Bp B. Fellay FSSPX: Diabeł zerwał się z łańcucha i działa (uzupełnienie)

W czwartek 17 maja br. przełożony generalny Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X ks. bp Bernard Fellay udzielił sakramentu bierzmowania grupie wiernych w Stuttgarcie. Przy tej okazji odniósł się w kazaniu do bieżącej sytuacji FSSPX w kontekście spodziewanej papieskiej decyzji dotyczącej zawarcia porozumienia doktrynalnego i regularyzacji kanonicznej. Biskup Fellay powiedział m.in.:

„Jestem pewien, moi drodzy wierni, że chcielibyście dowiedzieć się czegoś o tym, jak mają się sprawy w Rzymie. To delikatny temat. Wiecie, że ta rzecz dotyczy przyszłości i dlatego nie jest prosta. Co się stanie? Zostaniemy przyjęci czy też nie?

Wiem, jak wiele jest obaw. Przecież widzieliśmy już tak wiele! Boimy się właśnie tego, że sprawy mogą pójść w złym kierunku. Obawy te są jak najbardziej zrozumiałe. Nie zrobimy tego kroku ot tak, po prostu, z zamkniętymi oczami.

Czytaj dalej „Bp B. Fellay FSSPX: Diabeł zerwał się z łańcucha i działa (uzupełnienie)”

Jak świat mógł nienawidzić Tego, który żył czyniąc dobro?

Ludu, mój ludu, cóżem ci uczynił? Czymem zasmucił albo czym zawinił?

Słowa, które liturgia Wielkiego Piątku wkłada w usta naszego Pana, są centralnym punktem rozważań, które chcemy podjąć.

Fakt, że człowiek może nienawidzić tego, kto wyrządza mu zło, może zasługiwać na potępienie, ale to można jeszcze zrozumieć. Lecz jakże człowiek może nienawidzić tego, kto jest dobry, kto czyni dobro? Problem ten jest niemal tak stary jak świat. Dlaczego Kain nienawidził Abla? Dlaczego Żydzi prześladowali i częstokroć zabijali swoich proroków? Dlaczego Rzymianie prześladowali chrześcijan? A później, dlaczego krew tylu męczenników była przelana przez protestantów? Dlaczego tego samego dokonała rewolucja francuska lub rewolucja bolszewicka w Rosji? Jak wytłumaczyć nienawiść komunistów podczas wojny domowej w Hiszpanii, prześladowań w Meksyku, na Węgrzech, w Polsce i w Jugosławii?

Dobrze wiemy, że pytania w ten sposób sformułowane mogą wydać się wielu nazbyt uproszczone. Nienawiść wrogów Kościoła nie zawsze była nieuzasadniona. Nie brakowało czasami również ze strony katolików prowokacji i nadużyć, które pociągały za sobą reakcje. Z drugiej strony, w niektórych przypadkach miały miejsce nieporozumienia, pomyłki i niezrozumienie, które rodziły przemoc. (…)

Zauważmy na wstępie, że o ile katolicy mogą mieć wady, Pan Jezus ich nie miał. (…) Nie dał On żadnego słusznego pretekstu, żadnego powodu do uzasadnionego zarzutu. Wręcz przeciwnie, dał powody jedynie ku temu, by Go uwielbiano i naśladowano.

Tymczasem i On był znienawidzony, nawet bardziej znienawidzony niż jego wierni na przestrzeni wieków. Jak to wyjaśnić? Otóż w synach ciemności istnieje nienawiść, która kieruje się właśnie przeciwko Prawdzie i Dobru. Na nic się zda przeto przypisywanie wszystkiego zwykłej grze pomyłek. One istniały, lecz fakt ten nie rozwiązuje problemu.

(…) Każdy grzech jest obrazą Boga. Lecz istnieją i tacy grzesznicy, którzy doświadczają pewnego smutku z racji popełnianego przez siebie zła i pewnego podziwu dla dobra, którego nie czynią. Dlatego opłakują życie, które prowadzą, doradzają innym nie brać z siebie przykładu i obdarzają szacunkiem tych, co dobrze postępują. Ta pokorna postawa sprawia często, że Pan Jezus udziela im wielkich łask i kierują się oni z powrotem na drogę zbawienia.

Gdyby w Izraelu istnieli tylko tacy grzesznicy, nie sądzę, aby Pan Jezus był prześladowany, a tym bardziej, aby został ukrzyżowany. Gdyby Kain był takim grzesznikiem, nie zabiłby Abla. Gdyby tacy byli wszyscy grzesznicy w historii świata, nie odnotowano by w niej tych straszliwych prześladowań, o których wcześniej wspominaliśmy.

Jacy więc są grzesznicy, których dusze są przeklęte z racji prześladowań wymierzonych w Kościół? To właśnie jest sedno problemu.

Zasmucony i zawstydzony grzesznik, o którym była mowa wcześniej, nie może być nazywany po prostu bezbożnikiem. Skłania się on ku bezbożności, gdy uwikła się w grzech, do tego stopnia, że pozbywa się zasmucenia z powodu jego uprawiania i podziwu dla tych, co praktykują cnotę. Rodzi się z tego bezbożność pierwszego stopnia, jeśli można tak powiedzieć, która kończy się obojętnością wobec religii i moralności. Bezbożnika tego rodzaju obchodzą tylko jego własne osobiste sprawy. Bez znaczenia jest dla niego to, w jakim żyje środowisku: jeśli tylko zarabia i pnie się po szczeblach kariery lub ma pod dostatkiem rozrywki, wszystko mu jedno i zadowoli się byle czym.

Oczywiście taka bezbożność jest wielce naganna. Oskarżonymi o nią są ci wszyscy, którzy w Jerozolimie uczestniczyli w Męce Pańskiej jako zwykli ciekawscy. I ci, którzy poprzez wieki aż do dzisiaj, mając obowiązek uczestnictwa w walce między synami Światła i synami ciemności, nie opowiadają się po żadnej ze stron, pozostając jako pełna egoizmu „trzecia siła”.

Lecz, raz jeszcze powtórzmy, tacy ludzie sami z siebie nie dokonaliby bogobójstwa.

Istnieją jednak dusze, które idą dalej. Poruszane zmysłowością, pychą czy inną jakąś wadą, niosą zło tak daleko, do tego stopnia identyfikują się z grzechem, że czują się w końcu dobrze tylko tam, gdzie wychwala się ich złe obyczaje i nawyki, i nie znoszą, aby przeszkadzało im się w tym lub choćby wyrażało zwyczajny sprzeciw wobec ich postępków. Stąd bierze się nienawiść do dobrych i Dobra, do palatynów prawdy i samej Prawdy, która jawi im się jako ideał negatywny. Wolter wyraził to bardzo dobrze swoją odezwą écraser l’infâme (zmiażdżyć „zhańbionego”, to znaczy Słowo Wcielone!). Uczynić z tego hasła obiekt dążeń w każdym momencie, „ideał” całego życia, oto kwintesencja bezbożności.

Tacy ludzie posiadają wszelkie predyspozycje, aby planować, knuć i dokonywać prześladowań. Gdyby w Izraelu nie było ludzi tego rodzaju, nasz Pan Jezus Chrystus nie zostałby ukrzyżowany.

Bóg nie odmawia swojej łaski nikomu. Tacy bezbożnicy również mogą się nawrócić, nawet z całego serca. Jednak, należy dodać, że dopóki tego nie uczynią, już tutaj na ziemi są naznaczeni piętnem skazanych na ogień piekielny.

Uważa się często, że potępieni, gdyby tylko mogli, uciekliby wszyscy do Nieba, ale to nieprawda. Nienawidzą oni Boga tak, że gdyby nawet mogli uwolnić się od ognia piekielnego, w który zostali wtrąceni, nie uczyniliby tego, jeśliby musieli w tym celu uczynić wobec Boga jakiś akt miłości i posłuszeństwa. Taka jest siła tej nienawiści. I w świetle tego można dobrze zrozumieć to, co nazwalibyśmy bezbożnością drugiego stopnia.

To właśnie ta głęboko zakorzeniona bezbożność była siłą napędową, która popchnęła Synagogę do buntu przeciwko Mesjaszowi. To ona była motorem walki bezbożnych przeciwko Kościołowi, przeciwko dobrym katolikom na przestrzeni wieków.

Synowie ciemności… to oni są bezbożnikami. A książę ciemności to sam szatan.

Jaki związek istnieje między nimi? Judasz był synem ciemności. Mówi nam Ewangelia, że wszedł w niego diabeł (Łk 22, 3). Jako ludzie wierzący wiemy, że różne złe duchy krążą po świecie, aby popychać na zatracenie dusze. Kiedy diabłu udaje się dokonać w jakiejś duszy całości swego dzieła, doprowadza ją do takiego stanu bezbożności. I wzajemnie, taka dusza jest otwartym polem dla pokus diabelskich. Łatwo więc zrozumieć, że tacy bezbożnicy są najlepszymi pomocnikami piekła w walce z Kościołem.

Panie, w tej godzinie miłosierdzia, w której kontemplujemy Twoje Przenajświętsze Ciało, całe zakrwawione odkupieńczą Krwią, i łzy Twojej i naszej Matki, przez nieskończone zasługi tej samej Krwi i łzy Twojej i naszej Matki błagamy, trzymaj nas jak najdalej od jakiegokolwiek przejawu bezbożności: nie pozwól, abyśmy się od Ciebie oddalili. Z całego serca Cię o to błagamy…

Wszędzie tam, gdzie bezbożnicy prześladują synów Światła, a zwłaszcza w Kościele Milczenia, bądź siłą prześladowanych, nie tylko, aby nie opadli z sił, lecz także, aby powstali, połączyli się i zmiażdżyli Twego przeciwnika. Błagamy Cię o to przez Niepokalane Serce Maryi.

A jako że jeszcze w ostatniej godzinie przyrzekłeś Panie raj zbrodniarzowi, na zasługi Twej agonii błagamy Cię, w łączności z Maryją, niechaj Twoje miłosierdzie zstąpi aż do ukrytych przybytków bezbożności, aby zaprosić do wstąpienia na ścieżki cnoty nawet Twych najzacieklejszych wrogów.

I jeszcze miej miłosierdzie Panie i pomieszaj szyki, upokorz i zniwecz moc tych, co odrzucając największe wezwania Twej miłości, nie ustają w wysiłkach, by zniszczyć to, co zostało z cywilizacji chrześcijańskiej, a nawet – choć tego nie mogą uczynić – Twą mistyczną Oblubienicę, Święty Kościół.

Plinio Correa de Oliveira

„Przymierze z Maryją”- nr 54/2010

 Za; https://traditia.fora.pl/

Rekolekcje s. Małgorzaty Chmielewskiej – świadka Bożego Miłosierdzia

Zachęcam do wysłuchania rekolekcji wygłoszonych w marcu b.r. w ramach rekolekcji Wielkopostnych przez siostrę Małgorzatę Chmielewską w kościele p.w. Miłosierdzia Bożego w Gdańsku.

Siostra Małgorzata jest założycielką Wspólnoty „Chleb Życia” – sama o sobie pisze:

Jestem siostrą w Katolickiej Wspólnocie Chleb Życia.  Żyję razem z moimi siostrami i braćmi, którym po ludzku się nie powiodło. A przede wszystkim staram się żyć z Chrystusem. Co z tego wynika? Zapraszam – zobacz….

[Zdjęcie s.Małgorzaty z przysposobionym niepełnosprawnym synem, Grzegorzem]

Każdego dnia, miesiąca, godzina po godzinie dzieli swoje życie z ludżmi wykluczonymi, ciężko chorymi, niepełnosprawnymi, pozbawionymi własnego dachu nad głową, rodziny, przyjaciół…

Co z tego, że niektórzy z nich znależli się w takiej sytuacji z własnej winy (np.przez alkoholizm). Siostra nie pyta, nie rozróżnia – teraz jest potrzebna pomoc, więc niesie ją Człowiekowi cierpiącemu, w którym widzi Oblicze cierpiącego Chrystusa…

Siostra Małgorzata jest wiarygodnym świadkiem Ewangelii – Ona nie tylko głosi ewangeliczną miłość Boga i bliżniego – Ona tą Ewangelią żyje… w przeciwieństwie do tych „katolików”, którzy zgotowali nam tę rzeczywistość – jedni przez bezduszne, antyludzkie prawa, drudzy przez udzielane im poparcie – i jedni i drudzy staną wcześniej czy póżniej przed Trybunałem Najwyższego – sąd na siebie sami już wydali.

 Zachęcam do odwiedzenia strony Wspólnoty http://www.chlebzycia.org/ i blogu s.Małgorzaty

– dowiesz się Drogi Czytelniku o codziennym życiu Wspólnoty, jej pracach – „Skarby Prababuni” –  wspaniałe przetwory płodów ziemi z własnej uprawy, śliczna bielizna szyta przez pracownice we własnej szwalni – a także o problemach, codziennych troskach i potrzebach – bo oprócz wielu darów od Boga, Siostra posiada wspaniałe, lekkie pióro i potrafi w sposób lapidarny przenieść na papier (komputer) celne spostrzeżenia i świetnie – często z humorem je puentować.

„ rekolekcje-można słuchać

przy sprzątaniu”

[ należy kliknąć w/w część – wyskoczy okienko Pobieranie plików – Otwieranie rekolekcje Gdańsk – następnie należy zaznaczyć Zapisz plik i OK. – wyskoczy okienko Pobieranie plików – plik zostanie zapisany – zamknąć plik – następnie należy na pulpicie [ekranie komputera] kliknąć Mój komputer – następnie kliknąć folder 00 – dokumenty – następnie kliknąć Pobieranie i kliknąć ikonkę z nutką – i wysłuchać – takie ikonki można przenieść dowolnie do swoich dokumentów]

 ***

Poniżej – fragment z bloga s. Małgorzaty – ostatni wpis z marca b.r.

29 marca 2012

różne wieści, w tym dobre

Wiosna przynosi straty w personelu, czyli uzależnieni mieszkańcy, powstrzymywani przez groźbę zmarznięcia, rozwijają skrzydełka i wyruszają po przygody. W innej wersji – upijają się w domu i trzeba ich wyprosić. W Zochcinie ćwiczyliśmy przez kilka dni wersję drugą, zakończoną dzisiaj kilkugodzinną akcją usuwania delikwenta z trzema promilami na alkomacie. A na koniec psy utatłały się w rozwożonym po polach gnoju jak w najlepszych perfumach. I Arturowy Felicjan wylądował w kąpieli, oburzony na świat i zapach szamponu.
Józiowi przybyło roboty, bo wyleciał opiekun świnek i kur. Bożenka przejęła śniadania i kolacje po innym pijaku i dom stoi. Nie wszystkim jest dane skorzystać z szansy. Może znajdą w życiu kolejną i wreszcie załapią.
Chory na nowotwór człowiek.Szpital powiatowy wypisał i kazał jechać na onkologię. W Kielcach jeden dzień- po długim staniu w kolejce zapis do przychodni. Jedziemy następnego- pacjent, ledwo żywy, nie przyjęty, bo nie ma badań. Plik skierowań na badania, na które czeka się miesiącami. Czy dożyje? Wątpię. Gdyby nie mieszkał u nas, to jak dostałby się, prawie bez sił, dwa razy do Kielc/50 km/ i jak do przychodni na badania? Już nie pytam- za co?
Nasze stare samochody osobowe nie pokonają nawet tych 100 km, więc Pan Zbyszek woził dzisiaj chorego dostawczym. Ale woził.
A z dobrych wiadomości to ruszyły prace w polu i remonty i wszystkim, co nie piją, czyli większości, chce się żyć. Przeżyliśmy kolejną zimę i to jest sukces nie tylko nasz, ale także wielu ludzi, którzy nam w tym pomogli.

Choć w warszawskich domach nadal tłoczno, jak nigdy.
A młodzież z tarnobrzeskiego liceum znów zbiera żywność dla naszych domów. Tym razem dostali nawet firmowe koszulki z naszym logo.

Nad-obowiązkowo

Muzyka miłości

Ci, którzy rozjaśniają  życie innych, rozjaśniają swoje własne
Martine Fernandez

s.M (00:36)

—————————————————————

autor; M.Jasińska

Cztery spotkania z ks. Markiem Bałwasem

2012-03-21

W czasie Wielkiego Postu ukazują się filmy z wielkopostnymi rozważaniami ks. Marka Bałwasa. Ks. Marek Bałwas ukończył Wyższe Seminarium Duchowne we Włocławku. Święcenia kapłańskie przyjął w 1998 r. W 2003 r. uległ wypadkowi. Obecnie porusza się na wózku inwalidzkim. Ksiądz Marek Bałwas jest duszpasterzem młodzieży. Prowadzi rekolekcje w różnych miejscach kraju. Opiekuje się także grupą osób niepełnosprawnych z diecezji włocławskiej. Jest autorem konferencji, rekolekcji na CD„Zakochaj się z Jezusie. W poszukiwaniu prawdziwej miłości…”.

Spotkanie pierwsze

Spotkanie drugie

Spotkanie trzecie

Spotkanie czwarte

—————————————————————-

Za; http://www.sanctus.pl/index.php?module=aktualnosci&grupa=&podgrupa=&strona=1&id=2425&kategoria=2