Gdzie szczęście? – O. MAKSYMILIAN MARIA KOLBE OFMCONV.

Wszyscy szczęścia pragną i za nim gonią, ale niewielu je znajduje, bo nie szukają tam, gdzie ono jest.

          Wyjdźmy na ulicę. Szerokim chodnikiem gorączkowo spieszą ludzie różnego wieku i stanu, a każdy dąży do jakiegoś celu, który ma być cząstką jego szczęścia. Środkiem przesuwają się powozy i samochody, a ci, co w nich siedzą, marzą o – szczęściu. W wystawowych oknach najrozmaitsze towary ofiarowują się przechodniom, by właścicielom swym i kupcom przybliżyć – szczęście. Gdzie spojrzysz, wszędzie zobaczysz spragnionych – szczęścia. Lecz czyż ci wszyscy są pewni, że u kresu swych zabiegów obejmą skarb tak pożądany?

          Jeden z nich wytknął sobie za cel nagromadzenie dóbr materialnych, pieniędzy. Jeszcze do kresu swych życzeń nie doszedł – więc goni dalej. Czy jednak dojdzie?… Czym więcej dóbr gromadzi, tym bardziej się do nich zapala, tym więcej pragnie. I choćby cały świat posiadł, jeszcze zazdrośnie na księżyc spoglądnie. Pragnie więcej i więcej, coraz szybciej nabywać i coraz trwalej dzierżyć. Ileż pracy, zabiegów, poświęcenia, zdrowia kosztowało go to, co posiadł i ileż jeszcze trudów go czeka! A jeżeli choroba nawiedzi, a fortuna nie, dopisze, złodziej okradnie? Wreszcie – przecie w końcu przyjdzie i śmierć. A wtedy?… Trzeba będzie opuścić wszystko i iść samemu do wieczności… Sama myśl o tym zatruwa mu chwile krótkiego zadowolenia z odniesionych korzyści. Nie posiadł więc szczęścia!

          Idźmy dalej. Przy drzwiach plakat: „Zabawa taneczna” i wielu się tam ciśnie. Używają świata, póki służą lata! Czyż ci są szczęśliwi? Czyż nie zapragną większego, pełniejszego i słodszego kielicha rozkoszy? Szukają coraz to nowszych przyjemności, a w końcu wpadają w przesyt, odczuwają – granicę. A przecież pragnęliby szczęścia bez granic i bez końca…

          Więc i ci go nie znajdą.

          A może sława zadowoli człowieka? Spojrzyjmy na rzesze ludzi poważanych, zajmujących wysokie stanowiska, cieszących się szerokim rozgłosem. Czy może ci posiadają talizman szczęścia? Zapytajmy, czy nie życzyliby sobie, aby sława ich szersze zatoczyła koła, aby na innych zajaśniała polach? Bez wątpienia każdy z nich chętnie by to przyjął i może nieraz przemyśliwa, jakby jeszcze więcej zabłysnąć. Tymczasem może inni go zaćmiewają, tylu nie docenia jego zasług, iluż mniej godnych postawiono wyżej niego; wreszcie – i sława, to kryształ bardzo kruchy: wielu niedawno jeszcze sławionych znajduje się teraz w cieniu zapomnienia. A w końcu i jego odwiedzi – śmierć… A po niej?… Cóż pomogą pochwały ludzkie i pomniki, jeżeli wieczność będzie nieszczęśliwa?…

          I w tym więc szczęścia nie ma.

          Lecz bogactwo, rozkosze życia i sława są raczej udziałem wyjątków, gdy tymczasem szczęścia pragnie każdy…

*****

O. M. K.

„Rycerz Niepokalanej„. Rok I. Styczeń 1922. Nr 1, ss. 4-5. (Za pozwoleniem Władzy Duchownej. Redaktor naczelny: O. Maksymilian M-a Kolbe. – Wydawca: „Milicja Niepokalanej” w Polsce). (1)
(Pisownię nieznacznie uwspółcześniono).

Przypisy:
(1) Por. 1) Z „Rycerza Niepokalanej”. Dlaczego wierzę. 2) O. Tilmann Pesch SI, Chrześcijańska filozofia życia. 3) Ks. Julian Młynarczyk, Walka o dusze ludzkie. 4) Z „Róży Duchownej”. Za przyczyną Maryi. Przykłady opieki Królowej Różańca św. (Przyp. red. Ultra montes).

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMXII, Kraków 2012

Nie wstydzę się Jezusa – dołącz!

Chcemy obudzić sumienia Polaków. Młodych
i dojrzałych. Stań do walki z samym sobą! Ze wstydem i obojętnością.
Opowiedz się za Jezusem i nakłoń innych do wyznania wiary.
Daj świadectwo:

zamów brelok (otrzymasz go bezpłatnie) i noś go w widocznym miejscu.
Wymagasz od siebie więcej?
Spełniaj duchowe uczynki miłosierdzia!
—————————————————————————

Żyjemy w świecie, w którym Boga odstawia się na dalszy plan. Samozwańcze „autorytety”, wykorzystując potęgę mediów, stawiają się ponad Prawdą, wyszydzając Dobro, poniżając Miłość, atakując Kościół Katolicki.Brakuje odwagi
Nawet św. Piotr zaparł się Jezusa. Zrobił to ze strachu. Ale chwilę potem zrozumiał swój błąd i gorzko zapłakał… Dzisiaj również młodzi ludzie boją się przyznać do tego, co głęboko skrywają w swoich sercach – wiary w Boga. Dodajmy im odwagi! Duchowa batalia
Przez akcję „Nie wstydzę się Jezusa” chcemy obudzić sumienia Polaków. Młodych i dojrzałych.

Przez akcję „Nie wstydzę się Jezusa” chcemy obudzić sumienia Polaków. Młodych i dojrzałych.
Stań do walki z samym sobą! Ze wstydem i obojętnością. Zdecydowanie opowiedz się za Jezusem i własną postawą nakłoń innych do odważnego wyznania wiary.

————————————————————

Dołącz!
Chcesz podjąć walkę ze złem w swoim otoczeniu?

daj świadectwo – zamów symbol akcji: brelokNie wstydzę się Jezusa” (otrzymasz go bezpłatnie) i noś go w widocznym miejscu.

Wymagasz od siebie więcej?
spełniaj duchowe uczynki miłosierdzia:
– upominaj grzesznych, pouczaj nieumiejętnych, doradzaj wątpiącym, pocieszaj zasmuconych, cierpliwie znoś krzywdy, chętnie daruj urazy i – – módl się – za żyjących i zmarłych.
To naprawdę niewiele, ale jak wielką korzyść przyniesie! – dla Ciebie, Twoich przyjaciół i bliskich!
Dowiedz się, jak wypełniać duchowe uczynki miłosierdzia.
Deklarujesz wypełnić przynajmniej jeden uczynek miłosierdzia wobec duszy dziennie?

Dołącz!
Razem utworzymy Krucjatę Młodych!

Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie. (Mt 5,12)
– Jezus nigdy nie zapomni, że pomimo trudów, obaw i przeciwności, zdobywasz dla Niego dusze.

————————————————————

33 Prawdy do rozważenia na czas obecny

33 Prawdy do rozważenia na czas obecny

według Ks. Franciszka Schmidbergera

Ze względu na liczne błędy współczesności, które zwodzą dusze i zamącają życie społeczne, otwarcie zabieramy głos w tej sprawie po to, by jasno wyłożyć niektóre prawdy, dzisiaj szczególnie zwalczane.

1. Istnienie osobowego, wiecznego, wszechmocnego, wszechwiedzącego, wszechmądrego Boga może być rozumowo poznane z tego, co zostało stworzone (1).

2. Bóg ten objawił się nam w Jezusie Chrystusie: jest On Ojcem, Synem i Duchem Świętym – jednym Bogiem w trzech Osobach. Poza Nim nie ma innego boga: nie ma ani Allaha, ani Buddy, ani wolnomularskiego (masońskiego) Budowniczego świata.

3. Druga Osoba Boska przyjęła ludzką naturę i stała się do nas podobna we wszystkim, z jedynym wyjątkiem – grzechu. Jezus Chrystus jest więc prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem.

4. Islam zaprzecza prawdzie o Trójcy Przenajświętszej, a w logicznym związku z tym – zaprzecza prawdzie o Bogu, który stał się człowiekiem, i znowu w logicznym związku z powyższym odrzuca on nasz udział w życiu Trójjedynego Boga: udział nasz jako braci Chrystusa i współdziedziców Królestwa Bożego (2).

5. Nie mniej niebezpieczne są inne religie wschodnie ze swoimi zwodniczymi praktykami, jak medytacja Zen, Joga; są one ściśle związane z antychrześcijańskim ruchem „New Age”.

6. Maryja, Matka Jezusa, jest prawdziwą Bożą Rodzicielką. Ze względu na to posłannictwo, Bóg – na podstawie przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa – ustrzegł Ją od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego. Czcimy Ją jako Niepokalane Poczęcie, które streszcza wszelką stworzoną czystość i piękno.

7. Zepsucie rodzaju ludzkiego dokonało się przez upadek pierwszej pary ludzkiej. Dlatego to nowemu Adamowi powinna była przyporządkowana być nowa Ewa. Jezus Chrystus i Jego Najświętsza Matka są pierwszymi rodzicami ludzkości odnowionej w Duchu świętym.

8. Maryja była Dziewicą przed porodem, była nią przy porodzie, pozostała nią po porodzie, Jezus Chrystus wyszedł z Niej w sposób cudowny: jak światło, które przenika szkło, lecz go nie uszkadza; albo jak Pan po swoim Zmartwychwstaniu wychodził i wchodził przez drzwi zamknięte. Jej dziewictwo jest wielkim znakiem nadziei.

9. Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X skierowało sprzeciw do niemieckojęzycznej telewizji szwajcarskiej z powodu wyświetlenia w dniu 28 XI 1990 r. filmu Godarda pt. „Je vous salue Marie”, w którym Matka Najświętsza jest znieważana i wyszydzana. Naród, który bluźni Bogu i Jego świętym, zasłużył nie na błogosławieństwo i miłosierdzie, ale na karę.

10. Jezus Chrystus jest jedynym Zbawicielem świata, powszechnym pośrednikiem między Bogiem a ludźmi, jedynym Najwyższym Kapłanem Nowego Testamentu, jedynym Królem i Panem wszechrzeczy. Bezwarunkowe uznanie wszechogarniających praw Jego panowania – zarówno przez jednostkę, jak i przez społeczeństwo i ludy – jest podstawowym warunkiem wstępnym trwałego pokoju w sercach oraz na świecie. Ani pieriestrojka, ani wymyślna broń zastraszająca nie zapewniają tego pokoju, lecz urzeczywistnienie słów Pawiowych: „On powinien rządzić” (1 Kor 15, 25). Narody, które od Niego odeszły, Bóg będzie tak długo karał, aż na kolanach zawołają one: „Sława, chwała i cześć Tobie, Chrystusie Królu, Zbawicielu”. (3)

11. Jeżeli demonstrujący na rzecz pokoju naprawdę chcą służyć sprawie pokoju na świecie: to powinni oni a) pracować na rzecz rodzin chrześcijańskich; b) ze wszystkich sił urzeczywistniać i wszędzie rozprzestrzeniać naukę zawartą w Kazaniu na Górze; c) w modlitwie różańcowej codziennie wzywać Maryi – Królowej Pokoju; d) na placu św. Piotra demonstrować na rzecz poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi przez Papieża i biskupów, jak tego domagała się Matka Boża w Fatimie.

12. Przy swojej ofiarniczej śmierci na Krzyżu Chrystus założył Kościół, swoją nieskalaną oblubienicę. Założył go po to, by po swoim powrocie do Ojca, przez posługę Kościoła nadal prowadzić w przestrzeni i w czasie własne swoje dzieło zbawcze. Kościołowi posyła On Ducha Świętego, który go poucza i strzeże od wszelkiego błędu, który go uświęca i prowadzi. Kościołowi powierzył On całą swoją naukę, swoje prawo i swoje środki łask, a w szczególności swoją Ofiarę Krzyżową i siedem sakramentów, które miały być sprawowane i udzielane przez ustanowione przez Niego kapłaństwo Nowego Przymierza.

13. Msza święta jako bezkrwawe odnowienie tego, co dokonało się na Golgocie, jest prawdziwą Ofiarą, a nie ucztą Wspólnoty, ani też w żadnym wypadku czymś w rodzaju zabawy karnawałowej. W Komunii świętej przyjmujemy złożonego na Ofiarę Chrystusa, który w Hostii jest obecny prawdziwie, rzeczywiście oraz istotowo.

14. W wieczór po swoim Zmartwychwstaniu ustanowił Pan spowiedź jako sakrament duchowego powstania z winy i grzechu. Odpuszczenie grzechów zakłada uprzednie osobiste ich wyznanie. Wspólnotowe nabożeństwa pokutne są przeto wyłącznie przygotowaniem: nie mają one mocy sakramentalnej i dlatego same z siebie nie odpuszczają grzechów.

15. Celibat kapłański jest niezbywalnym dobrem Kościoła. Kapłan musi przylgnąć do swojego Pana w miłości niepodzielnej; dla Królestwa Bożego musi być on wolny od więzi ludzkiej; przez życie ofiary i zrzeczenie się małżeństwa i miłości ziemskiej, powinien on dawać świadectwo skuteczności łaski Chrystusowej, a przez swą wierność – być przykładem dla małżonków. Poza tym celibat kapłański pomaga niepowołanych utrzymywać z dala od Boskiego miejsca świętego.

16. Kościół jednocześnie jest boski i ludzki. Jest on jeden, święty, katolicki czyli powszechny, apostolski i na ziemi zbudowany na Papieżu Rzymskim jako na zastępcy Jezusa Chrystusa. Ten zaś jest nieomylny, gdyż jako najwyższy pasterz i nauczyciel ostatecznie określa naukę dotyczącą wiary lub obyczajów; taka nauka musi wtedy być zachowywana przez cały Kościół.

17. Kościół jest misyjny, a nie ekumeniczny. Dialog z ludźmi stojącymi poza nim, prowadzi on w istocie jedynie po to, aby ich nawrócić.

18. Jest on Królestwem Bożym na ziemi. Wchodzimy do niego przez wiarę i chrzest, który gładzi w nas grzech pierworodny, kształtuje nas na świątynie Ducha świętego i czyni nas uczestnikami życia Boskiego. Z wody i Ducha świętego zostajemy w nim odrodzeni, aby stać się prawdziwymi dziećmi Bożymi, braćmi Chrystusa i współdziedzicami chwały niebieskiej. Nawrócenie, pokuta, wiara w Chrystusa i przyjęcie tego wszystkiego, co On założył, jest warunkiem wstępnym do osiągnięcia zbawienia.

19. Całym sercem kochamy ludzi znajdujących się poza Kościołem i modlimy się za nich. Powodowani tą miłością musimy im jednak powiedzieć: żadne z wyznań i religii poza Kościołem założonym przez Boga-Człowieka, nie jest drogą zbawienia. Mimo tego, że mogą się w nich znajdować elementy prawdy i zbawienia, to jednak wyznania te oddalają zarówno od Chrystusa, jak i od Kościoła, który założył Chrystus.

20. Spotkanie religii w Asyżu dnia 27 października 1986 r. było zgorszeniem jedynym w swoim rodzaju, wprowadziło ono dusze w wielki błąd.

21. Nikt, absolutnie nikt, nie będzie zbawiony przez samo to, że jest miłym człowiekiem na płaszczyźnie natury. Zbawienie dokonuje się przez wiarę i łaskę – albo zbawienie się nie dokonuje (4).

22. Święci w niebie są spełnioną już częścią Kościoła Jezusa Chrystusa. Dotyczy to szczególnie Najświętszej Dziewicy Maryi, która nie tylko według duszy, lecz także według ciała jest ostatecznie objęta chwałą. Dostąpiwszy uszczęśliwiającego oglądania Boga, działa Ona jako Pośredniczka wszelkich łask.

23. Przy końcu czasów Chrystus powróci, aby sądzić żywych i umarłych. Ci, którzy uwierzyli w Jednorodzonego Syna Bożego i życie ułożyli według Jego przykazań, wejdą do życia wiecznego, inni pójdą na wieczne potępienie.

24. Prawda, wiara i moralność są całkowicie niezmienne i obiektywne, dlatego też jednakowo obowiązujące dla wszystkich ludzi. Bóg bowiem pozostaje zawsze ten sam, jak i Jezus Chrystus zawsze jest ten sam. Podobnie natura ludzka we wszystkich ludach, kulturach i czasach jest taka sama: naznaczona jest ona grzechem pierworodnym i bezwzględnie, bez wyjątku, potrzebuje odkupienia. Nie wolność czyni prawdziwym, ale prawda czyni wolnym. Żaden człowiek nie może odkupić samego siebie; tylko w Krzyżu Jezusa Chrystusa znajduje się zbawienie świata.

25. Choć natura ludzka jest jednakowa, Bóg zarówno poszczególnego człowieka jak i ludy stworzył nie w równości, ale w nierówności. Dotyczy to w szczególności różnicy między mężczyzną a kobietą. Wynika stąd, że dzisiejsza emancypacja i feminizm skierowane są przeciw Boskiemu porządkowi stworzenia.
Nawet w nadprzyrodzonym porządku zbawczym panuje nierówność: w przypowieści jeden sługa otrzymuje pięć talentów, inny – dwa, trzeci – tylko jeden (Mt 25, 14-30). Równość panuje tylko w tym znaczeniu, że każdy człowiek otrzymuje od Boga przydzielony zakres łaski dla własnego zbawienia. Również urzędy i zadania w Królestwie Bożym są zróżnicowane (5). Tylko Jedna została powołana, by stać się Bożą Rodzicielką; tylko dwunastu zostało wybranych na Apostołów; tylko mężczyźni są przez Boga powoływani do kapłaństwa. Jak mężczyźni nie mogą rodzić dzieci, tak kobiety nie mogą być kapłanami.

26. Można przeto bez przesady powiedzieć: nierówność rodzaju ludzkiego, podporządkowanie i zwierzchność, jak i wszelki autorytet, pochodzą od Boga; pęd natomiast do zrównywania – od diabła.

27. Dusza ludzka jest nieśmiertelna; żyje więc nadal po oddzieleniu się od ciała i po szczegółowym sądzie Boskim: albo w niebie, albo w miejscu oczyszczenia, albo w miejscu wiecznotrwałej męki. Teoria Śmierci zupełnej jest wymysłem teologów niewierzących; chodzi też o wędrówkę dusz przyjmowaną przez światopogląd niechrześcijański, który stoi w sprzeczności do całej Ewangelii.

28. Wolność człowieka jest ukierunkowana ku prawdzie i ku dobru obyczajowemu. „Jakaż może być gorsza śmierć dla duszy od wolności błędu?” – zapytuje św. Augustyn.

29. Dla człowieka przeto nie istnieje wolność, w jakiej życiu swojemu – choćby ono było naznaczone wielkimi cierpieniami i bólami – mógłby on położyć kres. Uśmiercenie na żądanie jest i pozostaje morderstwem.

30. Tak samo zabicie nienarodzonego dziecka w łonie matki jest zbrodnią i grzechem wołającym o pomstę do nieba. Dokładnie tak samo należy ocenić pigułkę RU 486, która usuwa ciążę. Około 50 milionów niewinnych dzieci, rocznie mordowanych na całym świecie, wywołuje gniew Boży.

31. Razem z całym Kościołem z naciskiem odrzucamy teorię rozwiązalności małżeństwa; „co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela” (Mt 19,6). Tak samo grzeszne jest współżycie przed lub poza małżeństwem.

32. Środki zapobiegające ciąży są wymierzone przeciw człowiekowi: oddalają one błogosławieństwo Boże, szkodzą zdrowiu, podkopują małżeństwo, niszczą rodzinę. Tak samo niemoralne jest sztuczne zapładnianie i eksperymenty w dziedzinie przekazywania życia.

33. Według pierwowzoru, którym jest Chrystus, ciało ludzkie, po odłączeniu się od duszy, jest przeznaczone do zmartwychwstania, a nie do spalenia. Kremacja jest rzeczą nieludzką; jest wymysłem wolnomyślicieli, którzy przez to chcieli zaprzeczyć zmartwychwstaniu ciała.
Posłuchajmy patrona Szwajcarii, św. Brata Klausa, który słuchaczy swoich zaklina: „Bądźcie stali w wierze ojców waszych; powstanie bowiem w chrześcijaństwie wielkie zamieszanie. Strzeżcie się więc, abyście nie zostali oszukani przez nowiny oraz podstęp diabła. Trzymajcie się razem, pozostańcie na śladach pobożnych ojców waszych, zachowujcie i spełniajcie ich naukę. Wtedy ciosy i szturmy nie będą wam szkodzić.”

——————————————————-

PRZYPISY;

(1) „Gdyż niewidzialne Jego przymioty, od stworzenia świata, przez zrozumienie tych rzeczy, które są uczynione, bywają poznane, wieczna też moc Jego i bóstwo, tak, że nie mogą być wymówieni” (Rz 1, 20).
(2) Pewien wyjątek z listu islamskich ekstremistów rozjaśnia ową zasadniczą niepołączalność Kościoła z Islamem: „Wy chrześcijańskie świnie, którzy Boga waszego wszechmogącego obrażacie twierdzeniem, że ma On żonę i syna; wy, którzy Boga waszego spotwarzacie, przedstawiając Go jako złożonego z trzech; ciężka kara dla was jest oczywista. Niech będzie wiadome wam, bliskim i dalekim, młodym i starym, kapłanom i mnichom, że przez uczynki wasze skazaliście się na śmierć oraz utratę dóbr waszych. Krew wasza będzie słusznie rozlana przez muzułmanów, a pieniądze wasze należą do nas. Nie będziemy patrzeć bezczynnie na waszą niemoralność i na złe wasze sprzysiężenia. Dobrze wiemy, jak terroryzuje się ludzi takich jak wy i jak położyć kres wam, czcicielom krzyża (…) Nie ujdziecie naszemu mieczowi, który jest żądny zemsty (…)”.
(3) Aklamacja z Niedzieli Palmowej.
(4) „Jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha Świętego, nie może wejść do Królestwa Bożego” (J 3, 5). „Jam jest drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca, jak tylko przeze Mnie” (J 14, 6). „Kto uwierzy i ochrzci się, będzie zbawiony. A kto nie uwierzy, będzie potępiony” (Mk 16, 16). Władzom żydowskim, przesłuchującym Apostołów z powodu dokonanego przez Piotra uzdrowienia człowieka chromego, Apostoł ten odpowiada: „Przez imię Pana naszego Jezusa Chrystusa Nazareńskiego, któregoście wy ukrzyżowali, którego Bóg wskrzesił z martwych, … przez Niego ten stoi zdrowy przed wami…, i nie ma w nikim innym zbawienia. Nie ma bowiem innego imienia pod niebem, danego ludziom, w którym byśmy mieli być zbawieni” (Dz 4, 10-12)
(5) Por. 1 Kor 12, 4-30.

———————————————————————————

Zawsze Wierni, nr 3, 01-02.1995, s. 11.
Za; http://gdynia.piusx.org.pl/

Wstrząsające wyznania polskiego egzorcysty

Zły duch czai się na nasze dusze? W obecnych czasach chyba tak, bo jak mówi nam egzorcysta ksiądz Andrzej – z roku na rok egzorcystów w Polsce przybywa. W Warszawie, by spotkać się z takim księdzem, trzeba czekać w kolejce miesiącami! Specjalnie dla Faktu jeden z egzorcystów wypędzających złe duchy zdradza kilka mrocznych tajemnic swojego fachu.

Fakt: Kim jest egzorcysta?

Ksiądz Andrzej Brzozowski (47 l.), egzorcysta z Grabówki (woj. podlaskie): – Egzorcysta to kapłan wyznaczony przez biskupa do pomocy ludziom, którzy są nękani przez złego ducha. Niestety, w obecnych czasach coraz więcej ludzi potrzebuje pomocy egzorcysty. Coraz więcej ludzi jest pod wpływem złego ducha.

Jak zaczyna się „przygoda” z takim złym duchem? Jak można wpaść w jego sidła?

– Zaczyna się zazwyczaj niewinnie. Może być to głupia młodzieńcza decyzja, np. szukanie przygód u wróżki, w innej religii, bioenergoterapii. Czasami jest to lektura pism o demonach. A później, nieoczekiwanie, zaczynają się prawdziwe problemy.

Jakie są objawy opętania?

– W każdym przypadku wygląda to indywidualnie. Każdy przypadek także to tajemnica, dlatego nie mogę o tym opowiadać. Mogę tylko zdradzić, że u osoby wierzącej pojawiają się kłopoty w modlitwie, w zwróceniu się do Boga. Ludzie opętani mogą źle czuć się w kościele, mają wstręt do modlitwy. Schodzą na ścieżkę zła. Osoba opętana może zrobić coś strasznego, a potem samemu się dziwić, że jest do tego zdolna! Nie zdaję sobie jeszcze sprawy, że jej życiem kieruje zły duch.

Co powinna zrobić osoba, która czuje się opętana?

– Jeśli jeszcze da radę sam szukać pomocy, to ma szczęście. Ale często jest tak, że wcale tej pomocy nie chce. Bo nie zdaje sobie sprawy, że już włada nią szatan. Wtedy dobrze, jeśli ma rodzinę, kogoś bliskiego, kto za nim się wstawi, przyjdzie na przykład do egzorcysty

Gdzie szukać pomocy podejrzewając, że zły duch opętał naszą duszę lub duszę kogoś bliskiego?

– Powinniśmy najpierw zgłosić się do księdza ze swojej parafii. To on oceni sytuację i ewentualnie skontaktuje nas z egzorcystą.

Wiele ludzi boi się egzorcystów, bo maja przed oczami sceny z najgorszych horrorów, powykręcane ciała, ślinę cieknącą z ust. To prawdziwe obrazy?

– Niestety, czasami tak. Są znamiona fizyczne podczas egzorcyzmów: mogą pojawić się na przykład wybroczyny na skórze lub dreszcze.

Jak wygląda odprawianie egzorcyzmów?

– Mogę tylko zdradzić, że egzorcysta odprawia modlitwę w obecności opętanego. Może to mieć miejsce w kaplicy, albo w miejscu zamieszkania opętanego. Czasami wystarcza jedna modlitwa, innym razem proces przegnania złego ducha trwa latami…

Co należy robić, aby uniknąć opętania?

– Jest szansa, że nie spotka nas nieszczęście opętania, jeśli będziemy pilnować, aby w naszym sercu żył Bóg. Jako katolicy musimy pamiętać o modlitwie i stosowania się do dziesięciu przykazać.

Dziękuję za rozmowę.

ZOBACZ, jak uzyskać pomoc egzorcysty:
W każdej diecezji działają egzorcyści. Spośród księży wyznacza ich do pełnienia tej funkcji biskup. Władza egzorcysty dotyczy jednak jedynie własnej diecezji, chyba, że biskup postanowi inaczej.
Kiedy potrzebujemy pomocy egzorcysty, powinniśmy najpierw zgłosić się do księdza ze swojej parafii. To on oceni sytuację i ewentualnie skontaktuje nas z egzorcystą. Można także zgłosić się osobiście. W każdej kurii jest dostępny wykaz egzorcystów z danego terenu. Ksiądz egzorcysta ustali termin, kiedy odbędzie spotkanie, podczas którego postara się zbadać przyczyny złego stanu. Wtedy, jeśli będzie taka konieczność, odprawi egzorcyzmy, czyli odmówi specjalną modlitwę – błogosławieństwo. Egzorcysta katolicki nie przyjmuje żadnych pieniędzy, upominków czy innych dowodów wdzięczności.

Za; Fakt.pl – 23.01.2011
——————————————————————————–

Z roku na rok egzorcystów w Polsce przybywa

Autor: Piotr Niemczynowicz
Źródło: newspix.pl
————————————————————————————-

Mundury bez krzyża – Od 1 marca personel pokładowy PLL LOT nie będzie mógł eksponować symboli religijnych

Mundury bez krzyża

Maciej Walaszczyk

Personel pokładowy polskiego narodowego przewoźnika od 1 marca ma zakaz noszenia symboli religijnych w widocznym miejscu – taką informację przekazał „Naszemu Dziennikowi” jeden z pracowników Polskich Linii Lotniczych LOT. Plany potwierdza stewardesa, która już zapoznała się z nowym regulaminem, jaki będzie ją obowiązywał za trzy tygodnie.

– Też słyszałam o tym od jednej z osób, która nam ten problem sygnalizowała, ale na razie nie znam szczegółów – mówi Elwira Niemiec, przewodnicząca Związku Zawodowego Personelu Pokładowego PLL LOT. – To te same trendy polityczne, które kojarzą się nam z żądaniem usunięcia krzyża z sali posiedzeń Sejmu – komentuje inny z pracowników firmy. Telefon rzecznika LOT Leszka Chorzewskiego wczoraj milczał, choć obiecano nam wiążącą odpowiedź w tej sprawie.

Nowe wewnętrzne rozporządzenie przedkładane pracownikom LOT, którzy są zobowiązani zapoznać się z nim, określa zasady dyscypliny mundurowej. Opisano je w dokumencie „Zasady obsługi pokładowej”, który zawiera rozdział „Umundurowanie”. W podrozdziale „Biżuteria” czytamy: „Niedozwolone jest noszenie w widocznym miejscu biżuterii obrazującej symbole religijne”. Za opracowanie regulaminu określającego m.in. zasady umundurowania personelu odpowiada dział marketingu firmy.

– Rozumiem to wprost: żadne krzyżyki czy medaliki nie wchodzą w grę. Nie mogą być widoczne, co najwyżej ukryte pod koszulką – ocenia jedna ze stewardes. Nasza rozmówczyni jest zarządzeniem zaskoczona i zbulwersowana.

– Zdarzało się, że symbole ryb oznaczające przynależność do chrześcijaństwa mężczyźni wpinali sobie w klapy munduru. Ale głównie chodzi o nasze koleżanki, które symbole, przede wszystkim chrześcijańskie, jak krzyżyki czy medaliki, nosiły w miejscu widocznym. Teraz tego nie będzie wolno robić – mówi wieloletni pracownik LOT. – Ja ze sobą noszę np. Pismo Święte – Nowy Testament, czytam je w wolnych chwilach czy przerwach. Teraz nie wiem, czy przypadkiem nie naruszę regulaminu. Nie pytałem już o to – stwierdza jeden z pracowników spółki. Dlaczego? – Nie chcę się ujawniać przed przełożonymi – odpowiada. – Ludzie się boją, to jest zarządzanie przez strach – dodaje. Jego informacje potwierdza jedna ze stewardes, która zaznacza, że zmiany w regulaminie zostały wprowadzone bez żadnych konsultacji z załogą. – My o tym nic nie wiedzieliśmy, tak jak nie konsultuje się z nami wszelkich innych decyzji dotyczących naszej pracy i firmy – podkreśla stewardesa.

– W moim przekonaniu, zakazując noszenia symboli religijnych w widocznym miejscu, firma tym razem posunęła się stanowczo za daleko – mówi. – Przecież za to będą po prostu wyciągane konsekwencje dyscyplinarne, może upomnienia, może nagany. Sama nie wiem, to zależy od dyrekcji, ale na pewno będą one wyciągane, skoro w korporacyjnych zarządzeniach wprowadzono taki, a nie inny zapis – zastanawia się pracownica LOT.
Dyscyplinę mundurową przed każdym lotem ocenia odpowiednia osoba. Kilka lat temu Nadii Eweidzie, pracownicy linii lotniczych British Airways, zabroniono w pracy nosić krzyż na szyi. Linie zawiesiły ją w obowiązkach służbowych za odmowę podporządkowania się przepisom zabraniającym personelowi noszenia widocznych symboli religijnych. Jednak British Airways zmieniły później te zakazy i przywróciły Eweidę do pracy.

– Oznacza to, że poprawność polityczna w najgorszym tego słowa znaczeniu, a więc tak jak jest rozumiana na Zachodzie, próbuje wkraczać do Polski – ocenia poseł Jan Dziedziczak (PiS). – Byłoby to dyskryminowanie ludzi wierzących w imię wojującego ateizmu pod płaszczykiem neutralności światopoglądowej, a tak naprawdę tryumf ateizmu – dodaje poseł.

Za; http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=ii&dat=20120209&id=main – Czwartek, 9 lutego 2012, Nr 33 (4268)

Anty-Boska i antyludzka ideologia

Z ks. prof. dr. hab. Tadeuszem Guzem, kierownikiem Katedry Filozofii Prawa Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, rozmawia Adam Kruczek

Niedługo po katastrofie smoleńskiej jako jeden z pierwszych sformułował Ksiądz Profesor pogląd, że ta tragedia nie była dziełem przypadku, ale efektem konfliktu ideologicznego. Z perspektywy prawie dwóch lat gotów jest Ksiądz Profesor potwierdzić tę diagnozę?

– Tak, uważam, że tamta teza filozoficzna, a więc wyrosła z analizy struktury ideologicznej, czyli tego masywnego parcia nurtów neomarksistowsko-neoliberalistycznych na prądy myślenia chrześcijańskiego, była słuszna. Katastrofa smoleńska nie była dziełem przypadku, ale skutkiem wpływów dwóch najsilniejszych ideologii modernistycznych – neomarksizmu i postliberalizmu. To one doprowadziły do sytuacji, w której ta katastrofa mogła się wydarzyć. Na ostateczne wnioski rzetelnych i dogłębnych badań musimy oczywiście poczekać, ale coraz więcej wskazuje na najbardziej szokujący scenariusz, którego dotychczas nie wykluczono definitywnie, iż nie była ona przypadkiem. To, co się wydarzyło przez prawie dwa lata od tej katastrofy, w tym także sposób jej badania, aspekty naukowe, techniczne, medialne, dyplomatyczne, potwierdza, że sprawa ma znacznie głębszy wymiar, aniżeli tylko załamanie się parametrów technicznych w maszynie rządowego samolotu.

Po tej katastrofie kurs antykatolicki w polskiej polityce gwałtownie nabrał wiatru w żagle. Zaczęło się od walki o krzyż, potem było zaostrzenie retoryki antyklerykalnej przez rządzącą partię i jawne wspieranie przez nią nowej lewicy, dostanie się do parlamentu formacji o otwarcie antynarodowym i antykościelnym programie, próba zablokowania Marszu Niepodległości siłami lewackiej międzynarodówki. Wygląda to na krucjatę á rebours przeciwko Kościołowi w Polsce.

– Tak, można porównać dzisiejszą sytuację ideologiczną w Polsce z czasami kontrkultury w krajach zachodniej Europy i w Stanach Zjednoczonych w 1968 roku. Tam mieliśmy do czynienia z procesem „marszu” nowej lewicy do władzy poprzez różnego rodzaju instytucje. Jest to zresztą jeden z głównych przedmiotów badawczych mojej już wieloletniej pracy naukowej w tej dziedzinie. Z tego, co obserwuję w Polsce przez te ponad osiem lat, odkąd wróciłem z Niemiec, wynika, że mamy do czynienia z procesem podobnym do tego, którego doświadczyła RFN w końcu lat 60. i początku lat 70. ubiegłego wieku. Kiedy socjaliści dochodzili do władzy, tam również większość społeczeństwa była katolicka. Wkrótce uniwersytety, polityka i cała kultura zostały zdominowane przez neomaterialistyczne, neoateistyczne czy neomarksistowskie prądy szkoły frankfurckiej. Zdominowały już one kulturowo Europę Zachodnią i Amerykę. Teraz kolej m.in. na katolicką Polskę. Takim ogniwem spinającym neomarksistów w Rzeczypospolitej jest środowisko „Krytyki Politycznej” i popierające je media. Nie przez przypadek stanowiły one główne ideologiczne zaplecze zamieszek z 11 listopada ubiegłego roku.

Ta walka o rząd dusz w Polsce wkroczyła chyba w fazę decydującą, skoro władza po wyrzuceniu prawicowych publicystów z państwowej telewizji zdecydowała się na tak spektakularne domknięcie systemu medialnego jak próba faktycznej likwidacji Telewizji Trwam.

– Blokada Telewizji Trwam w jej staraniu o miejsce w przestrzeni mediów cyfrowych, które jest jak najbardziej zgodne z naszą Konstytucją i – co ciekawe – zgodne z prawną strukturą KRRiT, ma wszelkie znamiona działań motywowanych ideologicznie. A więc nie względy ekonomiczne, prawne, nie wymiar konstytucyjny, nie wymiar praw i obowiązków obywatelskich rozstrzyga kwestię prawa Telewizji Trwam do wolności komunikowania się na fundamentach wiary, religii, nauki chrześcijańskiej i Kościoła świętego, tylko ta kwestia rozstrzygana jest w sferze ideologicznej. KRRiT czuje się zobligowana ideologicznie, a u podstaw tej odmowy stoi spór o człowieka i o prawo Boga do obecności w publicznej przestrzeni Rzeczypospolitej. Sądzę, że postawa członków KRRiT godzi w sposób fundamentalny – bo negując Konstytucję RP – zarówno w prawa człowieka, jak też w nietykalne prawo Boga do miejsca w przestrzeni publicznej, także medialnej. Tym większe zdumienie ogarnia nas, wielu katolików w naszej Ojczyźnie, im bardziej uświadamiamy sobie obiektywnie niezaprzeczalny fakt historyczny, iż przemiany ustrojowe w naszym państwie po roku 1989 stały się realne przede wszystkim dzięki Bogu, a następnie bohaterskiej postawie Kościoła świętego na czele z Papieżem Polakiem Janem Pawłem II Wielkim oraz potężnej rzeszy członków „Solidarności” – przecież w olbrzymiej części katolików!

A wydawało się, że czas administracyjnej walki z Bogiem i katolikami odszedł wraz z PRL do lamusa historii.

– To złudzenie. Faktycznie mamy dziś do czynienia z trwaniem, a nawet rozwojem marksizmu-leninizmu z okresu PRL, cały czas dążącego do wykluczenia Boga i Kościoła rzymskokatolickiego z przestrzeni państwa, nauki, sztuki, moralności, polityki, ekonomii i oczywiście mediów. Tylko że obecnie ta ideologia stosowana jest w praktyce społecznej w znacznie trudniejszy do zdemaskowania sposób. Otóż ci, którzy prowadzą ten neomarksistowski marsz przez dzisiejszą Polskę, często publicznie deklarują, że są katolikami. To jest to novum. Komuniści zapewniali o czymś wręcz przeciwnym, czasem nie do końca szczerze, ale istota ideologii socjalistyczno-komunistycznej pozostaje niezmienna. Niektórzy urzędnicy, tak często i chętnie dziś deklarujący, że „prywatnie” są ludźmi wierzącymi, pozostają w zgodzie z komunistyczną zasadą, iż człowiek prywatnie może wierzyć w co lub kogo chce, byle tylko działając w strukturach państwa, opowiadał się za ideologią materialistyczną, ateistyczną, antykościelną, antynarodową, antynaukową, antykulturową – sumując, po prostu antyludzką i anty-Boską. Trzeba to jasno powiedzieć, że katolicy będący urzędnikami czy politykami, którzy uczestniczą w łamaniu np. prawa innych katolików do zagospodarowania wolnej przestrzeni medialnej, de facto łamią lub złamali wcześniej fundamenty swojej osobistej wiary w Boga, żyjąc także w wewnętrznej sprzeczności wobec Kościoła Chrystusowego.

O co tak naprawdę chodzi w sporze ideowym, który Ksiądz Profesor zarysował?

– Jest to spór o przestrzeń prawdy i wolności jako koniecznych warunków suwerenności narodu i państwa. Ale u podstaw tego konfliktu o chrześcijańską koncepcję człowieka w wymiarze polskim i ogólnoświatowym chodzi w gruncie rzeczy o zmaganie się ludzkości o Absolut jako Najwyższego Pana, Stwórcę i zarazem Zbawiciela wszechświata. Głębszym pytaniem ludzkiego ducha, każdego – i tego zobowiązanego wobec prawdy, czyli świadka prawdy, i tego zobowiązanego wobec wolności, tzn. świadka miłości Boga i bliźniego, i tego, co godzi zarówno w prawdę, jak też i w miłość – jest właśnie pytanie o Boga.
I zauważmy, że również w przypadku tragedii smoleńskiej fundamentalnym podłożem, głębszym niż polityczne względy, głębszym niż nawet spór o człowieka – był spór o Boga. Przecież dramat koegzystencji komunizmu i nauki katolickiej właśnie tego dotyczył. To był nerw tego sporu nie tylko w ideologii Marksa, Engelsa i Lenina. I zresztą istnieje on do dzisiaj. Właśnie w ten kontekst wpisują się te wszystkie wydarzenia, które pan wcześniej wymienił, łącznie z tą dramatyczną uroczystością ostatniej rocznicy odzyskania niepodległości przez naszą Ojczyznę, a także obecną blokadę Telewizji Trwam.

Czy widzi Ksiądz Profesor jakiś skuteczny sposób ideowego przeciwstawienia się tej presji?

– Każda ideologia, pomimo jej często na pierwszy rzut oka szalenie chaotycznego kształtu zewnętrznego, jako wyraz zaprogramowanej negacji prawdy i negacji miłości, działa w sposób nadzwyczajnie przemyślany, systemowy i niezwykle konsekwentny. Dlatego też wszelkie zmagania ideowe należy prowadzić w sposób misternie uporządkowany. Stąd wniosek, że najpierw trzeba uporządkować nasze myślenie, by było oparte na opoce prawdy. Jest z tym problem, ponieważ w świadomości niejednego współczesnego człowieka zatarło się rozumienie osoby ludzkiej z jej nietykalnością bytową, wrodzoną godnością, która wprawdzie nominalnie jest chroniona w wielu konstytucjach różnych państw świata, także w traktacie lizbońskim, ale konkretne działania – jak np. relatywizacja sakramentalnego małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety, rodziny, postawy proaborcyjne, aprobata zapłodnienia in vitro, eutanazji i różne inne formy negacji człowieka jako człowieka – świadczą o postawie antypersonalistycznej. Nie uporządkujemy ani sytuacji politycznej, ani naukowej, w mediach, w sztuce, literaturze, w szeroko pojętej kulturze, jeżeli nie uczynimy solidarnego wysiłku, aby na nowo odzyskać rozumienie człowieka jako istoty zdolnej do myślenia i wolnej, żeby w sposób realny, w praktycznym myśleniu, słowie, działaniu, komunikowaniu się, w relacjach międzyludzkich – drugi człowiek był moim bliźnim, z jego suwerennie myślącym rozumem, z jego niepowtarzalną wolnością, która jest nietykalna, która porusza się w przestrzeni prawdy i najwspanialej owocuje w przestrzeni miłości. Tak rozumiany proces odzyskiwania człowieka jest procesem porządkowania naszego myślenia; i wymiaru słowa, i wymiaru czynu ludzkiego oraz porządkowania naszej przestrzeni chrześcijańskiej wolności.

Jak praktycznie to działanie powinno się przejawiać?

– Jeżeli chcemy doskonale ukształtować tę naszą polską troskę o człowieka, to powinniśmy przede wszystkim dawać świadectwo i konsekwentnie opowiadać się za opcją prawdy, nawet jeżeli przyjdzie nam płacić za to wielką cenę, do czego zainspirowali nas w sposób święty nasi narodowi męczennicy, jak np. św. biskup Stanisław, św. ojciec Maksymilian Maria Kolbe, bł. ksiądz Jerzy Popiełuszko, bł. Papież Jan Paweł II czy patron 2012 roku, kaznodzieja sejmowy ks. Piotr Skarga SJ. Dopiero wtedy rozum jest wielki i twórczy, gdy osiąga niebiańskie wyżyny świętości w Bogu wiecznym, wówczas dopiero otrzymuje zdolność „wczucia się” (św. Edyta Stein) w istotę siebie, swojego narodu, społeczeństwa i pozostałych narodów ziemi oraz przeżywa je głęboko w sferze ducha osobowego, jeżeli opcja prawdy i opcja chrześcijańskiej miłości są dla nas absolutnie wiążące w całym racjonalnym wymiarze naszego istnienia, wypowiadania się, działania czy tworzenia np. w świecie mediów. W praktyce warto powrócić polskiemu katolicyzmowi do tych wyśmienitych okresów kultury, kiedy Kościół katolicki inicjował powstawanie szkół i uniwersytetów, organizował służbę zdrowia poprzez zakładanie szpitali i hospicjów, tworzył firmy i przedsiębiorstwa, tworzył sztukę wszelkiego rodzaju i pielęgnował muzykę, kładł podwaliny pod godne człowieka struktury wspólnego bytowania. Wielu z nas za bardzo skupia się nad dylematem: prywatyzować czy pozostawić państwowym, zamiast studiować katolicką naukę społeczną i zrzeszać się w różne stowarzyszenia i fundacje, czyli wspólnoty-podmioty podejmujące świadomie ciężar odpowiedzialności za naród, państwo i Kościół, a także za innych. Dla przykładu na tych principiach nauki Kościoła katolickiego zbudowano społeczną gospodarkę rynkową w RFN – dzisiaj jedną z najprężniejszych gospodarek świata. Ale tam właśnie nawet w wioskach z ok. 200 mieszkańcami działa wiele stowarzyszeń. A u nas? Niestety, panuje niejednokrotnie ogromna pasywność… i strach. Dobrze wykształcony rozum i wiara katolicka to istotnie „dwa skrzydła” (Jan Paweł II) naszej polskiej egzystencji i jeżeli jedno z nich albo obydwa odetniemy, to staczamy się w otchłanie paraliżu nihilistycznego, gdzie zaskakuje nas m.in. jeden z najwyższych wskaźników samobójstw pośród narodów świata. Ponownie okazuje się, iż najwspanialszym kryterium, wzorem i drogą do dojrzewania naszego człowieczeństwa na fundamencie wspomnianych ideałów jest Osoba Jezusa z Nazaretu. To jest Osoba Boska, ale pojawiająca się w historii wszechświata jako prawdziwy Człowiek, który poświęca wieczność i czas swojej bosko-człowieczej egzystencji, by w znaku Krzyża Golgoty stać się jedynie prawdziwym Mesjaszem – także tego, „co Polskę stanowi” (Jan Paweł II). Uważam, że szansą Polski w tym dojrzewaniu osobowym i narodowym, warunkującym wszelkie inne zmiany na naszej polskiej drodze ku pełni, jest właśnie wcielony Syn Boga Ojca i Niepokalanej Matki Maryi, będącej również Królową Polski. Polska nie ma większych szans i możliwości wszechstronnego rozwoju, jak te tkwiące w objawionym Bogu, którego Słowa i Dzieła stworzenia oraz zbawienia są od ponad tysiąclecia wiernie przekazywane przez Kościół święty.

Tymczasem w Polsce trwa permanentny atak na Kościół, Krzyż Jezusa, symbolikę chrześcijańską w przestrzeni publicznej. Doświadczamy stałego ograniczania naszej przestrzeni wolności myśli i wiary.

– I na tym polega nasz obecny dramat Polski, zresztą nie tylko Polski, bo dotykający Europy i Stanów Zjednoczonych, nie mówiąc już o Afryce i Azji czy innych częściach globu. Wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z ograniczaniem prawdy, nie mówiąc już o jej formach świadomej negacji, czy też z ograniczaniem wolności i miłości, mamy do czynienia z ideologią, która godzi w prawdę i w miłość, a więc w rozum i wolną wolę. Przeciwstawić się temu może tylko suwerenny człowiek Boga i Kościoła świętego, gdyż kwestia prawdy czy wolności nie rozstrzyga się ostatecznie w państwie czy ponadpaństwowych strukturach, lecz w sercu każdej osoby. W niej samej decyduje się dzisiaj ostatecznie sprawa kierunku istnienia, bytowania, obszaru tworzenia całej kultury narodowej i ogólnoludzkiej.
Ponieważ w okresie totalitarnej PRL istotowo uniemożliwiono nam kształtowanie bytowości obywatelskiej, stąd też musimy sobie teraz niejako na nowo uświadomić, że każdy Polak jest konstytutywnym filarem stabilności państwa. Jako Naród i społeczeństwo powinniśmy bardzo mądrze zainwestować w udoskonalanie świadomości obywatelskiej Polaków i tworzyć prawdziwą wspólnotę myśli i słowa oraz jedności w różnorodności. Wielkość wspólnoty osób jest rezultatem społecznego wysiłku w budowaniu jedności, ale z przekonania respektując i rozwijając daną przecież przez samego Boga Stwórcę różnorodność osób, które z natury nie są sprzeczne ze sobą, jak postuluje komunizm. Ludzie nie są też skazani na „wieczną” samotność jednostek, jak chce tego liberalizm, lecz jesteśmy jako ludzie powołani do bycia jednostką, ale zarazem do życia we wspólnocie ze wszystkimi drugimi jako siostrami i braćmi. Powinniśmy zatem popierać opcję polityki polskiej i europejskiej, zobowiązanej wobec wartości i ideałów chrześcijańskich, poszukującej harmonii pomiędzy jednostką a społecznością, państwem a Kościołem, respektującej przebogate dziedzictwo kultury, względnie tradycji katolickiej oraz nigdy nieidącej na konfrontację z drugim człowiekiem, inną społecznością czy z Kościołem jako przecież „Ciałem Mistycznym Chrystusa” (Papież Pius XII).

Jak Ksiądz Profesor rozumie tę postulowaną harmonię pomiędzy państwem a Kościołem? Już słyszę zarzuty o próbę wskrzeszenia państwa wyznaniowego.

– Stolica Apostolska, a szczególnie fascynująco życiodajna dla narodów świata nauka społeczna ostatnich Papieży, wskazuje na potrzebę uszanowania dobrze rozumianej autonomii państwa i Kościoła, wynikającej z różnych celowości tych dwóch koniecznych instytucji w życiu człowieka w czasie i przestrzeni kosmicznej. Głównym celem Kościoła jest prowadzenie ludzi do zbawienia w transcendentnym Królestwie Niebieskim, zaś jego podrzędnym celem jest troska o bazę gospodarczą, finanse, kulturę, co stanowi z kolei centralny cel dobrze zorganizowanego państwa w sensie dobra wspólnego, zainteresowanego oczywiście i wspierającego działalność zbawczą Kościoła. Cyceron jako jeden z największych Rzymian rozumiał Boga i Jego dobro jako coś konstytutywnego w pojęciu bonum commune, co więcej – jako szczyt i koronę dobra w ogóle, tzn. jako najwyższe dobro, do którego także państwo powinno dążyć. Natomiast na płaszczyźnie prawno-moralnej zarówno Kościół, jak i państwo bazują na tych samych fundamentach – na Dekalogu, całościowo oraz klasycznie rozumianym prawie naturalnym jako powszechnym, obiektywnym i każdego absolutnie wiążącym.
Z uwagi na to, iż PRL jest ciągle jeszcze potężnie negatywną spuścizną w najnowszych dziejach Polski, koegzystencja Kościoła i państwa raz po raz natrafia na zasadnicze problemy. Niestety, jakoś nie możemy się z tego negatywnego, komunistycznego, antyludzkiego, antykościelnego i anty-Boskiego dziedzictwa definitywnie wyzwolić, co widać choćby na przykładzie odmownej decyzji KRRiT w sprawie Telewizji Trwam.

Dziękuję za rozmowę.

Za; http://www.naszdziennik.pl – Sobota-Niedziela, 4-5 lutego 2012, Nr 29 (4264)

Czy Krucyfiks coś dla nas znaczy?

Ten srebrny krucyfiks, który noszę, noszę w ramach zadośćuczynienia. Pewnego dnia byłem w żydowskim sklepie jubilerskim w Nowym Jorku; znałem tego jubilera od dwudziestu lub dwudziestu pięciu lat. Powiedział do mnie: „Mam dla ciebie trochę srebrnych krucyfiksów.”

Podał mi torbę wypełnioną srebrnymi krucyfiksami, było ich ponad sto. Spytałem: „Skąd je wziąłeś?”. „Och” – odpowiedział – „od zakonnic, przyniosły je i powiedziały: ‚nie będziemy już nosić krucyfiksu, za bardzo oddziela nas od świata. Ile nam za nie zapłacisz?’ „. Jubiler powiedział: „Odważyłem im trzydzieści srebrnych monet”. Później spytał mnie: „Co jest nie tak z twoim Kościołem? Myślałem, że krucyfiks coś dla was znaczy.” Opowiedziałem mu zatem, co było nie tak. Trzy miesiące później przyjąłem go na łono Kościoła.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Żródło: abp-fulton-j-sheen.blogspot.com

Za; http://sanctus.pl/index.php – 2011-12-09

„Najmądrzejszy człowiek w Polsce” ZAKAZANY! Za co?

Przez twórców serialu dokumentalnego o swojej osobie został nazwany „najmądrzejszym człowiekiem, jaki żyje w Polsce”. Od 8 maja 2008 nie ma go z nami. Ilu wie kim był? Ilu w ogóle słyszało jego nazwisko? Dlaczego o. prof. Mieczysław Albert Krąpiec został wykreślony z najnowszej historii Polski? Odpowiedź jak zwykle jest banalnie prosta: za  patriotyzm!

Mieczysław Albert Krąpiec urodził się w 1921 roku w Berezowicy Małej. Pochodził ze wsi, której polskich mieszkańców wymordowała UPA. W 1939 wstąpił do Zakonu oo. Dominikanów, gdzie studiował teologię i filozofię w trybie nauczania tajnego. W 1943 złożył śluby wieczyste, a w 1945 otrzymał święcenia kapłańskie.
W 1946 obronił doktorat z filozofii nostryfikowany przez Uniwersytet Św. Tomasza z Akwinu w Rzymie, a w 1948 z teologii na KUL. W 1957 habilitował, a w 1962 uzyskał tytuł naukowy profesora nauk humanistycznych.
Od 1946 do 1954 wykładał filozofię w Dominikańskim Kolegium Filozoficzno-Teologicznym w Krakowie, a w 1951 został wykładowcą na Wydziale Filozofii KUL. Wykładał metafizykę. Od 1955 do 1996 kierował Zakładem Metafizyki Katedry Metafizyki i Teorii Poznania, a od 1957 do 1970 był kierownikiem Katedry Metafizyki Ogólnej.
Od 1958 do 1961 i od 1969 do 1970 pełnił funkcję dziekana Wydziału Filozofii Chrześcijańskiej KUL, a od 1962 do 1970 przewodniczył Wydziałowi Filozofii Towarzystwa Naukowego KUL. W okresie 1970-1983 sprawował funkcję rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
Jest uważany za twórcę Lubelskiej Szkoły Filozofii. Jego tezy stały się przedmiotem analiz filozofów w wielu krajach świata.

Zainicjował i stanął na czele Komitetu Naukowego Powszechnej Encyklopedii Filozofii, która została ofiarowana Narodowi Polskiemu na ręce Papieża Jana Pawła II.

Zainicjował powstanie Encyklopedii Katolickiej. Założył również polski oddział Międzynarodowego Towarzystwa Tomasza z Akwinu. Wypromował 300 magistrów oraz 60 doktorów.

Był członkiem Polskiej Akademii Nauk oraz Polskiej Akademii Umiejętności, Polskiego Towarzysrwa Filozoficznego, Lubelskiego Towarzystwa Naukowego oraz wielu międzynarodowych akademii i towarzystwa naukowych. Na całym świecie był odznaczany i nagradzany za działalność naukową otrzymując m.in. Order Leopolda II klasy II czy Krzyż Komandorski Orderu Palm Akademickich.

Pytanie tylko czemu tak mało o nim wiemy? Otóż oprócz zaangażowania naukowego, był także patriotą. To on był autorem cytowanych przez o. dr Tadeusza Rydzyka słów: „dlaczego w Polsce jest tak źle. Bo Polską od 1939 r. nie rządzą Polacy. Nie chodzi tu o przynależność narodową, ale o to, że ci ludzie nie kochają Polski, nie wsłuchują się w serce Ojczyzny, bardzo często uprawiają prywatę„.

O. prof. Mieczysław Albert Krąpiec był przewodniczącym Rady Programowej Radia Maryja. Wiele lat wygłaszał na antenie tej stacji felietony w cyklu „Myśląc Ojczyzna”. Był także zwiążany z Telewizją TRWAM i „Naszym Dziennikiem”. Wielokrotnie wykładał w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Pod koniec życia ostro i zdecydowanie wypowiadał się na tematy społeczno-polityczne, piętnując tych, którzy zaprzedali wartości wykorzystując urzędy publiczne dla własnych celów.

W państwie, w którym opinia publiczna jest sterowana z ulicy Czerskiej dla kogoś takiego nie było więc miejsca. Wspaniały serial dokumentalny „U źródeł prawdy”, w którym poetka Lusia Ogińska rozmawia z o. prof. Krąpcem o Bogu, świecie, polityce i społeczeństwie trafiły do szuflad prezesów telewizji. Fragemty tych rozmów można zobaczyć jedynie w Internecie, do czego zachęcam. Podobnie jak i do przesłuchania innych nielicznie zachowanych wypowiedzi o. prof. Krąpca.

Za; http://www.salon24.pl/  –  Niezależne forum publicystów

Kult człowieka i usunięcie Ofiary Mszy Świętej przygotowaniem drogi dla Antychrysta – Bp Vida Elmer

„Cała ziemia w podziwie spoglądała na bestię” (Apok. 13, 3)

Zadaniem Pawła VI [(G. B. Montiniego)] była kontynuacja „autodestrukcji” Kościoła [zapoczątkowanej przez Jana XXIII – Angelo Roncalliego]. Realizując to wyzwanie okazał się – bez wątpienia – największym specjalistą w tej dziedzinie w historii Kościoła.
Znany jest jego dwojaki wkład w realizację tego celu:
1. Zastąpił on w Kościele kult Boga kultem człowieka.
2. Usunął z Kościoła Ofiarę Nowego i Wiecznego Przymierza, tj., Odwieczną Ofiarę Mszy Świętej.
Obie te zmiany były absolutnie konieczne dla kogoś, kto chciałby przygotować drogę dla Antychrysta.

Kult człowieka

W październiku 1965 roku Paweł VI odwiedził główne biuro Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku, gdzie określił tę opanowaną przez komunistów organizację jako „ostatnią nadzieję ludzkości na pokój”. Przez to publicznie zaparł się on Jezusa Chrystusa, który powiedział: „Jam jest droga, i prawda, i życie…” (J. 14, 6). „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam; nie jako świat daje, ja wam daję (J. 14, 27).

Paweł VI zapominał również wygodnie co św. Piotr – pierwszy papież powiedział, że oprócz imienia Jezus „nie ma innego imienia pod niebem, danego ludziom, w którym byśmy mieli być zbawieni” (Dz. Ap. 4, 12).

Paweł VI ewidentnie miał więcej wiary w bezbożną ONZ niż w Chrystusa; i to było powodem jego wypowiedzi, że ONZ jest „ostatnią nadzieją ludzkości na pokój„. Oczywiście taka wypowiedź zjednała mu niewątpliwie wielką popularność wśród mediów i pośród katolickich mas urobionych „praniem mózgu” przez środki masowego przekazu.

Kiedy Paweł VI wielokrotnie zwiastował „kult człowieka„, chwałę (wielkość) człowieka jako najwyższy ideał postępu, on dosłownie wyniósł człowieka „ponad wszystko, co nazywają Bogiem ” (II Tes. 2, 4).

Anielska pieśń głosi: „Gloria in excelsis Deo… (Chwała na wysokościach Bogu…)”.

Starożytny psalm głosi: „Laudate Dominum quoniam bonus est psalmus: Deo nostro sit iucunda, decoraque laudatio (Chwalcie Pana, bo dobra jest pieśń: wdzięczna i miła ma być chwała Bogu naszemu)” (Ps. 146 (147), 1).

I ponownie: „Lauda Ierusalem Dominum: lauda Deum tuum Sion (Chwal, Jeruzalem, Pana: chwal, Syjonie, Boga twego!)” (Ps. 147, 12).

Laudate Dominum de caelis: laudate eum in excelsis. Laudate eum omnes angeli eius: laudate eum omnes virtutes eius. Laudate eum sol et luna: laudate eum omnes stellae, et lumen. Laudate eum caeli caelorum: et aquae omnes, quae super caelos sunt, laudent nomen Domini (Chwalcie Pana z niebios, chwalcie Go na wysokości! Chwalcie Go, wszyscy Aniołowie Jego: chwalcie Go, wszystkie wojska Jego! Chwalcie Go, słońce i księżycu: chwalcie Go, wszystkie gwiazdy i światło! Chwalcie Go, niebiosa niebios: i wszystkie wody, co nad niebem, niechaj chwalą imię Pańskie!)” (Ps. 148, 1-5).

Posłuchajmy teraz Pawła VI. W czasie pierwszego lądowania na księżycu, można było przeczytać w OSSERVATORE ROMANO (oficjalnej gazecie watykańskiej) niekończące się peany na cześć człowieka pochodzące z ust „Papieża”.

Sława (honor, cześć) człowiekowi, sława myśli, sława nauce, sława technice, sława pracy, sława śmiałości człowieka, sława syntezie naukowych i organizacyjnych zdolności człowieka, który w przeciwieństwie do innych zwierząt, wie jak przekazać swojego ducha i swoją manualną sprawność tym instrumentom podboju. Chwała człowiekowi, królowi ziemi, i dzisiaj księciu przestworzy„…(1).

Jednakże jest interesującym pamiętać, że podczas gdy Paweł VI zwiastował chwałę człowieka, astronauci podróżujący w przestrzeni uznali za stosowne odczytać na głos cytat z Biblii chwalący Boga, Stwórcę nieba i ziemi. Ale Paweł VI był bardziej zafascynowany ludzkim dokonaniem niż Boskim dziełem. Powiedział on:

Człowiek jest zarówno wielki jak i boski, w jego pochodzeniu i w jego przeznaczeniu. Dlatego też sławmy człowieka, sławmy jego godność, jego ducha i jego życie„. (Do ojców soborowych, 7. XII. 1965). „My również, więcej niż ktokolwiek inny, wyznajemy kult człowieka” (2).

To starożytny wąż w rajskim ogrodzie pierwszy ofiarował swoje usługi dla popierania kultu człowieka. On mówił do Ewy: Jeżeli posłuchacie mnie i zrobicie co wam proponuję „będziecie jako bogowie” (Rodz. 3, 5).

Tak, kult człowieka jest najlepszym przygotowywaniem drogi dla Antychrysta.

Usunięcie Ofiary Mszy Świętej

Drugim największym aktem zniszczenia dokonanym przez Pawła VI było usunięcie Ofiary Mszy Świętej z Kościoła, która posiadała zawartą w niej moc powstrzymywania szatana i jego Antychrysta.

W celu usunięcia starożytnej Ofiary Mszy Świętej, Paweł VI z pomocą sześciu protestanckich pastorów sfabrykował nową liturgię przeznaczoną dla kultu człowieka. Nazwał ją Mszą Nowego Porządku (Msza Novus Ordo). Następnie przedstawił ją Kościołowi do akceptacji.

Przyjęcie było mniej niż entuzjastyczne. Wielu ludzi wyraziło swoje niezadowolenie poprzez spadek uczestnictwa w kościelnych nabożeństwach. Ale ci, którzy pozostali, przyjęli fałszerstwo bez specjalnej niechęci. To zjawisko może być wytłumaczone jedynie przez skuteczne szatańskie zwodzenie, które było zagwarantowane dla Antychrysta. „I cała ziemia z podziwem spoglądała na bestię” (Apok. 13, 4)…

Ugodowi badacze

Istnienie Antychrysta zmusza nas wszystkich do określenia swojej postawy. Musimy wziąć udział w walce przeciw „człowiekowi grzechu” (II Tes. 2, 3). W tej wojnie nie ma miejsca ani na żaden dialog, ani na kompromis. „Kto nie jest ze mną, przeciw mnie jest” (Łk. 11, 23). Kiedy raz założyłeś „zbroję Bożą” (Ef. 6, 11), nie powinieneś układać się ze Złym.

Muszę to nazwać kompromisem gdy „tradycjonalistyczni” prelegenci, oprócz modlitwy, nie mogą (albo nie ośmielają się) zalecać żadnych konkretnych kroków przeciwko tym wysoko postawionym osobom, które są odpowiedzialne za zrujnowanie Kościoła. Tym co w rzeczywistości chcą osiągnąć ci ugodowi prelegenci jest kontynuowanie poparcia – moralnego i materialnego – dla niszczycieli Kościoła, tj. sługusów Antychrysta.

Ci ugodowi prelegenci pozostają nadal pod urokiem „ducha Vaticanum II„, który skłonił biskupów do zaangażowania się w dialog i pójścia na kompromis z błędami Złego. W duchu AGGIORNAMENTO Jan XXIII zaprosił protestanckich obserwatorów a nawet emisariuszy komunistycznego rządu Rosji do przybycia i uczestniczenia w sesjach soboru.

Ten niezwykły pomysł był dobitnym zerwaniem z przeszłością Kościoła. Nie było to niczym innym jak przeciwstawieniem się nauczaniu Naszego Pana Jezusa Chrystusa i Jego Apostołów, którzy absolutnie zakazywali jakichkolwiek negocjacji z doktrynalnymi i moralnymi odstępstwami

Rozmontowanie mistycznej bariery obronnej

Kiedy Paweł VI wyrzucił z Kościoła Odwieczną Ofiarę Mszy Świętej, zastępując ją protestanckim obrzędem – faktycznie usunął z Kościoła nadprzyrodzoną siłę, która skutecznie powstrzymywała szatana od zawładnięcia światem.

W drugim liście do Tesaloniczan św. Paweł mówił swoim uczniom, że misterium nieprawości już rozpoczęło się na świecie, ale jednocześnie stale było coś i ktoś zdolne powstrzymywać jego działanie (II Tes. 2, 7). Tak długo jak ta poskramiająca siła jest obecna w Kościele, Antychryst nie objawi się społeczeństwu. Co ciekawe można zauważyć, że w szóstym wierszu tego listu św. Paweł przypomina swoim wiernym, że oni wiedzą co powstrzymuje „człowieka grzechu„, „syna zatracenia„. W następującym zdaniu św. Paweł używa zaimka „on„: „on kto powstrzymuje człowieka grzechu” „...aż usunie go z drogi„.

– Czym jest ten tajemniczy byt do którego Apostoł mógłby odnosić się jako „coś” i „on” jednocześnie? – Czy może to być cokolwiek innego niż Święta Ofiara Mszy, podczas której jak to odbyło się na Krzyżu Kalwarii – Chrystus jest Najwyższym Kapłanem składającym Ofiarę, i On Sam jest Nieskalaną Żertwą Ofiarną?

Chrystus i Krzyż, Ofiara Krzyża i jego codzienne odnowienie, Święta Ofiara Mszy jest tym co powstrzymywało „człowieka grzechu„, Antychrysta, i przeszkadzało mu w opanowaniu świata.

Wtedy to, w 1969 roku nadeszło wielkie świętokradztwo, usunięcie Świętej Ofiary z Kościoła. Tym świętokradzkim czynem Paweł VI oddalił jedyną przeszkodę na drodze Antychrysta. Substytut jaki został wprowadzony, Msza Novus Ordo, jest liturgią w służbie kultu człowieka. To nie jest przeszkoda, ale raczej zaproszenie dla Antychrysta. Nie dziwi zatem, że w następstwie tego świętokradztwa, nasz współczesny świat został zalany potopem religijnej ignorancji i nie słyszanej do tej pory niemoralności, w rozmiarach jakie nigdy przedtem się nie zdarzyły.

Szatan dostał wolną rękę

Obecnie ludzie uczęszczający na Novus Ordo (NOM) praktykują – świadomie albo nieświadomie – religię, która już więcej nie jest katolicka. Ta nowa religia nie da się pogodzić z TRADYCJĄ, tj. z nauczaniem Naszego Pana i Jego Apostołów. Przyczyn tego nieprawdopodobnego sukcesu w oszukaniu setek milionów katolików nie da się wytłumaczyć zwykłym ludzkim działaniem. Za tym duchowym spustoszeniem kryje się działanie szatana.

Kiedy Judasz zdradził Chrystusa Pana, Pismo Święte mówi o nim: „gdy już diabeł podał był w sercu Judasza, syna Szymona Iskarioty, żeby Go wydał” (J. 13, 2). Zdrada Jezusa Chrystusa dokonała się dzięki zespołowemu wysiłkowi szatana i Judasza. Tak też było ze zdradą katolickiej TRADYCJI przez szatana i Vaticanum II. Dzisiaj setki milionów cieszą się z antykatolickich innowacji.

– Jak zawiązała się współpraca między szatanem i człowiekiem?

W sposób do pewnego stopnia podobny do sposobu w jaki Bóg chciał zawiązać współpracę między Bogiem i człowiekiem przez Wcielenie Drugiej Osoby Trójcy Świętej. Wierzymy, że Jezus Chrystus jest zarówno człowiekiem jak i Bogiem. Przez Wcielenie Osoba Boska przyjęła ludzką naturę. Tak więc Jezus Chrystus posiada dwie natury: odwieczną Boską naturę i ludzką naturę od chwili Wcielenia w łonie Niepokalanej Maryi Dziewicy.

Cechą charakterystyczną szatana jest małpowanie Pana Boga. On też chciałby mieć jakiś rodzaj wcielenia. Jednak on nie może przyjąć ludzkiej natury, chociaż: on może wziąć w posiadanie ludzką osobę. Tak więc byt duchowy, szatan, rozciągnie władzę nad ludzką osobą, która wtedy będzie wykonywać szatańskie rozkazy na tym świecie. Mówiąc o Antychryście, chcemy wskazać na współpracę dwóch osób: szatana i jego pracownika, który jest człowiekiem.

Popularność

Jedną z cech identyfikacyjnych Antychrysta jest otaczająca go popularność. Absolutną koniecznością jest dla niego posiadanie przygniatającej liczby stronników. Nie wystarcza jeżeli gdzieś zyska on zwykłą większość, która zakłada istnienie mniejszości pewnych rozmiarów. To nie byłoby wystarczające dla Antychrysta.

– Dlaczego?

Ponieważ silna mniejszość, posiadająca prawdę, mogłaby łatwo podkopać pozycję Antychrysta przez zdemaskowanie go. Ale jeżeli ma on 99.9% poparcia tłumu pośród swoich stronników, prawdę że mniejszość mogłaby zbuntować się przeciw niemu można skwitować śmiechem, z powodu znikomej liczby tych, którzy twierdzą że posiadają prawdę.
Wyraźniejszy obraz tej sytuacji może dać zjawisko tak zwanych „wyborów” w krajach komunistycznych. Dyktatorzy, którzy nigdy nie mieliby szans w wolnych wyborach zawsze radzili sobie z uzyskaniem aprobaty 99% i więcej głosów wyborców.

Można tu dostrzec podobieństwo z „bestiąVaticanum II. Kiedy biskupi rozpoczęli demontaż Kościoła Chrystusowego, i zainstalowanie w jego miejsce kościoła Antychrysta, mówili wtedy, że demokratyzują Kościół. Ale nigdy nie pytali oni ludzi czy innowacje podobają się im czy też nie. Nigdy nie poddali pod powszechne głosowanie jakiejkolwiek ważnej innowacji. Antykatolickie reformy były brutalnie wtłaczane w ludzkie gardła. Kiedy wierni katolicy wyrażali swoją niechęć do reform lub nawet protestowali przeciw nim, byli niedemokratycznie uciszani stwierdzeniami typu: „Musicie być posłuszni Soborowi! Musicie być posłuszni Papieżowi!„.

Usuwanie wiernych kapłanów

Nie ma żadnej potrzeby aby przytaczać tu bieżące przykłady. Na pewno pamiętacie ze swojego własnego doświadczenia wiele takich przypadków kiedy ten lub tamten stary ksiądz, który chciał pozostawać wierny Katolickiej Tradycji, był przenoszony ze swojej wielkiej parafii do jakiejś innej, małej wspólnoty. Inni byli zmuszani do przejścia w stan spoczynku. Stosunkowo młodzi kapłani przejmowali wielkie parafie aby reedukować parafian jak mają przyjmować AGGIORNAMENTO, tj. adaptację Kościoła do modernistycznej herezji. – „I cała ziemia z podziwem spoglądała na bestię” (Apok. 13, 3).

Sieć kolegialności

– A co z biskupami? Dlaczego nie organizowali oni oporu w obronie Wiary?

Kilku z nich rzeczywiście próbowało to czynić. Ale ci dobrzy starzy biskupi stopniowo odchodzili. Byli zastępowani kapłanami nowego rodzaju. Tych niewielu biskupów, którzy jeszcze zachowali tradycyjny zmysł zostali złapani w sieć „kolegialności”. Od poszczególnych biskupów wymagano podporządkowania decyzjom konferencji biskupich a nie ich własnym przeświadczeniom. Np. kiedy zatroskani rodzice prosili biskupa diecezji o usunięcie heretyckich nauczycieli i podręczników ze szkół katolickich, biskup zapewniał petentów, że nie ma żadnego powodu do niepokoju, katolicka religia jest nadal w szkołach; poza tym, podręczniki zostały zatwierdzone przez Narodowe Konferencje Biskupów. Usprawiedliwiony protest wiernych przeciw wszechobecnie wdzierającej się do Kościoła herezji był niezliczoną ilość razy odrzucany przez tych samych biskupów, którzy promowali herezję. Oni zawsze potrafili uchylić się od odpowiedzialności zasłaniając się postanowieniami Konferencji Episkopatu…

Tak też w końcu ziściło się, że bestia Vaticanum II uzyskała poparcie 99.9% ogółu biskupów. Jeden albo dwóch samotnych biskupów mających odwagę aby stanąć w obronie Katolickiej Tradycji, prawdziwej Ofiary Mszy Świętej, byli odsuwani jako buntownicy, fanatycy, schizmatycy – bez zbadania ich argumentów na rzecz prawdy. W naszym nowoczesnym, zmanipulowanym, zmodernizowanym społeczeństwie ludzie nie interesują się prawdą. Liczy się tylko sukces.

Nie ma żadnej potrzeby aby przytaczać tu bieżące przykłady. Na pewno pamiętacie ze swojego własnego doświadczenia wiele takich przypadków kiedy ten lub tamten stary ksiądz, który chciał pozostawać wierny Katolickiej Tradycji, był przenoszony ze swojej wielkiej parafii do jakiejś innej, małej wspólnoty. Inni byli zmuszani do przejścia w stan spoczynku. Stosunkowo młodzi kapłani przejmowali wielkie parafie aby reedukować parafian jak mają przyjmować AGGIORNAMENTO, tj. adaptację Kościoła do modernistycznej herezji. – „I cała ziemia z podziwem spoglądała na bestię” (Apok. 13, 3).

Sieć kolegialności

– A co z biskupami? Dlaczego nie organizowali oni oporu w obronie Wiary?

Kilku z nich rzeczywiście próbowało to czynić. Ale ci dobrzy starzy biskupi stopniowo odchodzili. Byli zastępowani kapłanami nowego rodzaju. Tych niewielu biskupów, którzy jeszcze zachowali tradycyjny zmysł zostali złapani w sieć „kolegialności”. Od poszczególnych biskupów wymagano podporządkowania decyzjom konferencji biskupich a nie ich własnym przeświadczeniom. Np. kiedy zatroskani rodzice prosili biskupa diecezji o usunięcie heretyckich nauczycieli i podręczników ze szkół katolickich, biskup zapewniał petentów, że nie ma żadnego powodu do niepokoju, katolicka religia jest nadal w szkołach; poza tym, podręczniki zostały zatwierdzone przez Narodowe Konferencje Biskupów. Usprawiedliwiony protest wiernych przeciw wszechobecnie wdzierającej się do Kościoła herezji był niezliczoną ilość razy odrzucany przez tych samych biskupów, którzy promowali herezję. Oni zawsze potrafili uchylić się od odpowiedzialności zasłaniając się postanowieniami Konferencji Episkopatu…

Tak też w końcu ziściło się, że bestia Vaticanum II uzyskała poparcie 99.9% ogółu biskupów. Jeden albo dwóch samotnych biskupów mających odwagę aby stanąć w obronie Katolickiej Tradycji, prawdziwej Ofiary Mszy Świętej, byli odsuwani jako buntownicy, fanatycy, schizmatycy – bez zbadania ich argumentów na rzecz prawdy. W naszym nowoczesnym, zmanipulowanym, zmodernizowanym społeczeństwie ludzie nie interesują się prawdą. Liczy się tylko sukces.

Jednak ich sukces jest chwilowy. Na końcu czeka ich zguba, potępienie. Szczęście wieczne można zapewnić sobie tylko przez prawdę, lub jak można też powiedzieć, przez Chrystusa, który Sam jest Prawdą. „Prawda was wyswobodzi” (J. 8, 32).

Nawet jeżeli 99% ogółu biskupów zapiera się Go, i zawiązuje nowy Kościół, to będzie to anty-Kościół, który swoim członkom mógłby zapewnić tymczasową przewagę, poparcie świata, jak to się dzieje dzięki członkostwu w lożach masońskich, ale nie byłby on zdolny zapewnić wiecznego zbawienia. Poza prawdziwym Kościołem Jezusa Chrystusa nie ma zbawienia.

Bp Vida Elmer
Z j. angielskiego tł. Mirosław Salawa

Fragmenty broszury pt. The Smoke of the Antichrist (Dym Antychrysta) wydanej po raz pierwszy w 1983 (ostatnie wyd. z 1989 r. – zob. z tejże broszury: Zasadzki Antychrysta i Węzeł gordyjski).
(Tytuł art. oraz tekst w nawiasie […] od red. Ultra montes; notę o Autorze zaczerpnięto ze wspomnianej broszury).

Przypisy:

(1) Cytat za książką autorstwa Rama P. Coomaraswamy M. D., The Destruction of the Christian Tradition, Perennial Books, Ltd., London, 1981, s. 95.
(2) Ibid.

Nota o Autorze

Ksiądz J. Vida Elmer urodził się na Węgrzech w 1912 roku. Został wyświęcony na katolickiego kapłana w 1936 r. Po święceniach służył jako nauczyciel religii w jednej z publicznych szkół w mieście Szeged; a następnie w różnych innych wiejskich parafiach na Węgrzech jako kapłan pomocniczy i administrator.
W 1956 r. armia sowiecka pokonała węgierskich bojowników o wolność. Kardynał Mindszenty, który po ośmiu latach uwięzienia przez cztery dni cieszył się wolnością, znalazł schronienie w amerykańskiej ambasadzie w Budapeszcie. W tym okresie około 300 tys. Węgrów uciekło ze swojego kraju. Był wśród nich ksiądz Vida Elmer. Przybył do Stanów Zjednoczonych w 1957 roku. Znalazł zajęcie w katolickiej diecezji Albany, NY. Dzięki łacinie, mógł on bez jakichkolwiek trudności odprawiać starożytną łacińską Mszę dla amerykańskich wiernych.

Jednakże, w 1964 kiedy reformy Vaticanum II zaczęły się rozpowszechniać, poprosił i otrzymał od swojego własnego biskupa z Węgier pozwolenie na dobrowolne odejście w stan spoczynku.

W 1974 r. grupa tradycyjnych katolików zwróciła się do księdza Elmera z problemem. Członkowie tej grupy nie mogli zaakceptować niekatolickich innowacji w Kościele. Kilku z nich zaprzestało chodzenia do kościoła, jednak, mówili oni, chętnie wznowiliby praktykowanie katolickiej religii gdyby ks. Elmer zechciał służyć im prawdziwą Mszą i Sakramentami w tradycyjnym rycie. Ksiądz Elmer zastosował się do ich prośby. Od tego czasu służył tej tradycyjnej grupie bez przerwy, ofiarowując im błogosławieństwo prawdziwej katolickiej religii.

2 lipca 1987 w święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, ksiądz Vida otrzymał sakrę biskupią z rąk J. Exc. Biskupa Roberta Fidelisa McKenny OP, w kaplicy Matki Boskiej Różańcowej w Monroe, Connecticut. Zmarł w 1993 roku.
———————————————————–

Za; http://www.ultramontes.pl/index.htm

Watykan – Zwiastuny odrodzenia Kościoła?

   (foto. Flicker)

W mijającym roku Benedykt XVI poczynił kolejne kroki na drodze do przywrócenia duchowego ładu i głębszej religijności w Kościele katolickim, spustoszonym przez lata dominacji „nowoczesnego chrześcijaństwa”. Dotychczas liczący na przeczekanie „reakcyjnego” pontyfikatu postępowi katolicy zaczęli w kilku krajach Zachodu organizować otwarty bunt przeciw papieżowi

Wewnętrzny kryzys wiary trwa nieprzerwanie od czasu soboru watykańskiego II, gdy panująca wówczas atmosfera „pojednania ze światem” niemal doprowadziła do kapitulacji Kościoła wobec przytłaczających go świeckich ideologii. Nastąpiło długoletnie rozmywanie tradycyjnego katolickiego nauczania i niszczenie ukształtowanych przez setki lat form pobożności, rzekomo „nieprzystających do współczesnych czasów”. W ich miejsce pojawiła się bezkształtna „religia miłości i tolerancji”, głosząca powszechne bezstresowe zbawienie, w której, by „nie zrażać do Kościoła nowoczesnych społeczeństw”, każdy, nawet niewierzący w Boga lub jawnie występujący przeciw jego normom moralnym, mógł uchodzić za dobrego chrześcijanina.

Rewizja angielskiej mszy

Papież Benedykt XVI nie ustaje w wysiłkach, by ukrócić 50-letni duchowy zamęt w Kościele. W miarę, jak wydłuża się jego pontyfikat, zastępuje kolejnych biskupów w Watykanie i liberalnych zachodnich episkopatach bardziej konserwatywnymi nominatami. Po tym, jak w zeszłym roku mianował prymasem Belgii bliskiego tradycji abp. André Leonarda, dokonał podobnych zmian także w innych krajach, m.in. w amerykańskiej archidiecezji Los Angeles, w diecezji Eisenstadt w Austrii, w diecezji lozańskiej w Szwajcarii.

Za zmianami personalnymi nastąpiły kolejne, po przywróceniu mszy trydenckiej, systemowe kroki na drodze do ukrócenia posoborowych wypaczeń liturgicznych. W listopadzie, po 10 latach prac we wszystkich kościołach w krajach anglojęzycznych wprowadzono nowe, poprawione tłumaczenie mszału z łaciny na angielski. Dotychczasowe, dokonane 40 lat temu, budziło od dawna sprzeciw wielu katolików. Raziło wieloma odmiennościami od oryginału i rozmywaniem świętości mszy przez używanie banalnego, pospolitego języka. Przede wszystkim jednak zawierało błędy teologiczne. Opuszczało m.in. wyznanie win, słowa mówiące o służbie Bogu, odkupieniu duszy i zniekształcało słowa konsekracji, sugerując powszechne zbawienie.

Wprowadzenie poprawionego mszału, mimo że dotyczyło spraw całkowicie wewnątrzkościelnych, wywołało spore zainteresowanie świeckich mediów, na co dzień zajmujących się raczej usuwaniem chrześcijaństwa z przestrzeni publicznej. W większości komentarzy dominował ton „pochylenia się z troską” nad ciężkim losem „zwykłych katolików”, którzy rzekomo mogliby przeżyć szok na skutek zmian, a do tego musieliby nauczyć się wielu trudnych kościelnych słów. Informowano o narastającym sprzeciwie duchownych i świeckich. „New York Times” organizował nawet w USA „spontaniczną akcję wiernych” na rzecz wstrzymania korekty mszału.

Ku rozczarowaniu mediów do buntu nie doszło. Anglojęzyczne parafie bez najmniejszego sprzeciwu dopasowały się do nowego tłumaczenia. Otwiera to drogę do dalszych konserwatywnych zmian w posoborowej mszy, nad którymi pracuje Watykan.

Bunt postępowych księży

Benedykt XVI dąży do utrwalenia kontrrewolucji poza swój własny pontyfikat. W tym celu próbuje doprowadzić do powrotu do Kościoła katolickich tradycjonalistów, którzy opuścili go po soborze watykańskim II. Trwające od dwóch lat rozmowy z lefebrystami okryte są najściślejszą tajemnicą.

Jak dotąd negocjacje nie przyniosły przełomu. Wiosną pojawiły się nawet plotki, że zakończą się fiaskiem. Jednakże we wrześniu Watykan postanowił pchnąć dialog naprzód. Przedstawił lefebrystom „preambułę doktrynalną”, zawierającą nauczanie, które muszą uznać, by zostać na powrót przyjęci do Kościoła. Najbliższe miesiące okażą się decydujące dla powodzenia bądź porażki rozmów.

W miarę jak umacnia się odnowa Benedykta XVI, liberalni katolicy, liczący, że jego pontyfikat okaże się tylko krótkim epizodem na drodze do ostatecznej rewolucji, tracą cierpliwość. W kilku państwach zachodniej Europy wszczęli w tym roku otwarty bunt. Najpierw w lipcu w Austrii powstała grupa 400 księży, którzy zapowiedzieli otwarte łamanie wszystkich podstawowych norm kapłaństwa w Kościele, w tym celibatu, zakazu wyświęcania kobiet czy samodzielnego odprawiania mszy przez świeckich. Mimo że podobne deklaracje formalnie grożą natychmiastową ekskomuniką, zrewoltowanych księży nie spotkała żadna kara. Reakcją przewodniczącego austriackiego episkopatu, liberalnego kardynała Christopha Schönborna, było „podjęcie dialogu”, a gdy nie przyniósł on żadnego skutku, „dalsze pogłębianie dialogu”. Jesienią bunt przeniósł się do Irlandii, gdzie przyłączyło się do niego ponad 500 duchownych, a następnie do Belgii, gdzie jak dotąd przyciągnął 300 księży. We wszystkich trzech krajach stanowią oni ok. 10 proc. całego duchowieństwa.

Rozszerzanie się protestu może grozić nawet schizmą w zachodnim Kościele. Nie należy się jednak spodziewać masowych odejść katolików do jakiejś nowej postępowej religii. Teologia podważająca wszystkie prawdy wiary i obowiązki moralne stanowi jedynie prostą ścieżkę do całkowitego porzucenia religii, a nie do odkrycia jakiejś „nowej, lepszej formy chrześcijaństwa”. Również w Polsce postępowi duchowni, tacy jak S. Obirek, T. Bartoś czy T. Węcławski, firmujący w ostatnich latach „nowoczesny katolicyzm” w mediach pokroju „Gazety Wyborczej”, odeszli z Kościoła.

Iskierka nadziei

Nowe powołania kapłańskie pojawiają się prawie wyłącznie wśród wiernych przywiązanych do tradycyjnego nauczania Kościoła. W miarę jak następuje wymiana pokoleń, proporcje demograficzne szybko zmieniają się na korzyść konserwatywnych katolików. W 2009 r. Watykan rozpoczął wizytację żeńskich zakonów w USA, od dziesięcioleci dotkniętych katastrofalnym brakiem powołań. Watykańska wizytacja spotkała się z ostentacyjnym nieposłuszeństwem liberalnej Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Żeńskich. Ale założona przez konserwatywne zakonnice oddzielna organizacja, wierna Watykanowi, urosła do ok. 10 tys. zakonnic i stale zyskuje nowe powołania.

Mimo że na Zachodzie trwa kryzys powołań kapłańskich i spadek uczestnictwa świeckich w praktykach religijnych, po raz pierwszy od bardzo dawna pojawiły się iskierki nadziei na zatrzymanie tego trendu. W tym roku w skrajnie zlaicyzowanej Francji do przyjęcia święceń przygotowało się 113 nowych kandydatów, najwięcej od początku lat 90. W zeszłym roku w seminariach w USA studiowało 3,6 tys. kleryków, najwięcej od początku lat 90. W niektórych diecezjach liczba seminarzystów na I roku była największa od lat 70. Przełożeni w seminariach odnotowali nie tylko wzrost powołań, ale również zaskakującą płomienność wiary nowych kandydatów.

Sygnały te nie muszą oznaczać trwałej poprawy. Dają jednak nadzieję, że kryzys Kościoła we współczesnym świecie może jednak zostać przełamany.

Jacek Laskowski

Za; http://www.gazetapolska.pl/ – Nr 51-52 z 21 grudnia 2011