poważanie i honory; łaska zaś Chrystusowa skłania naturę, by wszelką cześć i chwałę oddawała wiernie Stwórcy.
Natura patrzy na to co ziemskie, cieszy się zbytnio doczesnym zyskiem smuci się ze straty, rozgorycza ją wszelkie poniżenie. Łaska zaś ceni wysoko rzeczy wieczne, nie przywiązuje się do doczesnych, żadna zniewaga nie pobudza jej do gniewu.
Natura ciągnie wszystko do siebie, chce błyszczeć na zewnątrz; łaska zaś odnosi wszystko do Boga, poddaje się we wszystkim odwiecznej mądrości Boga i Jego próbom.
–––––––––––
O. Tilmann Pesch SI, Chrześcijańska filozofia życia. Przekład z niemieckiego. T. II. Wydanie drugie. Kraków 1931, ss. 127-129.

Za; Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMIX, Kraków 2009

Nieudana Intronizacja Jezusa Chrystusa na Króla Polski w 2006 r.

Jezus Król Polski – uzasadnienie tytułu

dr Marcin Majewski

Tytuł „Jezus Król Polski” nie ma powszechnie uznanych korzeni historycznych. Należy go raczej wiązać z posłannictwem S.B. Rozalii Celakówny. Z tego względu zakorzenia się on obecnie w świadomości Polaków pomału, a czasem z pewnymi trudnościami. Płyną one czasem z nieznajomości Pisma Świętego, teologii i Tradycji Kościoła, a czasem ze złej woli ludzi, którzy zwalczają tytuł królewski Jezusa w obawie, że zagraża On ich panowaniu nad ludźmi i nad narodami…

Więcej…

——————————————————————–

Oświadczenie poselskie w sprawie Intronizacji Chrystusa Króla

poseł dr Artur Górski

Panie Marszałku! Wysoka Izbo!
Polska, by dołączyć do narodów tworzących duchową wspólnotę Królestwa Bożego, poddała się pod panowanie Króla królów mocą władzy Mieszka I, przyjmując Chrzest święty…

Więcej…

———————————————————————–

Inicjatywa poselska w sprawie nadania Jezusowi Chrystusowi tytułu: Jezus Król Polski

W dniu 18 grudnia 2006r. grupa posłów pod przewodnictwem pana posła Artura Górskiego złożyła na ręce Marszałka Sejmu Marka Jurka poniższy list wraz z projektem i uzasadnieniem uchwały w sprawie nadania Jezusowi Chrystusowi tytułu: Jezus Król Polski:

Więcej…

————————————————————————

W obronie inicjatywy poselskiej…

prof. dr hab. inż. Stanisław Kasprzyk

Dnia 20 grudnia 2006 r. „Rzeczypospolita” opublikowała artykuł, w którym opisano projekt uchwały Sejmu, zgłoszony przez grupę 46 posłów PiS, LPR i PSL, nadającej Jezusowi Chrystusowi tytuł: Jezus Król Polski.
Jak można było się spodziewać, sprawa wywołała medialną burzę, zwłaszcza w kręgach liberalnych i lewicowych. Warto natomiast prześledzić komentarze niektórych tzw. medialnych biskupów, bo ktokolwiek w tych dniach śledził serwisy informacyjne lub czytał gazety wie, że z ust wyżej wymienionych padły wtedy mocne słowa, nie pozostawiające na autorach projektu suchej nitki…

Więcej…

————————————————————————

Oświadczenie popierające inicjatywę poselską…

prof. dr hab. inż. Andrzej Flaga

Wielce Szanowny Panie Marszałku!
Środowiska narodowo-patriotyczne skupione w Ruchu Obrony Rzeczypospolitej „Samorządna Polska” z wielką radością przyjęły wniosek parlamentarzystów o podjęcie przez Sejm uchwały nadającej Jezusowi Chrystusowi tytuł „Jezus Król Polski”…

Więcej…

————————————————————————

List do abpa Józefa Michalika w sprawie inicjatywy poselskiej…

prof. dr hab. inż. Andrzej Flaga

Najdostojniejszy Księże Arcybiskupie!
Nasze zdziwienie i zaskoczenie wywołał fakt, kiedy wobec takiej inicjatywy wyrazili swój sprzeciw za pośrednictwem mediów: abp Józef Życiński, abp Leszek Sławoj Głódź, abp Tadeusz Gocłowski, bp Tadeusz Pieronek. Jesteśmy oburzeni zarówno tonem wypowiedzi wyżej wymienionych biskupów, jak również przytaczanymi przez nich argumentami…

Więcej…

————————————————————————

Nasze polskie „Dziady”

ks. prof. dr hab. Czesław Bartnik

Nie sposób wytłumaczyć racjonalnie jakiejś chrystusofobii w UE. Nawet i u nas nie pozwala się katolikom świeckim rozwijać kultu Chrystusa jako Króla, także Króla Polski, na podobieństwo Maryi jako Królowej Polski. Przecież Chrystus jest określany w Piśmie Świętym jako „Król królów”, „Pan panów” (Ap 19, 16), czyli jest On Królem wszystkich narodów i każdego z osobna…

Więcej…

—————————————————————————————————-

Za; http://www.intronizacja.pl/TYTUŁ JEZUS KRÓL POLSKI – Wpisany przez Administrator –  czwartek, 27 maja 2010

Litania do Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata

Litania do Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata

(tekst Litanii jest przeznaczony dla prywatnego odmawiania)

Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson.
Chryste, usłysz nas, Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.
Chryste Królu, Boże z Boga, Światłości ze Światłości,

Przyjdź Królestwo Twoje

Chryste Królu, obrazie Boga niewidzialnego,
Chryste Królu, przez którego świat jest stworzony,
Chryste Królu, z Dziewicy zrodzony,
Chryste Królu, prawdziwy Boże i prawdziwy Człowiecze,
Chryste Królu, uwielbiony przez pastuszków i Trzech Króli,
Chryste Królu, Prawodawco najwyższy,
Chryste Królu, Źródło i wzorze wszelkiej świętości,
Chryste Królu, Drogo nasza, Prawdo i śywocie nasz,
Chryste Królu, któremu jest dana wszelka władza na niebie i na ziemi,

Panuj nad duszami

Chryste Królu, Kapłanie Przedwieczny,
Chryste, Królu rozumu,
Chryste, Królu woli,
Chryste, Królu cierpienia, cierniem ukoronowany,
Chryste, Królu Pokory, przez urąganie szkarłatem odziany,
Chryste Królu, Oblubieńcze Dziewic,
Chryste Królu, który w Marii Magdalenie uczciłeś Ŝycie pokutne,
Chryste Królu, którego Królestwo nie jest z tego świata,
Chryste Królu, przez królewski Dar Twojej Miłości, Eucharystię świętą nam dający,
Chryste Królu, Arcydzieło wszechmocy Ojca i miłości Ducha Świętego,

Panuj nad rodzinami  

Chryste Królu, który podniosłeś małżeństwo do godności Sakramentu,
Chryste Królu, któryś uczynił pierwszy cud na godach w Kanie Galilejskiej,
Chryste Królu, najmilszy Przyjacielu dzieci,
Chryste Królu, który przez Swe Życie ukryte w Nazarecie dałeś przykład rodzicom i dzieciom,
Chryste Królu, który przez pracę rąk Twoich, uszlachetniłeś i uświęciłeś pracę,
Chryste Królu, który wskrzesiłeś z umarłych i oddałeś rodzinie młodzieńca z Naim, córkę Jaira i
przyjaciela Twego Łazarza,
Chryste Królu, który przebaczyłeś grzesznej niewieście,
Chryste Królu, przez Twoją miłość dla Maryi i Józefa,
Chryste, Królu królów i Panie nad panami,

Panuj nad narodami  

Chryste, Królu wieków nieśmiertelny,
Chryste, Królu chwały wiecznej,
Chryste Królu, Książe Pokoju,
Chryste Królu, który na Swych ramionach nosisz znamię Panowania,
Chryste Królu, którego Królestwu nie będzie końca,
Chryste Królu, który zasiadasz nad Cherubinami,
Chryste Królu, przez miłość, jaką we wszystkich czasach świadczyłeś narodom, które Ci były wierne,

Panuj nad swymi nieprzyjaciółmi  

Chryste Królu, który „strącasz władców z tronu a wywyższasz pokornych”,
Chryste Królu, który druzgocesz królów w dniu gniewu Twego,
Chryste Królu, który śmiercią na Krzyżu piekło pokonałeś,
Chryste Królu, który Zmartwychwstaniem Twoim śmierć zwyciężyłeś,
Chryste Królu, w dniu Twojej potęgi, w Chwale Świętych Twoich,
Chryste Królu, przez Twoją miłosną modlitwę na Krzyżu: „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą co czynią”.

– Królestwo Jego rozszerzać się będzie,
– A pokój trwać będzie bez końca.

Módlmy  się:  Wszechmogący,  wiekuisty  Boże,  który  wszystko  odnowić  chciałeś  przez  Najmilszego Syna Twego, Króla Wszechświata: racz w dobroci Twojej sprawić, aby wszystkie narody, rozdzielone przez  grzech,  poddały  się  słodkiej  władzy  Twojej.  Przez  naszego  Pana  Jezusa  Chrystusa,  który  z Tobą żyje i króluje przez wszystkie wieki wieków.  Amen.

– Pieśń
1.  Cóż  Ci,  Jezu,  damy  *  Za  Twych  łask  strumienie?  *  Z  serca  Ci  składamy  korne  dziękczynienie.  *
Panie nasz, króluj nam! * Boże nasz, króluj nam! * Poprzez wieczny czas * Króluj, Jezu, nam!
2.    W serca Twego ranie, o serc naszych Królu, * Pokój i wytrwanie, ukojenie w bólu, * Panie nasz..
————————————————————————————————————

Za;;  NOWENNA KU CZCI CHRYSTUSA KRÓLA  przed liturgiczną uroczystością Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata  oraz uroczystymi aktami Intronizacji;
Opracował: Zespół Wspólnot Intronizacyjnych Diecezji Bielsko-śywieckiej pod kierunkiem ks. kan. Ryszarda Kubasiaka – Diecezjalnego Duszpasterza do spraw Intronizacji Jezusa Chrystusa Króla

Imprimatur:
Kuria Diecezjalna Bielsko-żywiecka w Bielsku-Białej L.dz. 989/07, 18.IX.2007 r.
+ Janusz Zimniak, Bp
Wikariusz Generalny
+ Stanisław Dadak
Kanclerz Kurii

Konsultanci:
Ks. dr hab. Piotr Natanek Ks. dr Stanisław Górnik Dr Mirosław Lenart

NOWENNA DO JEZUSA CHRYSTUSA KRÓLA WSZECHŚWIATA o łaski przez przyczynę Rozalii Celakówny

NOWENNA DO JEZUSA CHRYSTUSA
KRÓLA WSZECHŚWIATA
o łaski przez przyczynę Rozalii Celakówny

[do prywatnego odmawiania]

1.    Antyfona do Ducha Świętego

Przyjdź Duchu Święty! Napełnij serca Twoich wiernych i zapal w nich ogień Twojej miłości.

2.    Intencja

Panie  Jezu  Chryste,  mój  Królu  i  Panie,  za  przyczyną  Twej  Najświętszej  Matki  Niepokalanej  i Wniebowziętej,  za wstawiennictwem  Św.  Józefa  oraz  przez  szczególny  udział  Twej  Służebnicy Rozalii w cierpliwym niesieniu krzyża oraz w zaparciu się siebie, z żarliwą miłością i wielką ufnością błagam Cię o łaskę, o którą w tej Nowennie proszę …..
(można tę łaskę wymienić).
Udziel mi jej, jeśli tylko  otrzymanie  jej  zgodne  jest  z  Twoją  świętą  wolą.  Racz  mnie  wysłuchać,  Panie,  przez  Ranę Twego Miłosiernego Serca, będącego nieustającym źródłem miłości. Amen.

3.    Krótki akt osobistego poświęcenia się Najświętszemu Sercu Jezusowemu

Najmilszy  Panie  Jezu,  dla  okazania  Ci  mojej  wdzięczności  i zadośćuczynienia  za  me niewierności,  oddaję  Ci  moje  serce,  całkowicie  poświęcam  się  Tobie  i  przy  Twojej  pomocy postanawiam więcej nie grzeszyć. Najświętsze Serce Jezusa, poświęcam się Tobie przez Maryję i Jej Niepokalane Serce.

4.    Ofiarowanie dnia Jezusowi Chrystusowi Królowi

Panie Jezu Chryste – jednocząc się z tą Boską intencją, z jaką na ziemi oddawałeś chwałę Bogu przez  Twe  Najświętsze  Serce  i  ciągle  teraz  Mu  ją  oddajesz  przez  wszystkie  wieki  we  wszystkich kościołach świata w Sakramencie Eucharystii – za przykładem Niepokalanego Serca Maryi, zawsze Dziewicy  ofiarowuję  Tobie  w  dniu  dzisiejszym  wszystkie  moje  intencje  i  myśli,  wszystkie  me uczucia i pragnienia oraz wszystkie moje uczynki i słowa.

5. Rozważanie różańcowe –  tajemnica Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny

6. Modlitwa do Św. Józefa

Pomnij,  Józefie  Święty,  Najczystszy  Oblubieńcze Maryi, że nie słyszano nigdy, aby ktokolwiek wzywający  Twej  opieki  i  Twej  pomocy  błagający  został  bez  pociechy.  Tą  ufnością  ożywiony(a) przychodzę do Ciebie i z całą ducha gorliwością Tobie się polecam! Nie odrzucaj modlitwy mojej, ale racz ją łaskawie przyjąć i wysłuchać. Amen.

7. Modlitwa Sługi Bożej Rozalii Celakówny

Panie  Jezu,  mój  Królu  i  Panie,  obecny  w  Sakramencie  Miłości,  kochający  nas  mimo  naszej ogromnej nędzy i przyjmujący nas chętnie w każdej chwili, przychodzę do Ciebie z całą moją nędzą i wszystkimi  sprawami,  byś  Ty  mi  pomógł.  Zmiłuj  się  nade  mną  mój  Najsłodszy  Jezu,  i  wysłuchaj mojego błagania. Proszę Cię przede wszystkim o dar ukochania Ciebie miłością podobną do Twojej oraz o łaskę, o którą proszę …..
(można tę łaskę wymienić).
Oddaję Ci siebie i swoje życie, całuję, mój Jezu, Twoje Najświętsze stopy.  Amen.

          8. Modlitwa o wyniesienie na ołtarze Sł. B. Rozalii Celakówny

Jezu Chryste Królu, wsław grób Rozalii cudami i wynieś Ją na ołtarze.
Ojcze Nasz…, Zdrowaś Maryjo…, Chwała Ojcu

9. Wezwania do częstego powtarzania, a w ciągu nowenny na każdy dzień:

·    Najświętsze Serce Jezusa, wierzę Tobie
·    Najświętsze Serce Jezusa, przymnóż mi wiary, nadziei i miłości. Ciebie prosimy – wysłuchaj nas Panie
·    Najświętsze Serce Jezusa, rozpal serce moje Twoją miłością. Ciebie prosimy – wysłuchaj nas Panie
·    Najświętsze Serce Jezusa, daj mi prawdziwą wolność od grzechu. Ciebie prosimy – wysłuchaj nas Panie
·    Najświętsze Serce Jezusa, nie opuszczaj mnie w swojej odwiecznej Opatrzności. Ciebie prosimy – wysłuchaj nas Panie
·    Najświętsze Serce Jezusa, ulecz wszystkie moje rany grzechowe i daj mi ducha odwagi do pokuty i nawrócenia. Ciebie prosimy – wysłuchaj nas Panie
·    Najświętsze Serce Jezusa spraw, aby przez pamięć o Twej męce dana mi była szczera skrucha i odpuszczenie grzechów. Ciebie prosimy – wysłuchaj nas Panie
·    Najświętsze Serce Jezusa, oczyść mnie i uwolnij od wszelkichnamiętności. Ciebie prosimy – wysłuchaj nas Panie
·    Najświętsze Serce Jezusa, okaŜ swoje miłosierdzie w godzinie mojej śmierci. Ciebie prosimy – wysłuchaj nas Panie
·    Najświętsze Serce Jezusa, pozwól mi oglądać siebie w wieczności. Ciebie prosimy – wysłuchaj nas Panie
***

Odmawiając  nowennę  przez  9  kolejnych  dni  zaleca  się  uczestnictwo  we  Mszy  Św.  oraz  codzienne  przyjmowanie Pana Jezusa w Komunii Świętej.

——————————————————–

O  otrzymanych  łaskach  od  Boga  za  przyczyną  S.B.  Rozalii  Celakówny  prosimy  informować  prowincję  krakowską Jezuitów pisemnie lub telefonicznie: (0-12) 629 33 14

————————————————————————————————————
Za;;  NOWENNA KU CZCI CHRYSTUSA KRÓLA  przed liturgiczną uroczystością Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata  oraz uroczystymi aktami Intronizacji;
Opracował: Zespół Wspólnot Intronizacyjnych Diecezji Bielsko-śywieckiej pod kierunkiem ks. kan. Ryszarda Kubasiaka – Diecezjalnego Duszpasterza do spraw Intronizacji Jezusa Chrystusa Króla

Imprimatur:
Kuria Diecezjalna Bielsko-żywiecka w Bielsku-Białej L.dz. 989/07, 18.IX.2007 r.
+ Janusz Zimniak, Bp
Wikariusz Generalny
+ Stanisław Dadak
Kanclerz Kurii

Konsultanci:
Ks. dr hab. Piotr Natanek Ks. dr Stanisław Górnik Dr Mirosław Lenart

PIERWSZY OBRAZ JEZUSA MIŁOSIERNEGO

OBRAZ DO DRUKU POLIGRAFICZNEGO NA POTRZEBY EWANGELIZACYJNE
http://www.merciful-jesus.com

„Podaję ludziom naczynie,
z którym mają przychodzić po łaski do źródła miłosierdzia.
Tym naczyniem jest ten obraz z podpisem: Jezu, ufam Tobie”
(Dz. 327).

„Przez obraz ten udzielać będę wiele łask,
a przez to niech ma przystęp wszelka dusza do niego”
(Dz. 570).

Spojrzenie z tego obrazu jest takie jako spojrzenie z krzyża” (Dz. 326).

Za; Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego – www.faustyna.eu/

Orędzie Bożego Miłosierdzia – DZIENNICZEK św. siostry Faustyny

KORONKA DO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO

(DZIENNICZEK św. siostry Faustyny) Wilno „Piątek 13 września 1935 r.

Wieczorem, kiedy byłam w swojej celi, ujrzałam anioła, wykonawcę gniewu Bożego.
Był w szacie jasnej, z promiennym obliczem, obłok pod jego stopami, z obłoku wychodziły pioruny i błyskawice do rąk jego, a z ręki jego wychodziły i dopiero dotykały ziemi. Kiedy ujrzałam ten znak gniewu Bożego, który miał dotknąć ziemię, a szczególnie pewne miejsce, którego wymienić nie mogę dla słusznych przyczyn, zaczęłam prosić anioła, aby się wstrzymał chwil kilka, a świat będzie czynił pokutę. Jednak niczym prośba moja była wobec gniewu Bożego.

(…) W tej samej chwili uczułam w duszy swojej moc łaski Jezusa, która mieszka w duszy mojej; kiedy mi przyszła świadomość tej łaski, w tej samej chwili zostałam porwana przed stolicę Bożą.
(…) Zaczęłam błagać Boga za światem słowami wewnętrznie słyszanymi. Kiedy się tak modliłam, ujrzałam bezsilność anioła, i nie mógł wypełnić sprawiedliwej kary, która słusznie się należała za grzechy. Z taką mocą wewnętrzną jeszcze się nigdy nie modliłam jako wtenczas. Słowa, którymi błagałam Boga są następujące: Ojcze przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, za grzechy nasze i świata całego; dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas.
Na drugi dzień rano, kiedy weszłam do naszej kaplicy, usłyszałam te słowa wewnętrznie:

Ile razy wejdziesz do kaplicy, odmów zaraz tę modlitwę, której cię nauczyłem wczoraj.

Kiedy odmówiłam tę modlitwę, usłyszałam w duszy te słowa:

Modlitwa ta jest na uśmierzenie gniewu mojego, odmawiać ją będziesz przez dziewięć dni na zwykłej cząstce różańca w sposób następujący: najpierw, odmówisz jedno OJCZE NASZ i ZDROWAŚ MARYJO i WIERZĘ W BOGA, następnie na paciorkach OJCZE NASZ mówić będziesz następujące słowa:

Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego a Pana naszego Jezusa Chrystusa, na przebłaganie za grzechy nasze i świata całego; na paciorkach ZDROWAŚ MARYJO będziesz odmawiać następujące słowa: Dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas i świata całego.
Na zakończenie odmówisz trzykrotnie te słowa: Święty Boże, Święty Mocny, Święty a Nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami i nad całym światem” (Dz. 474-476).

Dom Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, Wilno, ul. Grybo 29, w którym w latach 1933-1936 przebywała św. siostra Faustyna. Tutaj Pan Jezus podyktował jej koronkę do Miłosierdzia Bożego.

„O, jak wielkich łask udzielę duszom, które odmawiać będą tę koronkę (…)
Zapisz te słowa, córko moja, mów o moim miłosierdziu, niech pozna cała ludzkość niezgłębione miłosierdzie moje. Jest to znak na czasy ostateczne, po nim nadejdzie dzień sprawiedliwy. Póki czas, niech uciekają się do źródła miłosierdzia mojego,  niech korzystają z krwi i wody, która dla nich wytrysła” (Dz. 848). „Odmawiaj nieustannie tę koronkę, której cię nauczyłem. Ktokolwiek będzie ją odmawiał, dostąpi wielkiego miłosierdzia w godzinę śmierci. Kapłani będą  podawać grzesznikom jako ostatnią deskę ratunku; chociażby grzesznik był najzatwardzialszy, jeżeli tylko raz zmówi tę koronkę, dostąpi łaski z nieskończonego miłosierdzia mojego” (Dz. 687).

OBIETNICA ŁASKI MIŁOSIERDZIA DLA KONAJĄCYCH

„Przez odmawianie tej koronki podoba mi się dać wszystko, o co mnie prosić będą. Zatwardziałym grzesznikom, gdy będą ją odmawiać, spokojem napełnię dusze, a godzina ich śmierci będzie szczęśliwa. Napisz to dla dusz strapionych: Gdy dusza pozna ciężkość swych grzechów, gdy się odsłoni duszy cała przepaść nędzy, w jakiej się pogrążyła, niech nie rozpacza, ale z ufnością niech się rzuci w ramiona mojego miłosierdzia, jak dziecko w objęcia ukochanej matki. (…) żadna dusza, która wzywała miłosierdzia mojego, nie zawiodła się, ani nie doznała zawstydzenia. Mam szczególne upodobanie w duszy, która zaufała dobroci mojej. Napisz: Gdy tę koronkę przy konających odmawiać będą, stanę pomiędzy Ojcem, a duszą konającą nie jako Sędzia sprawiedliwy, ale jako Zbawiciel miłosierny” (Dz. 1541).

Każdą duszę bronię w godzinie śmierci, jako swej chwały, która odmawiać będzie tę koronkę (…). Kiedy przy konającym inni odmawiają tę koronkę, uśmierza się gniew Boży, a miłosierdzie niezgłębione ogarnia duszę (Dz. 811).

Koronkę należy odmawiać na różańcu.

Na początku:

Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom, i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Amen.
Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą. Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus. Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.
Wierzę w Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi. I w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszego, który się począł z Ducha Świętego, narodził się z Maryi Panny, umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion; zstąpił do piekieł; trzeciego dnia zmartwychwstał; wstąpił na niebiosa; siedzi po prawicy Boga Ojca wszechmogącego, stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Wierzę w Ducha Świętego; święty Kościół powszechny; świętych obcowanie; grzechów odpuszczenie; ciała zmartwychwstanie; żywot wieczny. Amen

Na dużych paciorkach (1x):

Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata.

Na małych paciorkach (10x):

Dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas i całego świata.

Na zakończenie (3x):

Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny,
zmiłuj się nad nami i nad całym światem” (Dz. 476).

—————————————————————–

Pan Jezus powiedział do św. Faustyny:  „Pragnę, aby to miłosierdzie rozlało się na cały świat przez serce twoje. Ktokolwiek się zbliży do ciebie, niech nie odejdzie bez ufności w moje miłosierdzie, której tak bardzo pragnę dla dusz. Módl się, ile możesz, za konających, wypraszaj im ufność w moje miłosierdzie, bo oni najwięcej potrzebują ufności, a najmniej jej mają” (Dz. 1777).

„Córko moja, pomóż mi zbawić konającego grzesznika; odmów za niego tę koronkę, której cię nauczyłem. Kiedy zaczęłam odmawiać tę koronkę, ujrzałam tego konającego w strasznych mękach i walkach. Bronił go Anioł Stróż, ale był jakby bezsilny wobec wielkości nędzy tej duszy (…). Jednak podczas odmawiania tej koronki ujrzałam Pana Jezusa w takiej postaci, jak jest namalowany na obrazie. Te promienie, które wyszły z Serca Jezusa ogarnęły chorego, a moce ciemności uciekły w popłochu. Chory oddał ostatnie tchnienie spokojnie” (Dz. 1565).

„Często obcuję z duszami konającymi, wypraszając im miłosierdzie Boże. O, jak wielka jest dobroć Boża, większa, niżeli my pojąć możemy. Są momenty i tajemnice miłosierdzia Bożego, nad którymi zdumiewają się niebiosa. Niechaj sądy nasze umilkną o duszach, bo przedziwne jest z nimi miłosierdzie Boże” (Dz. 1684).

Miłosierdzie Boże dosięga nieraz grzesznika w ostatniej chwili, w sposób dziwny i tajemniczy. Na zewnątrz jakoby było wszystko stracone, lecz tak nie jest; dusza, oświecona promieniem silnej łaski Bożej ostatecznej, zwraca się do Boga w ostatnim momencie z taką siłą miłości, że w jednej chwili otrzymuje od Boga przebaczenie i win, i kar, a na zewnątrz nie daje nam żadnego znaku ani żalu, ani skruchy, ponieważ już na zewnętrzne rzeczy ona nie reaguje. O jak, niezbadane jest miłosierdzie Boże. Ale, o zgrozo – są też dusze, które dobrowolnie i świadomie tę łaskę odrzucają i nią gardzą. Chociaż już w samym skonaniu, Bóg miłosierny daje duszy ten moment jasny, wewnętrzny, że, jeżeli dusza chce, ma możność wrócić do Boga. Lecz nieraz u dusz jest zatwardziałość tak wielka, że świadomie wybierają piekło; udaremniają wszystkie modlitwy, jakie inne dusze za nimi do Boga zanoszą, a nawet same wysiłki Boże…” (Dz. 1698).

„Łączność z konającymi. Proszą mnie o modlitwę; modlić się mogę, dziwnie mi Pan daje ducha modlitwy, jestem ustawicznie z nim złączona. Czuję w całej pełni, że żyję  dla dusz, aby je przyprowadzić do miłosierdzia Twego, o Panie; w tym kierunku żadna ofiara nie jest za mała” (Dz. 971).

„Dał mi Pan poznać, jak bardzo pragnie, aby dusza odznaczała się miłością czynu i w duchu ujrzałam, jak wiele dusz woła do nas – dajcie nam Boga, i zawrzała we mnie krew apostolska. Nie poskąpię jej, ale oddam ją do ostatniej kropli za dusze nieśmiertelne, choć może fizycznie tego Bóg nie zażąda, ale w duchu jest to mi możliwe, a nie mniej zasługujące” (Dz. 1249).

„Pragnę przechodzić świat cały i mówić duszom o wielkim miłosierdziu Boga.
KAPŁANI, DOPOMÓŻCIE MI W TYM…” (Dz. 491).

„Powiedz moim kapłanom, że zatwardziali grzesznicy kruszyć się będą pod słowami, kiedy będą mówić o niezgłębionym miłosierdziu moim, o litości, jaką mam dla nich w sercu swoim. Kapłanom, którzy głosić będą i wysławiać miłosierdzie moje, dam  moc przedziwną i namaszczę ich słowa, i poruszę serca, do których przemawiać będą” (Dz. 1521).

—————————————————————————————————–

Córko moja – patrz w przepaść miłosierdzia mojego i oddaj temu miłosierdziu cześć i chwałę, a uczyń to w ten sposób: zbierz wszystkich grzeszników z całego świata i zanurz ich w przepaści miłosierdzia mojego” (Dz. 206).

Wniknij w tajemnice moje, poznasz przepaść miłosierdzia mojego ku stworzeniom i niezgłębioną dobroć moją – i tę dasz poznać światu. Będziesz przez modlitwę pośredniczyć między ziemią a niebem” (Dz. 438).

„PRZYGOTUJESZ ŚWIAT NA OSTATECZNE PRZYJŚCIE MOJE” (DZ. 429).

„Królestwo moje na ziemi jest
– życie moje w duszy ludzkiej” (Dz. 1784).

——————————————————————

Święta siostra Faustyna:

„Gdy pogrążyłam się w modlitwie i połączyłam ze wszystkimi mszami, jakie się w tej chwili odprawiają na całym świecie, błagałam Boga przez te wszystkie msze św. o miłosierdzie dla świata, a szczególnie dla biednych grzeszników, którzy w tej chwili zostają w skonaniu. I w tej chwili otrzymałam Bożą odpowiedź wewnętrzną, że tysiąc dusz otrzymało łaskę za pośrednictwem modlitwy, którą zanosiłam do Boga. Nie wiemy, jaką liczbę dusz mamy zbawić swymi modlitwami i ofiarą, dlatego zawsze módlmy się za grzeszników” (Dz. 1783).

„O, jak bardzo powinniśmy modlić się za konających; korzystajmy z miłosierdzia, póki czas zmiłowania” (Dz. 1035).

„O życie szare i monotonne, ile w tobie skarbów. Żadna godzina nie jest podobna do siebie, a więc szarzyzna i monotonia znikają, kiedy patrzę na wszystko okiem wiary. Łaska, która jest dla mnie w tej godzinie, nie powtórzy się w godzinie drugiej. Będzie mi dana w godzinie drugiej, ale już nie ta sama. Czas przechodzi i nigdy nie wraca.
Co w sobie zawiera, nie zmieni się nigdy; pieczętuje pieczęcią na wieki” (Dz. 62).

——————————————————————————————————–

DAR MODLITWY

W łączności duchowej ze św. siostrą Faustyną, pragniemy zachęcić czcicieli Miłosierdzia Bożego do podjęcia modlitwy indywidualnej lub udziału

w NIEUSTAJĄCEJ MODLITWIE KORONKĄ DO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO
– w intencji uproszenia łaski miłosierdzia dla konających.

Darczyńcą modlitwy może być każdy, kto zapragnie codziennie dołączyć się do modlitwy wspólnoty Apostołów Jezusa Miłosiernego przy Zgromadzeniu Sióstr Jezusa Miłosiernego.
Ufamy, że w ten sposób spełnimy prośbę Pana Jezusa i przyczynimy się do ufnego przyjmowania łaski zbawienia przez konających w naszych rodzinach i na całym świecie.

Deklaracje modlitwy w intencji konających, prosimy przesyłać na adres

ZGROMADZENIE SIÓSTR JEZUSA MIŁOSIERNEGO
66-400 Gorzów Wlkp., ul. Kardynała Wyszyńskiego 169
tel. 095 722 52 46
e-mail: sanktuarium@jezuufamtobie.pl

Będę się modlić codziennie:
od dnia ……………………………………………
do dnia …………………………………………..
o godz. …………………………………………..
liczba osób ………………………………………
Imię i nazwisko ………………………………..
Adres …………………………………………….

(deklaracja do wydrukowania)

———————————————————————

„…napisz to dla wielu dusz, które nieraz się martwią, że nie mają rzeczy materialnych, aby przez nie czynić miłosierdzie. Jednak o wiele większą zasługę ma miłosierdzie ducha, na które nie potrzeba mieć ani pozwolenia, ani spichlerza, jest ono przystępne dla wszelkiej duszy. Jeżeli dusza nie czyni miłosierdzia w jakikolwiek sposób nie dostąpi miłosierdzia mojego w dzień sądu. O, gdyby dusze umiały gromadzić sobie skarby wieczne, nie byłyby sądzone – uprzedzając sądy moje miłosierdziem” (Dz. 1317).
(zobacz Cnota Miłosierdzia – ks. Sopoćko)

——————————————————————————————-

ODPUST ZUPEŁNY

ZA ODMÓWIENIE „KORONKI DO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO”

Akt Urzędu Penitencjarii Apostolskiej z 12 stycznia 2002 r.
Odpustu zupełnego pod zwykłymi warunkami (mianowicie sakramentalna spowiedź, Komunia Eucharystyczna i modlitwa w intencjach Ojca Świętego) udziela się w granicach Polski wiernemu, który z duszą całkowicie wolną od przywiązania do jakiegokolwiek grzechu pobożnie odmówi Koronkę do Miłosierdzia Bożego w kościele lub kaplicy wobec Najświętszego Sakramentu Eucharystii, publicznie wystawionego lub też przechowywanego w tabernakulum.
Jeżeli zaś ci wierni z powodu choroby (lub innej słusznej racji) nie będą mogli wyjść z domu, ale odmówią Koronkę do Miłosierdzia Bożego z ufnością i z pragnieniem miłosierdzia dla siebie oraz gotowością okazania go innym, to pod zwykłymi warunkami również zyskują odpust zupełny, z zachowaniem przepisów co do „mających przeszkodę”, zawartych w normach 24 i 25 Wykazów odpustów (Enchiridii Indulgentiarium). W innych zaś okolicznościach odpust będzie cząstkowy. Niniejsze zezwolenie zachowa wieczystą ważność, bez względu na jakiekolwiek przeciwne zarządzenia.

DALEJ >> Owoce modlitwy. Modlitwy św. siostry Faustyny. Litania do Miłosierdzia Bożego

<< spis treści

Za; Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego; http://www.faustyna.eu

Muzułmanin na rękach Jezusa

Był 48 godzin nieprzytomny po tym, jak jego ford Eskort spadł w 300-metrową przepaść i spłonął. Pamiętał tylko, jakby ktoś go trzymał, ratował. Półtora roku później rozpoznał tego Kogoś – to był Chrystus z obrazu z podpisem: „Jezu, ufam Tobie”.

Zuq Spanca jest Albańczykiem z Kosowa. Studiował w Bel-gradzie prawo, ale zbyt głośno domagał się, by jego rodacy mieli takie same prawa jak Serbowie. – Oni dostawali po 20 000 dinarów stypendium, a ja 200 dinarów – wspomina Zuq, dodając, że na III roku wyleciał z uczelni z wilczym biletem i w 1974 r. przyszły adwokat czy sędzia został… rolnikiem.

Katastrofa

W 1991 r. wybrał się z kolegą samochodem do krewnych, mieszkających w Turcji.
– To było 27 maja. Minęliśmy już granicę bułgarską koło miejscowości Keskendil. (Wiesz, jakie tam są góry? Jakie drogi? Tu, w Polsce, to łatwo jest jeździć samochodem, nie to, co na Bałkanach!) Jechałem szybko, było ślisko. Trafiłem w drzewo. Samochód ze mną spadł 300 metrów w dół i spłonął. Kolega miał spory brzuch i dlatego nie był przypięty pasami. Wypadł z auta, zanim spadło w przepaść. Myślał, że nie żyję. Wrócił do Kosowa, bliscy zaczęli przygotowania do mojego pogrzebu. Ja jednak cudem przeżyłem. Podobno policja wyciągnęła mnie z wraku. 48 godzin byłem nieprzytomny. – To chyba jakiś Polak – mówili o mnie Bułgarzy w szpitalu w Sofii, bo słyszeli, że chociaż jestem nieprzytomny, próbuję coś mówić po polsku. Pamiętam, że jakbym widział wtedy Kogoś, kto mnie trzyma, a ja próbuję mu dziękować po polsku. Dlaczego po polsku? Nie wiem. Zbudziłem się. Powiedziałem, że jestem z Kosowa. Wysłałem telegram do domu, że żyję. Ale jeszcze leżałem w szpitalu ze złamanym stawem biodrowym i rozciętą głową. W czerwcu wróciłem do domu.

Przez lasy o kulach

W 1992 r. Zuq dostał powołanie do wojska jugosłowiańskiego (czytaj: serbskiego). – 13 września miałem się zgłosić, żeby walczyć z Bośniakami – mówi Zuq. – Nie było sensu walczyć dla nikogo. A jak bym nie chciał zabijać, to Serbowie by mnie zabili. Prosiłem Pana Boga, żeby mnie od tego uchronił. W nocy z 12 na 13 września obudził mnie głos: „Wstawaj!”. Potem jeszcze raz: „Wstawaj!”. Wstałem, ale nikogo nie było. Pytam siostrę: – Nie słyszałaś? Tak głośno? – Nie, to chyba przez ten wypadek coś ci się stało w głowę… – Chyba zwariowałem – pomyślałem i położyłem się. Ale potem jeszcze raz słyszę: „Wstawaj, bo przed tobą długa, ciężka droga!”. – I rzeczywiście wstałem i poszedłem o kulach z Mitrowicy do Skopje – opowiada Zuq. – Tam zatrzymało mnie wojsko serbskie, ale uciekłem i szedłem przez lasy do Bułgarii. Jakiś taksówkarz wziął mnie do Sofii. Dostałem się do samolotu do Polski. Dlaczego do Polski? Bo miałem w Skierniewicach znajomych, którzy przyjeżdżali do nas, do Jugosławii, na handel i na wakacje w moim domu nad morzem w Czarnogórze, w Ulcinie. Cała ta włóczęga trwała 33 dni. Nie wiem, czy miałbym dziś odwagę tak iść o kulach 33 dni.

To był On!

Przyjechałem do Polski w piątek, a w niedzielę trafiłem w Skierniewicach do kościoła św. Jakuba. Był tam obraz Pana Jezusa z podpisem: „Jezu, ufam Tobie”. Rozpłakałem się. To był On! To Jego widziałem, jak mnie trzyma po wypadku! Z Polski wysłałem telegram do Shkurty – Albanki, która tak jak ja leczyła się w sanatorium w miejscowości Peć. Pisałem, żeby przyjechała do Polski na leczenie. – Miałam 22 lata, byłam studentką pedagogiki. Za mój naród byłam gotowa oddać życie. Na demonstracji w rodzinnym mieście Klina serbski policjant postrzelił mnie w kręgosłup – mówi Shkurta i opowiada, jak trafiła do szpitala w Belgradzie.

Kosowianko, co się dzieje?

– Byłam sparaliżowana od pasa w dół. Ale się nie poddawałam. W szpitalu sobie śpiewałam, aż ordynator Serb powiedział mi: – Ja sobie nie życzę, żeby pani tu śpiewała! Ja mu na to: – To co, mam się poddać? Lamentować nad sobą? To do mnie niepodobne! A on mówi do innych pacjentek: – Jeszcze takiego człowieka nie spotkałem! Ma 22 lata, nigdy nie będzie chodzić, ale się nie poddaje. Bierzcie przykład z tej dziewczyny! – To nie ja, bo kim ja jestem? To łaska Boga – powiedziała Shkurta, która była wtedy muzułmanką. – Bóg? Boga nie ma! Kto widział Boga? Nikt! – Ja widziałam! I ty zobaczysz. Ja będę chodzić. – Nie wierzę – odparł lekarz. Aż kiedyś, o dwunastej w nocy, Shkurta poruszyła palcem u nogi. Poprosiła pielęgniarkę, żeby zawołała ordynatora. – Kosowianko, co się dzieje? – spytał lekarz i chwilę później zobaczył zdumiony, jak mokra z wysiłku Albanka poruszyła palcem. – Aż złapał się za głowę i powiedział mi: „Obiecuję ci, że od dziś będę wierzyć. A ja się roześmiałam: „Nie mnie obiecuj, tylko Bogu!” – wspomina Shkurta. I opowiada, jak którejś nocy w szpitalu zobaczyła

oślepiające światło.

Ale – co ciekawe – nie widział go nikt inny. W swoim wnętrzu usłyszała głos: – Tam, gdzie cię poprowadzę, poznasz prawdę i poznasz Mnie. W sanatorium Shkurta poznała Zuqa. Za cały bagaż mając ortopedyczną kulę, przyjechała za nim do Polski. Wyszła za niego za mąż. – Było nam ciężko. Inny kraj, inna kultura, inny język. Chciałam złożyć sąsiadce życzenia na święta, a ona zatrzasnęła przede mną drzwi. W Kosowie to byłoby nie do pomyślenia! W pewnym momencie nie mieliśmy gdzie mieszkać. A w drodze było już dziecko – opowiada Shkurta, dodając, że kiedy Sylwia już się urodziła, Zuq chciał, żeby była ochrzczona. Choćby dlatego, żeby nie była inna niż wszyscy w Polsce. Żona nie chciała: – Myślałam, że to zdrada mojego narodu, mojej ojczyzny, zdrada Allaha.

Już wiem wszystko!

Ale… Zuq poszedł na pielgrzymkę do Częstochowy. Shkurta prawie całą noc się modliła. W końcu zobaczyła twarz Jezusa w koronie cierniowej. Nic nie mówił. Uśmiechał się. – Gdy Zuq wrócił z pielgrzymki, przytuliłam go mocno i powiedziałam: „Już wszystko wiem!” – opowiada Albanka. Potem obydwoje trafili do grupy Odnowy w Duchu Świętym. – Przyszłam na spotkanie modlitewne, usłyszałam uwielbienie Boga językami. Pomyślałam: „Boże, to jest to! To jest dla mnie!” – wspomina Shkurta. – Przez 3 lata przygotowywaliśmy się do sakramentów i 16 czerwca 1996 r. przyjęliśmy chrzest, I Komunię, a potem także wzięliśmy ślub kościelny. Wtedy wszystko się we mnie zmieniło. A to nie jest tak łatwo. Ja byłem tak gorliwym muzułmaninem, jak jestem gorliwym katolikiem. To mógł zrobić tylko Bóg – mówi Zuq, który na chrzcie i w polskim dowodzie osobistym ma imię Karol. To na pamiątkę Karola Wojtyły, bo Zuq przybył do Polski 16 października – w 14. rocznicę wyboru Jana Pawła II. W podobny sposób Shkurta została Anną. Dziś Karol (Zuq) Spanca pracuje jako portier w skierniewickim szpitalu. Mieszka niedaleko z żoną i dwiema córkami. Żyje skromnie.

O swoim życiu mówi: – To był plan Pana Boga. Ufam Mu.

Za; Jarosław Dudała„Muzułmanin na rękach Jezusa”; Gość Niedzielny nr 13 – 30 marca 2008 r., str.18-19

« Jego głowa stała się zapłatą za taniec »

Taki napis kazał umieścić w kaplicy św. Jana  Chrzciciela  proboszcz parafii Ars, ks. Jan Maria Vianney. Ten proboszcz dziesięć lat walczył z tańcami w swojej parafii.  Wytrwała, uparta  walka o dobra duchowe przyniosła wreszcie owoce. Trud się opłacił.*

Benedykt XIV nazwał współczesne sobie tańce „brudną rozrywką”,a  Katechizm, czyli nauka chrześcijańska z 1785 r.  podaje:

„ Same z siebie nakłaniają do nierządu, obnażenia nieskromne, książki, malowidła nieprzystojne, komedie, bale, tańce, poufałości między osobami różnej płci”.

Benedykt XV w Sacra propediem  (1921)

pisze o tańcach, zwłaszcza południowoamerykańskich, które wchodziły wówczas w modę, a dziś uważane są za „konserwatywne”:

„jedne gorsze są od drugich i stanowią najskuteczniejszy środekdla pozbycia się wszelkiej wstydliwości”

Pius XI (…)  w Ubi arcano  (1922)  opłakuje

„wielki zanik skromności w ubiorach, przede wszystkim zaś w tańcach”.

Św. bp Sebastian Pelczar:

„ Tańce dzisiejsze, według słów  św. Franciszka  Salezego,  mają nachylenie  ku  złemu ze  względu na  sposób, w  jaki się odbywają. Wskutek tego dla niejednej  młodej  i nieostrożnej  duszy  mogą  się stać niebezpieczne.  Dlatego wszyscy nauczyciele życia duchowego  zakazują tańców nieskromnych lub namiętnych, bo są one  « biesiadą diabelską  » ( św. Efrem ),  « trumną niewinności i grobem wstydliwości » ( św. Ambroży )”.

A znowu św. Pius z Pietrelciny, podobnie jak św. JanVianney, przy spowiedzi ostro traktował uczestników tańca. Pewnej penitentce tłumaczył:

     „ Ty możesz być  pewna  swoich uczuć, a nie uczuć innych.  Ja nie potępiam tańca jako takiego, lecz upieram się i utrzymuję, że on jest niebezpieczeństwem grzechu”.

Św. Alfons Liguori  zaś  ostrzega:

     „Ojcowie, nie pozwalajcie swym dzieciom uczęszczać na tańce”

Za;; Jego głowa stała się zapłatą za taniec, Ks. E. Wesołek, Zawsze Wierni; 2009/12, s.36

Taniec – poza moralnością?

Wśród wielu tematów, które Kościół w swym moralnym nauczaniu przez wieki poruszał, są i takie, które aktualnie są zupełnie pomijane. Czy z obawy przed śmiesznością, przed posądzeniem o anachronizm milczy się zupełnie na temat tańca. W dobie ogólnej fascynacji programami typu “Taniec z gwiazdami”, nie wypada wręcz stawiać pytań o moralne aspekty tańca. A może jednak trzeba?:

1. Dlaczego twierdzicie, iż dzisiejsze tańce damsko-męskie stanowią odwzorowanie najgorszego rodzaju pląsów stanowczo napiętnowanych przez katolicyzm?

Wystarczy przyjrzeć się układowi ruchów, gestom, strojom i ogólnej atmosferze dzisiejszych tańców by dojść do tego wniosku. Rozpowszechnione tańce dyskotekowe polegają na mniej lub bardziej wyrazistym naśladownictwie czynności seksualnych.(…). Trudno nie doszukiwać się w tym miejscu jasnych analogii do pogańskich tańców płodności, które polegały właśnie na sugestywnym kręceniu, trzęsieniu, obracaniu erogennymi częściami ciała.

Warto w tym miejscu przytoczyć opinię niejakiego Julio Finna, znawcy pop-kultury:

Wielu z tańczących boogie (rock’n’ rolla) byłoby zaskoczonych wiedząc, iż to wszystko jest imitacją , niczym innym, jak naśladowaniem rytualnego tańca, który miał miejsce przez stulecia. Współczesny popularny taniec ma swój początek w świętym tańcu afro-kubańskiej bogini Oshun. Czasami Oshun spotyka (swego kochanka) i oto obejmują się oni w gorącym tańcu, w nieskrywanym i niezrównanym naśladownictwie cielesnej żądzy. Oshun zwykła tańczyć nago (…) teraz nie (…) lecz być może zobaczymy to znów, nie w świątyniach lecz w kabaretach i teatrach, jako wielki sukces białej cywilizacji”.

A jak wyglądają współczesne tańce nie-dyskotekowe? To nic innego jak różnorodne odmiany zakazanych katolikom w XIX i XX wieku walca, tanga, foxtrota, shimmy, onestepu, etc. Tyle, że dzisiejsze ich odmiany są znacznie bardziej wyuzdane i nieskromne od swych dawniejszych pierwowzorów.

Ewolucja, jaką w ostatnich 30-40 latach przeszły tańce damsko-męskie poszła w kierunku radykalnego uwypuklenia ich nieskromności, bezwstydu i wyuzdania. Gdybyśmy mieli porównywać tańce przed którymi Kościół przestrzegał dawniej z dzisiejszymi pląsami moglibyśmy zestawić ze sobą jakieś przydrożne reklamy damskiej bielizny z najbardziej twardą, perwersyjną i zboczoną pornografią.

2. Jaka jest tradycyjna nauka katolicka w kwestii tańców damsko-męskich?

Ogólnie rzecz biorąc zdecydowanie krytyczna. Tradycyjna teologia katolicka, od pierwszych wieków chrześcijaństwa, aż do lat 50 – tych 20 stulecia, określała, iż takowe tańce są dla ogromnej większości ludzi praktycznie zawsze lub prawie zawsze bliską okazją do grzechu.

Ojcowie, Doktorowie, Święci, teologowie, Papieże i synody kościelne przez dwadzieścia stuleci niezmiennie przestrzegali przed tańcami damsko-męskimi, zwąc je “szkołami rozpusty” (św. Bazyli Wielki), miejscem, gdzie “płaczą aniołowie, a czart obchodzi swoją uroczystość” (św. Efrem), “prawdziwą świątynią diabelską” (św. Jan Chryzostom), “zbiorem nieprawości, trumną niewinności i grobem czystości” (św. Ambroży), “kołem, którego punktem środkowym jest szatan, a obwodem jego słudzy” (św. Karol Boromeusz), “przyciągającymi do siebie truciznę namiętności ludzkich i powszechnego zepsucia” (św. Franciszek Salezy), “warsztatem każdej wszeteczności, cudzołóstwa i przyczyną grzechów wszelakich” (ks. Jakub Wujek), “powrozem, którym szatan ściąga dusze do piekła” (św. Jan Maria Vianney).

Kościół święty niejednokrotnie oficjalnie zakazywał tańców damsko-męskich jako: “haniebnych” (Synod Akwizgrański) “szaleńczych” (Synod Reński), “sztuki i ponęty szatańskiej” (Synod Turyński). W XVIII stuleciu papież Benedykt XIV nazwał wszystkie ówczesne bale “brudną rozrywką“.

W XIX wieku, kiedy popularne stały się takie tańce jak: walc, kankan, galopada, polka, prawowite władze kościelne wydały szereg formalnych rozporządzeń, w których stanowczo zakazywano katolikom brania udziału w takowych tańcach. Walc zostały potępiony nawet przez samego Leona XIII. W pierwszej połowie XX stulecia, gdy na parkietach zaczęły królować tańce latynoamerykańskie, etc. szereg krajowych episkopatów, np. biskupi Francji, Polski, Austrii potępili takie tańce jak: tango, shimmy, foxtrot, onestep.

I w tym wypadku warto dodać, iż pierwszy z tych tańców – tango został zabroniony katolikom przez św. Piusa X. W odniesieniu do tańców, które weszły w modę na przełomie XIX i XX wieku, papież Benedykt XV pisał, iż są one:”jedne gorsze od drugich i stanowią najskuteczniejszy środek do pozbycia się wszelkiej wstydliwości” (”Sacra Propediem”), zaś Pius XI nazywał je “bezwstydnymi” (”Ubi Arcano”).

3. Czy w ramach tradycyjnej nauki katolickiej zachodziły jakieś różnice zdań w kwestii niebezpieczeństw tańców damsko-męskich?

Owszem. Nie są to jednak różnice wielkie i pewnym stopniu uwarunkowane są one specyfiką historyczno-kulturową. Poza tym rozbieżności te zasadniczo nie osłabiają zdecydowanie krytycznego stanowiska katolicyzmu względem tańców. Otóż w ramach katolickiej krytyki zabaw tanecznych wykształciły się dwa kierunki: pierwszy optował za zdecydowanym zakazem wszelkich tańców damsko-męskich, drugi stanowczo ich odradzał, jednak bardzo niechętnie godził się na nie w pewnych rzadkich sytuacjach.

Reprezentantem pierwszego kierunku może być uznany św. Jan Maria Vianney. Ten wielki kapłan 25 lat ze swej posługi kapłańskiej spędził, na wykorzenianiu ze swej parafii tańca. Św. Proboszcz z Ars w kościelnej kaplicy pw. św. Jana Chrzciciela umieścił napis : “Jego głowa stała się zapłatą za taniec“, a penitentom odmawiał rozgrzeszenia za sam bierny udział w zabawach tanecznych.

Kiedy, pewna hrabina, planowała urządzić na swym dworze bal z udziałem tylko “dobrych tańców”, jednocześnie wyrzucając Świętemu, iż błądzi potępiając wszelkie zabawy taneczne, Proboszcz z Ars w odpowiedzi wygłosił niedzielne kazanie, w którym stwierdził, iż “taniec zaludnia piekło” i “jest ohydą w oczach Bożych, obojętnie gdzie się odbywa: pod drzewami orzechowymi, w karczmie czy we dworze“.

Przedstawicielem drugiego ze wspomnianych kierunków jest św. Franciszek Salezy. Mówiąc o współczesnych mu balach twierdził, iż “wielką szkodę przynoszą dla duszy”, “przyciągają do siebie truciznę namiętności ludzkich i powszechnego zepsucia” oraz radził rozważać, jak to: “Wówczas kiedy tańczyliście na balu, mnóstwo dusz gorzało w piekle, za grzechy popełnione w tańcu, lub za złe następstwa, które wyniknęły z tańców“.

Jednocześnie jednak ów Święty dopuszczał możliwość sporadycznego wzięcia udziału w balu: “Jeżeli przypadkiem nie będziecie mogli w żaden sposób wymówić się od pójścia na bal; starajcie się, by taniec porządnie się odbywał we wszystkim, pod względem dobrych zamiarów, skromności, godności i przyzwoitości; tańczcie najmniej ile możecie, z obawy, aby serce wasze do tego się przywiązało”.

Warto jednak przy tym dodać, iż ogół współczesnych (a więc 16-wiecznych) św. Franciszkowi Salezemu tańców znacznie różnił się od stylu tanecznego, który wszedł w modę mniej więcej od 19 wieku, nie mówiąc już o tańcach z przełomu 20 i 21 stulecia. Otóż ogół szesnastowiecznych tańców damsko-męskich wyróżniał się znikomym kontaktem ciał obu płci. Ówczesne ruchy taneczne polegały na wdzięcznych podskokach, skłonach i krótkim, zdawkowym ujęciu dłoni partnerki.

Trzeba przy tym jeszcze powiedzieć, iż nie wszystkie ówczesne autorytety kościelne podzielały owa nieznaczną ustępliwość św. Franciszka Salezego w tej kwestii. Przykładowo, żyjący mniej więcej w tym samym czasie, wybitny teolog katolicki, ks. Jakub Wujek w bezwzględny sposób piętnował wszelkie tańce damsko-męskie. Podobnie, czynił św. Karol Boromeusz.

4. Tradycyjna katolicka krytyka tańców była uwarunkowana zupełnie innymi okolicznościami historyczno-kulturowymi, stąd też przenoszenie jej na ogół współczesnych zabaw tanecznych jest nieporozumieniem.

Tak, tańce przed którymi przestrzegał Kościół święty przez 20 wieków, w dużej swej części, znacznie różniły się od pląsów, które w modę weszły, przez jakieś ostatnich 30 lat. Mimo to autorytety kościelne nie szczędziły im krytyki, a jedynie wahały się pomiędzy ich stanowczym potępieniem, a niechętnym i warunkowym przyzwoleniem na nie w rzadkich sytuacjach.

Jeślibyśmy mieli doszukiwać się analogii pomiędzy dzisiejszymi a dawniejszymi tańcami, to owszem znaleźlibyśmy je wśród najzacieklej zwalczanych przez Kościół święty pląsów pogańskich ludów prymitywnych, starożytnej Grecji i Rzymu oraz w piętnowanym walcu tangu, kankanie, etc. które narodziły się w 19 i 20 stuleciu. Dzisiejsze tańce są odwzorowaniem właśnie tego rodzaju najgorszych pląsów, co do których radykalnej obrzydliwości i nieskromności Kościół nie miał najmniejszych wątpliwości.

5. Czy istnieją dowody na to, iż tańce są bliską okazją do grzechu?

Codziennie przynosi je nam każda dyskoteka. Mieszanka skrajnie wyuzdanych tańców, nieskromnych strojów, bezbożnej i niemoralnej muzyki, alkoholu oraz narkotyków jest wybuchowa. Tajemnicę poliszynela stanowi fakt, iż dyskoteki stały się centrami przelotnego i przypadkowego seksu. Policyjne statystyki mówią, iż większość zgwałceń ma ścisły związek z dyskotekowymi imprezami – dokonywane są w ich trakcie lub po.

Na dyskotekach często dochodzi do krwawych bójek i rozrób z użyciem kijów bejsbolowych, noży, kastetów, a nawet broni palnej. W wyniku dyskotekowych awantur, rokrocznie w samej Polsce ginie ok. 50 osób. Pouczające są również wyniki ankiety przeprowadzonej wśród bywalców takich przybytków. 78, 8 procent z nich będąc na dyskotece zetknęło się z zażywaniem narkotyków, ponad 70 proc. miało do czynienia z kradzieżami, prawie 88 procent z wypadkami pobicia, zaś 40, 4 proc. z molestowaniem seksualnym i zgwałceniami.

Nawet świeckie mass media zaczynają dostrzegać to o czym każdy wiedział już od dawna. Pod koniec listopada 2005 r. na tytułową stronę polskiej edycji “Newsweeka” trafiła zapowiedź tekstu pt. “Dzieci zatracone”. W artykule tym zebrano materiał z wizyty w jednej z typowych wiejskich dyskotek. Mamy tam kilka wymownych zdjęć. Podpite dziewczę nie chcąc stać w długiej kolejce do toalety, przy ubawie miejscowych chłopców, siusia pod ścianą. Inna niewiasta z butelką piwa w dłoni szarpie się z grupą dresiarzy. Ktoś popala sobie “zioło” na ławeczce. W samochodzie jakaś parka odbywa stosunek płciowy. Nie mniej pouczające są opisy wiejskich potańcówek.(…)

6. Powtarzanie tradycyjnej nauki katolickiej o niebezpieczeństwie tańców naraża ją na ośmieszenie i kompromitację.

Cóż, możemy tylko współczuć tym, których śmieszy katolicka doktryna. Jeśli będziemy kierować się lękiem przed wyśmianiem to daleko nie zajdziemy. Niewiele z tradycyjnych zasad moralności chrześcijańskiej omija ostrze szyderstw i kpin. Czy z tego powodu mamy się ich wstydzić?

Mirosław Salwowski

Za; http://ien.pl/index.php