KRONIKA NOVUS ORDO: Masońskie Msze – A Vatican II Moment: The Masonic Memorial Mass

Żródło: W języku angielskim: http://rorate-caeli.blogspot.com/2012/08/a-vatican-ii-moment-masonic-memorial.html?m=1

[I]t remains each man’s duty to retain an understanding of the whole human person in which the values of intellect, will, conscience and fraternity are preeminent

Gaudium et spes, 61

It may sometimes seem to a couple of readers that we enjoy reporting these things: we do not, we find no pleasure in it, it pains our hearts deeply. We actually saw this when it was first posted, and hesitated about mentioning it, but today our friends at Fratres in Unum asked us to make it known around the world, and we could not refuse their request.

This is a regular Novus Ordo mass: it is nothing out of the ordinary, not even the use of a „stealth priestess” (that is, a vested female EMHC), or special guests in the sanctuary. Liturgically, that is, it is nothing out of the ordinary ordinariness of the ordinary rite almost everywhere: this is it; we know that there are a dozen or so new masses around the world celebrated in order to look like the Traditional Latin Mass, but they do not „herald” any change, alas, despite the fervent wishes of their promoters.

What makes this mass noteworthy, therefore, is the occasion: it is a memorial new mass for the „Day of the Freemason”, celebrated by Father Geraldo de Magela Silva, of the Diocese of Pesqueira (state of Pernambuco, Brazil), on August 20, 2012. Its images were actually posted on the Facebook page of a Masonic organization.

When contacted about it, the local bishop, José Luiz Ferreira Salles, CSsR, „excused himself and simply said that he … had just arrived from a trip.” [Source and tip: Fratres in Unum]

New Catholic at 8/25/2012 06:12:00 PM
Za; http://rorate-caeli.blogspot.com/2012/08/a-vatican-ii-moment-masonic-memorial.html?m=1

Zob.: Źródło; Oryginalna relacja z Brazylii (język portugalski): http://fratresinunum.com/ 2012/08/24/missa-dia-do-macom/

Za; http://forum.piusx.org.pl/index.php?topic=4182.msg15888#msg15888 – Nadesłał; FRT00  – 2 września 2012 g. 21:56

Dietrich von Hildebrand: Pseudoekumenizm

(frgment książki Dietricha von Hildebranda  ”Spustoszona Winnica”)

W książce „Koń trojański w mieście Boga” mówiliśmy o właściwym sensie używania słowa „ekumenizm”. Przedstawiliśmy też niektóre niebezpieczne nadinterpretacje tego pojęcia, które pojawiły się w okresie posoborowym. Pierwotny zamysł, jaki stał u źródeł ruchu ekumenicznego, wynikał z przekonania, że na schizmatyków, protestantów, żydów, muzułmanów, hinduistów czy buddystów nie można patrzeć jedynie jako na wrogów. Nie można jedynie podkreślać ich błędów, ale trzeba także wskazywać pozytywne elementy w ich religiach. Już pierwsza Encyklika Pawła VI Ecclesiam suam pokazywała, że inny jest stosunek do schizmatyków i do protestantów. Ci pierwsi są tylko schizmatykami – od protestantów natomiast różnią nas kwestie dogmatyczne.

Zupełnie czym innym jest jednak stosunek katolików do wszystkich niechrześcijan. Trzeba tu zróżnicować, czy chodzi o naszą relację z monoteistami, czyli na przykład żydami i muzułmanami, czy o stosunek do wyznawców religii niemonoteistycznych. Jakkolwiek jednak nie rozumielibyśmy znaczenia ekumenizmu, jedna rzecz nie ulegała wątpliwości: nie wolno dla jedności zawierać takich kompromisów, które groziłyby odstąpieniem choćby na jotę od depositum catholicae fidei.

Tu zajmiemy się przede wszystkim stosunkiem do żydów. Właśnie z nimi łączy nas głęboka więź. Łączy nas o tyle, o ile uznaje się Stary Testament za prawdziwe objawienie Boga; z drugiej strony pozostajemy do nich w osobliwym stosunku przeciwieństwa, bowiem zaprzeczają oni objawieniu Boga w Chrystusie i w objawieniu tym widzą zafałszowanie.

Otóż źle rozumiany ekumenizm – choroba, którą można by nazwać pseudo-ekumenizmem – tu właśnie przyniósł najbardziej zaskakujące rezultaty.

Powszechną wręcz opinią stało się dziś w Kościele spoglądanie na religię Izraela jako na równoległą drogę do Boga, która może jest tylko trochę mniej doskonała niż droga chrześcijan. Nie powinno się już więcej próbować nawracać żydów – powinno się, co ma być wyrazem szacunku i respektu, pozwolić im podążać własną drogą.   Ten pogląd pozostaje jawnie w radykalnej sprzeczności ze słowami Chrystusa i intencją Apostołów.

Czyż mało jest fragmentów w Ewangeliach, gdzie Chrystus daje wyraz swemu bólowi, że Żydzi go nie poznali? Czyż tymi, którym zwiastował Objawienie Boże, apostołami i uczniami nie byli właśnie Żydzi? Czy Piotr na pytanie Chrystusa: „Za kogo mnie macie?”, nie powiedział: „Tyś jest Chrystus, Syn Boga Żywego” (Mt 16,16)? I czy pierwszym zadaniem Apostołów po Zesłaniu Ducha Świętego nie było nawrócenie Żydów do pełnego objawienia chrześcijańskiego? Gdy Żydzi pytali apostołów: „Bracia, cóż winniśmy czynić?”, Piotr odpowiedział: „Żałujcie za grzechy i niechaj każdy z was da się ochrzcić” (Dz 2,37). Czyż święty Paweł nie mówił o nawróceniu Żydów jako o wielkim celu i czyż nie powiedział „odłamane zostały z powodu niewiary” (Rz 11,20) i dalej „ale i oni, jeżeli nie będą trwali w niewierze, zostaną wszczepieni” (Rz 11,23)? Czyż fakt, że Nowy Testament stanowi wypełnienie Starego, nie jest oczywistym przeświadczeniem i dla katolików, i dla protestantów? To przeświadczenie jest znacznie głębsze aniżeli uznanie Starego Testamentu za Objawienie Boże.

Czytaj dalej „Dietrich von Hildebrand: Pseudoekumenizm”

Petycja do Benedykta XVI w sprawie szczegółowej analizy Soboru Watykańskiego II

Ks. Brunero Gherardini, kanonik Bazyliki Świętego Piotra, wystosował petycję do Ojca Świętego Benedykta XVI, w której apeluje o rozpoczęcie krytycznej debaty na temat dokumentów Soboru Watykańskiego II. Pod petycją podpisali się także: dziekan wydziału filozoficznego na Papieskim Uniwersytecie Lateranum w latach 2002–2008 ks. Antonio Livi i profesor Roberto De Mattei, a także 46 innych osób duchownych i świeckich, przeważnie profesorów i liderów związanych z katolicyzmem tradycyjnym we Włoszech.

„Dla dobra Kościoła, a szczególnie dla zbawienia dusz, które jest jego pierwszym i najwyższym prawem (por. KPK z 1983 r., kan. 1752), po dekadach liberalnej egzegetycznej, teologicznej, historiograficznej i »duszpasterskiej« inwencji twórczej w imię Drugiego Ekumenicznego Soboru Watykańskiego, wydaje mi się, że pilne jest zapewnienie pewnej przejrzystości dzięki uzyskaniu autorytatywnej odpowiedzi na pytanie o ciągłość między tym soborem i pozostałymi (tym razem nie jedynie przez deklarowanie tego faktu, lecz przez jego autentyczne wykazanie) – na pytanie o wierność Tradycji Kościoła” – czytamy w petycji.

Czytaj dalej „Petycja do Benedykta XVI w sprawie szczegółowej analizy Soboru Watykańskiego II”

ZBÓJECKI KOŚCIÓŁ (cz.III) – „Extra Ecclesiam nulla salus” – PATRICK HENRY OMLOR

„Extra Ecclesiam nulla salus”

Powszechnie znana i nieustannie głoszona przez Magisterium Kościoła nauka mówi o tym, że „poza Kościołem nie ma zbawienia”. Jest to dogmat naszej Wiary, a jako taki, jest nieomylnie prawdziwy i nie dopuszcza absolutnie żadnych wyjątków. Trwając przy tej nauce jesteśmy bezwzględnie zobowiązani do rozumienia i głoszenia jej w taki sposób w jaki pojmuje ją sam Kościół, stosując się do pouczeń papieża Piusa XII zawartych w encyklice Humani generis: „Dlatego to poprzednik Nasz, niezapomnianej pamięci Pius IX, gdy stwierdził, że na tym polega najszczytniejsze zadanie teologii, by wskazywała, jak zawiera się w źródłach nauka, którą Kościół do wierzenia podaje, nie bez ważnego powodu dodał, że należy w depozycie wiary odszukać tę naukę «w tym samym sensie, w jakim Kościół ją określił»”.

Nasze rozważania tej kwestii z wykorzystaniem najbardziej wiarygodnych źródeł posłużą do wyjaśnienia tego dogmatu „w tym samym sensie, w jakim Kościół go określił„. Podejmując się tego zadania zastosujemy się do naukowych, teologicznych objaśnień tejże nauki, tak znakomicie wyłożonych przez śp. Msgr. Josepha Clifforda Fentona w książce zatytułowanej „The Catholic Church and Salvation” [Kościół katolicki i zbawienie] (wyd. Newman Press, 1958), z której będziemy często korzystać w niniejszym artykule.

Poznając coraz lepiej znaczenie tego dogmatu, napotkamy pewne kluczowe słowa i wyrażenia, które muszą zostać przyswojone i zrozumiane w dokładnie takim ich precyzyjnym i dokładnym znaczeniu w jakim używa ich Kościół. Na przykład: rozważając samo stwierdzenie „poza Kościołem nie ma zbawienia” musimy wyraźnie mieć na uwadze precyzyjne znaczenie następujących słów: (1) „poza” jako przeciwieństwo do „w, wewnątrz”; (2) „Kościół”; oraz (3) „zbawienie”. Ażeby ktoś nie uznał tego za wałkowanie oczywistych czy też elementarnych spraw, niech wolno będzie w tym miejscu zauważyć, że właśnie te wymienione słowa bywają często źródłem nieporozumień i fałszywych pojęć na temat tejże doktryny. Musimy również znać precyzyjne i ścisłe znaczenia słów: (1) „wierny”; (2) „Mistyczne Ciało”; (3) „członek” Mistycznego Ciała w przeciwieństwie do „nie-członka”; (4) „wyraźne pragnienie” przynależenia; (5) „domyślne pragnienie” przynależności; (6) „nieprzezwyciężalna niewiedza”. Wszystkie te pojęcia zostaną sukcesywnie wyjaśnione w tym artykule, zgodnie ze znaczeniem nadanym im w oficjalnych papieskich dokumentach Kościoła.

Czytaj dalej „ZBÓJECKI KOŚCIÓŁ (cz.III) – „Extra Ecclesiam nulla salus” – PATRICK HENRY OMLOR”

ZBÓJECKI KOŚCIÓŁ (cz.II) – Zasada „krok po kroku” – PATRICK HENRY OMLOR

Zasada „krok po kroku”

Weterani ruchów rewolucyjnych i konspiracji wiedzą o tym, że w życiu obowiązuje zasada gradacji. Nagłe, niespodziewane i radykalne zmiany nie są nigdy zbyt ochoczo przyjmowane przez „lud”. Jedyną niezawodną techniką, pod względem psychologicznym – tzn. z wyjątkiem fizycznej przemocy – jest metoda „krok po kroku” zaczynająca się od zrobienia dobrego początku. Wprowadzenie jakiejś drastycznej zmiany niemal zawsze poprzedzone jest kilkoma pomniejszymi, pokrewnymi wiodącymi do niej zmianami. Różne aluzje wygłaszane publicznie oraz sugestie dotyczące możliwości planowanej zmiany służą często celom sondażowym i znane są pod nazwą „balonów próbnych”. Chodzi o to aby je „wypuścić” i zobaczyć czy komuś zechce się je zestrzelić. Służy to do zbadania nastrojów „ludu” albo „trendu opinii publicznej” i jeżeli nikt nie strzela do próbnego balonu to uważa się, że bezpiecznie można pójść za ciosem i wprowadzić innowację. Po tym jak wszystko zostanie osiągnięte i upłynie przyzwoity okres wyczekiwania można sobie nawet pozwolić na szczere uwagi, takie jak na przykład ta wypowiedziana przez kardynała Heenan’a: „Bylibyście zszokowani gdyby wszystkie zmiany zostały wprowadzone równocześnie” (The Tablet, Londyn, 11 października 1969, s. 1010).

Czytaj dalej „ZBÓJECKI KOŚCIÓŁ (cz.II) – Zasada „krok po kroku” – PATRICK HENRY OMLOR”

ZBÓJECKI KOŚCIÓŁ (cz.I) – Liczba π i Vaticanum II – PATRICK HENRY OMLOR

(Interdum, nr 6, 6 marca 1971) 

Liczba  π  i Vaticanum II

Historia poniżej przedstawiona, choć brzmi może absurdalnie, niemniej jednak zdarzyła się naprawdę. Pewnego razu podjęto próbę urzędowego ustalenia wartości liczby π. Jak każdy uczeń wie, π jest pewną ustaloną stałą – można powiedzieć „stałą przyrody” – określającą stosunek długości obwodu koła do jego średnicy. Przybliżona wartość π, podana z dokładnością do siedmiu miejsc dziesiętnych, wynosi 3,1415927. Mówimy o wartości „przybliżonej”, gdyż nie można podać dokładnej wartości tej liczby. Z tej przyczyny, dla celów obliczeniowych trzeba używać jakiegoś przybliżenia π, np. 22/7 lub 3,14 albo 3,1416, itd. Dlatego, przybliżony obwód danego koła o możemy wyliczyć mnożąc π przez jego średnicę d – przyjmując (na przykład) 3,1416 za wartość π – według wzoru o = π d.

W 1897 roku, kongresman T. I. Record z hrabstwa Posey, w stanie Indiana, złożył w legislaturze tego wielkiego i suwerennego Stanu słynny projekt ustawy Nr 246. Projekt ten przewidywał, że urzędowo ustali się, iż wartość π wynosi 4, względnie 3,2 lub będzie to jakaś inna przyjemna, wygodniejsza w użyciu liczba. Chociaż przyjęcie, że π = 4 mogło uczynić niektóre obliczenia arytmetyczne łatwiejszymi, to wyniki wszystkich matematycznych obliczeń, w których występuje liczba π byłyby nieprawdziwe, choć „z prawnego punktu widzenia” byłyby poprawne. Niezrażony swoimi rozważaniami, Mr. Record twierdził w projekcie, że „ponieważ będąca w obecnym użyciu reguła nie sprawdza się… w związku z tym powinna zostać odrzucona jako całkowicie nieodpowiednia i myląca w praktycznych zastosowaniach” (!!). Chociaż projekt – z jakiegoś tajemniczego powodu – przedstawiono początkowo do rozpatrzenia przez Komisję d/s Ziem Bagiennych, to ostatecznie trafił on do Komisji Edukacji. Komisja, po przeanalizowaniu projektu odesłała go z powrotem do Izby Reprezentantów z aprobującą rekomendacją. I rzeczywiście, Izba Reprezentantów Stanu Indiana w głosowaniu przyjęła jednomyślnie Projekt Nr 246 (67 głosów „za”). Następnie projekt został przesłany do Senatu i chociaż pierwsze czytanie przeszedł bardzo dobrze, to jednak w drugim czytaniu Senat go odrzucił. W ten sposób storpedowano ostatecznie tę innowację mającą być punktem zwrotnym w historii i w zamierzeniu przynieść ulgę obywatelom Indiany uwalniając ich od tej dawno ustalonej reguły, która „się nie sprawdza” i jest „całkowicie nieodpowiednia”.

 Do przypomnienia tej historii skłoniły mnie moje ostatnie refleksje na temat osiągnięć Vaticanum II. Jednakże tam gdzie projekt kongresmana poniósł klęskę tam Vaticanum II odniosło sukces, choć w obu przypadkach w gruncie rzeczy usiłowano dokonać tego samego. Kilku wywrotowych delegatów soborowych wprowadziło całkiem nową wartość, a cały sobór za nią zagłosował i zatwierdził ją. Następnie wszyscy zaczęli udawać, że chodzi tu o tę samą wartość, co dotychczas i nadal określali ją taką samą jak dotychczas, starą nazwą, a mianowicie „Kościołem katolickim”. Faktem jest natomiast, że ta całkiem nowa wartość, ten ich nowy ekumeniczny kościół, w żaden sposób nie jest tym samym, co prawdziwy katolicki Kościół, dokładnie tak samo jak π nie jest równe 4. Czytaj dalej „ZBÓJECKI KOŚCIÓŁ (cz.I) – Liczba π i Vaticanum II – PATRICK HENRY OMLOR”

Krótka analiza krytyczna nowego Ordo Missæ – Alfredo kard. Ottaviani, Antonio kard. Bacci

Rzym, 25 września 1969 r.

Ojcze Święty!

Po przeanalizowaniu, we współpracy z innymi teologami, Novus Ordo Missae, który został przygotowany przez ekspertów Komisji ds. Wcielenia Konstytucji o Liturgii, po modlitwie i długim namyśle, czujemy się w obowiązku wobec Boga i Waszej Świątobliwości zakomunikować następujące spostrzeżenia:

  1. Jak dostatecznie udowadnia załączona krótka analiza krytyczna, będąca dziełem grupy doborowych teologów, liturgistów i duszpasterzy, Novus Ordo Missae – biorąc pod uwagę elementy nowe i podatne na rozmaite interpretacje, ukryte lub zawarte w sposób domyślny – tak w całości, jak w szczegółach, wyraźnie oddala się od katolickiej teologii Mszy św., sformułowanej na XX sesji Soboru Trydenckiego. Ustalając raz na zawsze kanony rytu, Sobór ten wzniósł zaporę nie do pokonania przeciw wszelkim herezjom atakującym integralność tajemnicy Eucharystii.
  2. Nie wydaje się, by argumenty natury duszpasterskiej, do których odwoływano się dla uzasadnienia tak poważnego zerwania, były dostateczne, nawet jeśli uznać, że wolno je przeciwstawiać argumentom doktrynalnym. W Novus Ordo Missae pojawia się tyle nowości, zaś z drugiej strony, tyle rzeczy odwiecznych zostaje zepchniętych na dalszy plan lub przesuniętych na inne miejsce – jeśli zostało dla nich jeszcze jakieś miejsce – że grozi to, iż pewna wątpliwość, która wkrada się, niestety, do niektórych środowisk, wzmocni się i przerodzi w pewnik. Uważa się bowiem, że prawdy Wiary, wyznawane od zawsze przez wierny lud, można zmieniać lub pomijać milczeniem i nie będzie to zdradą świętego depozytu nauczania Kościoła, z którym wiara katolicka związana jest na zawsze. Ostatnie reformy stanowią wystarczający dowód na to, że nie da się wprowadzić nowych zmian w liturgii, nie powodując kompletnej dezorientacji u wiernych, którzy wyraźnie okazują, że są im one nieznośne i niezaprzeczalnie osłabiają ich wiarę. Przejawem tego wśród najlepszej części duchowieństwa jest dręcząca rozterka sumienia, czego niezliczone świadectwa napływają do nas codziennie.
  3. Jesteśmy pewni, że nasze spostrzeżenia, dla których natchnieniem jest to, co słyszymy z ust pasterzy i wiernych, znajdą odzew w ojcowskim sercu Waszej Świątobliwości, zawsze pełnym głębokiej troski o duchowe potrzeby dzieci Kościoła. Jeśli jakieś prawo okazuje się szkodliwe, to poddani, dla których dobra się je stanowi, mają prawo – a nawet obowiązek – prosić prawodawcę, z synowską ufnością, o jego odwołanie.

Dlatego też błagamy gorąco Waszą Świątobliwość – w chwili, gdy czystość Wiary i jedność Kościoła narażone są przez tak okrutne rozdarcia i rosnące niebezpieczeństwa, które codziennie znajdują odgłos w zasmuconych słowach Ojca nas wszystkich – abyś zechciał nie pozbawiać nas możliwości uciekania się do nieskazitelnego i obfitującego w łaski Mszału św. Piusa V, tak otwarcie sławionego przez Waszą Świątobliwość i tak głęboko ukochanego i otaczanego czcią przez cały świat katolicki.

+ Alfred kardynał Ottaviani

+ Antoni kardynał Bacci

Rozdział I

Zwołany w Rzymie w październiku 1967 roku synod biskupi miał wypowiedzieć się na temat eksperymentalnego odprawiania tzw. mszy normatywnej. Owa Msza, opracowana przez Concilium ad exequendam Constitutionem de Sacra Liturgia (Komisję ds. realizacji soborowej Konstytucji o liturgii), wywołała wśród członków synodu ogromne zakłopotanie. Na ogólną liczę 187 głosujących, wielu wyraziło żywy sprzeciw (43 głosujących non placet) oraz liczne i poważne zastrzeżenia (67 głosów iuxta modum), a 4 wstrzymało się od głosu. Światowe agencje informacyjne mówiły o „odrzuceniu” proponowanej Mszy przez synod, zaś prasa postępowa pominęła to wydarzenie milczeniem. Pewne znane czasopismo, przeznaczone dla biskupów i wyrażające ich nauczanie, streściło nowy ryt tymi słowami: „Pragnie się całkowicie wymazać katolicką teologię Mszy Świętej. Zbliżamy się w głównych zarysach do teologii protestanckiej, która niszczy ideę Mszy jako Ofiary.

Czytaj dalej „Krótka analiza krytyczna nowego Ordo Missæ – Alfredo kard. Ottaviani, Antonio kard. Bacci”

Liturgia nie jest dobrem, którym możemy swobodnie dysponować – ks. Bux

Santissima Trinità sei Pellegrini, Rome, fot. Lumen roma / commons.wikimedia.org, licencja cc

Ksiądz Nicola Bux, konsultor Kongregacji Nauki Wiary i Kultu Bożego udzielił wywiadu Radiu Watykańskiemu. Wskazał w nim na problemy z posoborową reformą liturgiczną i z interpretacją soboru.

Odnosząc się do ostatnich uwag Ojca świętego o liturgii, poczynionych w trakcie homilii na Boże Ciało i w przesłaniu na Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny, ksiądz Nicola wskazał na kilka przykładów negatywnie ocenianej „rewizji form liturgicznych”.

W liturgii stracono wymiar wertykalny, podobnie zresztą, jak w etyce czy życiu społecznym. A zatem liturgia przestała być rozumiana jako prawo Boga do bycia czczonym tak, jak On sam to ustalił. I stała się naszą uzurpacją do swobodnego tworzenia kultu i sprawowania go według naszych zwyczajów. Jak mówił prorok Izajasz: zamieniliście mój kult na własny, sklecony z waszych zwyczajów – zauważył duchowny w rozmowie przeprowadzonej dla Radia Watykańskiego.

 – Liturgia stała się – jak pisał Papież, kiedy był jeszcze teologiem-kardynałem – swoistą formą rozrywki, spędzania wolnego czasu. Tu, jak sądzę, leży problem – ocenia ks. Bux. – Myślę, że dziś trzeba przywrócić zasadę, że liturgia nie jest dobrem, którym możemy swobodnie dysponować, gdzie możemy robić to, co się nam podoba, dodawać, co chcemy, i usuwać, co nam nie pasuje. Nie, liturgia jest publicznym aktem Kościoła, jak o tym pisze sam Sobór Watykański II w Konstytucji o liturgii, i dlatego jest regulowana przez Stolicę Apostolską, co przypomina Sobór w słynnym paragrafie 22 konstytucji: „Nikomu innemu, choćby nawet był kapłanem, nie wolno na własną rękę niczego dodawać, ujmować ani zmieniać w liturgii”. Jednakże stało się inaczej, stało się właśnie to, czego Sobór nie chciał.

 Duchowny wskazał na adorację jako zasadniczy przykład posoborowej destrukcji.

Liturgia ze swej natury jest aktem kultu, a nie formą spędzania wolnego czasu przez jakąś grupę ludzi. Dziś we Włoszech kapłani mawiają na zakończenie Mszy: życzę miłego dnia, dobranoc… Tymczasem liturgia jako akt Kościoła powszechnego, a nie jakieś grupy, nie może się stać miłym rodzinnym spotkaniem. I tu leży problem. Natomiast adoracja oznacza, że ludzie przychodzą do kościoła, by uznać swego Pana i oddać Mu cześć. Jest to rzecz podstawowej wagi. Jeśli tego brakuje, może się zdarzyć wszystko. Na przykład fakt, że tabernakulum, na co żali się wielu świeckich, chowa się do kąta, że nie można go w ogóle znaleźć, a w miejscu centralnym stawia się tron dla kapłana. Na to Sobór nigdy nie pozwolił. Doszło do tego na zasadzie stopniowych ustępstw: najpierw usunęliśmy z centralnego miejsca Pana Boga w Najświętszym Sakramencie, a Jego miejsce zajęliśmy my, duchowni. I to w okresie, gdy my, kapłani, nie mamy się czym chwalić. Będzie lepiej, jeśli pozostaniemy z boku, jak słudzy. Szafarz sakramentu jest przecież tym, kto służy, a nie panuje.

Czytaj dalej „Liturgia nie jest dobrem, którym możemy swobodnie dysponować – ks. Bux”

Pytania o autorytet II Soboru Watykańskiego

W natłoku medialnych informacji dotyczących odpowiedzi, której od bp. Bernarda Fellaya oczekiwała (a dziś już otrzymała) Kongregacja Nauki Wiary, a dotyczącej „preambuły doktrynalnej”, można odnaleźć pewną godną uwagi rzecz. Otóż wielu dziennikarzy zauważyło, że obecne, związane z Bractwem wydarzenia mają wielkie znaczenie dla całego Kościoła, i nazwało je „momentem historycznym”, „decydującą chwilą dla Kościoła”, a nawet „punktem zwrotnym”, który będzie miał dalekosiężny wpływ na świat katolicki.

Znakomity komentarz na ten temat padł ze strony redaktora „Inside the Vatican”, dr. Roberta Moynihana:

Dla historycznej oceny tego pontyfikatu ważniejszy od sposobu, w jaki ta sprawa zostanie rozwiązana, będzie jej głęboki wpływ na Kościół, na to, jak będzie on postrzegał samego siebie i swoją misję w świecie, w czasie i historii, a zatem jak Kościół zorientuje swoją działalność i życie względem świeckiej rzeczywistości poza nim [1].

Doktor Moynihan nie poprzestaje na tym i podaje przyczyny, dla których sprawy przyjmą bieg zgodny z jego przewidywaniami:

Przedmiotem dyskusji jest Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X, (…) ale jej drugim dnem jest kwestia II Soboru Watykańskiego i tego, w jaki sposób powinien być on interpretowany [2].

I tutaj – w pytaniach o to, jaki poziom autorytetu reprezentuje Vaticanum II i jak można zgodzić się z niektórymi punktami jego nauczania sprzecznymi z przedsoborowym Magisterium – ujawnia się sedno sprawy.

Do tych pytań postawionych przez ks. prał. Brunona Gherardiniego i prof. Roberta de Mattei, a także dr. Jana Lamonta [3], można dodać opublikowaną w witrynie internetowej „Chiesa” [4] ostrożną analizę [5] debaty pomiędzy ks. prał. Ferdynandem Ocárizem [6] reprezentującym stronę rzymską a ks. Janem Michałem Gleize’em z FSSPX7, gdzie również zaprezentowano podobne wątpliwości.

Doktor Lamont jasno wyłożył doktrynalne stanowisko Bractwa nt. relacji nauczania Vaticanum II i autentycznego Magisterium.

Pierwszym pytaniem, jakie się pojawia, gdy teolog rozważa stanowisko Bractwa Św. Piusa X, jest sprawa autorytetu przysługującego II Soborowi Watykańskiemu. [Prałat Ocáriz w swoim artykule] zdaje się twierdzić, że odrzucenie autorytetu soboru jest podstawą podziału, o którym mówi Stolica Apostolska. Ale dla każdego, kto jest zaznajomiony zarówno ze stanowiskiem Bractwa, jak i z klimatem teologicznym panującym w Kościele katolickim, takie twierdzenie jest trudne do zrozumienia. Punkty sprzeczne wymienione przez ks. Gleize’ego dotyczą tylko czterech spraw spośród całego nauczania ostatniego soboru. Bractwo nie odrzuca Vaticanum II jako całości: przeciwnie, bp Fellay oświadczył, że FSSPX akceptuje 95% jego nauczania.

Doktor Lamont dodaje ironicznie:

Czytaj dalej „Pytania o autorytet II Soboru Watykańskiego”

„Papież Soboru” i łacina – Grzegorz Kucharczyk

Jan XXIII w dzień ogłoszenia konstytucji „Veterum sapientia”. Fot. Granger Collection/Forum

Pół wieku temu światło dzienne ujrzał apel do biskupów i przełożonych zakonów, by wykonując swą pasterską troskę czuwali, aby nikt pozostający w ich jurysdykcji, a opowiadający się za nowinkami, nie pisał niczego przeciw używaniu łaciny w nauczaniu świętych studiów na poziomie wyższym czy w liturgii? Czy były to słowa jakiegoś biskupa – tradycjonalisty? Nie, papieża Jana XXIII.

Dla współczesnych modernistów – zwących się dla niepoznaki „dziećmi Soboru” – punktem zero w dziejach Kościoła jest Sobór Watykański Drugi. Rok 1962, data rozpoczęcia obrad Vaticanum II jawi się więc jako „wiosna Kościoła”, „porzucenie oblężonej twierdzy”, aggiornamento wreszcie – „wielkoduszna zgoda na dialog ze światem”.

Od 1962 roku zaczyna wiać w Kościele „duch Soboru”, choć dzieci Kościoła całkiem zasadnie zadają przy tym pytanie czy jest on tożsamy z Duchem Świętym.

Czytaj dalej „„Papież Soboru” i łacina – Grzegorz Kucharczyk”