Samotna modlitwa papieża przed bazyliką Świętego Piotra. „Scena, jakiej świat nie widział”

Fot. Reuters/Forum

„Nie jest to czas Twojego sądu, ale naszego osądzenia: czas wyboru tego, co się liczy, a co przemija, oddzielenia tego, co konieczne od tego, co nim nie jest. Jest to czas przestawienia kursu życia ku Tobie, Panie, i wobec innych”

Samotna modlitwa papieża na Placu Świętego Piotra

Fot. Reuters/Forum

Do przyjęcia Pana Boga oraz mocy wiary, która wyzwala ze strachu i daje nadzieję zachęcił papież  w piątkowej, wieczornej homilii poprzedzającej nadzwyczajne błogosławieństwo „Urbi et Orbi”. Franciszek przewodniczył modlitwie na dziedzińcu bazyliki watykańskiej.

To był niezwykły widok: papież zwracający się na pustym placu Świętego Piotra do Boga i proszący Go o błogosławieństwo oraz umocnienie w czas niepokoju. Franciszek adorował Najświętszy Sakrament i modlił się przed cudownymi wizerunkami: obrazem Maryi – Ocalenia Ludu Rzymskiego (Salus Populi Romani) z Bazyliki Matki Bożej Większej oraz krzyżem z kościoła pod wezwaniem świętego Marcelego. Rzymianie w minionych wiekach prosili przed nimi o ustanie epidemii i zostali wysłuchani, co potwierdzają liczne dokumenty.

Fot. Reuters/Forum

Nabożeństwo, które obywało się pomimo padającego deszczu, z udziałem jedynie asysty liturgicznej, rozpoczęło się odmówieniem przez Franciszka krótkiej modlitwy. Papież prosił w niej Boga o to, by pocieszył swe dzieci i otworzył ich serca na nadzieję, „abyśmy poczuli Twoją obecność wśród nas”. Następnie odczytano fragment Ewangelii Świętego Marka, mówiący o spotkaniu Jezusa z uczniami na wzburzonym jeziorze, które On uspokoił swoim słowem po ich słowach pełnych wyrzutu: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?”.

Następnie zabrał głos Ojciec Święty. Zauważył, że tak jak w tym fragmencie Ewangelii również dzisiaj wydaje się, iż zapadł wieczór, a wszystko ogarnięte jest pustką, która paraliżuje. Podobnie jak uczniowie uświadomiliśmy sobie, że jesteśmy w tej samej łodzi, wszyscy słabi i zdezorientowani, ale jednocześnie wszyscy potrzebujący wzajemnego pocieszenia i wsparcia. Natomiast Pan Jezus spokojnie śpi, ufając Ojcu. Gdy został zbudzony, po uciszeniu wiatru i wody, zwrócił się do uczniów z odcieniem wyrzutu: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”.

Franciszek podkreślił, że nikomu nie zależy na nas bardziej, niż Panu Jezusowi. Natomiast burza odsłania naszą bezradność i fałszywe przesłanki, na których zbudowaliśmy nasze życie, starając się ukryć swój egoizm. Kilkakrotnie papież przytoczył słowa Jezusa z Ewangelii: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”. Zaznaczył, że obecnie konieczne jest dokonanie rachunku sumienia z naszego stylu życia, stosunku do siebie nawzajem, a także do Ziemi, będącej naszym wspólnym domem.

„Nie jest to czas Twojego sądu, ale naszego osądzenia: czas wyboru tego, co się liczy, a co przemija, oddzielenia tego, co konieczne od tego, co nim nie jest. Jest to czas przestawienia kursu życia ku Tobie, Panie, i wobec innych” – wskazał Ojciec Święty.

Zachęcił do odkrycia, że nasze życie jest utkane i podtrzymywane przez zwykłych ludzi: lekarzy, pielęgniarzy i pielęgniarki, pracowników supermarketów, sprzątaczki, opiekunki, przewoźników, stróżów porządku, księży, zakonnice i bardzo wielu innych, którzy zrozumieli, że nikt nie zbawia się sam i jesteśmy wezwani do budowania jedności.

Podkreślił także znaczenie modlitwy. „Zaprośmy Jezusa do łodzi naszego życia. Przekażmy Mu nasze lęki, aby On je pokonał. Podobnie jak uczniowie doświadczymy, że z Nim na pokładzie nie dojdzie do katastrofy. Bo Boża moc polega na skierowaniu ku dobru wszystkiego, co się nam przytrafia, także rzeczy złych. Wnosi On w nasze burze pokój ducha, bo z Bogiem życie nigdy nie umiera” – stwierdził Franciszek.

Zachęcił do rozbudzenia solidarności, wiary i nadziei. Wskazał, że przyjęcie krzyża oznacza odnalezienie odwagi, by wziąć w ramiona wszystkie przeciwności obecnego czasu. „W Jego krzyżu zostaliśmy zbawieni, aby przyjąć nadzieję i pozwolić, aby to ona umocniła i wspierała wszystkie środki i możliwe drogi, które mogły by nam pomóc strzec siebie oraz strzec innych. Przyjąć Pana, aby przyjąć nadzieję. Oto moc wiary, która wyzwala ze strachu i daje nadzieję” – podkreślił Ojciec Święty.

Kończąc papież zawierzył świat Panu Bogu. „Panie, pobłogosław świat, daj zdrowie ciałom i pocieszenie sercom. Chcesz, byśmy się nie lękali. Ale nasza wiara jest słaba i boimy się. Ale Ty, Panie, nie zostawiaj nas na łasce burzy. Powtórz raz jeszcze: «Wy się nie bójcie!». A my, razem z Piotrem, «wszystkie troski przerzucamy na Ciebie, gdyż Tobie zależy na nas»” – powiedział Franciszek na zakończenie swego rozważania.

Następnie podszedł do ustawionych przy kolumnach przed głównym wejściem do bazyliki dwóch wizerunków: najpierw do ikony Matki Bożej Salus Populi Romani (Ocalenie Ludu Rzymskiego) z bazyliki Matki Bożej Większej, a potem do cudownego krucyfiksu z kościoła św. Marcelego przy via del Corso w centrum Rzymu. Modlił się przed nimi dłuższą chwilę, ucałował też stopy figury Zbawiciela. W tym czasie kantorzy odśpiewali pochodzącą z III wieku modlitwę Sub Tuum praesidium (Pod Twoją obronę) i wielkopostną antyfonę Adoramus te Christe et benedicimus tibi, quia per crucem tuam redemisti mundum („Kłaniamy Ci się, Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż swój świat odkupił”).

Następnie rozpoczęła się adoracja eucharystyczna przed Najświętszym Sakramentem, wystawionym na ołtarzu umieszczonym na dziedzińcu bazyliki św. Piotra. Kantorzy odśpiewali hymn Adoro te devote („Zbliżam się w pokorze”), przypisywany św. Tomaszowi z Akwinu. Po dłuższej modlitwie w ciszy odmówiono rozbudowaną modlitwę błagalną w formie litanii, w której znalazło się m.in. wezwanie o wybawienie ludzi od epidemii.

A po odśpiewaniu hymn Tantum ergo Sacramentum („Przed tak wielkim Sakramentem”) papież wyszedł przed bazylikę, by udzielić Najświętszym Sakramentem nadzwyczajnego błogosławieństwa apostolskiego Urbi et Orbi („Miastu [Rzymowi] i Światu”). W tym momencie zabrzmiały dzwony tej świątyni.

Archiprezbiter Bazyliki Świętego Piotra kardynał Angelo Comastri ogłosił, że ci wszyscy, którzy uczestniczyli w tym błogosławieństwie za pośrednictwem radia, telewizji i innych środków przekazu, mogą uzyskać odpust zupełny pod zwykłymi warunkami ustanowionymi przez Kościół.

Na zakończenie kantorzy odśpiewali Laudate Dominum omnes gentes.

Salus Populi Romani to wizerunek Matki Bożej, patronki Rzymu. Tradycja łączy tę bizantyjską ikonę z zakończeniem zarazy z 539 r. Modlił się przed nią także papież Grzegorz XVI w czasie epidemii cholery w 1837 r.

Z kolei z czczonym w kościele św. Marcelego XIV-wiecznym krucyfiksem związane są dwa wydarzenia z XVI wieku, uznawane za cudowne. Najpierw w 1519 r. jako jedyny element wyposażenia ocalał on z pożaru tej świątyni. Trzy lata później zaś niesiony był w procesji pokutnej, z którą łączy się ustanie w Rzymie epidemii dżumy.

Przed wizerunkami z rzymskiej bazyliki Santa Maria Maggiore i kościele San Marcello al Corso papież Franciszek modlił się podczas prywatnej pielgrzymki 15 marca, prosząc Boga o zakończenie pandemii koronawirusa.

Uroczystego błogosławieństwa Urbi et Orbi, połączonego z możliwością uzyskania odpustu zupełnego, udziela ze środkowego balkonu bazyliki św. Piotra nowo wybrany papież. Udziela go także w każdą Wielkanoc i Boże Narodzenie. Dzisiejsze błogosławieństwo Urbi et Orbi miało więc charakter nadzwyczajny.

Oto tekst papieskiego rozważania w tłumaczeniu na język polski:

„Gdy zapadł wieczór” (Mk 4, 35). Tak zaczyna się usłyszana przez nas Ewangelia. Od tygodni wydaje się, iż zapadł wieczór. Na naszych placach, ulicach i miastach zebrały się gęste ciemności; ogarnęły nasze życie, wypełniając wszystko ogłuszającą ciszą i posępną pustką, która paraliżuje wszystko na swej drodze. Czuje się je w powietrzu, dostrzega w gestach, mówią o tym spojrzenia.

Przestraszyliśmy się i zagubiliśmy. Podobnie jak uczniów z Ewangelii ogarnęła nas niespodziewana i gwałtowna burza. Uświadomiliśmy sobie, że jesteśmy w tej samej łodzi, wszyscy słabi i zdezorientowani, ale jednocześnie ważni, wszyscy wezwani do wiosłowania razem, wszyscy potrzebujący, by pocieszać się nawzajem. Na tej łodzi… jesteśmy wszyscy. Tak jak ci uczniowie, którzy mówią jednym głosem i wołają w udręce: „giniemy” (w. 38), tak i my zdaliśmy sobie sprawę, że nie możemy iść naprzód każdy na własną rękę, ale jedynie razem.

Łatwo odnaleźć się w tym opowiadaniu. To, co trudno zrozumieć, to postawa Jezusa. Podczas gdy uczniowie są naturalnie zaniepokojeni i zrozpaczeni, On przebywa na rufie, w tej części łodzi, która idzie na dno jako pierwsza. I co czyni? Mimo rozgardiaszu śpi spokojnie, ufając Ojcu – to jedyny raz w Ewangelii, gdy widzimy Jezusa śpiącego. Kiedy następnie został zbudzony, uciszywszy wiatr i wody, zwraca się do uczniów z tonem wyrzutu: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?” (w. 40).

Postarajmy się to zrozumieć. Na czym polega brak wiary uczniów, w odróżnieniu od ufności Jezusa? Oni nie przestali w Niego wierzyć, istotnie, wzywają Go. Ale zobaczmy, jak Go wzywają: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?” (w. 38). Nie obchodzi Cię to: myślą, że Jezus się nimi nie interesuje, że się o nich nie troszczy. Wśród nas, w naszych rodzinach, jedną z rzeczy, która boli najbardziej, jest to, kiedy słyszymy: „Czy tobie na mnie nie zależy?”. To zdanie boli i rozpętuje burze w sercach. Musiało też wstrząsnąć Jezusem. Bo nikomu nie zależy na nas bardziej, niż Jemu. Istotnie, kiedy został wezwany, natychmiast ocalił swoich załamanych uczniów.

Burza odsłania naszą bezradność i odkrywa te fałszywe i niepotrzebne pewniki, z jakimi zbudowaliśmy nasze programy działania, nasze plany, nasze nawyki i priorytety. Pokazuje nam, jak uśpiliśmy i porzuciliśmy to, co karmi, podtrzymuje i daje siłę naszemu życiu i naszej wspólnocie. Burza odsłania wszystkie postanowienia, by „zapakować” i zapomnieć o tym, co karmiło dusze naszych narodów; wszystkie te próby znieczulenia pozornie „zbawczymi” nawykami, niezdolnymi do odwoływania się do naszych korzeni i przywoływania pamięci naszych starszych, pozbawiając nas tym samym odporności niezbędnej do stawienia czoła przeciwnościom losu.

Wraz z burzą opadła maska tych stereotypów, za pomocą których ukrywaliśmy nasze „ego”, stale się martwiąc o własny obraz. Po raz kolejny odkryto tę (błogosławioną) wspólną przynależność, od której nie możemy uciec: przynależność jako braci.

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”. Panie, dziś wieczorem Twoje Słowo uderza i dotyka nas wszystkich. W tym naszym świecie, który kochasz bardziej niż my, ruszyliśmy naprzód na pełnych obrotach, czując się silnymi i zdolnymi do wszystkiego. Chciwi zysku, daliśmy się pochłonąć rzeczom i oszołomić pośpiechem. Nie zatrzymaliśmy się wobec Twoich wezwań, nie obudziliśmy się w obliczu wojen i planetarnych niesprawiedliwości, nie słuchaliśmy wołania ubogich i naszej poważnie chorej planety. Nadal byliśmy niewzruszeni, myśląc, że zawsze będziemy zdrowi w chorym świecie. Teraz, gdy jesteśmy na wzburzonym morzu, błagamy cię: „Zbudź się Panie!”.

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?” Panie, kierujesz do nas apel, apel o wiarę. Nie polega ona na tym, żeby być przekonanym, że istniejesz, ale na tym, by przyjść do Ciebie i zaufać Tobie. W tym Wielkim Poście rozbrzmiewa Twój naglący apel: „Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem” (Jl 2, 12). Wzywasz nas, byśmy wykorzystali ten czas próby jako czas wyboru. Nie jest to czas Twojego sądu, ale naszego osądzenia: czas wyboru tego, co się liczy, a co przemija, oddzielenia tego, co konieczne od tego, co nim nie jest. Jest to czas przestawienia kursu życia ku Tobie, Panie, i ku innym. I możemy spojrzeć na wielu przykładnych towarzyszy drogi, którzy w obliczu strachu zareagowali oddając swoje życie. To sprawcza moc Ducha wylana i ukształtowana w odważnych i wielkodusznych aktach poświęcenia się. Jest to życie Ducha zdolne do wyzwolenia, docenienia i ukazania, że nasze życie jest utkane i podtrzymywane przez zwykłych ludzi – zwykle zapomnianych – którzy nie pojawiają się w nagłówkach gazet i magazynów, ani na wielkich wybiegach ostatniego spektaklu, ale bez wątpienia zapisują dziś decydujące wydarzenia naszej historii: lekarze, pielęgniarze i pielęgniarki, pracownicy supermarketów, sprzątaczki, opiekunki, przewoźnicy, stróżowie porządku, wolontariusze, księża, zakonnice i bardzo wielu innych, którzy zrozumieli, że nikt nie zbawia się sam. W obliczu cierpienia, gdzie miarą jest prawdziwy rozwój naszych narodów, odkrywamy i doświadczamy modlitwy arcykapłańskiej Jezusa: „aby wszyscy stanowili jedno” (J 17, 21). Ileż osób codziennie wykazuje się cierpliwością i wlewa nadzieję, starając się nie siać paniki, lecz współodpowiedzialność. Iluż ojców, matek, dziadków i babć, nauczycieli ukazuje naszym dzieciom, za pomocą małych, codziennych gestów, jak stawić czoło kryzysowi i przejść przez niego, dostosowując nawyki, wznosząc oczy i rozbudzając modlitwę. Ileż osób się modli, ofiarowuje i wstawia się dla dobra wszystkich. Modlitwa i cicha posługa: to nasza zwycięska broń.

Fot. Reuters/Forum

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”. Początkiem wiary jest świadomość, że potrzebujemy zbawienia. Nie jesteśmy samowystarczalni, sami toniemy; potrzebujemy Pana jak starożytni żeglarze gwiazd. Zaprośmy Jezusa do łodzi naszego życia. Przekażmy Mu nasze lęki, aby On je pokonał. Podobnie jak uczniowie doświadczymy, że z Nim na pokładzie nie dojdzie do katastrofy. Bo Boża moc polega na skierowaniu ku dobru wszystkiego, co się nam przytrafia, także rzeczy złych. Wnosi On w nasze burze pokój ducha, bo z Bogiem życie nigdy nie umiera.

Pan rzuca nam wyzwanie i w czasie burzy zaprasza nas do rozbudzenia i uaktywnienia solidarności i nadziei zdolnych nadać trwałość, wsparcie i znaczenie tym godzinom, w których wszystko wydaje się tonąć. Pan budzi się, aby rozbudzić i ożywić naszą wiarę paschalną. Mamy kotwicę: w Jego krzyżu zostaliśmy zbawieni. Mamy ster: w Jego krzyżu zostaliśmy odkupieni. Mamy nadzieję: w Jego krzyżu zostaliśmy uzdrowieni i ogarnięci, aby nic i nikt nas nie oddzielił od Jego odkupieńczej miłości. Pośród izolacji, w której cierpimy z powodu braku uczuć i spotkań, doświadczając braku wielu rzeczy, po raz kolejny posłuchajmy wieści, która nas zbawia: On zmartwychwstał i żyje obok nas. Pan nas wzywa ze swego krzyża do odkrycia na nowo życia, które nas czeka, do spojrzenia na tych, którzy nas potrzebują, aby umocnić, rozpoznać i pobudzić łaskę, która jest w nas. Nie gaśmy knotka o nikłym płomieniu (por. Iz 42, 3), który nigdy nie słabnie, i pozwólmy, aby na nowo rozpalił nadzieję.

Przyjąć Jego krzyż, znaczy odnaleźć odwagę, by wziąć w ramiona wszystkie przeciwności obecnego czasu, porzucając na chwilę naszą tęsknotę za wszechmocą i posiadaniem, by uczynić miejsce dla twórczości, którą może wzbudzić jedynie Duch. Oznacza odnaleźć odwagę do otwarcia przestrzeni, gdzie wszyscy mogą się poczuć powołani i zezwolić na nowe formy gościnności, braterstwa i solidarności. W Jego krzyżu zostaliśmy zbawieni, aby przyjąć nadzieję i pozwolić, aby to ona umocniła i wspierała wszystkie środki i możliwe drogi, które mogą nam pomóc strzec siebie oraz strzec innych. Przyjąć Pana, aby przyjąć nadzieję. Oto moc wiary, która wyzwala ze strachu i daje nadzieję.

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”. Drodzy bracia i siostry, z tego miejsca, które opowiada o skalistej wierze Piotra, chciałbym dziś wieczorem powierzyć was wszystkich Panu, za wstawiennictwem Matki Bożej, Uzdrowienia Jego ludu, Gwiazdy wzburzonego morza. Z tej kolumnady, która obejmuje Rzym i świat, niech zstąpi na was, jak pocieszający uścisk, błogosławieństwo Boże. Panie, pobłogosław świat, daj zdrowie ciałom i pocieszenie sercom. Wzywasz nas, byśmy się nie lękali. Ale nasza wiara jest słaba i boimy się. Ale Ty, Panie, nie zostawiaj nas na łasce burzy. Powtórz raz jeszcze: „Wy się nie bójcie!” (Mt 28, 5). A my, razem z Piotrem, „wszystkie troski przerzucamy na Ciebie, gdyż Tobie zależy na nas” (por. 1 P 5, 7).

Następnie rozpoczęła się adoracja eucharystyczna przed Najświętszym Sakramentem, wystawionym na ołtarzu umieszczonym na dziedzińcu bazyliki św. Piotra. Kantorzy odśpiewali hymn „Adoro te devote” („Zbliżam się w pokorze”), przypisywany św. Tomaszowi z Akwinu. Po dłuższej modlitwie w ciszy odmówiono rozbudowaną modlitwę błagalną w formie litanii, w której znalazło się m.in. wezwanie o wybawienie ludzi od epidemii.

A po odśpiewaniu hymn „Tantum ergo sacramentum” (Przed tak wielkim Sakramentem) papież wyszedł przed bazylikę, by udzielić Najświętszym Sakramentem nadzwyczajnego błogosławieństwa apostolskiego „Urbi et Orbi” (Miastu [Rzymowi] i Światu). W tym momencie zabrzmiały dzwony tej świątyni.Archiprezbiter bazyliki św. Piotra kard. Angelo Comastri ogłosił, że ci wszyscy, którzy uczestniczyli w tym błogosławieństwie za pośrednictwem radia, telewizji i innych środków przekazu, mogą uzyskać odpust zupełny pod zwykłymi warunkami ustanowionymi przez Kościół.Na zakończenie kantorzy odśpiewali „Laudate Dominum omnes gentes”.

„Salus Populi Romani” to wizerunek Matki Bożej, patronki Rzymu. Tradycja łączy tę bizantyjską ikonę z zakończeniem zarazy z 539 r. Modlił się przed nią także papież Grzegorz XVI w czasie epidemii cholery w 1837 r.Z kolei z czczonym w kościele św. Marcelego XIV-wiecznym krucyfiksem związane są dwa wydarzenia z XVI wieku, uznawane za cudowne. Najpierw w 1519 r. jako jedyny element wyposażenia ocalał on z pożaru tej świątyni. Trzy lata później zaś niesiony był w procesji pokutnej, z którą łączy się ustanie w Rzymie epidemii dżumy.Przed wizerunkami z rzymskiej bazyliki Santa Maria Maggiore i kościele San Marcello al Corso papież Franciszek modlił się podczas prywatnej pielgrzymki 15 marca, prosząc Boga o zakończenie pandemii koronawirusa.

Uroczystego błogosławieństwa „Urbi et Orbi”, połączonego z możliwością uzyskania odpustu zupełnego, udziela ze środkowego balkonu bazyliki św. Piotra nowo wybrany papież. Udziela go także w każdą Wielkanoc i Boże Narodzenie. Dzisiejsze błogosławieństwo „Urbi et Orbi” miało więc charakter nadzwyczajny.

Modlitwa i błogosławieństwo „Urbi et Orbi”

***

Franciszek modlił się o zmierzchu przed bazyliką Świętego Piotra o ustanie pandemii, za chorych i za całą ludzkość; w wygłoszonej homilii mówił o mrokach i strachu, jakie ogarnęły cały świat. „Jesteśmy przestraszeni i zagubieni”

Franciszek / PAP/EPA/YARA NARDI / POOL /
Franciszek / PAP/EPA/YARA NARDI / POOL /
***

Opr. M. Jasińska

27 marca 2020

Źródło:

KAI /RoM/  http://www.pch24.pl/samotna-modlitwa-papieza-na-placu-swietego-piotra,74955,i.html#ixzz6I5gyj1Xp

Youtube

https://RMF24.pl/raporty/raport-koronawirus-z-chin/europa/news-poruszajaca-samotna-modlitwa-papieza-przed-bazylika-swietego,nId,4406731#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefo

Ten wpis został opublikowany w kategorii APELE - KOMUNIKATY, Coronawirus - Covid-2020, CZASY OSTATECZNE, Czasy postchrześcijańskie, HISTORIA KOŚCIOŁA, KARY I ZNAKI BOŻE, KOŚCIÓŁ KATOLICKI, KOŚCIÓŁ POSOBOROWY, Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Samotna modlitwa papieża przed bazyliką Świętego Piotra. „Scena, jakiej świat nie widział”

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.