Mit św. Stanisława

Jakiś był, św. Stanisławie ?
Czy prawy i pobożny byłeś ?
Czy pod naszym sztandarem służyłeś ?
Czyś był tym, który „poniósł śmierć za Kościół i za naród,
czy możeś bolesny Polakom uczynił zawód ?
(ksiądz Kalinka)

________________

„Polsko ! Ojczyzno moja ! Ty jesteś macocha,
Która podłego syna bezrozumnie kocha,
Zaś dobre dziecko krzywdzi znieczulicą łona,
Bo jej niemiłe! Tak ogrodnica szalona
Chwast podlewa, nawozi, przed wiatrem osłania,
Gdy kwiat daremnie czeka kropli zmiłowania,
Choć lepszy — wyrzucony do kąta ogrodu.

Nie mogłem tego pojąć, czytając za młodu
O królu Bolesławie i o winowajcy,
Którego bratem Judasz, godłem — stygmat zdrajcy,
A zrobiono zeń Polski świętego patrona!

Dziś wiem, iż była to rzecz trafnie ułożona
Dla kraju, gdzie wciąż jeszcze ropieje ta blizna:
Zdrajców domem, zaś prawych przytułkiem Ojczyzna.

________________

Waldemar Łysiak

Mit o św. Stanisławie jest bardzo popularny w Polsce . Co gorsza — jest mitem paradoksalnym, który niemalże przez osiemset lat uznawany jest za fakt. Tymczasem faktem jest, że przez 750 lat patronem państwa polskiego jest człowiek, który je zdradził.

Św. Stanisław — patron Polski, pierwszy Polak, którego Kościół uznał za świętego — został kanonizowany 17 września 1253, niemalże dwieście lat po swojej śmierci (11 kwietnia 1079 r.). Samo kanonizowanie Stanisława, służące celom politycznym nie obyło się bez silnych sprzeciwów i wątpliwości. Wymowny zwłaszcza jest fakt, że dla tego właśnie procesu kanonizacyjnego pierwszy raz w dziejach powołano instytucję advocatus diaboli, kardynała, który z urzędu podnosi zarzuty przeciw wnioskowi o przyznanie komuś aureoli ! Proces kanonizacyjny trwał cztery lata, ale w końcu jakoś „udało się’ wynieść go na ołtarze.
Oczywiście, jak na świętego przystało, należało mu sporządzić odpowiednią hagiografię. Wśród jego „cudów” najważniejsze są dwa:

  • zrośnięcie się jego członków po męczeńskiej śmierci, które następnie pilnowane były przez orły. W dobie kanonizacji Polska była rozbita na dzielnice, więc taki „cud” był wspaniałym symbolem, łączącym Kościół z odbudową jedności państwa.
  • wskrzeszenie Piotrowina: król kwestionuje przed sądem prawo własności Stanisława do majątku zmarłego rycerza Piotra z Janiszewa, a ten, na skutek gorących modłów przyszłego świętego, zmartwychwstaje i potwierdza, że sprzedał majątek biskupowi.

Jaki naprawdę był św. Stanisław, jeden z „najpopularniejszych” świętych w Kraju nad Wisłą ?

Tło historyczne wydarzeń

Bolesław Śmiały, władca Polski, podjął się chwalebnego zadania — zamierzał odbudować królestwo i zrzucić zależność Polski od cesarstwa. Jak jednak pokazały wypadki w Czechach z 1041 r. (zwierzchnik czeskiego Kościoła zdradził króla na polecenie swojego przełożonego, arcybiskupa mogunckiego), o odbudowie niezawisłości państwa od cesarstwa nie można było myśleć bez niezawisłości Kościoła. Szczęśliwie dla Polski się złożyło, że na tronie papieskim zasiadł wielki papież o szerokich horyzontach — Grzegorz VII. Podjął on głęboką reformę całego Kościoła. Po pierwsze wewnętrzną: zamierzał zlikwidować symonię (świętokupstwo) oraz wprowadzić bezżenność księży (nie było to trafne rozwiązanie, ale Grzegorz czynił to w dobrej intencji). Trzeba zaznaczyć, że księża świeccy byli podówczas przeważnie żonaci, odegnanie żon od duchownych przelało wiele krwi (duchowni zaciekle bronili małżeństwa, także w Polsce), ale przyniosło ten skutek, że umocniło Kościół. Po drugie, podjął reformę zewnętrzną: uzdrowienie stosunków europejskich, w szczególności poprzez zrównoważenie cesarstwa powagą tronu papieskiego (oczywiście podbudowaną odpowiednim obozem państw sojuszniczych). Grzegorz szczerze wierzył w Chrystusową ideę powszechnej miłości, jednak wokół widział samo zło. Przyczynę tego upatrywał w fakcie supremacji cesarstwa nad Europą. Grzegorz był człowiekiem pochodzenia włościańskiego, zakonnikiem kluniackim, szczerze wierzył w boskie ustanowienie władzy Kościoła, nie był uwikłany w koneksje arystokratyczne. Idea zdawała się być dobra, ale tylko w teorii, gdyż niewielu było przed nim i po nim papieży odpornych na deprawacyjny charakter władzy, niewielu z nich też przedkładało Jezusa ponad siebie.

W styczniu 1076 r. odbył się synod wormancki na którym ogłoszono destytucję Grzegorza z tronu papieskiego (większość biskupów było wcześniej zawieszonych przez papieża za symonię). Ponowną destytucję papieża ogłoszono na synodzie w Brixen w 1080 r., dokonano wtedy obioru antypapieża Klemensa III (ta schizma trwała do śmierci Klemensa w 1100 roku). Kolejny schizmatycki synod odbył się w Moguncji w 1085 r., na którym oprócz kolejnej już destytucji Grzegorza, ogłoszono wyklęcie piętnastu arcybiskupów i biskupów wiernych papieżowi. Grzegorz, który utracił oparcie w sojuszu sasko-polsko-węgierkim zmuszony był uciec z Rzymu, gdzie zasiadł antypapież. Zmarł na wygnaniu 25 maja 1085 r.

Polska wraz z Węgrami przystąpiła do obozu papieskiego. Bolesław zaprzestał płacenia trybutu cesarstwu. Ułatwiło to powstanie Sasów przeciwko Henrykowi IV i Gejzy przeciwko procesarskiemu Salomonowi na Węgrzech. Zarówno Gejzie jak i Sasom Bolesław udzielał zbrojnej pomocy. Trzeba przyznać, że wówczas zależność Polski od papieża była zdecydowanie korzystniejsza niż zależność od cesarza. Odbudowano metropolię w Gnieźnie. Zapewne to najbardziej poirytowało biskupa krakowskiego — Stanisława, który dotąd był pierwszym w polskiej hierarchii kościelnej. W porozumieniu z papieżem Bolesław zamierzał również rozbudować w Polsce sieć biskupstw, co również było niekorzystne dla Stanisława, gdyż zmniejszyłoby jego domenę (do tej pory diecezja krakowska była prawdziwym potentatem ziemskim).

Stanisław przystąpił do cesarskiego obozu antypapieskiego, w którym znajdowało się również wielu biskupów podległych Henrykowi, władca Czech Wratysław, oraz Salomon. Znalazł też w Polsce wielu duchownych niechętnych papieżowi (większość z nich miała żony), jak i jego zbrojnemu ramieniu — królowi polskiemu. Zapewne należeli do spisku Sieciech, późniejszy palatyn Hermana i Marcin, przyszły arcybiskup gnieźnieński. Oni wszyscy za papieża uznawali odtąd antypapieża Klemensa, desygnowanego przez Henryka. Na łono prawowiernego Kościoła powróciła Polska dopiero w roku 1104.

Arcydzieło polityki niemieckiej i czeskiej

Kanclerz cesarski (brat króla Czech, jednocześnie biskup praski) Jaromir wysłał do Polski agenta, który miał przygotować grunt pod antykrólewską opozycję. Był nim opat weltenburski Henryk. Wraz z nim przybył do Polski Otton, późniejszy święty, któremu legenda przypisuje zeswatenie siostry cesarza Judyty z Władysławem Hermanem. Oczywiście to małżeństwo nie było jego dziełem, lecz częścią szerszego planu, mającego na celu doprowadzenie do zastąpienia niepokornego króla Polski powolnym narzędziem cesarza — Hermanem. Ten zabieg się udał. Junior zastąpił seniora, książę — króla. Co gorsza, w Krakowie władzę objął król czeski (do 1086 r.). Gallus zbywa milczeniem pierwsze dwanaście lat panowania Hermana, gdyż „były to dzieje haniebne, których nie dałoby się skoloryzować jaką bądź frazeologią. Wyrzucił brata z ojcowizny, ale nie zasiadł na jego tronie i zatracił godność królewską .
Obóz cesarski triumfował. Agent niemiecki za dobrą robotę został …arcybiskupem gnieźnieńskim. Wiernego papieżowi arcybiskupa Bogumiła zdjęto z urzędu, tak samo postąpiono z całym ówczesnym episkopatem, który został zastąpiony schizmatyckimi biskupami niemieckimi. I tak, oprócz wspomnianego arcybiskupa, sakry biskupie dzierżyli: Franko w Poznaniu (prawdopodobnie był też kanclerzem), Ederam, Eberhard, Henryk we Wrocławiu i Płocku, Lambert III w Krakowie.

Jednym z głównych błędów obozu papieskiego było udzielenie przez Bolesława pomocy Izasławowi z polecenia Grzegorza. Grzegorz zdecydował się na ten krok, gdyż Izasław poddał Ruś pod zwierzchnictwo papieskie, sprawa i tak upadła, gdyż w rok później Izasław zmarł, a wraz z nim poddanie Rusi papieżowi. To posunięcie, obok wyprawy węgierskiej, zdeprecjonowało siły Bolesława, które winny być skoncentrowane przeciw Czechom i Niemcom. Dzięki temu osłabieniu łatwiej mogła kwitnąć opozycja wewnętrzna.

Nie poszczęściło się Stanisławowi, gdyż jego zdrada została wcześnie wykryta i ukarana. Niewykluczone, że było to w czasie jakiejś bitwy, gdyż ówcześni biskupi nierzadko w pełnym rynsztunku stawali do boju, czasami nawet dowodzili większymi oddziałami wojskowymi. Bolesław popełnił jednak błąd, który poważnie zaważył na jego sytuacji. Skazał zdrajcę na śmierć przez obcięcie członków. Była to kara stosowana wówczas wobec przeniewierców, jednak z wyłączeniem osób duchownych, którzy mogli zostać co najwyżej uwięzieni lub ukarani grzywną. Tak też powinien postąpić Bolesław, zaś jego czyn spowodował wzmocnienie obozu antykrólewskiego. Zapewne z tego powodu odwróciła się od niego większość duchownych. Biskup Stanisław nie został jednak bestialsko zamordowany w kościele św. Michała na Skałce, lecz osądzony i skazany w miejscu odbywania sądów królewskich, „sądzie na pagórku przy kościele św. Michała” na Wawelu. Jak skazaniec został również pogrzebany, pod gołym niebem. Później Herman miast koronacji dokonał translacji, czyli uroczystego pochówku kompana, połączonego z przeniesieniem zwłok do kościoła katedralnego.

Zaznaczmy wyraźnie: Bolesław Śmiały nie zarżnął św. Stanisława na stopniach ołtarza. W rzeczywistości biskup krakowski zginął jak zdrajca, a wyrok wykonali ludzie Bolesława.

Św. Stanisław zniszczył, po pierwsze: innego świętego, Najwyższego Pasterza i głównego obrońcę Kościoła — Grzegorza VII (czyż nie jest to zdrada Judaszowa ?), po drugie: niepodległość Polski, która z największego mocarstwa środkowo-wschodniej Europy przekształciła się bezzwłocznie w jedno z najsłabszych księstw, po trzecie: niepodległość polskiego Kościoła (po wygnaniu Śmiałego w metropolii gnieźnieńskiej i w innych diecezjach zasiedli naznaczeni przez cesarza biskupi niemieccy).

W roku 1085 Herman podziękował „komu trzeba” za pomoc. Uczynił nadanie w postaci dwóch złotych krzyży dla niemieckiego kościoła:
Wiadomo niech będzie wszystkim wiernym w Chrystusie, tak obecnym jako i przyszłym, że ja, Władysław, z Bożej łaski książę polski, dwa złote krzyże okrągłe kościołowi babenberskiemu niesłusznie zabrane, w mojej ziemi za moje pieniądze wykupiłem i dla zbawienia mojej duszy i mojej żony Judyty, i wszystkich moich rodziców temuż kościołowi babenberskiemu na prośbę Gumpona, posłańca od braci i od pana Rutperta ” (kronikarz niemiecki Lambert tak o nim pisze pod rokiem 1075: „Był to mąż najgorszej sławy u narodu, albowiem rozumiano, że on był głównym podżegaczem do wszystkiego, co król Henryk uczynił przewrotnego„) ,siódmego biskupa tegoż kościoła, zwróciłem przez ręce biskupów Eberharda i Henryka, braci tegoż babenberskiego kościoła; a to z tym zastrzeżeniem, aby te krzyże, oprócz gwałtownej potrzeby, ani przez biskupa, ani przez nikogo innego pomienionemu kościołowi nigdy nie były zabrane, lecz mają być chowane na cześć tegoż kościoła i na świadectwo mojej ofiary. Zaś prebenda (tutaj: gratyfikacja, zysk — przyp.) wieczysta, która za te krzyże i za inną moją ofiarę przyrzeczona mi jest, ma być obsługiwana przez wikariuszów na chórze braci i modlitwa braci za zbawienie duszy mojej i wszystkich moich ma być bezustannie do Boga zasyłana .

Źródła o Stanisławie

Powiada się, że naszego biskupa spotkało to samo co angielskiego — mord królewski. Znamienne jest więc milczenie w tej kwestii Marcina Polaka, który w tworzył swą Kronikę papieży na podstawie papieskich archiwów. Kronikarz ten incydentowi angielskiego arcybiskupa poświęcił wiele miejsca, o naszym nie wspomniał.

Najstarszą wzmianką o Stanisławie jest fragment kroniki Galla Anonima (1110-1114 r.) o zatargu biskupa z królem: „Jak zaś król Bolesław z Polski został wyrzucony, dużo byłoby o tym do opowiadania, lecz to powiedzieć wolno, że nie powinien był pomazaniec na pomazańcu jakiegokolwiek grzechu cieleśnie mścić. To bowiem wiele mu zaszkodziło, gdy przeciw grzechowi grzech zastosował, gdy za zdradę wydał biskupa na obcięcie członków. My jednak ani biskupa zdrajcę uniewinniajmy, ani brzydką zemstę królewską pochwalajmy, lecz ostawmy tę sprawę„.

Dlaczego Anonim tak mało powiedział o zdradzie biskupa i buncie przeciwko Bolesławowi ? Powodem jest fakt, że pisał on swą kronikę pod rządami Krzywoustego, który dzięki buntowi swojego ojca, Władysława Hermana, mógł zasiąść na tronie polskim. Z uczestników buntu przeciwko królowi wymienił jedynie Stanisława, gdyż widocznie tylko on nie miał w ówczesnym państwie wpływowych krewnych, którzy mogliby się za nim wstawić. Czyn grzeszny biskupa o którym wspomina Gall dotyczy niewątpliwie złamania przezeń przysięgi wierności składanej królowi w czasie aktu nadawania inwestytury w roku 1072. Trzeba podkreślić, że to co pisał Gall o Stanisławie czerpał od osób, którym dedykował swą książkę: pięciu biskupom i kanclerzowi, i to oni zapewne uznali postępek Stanisława jako „grzeszny”.

Istnieje bulla papieska z roku 1115, która potępia jakiegoś arcybiskupa za to, że wydał wyrok na podległego sobie biskupa bez poinformowania o tym papieża. Większość historyków uważa, że bulla ta dotyczy arcybiskupa Piotra I i biskupa Stanisława ze Szczepanowa.

Ukaranie niewiernych żon — krąg mistrza legendy Jana Jałmużnika (początek XVI w.), Państwowe Zbiory Sztuki na Wawelu — Zamek w Pieskowej Skale. Pobożna fantazja posunęła wykoncypowała scenę w której zły król Bolesław ukarał niewierne żony każąc im karmić szczenięta, ich nieprawe dzieci z kolei miały ssać wymiona suk. Z lewej dzielny biskup upomina króla.

Następnym źródłem jakim dysponujemy jest kronika …biskupa krakowskiego, Wincentego Kadłubka, który rozpoczął uświęcanie zdrajcy, swojego poprzednika na urzędzie (zobacz fragment Kroniki). Sprawę, którą bliższy wydarzeń Anonim chciał „ostawić” w spokoju jako niechlubną, Kadłubek rozdyma w sposób iście fantastyczny. Zegnanie Bolesława wyglądało u niego następująco: rycerze królewscy odstąpili swego pana w czasie wyprawy na wroga (Bolesław według Kadłubka zapędził się nawet aż poza kraj Partów w Azji !). Powodem był … „gromadny nierząd niewieści . Rad nierad król zawrócił z wyprawy, jednak zeźlony okrutnie karał zarówno żony jak i nadgorliwych wojów-rogaczy. Przejęty chrześcijańskim miłosierdziem biskup krakowski cisnął na tyrana klątwą, która tak rozjuszyła złego króla, że ten własnoręcznie, w pobliżu kościoła, posiekał dobrego biskupa. „W pobliżu ołtarza pomiędzy infułami sam [Bolesław] ojca w uściskach córki i syna prawie we wnętrznościach matki morduje„. Później dzieją się już same cudowności. Wolą niebios ciało męczennika w cudowny sposób się zrosło, a z czterech stron świata zleciały orły, które strzegły świętych szczątków. Wszystko działo się w towarzystwie cudownych efektów świetlnych.

Inny apologeta Stanisława — Kielecki, też Wincent, zna już dalsze szczegóły męczeństwa Stanisława. U Kieleckiego Stanisław zostaje posiekany już nie w pobliżu kościoła, ale w samym jego środku, w czasie celebrowania mszy.

____________

Żywoty Stanisława spisane przez Kieleckiego, rozważone jako produkt dziejopisarski, to istotna nędza umysłowa. Ale gorzej, bo nie tylko umysłowa. Żeby przedstawić Stanisława świętym, trzeba było wymyślić na Bolesława potwarze takie obrzydliwe, że równie szpetnych nie spotkać w naszej historiografii. Ale nie dość — trzeba było postawić taką tezę historyczną: że za jednego biskupa Pan Bóg sroży się nad całym narodem przez długie pokolenia, karze zarówno winnych jak i niewinnych, odbiera koronę, rozdziera ojczyznę na kawały i rzuca ją postronnym na złupienie itd. itd. .

W rzeczywistości obydwóm Wincentom przy kreacji śmierci biskupa przy (lub w) kościele posłużył niedawny przypadek arcybiskupa angielskiego Tomasza Becketa. Ów arcybiskup Cantenbury został również osądzony przez sąd królewski za zdradę, a następnie zamordowany przez siepaczy króla u stopni ołtarza w czasie odprawiania mszy świętej 29 grudnia 1170 r. Co więcej, zamordowanie arcybiskupa pogrążyło króla. Musiał się on ukorzyć przed papieżem („boso trzymał dyscyplinę na grobie zamordowanego przez siebie prałata ) oraz przywrócić dawne przywileje angielskiego kleru (głównie chodziło o niezależność sądową oraz zrzeczenie się wpływu na obsadzanie stanowisk kościelnych). Henryk II zobowiązał się też do odbycia krucjaty przeciwko niewiernym jako pokuty za grzechy. W okresie Kadłubka Kościół polski rozpoczął swą emancypację od władzy świeckiej, domagając się właśnie takich praw jakie wywalczył sobie kler angielski, m.in. za sprawą arcybiskupa Cantenbury. Tym to sposobem Wincentowie dotarli do Stanisława, którego uczynili polskim Becketem. Symbolem może pozostać to, że polski kler osiągnął to co angielski. Za sprawą starań arcybiskupa Kietlicza już w 1210 r. polski Kościół uzyskał niezależność sądową, był to zarazem pierwszy sąd niezależny od króla.

Zobacz zbrodnię Bolesława u Jana Długosza

Kult św. Stanisława zapoczątkował pewien ceremoniał wpisany odtąd w uroczystości koronacyjne królów polskich. Otóż koronowany pomazaniec musiał przejść z Wawelu na Skałkę, gdzie podobno zabito biskupa i tam przed ołtarzem św. Stanisława przepraszać za grzech „przodka swego Bolesława„. Jako ciekawostkę można podać, że w Deklaracji Stanów Zgromadzonych po uchwaleniu Konstytucji 3 Maja ustanowiono dzień św. Stanisława jako dzień państwowych obchodów dziękczynnych za …wyrwanie Polski spod obcej zależności oraz za uchwalenie Konstytucji. Jakimż paradoksem są te słowa:

Wyznaczenie nabożeństwa w jednym dniu po wszystkich w całym kraju kościołach, to jest dnia ósmego miesiąca maja roku bieżącego, na podziękowanie Bogu za zdarzoną chwilę pomyślną wydobycia Polski spod przemocy obcej i nieładu domowego, za przywrócenie rządu, który najskuteczniej wolność naszą prawdziwą i całość Polski zabezpieczyć może, za postawienie tym sposobem ojczyzny naszej na stopniu mogącym prawdziwą w oczach Europy zyskać jej konsyderację, przewielebnym biskupom zalecamy, naznaczając dzień świętego Stanisława biskupa męczennika, patrona Korony Polskiej, za uroczysty w roku, który my i potomkowie nasi obchodzić będziemy, za dzień poświęcony najwyższej opatrzności, po którym Ojczyzna śmiało i bezpiecznie po tylu nieszczęściach odetchnąć może. Chcemy oraz, aby duchowieństwo tak świeckie jako i zakonne w naukach chrześcijańskich, które prawowiernemu inno ludowi, nie przestawało zachęcać wszystkich do podobnych Bogu dziękczynień„.
Co ciekawe, wybór okazał się trafny — kler tak wziął sobie patronat Stanisława nad sprawą narodową, że przystąpił do Targowicy. Na patronat Stanisławowy powoływano się w wielu aktach państwowych. I tak w 1257 r. książę krakowsko-sandomierski nadając lokację Krakowowi pisał: „Niechaj żadnemu człowiekowi nie wolno będzie niniejszej karty naszego nadania, darowizny i przyrzeczenia złamać lub w nierozważny sposób im się sprzeciwiać. Gdyby zaś kto odważył się to popełnić, niechaj wie, że ściągnie na siebie gniew wszechmogącego Boga i świętych męczenników, Stanisława i Wacława, oraz nasze„. Konstytucja Królestwa Polskiego z 1815 w art. 160 stanowi: „Ordery polskie cywilne i wojskowe, to Orła Białego, świętego Stanisława i Krzyż Wojskowy są zachowane.

Próby odsłonięcia prawdy o Stanisławie

W 1824 r. ukazuje się po raz pierwszy autentyczne brzmienie fragmentu kroniki Galla Anonima mówiące o zdradzie biskupa, opublikowane przez Jana Wincentego Bandtkiego (z rękopisu Czartoryskich). Do tej pory w to miejsce wstawiano …fragment kroniki Kadłubka.

Następnie prawdę o biskupie opisują: Joachim Lelewel, Aleksander Skorski, Franciszek Stefczyk (znany spółdzielca) oraz M. Gumplowicz. Prawdziwym jednak przełomem okazała się praca Tadeusza Wojciechowskiego z roku 1904, pt. Szkice historyczne XI wieku. Oto co pisze o tym zaciekły przeciwnik autora, Krotoski: „Sprawa św. Stanisława stracona, pisano za Wojciechowskim, sprawa św. Stanisława stracona, powtarzali uczeni, literaci, studenci, powtarzali młodzi nauczyciele gimnazjalni, gimnazjaliści, powtarzały pisma żydowskie, socjalistyczne, liberalno-radykalne, powtarzały feministki niewierzące — z radością .

W 1904 r. Stanisław Wyspaiński snuł refleksje w Skałce nad „walką zakończoną bezużyteczną dla narodu apoteozą zabitego — a nierozegraną„.

W 1920 r. pierwszy rząd polski po odzyskaniu niepodległości i po uchwaleniu tego przez sejm zwrócił się do Rzymu z żądaniem o anulowanie w dniu 8 maja święta Stanisława Szczepanowskiego, skreślenia go z kalendarza z listy świętych i o zaprzestanie głoszenia jego kultu, podając oczywiście stosowne motywy. Papież bez żadnego oporu na to przystał. .

Zdawałoby się, że istotnie „sprawa św. Stanisława stracona„. Późniejsze wydarzenia pokazały jednak, że była to radość przedwczesna. Błędne koło znów zaczęło się kręcić za sprawą biskupa Sapiehy (wyświęcił on na kapłana Karola Wojtyłę — gorącego kontynuatora kultu św. Stanisława), który wprowadził iście bałwochwalczy kult tego świętego. Kobiety w Krakowskiem po dziś dzień czerpią 8 maja wodę z sadzawki na Skałce (rzekome miejsce śmierci świętego), wierząc, iż tego dnia posiada ona cudowną moc leczenia oczu. Kilkaset świątyń w Polsce otrzymało imię Stanisława (nawet w samym sercu historycznego Rzymu — przy via delle Botteghe Oscure 15 — znajduje się kościół naszego zdrajcy !). Papież do dziś wypowiada ciepłe słowa pod adresem tego zdrajcy, stawiając go za wzór wszelkich cnót. Sądzę, że z naszego, polskiego, punktu widzenia jest to największa skaza na wizerunku znanego rodaka. Za papieżem kardynalne bzdury bezmyślnie powtarzają jego podwładni. Jako przykład niech posłuży fragment ostatniego kazania kardynała Glempa z okazji corocznej imprezy hurtowego odpuszczania grzechów w dzień świętego zdrajcy na krakowskiej Skałce: „Każdego roku z okazji odpustu św. Stanisława Biskupa Krakowskiego przypomina się zagadnienie współistnienia dwóch porządków w jednym człowieku i w jednym państwie — porządku państwowego i wyznaniowego, zorganizowanego w Kościół. Na osobie świętego Biskupa Krakowskiego, który został zamordowany przez Króla, wzajemne relacje Kościół-państwo doszły do tak wielkiego kryzysu, że musiały się zakończyć tragedią. W tym wypadku zabójstwem biskupa. Co roku przypominamy tę prawdę, która urzeczywistniła się na św. Stanisławie, co roku widzimy ją w innych odcieniach, bo zmiany w tkance ustrojów wspólnot politycznych ukazują bogactwo wzajemnych odniesień państwa do Kościoła[ 1 ]. Co ciekawsze, w tym samym kazaniu prymas, naśladując papieża, po raz kolejny przeprasza za błędy Kościoła. Jednocześnie wyraża swą konsternację, że wciąż istnieją takie czasopisma jak Nie i Fakty i Mity, które ośmielają się opisywać grzechy Kościoła („Przecież istniały i nadał działają wyspecjalizowane instytucje i tygodniki, które niczym innym nie chcą się zajmować, jak tylko wyszydzaniem postępowania i wskazywaniem wad Kościoła i wiary„). Widać jak bardzo szczere było to wyznanie przewin.

Dziś na oficjalnej stronie katolickiej o świętychmożemy przeczytać o Stanisławie znacznie jeszcze więcej niż powiedział sam Kadłubek: „(…) Odniósł wiele sukcesów reformatorskich i w 1072 r. mianowany został biskupem krakowskim. Wywołał jednak wrogość króla Bolesława Śmiałego kiedy potępił jego okrucieństwo i bezprawne rządy, a w szczególności to, że ten porwał piękną żonę pewnego szlachcica. Kiedy Stanisław ekskomunikował go i zakończył nabożeństwo w katedrze, przybył Bolesław, który własnoręcznie zamordował Stanisława podczas gdy ten odprawiał mszę w kaplicy poza miastem 11 kwietnia

Kościół do dzisiaj nie potrafi przyznać się do tego błędu, mimo przytłaczających dowodów, mimo doskonałej po temu okazji, jaką jest ostatnia moda na publiczne kajanie się duchownych. Dalej rozsiewa się tę propagandę „męczeństwa za Polskę”.

Powiedzcie mi” — pyta się Waldemar Łysiak — „co należy zrobić, jak błagać, jak się modlić lub argumentować, żeby polski Kościół odstąpił od posługiwania się symbolem zdrady jako symbolem prawości ?

___________

Za; http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,69

 Podobna tematyka na: Spór biskupa z królem – Jerzy Dowiat (<i>Chrzest Polski</i>)
 Zobacz także te strony:
Polemika o św. Stanisławie
 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Polemika o św. Stanisławie
Mit św. Stanisława
Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kościół Katolicki w Polsce, św. Stanisław - Główny Patron Polski. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.