Spisek przeciwko kościołowi 2.5 – Masoneria propagatorem jakobińskich rewolucji

THE PLOT AGAINST THE CHURCH
http://www.catholicvoice.co.uk/pinay/
Spisek przeciwko Kościołowi – Maurice Pinay 1962
Tłumaczenie Ola Gordon
Nadesłał p. PiotrX

Część II: Tajna potęga masonerii

Rozdział 5 – Masoneria propagatorem jakobińskich rewolucji

Arcybiskup Port-Louis, ks. prałat Leon Meurin, pisze w książce “Philosophy of Freemasonry” [Filozofia masonerii]:

“W roku 1844, Disraeli włożył w usta Żyda Sidonia (Conningsby VI. XV) następujące słowa: ‘Od czasu kiedy w angielskim społeczeństwie zaczęło się burzyć i jego instytucjom zagrażają potężne stowarzyszenia, oni widzą dawniej tak wiernych Żydów w szeregach rewolucjonistów … Tę tajemniczą dyplomację, która tak niepokoi mocarstwa zachodnie, organizują Żydzi, i w największej części także ją wykonują… potworna rewolucja, przygotowywana w Niemczech, i której skutki będą jeszcze większe niż reformacji, dokonuje się pod protektoratem Żydów. W prowadzeniu jej przygotowań i efektów w Niemczech, widzę litewskiego Żyda, w hiszpańskim Mendizabal widzę Żyda z Aragonii; w przewodniczącym Francuskiej Rady, marszałku Soult, rozpoznaję syna francuskiego Żyda; w pruskim ministrze, grafie Arnim, widzę Żyda. Jak już można zauważyć, drogi Coningsby, świat jest rządzony przez osobistości, które są bardzo inne od tych, których uważa się za rządzących i nie działają za kulisami’.

Czytaj dalej „Spisek przeciwko kościołowi 2.5 – Masoneria propagatorem jakobińskich rewolucji”

Plinio Corrêa de Oliveira: Nawrócenie jedyną nadzieją ludzkości

Najciekawszy bodaj aspekt orędzia fatimskiego stanowi zagadnienie wojny i pokoju, zwłaszcza rozważane z pozycji okrutnego dylematu: czy lepiej ulec komunizmowi niż zginąć, czy wręcz odwrotnie – lepiej paść trupem do ostatniej krwi walcząc z czerwoną zarazą.

W roku 1917 ­– na kilka miesięcy przed przejęciem władzy w Rosji przez komunistów oraz na dwadzieścia osiem lat przed wybuchem pierwszej bomby atomowej w Hiroszimie – w fatimskim orędziu Boża Opatrzność z nadprzyrodzoną przejrzystością przedstawiła plan rozwiązania tego przerażającego problemu. W Cova da Iria za pośrednictwem trojga pastuszków Matka Boża przekazała jasne wskazówki dotyczące postępowania w tej – jakże przecież poważnej – kwestii. Po pierwsze, Jej orędzie mówi o rozprzestrzenieniu się błędów Rosji, ukazując komunizm jako wielką karę, na którą narażona jest ludzkość z powodu swego religijnego i moralnego upadku. Najwyraźniej zatem komunizm to swoisty bicz Boży, którym wychłostane mają zostać narody, zwłaszcza zachodnie. Ludzkość może jednak uniknąć takiego losu, o ile powróci do prawdziwej wiary i moralności chrześcijańskiej oraz porzuci bagno bezbożności i niemoralności.

Czytaj dalej „Plinio Corrêa de Oliveira: Nawrócenie jedyną nadzieją ludzkości”

FATIMA – aktualność Przesłania i konsekwencje niesubordynacji – Lech Maziakowski

MB FATIMSKA_duchprawdy.com — kopia13 lutego 2005 roku, o godzinie 17:30 odeszła do Pana w wieku 98 lat siostra Łucja dos Santos, — ostatnia z trojga dzieci, którym 88 lat temu w Fatimie ukazała się Matka Boża.

— Boleśnie będziemy odczuwać jej brak wśród nas na ziemi, ale znając jej heroiczną postawę, a nade wszystko pamiętając o obietnicy Matki Bożej spotkania się w Niebie, po ludzku pocieszamy się tym zapewnieniem i radujemy dostąpieniem przez nią chwały Bożej.

Wraz z odejściem siostry Łucji do Pana i przeżywanymi w niecałe dwa miesiące później uroczystościami pogrzebowymi papieża Jana Pawła II, — zamknął się pewien rozdział w historii Objawień Fatimskich, choć przesłanie Matki Bożej trwa niezmiennie.

Nadal aktualne są prośby i wezwania Matki Przenajświętszej, — lecz równie aktualne są obiecane surowe konsekwencje wobec niesubordynacji.

Kondycja współczesnego Kościoła i obserwowany przez nas wszystkich stan dzisiejszego, rozszarpywanego siłami zła świata, nie jest przypadkowa.

— Wręcz przeciwnie: —  jest bezpośrednią konsekwencją zapowiedzianych kar, a wynikają one właśnie z niepodporządkowania się woli Chrystusa i prośbom Jego Matki.

Nie wszyscy pragną takiego podporządkowania.

Wraz z odejściem siostry Łucji modernistyczne —  kręgi w Kościele odetchnęły z ulgą.  — Mogą teraz podwoić swoje działania od lat zmierzające do pomniejszania znaczenia Przesłania Fatimskiego i zarazem wykorzystania go do własnych celów:

— przekształcenia Kościoła jako Boskiej instytucji stojącej na straży Wiary po tej strony świata i skierowanej ku doprowadzeniu dusz do zbawienia, —  w czysto ziemską organizację wyznającą humanitarne hasła “jedności”, “pokoju” i “braterstwa” pomiędzy ludźmi.

Przesłanie Fatimskie stoi na drodze ku wizjom ekumenicznej jedności ze schizmatykami i heretykami  –  bez uprzedniego ich powrotu na łono Kościoła – oraz kapitulanckim “dialogom” z innowiercami.

— Na tej drodze stał też ostatni żyjący świadek nieustannie błagający o wypełnienie wezwań Matki Bożej.

Historia Przesłania Fatimskiego przepełniona jest wieloma elementami gry zarówno wrogich sił wewnątrzkościelnych, jak i zewnętrznych działań mających na celu pomniejszenie znaczenia Przesłania i podważenie wiarygodności ostatniego świadka.

Ostatnimi laty obserwujemy szczególnie nasilony atak tych sił, — czego nadrzędnym przykładem stał się największy dotychczasowy “owoc” w postaci ogłoszonego przez Watykan 26 czerwca 2000 roku tekstu mającego uchodzić za treść  “Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej”.[1]

Dołączony do tekstu przez kardynała Josepha Ratzingera Komentarz Teologiczny wyraźnie odwołujący się do nowej interpretacji Przesłania, a szczególnie do Trzeciej Tajemnicy, stwierdza, że  —  opisuje ona wydarzenia z zamkniętego rozdziału przeszłości.

Ta pełna niespójnej interpretacji próba odesłania Orędzia Fatimskiego do lamusa historii, nie tylko opiera się na niewiarygodnych źródłach, — na przykład cytując modernistycznego Jezuitę Edouarda Dhanis – o czym szerzej za chwilę

– ale jest sprzeczna z dotychczasową obszerną wiedzą na temat losów Listu siostry Łucji, —  jej korespondencji i zapisków oraz licznych wypowiedzi osób (w tym papieży), którzy zapoznali się w przeszłości z treścią Trzeciej Tajemnicy.

Wpisuje się natomiast idealnie w obowiązującą dzisiaj ekumeniczną wizję Kościoła,  — w którym nie ma miejsca na “elitaryzm” katolicyzmu, a takie żądania jak konsekracja Rosji, brzmią niepoprawnie politycznie.

W niniejszej pracy spróbuję zająć się kilkoma zagadnieniami Przesłania Fatimskiego, a w szczególności podejściem poszczególnych pontyfikatów do Fatimy.

Przytoczę kilka doskonale udowodnionych i znanych faktów pokazujących, iż żądania Najświętszej Dziewicy wyrażone w Fatimie nie zostały po dziś dzień spełnione.

Złożone na ręce Ojca Świętego narzędzie ustanowienia prawdziwego pokoju na świecie zostało wielokrotnie zignorowane – również przez ostatni pontyfikat – czego skutki XX wiek obserwował z całą mocą, a przyszłość rysuje się w jeszcze czarniejszych barwach.

Ukażę też te wszystkie niezbite dowody — świadczące o istnieniu Planu destrukcji Kościoła poprzez przeobrażenie Go w czysto ziemską, niehierarchiczną instytucję zbieżną z masońskimi ideami, które progresywne skrzydło w Kościele wciela w życie.

Na przeszkodzie ku osiągnięciu tego celu stoi oczywiście Przesłanie Fatimskie, na które posoborowe pontyfikaty spoglądały z niedowierzaniem i które w końcu zepchnięte zostało w niebyt historii.

Kluczem do zrozumienia tego zachowania jest zdanie sobie sprawy, że Przesłania Fatimskiego mogą obawiać się tylko ci, którzy albo nie wierzą w słowa Maryi, albo pragną układać życie na ziemi na swój sposób, bez wskazówek Bożych.

Do tego zmierza cały potępiony przez poprzednich Papieży nurt neomodernizmu, zrehabilitowany po Soborze Watykańskim II.

Obchodzimy w miesiącu maju 2005 roku  88 lat od objawień Fatimskich, podczas których Matka Boża pokazała sposób osiągnięcia pokoju na świecie, — lecz mimo tego świat coraz bardziej brutalizuje się i coraz mocniej pogrążany jest w nienawiści.

Zwyczajny rzut oka na sytuację w Rosji, z rozrastającą się plagą aborcji i wszelakich zbrodni, powinien otrzeźwić umysły tych, którzy triumfalnie twierdzą, że dokonana w 1984 roku przez Jana Pawła II ceremonia określana jako konsekracja wydaje właściwe owoce.

Każda konsekracja, podczas której nie wymienia się z nazwy obiektu konsekracji, —  jest niepełna a może i nieważna;  — czy można wyobrazić sobie konsekrację świątyni bez wymienienia jej z nazwy?

Ceremonia dokonana w 1984 roku, podczas której Papież nie wymienił z nazwy Rosji – choć prawdopodobnie wypowiedział ją w myśli – jest niepełna, nie przyniosła i nie przyniesie obiecanych owoców.

Zażądana przez Matkę Bożą konsekracja Rosji, po dziś dzień czeka więc na spełnienie i naszym obowiązkiem jest wzmożenie modlitw o wypełnienie tego warunku przez nowego Ojca Świętego.

W międzyczasie, Kościół i cała ludzkość płaci słoną cenę za tę niewiarę i niesubordynację. —  A “diaboliczna dezorientacja” – jak określa to siostra Łucja – zakreśla coraz większe kręgi wśród wiernych i pasterzy, którzy nie potrafią odróżnić już pszenicy od plew (Łk 3, 17).

Ze względów praktycznych, niniejszą pracę podzieliłem na dwie części:

—  w pierwszej przedstawię stosunek Papieży:  — od Benedykta XV —  do Pawła VI,  — do Fatimy.

—  W drugiej części, skupię się na pontyfikacie Jana Pawła II – tak bardzo “Maryjnym”,  — choć zaskakująco jedynie pobieżnie “Fatimskim” – oraz prześledzimy losy listów i korespondencji siostry Łucji, w tym Trzeciej Tajemnicy.

Spróbujemy na podstawie znanych nam faktów ustalić zawartą w Tajemnicy treść. —  Dowiemy się też do jakiego stopnia manipuluje się wypowiedziami siostry Łucji,  — ogłasza się w jej imieniu listy, których nigdy nie napisała  —  i jak bardzo ogranicza się dostęp do niej

– wszystko w celu sfałszowania Przesłania.

 W skrócie przedstawię też przykłady zmasowanych i perfidnych ataków modernistów i liberałów działających w Kościele, na tych, którzy pragną wypełnić wolę Matki Bożej.

Nie omieszkam pokazać też dziejących się na naszych oczach ekumenicznych i międzyreligijnych horrorów, — np. poprzez przeobrażenia Sanktuarium Fatimskiego w międzywyznaniowe centrum.

Już dzisiaj,  — za osobistą aprobatą Rektora Sanktuarium,  — dokonuje się tam bezczeszczenia Najświętszego Sakramentu, — np. umieszczając na Tabernakulum posążki hinduskich bożków i wznosząc ku nim modlitwy.

Czytaj dalej „FATIMA – aktualność Przesłania i konsekwencje niesubordynacji – Lech Maziakowski”

Spisek przeciwko kościołowi 4/3 – Żydowska „piąta kolumna” wśród duchowieństwa

Maurice Pinay

Część IV – Żydowska „piąta kolumna” wśród duchowieństwa
Rozdział 3 – „Piąta kolumna” w akcji

Tłumaczenie Ola Gordon

Cecil Roth, renomowany żydowski pisarz, wyjaśnia, jak widzieliśmy wcześniej, że krypto-judaizm, tzn. zachowanie Hebrajczyków ukrywających swoje pochodzenie poprzez przybieranie maski innych religii lub narodowości, ma tyle lat, ile sam judaizm.

To przenikanie Hebrajczyków w najgłębsze zakamarki religii i narodowości, przy jednoczesnym zachowywaniu w tajemnicy ich poprzedniej religii i organizacji, tak naprawdę stworzyło izraelską „piątą kolumnę” w łonie innych narodów i różnych religii – bo jeśli Żyd zdobył wejście do cytadeli swoich wrogów, to jest tam aktywny, wykonuje rozkazy i prowadzi działalność, którą potajemnie zaplanowały żydowskie organizacje.

Ma to na celu kontrolowanie od wewnątrz ludzi, których już pozyskano, a także kontrolę jego instytucji religijnych i próbę ich rozkładu. Jest oczywiste, że kiedy tylko zdobyli kontrolę nad władzą religijną od wewnątrz, zawsze wykorzystywali to dla swoich planów dominacji nad światem. W ten sposób, przede wszystkim wykorzystują swój religijny wpływ do zniszczenia odruchu samoobrony zagrożonych osób, lub przynajmniej do jej osłabienia.

Konieczne jest byśmy zapamiętali te trzy główne cele „piątej kolumny”, ponieważ przez dwieście lat były podstawą ich działań – czy występują w łonie Kościoła Świętego, czy w innych religiach pogańskich. To wyjaśnia, w jaki sposób praca krypto-Żydów jako członków „piątej kolumny” była tym bardziej skuteczna, im większy wpływ zdobyła w religii, w której się ukryła, dlatego jednym z najważniejszych działań krypto-Żydów było dostanie się w szeregi samego duchowieństwa, aby wznieść się w hierarchię Kościoła chrześcijańskiego, lub pogańskiej religii, którą kontrolują, reformują, lub chcą zniszczyć.

Największe znaczenie dla ich działalności, m.in. ma kreowanie doczesnych świętych, którzy mogą kontrolować masy wiernych w określonym celu politycznym, co jest przydatne dla „synagogi szatana”. Poprzez plan gry razem i wzajemnej pomocy osobistości religijnych należących do „piątej kolumny”, które działają w tym samym celu, przywódcy religijni zawsze otrzymują cenną i często decydującą pomoc we władzy duchowej, przez co udało się tym religijnym, krypto-żydowskim osobistościom, przede wszystkim zadbać o siebie.

W ten sposób księża i dostojnicy kościelni, z pomocą przywódców politycznych i religijnych, mogą rozłożyć prawdziwych obrońców religii i zagrożone narody przez osłabianie ich, lub nawet zniszczenie – i promować zwycięstwo żydowskiego imperializmu i jego rewolucyjnych przedsięwzięć.

Ważne jest, aby uwiecznić tę prawdę, bo w tych kilku zdaniach podsumowana jest tajemnica sukcesu imperialistycznej i rewolucyjnej polityki Hebrajczyków w ciągu ostatnich kilkuset lat.

Dlatego obrońcy religii czy swojego zagrożonego kraju muszą pamiętać, że niebezpieczeństwo pochodzi nie tylko ze strony tzw. lewicy lub żydowskich grup rewolucyjnych, lecz z samego łona religii, albo z kręgów prawicowych, od nacjonalistów i patriotów, zawsze zależnie od sytuacji;

bo tysiącletnia polityka żydowska polega na tym, żeby potajemnie przedostawać się zwłaszcza do tych sektorów i instytucji religijnych, by poprzez dobrze zorganizowane szkalujące intrygi, wyeliminować prawdziwych obrońców kraju czy religii, a przede wszystkim tych, którzy dlatego, że znają żydowskie niebezpieczeństwo, mogą mieć możliwość ocalenia sytuacji.

Tymi metodami eliminują obrońców i zastępują ich fałszywymi apostołami, którzy sprowadzają klęskę na obrońców religii, czy ich kraju  i umożliwiają zwycięstwo wrogom ludzkości, jak otwarcie nazwał żydów św. Paweł.

Na tym wszystkim polega wielka tajemnica żydowskich triumfów, zwłaszcza w ostatnich 500 latach.

Konieczne jest, by wszystkie narody i ich instytucje religijne korzystały z odpowiednich środków obrony przeciwko wewnętrznemu wrogowi, którego siłę napędową tworzy „żydowska piąta kolumna”, a która przedostała się do chrześcijańskiego duchowieństwa i pozostałych religii pogańskich. [Powiedzmy sobie, że pozostałe religie interesują Żydów dużo mniej. Są już albo opanowane przez ducha talmudyzmu, jak protestantyzm, albo zupełnie niegroźne – admin]

Jeśli Cecil Roth, współczesny Józef Flawiusz, zapewnia, że prawie wszystkie konwersje żydów na chrześcijaństwo były udawane, to możemy postawić sobie pytanie, czy możliwe jest by Jezus Chrystus, nasz Pan, który próbował ich nawrócić, mógł dać się oszukać. Odpowiedź musi być negatywna, bo nikt nie może oszukać Boga;

ponadto fakty dowodzą, że Jezus miał większe zaufanie do konwersji Samarytan, Galilejczyków i pozostałych mieszkańców Palestyny, niż do poprawnie wyrażających się żydów, którymi inni gardzili, gdyż mieli o nich niską opinię, choć również przestrzegali prawa Mojżeszowego.

Faktycznie Jezus nie wierzył w uczciwość żydowskich konwersji, bo znał ich lepiej niż ktokolwiek inny, o czym świadczy poniższy fragment Rozdziału II Ewangelii Św. Jana:

„23. Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w imię Jego, widząc znaki, które czynił”.[3]

Jezus sam gardził Żydami, bo był Galilejczykiem. Na nieszczęście, Samarytanie, Galilejczycy i inni mieszkańcy Palestyny zostali zrujnowani przez asymilację nowoczesnego żydostwa, z wyjątkiem tych, którzy nawrócili się wcześniej na wiarę Boskiego Zbawiciela.

Tę zasadę nieufności wobec konwersji Żydów wyznawali również apostołowie, a później różni hierarchowie Kościoła Katolickiego. Gdyby nie wprowadzano zawsze środków zapobiegawczych, żeby jasno udowodnić uczciwość nawrócenia, skutki dla chrześcijaństwa byłyby katastrofalne, gdyż te konwersje miały na celu tylko zwiększanie liczebne niszczącej krypto-żydowskiej „piątej kolumny”, która przedostawała się do wnętrza społeczności chrześcijańskiej.

Kolejny fragment Ewangelii zawarty w Rozdziale VIII, wersety 31-59, pokazuje w jaki sposób żydzi, którzy, jak mówi werset 31, uwierzyli w Jezusa, a później usiłowali zaprzeczać Jego kazaniom, a nawet Go zabić, co sam Chrystus potwierdza w wersetach 37 i 40. [4]

Pan musiał z nimi najpierw przeprowadzić słowną debatę w obronie swoich nauk, a później ukryć się, by Go nie ukamienowali, bo Jego godzina jeszcze nie nadeszła.

Ewangelia św. Jana pokazuje coś więcej na temat klasycznych taktyk fałszywie nawróconych na chrześcijaństwo żydów i ich potomków:

przekręcanie wiary w Chrystusa, żeby później próbować zniszczyć Jego Kościół, dokładnie tak jak usiłowali zabić Jego samego.

W Apokalipsie jest kolejny związany z tematem, wiele wyjaśniający fragment w Rozdziale II:

„1. Aniołowi Kościoła w Efezie napisz…
2. Znam twoje czyny: trud i twoją wytrwałość, i to że złych nie możesz znieść, i że próbie poddałeś tych, którzy zwą samych siebie apostołami, a nimi nie są, i żeś ich znalazł kłamcami”. [5]

Jest to wyraźna aluzja do konieczności badania uczciwości tych, którzy wydają się być apostołami, bo z tych badań wynika, że wielu z nich jest fałszywych i kłamią. Pismo Święte udowadnia, że Chrystus i Jego uczniowie nie tylko znali problem fałszywych nowo-nawróconych i fałszywych apostołów (biskupi uważani są za następców apostołów), ale że wyraźnie ostrzegli nas, aby zachować wobec nich ostrożność. Gdyby Chrystus, nasz Pan i apostołowie, chcieli unikać tego tematu w obawie przed skandalem, tak jak wielu tchórzy chce robić to teraz, nie wyrażaliby również niebezpieczeństwa w takiej formie i nie odnosiliby się tak wyraźnie do tak straszliwych czynów, jak zdrada Chrystusa przez Judasza Iskariotę, jednego z dwunastu uczniów.

Co więcej, gdyby Chrystus nie uważał za słuszne publiczne ujawnianie tych fałszywych apostołów, którzy są tak bogato reprezentowani wśród duchownych XX wieku, byłoby możliwe dla Niego jako Boga, uniknięcie sytuacji, że inicjatorem największej zdrady może być jeden z dwunastu apostołów. Jeśli to uczynił i publicznie go ujawnił, tak że największa zdrada jest odnotowana w Ewangeliach, by poznali ją wszyscy aż do końca świata, to musiał istnieć szczególny tego powód.

Ten fakt pokazuje, że Chrystus, nasz Pan, jak również apostołowie, uznali za mniejsze zło zdemaskowanie zdrajców w odpowiednim czasie, aby zapobiec wyrządzeniu Kościołowi później śmiertelnej krzywdy – i że jest gorzej ukrywać ich z obawy przed skandalem, pozwalając im na dalsze niszczenie Kościoła i podbój narodów, które wierzyły i ufały temu Kościołowi. To wyjaśnia powód, dlaczego Kościół święty, za każdym razem kiedy pokazał się heretycki lub zagubiony biskup, kardynał lub fałszywy papież, uważał za niezbędne, aby zdemaskować ich publicznie, w celu uniemożliwienia wciągania za sobą wiernych w większe nieszczęście.

Ksiądz, który ułatwia triumf komunizmu w swoim kraju, ze wszystkimi jego śmiertelnymi niebezpieczeństwami dla Kościoła Świętego i dla reszty duchowieństwa, musi natychmiast zostać oskarżony przed Stolicą Apostolską, i w rzeczywistości nie tylko na jeden, ale na różne sposoby, w przypadku jeśli jeden nie wystarcza, żeby po rozpoznaniu zagrożenia, odebrać mu możliwość czynienia dalszych szkód. To potworne, by myśleć, że zaufanie dane przez narody duchownym było wykorzystywane przez Judaszy, żeby prowadzili swój lud w przepaść.

Gdyby zrobiono to w odpowiednim czasie, można byłoby zapobiec kubańskiej katastrofie i Kościół, duchowieństwo i naród kubański nie wpadliby w bezdenną otchłań, w której znajdują się obecnie, bo niszczące i zdradzieckie działania wielu duchownych na rzecz Fidela Castro były czynnikiem decydującym o zwycięstwie. To wpłynęło na większość duchownych, którzy nie byli świadomi podstępu, którzy w dobrej wierze zachęcali ludzi do dobrowolnego samobójstwa na rzecz Fidela Castro; ludzi, którzy szczególnie wierzyli tym duchowym pasterzom.

Tę sytuację widzimy bardzo wyraźnie, tak aby wszyscy mogli zrozumieć wagę problemu, ze względu na fakt, że duchowieństwo „piątej kolumny” próbuje doprowadzić więcej katolickich państw, jak Hiszpania, Portugalia, Paragwaj, Gwatemala i inne do komunizmu. Wykorzystują oni metody najbardziej subtelnych oszustw i nawet ubierają swoją działalność w równie świętoszkowatą fałszywą gorliwość, udając, że bronią religii, które sami chcą zniszczyć od wewnątrz. Ci zdrajcy muszą być szybko odkryci i skazani w Rzymie, w celu unieważnienia ich działalności, a tym samym zapobieżenia ich dziełu zniszczenia, które otwiera drzwi dla masońskiego lub komunistycznego zwycięstwa.

Jeśli ci, którzy mogą to zrobić, będą milczeć z tchórzostwa lub obojętności, są w pewnym sensie tak samo odpowiedzialni za tę katastrofę, jak duchowni z „piątej kolumny”.

Zanim św. Paweł przybył pewnego dnia do Jerozolimy, wezwał do Efezu biskupów i prezbiterów Kościoła i powiedział im (Rozdział XX):

„18. A gdy do niego przybyli, przemówił do nich: „Wiecie, jakim byłem wśród was od pierwszej chwili, w której stanąłem w Azji.

19. Jak służyłem Panu z całą pokorą wśród łez i doświadczeń, które mnie spotkały z powodu zasadzek żydowskich..

28. Uważajcie na samych siebie i na całe stado, nad którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, który On nabył własną krwią.

29. Wiem, że po moim odejściu wejdą między was wilki drapieżne, nie oszczędzając stada.

30. Także spośród was samych powstaną ludzie, którzy głosić będą przewrotne nauki, aby pociągnąć za sobą uczniów.

31. Dlatego czuwajcie, pamiętając, że przez trzy lata we dnie i w nocy nie przestawałem ze łzami upominać każdego z was”. [6]

Św. Paweł uznał za konieczne otworzenie oczu biskupów i ostrzeżenie ich, że wściekłe wilki wejdą do stada i nie oszczędzą ich, jak również, że nawet wśród biskupów pokażą się osoby, które mówiły bezbożne rzeczy w celu przeciągnięcia uczniów na swoją stronę. To proroctwo św. Pawła spełniło się dosłownie na przestrzeni wieków, nawet w naszych czasach, gdzie przybiera tragiczną rzeczywistość.

I to musi nastąpić, bo św. Paweł mówił z boską wiedzą, a Bóg nie może się mylić, kiedy On przewiduje przyszłe rzeczy. Ciekawe jest również to, że ten męczennik i apostoł Kościoła, zamiast ukrywać tragedię w obawie przed skandalem, chciał ostrzec o tym wszystkich i zalecił zebranym biskupom, żeby byli ciągle czujni i żeby pamiętali; bo zapominanie tych rzeczy, co często robią chrześcijanie, w dużej mierze umożliwia zwycięstwo „synagodze szatana” i jej destrukcyjnych rewolucji komunistycznych.

Z drugiej strony warto zauważyć, że gdyby apostołowie zdecydowali, że nierozsądne i niebezpieczne jest mówienie o wilkach i zdrajcach, którzy pojawią się nawet wśród biskupów, to ten przerażający fragment Biblii w Dziejach Apostolskich zostałby pominięty; ale, jak widzimy, pokazuje, że zamiast uważać swoją wiedzę za skandaliczną lub nierozsądną, uznali ją za niezbędną do szerzenia jej do końca świata, aby Kościół Święty i chrześcijanie byli zawsze czujni na to wewnętrzne niebezpieczeństwo, które w wielu przypadkach jest bardziej destrukcyjne i zabójcze niż to, które reprezentują wewnętrzni wrogowie.

W dalszej części niniejszej książki pokażemy niezbite dowody na to, że najgorsze niebezpieczeństwo dla chrześcijaństwa pochodzi ze strony tych wilków, o którym tak wyraźnie mówi proroctwo św. Pawła. W haniebnym sojuszu z żydostwem i jego fałszywymi i niszczącymi doktrynami i rewolucjami, ułatwili oni zwycięstwo sprawie żydowskiej.

Zawsze, kiedy Kościół Święty zdecydował związać ręce tym wilkom i ich zniszczyć, mógł odnosić zwycięstwa nad „synagogą szatana” – zaś „synagoga szatana” zaczęła odnosić sukcesy od XVI wieku, kiedy w dużej części Europy przestała czuwać papieska inkwizycja. To wyrażało się nieustannie w szeregach duchowieństwa i wśród biskupów; w rzeczywistości, ci ostatni dali się bezlitośnie zmiażdżyć, kiedy w ich szeregach pojawił się wilk w owczej skórze.

Żydowska aktywność również zaczęła wykazywać zdecydowane sukcesy w imperiach hiszpańskim i portugalskim, kiedy pod koniec XVIII wieku związano ręce państwowej inkwizycji w obu tych krajach. Wtedy wilki w owczej skórze mogły umożliwić najpierw żydowsko-masońskie, a potem żydowsko-komunistyczne triumfy, które na szczęście miały ograniczony zakres. Ale te stają się z dnia na dzień coraz większe, jeśli pozwoli się tym wilkom, które przeniknęły do wysokiej hierarchii duchownych, na wykorzystanie potęgi Kościoła, aby zniszczyć jego prawdziwych obrońców, patriotów, którzy bronią swoich narodów, oraz tych, którzy toczą walkę z komunizmem, masonerią lub żydami.

Św. Paweł jasno i wyraźnie wspomina o pracy członków „piątej kolumny”, kiedy w Rozdziale II Listu do Galatów mówi:

„1. Potem, po czternastu latach, udałem się ponownie do Jerozolimy wraz z Barnabą, zabierając z sobą także Tytusa

2. Udałem się zaś w tę stronę na skutek otrzymanego objawienia I przedstawiłem im Ewangelię, którą głoszę wśród pogan, osobno zaś tym, którzy cieszą się powagą, [by stwierdzili], czy nie biegnę lub nie biegłem na próżno.

3. Ale nie zmuszono do poddania się obrzezaniu nawet Tytusa, mego towarzysza, mimo że był Grekiem.

4. A było to w związku z tym, że na zebranie weszli bezprawnie fałszywi bracia, którzy przyszli podstępnie wybadać naszą wolność, jaką mamy w Chrystusie Jezusie, aby nas ponownie pogrążyć w niewolę.

5. Na żądane przez nich ustępstwo zgoła się jednak nie zgodziliśmy, aby dla waszego dobra przetrwała prawda Ewangelii”. [7]

Bardzo widoczna aluzja do fałszywych braci, czyli fałszywych chrześcijan, którzy próbują wtrącić nas w niewolę i zniekształcić prawdziwą naukę Chrystusa i Ewangelii. Ani św. Paweł, ani jego uczniowie nigdy nie pozwolili na poddanie się tej niewoli.

Św. Paweł, przywódca Kościoła, nawiązuje także w Liście do Tytusa do próżnych plotkarzy i kłamców, w większości żydów, którzy wywołują tyle nieszczęść i w Rozdziale I mówi w tym kontekście:

“10. Jest bowiem wielu krnąbrnych, gadatliwych i zwodzicieli, zwłaszcza wśród obrzezanych”: [8]

W późniejszych wiekach fakty udowodniły, że od fałszywych konwertytów z judaizmu i ich potomków wywodziły się najśmielsze gaduły i pochlebcy, uprawiający „pustą gadaninę”, jak nazwał ich św. Paweł.

W Drugim Liście do Koryntian pozwala nam wyraźnie zobaczyć, jak fałszywi apostołowie zorganizują się w przyszłości. W Rozdziale XI mówi:

„12. Co zaś czynię, będę i nadal czynił, aby nie mieli sposobności do chlubienia się ci, którzy jej szukają; aby byli jak i my w tym, z czego się chlubią.

13. Ci fałszywi apostołowie to podstępni działacze, udający apostołów Chrystusa.

14. I nic dziwnego. Sam bowiem szatan podaje się za anioła światłości.

15. Nic przeto wielkiego, że i jego słudzy podszywają się pod sprawiedliwość. Ale skończą według swoich uczynków”. [9]

W tym fragmencie Nowego Testamentu św. Paweł opisuje proroczymi słowami i z boską wiedzą pewne podstawowe cechy duchownych z „piątej kolumny” w służbie „synagogi szatana”, współczesnych fałszywych apostołów, bo według Kościoła Świętego biskupi są następcami apostołów. Te osobistości religijne, którzy jednocześnie działają w ukrytej, ale skutecznej zmowie z komunizmem, masonerią i judaizmem, próbują jak diabeł przebierać się za prawdziwe anioły światła i przyjmować zewnętrzny wygląd służących sprawiedliwości.

Ale nie wolno nam oceniać ich według tego co mówią, ale tego co robią i jakie są ich prawdziwe związki z wrogiem. Należy również pamiętać prorocze słowa św. Pawła, kiedy oskarża ich we wspomnianym wersie 12 o to, że chwalą się iż są prawdziwymi apostołami. Ciekawe jest to, iż ci którzy sami się chwalą inwestyturą wśród duchownych, zarazem są tymi, którzy pomagają komunizmowi, masonerii czy judaizmowi, gdyż swoim autorytetem kościelnym  niszczą tych, którzy bronią Kościoła Świętego przed tymi sektami. Robią to prywatnie, jako dostojnicy, żeby uniemożliwić uzasadnioną obronę. Wykorzystują swój autorytet biskupów i używają go do wspomagania komunizmu i jego ciemnych mocy, które nim kierują.

Ale jeśli mimo tak haniebnego nadużywania ich biskupiego autorytetu, obrońcy katolicyzmu i swojego kraju walczą dalej – oskarżają ich o bunt przeciwko władzy kościelnej [Przypomina to jakoś kard. Dziwisza… – admin], bunt przeciwko wysoko postawionym osobistościom i wobec samego Kościoła; w niektórych przypadkach nawet się ich ekskomunikuje, aby wierni odmawiali im pomocy – i obrona upada, podczas gdy oni w dużej mierze wykorzystują pustą gadaninę, o której mówi św. Paweł, a która jest tak bardzo szkodliwa dla naszej świętej religii.

Na koniec zacytujemy Rozdział II Drugiego Listu apostoła św. Piotra, pierwszego papieża Kościoła, który mówi:

„1. Znaleźli się jednak fałszywi prorocy wśród ludu tak samo, jak wśród was będą fałszywi nauczyciele, którzy wprowadzą wśród was zgubne herezje. Wyprą się oni Władcy, który ich nabył, a sprowadzą na siebie rychłą zgubę.

2. A wielu pójdzie za ich rozpustą, przez nich zaś droga prawdy będzie obrzucona bluźnierstwami;

3. dla zaspokojenia swej chciwości obłudnymi słowami was sprzedadzą ci, na których wyrok potępienia od dawna jest w mocy, a zguba ich nie śpi”. [10]

W następnym rozdziale pokażemy jak spełniło się to proroctwo pierwszego zastępcy Chrystusa na ziemi; Piotr ujawnia w innym fragmencie wspomnianego Listu w Rozdziale II:

“21. Lepiej bowiem byłoby im nie znać drogi sprawiedliwości, aniżeli poznawszy ją odwrócić się od podanego im świętego przykazania.

22. Spełniło się na nich to, o czym słusznie mówi przysłowie: Pies powrócił do tego, co sam zwymiotował (Prz 26:11), a świnia umyta – do kałuży błota”.

Robimy aluzję do tego, gdyż wielu Hebrajczyków krytykowało szorstkie wypowiedzi różnych soborów Kościoła Świętego przeciwko Hebrajczykom, którzy zmyli grzechy wodą chrztu, a potem powrócili do wymiotów judaizmu. Więc warto to wspomnieć, że święte synody używały tylko słów Piotra, gdy cytowały wiążące się z tym wersety biblijne.

Dzięki wymienionym fragmentom Nowego Testamentu można potwierdzić, że zarówno Chrystus Pan, jak również apostołowie, nie wierzyli w szczerość nawrócenia żydów.

Ponieważ zdali sobie sprawę z tego, co mogą zrobić fałszywi nowo nawróceni i fałszywi apostołowie, ostrzegali wiernych przed tym śmiertelnym niebezpieczeństwem, żeby mogli się bronić.

——————————————————————

Za; http://marucha.wordpress.com/

/Podkreślenia przez wytłuszczenia czcionki i akapity dodane przez admin./

ZNIEWOLENIE ŚWIATA LUB POKÓJ – to zależy od papieża – VIII/1

http://www.worldenslavementorpeace.com/contents.asp

Ojciec Nicholas Gruner i inni eksperci fatimscy

tłumaczenie Ola Gordon

ROZDZIAŁ VIII – część 1

Główna przeszkoda utrudniająca posłuszeństwo papieża i biskupów

Informacja przedstawiona w tym rozdziale pokazuje, że zgodne wysiłki wprowadzonych w błąd ludzi, uniemożliwiające dokonania Kolegialnego Poświęcenia Rosji, spowodowane były przez Porozumienie Watykan-Moskwa. Porozumienie to nie jest wnioskiem wyciągniętym ze spekulacji czy teorii, lecz faktem historycznym, poświadczonym przez opublikowane dokumenty. To co przedstawiamy poniżej nie pozwala na żadne wątpliwości.

POROZUMIENIE  WATYKAN  –  MOSKWA  [PWA]

Jean Madiran

To porozumienie stanowi główną przeszkodę w dokonaniu Kolegialnego Poświęcenia Rosji. Watykański Sekretariat Stanu pod przywództwem kard. Agostino Casaroli, (znany z promowania watykańskiej Ostpolitik, namiastki Porozumienia Watykan-Moskwa), nadal zarządza sprawami publicznymi Kościoła według tego zdradzieckiego porozumienia, nawet jeśli z perspektywy czasu staje się jasne, że PWA jest dla Kościoła katastrofalny. papież Jan Paweł II i kard. Ratzinger w publicznych wypowiedziach wskazywali na swoje rozczarowanie PWA.

 Ten oświecający artykuł rzuca nowe światło na istotne znaczenie Orędzia Matki Bożej Fatimskiej dla naszych czasów. Pomaga lepiej zrozumieć dlaczego do chwili obecnej nie został wykonany nakaz Matki Bożej poświęcenia Rosji. Istnienie PWA pokazujemy ze źródeł katolickich i komunistycznych. Od czasu opublikowania tego artykułu po raz pierwszy we Francji w lutym 1984 roku, jego istnienie zostało potwierdzone.

 

W tym artykule zauważmy, że Porozumienie Rzym-Moskwa odnosi się do Porozumienia Watykan-Moskwa. Pobraliśmy go z francuskiego czasopisma Itinéraires. Nagłówki oznaczone (*) zostały dodane przez redaktora The Fatiima Crusader.

 

Porozumienie istniało*

Między Stolicą Apostolską i Kremlem toczyły się tajne negocjacje. Porozumienie zostało zawarte. Rzym dochował swoich zobowiązań. Wszystko wskazuje na to, że układ ten nadal funkcjonuje, mimo że nie ma wczorajszej daty, lecz przedwczorajszą: od 1962 roku. Przez prawie 20 lat powszechne stanowisko Kościoła Katolickiego wobec komunizmu rządzone było obietnicami, które złożono sowieckim negocjatorom.

Nie ujawniam tu żadnej tajemnicy. Przypominam to co każdy powinien wiedzieć, o czym każdy zapomniał, czy o czym nigdy nie wiedział, albo zawsze udawał, że nie wie.

W 1962 roku, zarówno w prasie komunistycznej jak i katolickiej, opublikowano trzy rzeczy: 1) toczące się negocjacje, 2) wnioski z porozumienia, 3) obietnice złożone przez Stolicę Apostolską. Jego sedno zostało przekazane w słowie i druku, ale umknęło ogólnej uwadze. Najlepiej poinformowani komentatorzy nieśmiało spuszczali oczy. Nie było precyzyjnego komentarza, z wyjątkiem Itineraires. Skoro wtedy panowało powszechne roztargnienie, prawdziwe czy udawane, to dzisiejsza niewiedza jest całkowita: tak bardzo, że, kiedy podsumowałem całą sprawę w kilku liniach w Present, 30 grudnia ubiegłego roku,  wzbudziłem zdumienie wśród najlepiej poinformowanych, i często spotykałem się z pogardliwym lub gniewnym niedowierzaniem.

Istotne fakty*

Oto co napisałem w podsumowaniu: “Jan XXIII ustąpił sowieckiemu negocjatorowi, Nikodemowi, obiecując nie atakować narodu  LUB  RZĄDU  Rosji. Zrobiono to po to, by uzyskać pozwolenie Moskwy na przysłanie obserwatorów z Rosyjskiego Prawosławia na Sobór. Od tego czasu Stolica Apostolska nadal uważa, że ma wywiązywać się z zobowiązań podjętych przez Jana XXIII. Komunizm nie jest już nawet wspominany w żadnym papieskim dokumencie”.

Czytając to ludzie reagowali jakby nigdy nie słyszeli ani o negocjacjach, ani o obietnicy. Ale to wszystko opublikowano wtedy w Itinéraires.

Prosimy naszych stałych czytelników, by pozostali z nami, kiedy ponownie podajemy teksty, daty i fakty. Bo niemal każdy znajdzie tu coś nowego.

I – Warunek postawiony przez Moskwę

W listopadzie 1961 roku, rok przed rozpoczęciem II Soboru Watykańskiego, Kreml publicznie ogłosił jaki warunek postawił Watykanowi za pozwolenie przedstawicielom Patriarchatu Moskwy przybyć i obserwować prace Soboru.

Jego Najwyższa Świątobliwość prałat Nikodem*

Zdarzyło się, że rzecznikiem Moskwy był ‘Jego Najwyższa Świątobliwość prałat Nikodem’, jak nazwał go L’Humanite, główny organ Francuskiej Partii Komunistycznej.

Ten prałat Nikodem, wydaje się, w końcu roku 1978 w Rzymie nawrócił się na chrześcijaństwo, na krótko przed śmiercią w ramionach efemerycznego Jana Pawła I. Wcześniej był agentem KGB ulokowanym w organie zarządzającym oficjalnego Kościoła Rosyjskiego. Urodził się w 1929 roku, i miał olśniewającą karierę w Kościele: ksiądz w wieku 20 lat, rektor Katedry Jarosława w wieku 25, szef misji w Ziemi Świętej w wieku 26, kierownik Patriarchalnej Kancelarii w wieku 30, w wieku 31 lat biskup i szef departamentu “stosunków zewnętrznych” Patriarchatu Moskiewskiego, czyli oficjalnego Kościoła Prawosławnego, który jest instrumentem sowieckiego państwa i partii komunistycznej.

To on zorganizował wejście Patriarchatu do Światowej Rady Kościołów w New Delhi w listopadzie 1961 roku. To wtedy przedstawił warunek ustanowiony przez Kreml, że obserwatorzy z Patriarchatu Moskiewskiego będą mogli być obecni na Soborze, ‘jeśli nie będzie żadnych deklaracji wrogich wobec naszego ukochanego kraju‘.

Stwierdził dalej:

‘Watykan często bywa agresywny, na szczeblu politycznym, względem ZSRR. My, którzy jesteśmy chrześcijanami, wierzącymi Rosyjskiego Prawosławia, jesteśmy lojalnymi obywatelami naszego kraju i bardzo kochamy naszą ojczyznę. I dlatego wszystko co jest przeciwne naszemu krajowi nie polepszy naszych stosunków z innymi’

Te oświadczenia prałata Nikodema nie były tajemnicą. Opublikowano je we Francji 1 stycznia 1963 roku na s. 29 Informations catholiques internationales, oraz na s. 177-178 Itinéraires (No. 70) w lutym 1963 roku.

Wtedy nie wiedzieliśmy jeszcze o tym, że trwały negocjacje, oraz że na tej podstawie podpisano porozumienie między Rzymem i Moskwą. Wiedzieliśmy że obserwatorzy z Rosyjskiego Prawosławia w końcu przybyli do Rzymu w październiku 1962 roku, na otwarcie Soboru. Ponadto zdobyliśmy pełną treść warunku wstępnego, który został publicznie postawiony przez Moskwę.

Wyjaśniliśmy to w tym samym wydaniu Itinéraires:

‘Sposób działania prał. Nikodema, co jest zdumiewające, składa się z zakazu wszelkiej krytyki komunizmu, przez zasłanianie się obrazą, jaką dałoby to jego patriotyzmowi. . . Wszelka krytyka komunizmu jest uważana przez prał. Nikodema jako atak na jego kraj.

‘Watykan nie żywi żadnej wrogości wobec kraju Rosji, Rosjan czy narodu. Ale jako wprawny agent Kremla, prał. Nikodem utożsamia Rosjan i kraj z komunizmem. W imię “patriotyzmu”, ustanawia, jako warunek wstępny każdej religijnej rozmowy, pominięcie wszelkiej krytyki przeciwko komunizmowi. . .

‘Zapewnienie w ten sposób, że Sobór nie powie ani jednego słowa na temat największego dramatu, największego zła, największej zbrodni naszych czasów, jest faktycznie dla Moskwy najważniejszym celem. Nie wiemy, czy to ultimatum było przedmiotem dalszych tajnych negocjacji: ale każdy może zobaczyć, że to ultimatum zostało sformułowane publicznie’. (Itinéraires, No. 7, luty 1963)

Rzeczywiście nie wiedzieliśmy jeszcze w styczniu 1963 roku, kiedy pisaliśmy te słowa opublikowane w naszym lutowym wydaniu, rozumieliśmy tylko to, że Moskwa postawiła warunek przed przybyciem prawosławnych obserwatorów – i że ci obserwatorzy w końcu przybyli, ale mieliśmy się dowiedzieć prawie natychmiast, że negocjacje faktycznie już się odbyły.

II – Podpisane porozumienie między Rzymem i Moskwą, i obietnica złożona przez Stolicę Apostolską

Porozumienie ujawniła prasa komunistyczna jako pierwsza; i nigdy tego ani nie zanegowano, a ni nie zaprzeczono. Zacytujmy, między innymi, France nouvelle, ‘głowny tygodnik Partii’, który w wydaniu z 16-22 stycznia 1963 roku na s. 15 napisał:   

‘Ponieważ światowy system socjalistyczny bezspornie pokazuje swoją wyższość i cieszy się aprobatą wielu setek milionów ludzi, Kościół nie może już zadowalać się surowym antykomunizmem.  Z  OKAZJI  DIALOGU  Z  ROSYJSKIM  KOŚCIOŁEM  PRAWOSŁAWNYM, KOŚCIÓŁ  NAWET ZOBOWIĄZAŁ  SIĘ  DO TEGO,  ŻE  NA  SOBORZE  NIE  BĘDZIE  ŻADNYCH  BEZPOŚREDNICH  ATAKÓW  NA  SYSTEM  KOMUNISTYCZNY’.

Ten tekst zaczerpnęliśmy z France nouvelle w Itinéraires No. 72 z kwietnia 1963 (s. 43), z następującym komentarzem:

“Gdzie indziej w tej samej gazecie i w duchu komunistycznej propagandy ogólnie, w przedmiocie Soboru, powtarza się ten sam wzór, jakby to było dosłowne klauzulą wyraźnego porozumienia, która formalnie stwierdziła: “Żadnych bezpośrednich ataków na reżim komunistyczny!”

‘Niezwykłe jest to, że powiedziano o tym i powtórzono otwarcie, bez wywołania żadnej widocznej reakcji. Przypuśćmy, że Amerykański Kościół Protestancki stwierdza publicznie, jako warunek wysłania obserwatorów: “żadnych bezpośrednich ataków na amerykański styl życia i reżim kapitalistyczny”.

Przypuśćmy, że późniejsza propaganda wychwala uzyskanie zobowiązania w tej kwestii. Jaka wrzawa byłaby w katolickiej prasie! Tym większa, że gdyby amerykański “styl życia” i “kapitalizm” były JEDYNYMI, które wysuwały swoje żądania, oraz stwierdziły, że uzyskały tak ogromną przysługę, od tak ekskluzywnego i restrykcyjnego Soboru’.

III – Fakt i szczegóły potwierdzone w La Croix

Kilka dni później, La Croix w wydaniu z 15 lutego na s. 5 opublikował krótki ale istotny akapit:

’9 lutego dziennik “Le Lorrain” publikuje raport z wypowiedzi bpa Schmitta udzielonej dziennikarzom. Biskup Metzu podzielił się ciekawymi szczegółami na temat zaaranżowania obecności w Rzymie obserwatorów z Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego: to w Metzu kard. Tisserant spotkał sie z Nikodemem, arcybiskupem z działu spraw zagranicznych Rosyjskiego Kościoła, i to tam przygotowano tekst, który Willebrands zabrał ze sobą do Moskwy. Nikodem, który przybył do Paryża w pierwszej połowie sierpnia, wyraził chęć spotkania z kard. Tisserantem. Spotkanie odbyło się w domu o. Lagarde, kapelana zakonu Małych Sióstr Ubogich w Bordes, który zawsze zajmował się sprawami międzynarodowymi. Po zakończeniu dyskusji, Nikodem zgodził się, by ktoś udał się do Moskwy i przekazał zaproszenie, POD  WARUNKIEM,  ŻE  ZOBOWIĄŻE  SIĘ, IŻ  SOBÓR  PRZYJMIE  STANOWISKO APOLITYCZNE’.   

Ten raport w Le Croix nie wydaje się być zauważony przez nikogo, oprócz Itinéraires, który w kwietniowym numerze z 1963 roku opublikował go z poniższym komentarzem:

“To nie jest dokładnie zaprzeczeniem komunistycznych zapewnień, a raczej potwierdzeniem istnienia “obietnic”. Wyrażenie “pod warunkiem, że Sobór przyjmie stanowisko apolityczne” jest nieco niejasne i może być niejednoznaczne. W pewnym sensie, Kościół, jego nauka i sobory z pewnością są “apolityczne” i uważają się za takie, publicznie i często. W innym sensie, Kościół opowiada się za moralnością polityczną, a ta moralność bezpośrednio potępia reżim komunistyczny. Trudno sobie wyobrazić, żeby Kościół mógł wyrzec się całej moralności politycznej; i niemożliwe jest to, żeby moralność polityczna nagle stała się neutralna lub obojętna w stosunku do komunizmu.

“W sensie – uzasadnionym, spójnym i w pewnym sensie – w którym Kościół jest “apolityczny”, encyklika “Divini Redemptoris” jest encykliką “apolityczną”. Jest to encyklika religijna i moralna. Jest mało prawdopodobne, żeby prałat Nikodem nalegał na “obietnice” tylko dla “neutralności politycznej” tego rodzaju. Szkoda, że twierdzenie to ma pozwolenie na publikację – nie szeptane wokół, ale przekazywane głośno – że Kościół zobowiązał się do tego, że nie będzie “ŻADNYCH  BEZPOŚREDNICH  ATAKÓW  NA  REŻIM  KOMUNISTYCZNY”.

‘Oczywiście można bawić się słowami: faktycznie Kościół nigdy “nie atakuje” niczego ani nikogo. On broni naturalnych i nadprzyrodzonych praw człowieka. Ale takie odróżnianie prawdopodobnie nie zadowala sowieckiego organu zarządzającego Patriarchatem Moskiewskim.

‘Łatwo jest zrozumieć sowiecki manewr. Oni chcieliby skompromitować i zdyskredytować Kościół. Chcieliby żeby Kościół podporządkował się tzw. “postępowej” tendencji, która w imię demaskowania niesprawiedliwości, zaciekle walczy po stronie wszystkich “antyzmów”: anty-kapitalizmu, anty-kolonializmu, anty-paternalizmu, anty-korporacjonizmu, anty-integryzmu itp. itp., – KAŻDEGO  “ANTYZMU”  OPRÓCZ  JEDNEGO:  anty-komunizmu.  

‘W początkowym oświadczeniu dla świata, Ojcowie Soboru uroczyście potwierdzili, że  CZĘŚCIĄ  OBOWIĄZKU  KOŚCIOŁA  BYŁO POTĘPIANIE  RAŻĄCEJ  NIESPRAWIEDLIWOŚCI.  Jak Kościół mógł to zrobić, SKORO  MILCZAŁ  W  KWESTII  WIĘKSZOŚCI  RAŻĄCEJ  NIESPRAWIEDLIWOŚCI  WE  WSPÓŁCZESNYM  ŚWIECIE – najbardziej udoskonalonego  WYKORZYSTYWANIA  CZŁOWIEKA  PRZEZ  CZŁOWIEKA jaki kiedykolwiek istniał, tego w reżimie komunistycznym? Straciłby swój cały autorytet moralny w oczach niewierzących. Zaniepokoiłby to umysły własnych wierzących’.

W tamtych czasach, chociaż przeanalizowaliśmy dokładne znaczenie komunistycznych żądań, nie mogliśmy sobie wyobrazić tego, by Stolica Apostolska dała się wprowadzić tak totalnie w pułapkę. Dlatego do naszego komentarza dodaliśmy: ‘Jest to całkowicie niemożliwe i tak się nie stanie. Niektóre lokalne kościoły z różnych powodów czasem spowijały się w tę jednostronną, systematyczną ciszę o tej największej ze wszystkich współczesnych niesprawiedliwości. Zawsze w historii Kościoła mogą być, i często byli, pewni członkowie organu kościelnego, pewne kościoły lokalne, które na jakiś czas, były mniej lub bardziej chore. Ale Kościół powszechny, zgromadzony na soborze, to zupełnie inna sprawa.

‘Ale komuniści, żeby zniszczyć wpływ moralny Kościoła na dzisiejszy świat, bezczelnie chcą szerzyć to przekonanie, że faktycznie zgodził się na postawiony mu warunek:  “NIE  BĘDZIE  ŻADNYCH  BEZPOŚREDNICH  ATAKÓW  NA  REŻIM  KOMUNISTYCZNY”.’

Ale pozostaje fakt: ani podczas, ani po Soborze nie było żadnego ‘bezpośredniego ataku na reżim komunistyczny‘. I nadal go nie ma. Czasami są jakieś ostrzeżenia przed filozofiami ‘materialistycznymi‘ i ‘totalitarnymi‘ ideologiami, zawsze w terminach ogólnych, i często mętnych. Komunizmu nie nazywa się już po imieniu – nigdy. 

IV – Życzliwa interpretacja

Rok później, w 1964, w czerwcowym numerze Itinéraires (No. 84, s. 39-40), zajęliśmy się ponownie tą całą sprawą, starając się umieścić w niej jak najbardziej życzliwą interpretację:

‘Obecność obserwatorów z sowieckiego prawosławia na pierwszej sesji Soboru została wynegocjowana z prał. Nikodemem. Negocjacje odbywały się w Metzu w 1962 roku. Nikodem i kard. Tisserant przygotowali treść zaproszenia, które prał. Willebrands miał zabrać do Moskwy. Podczas negocjacji Nikodem chciał uzyskać “zobowiązania”, których treści nie ma w żadnych katolickich źródłach. . . Komuniści ze swojej strony publicznie twierdzą, że Kościół Katolicki “ZOBOWIĄZAŁ  SIĘ  DO  TEGO, ŻE  Z  OKAZJI  DIALOGU  Z  ROSYJSKIM  KOŚCIOŁEM  PRAWOSŁAWNYM, NA  SOBORZE  NIE  BĘDZIE  ŻADNEGO  BEZPOŚREDNIEGO   ATAKU  NA  REŻIM  KOMUNISTYCZNY”.   

“Jest mało wiarygodne, żeby zobowiązanie zostało podane, że na Soborze nie powie się nic na temat komunizmu, ale jest wysoce prawdopodobne, że prałat Nikodem doprowadził negocjacje do stanu całkowicie niejednoznacznego. Poprosił o zapewnienie, że Sobór będzie “apolityczny” i nie zaatakuje “jego ojczyzny”:

gwarancje, łatwe do udzielenia, nie miały takiego samego znaczenia dla katolickich i sowieckich negocjatorów. Dla sowieckich oznaczały, że nic nie będzie mówione przeciwko komunizmowi. Skoro dwuznaczności nie wyjaśniono, komunistyczne gazety mogły publicznie propagować swój pogląd na temat “gwarancji udzielonych” przez Kościół Katolicki, i nie spotkały się z żadnym zaprzeczeniem.

To było “nieporozumienie” – celowe “nieporozumienie, wymyślone przez Nikodema, zakończone katastrofalnym impasem. Wielu Ojców Soboru usilnie chce by Kościół pokazał, że jest “obecny na świecie”. Cały plan, punkt 17, jest przygotowywany na ten temat: ale jaki rodzaj obecności na świecie będzie miał Kościół, który mówi o wszystkich wielkich problemach, poza problemem komunistycznym? Który działał tak jakby komunizm nie istniał? Który mówi o kapitalizmie, rasizmie, braku rozwoju, sprawiedliwości społecznej; o wszystkim oprócz komunizmu? Tak, ale jak można o tym dyskutować żeby nie wyglądało na zerwanie zobowiązań, które, oczywiście, nie były dane, a które jedna ze stron ogłasza i mniema, że były?

‘Tego katastrofalnego impasu można było uniknąć, gdyby człowiek, kariera i prawdziwe zachowanie Nikodema, były lepiej znane i rozumiane’.

‘Nie żałujemy tego, że w 1963 i 1964 roku, trzymaliśmy się najbardziej życzliwej interpretacji. Zawsze mamy obowiązek rozpoczynać w ten sposób. To jest tak, że nie można w tym trwać, jeśli stało się to w oczywisty sposób nie do podtrzymania.

WORLD ENSLAVEMENT OR PEACE

It’s Up to the Pope

——————————————————

Jean Madiran

Za; http://gazetawarszawska.com/2012/05/05/zniewolenie-swiata-lub-pokoj-viii/

ZNIEWOLENIE ŚWIATA LUB POKÓJ

to zależy od papieża

http://www.worldenslavementorpeace.com/contents.asp

Ojciec Nicholas Gruner i inni eksperci fatimscy

tłumaczenie Ola Gordon

ROZDZIAŁ VII – część 2

Komentarz The Fatima Crusader o Porozumieniu Watykan-Moskwa

Z powyższego raportu wydaje się, że papież Jan XXIII dał słowo, że nie pozwoli by Sobór Watykański zaatakował komunizm jako taki. Jan XXIII dotrzymał słowa. Ale to nie obowiązuje Kościoła Katolickiego teraz, gdyż papież, wikariusz Jezusa Chrystusa – Jego osobisty przedstawiciel – nie może przekroczyć władzy danej mu przez Jezusa. Jezusa, którego namaścił sam Bóg – ponieważ On miłował sprawiedliwość i nienawidził bezeceństwo – nie może tolerować, by coś tak złe i niebezpieczne dla naszego wiecznego zbawienia jak komunizm, nie było potępiane. Jan XXIII miał nadzieję, że obiecując na jakiś czas milczenie, uzyska zmniejszenie stopnia prześladowań Kościoła za żelazną kurtyną. Wiedział, że miliony katolików – świeckich, biskupów i księży, mordowali, więzili lub wypędzali komunistyczni agenci, tylko dlatego, że byli wierzącymi i praktykowali wiarę katolicką. Z doświadczenia Jan XXIII wiedział, że tzw. wolne kraje na Zachodzie, pomimo protestów, nie mogły albo nie chciały bronić tych niewinnych chrześcijan za żelazną kurtyną.

Nie ma potrzeby byśmy poczuli się lepiej mając dalsze doświadczenia 20 lat, by wiedzieć, że Jan XXIII popełnił poważny błąd. Jego błąd był spowodowany tym, że przez nasze modlitwy i pokutę nie ściągnęliśmy na niego potrzebnej mu łaski, żeby jasno widział i odpowiednio działał. Jego milczenie doprowadziło do rozpowszechnienia się błędu komunizmu w Kościele w Ameryce Północnej i Południowej oraz w “wolnej” Europie, Afryce i Azji, bo komunistyczna i wojująca ateistyczna machina propagandowa na Wschodzie i Zachodzie nie powstrzymała kosztującej wiele milionów dolarów wojny kłamstwa z wiarą.

Skoro Orędzie Fatimskie nie było brane pod uwagę, Rosja szerzyła swoje błędy na cały świat, jak powiedziała Matka Boża Fatimska. Komunizm nadal toczył wojnę nienawiści i śmierci przeciwko katolickim wierzącym na całym świecie – nawet do punktu, kiedy wynajęła człowieka do zastrzelenia papieża 13 maja 1981 roku – do czego otwarcie przyznał się sam Agca w lipcu 1983 roku (zob. raport “Agca Accuses KGB of Involvement in Papal Assassination Attempt” [Agca oskarża KGB o udział w zamachu na papieża] The Fatima Crusader No. 15).

Teraz powinniśmy wszyscy wiedzieć, mając to gorzkie doświadczenie, że Matka Boża Fatimska ma być rozumiana dosłownie. Tylko Ona może nam pomóc. Jak sama powiedziała 13 lipca 1917 roku, “TYLKO  JA  MOGĘ  WAM  POMÓC”. Ostrzegła nas przed Wielkim Znakiem Fatimskim widzianym w całej Europie i różnych częściach Ameryki Północnej i Afryki przez wiele milionów ludzi, że świat zostanie ukarany prześladowaniem Kościoła i Ojca Świętego.

Bóg pokazał wielki cud 25-26 stycznia 1938 roku, wspanialszy od Cudu Słońca w 1917 roku, żeby ostrzec ludzkość ogólnie przed ukaraniem świata, gdyż ludzkość nie zwróciła uwagi na ponaglający apel Matki Bożej w Fatimie. Powiedziała Ona, że ten “wielki znak”, jak to nazwała – był znakiem tego, że świat zostanie ukarany prześladowaniem Kościoła Katolickiego. Zauważmy, że  NIE  POWIEDZIAŁA Kościół zostanie ukarany prześladowaniem Kościoła, a raczej POWIEDZIAŁA, że  ŚWIAT zostanie ukarany prześladowaniem Kościoła i Ojca Świętego.

Z perspektywy czasu widzimy jak Kościół i Ojciec Święty zostali oszukani i prześladowani, żeby nie demaskowali niebezpieczeństwa rosyjskiego komunizmu w ciągu ostatnich 20 lat. Widzimy, że Porozumienie Rzym-Moskwa zaszkodziło i zagroziło wolnemu światu. Widzimy, że przez prześladowania Kościoła i Ojca Świętego, Ojciec Święty i biskupi nie dokonali jeszcze poświęcenia Rosji. Jeśli to będzie trwało dłużej, to cały świat zostanie zniewolony przez Rosję i różne narody unicestwione. Wszystko to jest wynikiem prześladowania Kościoła. Prześladowanie to jest wynikiem nie zwracania uwagi przez ludzkość na prośby Matki Bożej, żeby nawrócić się i spełnić Jej wołanie o modlitwę na Różańcu i spełnianie codziennych obowiązków.

Bóg chce byśmy wszyscy wiedzieli, że świat jest karany prześladowaniem Kościoła i Ojca Świętego. Wiedza o tym pomoże nam pozostać lojalnymi wobec Jana Pawła II i wspierać go modlitwami, ofiarami i poparciem moralnym. Ta wiedza pomoże nam także zrozumieć wydarzenia jakie mają miejsce w Kościele. Ponieważ prześladowanie Kościoła w większości dokonywane jest przez jego wrogów w sposób dla nas niewidoczny, Bóg pokazał ten wielki znak, byśmy poznali i zrozumieli to co się dzieje.

Nasza pomoc jest w imieniu Pana. Nas wierzących nie uratują ani traktaty, ani porozumienia ze Wschodem czy Zachodem, jeśli opierają się na rzeczach sprzecznych z Bożymi Przykazaniami. Nie pomogą nam żadne traktaty, które są sprzeczne z nakazem Matki Bożej Fatimskiej.

Żeby uratować się przed wilkami i niedźwiedziami spoza i wewnątrz stada, musimy być posłusznymi wobec Matki Bożej Fatimskiej. Jak powiedziała w Fatimie – tylko Ona może nam pomóc. Żeby się upewnić, że nie jesteśmy sprowadzani na manowce przez błąd szerzący się wokół i obok nas – musimy codziennie odmawiać Różaniec, jak zaleciła nam w Fatimie.

Jedyną odpowiedzią na ten dylemat śmierci lub zniewolenia, przedstawiony prawdziwym wierzącym i prawdziwym pasterzom (księżom i biskupom lojalnym wobec Jezusa i Maryi, i lojalnym wobec Jana Pawła II) przez wojujący ateistyczny reżim w Rosji, którego prawdziwym celem jest zniszczenie chrześcijaństwa, i któremu potajemnie a mocno pomagają wojujący ateiści na Zachodzie, jest dosłowne wykonanie nakazów Jezusa i Maryi przekazane w Fatimie. 

Papież i biskupi mają obowiązek dokonania w wyznaczonym dniu uroczystego i wyraźnego poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi.

My, świeccy, religijni i księża, mamy obowiązek względem Boga i ludzi spełniania próśb Matki Bożej w naszym osobistym życiu. Zrobicie minimum tego o co prosi Matka Boża, jeśli podpiszecie poniżej zamieszczone zobowiązanie Krucjaty Fatimskiej, przekazane nam przez s. Łucję, zaadresowane do Matki Bożej:

Umiłowana Królowo i Matko, która obiecałaś w Fatimie nawrócić Rosję i przynieść pokój ludzkości, wynagradzając Twojemu Niepokalanemu Sercu za moje grzechy i grzechy całego świata, uroczyście przyrzekam:

1. składać codziennie ofiary wymagane przez codzienne obowiązki

2. odmawiać część Różańca (pięć dziesiątków) codziennie medytując o Tajemnicach

3. nosić Szkaplerz Karmelu jako poświadczenie tej obietnicy i jako akt poświęcenia się Tobie.

Będę często odnawiał tę obietnicę, szczególnie w chwilach pokusy.*

Podpis ___________________

(*To zobowiązanie nie jest ślubowaniem i nie obowiązuje pod rygorem grzechu. Niemniej jednak jest obietnicą – twoim słowem danym Niebieskiej Matce.)

Prawdą jest:

Watykan uciszony przez Moskwę

Jean Madiran

Ten artykuł Jeana Madirana opublikowano w Itinéraires lipiec-sierpień 1984 roku. Istnienie porozumienia między Watykanem i Moskwą zostało potwierdzone przez prałata Georgesa Roche, bliskiego przyjaciela śp. kard. Tisseranta, który negocjował Porozumienie Watykan-Moskwa (PWM) z Nikodemem, rosyjskim biskupem prawosławnym, kontrolowanym przez KGB. Prałat Roche obecnie pracuje nad biografią kard. Tisseranta. Kard. Tisserant (1884-1972) był pro-prefektem Biblioteki Watykańskiej, archiwistą (1930-1936), został kardynałem w 1936, dziekanem Świętego Kolegium Kardynalskiego (1951) i sekretarzem Kongregacji ds. Kościołów Wschodnich (1036-1954).

Potwierdzenie istnienia Porozumienia przez prałata Roche

Pomimo zawartych w nim uchybień, publikuję list prałata Roche. Publikuje ten list w całości, żeby podejrzliwe umysły nie mogły przypuszczać, że pomijając jego obelżywe fragmenty mógłbym także ukryć jakiś istotny punkt.

Prałat Georges Roche był wieloletnim przyjacielem kard. Tisseranta. Celem tego listu jest obrona pamięci kardynała i usprawiedliwienie go w kwestii haniebnego PWM z 1962 roku, któremu poświęciliśmy artykuł ‘Porozumienie Watykan-Moskwa’, oryginalnie opublikowany w The Fatima Crusader No. 16.*

* zob.  ‘Porozumienie Watykan-Moskwa’ w tej książce

Istotne jest to, że prałat Roche potwierdza istnienie i treść Porozumienia, o którym opinia publiczna nie ma żadnej wiedzy.

W swoim liście prałat Roche wielokrotnie używa zwrotów takich jak ‘każdemu wiadomo’, ‘nikt nie może nie wiedzieć’, ‘z oczywistych powodów’. Kiedy faktycznie nic nie było oczywiste, nikt nic nie wiedział i nikt nie był tego świadom. Spośród autorów, którzy krytykowali skandaliczne milczenie II Soboru Watykańskiego na temat komunizmu, według mojej wiedzy nikt nie kwestionował Porozumienia Nikodem-Tisserant podpisanego w Metz w 1962 roku. Porozumienie to ujawniono i komentowano w kwietniu 1963 roku w Itinéraires. Ale kiedy zrobiłem do niego precyzyjną aluzję w artykule opublikowanym w Présent w grudniu 1983 roku, zobaczyłem bardzo wyraźnie, z jakim zdziwieniem lub niedowierzaniem spotkałem się wśród swoich czytelników. Dlatego podjąłem całą kwestię jeszcze raz w 1984 roku w wydaniu z lutego Itinéraires.  I to na ten artykuł odpowiada prałat Georges Roche.

List prałata Roche

14 maja 1984

Szanowny panie redaktorze

Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem pana artykuł opublikowany w No. 20 (luty 1984) Itinéraires, zatytułowany ‘Porozumienie Watykan-Moskwa’.

Pana komentarz, nie bez powodu, na temat Porozumienia, jak pan mówi, pochodzi z 1962 roku. A zatem wydaje się pan być nieświadom wcześniejszego porozumienia, które miało miejsce podczas II wojny światowej, a dokładniej w 1942 roku, i którego bohaterami byli prałat Montini i sam Stalin. Ta z 1942 roku Umowa wydaje mi się mieć istotne znaczenie.

Ale w tej chwili chciałbym zająć się wyłącznie pana komentarzem dotyczącym Porozumienia z 1962 roku..

Jak każdemu wiadomo, było ono negocjowane między Kremlem i Watykanem na najwyższych szczeblach. Prałat Nikodem i kard. Tisserant byli zaledwie rzecznikami, pierwszy dla Kremla, drugi dla chwalebnie wtedy urzędującego suwerennego papieża.

Jeśli Nikodem chciał spotkać kard. Tisseranta jako prawdziwego przedstawiciela (Stolicy Apostolskiej), to z oczywistych powodów, które każdy zna. Po pierwsze, kard. Tisserant mówił po rosyjsku. Ponadto, od 1936 do 1954 roku był sekretarzem Świętej Kongregacji ds. Kościołów Wschodnich. Ostatecznie ci dwaj znali się i spotkali się po to, by zająć się problemami dotyczącymi Watykańskiej Biblioteki, której kardynał był pro-prefektem w latach 1930-1936.

Ale mogę pana zapewnić, redaktorze, że decyzję o zaproszeniu obserwatorów z Rosyjskiego Prawosławia na II Sobór Watykański podjął osobiście Jego Świątobliwość papież Jan XXIII, przy oczywistej zachęcie ze strony kard. Montini, doradcy patriarchy Wenecji, kiedy sam był arcybiskupem Mediolanu. Co więcej, to także kard. Montini potajemnie kierował polityką Sekretariatu Państwa w czasie sesji Soboru, z tajnego miejsca, które przygotował mu papież, w słynnej Wieży św. Jana wewnątrz murów Watykanu.

Kard. Tisserant otrzymał formalne instrukcje nie tylko do negocjacji Porozumienia, lecz także do nadzorowania by je przestrzegano podczas Soboru. Dlatego kiedy jakiś biskup życzył sobie poruszyć kwestię komunizmu, kardynał interweniował zza swojego biurka głównego doradcy, by wezwać go do milczenia (w tej sprawie), zgodnie z życzeniami papieża.

Redaktorze, byłem naprawdę zgorszony czytając Uwagę 3 w pana Dodatku (s. 13), która zawarta w 9 linijkach, według mnie, jest niegodna poważnego historyka. Faktycznie napisał pan: ‘kard. Tisserant chciał by od początku uważano go za gaullistę’. To zdanie jest śmieszne. Nikt naprawdę nie mógł nie wiedzieć, że kard. Tisserant był gaullistą od samego początku. Przede wszystkim dlatego, że pochodził z Lotaryngii, a także z powodów jakie wielokrotnie przedstawiał.

Co więcej, podczas wojny uważano go za kapelana ruchu oporu, i nie starając się o to, w Rzymie stworzył prawdziwą grupę oporu, do której należeli Jego Ekscelencja André Jullien, wtedy dziekan Rzymskiego Trybunału Rota i nieoficjalny przedstawiciel gen. de Gaulle’a, prałat Fontenelle, korespondent dziennika La Croix; i prałat Martin, wtedy z Sekretariatu Stanu, teraz prefekt Pałacu Apostolskiego, i wielu innych. Żeby uniknąć oddawania formalnych honorów wojskowych armii niemieckiej, kard. Tisserant odrzucił propozycję Piusa XII, Archidiecezji Rheims, gdzie miał zastąpić kard. Suharda, który został przeniesiony do Paryża.

Pierwsze zdanie pana Uwagi 3, redaktorze, brzmi: ‘i jako bezkompromisowy antykomunista (co jest dużo mniej pewne)‘.

Ponieważ współpracowałem z kardynałem w Rzymie przez 25 lat, uważam, że znałem jego sposób myślenia. Był antykomunistą o przekonaniach religijnych, filozoficznych i społecznych. Wielokrotnie krytykował prześladowania, które szalały i nadal szaleją za żelazną kurtyną. Jeśli pan sobie życzy, wyślę panu list duszpasterski, który opublikował na ten temat. Ale przesyłam panu dwie krótkie broszurki w języku francuskim dotyczące tej kwestii.

Pana drugie zdanie jest dużo krótsze, ale według mnie, szczerze mówiąc, obrzydliwe. Ma pan czelność pisać o kard Tisserant: ‘Zawsze miałem wrażenie, że był podstępnym łotrem’. Ja, Georges Roche, czytając to napisane przez pana zdanie, miałem wrażenie, że pan nigdy nie znał kardynała. Jeśli miał jakieś wady, a miał je, podkreśliłbym raczej u niego brak podstępu. Inaczej mówiąc, nie miał żadnego namaszczenia kościelnego, które zwykle kojarzy się z prałatami Świętego Kościoła Rzymskiego. Był bezpośredni i szczery aż do przesady. Według niego, najlepszą formą dyplomacji była prawda, prostolinijność i lojalność. Był żołnierzem. Jak powiedziałem, był posłuszny wobec szefów, swoich zwierzchników, nawet jeśli dane mu nakazy nie zgadzały się z jego osobistymi opiniami, nawet jeśli te nakazy nie były dla niego przyjemne. Wstyd mi za pana, panie Madiran, czytając tę kalumnię: “Sporo można powiedzieć o nim (kard. Tisserant). W każdym razie, jego udział w negocjacjach nie był żadną gwarancją niewinności i czystości intencji’. Nie, to nie jest tylko złośliwa plotka, to kalumnia, i pan wie, że kalumnia to niesprawiedliwość, i każda niesprawiedliwość wymaga naprawienia.

Nie, nie, nie, prałata Nikodema nie oszukał kard. Tisserant, i kard. Tisseranta nie oszukał Nikodem. I bardzo się pan okłamuje, myśląc, że ‘biorąc wszystko pod uwagę, on (kardynał) chciał negocjować za wszelką cenę‘.

Nawet przez chwilę to rzekome “dążenie do negocjacji za wszelką cenę” nie przyszło do głowy temu bezkompromisowemu synowi Lotaryngii, który, mówiąc o reżimie komunistycznym w 1949 roku, stwierdził jednoznacznie: ‘Wydarzenia w Polsce i na Węgrzech, w następstwie podpisania umowy pomiędzy biskupami i ich rządami, pokazują, jak daremne jest wierzenie w słowo rządów, które jednoznacznie inspirowane filozofią marksistowską, nie uważały się w żaden sposób związane swoim słowem, a które uważają za prawowite wszystko, co pozwala im osiągnąć swoje cele’.

Z drugiej strony, to tekst zawarty w umieszczonych przez pana nawiasach jest prawdziwy. Oczywiście kiedy pan pisze: ‘Biorąc pod uwagę wszystko, uważam, że począł w sobie chęć (albo dostał nakaz) by negocjować za wszelką cenę’, nie zaryzykował pan popełnienia żadnego błędu. Jedna lub druga z tych opcji jest niekoniecznie prawdziwa, a druga fałszywa. Kardynał otrzymał stanowcze, nieodwołalne dyrektywy od samego papieża i kardynał zawsze był człowiekiem wiary. Wierzył władzy, słuchał władzy nawet wtedy, gdy był przekonany, że popełniono błąd dyplomatyczny lub polityczny. Swoje pełne szacunku i synowskie spostrzeżenia przekazywał prostolinijnie i otwarcie kardynałom, którzy byli jego kolegami, jak również papieżom, którym lojalnie służył, a zwłaszcza św. Piusowi X, Benedyktowi XV, Piusowi XI, Piusowi XII, Janowi XXIII i Pawłowi VI.

Panie redaktorze, kończę ten list, według pana niewątpliwie już zbyt długi, ale według mnie zbyt krótki (bo dużo można powiedzieć o kard. Tisserant, lecz nie w stronniczy sposób i w duchu kalumnii jak pana artykuł). Mam zamiar powiedzieć i napisać o nim w jego biografii, nad którą pracuję, i mam trudności z powodu ogromnej liczby dokumentów, zajmuję się nimi od ponad 10 lat.

Z wyrazami smutku

Georges Roche

Uwagi redaktora Jeana Madirana

 

W ostatecznej analizie ten list od prałata Roche wszystko potwierdza, a niczemu nie zaprzecza. Bo nawet w wersji Roche, nadal borykamy się z tym samym fałszem; fałszem w którym kard. Tisserant był aktywnym wspólnikiem.

I znowu są tu charakterystyczne cechy fałszu:

W przemówieniu inauguracyjnym na II Soborze Watykańskim w październiku 1962 roku – napisanym przez kard. Montini, a przyjętym i posłusznie wygłoszonym przez papieża – Jan XXIII podkreślił fakt, że podczas gdy poprzednie sobory poddawane były naciskom wywieranym przez potęgi ziemskie, to ten rozpoczynający się Sobór będzie się odbywał w atmosferze całkowitej wolności.

Wyrażając się w ten sposób, powiedział to o czym wiedział, że nie jest prawdziwe: sam zgodził się na podłe ograniczenia wolności Soboru; był poddawany naciskom ziemskiego mocarstwa, i uległ im z własnej woli. I ten Sobór, który przechwalał się tym, że skonfrontuje i zajmie się źródłem ‘problemów tych czasów’, został skazany na milczenie w najważniejszej kwestii, najbardziej tragicznym z tych problemów była trwająca ekspansja sowieckiego komunizmu i jego zniewalającej dominacji. Niewątpliwie wcześniejsze sobory cierpiały z powodu wpływów czy nacisków władz politycznych, ale była to sprawa nacisku ze strony książąt chrześcijańskich. Natomiast II Sobór odbył się pod naciskiem, pod warunkami, z ograniczeniami, prawami, nałożonymi przez Kreml: zakazano mu ponawiania apelów Kościoła o ogólną mobilizację przeciwko komunizmowi.

Taka była horrendalna cena zapłacona za uzyskanie zgody na nieistotną obecność na Soborze pewnych ‘obserwatorów’ z Rosyjskiego Prawosławia, którzy sami byli kontrolowani przez KGB.

Prałat Roche podaje za usprawiedliwienie to, że kard. Tisserant tylko posłusznie wykonywał swoje rozkazy. Ale tam gdzie występuje fałsz i zdrada, posłuszeństwo nie jest żadnym usprawiedliwieniem.

To dlatego mówienie, że on tylko był posłuszny szefom, zwierzchnikom, oraz że ufał władzy, w żaden sposób go nie usprawiedliwia. To nie usprawiedliwiłoby go nawet gdyby było prawdą. Co więcej, to nie jest prawda, a dowód na to daje sam prałat Roche. Przypomina on, że od samego początku, czyli od roku 1940, kard. Tisserant wszczynał działania gaullistowskie wewnątrz Watykanu, co było całkowitym nieposłuszeństwem wobec rozkazów Piusa XII.

A zatem kardynał potrafił nie być posłuszny. Ale nie wykazał się nieposłuszeństwem kiedy powinien.

Nawet nie miał żadnej potrzeby by nie posłuchać, bo wystarczyło tylko odmówić posłuszeństwa w tym przedsięwzięciu, powiedzieć Janowi XXIII, że odmawia stanowiska negocjatora, tak jak powiedział Piusowi XII, że odmawia Arcybiskupstwa Rheims.

Jeśli prałat Roche chce usprawiedliwić kardynała, to jego obrona wymaga wykazania się większą wyobraźnią i mniejszą niespójnością.

Ale to czy kard. Tisserant negocjował w Metz dobrowolnie, czy pod przymusem, ma drugorzędne znaczenie. Ważna jest sama zdrada, ważne jest rozbrojenie moralne Kościoła względem komunizmu. Przed sądem historii, to będzie stanowiło hańbę dla tych, którzy w autorytarny sposób nałożyli to rozbrojenie moralne na Kościół, i którzy sami wiedzą, że robiąc to tak się zhańbili, że ukryli swoją zbrodnię. Gdyby, według nich, to działanie było pożyteczne i chwalebne, sami by się tym przechwalali. Obecnie, w lipcu 1984 roku, 22 lata po podpisaniu Porozumienia Watykan-Moskwa, nadal czekamy na oficjalną deklarację z Watykanu uzasadniającą zawarcie tego porozumienia. Nie ma żadnego dopuszczalnego uzasadnienia. Gdyby było, nie zawahaliby się go pokazać, że jest dla nas korzystne.

To haniebne porozumienie funkcjonuje nadal. Watykan nadal uważa się za więźnia tego porozumienia. A autorytetem moralnym, który teraz mówi światu prawdę o komunizmie, jest Sołżenicyn. Od roku 1962 nie ma już suwerennego papieża.

Jean Madiran

Za; http://gazetawarszawska.com/2012/05/05/zniewolenie-swiata-lub-pokoj-viii/

ZNIEWOLENIE ŚWIATA LUB POKÓJ – to zależy od papieża – VII/2

http://www.worldenslavementorpeace.com/contents.asp

Ojciec Nicholas Gruner i inni eksperci fatimscy

tłumaczenie Ola Gordon

ROZDZIAŁ VII – część 2

Komentarz The Fatima Crusader o Porozumieniu Watykan-Moskwa

Z powyższego raportu wydaje się, że papież Jan XXIII dał słowo, że nie pozwoli by Sobór Watykański zaatakował komunizm jako taki. Jan XXIII dotrzymał słowa. Ale to nie obowiązuje Kościoła Katolickiego teraz, gdyż papież, wikariusz Jezusa Chrystusa – Jego osobisty przedstawiciel – nie może przekroczyć władzy danej mu przez Jezusa. Jezusa, którego namaścił sam Bóg – ponieważ On miłował sprawiedliwość i nienawidził bezeceństwo – nie może tolerować, by coś tak złe i niebezpieczne dla naszego wiecznego zbawienia jak komunizm, nie było potępiane.

Jan XXIII miał nadzieję, że obiecując na jakiś czas milczenie, uzyska zmniejszenie stopnia prześladowań Kościoła za żelazną kurtyną. Wiedział, że miliony katolików – świeckich, biskupów i księży, mordowali, więzili lub wypędzali komunistyczni agenci, tylko dlatego, że byli wierzącymi i praktykowali wiarę katolicką. Z doświadczenia Jan XXIII wiedział, że tzw. wolne kraje na Zachodzie, pomimo protestów, nie mogły albo nie chciały bronić tych niewinnych chrześcijan za żelazną kurtyną.

Nie ma potrzeby byśmy poczuli się lepiej mając dalsze doświadczenia 20 lat, by wiedzieć, że Jan XXIII popełnił poważny błąd. Jego błąd był spowodowany tym, że przez nasze modlitwy i pokutę nie ściągnęliśmy na niego potrzebnej mu łaski, żeby jasno widział i odpowiednio działał. Jego milczenie doprowadziło do rozpowszechnienia się błędu komunizmu w Kościele w Ameryce Północnej i Południowej oraz w “wolnej” Europie, Afryce i Azji, bo komunistyczna i wojująca ateistyczna machina propagandowa na Wschodzie i Zachodzie nie powstrzymała kosztującej wiele milionów dolarów wojny kłamstwa z wiarą.

Skoro Orędzie Fatimskie nie było brane pod uwagę, Rosja szerzyła swoje błędy na cały świat, jak powiedziała Matka Boża Fatimska. Komunizm nadal toczył wojnę nienawiści i śmierci przeciwko katolickim wierzącym na całym świecie – nawet do punktu, kiedy wynajęła człowieka do zastrzelenia papieża 13 maja 1981 roku – do czego otwarcie przyznał się sam Agca w lipcu 1983 roku (zob. raport “Agca Accuses KGB of Involvement in Papal Assassination Attempt” [Agca oskarża KGB o udział w zamachu na papieża] The Fatima Crusader No. 15).

Teraz powinniśmy wszyscy wiedzieć, mając to gorzkie doświadczenie, że Matka Boża Fatimska ma być rozumiana dosłownie. Tylko Ona może nam pomóc. Jak sama powiedziała 13 lipca 1917 roku, “TYLKO  JA  MOGĘ  WAM  POMÓC”. Ostrzegła nas przed Wielkim Znakiem Fatimskim widzianym w całej Europie i różnych częściach Ameryki Północnej i Afryki przez wiele milionów ludzi, że świat zostanie ukarany prześladowaniem Kościoła i Ojca Świętego.

Bóg pokazał wielki cud 25-26 stycznia 1938 roku, wspanialszy od Cudu Słońca w 1917 roku, żeby ostrzec ludzkość ogólnie przed ukaraniem świata, gdyż ludzkość nie zwróciła uwagi na ponaglający apel Matki Bożej w Fatimie. Powiedziała Ona, że ten “wielki znak”, jak to nazwała – był znakiem tego, że świat zostanie ukarany prześladowaniem Kościoła Katolickiego. Zauważmy, że  NIE  POWIEDZIAŁA Kościół zostanie ukarany prześladowaniem Kościoła, a raczej POWIEDZIAŁA, że  ŚWIAT zostanie ukarany prześladowaniem Kościoła i Ojca Świętego.

Z perspektywy czasu widzimy jak Kościół i Ojciec Święty zostali oszukani i prześladowani, żeby nie demaskowali niebezpieczeństwa rosyjskiego komunizmu w ciągu ostatnich 20 lat. Widzimy, że Porozumienie Rzym-Moskwa zaszkodziło i zagroziło wolnemu światu. Widzimy, że przez prześladowania Kościoła i Ojca Świętego, Ojciec Święty i biskupi nie dokonali jeszcze poświęcenia Rosji. Jeśli to będzie trwało dłużej, to cały świat zostanie zniewolony przez Rosję i różne narody unicestwione. Wszystko to jest wynikiem prześladowania Kościoła. Prześladowanie to jest wynikiem nie zwracania uwagi przez ludzkość na prośby Matki Bożej, żeby nawrócić się i spełnić Jej wołanie o modlitwę na Różańcu i spełnianie codziennych obowiązków.

Bóg chce byśmy wszyscy wiedzieli, że świat jest karany prześladowaniem Kościoła i Ojca Świętego. Wiedza o tym pomoże nam pozostać lojalnymi wobec Jana Pawła II i wspierać go modlitwami, ofiarami i poparciem moralnym. Ta wiedza pomoże nam także zrozumieć wydarzenia jakie mają miejsce w Kościele. Ponieważ prześladowanie Kościoła w większości dokonywane jest przez jego wrogów w sposób dla nas niewidoczny, Bóg pokazał ten wielki znak, byśmy poznali i zrozumieli to co się dzieje.

Nasza pomoc jest w imieniu Pana. Nas wierzących nie uratują ani traktaty, ani porozumienia ze Wschodem czy Zachodem, jeśli opierają się na rzeczach sprzecznych z Bożymi Przykazaniami. Nie pomogą nam żadne traktaty, które są sprzeczne z nakazem Matki Bożej Fatimskiej.

Żeby uratować się przed wilkami i niedźwiedziami spoza i wewnątrz stada, musimy być posłusznymi wobec Matki Bożej Fatimskiej. Jak powiedziała w Fatimie – tylko Ona może nam pomóc. Żeby się upewnić, że nie jesteśmy sprowadzani na manowce przez błąd szerzący się wokół i obok nas – musimy codziennie odmawiać Różaniec, jak zaleciła nam w Fatimie.

Jedyną odpowiedzią na ten dylemat śmierci lub zniewolenia, przedstawiony prawdziwym wierzącym i prawdziwym pasterzom (księżom i biskupom lojalnym wobec Jezusa i Maryi, i lojalnym wobec Jana Pawła II) przez wojujący ateistyczny reżim w Rosji, którego prawdziwym celem jest zniszczenie chrześcijaństwa, i któremu potajemnie a mocno pomagają wojujący ateiści na Zachodzie, jest dosłowne wykonanie nakazów Jezusa i Maryi przekazane w Fatimie. 

Papież i biskupi mają obowiązek dokonania w wyznaczonym dniu uroczystego i wyraźnego poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi.

My, świeccy, religijni i księża, mamy obowiązek względem Boga i ludzi spełniania próśb Matki Bożej w naszym osobistym życiu. Zrobicie minimum tego o co prosi Matka Boża, jeśli podpiszecie poniżej zamieszczone zobowiązanie Krucjaty Fatimskiej, przekazane nam przez s. Łucję, zaadresowane do Matki Bożej:

Umiłowana Królowo i Matko, która obiecałaś w Fatimie nawrócić Rosję i przynieść pokój ludzkości, wynagradzając Twojemu Niepokalanemu Sercu za moje grzechy i grzechy całego świata, uroczyście przyrzekam:

1. składać codziennie ofiary wymagane przez codzienne obowiązki

2. odmawiać część Różańca (pięć dziesiątków) codziennie medytując o Tajemnicach

3. nosić Szkaplerz Karmelu jako poświadczenie tej obietnicy i jako akt poświęcenia się Tobie.

Będę często odnawiał tę obietnicę, szczególnie w chwilach pokusy.*

Podpis ___________________

(*To zobowiązanie nie jest ślubowaniem i nie obowiązuje pod rygorem grzechu. Niemniej jednak jest obietnicą – twoim słowem danym Niebieskiej Matce.)

Prawdą jest:

Watykan uciszony przez Moskwę

Jean Madiran

Ten artykuł Jeana Madirana opublikowano w Itinéraires lipiec-sierpień 1984 roku. Istnienie porozumienia między Watykanem i Moskwą zostało potwierdzone przez prałata Georgesa Roche, bliskiego przyjaciela śp. kard. Tisseranta, który negocjował Porozumienie Watykan-Moskwa (PWM) z Nikodemem, rosyjskim biskupem prawosławnym, kontrolowanym przez KGB. Prałat Roche obecnie pracuje nad biografią kard. Tisseranta. Kard. Tisserant (1884-1972) był pro-prefektem Biblioteki Watykańskiej, archiwistą (1930-1936), został kardynałem w 1936, dziekanem Świętego Kolegium Kardynalskiego (1951) i sekretarzem Kongregacji ds. Kościołów Wschodnich (1036-1954).

Potwierdzenie istnienia Porozumienia przez prałata Roche

Pomimo zawartych w nim uchybień, publikuję list prałata Roche. Publikuję ten list w całości, żeby podejrzliwe umysły nie mogły przypuszczać, że pomijając jego obelżywe fragmenty mógłbym także ukryć jakiś istotny punkt.

Prałat Georges Roche był wieloletnim przyjacielem kard. Tisseranta. Celem tego listu jest obrona pamięci kardynała i usprawiedliwienie go w kwestii haniebnego PWM z 1962 roku, któremu poświęciliśmy artykuł ‘Porozumienie Watykan-Moskwa’, oryginalnie opublikowany w The Fatima Crusader No. 16.*

* zob.  ‘Porozumienie Watykan-Moskwa’ w tej książce

Istotne jest to, że prałat Roche potwierdza istnienie i treść Porozumienia, o którym opinia publiczna nie ma żadnej wiedzy.

W swoim liście prałat Roche wielokrotnie używa zwrotów takich jak ‘każdemu wiadomo’, ‘nikt nie może nie wiedzieć’, ‘z oczywistych powodów’. Kiedy faktycznie nic nie było oczywiste, nikt nic nie wiedział i nikt nie był tego świadom. Spośród autorów, którzy krytykowali skandaliczne milczenie II Soboru Watykańskiego na temat komunizmu, według mojej wiedzy nikt nie kwestionował Porozumienia Nikodem-Tisserant podpisanego w Metz w 1962 roku. Porozumienie to ujawniono i komentowano w kwietniu 1963 roku w Itinéraires. Ale kiedy zrobiłem do niego precyzyjną aluzję w artykule opublikowanym w Présent w grudniu 1983 roku, zobaczyłem bardzo wyraźnie, z jakim zdziwieniem lub niedowierzaniem spotkałem się wśród swoich czytelników. Dlatego podjąłem całą kwestię jeszcze raz w 1984 roku w wydaniu z lutego Itinéraires.  I to na ten artykuł odpowiada prałat Georges Roche.

List prałata Roche

14 maja 1984

Szanowny panie redaktorze

Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem pana artykuł opublikowany w No. 20 (luty 1984) Itinéraires, zatytułowany ‘Porozumienie Watykan-Moskwa’.

Pana komentarz, nie bez powodu, na temat Porozumienia, jak pan mówi, pochodzi z 1962 roku. A zatem wydaje się pan być nieświadom wcześniejszego porozumienia, które miało miejsce podczas II wojny światowej, a dokładniej w 1942 roku, i którego bohaterami byli prałat Montini i sam Stalin. Ta z 1942 roku Umowa wydaje mi się mieć istotne znaczenie.

Ale w tej chwili chciałbym zająć się wyłącznie pana komentarzem dotyczącym Porozumienia z 1962 roku..

Jak każdemu wiadomo, było ono negocjowane między Kremlem i Watykanem na najwyższych szczeblach. Prałat Nikodem i kard. Tisserant byli zaledwie rzecznikami, pierwszy dla Kremla, drugi dla chwalebnie wtedy urzędującego suwerennego papieża.

Jeśli Nikodem chciał spotkać kard. Tisseranta jako prawdziwego przedstawiciela (Stolicy Apostolskiej), to z oczywistych powodów, które każdy zna. Po pierwsze, kard. Tisserant mówił po rosyjsku. Ponadto, od 1936 do 1954 roku był sekretarzem Świętej Kongregacji ds. Kościołów Wschodnich. Ostatecznie ci dwaj znali się i spotkali się po to, by zająć się problemami dotyczącymi Watykańskiej Biblioteki, której kardynał był pro-prefektem w latach 1930-1936.

Ale mogę pana zapewnić, redaktorze, że decyzję o zaproszeniu obserwatorów z Rosyjskiego Prawosławia na II Sobór Watykański podjął osobiście Jego Świątobliwość papież Jan XXIII, przy oczywistej zachęcie ze strony kard. Montini, doradcy patriarchy Wenecji, kiedy sam był arcybiskupem Mediolanu. Co więcej, to także kard. Montini potajemnie kierował polityką Sekretariatu Państwa w czasie sesji Soboru, z tajnego miejsca, które przygotował mu papież, w słynnej Wieży św. Jana wewnątrz murów Watykanu.

Kard. Tisserant otrzymał formalne instrukcje nie tylko do negocjacji Porozumienia, lecz także do nadzorowania by je przestrzegano podczas Soboru. Dlatego kiedy jakiś biskup życzył sobie poruszyć kwestię komunizmu, kardynał interweniował zza swojego biurka głównego doradcy, by wezwać go do milczenia (w tej sprawie), zgodnie z życzeniami papieża.

Redaktorze, byłem naprawdę zgorszony czytając Uwagę 3 w pana Dodatku (s. 13), która zawarta w 9 linijkach, według mnie, jest niegodna poważnego historyka. Faktycznie napisał pan: ‘kard. Tisserant chciał by od początku uważano go za gaullistę’. To zdanie jest śmieszne. Nikt naprawdę nie mógł nie wiedzieć, że kard. Tisserant był gaullistą od samego początku. Przede wszystkim dlatego, że pochodził z Lotaryngii, a także z powodów jakie wielokrotnie przedstawiał.

Co więcej, podczas wojny uważano go za kapelana ruchu oporu, i nie starając się o to, w Rzymie stworzył prawdziwą grupę oporu, do której należeli Jego Ekscelencja André Jullien, wtedy dziekan Rzymskiego Trybunału Rota i nieoficjalny przedstawiciel gen. de Gaulle’a, prałat Fontenelle, korespondent dziennika La Croix; i prałat Martin, wtedy z Sekretariatu Stanu, teraz prefekt Pałacu Apostolskiego, i wielu innych. Żeby uniknąć oddawania formalnych honorów wojskowych armii niemieckiej, kard. Tisserant odrzucił propozycję Piusa XII, Archidiecezji Rheims, gdzie miał zastąpić kard. Suharda, który został przeniesiony do Paryża.

Pierwsze zdanie pana Uwagi 3, redaktorze, brzmi: ‘i jako bezkompromisowy antykomunista (co jest dużo mniej pewne)‘.

Ponieważ współpracowałem z kardynałem w Rzymie przez 25 lat, uważam, że znałem jego sposób myślenia. Był antykomunistą o przekonaniach religijnych, filozoficznych i społecznych. Wielokrotnie krytykował prześladowania, które szalały i nadal szaleją za żelazną kurtyną. Jeśli pan sobie życzy, wyślę panu list duszpasterski, który opublikował na ten temat. Ale przesyłam panu dwie krótkie broszurki w języku francuskim dotyczące tej kwestii.

Pana drugie zdanie jest dużo krótsze, ale według mnie, szczerze mówiąc, obrzydliwe. Ma pan czelność pisać o kard Tisserant: ‘Zawsze miałem wrażenie, że był podstępnym łotrem’. Ja, Georges Roche, czytając to napisane przez pana zdanie, miałem wrażenie, że pan nigdy nie znał kardynała. Jeśli miał jakieś wady, a miał je, podkreśliłbym raczej u niego brak podstępu. Inaczej mówiąc, nie miał żadnego namaszczenia kościelnego, które zwykle kojarzy się z prałatami Świętego Kościoła Rzymskiego. Był bezpośredni i szczery aż do przesady. Według niego, najlepszą formą dyplomacji była prawda, prostolinijność i lojalność. Był żołnierzem. Jak powiedziałem, był posłuszny wobec szefów, swoich zwierzchników, nawet jeśli dane mu nakazy nie zgadzały się z jego osobistymi opiniami, nawet jeśli te nakazy nie były dla niego przyjemne. Wstyd mi za pana, panie Madiran, czytając tę kalumnię: “Sporo można powiedzieć o nim (kard. Tisserant). W każdym razie, jego udział w negocjacjach nie był żadną gwarancją niewinności i czystości intencji’. Nie, to nie jest tylko złośliwa plotka, to kalumnia, i pan wie, że kalumnia to niesprawiedliwość, i każda niesprawiedliwość wymaga naprawienia.

Nie, nie, nie, prałata Nikodema nie oszukał kard. Tisserant, i kard. Tisseranta nie oszukał Nikodem. I bardzo się pan okłamuje, myśląc, że ‘biorąc wszystko pod uwagę, on (kardynał) chciał negocjować za wszelką cenę‘.

Nawet przez chwilę to rzekome “dążenie do negocjacji za wszelką cenę” nie przyszło do głowy temu bezkompromisowemu synowi Lotaryngii, który, mówiąc o reżimie komunistycznym w 1949 roku, stwierdził jednoznacznie: ‘Wydarzenia w Polsce i na Węgrzech, w następstwie podpisania umowy pomiędzy biskupami i ich rządami, pokazują, jak daremne jest wierzenie w słowo rządów, które jednoznacznie inspirowane filozofią marksistowską, nie uważały się w żaden sposób związane swoim słowem, a które uważają za prawowite wszystko, co pozwala im osiągnąć swoje cele’.

Z drugiej strony, to tekst zawarty w umieszczonych przez pana nawiasach jest prawdziwy. Oczywiście kiedy pan pisze: ‘Biorąc pod uwagę wszystko, uważam, że począł w sobie chęć (albo dostał nakaz) by negocjować za wszelką cenę’, nie zaryzykował pan popełnienia żadnego błędu. Jedna lub druga z tych opcji jest niekoniecznie prawdziwa, a druga fałszywa. Kardynał otrzymał stanowcze, nieodwołalne dyrektywy od samego papieża i kardynał zawsze był człowiekiem wiary. Wierzył władzy, słuchał władzy nawet wtedy, gdy był przekonany, że popełniono błąd dyplomatyczny lub polityczny. Swoje pełne szacunku i synowskie spostrzeżenia przekazywał prostolinijnie i otwarcie kardynałom, którzy byli jego kolegami, jak również papieżom, którym lojalnie służył, a zwłaszcza św. Piusowi X, Benedyktowi XV, Piusowi XI, Piusowi XII, Janowi XXIII i Pawłowi VI.

Panie redaktorze, kończę ten list, według pana niewątpliwie już zbyt długi, ale według mnie zbyt krótki (bo dużo można powiedzieć o kard. Tisserant, lecz nie w stronniczy sposób i w duchu kalumnii jak pana artykuł). Mam zamiar powiedzieć i napisać o nim w jego biografii, nad którą pracuję, i mam trudności z powodu ogromnej liczby dokumentów, zajmuję się nimi od ponad 10 lat.

Z wyrazami smutku

Georges Roche

Uwagi redaktora Jeana Madirana

 W ostatecznej analizie ten list od prałata Roche wszystko potwierdza, a niczemu nie zaprzecza. Bo nawet w wersji Roche, nadal borykamy się z tym samym fałszem; fałszem w którym kard. Tisserant był aktywnym wspólnikiem.

I znowu są tu charakterystyczne cechy fałszu:

 W przemówieniu inauguracyjnym na II Soborze Watykańskim w październiku 1962 roku – napisanym przez kard. Montini, a przyjętym i posłusznie wygłoszonym przez papieża – Jan XXIII podkreślił fakt, że podczas gdy poprzednie sobory poddawane były naciskom wywieranym przez potęgi ziemskie, to ten rozpoczynający się Sobór będzie się odbywał w atmosferze całkowitej wolności.

Wyrażając się w ten sposób, powiedział to o czym wiedział, że nie jest prawdziwe: sam zgodził się na podłe ograniczenia wolności Soboru; był poddawany naciskom ziemskiego mocarstwa, i uległ im z własnej woli. I ten Sobór, który przechwalał się tym, że skonfrontuje i zajmie się źródłem ‘problemów tych czasów’, został skazany na milczenie w najważniejszej kwestii, najbardziej tragicznym z tych problemów była trwająca ekspansja sowieckiego komunizmu i jego zniewalającej dominacji. Niewątpliwie wcześniejsze sobory cierpiały z powodu wpływów czy nacisków władz politycznych, ale była to sprawa nacisku ze strony książąt chrześcijańskich. Natomiast II Sobór odbył się pod naciskiem, pod warunkami, z ograniczeniami, prawami, nałożonymi przez Kreml: zakazano mu ponawiania apelów Kościoła o ogólną mobilizację przeciwko komunizmowi.

Taka była horrendalna cena zapłacona za uzyskanie zgody na nieistotną obecność na Soborze pewnych ‘obserwatorów’ z Rosyjskiego Prawosławia, którzy sami byli kontrolowani przez KGB.

Prałat Roche podaje za usprawiedliwienie to, że kard. Tisserant tylko posłusznie wykonywał swoje rozkazy. Ale tam gdzie występuje fałsz i zdrada, posłuszeństwo nie jest żadnym usprawiedliwieniem.

To dlatego mówienie, że on tylko był posłuszny szefom, zwierzchnikom, oraz że ufał władzy, w żaden sposób go nie usprawiedliwia. To nie usprawiedliwiłoby go nawet gdyby było prawdą. Co więcej, to nie jest prawda, a dowód na to daje sam prałat Roche. Przypomina on, że od samego początku, czyli od roku 1940, kard. Tisserant wszczynał działania gaullistowskie wewnątrz Watykanu, co było całkowitym nieposłuszeństwem wobec rozkazów Piusa XII.

A zatem kardynał potrafił nie być posłuszny. Ale nie wykazał się nieposłuszeństwem kiedy powinien.

Nawet nie miał żadnej potrzeby by nie posłuchać, bo wystarczyło tylko odmówić posłuszeństwa w tym przedsięwzięciu, powiedzieć Janowi XXIII, że odmawia stanowiska negocjatora, tak jak powiedział Piusowi XII, że odmawia Arcybiskupstwa Rheims.

Jeśli prałat Roche chce usprawiedliwić kardynała, to jego obrona wymaga wykazania się większą wyobraźnią i mniejszą niespójnością.

Ale to czy kard. Tisserant negocjował w Metz dobrowolnie, czy pod przymusem, ma drugorzędne znaczenie. Ważna jest sama zdrada, ważne jest rozbrojenie moralne Kościoła względem komunizmu. Przed sądem historii, to będzie stanowiło hańbę dla tych, którzy w autorytarny sposób nałożyli to rozbrojenie moralne na Kościół, i którzy sami wiedzą, że robiąc to tak się zhańbili, że ukryli swoją zbrodnię. Gdyby, według nich, to działanie było pożyteczne i chwalebne, sami by się tym przechwalali. Obecnie, w lipcu 1984 roku, 22 lata po podpisaniu Porozumienia Watykan-Moskwa, nadal czekamy na oficjalną deklarację z Watykanu uzasadniającą zawarcie tego porozumienia. Nie ma żadnego dopuszczalnego uzasadnienia. Gdyby było, nie zawahaliby się go pokazać, że jest dla nas korzystne.

To haniebne porozumienie funkcjonuje nadal. Watykan nadal uważa się za więźnia tego porozumienia. A autorytetem moralnym, który teraz mówi światu prawdę o komunizmie, jest Sołżenicyn. Od roku 1962 nie ma już suwerennego papieża.

Jean Madiran

Za; http://gazetawarszawska.com/2012/05/05/zniewolenie-swiata-lub-pokoj-viii/

ZNIEWOLENIE ŚWIATA LUB POKÓJ – to zależy od papieża – VI/4

WORLD ENSLAVEMENT OR PEACE

It’s Up to the Pope

http://www.worldenslavementorpeace.com/contents.asp

Ojciec Nicholas Gruner i inni eksperci fatimscy

tłumaczenie Ola Gordon

ROZDZIAŁ VI – część 4

Ludzie pytają nas:

W celu pomocy w  zrozumieniu powyższego artykułu, jak również tego, autorstwa p. MacDonalda, przedstawiamy tutaj część przemówienia wygłoszonego przez p. Hamisha Frasera w Stanach Zjednoczonych w 1983 roku. Pan Fraser jest wspaniałym katolikiem świeckim i jednym z największych autorytetów światowych w dziedzinie metod i błędów komunizmu. W tym artykule pokazuje, że pewne “błędy Rosji” przeszły nie tylko na cały świat, ale także na ludy katolickie, łącznie z licznymi katolickimi księżmi i biskupami. Ta “wewnętrzna agresja” ze strony komunizmu w szeregach katolickiego duchowieństwa pomaga nam zrozumieć dlaczego papież ma trudności z poświęceniem Rosji w określonym dniu, w jedności ze wszystkimi katolickimi biskupami, jak nakazał Bóg w Orędziu Matki Bożej Fatimskiej.

Błędy Rosji prawdziwym źródłem nieładu w Kościele

Przyczyną nieporozumień na temat Orędzia Matki Bożej Fatimskiej jest to, że kiedy Ona mówiła o Rosji rozprzestrzeniającej swoje błędne nauki po świecie, niewystarczająco zdawano sobie sprawę z tego, że podczas gdy Kościół  NIE  NALEŻY  do tego świata, to jednak bardzo mocno  JEST  na tym świecie, a w konsekwencji, że najbardziej skuteczną metodą szerzenia rosyjskich błędów na cały świat, będzie poprzez szerzenie ich w całym Kościele, tak mądrze, by z wybitnych ludzi Kościoła, a nawet niektórych biskupich instytucji uczynić nieodzowną awangardę rewolucji.

Wystarczy tylko przyjrzeć się sytuacji we współczesnym Kościele, by zdać sobie sprawę z tego, że to jest dokładnie to co miało miejsce na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat.

Bo kiedy dominujący w Kościele nieład mnożył się z coraz większą szybkością w wyniku II Soboru Watykańskiego, źródła historyczne pokazują nie tylko to, że to rozpoczęło się na długo przed tym Soborem, ale również, że ten nieład jest przede wszystkim działaniem w stopniu, w jakim Rosji udało się rozprzestrzeniać swoje błędne nauki wewnątrz Kościoła, zwłaszcza od końca II wojny światowej, która pozwoliła sowieckiej Rosji wypłynąć jako kolos stojący okrakiem nad Europą, i jako potęga światowa.

Francuskie ogniwo

To zjawisko pokazało się po raz pierwszy w powojennej Francji, co można zauważyć na podstawie następujących faktów:

Po pierwsze – kiedy Jean Madiran przedstawił ogromne dowody w dwóch książkach opublikowanych w 1955 roku, francuski Kościół instytucjonalny, starsza córa Kościoła, a poza tym jego potęga intelektualna, już wtedy został przejęty przez neomodernistycznych “anty-anty-komunistów”.

Po drugie – chociaż większości ludzi znana jest książka o. Wiltgena “The Rhine Flows into the Tiber” [Ren wpływa do Tybru], a która opisuje w jaki sposób II Sobór został zmanipulowany przez neomodernistów na ich korzyść, niewielu zdaje sobie sprawę z tego, że Ren jest francuską rzeką, oraz, że w 1962 roku, kluczowe osoby w anty-anty-komunistycznym kościelnym establiszmencie fancuskim, miały bardzo bliskie relacje z ‘postępowymi‘ biskupami w Niemczech i Holandii. Te relacje symbolizował fakt, że francuski kardynał Achille Liénart, który był głównym sprawcą gwarantującym to, co pewien holenderski biskup nazwał ‘pierwszym zwycięstwem’ obozu neomodernistycznego, a co umożliwiło całe dalsze wykorzystanie Soboru przez neomodernistów.

Po trzecie – siła anty-anty-kommunistów na Soborze ujawniła się tym, że kiedy 450 Ojców Soboru reprezentujących 86 krajów, zażądali uroczystego przywrócenia przez Sobór wieloletniej doktryny Kościoła odnoszącej się do komunizmu, ich podpisana interwencja wygodnie ‘zniknęła’, ‘wstrzymana’ przez Francuza Achille Glorieux, biskupa Lille.

Rosjanie na II Soborze Watykańskim

Postawiono zarzut, a nigdy nie zaprzeczono, że zaproszeni do uczestnictwa w Soborze Rosjanie, zgodzili się na to tylko pod warunkiem, że Sobór nie dokona żadnego wyraźnego ataku na komunizm. I jakby na potwierdzenie tego zarzutu i wyjaśnienie wstrzymania interwencji prawie jednej czwartej Ojców Soboru, jedną z pierwszych ‘reform’ liturgicznych zadekretowanych przez Komisję do Wprowadzenia Konstytucji Liturgii Świętej, 26 września 1964 roku, było stłumienie modlitw odmawianych po Mszy od czasów Piusa XI o nawrócenie Rosji.

Dlaczego nie poświęcono Rosji na II Soborze Watykańskim?

Ponieważ wygląda na to, że udzielono ‘wyraźnej gwarancji’, nawet jeśli tylko przez ‘pośrednie zapewnienia‘, że na Soborze ‘nie będzie okazji na polemikę na temat komunizmu’, to wyjaśnia nie tylko ‘wstrzymanie‘ żądania przywrócenia doktryny Kościoła dotyczącej komunizmu, i stłumienia modlitw o nawrócenie Rosji, to wyjaśnia także dlaczego Paweł VI nie poświęcił Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi na II Soborze – zesłana przez niebo okazja dokonania tego w sposób kolegialny – a poświęcił jedynie świat. Nic nie mogło być bardziej ‘polemiczne’ niż kolegialne poświęcenie ‘Rosji‘, gdyż jego celem było nawrócenie Rosji od ideologii ateistycznej, z którą Moskwa była utożsamiana od 1917 roku.

A ponieważ w wyniku II Soboru Kościół był stopniowo przejmowany na wszystkich szczeblach przez anty-anty-komunistów, którzy byli zaciekłymi neomodrnistami, to niewątpliwie to stanowi główną przeszkodę na drodze do kolegialnego poświęcenia Rosji obecnie.

Wreszcie, biorąc pod uwagę decyzję by zaprzestać wzywania pomocy od św. Michała ‘przeciwko niegodziwości i zasadzkom szatana’, czy pomocy Królowej Niebios w poświęceniu Rosji po każdej Świętej Ofierze Mszy, nie dziwi to, że, w wyniku tego Soboru, błędy Rosji szerzono nawet z większą bezczelnością w Kościele, a szczególnie metodą nowej ‘teologii wyzwolenia’, która jest przede wszystkim marksizmem rewolucyjnym, przełożonym na idiom opracowanym po to, by stała się akceptowana przez pokolenie już pozbawione podstawowej nauki Katechizmu, przez stłumienie Katechizmu Katolickiego przez tę samą mafię posoborową anty-anty-komunistycznych neomodernistów.

To zdominowanie Kościoła postsoborowego przez anty-anty-komunistów odzwierciedla francuski Mszał z 1983 roku, który upamiętnia 100-lecie śmierci Karola Marksa jako aprecjację wkładu w ‘Nauki Humanistyczne‘ włożonego przez marksistowskie analizy społeczno-ekonomiczne.

Niestety! to nie są tylko symbole anty-anty-komunizmu, z którymi mamy się zmagać. Upadek ładu katolickiego w Kościele jest szczególnie obrazowany zmienionymi relacjami między Kościołem i światem.

Podczas gdy przed II Soborem Kościół Katolicki i katoliccy duchowni ogólnie stanowili ostoję oporu wobec komunizmu, to teraz ten opór musi liczyć się z obecnością w każdym miejscu katolickich duchownych i świeckich intelektualistów, którzy są orędownikami ‘teologii wyzwolenia’ i zintegrowanych w  awangardę rewolucji. Katoliccy duchowni tacy jak Bruce Kent (W Brytania) i niezliczeni inni tacy jak on w USA, aktywnie uczestniczą w kampaniach jednostronnego rozbrojenia nuklearnego. Ale największym powszechnym zjawiskiem ze wszystkich jest utożsamianie się prominentnych duchownych, w tym nie kilku biskupów, a nawet Komisji Kościelnych, z nieuzasadnienie prestiżowym organem znanym jako ‘Amnesty International’. Jej zadaniem jest kreowanie wrażenia, że największym wrogiem wolności i ‘praw człowieka‘ nie jest gułag, nie sowiecki komunizm ani żaden inny rewolucyjny marksizm, z których żaden nigdy nie uznał istnienia jednego, niezbywalnego prawa człowieka, ale że najgorszymi wrogami ‘praw człowieka’ są rządy czy ruchy anty-komunistyczne, które chcą, choć niezdarnie i niedoskonale bronić siebie i swoich ludzi przed zorganizowaną przez komunistów ‘agresją wewnętrzną’.

Ale najbardziej skandalicznym dowodem ze wszystkich, dotyczących stopnia w jakim błędy Rosji poszerzyły się na Kościół jest fakt, że w czasie kiedy świat zaśmiecony jest dziesiątkami milionów zawiedzionych komunistów, nie tylko na Zachodzie, lecz także i zwłaszcza w ZSRR, gdzie nikt nie przyjmuje poważnie dogmatów marksizmu-leninizmu, jedynymi nieuleczalnymi wyznawcami śmiertelnego opium marksizmu są ‘postępowi‘ teolodzy i świeccy intelektualiści katoliccy pod ich wpływem. W wyniku tego mamy chichot historii. Bo podczas gdy Marks powiedział, że religia była opium dla ludzi, to rewolucyjny marksizm faktycznie był opium dla całej ‘postępowej’ inteligencji katolickiej, duchownej i świeckiej.

Zastanawiam się czy zdajecie sobie sprawę ze znaczenia tej wywrotowej zdrady.

Czy konieczne jest by przypomnieć znowu ostrzeżenie s. Łucji przekazane dr Walsh, że jeśli niewystarczająca liczba dostosuje się do wymagań Matki Bożej, to każdy naród na świecie, bez wyjątku, w końcu zostanie zniewolony i przejęty przez komunizm?

To ostrzeżenie z pewnością nie jest trudne do zrozumienia. Bo mając wszędzie duchownych wykonujących pracę na rzecz rewolucji, instytucje kościelne działające jako pomocnicy w rewolucyjnej marksistowskiej agitacji i propagandzie duchownych zdrajców chcących wszędzie zniszczyć obronę jaka pozostała światu, na krótką metę rewolucja nie może się nie udać.

Nie trzeba rozpaczać

Czy musimy wpadać w rozpacz? Absolutnie nie. Bo gdyby tylko Matka-Kościół jeszcze raz stała się skutecznym zaczynem, którym jest zawsze, skoro jego głównym zadaniem jest zbawienie dusz, sytuacja mogłaby wszędzie zmienić się prawie z dnia na dzień. Bo dzisiaj próżnia duchowa jest taka, że gdyby Kościół jeszcze raz stał się bardziej widoczny dla zwykłego ludu, to żniwo dusz wśród wszystkich ras byłoby takie, że przytłoczyłoby nawet to z czasów wczesnego Kościoła.

Ponadto wiemy, że to jest bardzo możliwe. Bo Matka Boża Fatimska zapewniła nas, że kiedy dokona się kolegialnego poświęcenia Rosji Jej Niepokalanemu Sercu, Rosja się nawróci. Inaczej mówiąc, wtedy Rosja nie tylko przestanie szerzyć swoje błędy w Kościele i na świecie, ale także, jako ponownie nawrócony chrześcijański kraj, stanie się potęgą chrześcijańskiej ewangelizacji na całym świecie.

A zatem musimy przekazywać istotne, wstrząsające światem znaczenie Orędzia Matki Bożej Fatimskiej wszystkim, których znamy, wszystkim naszym bliskim, przyjaciołom i znajomym na całym świecie. Co musimy zrobić, to, za pomocą takich środków, doprowadzić do ogromnego ruchu zdolnego do aktywowania całej energii Kościoła, którego wiara rzeczywiście może przenosić góry.

I tu mamy prawdziwy ruch na rzecz pokoju, zdolny przyciągnąć wszystkich mężczyzn i kobiety dobrej woli, bez względu na ich stanowisko wobec tego co wydarzyło się w Kościele od czasu II Soboru. Tu jest ruch zdolny przyciągnąć wszystkich wierzących, bez względu na to jaki jest ich stosunek do liturgii itd., nawet tych, którzy nie ze swojej winy są doktrynalnymi analfabetami. Bo to jest dosłownie sprawa życia i śmierci.

To z pewnością NIE oznacza, że powinniśmy odrzucać wszelkie pozytywne inicjatywy, w które jesteśmy zaangażowani. Ale to nie oznacza, że musimy patrzeć na nie w kontekście fatimskim – jako nieodłączne od pokuty żądanej przez Matkę Bożą: pokuty spełniającej obowiązki właściwe dla naszej pozycji, jako środek promowania kolegialnego poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi, które samo może przywrócić katolicki ład w Kościele i państwie.

To oznacza także, że żadna inicjatywa nie może przynieść pozytywnych skutków, jeśli nie jest to w hołdzie i pod sztandarem Niepokalanej.

I odwrotnie, to zmusza nas do zapytania, dlaczego tak wiele pozornie wartościowych inicjatyw, które początkowo były bardzo obiecujące, później rozpadły się poprzez rozdrobnienie, i wywołały powszechne niezadowolenie, a nawet rozpacz.

Czy jest tak dlatego, że te inicjatywy ich sponsorzy postrzegali jako wystarczające same w sobie – jako środki przywracające ład głównie metodami ludzkimi? Czy były faktycznie wprawkami w tym co można określić jako ‘humanizm tradycyjny’?

Ale nie narzekajmy na dawne niepowodzenia. Raczej patrzmy w górę i jednocześnie do przodu: z jednej strony na to, co zostało obiecane przez Królową Nieba, a z drugiej na środek zapewniający to, że Jej żądania są spełnione tutaj, niżej. Innymi słowy, róbmy to co możemy, nie mniej niż wszystko co możemy ewentualnie zrobić, aby pobudzić i uaktywnić całą energię Matki-Kościoła w realizacji Celu Numer Jeden: kolegialnego poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi.

A to co jest poza naszą ludzką siłą, zostawmy z ufnością Wszechmogącemu i Matce Kościoła.

Za; http://gazetawarszawska.com/2012/05/05/zniewolenie-swiata-lub-pokoj-2/ – May 5, 2012

Spisek przeciwko Kościołowi – Maurice Pinay – 1.2 c.d.

Część I – Tajna siła napędowa komunizmu
Rozdział 2 – Twórcy systemu
Tłumaczenie Ola Gordon

Nie ma absolutnie żadnych wątpliwości, że Żydzi są twórcami komunizmu, bo byli inicjatorami dogmatu, na którym zbudowano ten potworny system, i który obecnie panuje w większej części Europy i Azji, podburza Amerykę, i ze wzrastającą pewnością zalewa wszystkie chrześcijańskie narody świata, jak śmiertelna narośl nowotworowa, jak guz stopniowo zżerający rdzeń wolnych narodów, bez znalezienia skutecznych metod leczenia tej choroby.

Ale Żydzi są również wynalazcami i reżyserami komunistycznych metod, skutecznych taktyk walki, niewrażliwej i całkowicie nieludzkiej polityki rządowej i agresywnej strategii międzynarodowej. Jest to w 100% udowodniony fakt, że teoretykami komunizmu byli Żydzi, nie zwracający uwagi na to jaki system ostatecznie przyjmą, jak również teoretycy i doświadczeni rewolucjoniści, którzy zasłaniali swoje prawdziwe pochodzenie przed narodami, wśród których mieszkali.

1. Karol Henryk Marks był niemieckim Żydem, którego prawdziwe nazwisko było Kissel Mordechaj, urodzony w Trewirze, Nadrenia, syn żydowskiego prawnika. Zanim napisał swoją słynną pracę Das Kapital, zawierającą podstawową ideę teoretycznego komunizmu, którego koncepcję starał się niestrudzenie rozpowszechniać na całym świecie aż do śmierci w roku 1887, napisał i opublikował z Żydem Engelsem w 1848 roku Manifest Komunistyczny w Londynie, w latach 1843 -1847 sformułował w Anglii pierwszą nowoczesną interpretację nacjonalizmu hebrajskiego w swoich artykułach, jak również w publikacji w 1844 roku w czasopiśmie „Deutsch-Französische Jahrbücher” (Rocznik niemiecko-francuski) pod tytułem „O kwestii żydowskiej”, która wykazuje tendencję ultra-narodową.

2. Fryderyk Engels, twórca „Pierwszej Międzynarodówki” i bliski współpracownik Marksa, był Żydem urodzonym w Bremie (Niemcy). Jego ojciec był żydowskim handlarzem bawełny. Engels zmarł w 1894 roku.

3. Karol Kautsky, prawdziwe nazwisko Kraus, autor książki “The Beginnings of Christianity” [Początki chrześcijaństwa], w której walczy z zasadami chrześcijaństwa. Był najważniejszym tłumaczem Karola Marksa, i w 1887 roku opublikował “The Economic Doctrine of Karl Marx Made Intelligible for All.” [Ekonomiczna doktryna Karola Marksa zrozumiała dla każdego]. “The Bloodbath of Chisinaw and the Jewish Question” [ Rzeź w Chisinau i kwestia żydowska], w roku 1903 “The Class Struggle” [Walka klasowa], fundamentalna książka zawierającą komunistyczne wskazówki; i praca zatytułowana “The Vanguard of Socialism” [Awangarda socjalizmu] w roku 1921. Był również autorem „Socialist Programme” [Program socjalistyczny] z Erfurtu / Niemcy. Ten Żyd urodził się w roku 1854 w Pradze i zmarł w 1938 w Hadze (Holandia).

4. Ferdynand Lassalle, Żyd urodzony w 1825 roku w Breslau. Uczestniczył w rewolucji demokratycznej w 1848 roku. W 1863 opublikował pracę zatytułowaną „Open Answers” [Otwarte odpowiedzi], w której przedstawił plan rewolucji dla niemieckich robotników. Od tego czasu nieustannie działał na rzecz krucjaty „socjalistycznej”, której celem był bunt robotników. Dlatego opublikował kolejną pracę pod tytułem „Capital and Labour” [Kapitał i praca].

5. Edward Bernstein, Żyd urodzony w Berlinie w roku 1850. Główne prace: „Assumptions concerning Socialism” [Założenia socjalizmu], “Forward, Socialism” [Naprzód, socjalizm], “Documents of Socialism” [Dokumenty o socjalizmie], “History and Theory of Socialism” [Historia i teoria socjalizmu], “Social Democracy of Today in Theory and Practice” [Współczesna demokracja społeczna – teoria i praktyka], “The Duties of Social Democracy” [Zadania demokracji socjalistycznej], i “German Revolution” [Rewolucja niemiecka]. We wszystkich pracach wyjaśnia nauki komunistyczne i opiera je na poglądach Marksa. W 1818 roku został ministrem finansów w socjalistycznym państwie niemieckim, które utrzymało się tylko przez kilka miesięcy.

6. Jakub Lastrow, Maks Hirsz, Edgar Loening, Wirszauer, Babe, Szac, Dawid Ricardo i wielu innych piszących o komunizmie teoretycznym, byli Żydami. Wszędzie znajdą się pisarze, prawie ekskluzywnie żydowscy, którzy dla mas głoszą komunizm, choć w wielu przypadkach w swoich pracach starają się sprawiać wrażenie poczucia człowieczeństwa i braterstwa. Przekonaliśmy się już co to oznacza w praktyce. [8]

Choć wszyscy wymienieni Żydzi byli teoretykami, nie zadowalało ich tworzenie doktrynerskich zasad, ale każdy z nich był doświadczonym rewolucjonistą, który działał w każdym kraju w którym się znalazł, żeby faktycznie przygotować przewrót, kierować nim lub go wspierać. Jako liderzy lub członkowie rewolucyjnych stowarzyszeń znający tylko jeden drugiego, brali coraz bardziej aktywny udział w rozwoju bolszewizmu. Ale oprócz tych Żydów, których głównie uważano za teoretyków, okazuje się, że prawie wszyscy materialistyczni przywódcy, którzy opracowują komunistyczną taktykę, również należą do tej samej rasy i z największą skutecznością wykonują swoje zadania.

Jako bezsporne przykłady dwóch ruchów tego typu można podać:

A) W 1918 roku Niemcy były wizytówką kierowanej przez Żydów komunistycznej rewolucji.

Czerwona Rada Republiki Monachium była żydowska, czego dowodem są jej inicjatorzy: Liebknecht, Róża Luksemburg, Kurt Eisner i wielu innych. Po upadku monarchii Żydzi przejęli kontrolę kraju i niemieckiego rządu. Z ministrami stanu Haase i Landsbergiem pojawiają się Kautsky, Kohn i Herzfeld.
Minister finansów był również Żydem, miał ze swojej rasy kolegę Bernsteina w roli asystenta i ministra spraw wewnętrznych, i o współpracę zwrócił się do rasowego brata, doktora Freunda, który pomagał mu w pracy. Kurt Eisner, prezes bawarskiej Republiki Rad, był inicjatorem rewolucji bolszewickiej w Monachium.

„Jedenastu nic nie znaczących ludzi zorganizowało rewolucję”, powiedział upojony triumfem Kurt Eisner do swojego kolegi, ministra Auera. Jest słuszne, żeby zachować niezapomniane wspomnienia o tych nic nie znaczących ludziach, którzy w rzeczywistości byli Żydami: Max Löwenberg, dr Kurt Rosenfeld, Caspar Wollheim, Max Rotszyld, Carl Arnold, Kranold, Rosenhek, Birnbaum, Reis i Kaisser. Ta dziesiątka z Kurtem Eisnerem van Israelowiczem przewodniczyła rewolucyjnym sądom w Niemczech. Cała jedenastka to masoni z tajnej loży N. °, z siedzibą w Monachium Nr 51 Briennerstrasse. [9]

Pierwszy rząd niemiecki w roku 1918 składał się z Żydów:
1. Preuss, minister spraw wewnętrznych
2. Freund, minister spraw wewnętrznych
3. Landsberg, minister finansów
4. Karl Kautski, minister finansów
5. Schiffer, minister finansów
6. Eduard Bernstein, sekretarz skarbu
7. Fritz Max Cohen, dyrektor biura informacji (ten Żyd był wcześniej korespondentem żydowskiej “Frankfurter Zeitung”).

W skład drugiego „niemieckiego rządu socjalistycznego” z 1918 roku wchodzili następujący Żydzi:
1. Hirsz, minister spraw wewnętrznych
2. Rosenfeld, minister sprawiedliwości
3. Futran, minister edukacji
4. Arndt, minister edukacji
5. Simon, sekretarz finansów
6. Kastenberg, dyrektor departamentu ds. nauki i sztuki
7. Strathgen, dyrektor departamentu ds. kolonii
9. Wurm, sekretarz ds. żywności
10. Merz, Weil, Katzenstein, Stern, Lowenberg, Frankel, Szlesinger, Israelowicz, Selingsohn, Laubenheim, itd., zajmowali wysokie stanowiska w ministerstwach.

Wśród pozostałych Żydów rządzących ważnymi dziedzinami życia w niemieckim państwie, które pokonała amerykańska interwencja w wojnie, byli w 1918 roku i w latach późniejszych:
1. Kohen, prezydent rad niemieckich robotników i żołnierzy (podobnych do sowieckiej rady żołnierzy i robotników w Moskwie w tym samym roku)
2. Ernst, szef policji w Berlinie
3. Sinzheimer, szef policji we Frankfurcie
4. Lewy, prezydent policji w Hessen
5. Kurt Eisner, prezydent Bawarii
6. Jaffe bawarski minister finansów
7. Brentano, minister przemysłu, handlu i transportu
8. Talheimer, minister w Wirtembergii
9. Heimann, minister w Wirtembergii
10. Fulda, członek rządu w Hesji
11. Theodor Wolf, redaktor naczelny dziennika “Berliner Tageblatt”
12. Gwiner, dyrektor “Deutsche Bank” [10]

B) Węgry rok 1919.

W dniu 20 marca 1919 roku Żyd Bela Kun (Cohn) przejął władzę na Węgrzech i proklamował Sowiecką Republikę Węgierską, która od tej pory była zanurzona w mrożącym krew w żyłach morzu krwi. Nowy rząd składał się z 28 komisarzy, z czego 18 było Izraelitami, w porównaniu z 22 mln mieszkańców. Jest to niespotykana proporcja, gdy weźmiemy pod uwagę, że na Węgrzech mieszka 1,5 mln Izraelitów, w porównaniu z 22 mln mieszkańców. Rzeczywista władza była w rękach 18 komisarzy, a 8 gojowskich komisarzy nie mogło nic zrobić przeciwko nim. [11]

Poniżej lista członków rządu Bela Kun:

1. Bela Kun, sekretarz generalny żydowskiego rządu
2. Sandor Garbai, “oficjalny” prezydent rządu, wykorzystywany przez Żydów jako marionetka
3. Peter Agoston, zastepca sekretarza generalnego, Żyd
4. Dr. E. Landler, komisarz ludowy ds. wewnętrznych, Żyd
5. Bela Vago, zastępca Landlera, Żyd o nazwisku Weiss.
6. E. Hamburger, komisarz ds. rolnictwa, Żyd
7. Vantus, zastępca Hamburgera, Żyd
8. Csizmadia, zastępca Hamburgera, Węgier
9. Nyisztor, zastępca Hamburgera, Węgier
10 Varga, kkomisarz ds. finansowych, Żyd o nazwisku Weichselbaum
11. Szkely, zastępca Varga, Żyd o nazwisku Szlesinger
12. Kunftz, minister edukacji, Żyd o nazwisku Kunstater
13. Kukacs, zastępca Kunftza, żyd [Lowinger], syn dyrektora naczelnego banku w Budapeszcie
14. D. Bokanyi, minister pracy, Węgier
15. Fiedler, zastępca Bokanyi, Żyd
16. Jozsef Pogany, komisarz ds. wojny, Żyd o nazwisku Schwartz
17. Szanto, zastępca Pogany, Żyd o nazwisku Schreiber
18. Tibor Szamuelly, zastepca Pogany, Żyd o nazwisku Samuel
19. Matyas Rakosi, minister handlu, Żyd o nazwisku Matthew Roth Rosenkrantz, obecny dyktator komunistyczny
20. Ronai, komisarz ds. prawa, Żyd o nazwisku Rosentstegl
21. Ladai, zastępca Ronai, Żyd
22. Erdelyi, komisarz ds. zaopatrzenia, Żyd o nazwisku Eisenstein
23. Vilmas Boehm, komisarz ds. socjalizacji, Żyd
24. Hevesi, zastępca Boehma, Żyd o nazwisku Honig
25. Dovsak, drugi zastępca Boehm, Żyd
26. Oszkar Jaszai, komisarz ds. narodowości, Żyd o nazwisku Jakubowicz
27. Otto Korvin, komisarz ds. badań politycznych, Żyd o nazwisku Klein
28. Kerekes, prawnika państwowy [state lawyer], Żyd o nazwisku Krauss
29. Biro, szef policji politycznej, Żyd o nazwisku Blau
30. Seidem, adiutant Biro, Żyd
31. Oszkar Faber, komisarz ds. likwidacji posiadłości kościoła, Żyd
32. J. Czerni, komendant band terrorystycznych, znanych pod nazwą „Młodzież Lenina”, Węgier
33. Illes, najwyższy komisarz policji, Żyd
34. Szabados, najwyższy komisarz policji, Żyd o nazwisku Singer
35. Kalmar, najwyższy komisarz policji, niemiecki Żyd
36. Szabo, najwyższy komisarz policji, rosyjski Żyd o nazwisku Schwarz
37. Vince, komisarz ludowy Budapesztu, o nazwisku Weinstein
38. M. Kraus, komisarz ludowy Budapesztu, Żyd
39. A. Dienes, komisarz ludowy Budapesztu, Żyd
40. Lengyel, prezydent banku austro-węgierskiego, Żyd o nazwisku Lewkowicz
41. Laszlo, prezydent komunistycznego sądu rewolucyjnego, Żyd o nazwisku Lowy [12]

W tym rządzie, który przez jakiś czas utrzymywał Węgry w niewoli, szef węgierskiego Czeka, Szamuelly, oprócz Bela Kun, odznaczył się niezliczonymi zbrodniami i grabieżami. Podczas gdy ten drugi objeżdżał kraj luksusowym samochodem (z umieszczonym na nim symbolem dużej szubienicy, w towarzystwie żydowskiej sekretarki, R S Salkind, alias Semliachkay), ten pierwszy przemierzał Węgry specjalnym pociągiem i siał terror i śmierć, jak opisuje to świadek:

„Ten pociąg śmierci sapiąc podróżował przez czarne węgierskie noce; a gdzie się zatrzymał, widziało się ludzi zwisających z drzew, i krew, która płynęła po ziemi. Wzdłuż linii kolejowej widać było nagie i okaleczone trupy. Szamuelly dyktował swoje wyroki w pociągu, a kogo tam wprowadzono nigdy nie żył by opowiedzieć to co widział. Szamuelly na stałe mieszkał w tym pociągu. Bezpieczeństwo zapewniało mu 30 wybranych terrorystów. Towarzyszyli mu wybrani kaci. Pociąg składał się z dwóch wagonów-salonów, dwóch wagonów pierwszej klasy, zajmowanych przez terrorystów, oraz dwóch trzeciej klasy dla ofiar. To w nich dokonywano egzekucji. Podłoga tego wagonu miała skorupę z krwi. Z okien wyrzucano zwłoki, a Szamuelly siedział wygodnie w swoim przedziale w eleganckim gabinecie, z tapicerką z różowego adamaszku i ozdobionymi wypolerowanymi lustrami. Ruchem ręki decydował o śmierci i życiu”. [13]

c.d.n.

—————————————————–

http://marucha.wordpress.com/

Sobór Watykański II z perspektywy 50-lat

III Konferencja z cyklu „Zwróćmy się ku Panu”

Koń Trojański w Mieście Boga? Pytania na 50-lecie Soboru Watykańskiego II to temat konferencji jaka 21 kwietnia odbyła się w warszawskim Muzeum Literatury. W spotkaniu zorganizowanym przez Centrum Kultury i Tradycji Wiedeń 1683 wzięli udział wybitni naukowcy i znawcy poruszanych tematów: o. dr. hab. Benedykt Huculak OFM, dr hab. Jacek Bartyzel, dr hab. Sławomir Cenckiewicz, red. Dariusz Zalewski, dr Tomasz Terlikowski i ks. Karol Stehlin FSSPX.
Kościół katolicki reformowany – takiego określenia użył o. Benedykt Huculak OFM, mówiąc o posoborowym ekumenizmie i podziale wewnątrz kościoła. Zarówno on jak i inni prelegenci starali się wskazać przyczyny kryzysu jakiego doświadczają dzisiaj katolicy na całym świecie. O rewolucji, która w wyniku soboru nastąpiła w nauczaniu społecznym Kościoła i jej konsekwencjach dla ewangelicznej zasady budowania Królestwa Chrystusa, mówił dr hab. Jacek Bartyzel z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.

Dr hab. Sławomir Cenckiewicz przedstawił zebranym okoliczności, w wyniku których Sobór nie tylko powstrzymał się od potępienia komunizmu, ale praktycznie milczał  na temat zła tego systemu. Według historyka i publicysty przyczyniły się do tego naciski służb specjalnych państw obozu komunistycznego na niektórych ojców soborowych. Dariusz Zalewski, ceniony pedagog przedstawił związek pomiędzy rezygnacją z tradycyjnej dyscypliny moralnej, jaka rozlała się po katolickich ośrodkach wychowawczych po Vaticanum II, a ogólnym kryzysem wychowania.

Część oficjalną III Konferencji z cyklu „Zwróćmy się ku Panu” zakończyła dyskusja o Soborze Watykańskim II z perspektywy 50 lat od jego rozpoczęcia między red. Tomaszem Terlikowskim i ks. Karolem Stehlinem.

Kościół katolicki zatracił ducha Tradycji i to stało się przyczyną kryzysu wewnątrz kościoła, ale także kryzysu w życiu społeczeństw chrześcijańskich i kryzysu katolickich rodzin. Ulegając w formułowaniu dokumentów duchowi tego świata, wprowadzając niuanse i dwuznaczności do tradycyjnej doktryny, unikając potępień tak groźnych zjawisk, jak komunizm, sobór odebrał Kościołowi zdolność do przeciwstawienia się laicyzującym i sekularystycznym falom, które przetoczyły się przez świat w połowie XX wieku – tak na swej stronie internetowej konferencję podsumowali organizatorzy imprezy.

Źródło: http://www.wieden1683.pl

http://www.pch24.pl/sobor-watykanski-ii-z-perspektywy-50-lat,2005,i.html#ixzz1sybzTASB