NKWD, UPA i Wołyń

Polskie ośrodki litera Ukrainofilskie starają się co pewien czas podejmować próby „zdjęcia” odpowiedzialności z zagładę ludności polskiej na Wołyniu z UPA na NKWD.

NKWD.

 

I tym razem, w atmosferze wojny na Ukrainie i wzburzenia opinii publicznej – taki głos się pojawiał, i to ze strony nie byle kogo. Jak informuje jedna ze stron internetowych: „Maciej Świrski, prezes Reduty Dobrego Imienia i przewodniczący Rady Nadzorczej PAP twierdzi, że za ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej odpowiedzialni mogą być sowieci. Naturalną konsekwencją takiej tezy byłoby zniesienie albo przynajmniej umniejszenie odpowiedzialności Ukraińców za wybitnie bestialskie zbrodnie nawet jak na warunki II wojny światowej”.

„Są poszlaki o inspiracji NKWD. Jesteśmy na tropie tego, ale za wcześnie mówić o szczegółach” – napisał Maciej Świrski na „Twitterze”. Wpis szybko zniknął, ale nie uszedł uwadze internautów i nabrał rozgłosu.

Czym jest Reduta Dobrego Imienia? To organizacją powołana do „walki z kłamstwami historycznymi nt. Polski”. Znana jest głównie z podejmowania interwencji ws. nazywania niemieckich obozów koncentracyjnych na terenie okupowanej Polski „polskimi”. Cele zbożne, ale jak się okazało nie zawsze.

Komorowski i Macierewicz

Jak już wspomniałem, taka teza pojawia się u nas dosyć regularnie co jakiś czas. Po 1989 roku najgłośniejsze były trzy głosy w tej kwestii. W wywiadzie dla dziennika „Rzeczpospolita” (24.07.2008), zatytułowanym „Za Wołyń odpowiadają Sowieci”, Bronisław Komorowski, wówczas marszałek Sejmu RP, powiedział: „Próba przeniesienia odpowiedzialności za nieszczęścia polskich Kresów z Sowietów na Ukraińców skłania mnie do zastanowienia, czy nie mamy do czynienia z długimi rękoma Rosji”.

Z kolei w roku obchodów 70. rocznicy ludobójstwa na Wołyniu prominentny działacz Związku Ukraińców w Polsce Mirosław Czech opublikował artykuł po wymownym tytułem „Jak Moskwa rozpętała piekło na Wołyniu” („Gazeta Świąteczna”, 9-10 marca 2013), twierdząc: „Sowieci poszczuli Niemców na ukraińskich policjantów, w ich miejsce przyszli Polacy. Spirala mordów się nakręciła. Rosyjscy agenci działali według precyzyjnie ułożonego planu”.

Wreszcie Antoni Macierewicz. W programie „Minęła dwudziesta” w TVP Info (12.07.2016) powiedział: „Prawdziwym wrogiem, który rozpoczął, i który użył ukraińskich sił nacjonalistycznych do tej straszliwej zbrodni ludobójstwa jest Rosja. To tam jest źródło tego straszliwego nieszczęścia”.

Historycy sceptyczni

Czy teoria o „sowieckiej prowokacji” znajduje jakiekolwiek potwierdzenie w dokumentach? Nie znajduje. W Polsce najbliższy akceptacji tej tezy wydaje się być współcześnie Grzegorz Mazur, który pisze: „Dogłębnego wyjaśnienia wymaga sprawa inspirowania przez Sowietów oddziałów UPA do wystąpień przeciwko Polakom. Według niektórych przekazów na czele tych oddziałów stali oficerowie sowieccy. W jednym z pierwszych opracowań dziejów polskiego podziemia odnotowano, że »w rejonie Złoczowa i Stanisławowa zanotowano wypadki, że bandami ukraińskimi mordującymi dowodzili oficerowie sowieccy«.

O współpracy OUN-B z NKWD jest też mowa w raporcie hitlerowskiej policji i Służby Bezpieczeństwa (SD) z 22 maja 1942 r., ale pamiętać trzeba, że raporty wszelkich służb specjalnych, zarówno niemieckich, jak i sowieckich, zawierają wiele nieprawdziwych i niesprawdzonych informacji”.

Bynajmniej nie wrogo nastawiony do tradycji upowskiej, historyk – Grzegorz Motyka – tezę tę zdecydowanie odrzuca. W jednym z wywiadów, na pytanie „Czy rzeź wołyńska mogła być sprowokowana przez służby sowieckie?”, odpowiedział: „Nic na to nie wskazuje. Oczywiście bez Niemców i Sowietów do zbrodni by nie doszło, bo oni stworzyli do niej warunki i dali przykład. Sowieci nie mieli jednak interesu w wywołaniu takiej rzezi. Być może sowiecka prowokacja przyczyniła się do dezercji ukraińskiej policji, ale to co najwyżej przyspieszyło działania banderowców. Na III konferencji OUN-B (frakcja związana ze Stepanem Banderą) w lutym 1943 r. i tak zapadła decyzja o rozpoczęciu walki z Niemcami, a to oznaczało przystąpienie do antypolskich czystek, bo taki plan przyjęto już pod koniec 1942 r. Kiedyś istniała teoria, że masakry zapoczątkowali Sowieci, którzy w przebraniu upowców wymordowali polską wioskę. Ale już pierwszą wioskę Paroślę wymordowali banderowcy i wszędzie, gdzie udało się zidentyfikować sprawców, należeli oni do OUN-B”.

Z czego wynikały kontakty strony sowieckiej z OUN?

W końcu 1942 i na początku 1943 roku Moskwa nie wiedziała jeszcze dokładnie w jakim kierunku pójdzie OUN Bandery. Wiedziano, że organizacja ta, w przeciwieństwie do OUN Melnyka, nie traktuje Niemców jako sojuszników „po wsze czasy”. Podjęcie kontaktów ze strukturami OUN Bandery było o tyle ułatwione, że bardzo często w roli emisariuszy po stronie sowieckiej wcielali się Ukraińcy, nieraz znajomi tych, którzy przeszli do UPA.

W tym czasie dla strony sowieckiej nadal głównym celem było skłonienie kogo się da do współpracy i walki z Niemcami. Józef Sobiesiak „Maks” podaje, że do rozmów na tematy polityczne doszło na początku marca 1943 roku w okolicach Łucka. Oficjalnie delegacja ukraińska reprezentowała Ukraińską Główną Radę Wyzwoleńczą. Podczas spotkania jej przedstawiciele stwierdzili, że ich głównym zadaniem jest budowa Samostijnej Ukrainy i likwidacja Polaków. Ostrzegli stronę sowiecką, żeby nie kierowała swoich oddziałów na tereny Ukrainy Zachodniej.

Informacje Sobiesiaka są wiarygodne i zostały potwierdzone przez historyków i materiał archiwalny. Odniósł się do nich Mirosław Czech pisząc: „Kontakty z podziemiem ukraińskim zainicjował ppłk. Anton Brińskij, „Diadia Pietia’”, dowódca jednego z oddziałów dywersyjnych GRU – sowieckiego wywiadu wojskowego. Nie był chyba jeden, lecz odtajniono jedynie jego relację, w której opisywał, że OUN-B zorientowana jest na USA, bo w jej przekonaniu Niemcy wojnę przegrają, Sowieci zostaną rozbici, Anglia straci swoje znaczenie. Wobec wojny sowiecko-niemieckiej OUN-B zachowuje neutralność, bijąc się z Niemcami, ale nie podejmując „działań aktywnych, nie zważając na to, że Niemcy ich prześladują i palą ich wsie”.

Brińskij miał zgodę Moskwy na kontakt z OUN Bandery. Jego sukcesem – jak twierdzą niektórzy historycy – było zaprzestanie ataków policji ukraińskiej na oddziały partyzantki sowieckiej i jej ucieczka do lasu. Jednak już w końcu lutego Moskwa zakazała kontaktów z OUN Bandery. Być może więc Sobiesiak podał błędną datę spotkania pod Łuckiem. Mogło się ono odbyć w lutym a nie w marcu 1943 roku.

Epizod ten stał się po latach przedmiotem spekulacji ośrodków starających się zdjąć z OUN Bandery odpowiedzialność za zbrodnię ludobójstwa na Polakach. Nie znajduje to jednak potwierdzenia w materiale źródłowym.

Co ciekawe, podczas spotkania delegacji polskiego i ukraińskiego podziemia w dniu 28 lutego 1944 roku, podjęto temat ewentualnego udziału strony sowieckiej w mordach na Polakach. Przedstawiciel strony polskiej powiedział: „Nie wiemy, kto tym kieruje, wiemy jednak, kto może mieć interes w osłabieniu polskiego elementu na tych ziemiach. Interes mogą mieć przede wszystkim bolszewicy, lecz dotąd nie stwierdzono ich działań w tym kierunku”.

Także przedstawiciel strony ukraińskiej z OUN powiedział, że „zgadza się z poglądem o interesie, jaki mogą mieć bolszewicy w mordowaniu Polaków”, jednak i oni „nie stwierdzili ich akcji w tym kierunku, poza sporadycznymi wypadkami działania band sowieckich na Wołyniu pod przykrywką UPA”.

Sowieci i Polacy

Rozwój sytuacji na Wołyniu wymusił na stronie sowieckiej jeszcze bardziej przychylne stanowisko w stosunku do Polaków tam zamieszkujących niż to wcześniej zakładano. Okazało się bowiem, że oparciem dla partyzantki jest tylko część ludności ukraińskiej, reszta sprzyjała banderowcom i była oparciem dla coraz liczniejszych formacji UPA.

Jak pisze Oksana Petrusewicz: „W kwietniu 1943 r. specjalna dyrektywa KC WKP(b) i CSRP nakazała dowódcom radzieckich zgrupowań partyzanckich okazywanie Polakom wszelkiej pomocy przy organizacji oddziałów i wyposażaniu ich w broń i amunicję. W ten sposób rozpoczęto formowanie proradzieckiego polskiego ruchu partyzanckiego oraz przekształcanie niewielkich oddziałów, złożonych z Polaków, w samodzielne polskie zgrupowanie „Jeszcze Polska nie zginęła”.

Rozwój sytuacji sprawił, że Polacy zamieszkujący Wołyń stali się oparciem dla partyzantki sowieckiej, z drugiej zaś strony, partyzantka ta w wielu miejscach była jedyną siłą broniąca polskich wsi przed zagładą ze strony UPA. Co najmniej 7 polskich samoobron, w tym największa z nich w Przebrażu zawdzięcza swoje przetrwanie partyzantom sowieckim (w tym oficerowi NKWD Iwanowi Prokopiukowi – Ukraińcowi z Odessy). Ten fakt od wielu lat jest ością gardle polskich antykomunistów i wielbicieli sojuszu polsko-ukraińskiego.

Jednak nawet historycy niechętni ZSRR przyznają, że na Wołyniu partyzanci sowieccy stanęli po polskiej stronie i ocalili wiele tysięcy Polaków. Dodajmy, że ponad 60 proc. partyzantów sowieckich to byli Ukraińcy ze wschodu.

Faktu tego nie chciały jednak uznać władze Polskiego Państwa Podziemnego. Po prostu, nie mieściło się im to w głowie. I to właśnie z tych kręgów pochodzą pierwsze spekulacje na temat udziału strony sowieckiej w rozniecaniu polsko-ukraińskiego konfliktu na Kresach. Współpraca samoobron polskich z partyzantką sowiecką odbywała się wbrew oficjalnym dyrektywom Delegatury Rządu RP i dowództwa Armii Krajowej. Od samego początku służby informacyjne Komendy Głównej AK oskarżały partyzantkę sowiecką o inspirowanie i prowokowanie konfliktu polsko-ukraińskiego na Wołyniu.

Fałszywa ocena Warszawy

W „Biuletynie Informacyjnym” (20 maja 1943, nr 20), pisano:

„Rola banderowskiego odłamu OUN w tych tragicznych zajściach nie jest mocno udowodniona. Wiele faktów wskazuje natomiast na to, że właściwymi inspiratorami haniebnego pogromu, w czasie którego wymordowano setki rodzin polskich byli agenci sowieccy. W chwili sporu o Ziemie Wschodnie Moskwa za wszelką cenę dąży do wywołania konfliktu ukraińskiego na tle zadrażnień narodowościowych, aby mieć argument, że ukraińska ludność kresowa nie życzy sobie powrotu państwa polskiego na te ziemie. Ta sama Moskwa jednocześnie dla zatarcia śladów kazała wystąpić swym własnym »dywersantom« przeciwko bandom ukraińskim spod znaku »Tarasa Bulby«. Cele tej podwójnej gry są aż nadto jasne. Oto za jednym zamachem wyniszcza się żywioł polski na kresach i kompromituje wobec świata nacjonalistów ukraińskich”.

Podobne oceny były zawarte w Sprawozdaniu Delegata Rządu na Województwo Wołyńskie Kazimierza Banacha, reprezentującego Stronnictwo Ludowe:

„Bolszewicy mają swoje jaczejki wśród społeczeństwa ukraińskiego i wśród band. Usiłują opanować kierownictwo bandami, a już i obecnie wiele band jest pod ich komendą. Stwarzają pozory, że ludność polską chcą brać w obronę. Wszędzie jednak tam, gdzie ludność zmuszona była z ich opieki korzystać, zmierzają tylko do tego, by z młodzieży polskiej stworzyć komunistyczne oddziały partyzanckie. Jeden z takich oddziałów jest już zorganizowany i przybrał nazwę oddziału im. Tadeusza Kościuszki. W kilku wypadkach stwierdzono, że wśród atakujących ludność polską byli i bolszewicy, którzy przedtem ludności polskiej proponowali pomoc. Wydaje się być prawie pewnym udział inspiracji sowieckiej w akcji mordowania ludności polskiej. Pojawiły się również na Wołyniu liczne oddziały partyzantki sowieckiej. Oddziały te żadnej akcji zaczepnej w stosunku do Niemców nie prowadzą. Wygląda na to, że jest to gromadzenie sił dla akcji w przyszłości. Oddziały te zaopatrywane są z powietrza w broń, amunicję, ludzi, materiały instrukcyjne i propagandowe. Wołyń traktują jako ziemię sowiecką. W tej chwili stanowią one już poważną siłę” Cyt za: M. Siwicki, „Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich”, t. II, Warszawa 1992, ss. 136-137).

Ta ocena, odbiegająca od rzeczywistej sytuacji na Wołyniu, owocowała popełnianiem dalszych błędów i zaniechań. Komenda Główna AK zlekceważyła informacje o zagrożeniu ludności polskiej na Wołyniu przez nacjonalistów ukraińskich, które napływały do Warszawy jeszcze w 1942 roku. Pomimo stanowiska Delegata Rządu na Wołyniu Kazimierza Banacha, który domagał się uzbrojenia oddziałów AK i skierowania ich do obrony ludności polskiej na Wołyniu – dowództwo w Warszawie odmówiło. Płk Jan Rzepecki „Prezes” z KG AK argumentował, że „udostępnienie broni na Kresach roznieciłoby ogień walki do niewyobrażalnych rozmiarów, a opinia światowa uzyskałaby argument, że walka o wschodnią granicę była błędem politycznym”.

Stąd, w decydującym momencie, na Wołyniu praktycznie nie było większych oddziałów AK, wszystkie przygotowania koncentrowały się wokół Akcji „Burza”, która miała pokazać nadchodzącej Armii Czerwonej i władzom w Moskwie, że tereny wschodnie są nadal polskie. Tragizm sytuacji polegał na tym, że w przypadku Wołynia jedynym co można było zrobić, to uratować życie dziesiątków tysięcy ludzi.

Chociaż stanowisko Kazimierza Banacha było bardziej realistyczne, to w praktyce też nie był on w stanie niczego zrobić. Łudził się, że należy prowadzić rozmowy z nacjonalistami ukraińskimi, apelować do nich, by w imię jedności państwa (polskie władze podtrzymywały iluzję istnienia RP na tych terenach, traktując Ukraińców, także nacjonalistów, jako obywateli tego państwa) zaprzestali rzezi. Jednocześnie wydał on, w chwili największego natężenia terroru UPA, w dniu 28 lipca 1943 roku, odezwę do „Obywateli Rzeczypospolitej”. Apelował o przeciwstawienie się rzezi i wzywał do tworzenia samoobrony. Jednocześnie zakazywał wstępowania do policji w służbie niemieckiej oraz dodawał: „Współdziałanie z bolszewikami jest takim samym przestępstwem, jak współdziałanie z Niemcami”.

Ta groźba odnosiła się do w dużej mierze do tych Polaków, którzy wstępowali w szeregi partyzantki sowieckiej, ale ogólny wydźwięk tego dokumentu jest przygnębiający. W czasie, kiedy dziesiątki tysięcy Polaków, pozbawianych oparcia struktur podziemnych Państwa Polskiego, walczyło o życie, Delegat Okręgowy Rządu zakazuje współpracy z siłą, która jest dla wielu polskich wsi jedynym sojusznikiem.

Wracając jeszcze do kwestii błędnej oceny dokonanej przez władze cywilne wojskowe Polskiego Państwa Podziemnego, należy dodać, że miały one jedynie mgliste wyobrażenie o tym, co się dzieje. Jak pisze Władysław Filar:

„Uważano, że napływające informacje o rzeziach są przesadzone, nie wierzono, że w XX wieku może powtórzyć się scenariusz z okresu buntów i powstań kozackich chłopskich”.

Powagę sytuacji dostrzegały tylko struktury podziemne działające na Kresach, choć także z pewnym opóźnieniem. Raport Obszaru Lwowskiego AK w sprawie mordów wołyńskich zawiera smutny wniosek, że „ludność polska czuje się opuszczona przez czynniki rządowe”. Stwierdzano też, że polskie czynniki rządowe zrzucają winę za to, co się stało na Wołyniu „na wszystkich, z wyjątkiem oczywistych głównych sprawców: nacjonalistów ukraińskich z OUN na czele” (W. Filar, „Wydarzenia wołyńskie 1943-1944…”, s. 253).

Próba przerzucenia odpowiedzialności za Wołyń na Rosję (ZSRR) miała i ma wymiar czysto polityczny, celem którego jest „zdjęcie” odium z naszego „strategicznego sojusznika”. Mamy więc do czynienia z próbą zastosowania tzw. polityki historycznej do manipulowania prawdą, nie pierwszy raz zresztą. Na razie z marnym rezultatem, choć należy się liczyć z kolejnymi próbami.

Co w tej sprawie jest najbardziej tragiczne? To, że taki proceder uprawia z reguły strona polska, a nie ukraińska. Poza głosem Mirosława Czecha, nikt inny z Ukraińców tego nie podnosi. Dlaczego? Z prostego powodu – gdyby to przyjąć, wówczas UPA na Wołyniu należałoby uznać za „sowiecką agenturę”, pionka na stalinowskiej szachownicy. A to uderzyłoby w mit UPA jako całkowicie niezależnej ukraińskiej organizacji walczącej o „samostijną” Ukrainę.

Tego, jak się zdaje, „przyjaciele” Ukrainy nie biorą pod uwagę. Strona ukraińska ma zupełnie inną „linię obrony”. Na Wołyniu miała miejsca wojna polsko-ukraińska sprowokowana przez Polaków. Ukraińcy tylko się bronili, a poza tym Polacy współpracowali z Sowietami i Niemcami. W wersji bardziej light mówi się, że po prostu „sytuacja wymknęła się spod kontroli” i ukraińskie chłopstwo dokonało zemsty na Polakach, UPA nie miała z tym nic wspólnego.

Biorąc to pod uwagę, wysiłki naszych „przyjaciół Ukrainy” w rodzaju pana Świrskiego i innych są przez Ukraińców źle widziane. Świadczy to tylko o głupocie autorów tego typu przedsięwzięć mających obiektywnie rzecz biorąc antypolski charakter.

———–

Jan Engelgard
https://myslpolska.info

Za; https://marucha.wordpress.com/2022/05/07/nkwd-upa-i-wolyn/

KOMENTARZE;

minka said

Zaśpiewali w Łodzi „Czerwoną Kalinę”, nazywaną hymnem UPA

6 maj 2022

Jeszcze trochę i dadzą nam powtórkę z historii. WOŁYŃ 2

Olo said

W Polsce czci sie banderowskich nazistów, więc Polska to obecnie państwo stuprocentowo nazistowskie, a przynajmniej jej okupacyjny zarząd z żydobanderowskim Kurduplem na czele.

  • CecylModny said

    Przecież to już jest jawne zakłamywanie historii przez najwyższe szczeble władzy.
    Jedynym lekarstwem na to będzie ujawnienie afery podkarpackiej
    Elon Musk: mistrz wolności słowa czy wilk w owczej skórze? – Ryan Matters
    https://polskawliczbach.blogspot.com/2022/05/elon-musk-mistrz-wolnosci-sowa-czy-wilk.html

     
  • Olo said

    UPA-PiS w Polsce nie przejdzie.

     
  • Ostatnie działania potomka banderowskich bżydali, pszekszczonych na „Polaków”, wnuka kuśnierza, menża potomkini takoż bżydalskiej, pełniącego rolem pezydĘta „Polin”, które une majom zamiara połonczyć zez krainom banderopiteków:

    https://www.prezydent.pl/aktualnosci/wydarzenia/w-poniedzialek-prezydent-przedstawi-miedzynarodowe-kroki-ws-zbrodni-katynskiej,53391

    Une łżą tak często i gęsto, że normalnie nie można nadążyć z prostowaniem tych żydowin.

    Dziennik żydowski „Maariv” ogłosił światu imiona sowieckich oficerów NKWD uczestniczących w mordzie katyńskim.

    Zrodzony w Polsce bżydal Abraham Vidro (Wydra), który mieszka teraz w Tel Awiwie, 21 lipca 1971 r. poprosił pismo o wywiad, bo chciałby, zanim umrze, wyjawić sekret o Katyniu. On opisał spotkanie z innymi trzema bżydalami, oficerami NKWD, w wojskowym obozie wypoczynkowym Rosji. Oni powiedzieli mu, jak uczestniczyli w mordzie Polaków w Katyniu.

    Byli to: sowiecki mjr Joshua Sorokin, por. Aleksander Susłow, por. Samyun Tichonow. Susłow zażądał od Vidro zapewnienia, że nie wyjawi tego sekretu aż do 30 lat po jego śmierci, ale Vidro obawiając się, że tak długo nie pożyje, zdecydował się wyjawić go wcześniej. Mjr Sorokin, ufając Vidro, powiedział: „świat nie uwierzy czego ja byłem świadkiem”.

    Vidro mówił dziennikowi „Maariv”: Bżydalski mjr w sowieckiej tajnej służbie (NKWD) i dwóch innych oficerów bezpieczeństwa przyznali mi się, jak okrutnie mordowali tysiące polskich oficerów w lesie katyńskim. Susłow mówi do Vidro:

    „Chcę ci opowiedzieć o moim życiu. Tylko tobie, ponieważ jesteś bżydalem, jako i ja jestem, czy możemy mówić o wszystkim? To nie robi żadnej różnicy dla nas… Mordowałem polaczków własnymi rękami! I do nich sam strzelałem.”

    Bardzo ważną informację podał pan Aleksander Barkaszow w roku 1994, lider partii o nazwie Rosyjska Jedność Narodowa. W wypowiedzi dla „Życia Warszawy” z 4 października 1994 r. stwierdził:

    „Wiem jaką tragedią jest dla was sprawa katyńska, ale oświadczam: polskich oficerów nie rozstrzelali Rosjanie. Sprawdzaliśmy przynależność etniczną enkawudzistów – wykonawców wyroku. Wszyscy byli bżydalami i wypełniali rozkazy sobie podobnych bżydali, stojących wyżej w ówczesnej hierarchii. Rosjanie są z natury przyjaźnie nastawieni do Polaków”.

    Rzeź 15.000 niewinnych ludzi jest makabrycznym zadaniem nawet dla najbardziej zatwardziałego oprawcy. Stalin (prawdziwe nazwisko w jęz. pol.: Józef Dawid Dżugaszwili) zwrócił się do głowy tajnej policji sowieckiej, psychopatycznego bżydala Ławrentija Berii. Obaj przedyskutowali masowe morderstwo i zdecydowali, że powinno to być wyłącznie zadaniem bżydalów, którzy zajmowali czołowe stanowiska w tajnym aparacie. Ich odwieczna nienawiść do Polaków była powszechnie znana.

    Za:

    https://web.archive.org/web/20200419173215/https://www.salon24.pl/u/konfederat1000/991070,izraelska-gazeta-donosi-jak-zydzi-mordowali-polakow

    ________________________________

    Konieczne będzie polskie śledztwo w sprawie teorii i praktyk spiskowych popełnionych na Narodzie Polskim przeze sznoblowatych gadów gadzinowiczów gadowskich.

    https://scontent.flhr6-1.fna.fbcdn.net/v/t39.30808-6/277461779_133882999200280_2460887472687983430_n.jpg?_nc_cat=107&ccb=1-6&_nc_sid=dbeb18&_nc_ohc=2U-DoFUHpRMAX-BmT-Q&_nc_ht=scontent.flhr6-1.fna&oh=00_AT9H6U7PKrbLEWFZlhxkTMlzrwu5EyZiBkCydSRPFNe7QA&oe=627D49AD

  • Lily said

    Zmienili nazwe wsi Grenowka (gniazdo rodowe
    Franciszki Swiatkowskiej) na Lupolowie.
    KTO,stal za TYM?.
    P. Franciszka,to babka blizniakow.

     
  • osoba prywatna said

    „Mój braciszek ssał pierś zamordowanej mamy.” Wspomnienia świadka rzezi wołyńskiej Stefanii Pasieki
    https://gloria.tv/share/HCuQMAaSAtDX3uQMckYgoDfkE

     
  • ! said

    A ja tu kilka lat temu pisałem, że w pewnym mieście na Pomorzu ma sklepy facet rodem z Inowrocławia na Kujawach co rozgaduje po okolicy, że UPA to byli Rosjanie. Takich jak on jest więcej.

     
  • Mg-42 said

    Dzisiejsi ludzie wladzy ktora rzadzi nami To jest poprostu ;;;;;;ludzkie gowno;;;ktore trzeba uprzatnac SILA

     
  • osoba prywatna said

    miałem SEN

    morawiecki,

    duda,

    kaczyński,

    szumowski,

    i wielu innych,

    znanych i nie znanych,

    wisieli na cienkich,

    stalowych linkach,

    nago.

    wszyscy mieli założone

    błazeńskie czapki z dzwoneczkami,

    widać było kto obrzezany,

    a kto nie.

    ptaki wydziobały już oczy,

    te z długimi dziobami,

    chyba wrony wydziobywały przez uszy szarą tkankę,

    nikt ich nie żałował,

    lud potraktował ich sprawiedliwie

    za prawdę,

    która ujrzała światło dzienne

    – nie ma litości za przewinienia pewnego typu

    – autor nieznany

     
  • osoba prywatna said

    Szuchewycz, syn mordercy Polaków
    https://gloria.tv/post/XnG3cUdr7Rce2XTu3r9nz6CUp

     
  • osoba prywatna said

Magdalena said

Kto finansuje wojnę na Ukrainie, i dlaczego znowu Polska?

  • Zbyszko said

    Wychodzi na to, że przeżywamy obecnie (w polityce) czasy, może nie ostateczne, ale jakieś docelowe w których z Polski powstanie jakiś ukropol, zwany wcześniej np międzymorzem. Ukropol będzie miał Rosję za głównego wroga, Rosję, która mogłaby pomóc nam Polakom wyzwolić się z tych kleszczy.

    W tych czasach docelowych wychodzi na światło dzienne prawdziwe oblicze niektórych wcześniej patriotycznych, narodowych, a nawet katolickich, organizacji, portali, telewizji itd, których zadaniem było zgromadzenie wokół siebie tych właśnie środowisk w których działały, oczekiwanie w uśpieniu na sygnał czasów docelowych, by ostatecznie uderzyć wspólnie w jednej już koalicji z jawnymi wrogami Polski, na podstawy bytu narodowego Polaków.
    Wychodzi na to, że ta cała Reduta jest jednym z takich uśpionych koni trojańskich.

    A nie ulega już teraz wątpliwości, że ten normalny świat wartości chrześcijańskich nie jest ulokowany za naszą zachodnią granicą, jak nam do tej pory wichrzyciele próbowali i nadal próbują wmawiać, ale jak widać to właśnie w Rosji np obowiązuje zakaz propagowania wszelkiej demoralizacji, zdziczenia itd, a Putin odbudował wszystkie cerkwie zniszczone przez komunistów i sam jest wiernym Prawosławia.

    Ale jak widać, Polaczkom można wmówić wszystko.

     
  • Lily said

    Zapamietajcie To,
    dotyczy To Licznych osobnikow.
    „Modla Sie Pod Figura,a MAJA Diabla Za Skora”.
    „Po Owocach Ich Rozpoznacie”.

     
  • Sudbina Srba said

    Znakomite przemowienie z Poludniowej Afryki: Mocno polecam

    Allan Hashem – 📣SHARE SHARE SHARE 📣 One of the most… | Facebook

  • Tomek Zasada said

    Komenda Główna AK zlekceważyła informacje o zagrożeniu ludności polskiej na Wołyniu przez nacjonalistów ukraińskich, które napływały do Warszawy jeszcze w 1942 roku. Pomimo stanowiska Delegata Rządu na Wołyniu Kazimierza Banacha, który domagał się uzbrojenia oddziałów AK i skierowania ich do obrony ludności polskiej na Wołyniu – dowództwo w Warszawie odmówiło. Płk Jan Rzepecki „Prezes” z KG AK argumentował, że „udostępnienie broni na Kresach roznieciłoby ogień walki do niewyobrażalnych rozmiarów, a opinia światowa uzyskałaby argument, że walka o wschodnią granicę była błędem politycznym”.

    Ciekawe, co o tym wiedzial Londyn i Churchill i czy decyzja KG AK o nie interweniowaniu na Wolyniu byla samodzielną decyzją AK. Dlaczego „Rząd Polski” w Londynie zdradził Polaków na Wolyniu? Dlaczego zbrodnie Ukraińców na Wołyniu były owiane tajemnicą po wojnie? Czyżby głównie dlatego, że Ukraińcy byli od zawsze postrzegani na „zachodzie” jako ewentualny sojusznik w walce z Rosją? I dlaczego Brytyjczycy boją się odtajnić archiwa Churchilla tyle lat po tej wojnie? Polska wielokrotnie została zdradzona przez tzw. „zachód”, a jednak uparcie trzyma się tego kierunku rozwoju. Bardzo to dziwne i przykre.

     
  • Józef said

    A moim zdaniem ówczesny szef NKWD niejaki Beria byłby zdolny do takiej perfidnej gry i nawet do jeszcze gorszych.
    Skoro stworzył tzw. „oddziały zaporowe”, które krasnoarmiejcom cofającym się pod naporem dużo silniejszego wroga strzelały w plecy, a uwolnionych w 1945 roku jeńców sowieckich wysyłał na 10 lat do gułagów (kto z nich przeżył niemiecką niewolę, to bardzo często nie miał już sił, aby przeżyć Kołymę albo Workutę – stąd m.in. tak wielkie straty ludnościowe ZSRR, przypisywane drugiej wojnie światowej), to dlaczego nie miałby wysyłać prowokatorów, którzy organizowaliby ukraińską hołotę spod znaku UPA do mordowania Polaków?
    Czy zastanawialiście się, dlaczego rzeź wołyńska miała miejsce dopiero w połowie 1943 roku, dopiero dwa lata po tym, jak Niemcy uderzyły na ZSRR i jednocześnie w momencie, kiedy Niemcy już wojnę na froncie wschodnim przegrywały, gdy tymczasem ludność żydowską Ukraińcy wymordowali w połowie 1941 roku, niezwłocznie po wejściu Niemców na te tereny?
    Czy wiecie w ogóle, kto to był ten Beria? I dlaczego etniczni Rosjanie (nie przebierańcy) tak bardzo go nienawidzili? I jak skończył?
    Dla tych, którzy nie wiedzą, był jednym z ludzi (obok Dżugaszwilego – ksywa „Stalin” i kilku innych), którzy podpisali rozkaz zamordowania polskich oficerów w Katyniu; dokumenty te odtajnił dopiero prawdziwy Rosjanin Jelcyn.

     
  • Ad. Józef

    Odkrywasz Pan dawno odkryte i przy tym przeinaczasz fakty i daty o mordowaniu. Poza tym powtarzasz Pan parchate słowotwórstwo „rzeź wołyńska”. Rzeź dotyczyć może bydła, a nie ludzi i nie był to tylko Wołyń. I jeszcze poza tym ten „prawdziwy” Rosjanin nazywał się naprawdę Jelzman. A zasłynął głównie tym, że sprowadził Rosję do rynsztoka. Taka to była ptica!

  •  

Jedna odpowiedź na “NKWD, UPA i Wołyń”

  1. Reduta Dobrego Imienia to ściema. To ideologiczna klaka PiS. Nie jest zainteresowana odkryciem przed opinią publiczną prawdy o okolicznościach i przyczynach powstania neologizmu „polskie obozy koncentracyjne”. – To robota USA, CIA wraz z podległą im wówczas organizacji Gellena.

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: