Watykan ma nadzieję, że hinduistyczne bałwochwalstwo przyniesie światło i nadzieję do świata ciemności i rozpaczy

„Przetoż umiłowani moi oddalajcie się od służby bożkom” (1 Kor 10,14); „Dzieci, trzymajcie się od bożków. Amen” (1 J 5,21).

Watykan ma nadzieję, że hinduistyczne bałwochwalstwo przyniesie światło i nadzieję do świata ciemności i rozpaczy

Coroczna wiadomość na Diwali…

To znowu ta pora roku, kiedy sekta Novus Ordo gratuluje Hindusom świętowania „światła”, znanego jako Diwali lub Deepavali, które w tym roku obchodzone jest 4 listopada.

Tegoroczne przesłanie, wysłane przez „kardynała” Miguela Ángela Ayuso Guixota z tzw. Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego, nosi złowieszczy tytuł: „Chrześcijanie i Hindusi: Razem wnoszą światło w życie ludzi w czasach rozpaczy”. Jakie może to być pełne nadziei światło? Dowiedzmy Się.

List zaczyna się od wyrażonego przez „kardynała” pragnienia, aby obchodzenie bałwochwalczej uczty hinduskiej

   „nawet pośród niepokoju i niepewności wynikającej z obecnej pandemii i wynikających z niej światowych kryzysów, rozświetliło wasze życie, domy i społeczności nadzieją. dla lepszej przyszłości!”

Nie wyjaśniono dokładnie, w jaki sposób celebrowanie święta religii tak bałwochwalczej w klasycznym znaczeniu tego terminu, jak hinduizm, może przynieść „nadzieję na lepszą przyszłość”.

Pewne jest to, że taka idea nie jest zgodna z Ewangelią naszego Błogosławionego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa: „Przetoż umiłowani moi oddalajcie się od służby bożkom” (1 Kor 10,14); „Dzieci, trzymajcie się od bożków. Amen” (1 J 5,21).

Nawet jeśli przestrzeganie Deepavali mogłoby przynieść nadzieję, byłaby to w najlepszym razie naturalna nadzieja, to znaczy byłaby ufnym oczekiwaniem na naturalną poprawę w doczesnym świecie. Ale w najlepszym razie byłoby to błogosławieństwo jedynie tymczasowe, które jest niczym w porównaniu z wiecznością. Wszystkie doczesne dobrodziejstwa na tym świecie na nic się nie zdadzą, jeśli w końcu dusza zostanie utracona: „Na cóż korzyść człowiekowi, jeśli cały świat pozyska, a poniesie stratę swojej duszy?” (Mk 8,36).

Rosnąca świadomość potrzeby bycia ze sobą i przynależności do siebie w obecnym okresie pandemii domaga się coraz częstszego szukania sposobów niesienia światła nadziei tam, gdzie panuje niezgoda i podziały, dewastacja, deprawacja i dehumanizacja.  Tylko dzięki większej świadomości wśród nas, że wszyscy jesteśmy sobą nawzajem, że jesteśmy dla siebie braćmi i siostrami (por. Papież Franciszek, Encyklika Fratelli Tutti – O braterstwie i przyjaźni społecznej, 3 października 2020 r.) i że mamy współodpowiedzialność za siebie nawzajem i za planetę, która jest naszym „wspólnym domem”, czy możemy próbować podnieść nas z jakiejkolwiek rozpaczy.

Zauważ, że o konieczności Jezusa Chrystusa i Jego łaski w ogóle się nie wspomina ani nawet nie wspomina. „Nadzieja”, którą sekta Vaticanum II głosi w tym orędziu bierze swój początek w człowieku, w naturze, a nie w Bogu czy w łasce. To jest naturalizm!

Następnie „kardynał” Guixot powtarza się:

W czasach kryzysu, podczas gdy tradycje religijne – jako skarbnice wieków mądrości – mają moc podnoszenia naszego słabnącego ducha, mają również zdolność pomagania jednostkom i społecznościom w przestawieniu życiowego kompasu z nadzieją, ze spojrzeniem utkwionym poza ich teraźniejszość rozpacz. Przede wszystkim pouczają i zachęcają swoich wyznawców, aby przy użyciu wszelkich dostępnych środków wyciągali rękę do tych, którzy odczuwają poczucie beznadziejności, aby dać im nadzieję.

Zobaczcie! Wszystkie religie mają moc wzbudzania nadziei! Jak to? To proste: wszystkie są „repozytoriami wieków mądrości”, według postkatolickiego Watykanu. Ile więcej Naturalista może uzyskać? O ile bardziej oczywiste musi stać się odstępstwo, zanim ludzie w końcu zobaczą, co się dzieje?

Bluźniercze przesłanie kończy się następująco:

Jako wierzący zakorzenieni w naszych własnych tradycjach religijnych oraz jako osoby ze wspólną wizją i wspólną odpowiedzialnością za ludzkość, w szczególności za cierpiącą ludzkość, obyśmy my, chrześcijanie i hindusi, indywidualnie i zbiorowo, łącząc ręce z ludźmi innych tradycji religijnych i dobrej woli, dotarli do ludzi, którzy są w rozpaczy, aby wnieść światło w ich życie!

Życzymy wszystkim szczęśliwego Diwali!

Nie, nie szczęśliwy Deepavali! Katolicy nie mogą udawać, że w obchodzeniu bałwochwalczego święta można znaleźć jakiekolwiek prawdziwe szczęście, które wywodzi się z niego, a nawet wiąże się z nim! I nigdy nie chcielibyśmy, żeby Hindusi szukali w nim szczęścia, bo nigdy nie będą mogli go znaleźć w fałszywych światłach Diwali. Kiedy człowiek stoi na skraju urwiska, nie życzymy mu „szczęśliwego pójścia naprzód”!

Żeby Watykan utwierdzał Hindusów w ich fałszywej religii, udając, że jest dla nich nadzieja na lepszą przyszłość, – podczas gdy ich dusze pozostają pogrążone w grzechu i w tym, co papież Pius XI nazwał „ciemnością bałwochwalstwa”, – jest wielką duchową zbrodnią. Jak retorycznie spytał św. Paweł, „jaką społeczność ma światłość z ciemnością?” (2 Kor 6:14).

W XIX wieku ks. Michael Müller (1825-99) trafił w sedno, gdy zauważył: „Bezbożnością jest mówić: ‚Szanuję każdą religię’. W równym stopniu cnota, fałsz tak samo jak prawda, nieuczciwość tak samo jak uczciwość, piekło tak samo jak niebo” (The Church and Her Enemies [Nowy Jork, NY: Benziger Brothers, 1880], s. 287). I to jest dokładnie to, co robi sekta Vaticanum II, zachęcając Hindusów do przestrzegania ich bałwochwalstwa.

Aby przynajmniej rzucić okiem na to, jak mroczne jest to bałwochwalstwo, musimy przypomnieć sobie, jakich hinduskich bogów czczono na Diwali, według Wikipedii: W wigilię święta „rodziny ofiarowują modlitwy (pudżę) Lakszmi i Ganeśi, i składają ofiary z dmuchanego ryżu, cukierków, ciastek ryżowych i bataszy (ciastek z pustym cukrem)”. Ganesha jest hinduskim bogiem początków, nauki i mądrości; a Lakshmi jest boginią bogactwa, fortuny i dobrobytu, jak zaznaczono w odpowiednich wpisach w Wikipedii. Stwierdzenie, że wielbienie Ganeśi i Lakszmi na Diwali przyczyni się do pełnej nadziei, pełnej światła przyszłości, jest nie tylko herezją, ale i bluźnierstwem!

Według nieistniejącej już organizacji informacyjnej Novus Ordo Zenit, hinduska uczta „opiera się na starożytnej mitologii [i] reprezentuje zwycięstwo prawdy nad kłamstwem, światła nad ciemnością, życia nad śmiercią i dobra nad złem. Właściwa uroczystość trwa trzy dni, rozpoczynając nowy rok, pojednanie rodzinne, zwłaszcza między braćmi i siostrami, i kult Boga [sic]”.

Uwielbienie Boga? Nie! Bożki Ganesh i Lakshmi nie są Bogiem, są demonami! „Albowiem wszyscy bogowie pogan są diabłami…” (Ps 95:5). Jednak ohydny Sobór Watykański II (1962-65) naucza, że „w hinduizmie ludzie kontemplują boską tajemnicę i wyrażają ją poprzez niewyczerpaną obfitość mitów i poprzez wnikliwe dociekania filozoficzne” (Dekret Nostra aetate, 2). Ponadto oburzająco ogłosił, że „Kościół katolicki nie odrzuca niczego, co jest prawdziwe i święte w [innych] religiach. Ze szczerym szacunkiem odnosi się do tych sposobów postępowania i życia, tych nakazów i nauk, które chociaż różnią się pod wieloma względami od tych, które wyznaje i głosi, często jednak odbijają promień tej Prawdy, która oświeca wszystkich ludzi” (tamże). .

Jakie piekielne credo ma religia Vaticanum II! Dopiero kilka lat po śmierci ostatniego uznanego papieża (Pius XII, zm. 1958) przeszli od „ciemności bałwochwalstwa” do „kontemplacji boskiej tajemnicy”, która „odbija promienie boskiej Prawdy” w tym to samo bałwochwalstwo!

Prawdziwy katolicyzm nie boi się nazywać bałwochwalstwa po imieniu i potępiać go jako duchowej ciemności, bo tak naprawdę; nie dąży do zniszczenia, ale do nawrócenia i wiecznego szczęścia tych, którzy są nieszczęśliwie uwikłani w służbę bożkom. W ten sposób odzwierciedla Boską misję Kościoła nawracania narodów do Jezusa Chrystusa i Jego Mistycznego Ciała, Kościoła (por. Mk 16,15-16; 1 Kor 12,27; por. 1 Tm 2,4).

Podsumowując: prawdziwy Kościół Katolicki odrzuca hinduizm jako „ciemność bałwochwalstwa”, podczas gdy sekta Vaticanum II raduje się hinduizmem jako „ludźmi kontemplującymi boską tajemnicę” i reprezentującymi „zwycięstwo… światła nad ciemnością. ”

Jednak nasz Błogosławiony Pan powiedział: „”Ja przyszedłem na świat jako światło, aby każdy, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności.” (J 12,46). Rzeczywiście, tylko Jezus Chrystus jest „światłem, które świeci w ciemności, aby ciemność go nie ogarnęła” (J 1,5). Tylko On jest „światłem prawdziwym, które oświeca każdego człowieka, który przychodzi na ten świat” (J 1, 9).

Niech wszyscy odrzucą i gardzą ciemnością Diwali!

___

Tłum. M.Jasińska

Źródło obrazu: shutterstock.com (sattra yothakhammee)

Za;

Vatican hopes Hindu Idolatry will bring Light and Hope to World of Darkness and Despair

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: