KULEWCZA NA UKRAINIE – MIEJSCE O NIEPOJĘTEJ ILOŚCI CUDÓW BOŻYCH

Ikona Kazańskiej Matki Bożej na Ukrainie

„… lilie  rozkwitają na uciętych łodygach, umieszczonych w ikonie Matki Bożej Kazańskiej, a raczej w kiocie tej ikony (ros. –  киот), czyli szafce – oszklonej ozdobnej ramie na ikony lub przedmioty święte), zakrywającej, zabezpieczającej je.

Ikona jest otwierana raz w roku – po Wielkanocy, w Oktawę Wielkanocną, w piątek. Ludzie przynoszą lilie ze swoich ogródków przydomowych i umieszczają je na parapecie okna w świątyni. Do godz. 12-tej kwiaty są poświęcane, następnie ikonę się otwiera, zeszłoroczne kwiaty się wyjmuje, a świeże lilie wkłada do środka.

Mapka dojazdu do Kulewczy

KULEWCZA NA UKRAINIE.

CUDÓW  BOŻYCH

Maj 2018 r.

U podnóżka niewidzialnego krzyża Ukrainy

Mała wioska Kulewcza w powiecie saratskim województwa odesskiego w ciągu ostatnich  lat stała się powszechnie znana wśród Prawosławnych Ukrainy, Mołdowy i Rosji. Codziennie przyjeżdżają tutaj ludzie, aby na własne oczy zobaczyć cuda, dziejące się w bułgarskiej prawosławnej cerkwi św. Mikołaja. Wielu parafian, którzy odwiedzili to miejsce, następnie nie jeden raz wraca do Kulewczy. Czym przyciąga ludzi ta zwykła wiejska świątynia?

Wioska Kulewcza znajduje się zaledwie 110 km od Odessy, w Besarabii, niedaleko granicy ukraińsko-mołdawskiej i około 30 km od morza. Założyli ją na początku XIX wieku Bułgarzy, uciekający przed Turkami. Zasiedlenie wioski i nazwa powstały w 1830 roku po przeniesieniu Bułgarów z wioski Kiulewcza okręgu Szumieńskiego województwa Varneńskiego Republiki Bułgarii. Do 1990 roku we wiosce istniał klub przyjaźni międzynarodowej z wioską Kiulewczą w Bułgarii.

Na tych terenach został ranny dowódca wojsk rosyjskich Michaił Kutuzow – kula wybiła mu jedno oko. Mimo przewagi w sile armii tureckiej Rosja wróciła wówczas Besarabię do siebie. Od 1918 do 1940 roku ziemia ta należała do Rumunii, a teraz należy do Ukrainy. Prawie cała zamieszkała tu ludność jest rosyjskojęzyczna i kocha Rosję. Obecnie w Kulewczy jest 2-3 tysiące mieszkańców, głównie Bułgarów. Winnice, rolnicze farmy. Kołchoz nie jest bogaty, ale jest w stanie utrzymać szkołę  i dwa przedszkola. Pensja – około 100 hrywien (1 hrywna około 6 rubli). Gazu dotąd nie ma.  Opala się drewnem i węglem (cena węgla – około 1000 hrywien na zimę). Zwykle do wiosny rodzina mieszka w jednej izbie, ponieważ ogrzanie całego domu jest niemożliwe.

Do wioski niby niedaleko, ale wydaje się, że trafiło się na inną planetę. Z miejskiego tłoku, zgiełku – do spokojnego, cichego świata. A sama świątynia, otoczona klombami i kwiatami, nawet wczesną wiosną, wydaje się być jakimś rajskim zakątkiem. Świątynia ma 135 lat.Proboszcz świątyni protojerej ojciec Paweł Noga w sposób prosty i zrozumiały wyjaśnia najbardziej złożone zjawiska, które prawdopodobnie zawsze będą przedmiotem sporu między ludźmi wierzącymi i ateistami: kto stworzył świat i wszystko, co w nim istnieje? Jak żyć, przyjmując bez goryczy i złości wszystkie trudy i próby, nie tracąc wiary? Jak odróżnić dobro od zła? …

Ojciec Paweł szczegółowo opowiada o cudach, mających miejsce w cerkwi św. Mikołaja w ciągu ostatnich lat.

Widok na świątynię w Kulewczy. Wioska leży nad rzeką Chadżider (z tureckiego – SREBRNA rzeka).

Wielkie dzieło

Przed zaproszeniem do świątyni, Ojciec Paweł prowadzi do krucyfiksu – krzyża, znajdującego się na dziedzińcu. W języku rosyjskim nosi on nazwę „поклонный крест”*/, w słownikach na j. polski nazwa ta tłumaczona jest jako „krzyż przydrożny”. To pierwszy „cud Kulewczy”. W rzeczywistości sam krzyż jest podnóżkiem dużego krzyża, który niewidocznie pokrywa całą Ukrainę. Rzecz w tym, że jest on jednym z czterech takich pokłonnych krzyży, które zostały wzniesione na czterech stronach Ukrainy z błogosławieństwem Starców.

*/ – „поклонный крест” – „krzyż przydrożny”. Polska nazwa nie oddaje w pełni znaczenia nazwy „krzyż pokłonnyj”. Chyba każdy zrozumie, o jaki krzyż chodzi, jeżeli w jego nazwie jest również polskie słowo „pokłon”. Tłumaczenie jako „przydrożny krzyż” – to za mało, aby oddać treść, zawartą w tej nazwie. W rosyjskiej nazwie „pokłonnyj” mieści się co najmniej 8 rodzajów następujących krzyży – krucyfiksów: oбетные (stawiane w związku z jakąś obietnicą, przyrzeczeniem), памятные (pamiątkowe – stawiane jako podziękowanie Bogu za jakieś wydarzenie – np. ocalenie przed wrogami), благодарственные (dziękczynne – np. za cudowne uzdrowienie), придорожные (stawiane przy drogach, aby podróżujący mogli się pomodlić i prosić błogosławieństwa na dalszą drogę), межевые (określające granice miast, wiosek, a nawet państw), поминальные (w miejscach gwałtownej śmierci Chrześcijanina/an z podaniem imienia/on), приметные (jako punkty orientacyjne dla żeglarzy), заместители храма (w miejscu utraconej świątyni lub miejscu kamienia węgielnego budowanej świątyni). A więc „krzyż przydrożny” – „придорожный крест” – to tylko jeden z krzyży pokłonnych. Krzyż, o którym mowa, znajduje się na dziedzińcu cerkwi, tuż obok wejścia, a nie przy drodze. W tłumaczeniu użyję nazwy „przydrożny” z dodaniem w nawiasie nazwy „pokłonnyj). (A.L.).

Jeden krzyż jest w Czarnobylu, jeden – w Kulewczy, jeden – w Starym Poczaju, i jeden w pobliżu Charkowa na miejscu katastrofy cesarskiego pociągu. Sam krzyż wykonany jest z czarnego dębu, który przeleżał w wodzie i ma ponad 1300 lat. A obraz Zbawiciela na nim pochodzi ze współczesnego materiału. Dziwne jest to, że jeśli połączy się te zamieszkałe punkty – miejscowości na mapie Ukrainy, to okaże się, że punkty geograficzne znajdują się dokładnie naprzeciwko siebie, a na mapie pojawi się poprawny krzyż prawosławny na całą Ukrainę. A przecież tego nikt specjalnie nie robił!

Cerkiew w Kulewczy

– „Więc to nie jest dzieło ludzkie, ale boskie, to jest dowód tego, że Pan Bóg nie zapomniał jeszcze o Świętej Rosji, nie patrząc na wszystkie perypetie, które były w naszej historii, jest to świadectwem tego, że On pamięta o nas, chroni i broni”, – mówi Ojciec Paweł.

Same krzyże zostały zainstalowane w ciągu sześciu miesięcy. Ale na długo przed tym do ślepej mniszki Wiery z Kijowa przyjechał po radę inny mnich – Ioann (pol. Jan). Mniszka powiedziała: „To jest dla ciebie objawienie od Przeczystej, aby wznieść cztery krzyże z czterech stron Ukrainy”. I nazwała cztery zamieszkałe punkty. „Jeśli to zrobisz, zrobisz wielkie dzieło.” Ioann, aby się upewnić, że to błogosławieństwo pochodzi od Boga, udał się do swego spowiednika, który mieszka na Uralu, do 122-letniego Starca.

Starzec pomodlił się przy ołtarzu i powiedział: „To wielkie dzieło”. Czyli powtórzył słowa Matuszki Wiery. Następnie Ioann udał się do Odessy, do jeszcze innego Starca, aby zapytać go o jego opinię i uzyskać błogosławieństwo. Ten również się pomodlił i powiedział: „To wielkie dzieło”. Trzy osoby, nie umawiając się, wypowiedzieli te same słowa. I wtedy Ioann, już bez wątpliwości, rozpoczął to wielkie dzieło. Znaleźli się sponsorzy, którzy pomogli zrobić krzyże z czarnego dębu, przywieźć je i ustawić.

Przydrożny (ros. – pokłonnyj) Krzyż w Kulewczy, opisywany w artykule

U wierzących prawosławnych nie ma zwyczaju całować twarz i ręce Pana, ale tylko stopy. Jeśli spojrzy się na ten wielki krzyż, który utworzyły te cztery punkty na mapie, to pierwszy czczony krzyż  – szczyt wielkiego krzyża – znajduje się w Czarnobylu, dokąd pielgrzymom dostać się jest dość trudno. Drugi punkt – Stary Poczajów w obwodzie tarnopolskim – znajduje się trzy kilometry od słynnej Ławry Poczajowskiej, dokąd przyjeżdżają tysiące ludzi. Ale nic o tym krzyżu nie wiedzą – jest on jakby schowany obok starej drewnianej świątyni, w której kiedyś modlił się i zmarł Job Poczajowski.

Te cztery krzyże tworzą na mapie Ukrainy wielki krzyż. U góry – Czarnobyl, na dole – Kulewcza, z lewej – Stary Poczajew, z prawej okolice Charkowa (Pustelnia Zbawiciela – ros. – Спасов скит)

Поклонный крест. Przydrożny czarny krzyż w Czarnobylu.

To święte miejsce okazało się nieco w cieniu. Podobnie jak i pod Charkowem – gdzie znajduje się majestatyczna świątynia, zbudowana na miejscu katastrofy pociągu, w którym 19 października 1888 roku podróżował cesarz Aleksander III i jego żona Maria Fiodorowna z dziećmi. W wyniku strasznej katastrofy wielu ludzi zostało rannych, zginęło kilkadziesiąt osób, ale car i jego rodzina nie ucierpieli, wydostając się nietknięci spod szczątków wagonu. Uratowanie rodziny carskiej zostało uznane za cudowne i wywołało radość wśród mieszkańców całej Rosji. Na miejscu katastrofy wzniesiono świątynię Chrystusa Zbawiciela Cudownego Przemienienia Pańskiego i kaplicę Zbawiciela. Podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej świątynia została wysadzona w powietrze, a kaplica  uszkodzona. Świątynia przez ponad 50 lat stała bez kopuły i dopiero niedawno została odrestaurowana. Na nabożeństwa do świątyni przychodzi niewiele ludzi. Tak więc trzeci krzyż również jakby był schowany.

Stary Poczajów – przydrożny krzyż (поклонный крест)

Cerkiew Zbawiciela w miejscowości Spasow Skit (ros. – Спасов Скит – Pustelnia Zbawiciela) koło Charkowa, na planie przednim – przydrożny czarny krzyż (поклонный крест)

Czwarty krzyż został ustawiony w Kulewczy. I ludzie są tu prawie codziennie, a w sobotę, kiedy odprawiane jest nabożeństwo, nawet 400, 500 i 600 osób przychodzi lub przyjeżdża z całej Ukrainy, Mołdawii i Rosji – i wszyscy podchodzą do tego krucyfiksu, który symbolizuje podnóżek dużego krzyża i kłaniając się, oddają mu cześć. W szybach fundamentów, zainstalowanych we wszystkich czterech krzyżach, położono po jednej cegle ze zburzonej świątyni Chrystusa Zbawiciela, zbudowanej na miejscu katastrofy pociągu. A przeor Świętogórskiej Ławry Poczajowskiej pobłogosławił wszystkie krzyże, ofiarując po jednym kredowym bloku z cel Ławry (zostały one wycięte ze skały kredowej) – na znak błogosławieństwa Świętogórskiej Ławry.

Kulewcza – świątynia i przydrożny czarny krzyż (поклонный крест) – po lewej

Cuda nie uczynione rękami ludzkimi

W świątyni św. Mikołaja w Kulewczy znajduje się wielka ilość cudownych świętości (sakramentaliów), dzięki którym ludzie otrzymują uzdrowienia duchowe i cielesne. Są to:

* Cudowna Kazańska ikona Matki Bożej, na której bez ziemi i wody rosną lilie,

* Mirotocząca Kaspierowska ikona Matki Bożej,

* Mirotoczący Krzyż Golgoty (Krucyfiks Zbawiciela),

* Krwiotocząca Iwierska Ikona Matki Bożej,

* Odnowiona w cudowny sposób ikona Zbawiciela, nie wykonana ręką ludzką,

* Kazańska ikona Matki Bożej „Męczennica”,

* Mirotocząca ikona Świętej Matronuszki Moskiewskiej,

* Odwzorowane na szkle ikony wizerunki Świętych Uzdrowiciela Pantelejmona i Jerzego Zwycięzcy,

* Jeden z czterech Przydrożnych (Pokłonnych) Krzyży – Krucyfiksów, ustawionych na Ukrainie,

* Mirotoczące ikony Świętych: męczennic Barbary, Katarzyny, Natalii, Klaudii, Zofii i jej Córek: Wiary, Nadziei i Miłości (ros. – Веры, Надежды, Любови), Apostoła Jakuba, Apostoła Filipa, równego Apostołom Księcia Władimira – w sumie 11 ikon.

* i inne

W sumie naliczyć więc tu można 20 cudownych świętości (sakramentaliów) – mirotoczących ikon, krucyfiksu itd. Cerkiew św. Mikołaja w Kulewczy wymiarowo nie jest duża, ale ciepła i przytulna. Przez cały czas rozmowy z kapłanem i patrzeniu na cudowne ikony, nie opuszcza człowieka  uczucie absolutnego spokoju. Tak się dzieje, gdy wraca się do domu po długiej podróży. Wewnątrz tej świątyni tak to odczuwa każdy pielgrzym.

Przedstawienie licznych cudów należy chyba rozpocząć od cudu kwitnących lilii na ikonie.

1.Kwitnące lilie na suchych łodygach

Cud ten – to lilie, które rozkwitają na uciętych łodygach, umieszczonych w ikonie Matki Bożej Kazańskiej, a raczej w kiocie tej ikony (ros. –  киот), czyli szafce – oszklonej ozdobnej ramie na ikony lub przedmioty święte), zakrywającej, zabezpieczającej je.

Ikona jest otwierana raz w roku – po Wielkanocy, w Oktawę Wielkanocną, w piątek. Ludzie przynoszą lilie ze swoich ogródków przydomowych i umieszczają je na parapecie okna w świątyni. Do godz. 12-tej kwiaty są poświęcane, następnie ikonę się otwiera, zeszłoroczne kwiaty się wyjmuje, a świeże lilie wkłada do środka.

Ikona Kazańskiej Matki Bożej na Ukrainie jest znana bardzo dobrze, ponieważ związana jest ze słynną bitwą pod Połtawą w 1709 roku. Jak się okazuje, na rozkaz cara Piotra Pierwszego kopię Kazańskiej Matki Bożej dostarczono na pole bitwy. Car się pomodlił i kazał przenieść ikonę przed pułkami. I kiedy ziemski car poprowadził swoje wojska do ataku, Caryca Niebieska natchnęła na zwycięstwo rosyjskich wojowników i armia króla szwedzkiego Karola XII została rozgromiona. Armia ta uważana była wówczas za najsilniejszą armię w Europie.

Natomiast dzisiaj Kazańska ikona przyciąga cudami nie bitewnymi, a pokojowymi.  Ozdobiona jest wyschniętymi liliami, na łodygach których są dobrze widoczne młode cebulki. Młode gałązki delikatnie otaczają Najświętszą Bogurodzicę i Boże Dzieciątko, ale przy tym nie zasłaniają ich święte Oblicza. */

*/ – Informację o tym, że lilie nie zasłaniają oblicza Matki Bożej i Dzieciątka Jezus powtarza wiele źródeł, które zostały wykorzystane podczas opracowania. Tymczasem na załączonych zdjęciach wyraźnie widać, że tylko oblicze Najświętszej Bogurodzicy jest odkryte, natomiast oblicze Zbawiciela jest zasłonięte. Dlaczego tak się dzieje? Wyjaśnia to proboszcz świątyni protojerej Paweł Noga na filmie video, podanym w wykazie źródeł: <

Oto wyjaśnienie proboszcza Pawła Nogi (od 45,25 min. filmu do 48,45 min.) :

… Włożone do kiotu kwiaty jak zwykle więdną. I tak trwa 3 dni. A po 3 dniach, jak na komendę, kwiaty prostują się, podnoszą swe główki i zaczynają szybko rosnąć wzwyż.

…Jak widać na ikonie (proboszcz pokazuje zebranym palcem), kwiaty utworzyły dookoła oblicza Matki Bożej jakby nie uczyniony ręką ludzką swego rodzaju wieniec, a oblicze Zbawiciela jest zakryte. Widać dobrze, że oblicze Zbawiciela jest zakryte, a oblicze Matki Bożej odkryte. Zwykle lilie rosną prosto do góry, nie wykręcają się na boki. Dobrze to widać w ogrodach. A tutaj, na ikonie, lilie nie rosną prosto do góry, ale jakby przemieszczają się to w jedną, to w drugą stronę. Oto ta lilia, powinna rosnąć prosto w górę, a tymczasem wykręciła się w lewo i zakryła oblicze Pana Jezusa. Tak samo ta i tamta lilia, wykręciły się i zakryły oblicze Zbawiciela, a oblicze Matki Bożej pozostało odkryte. Tak jakby przez ikonę Pan Bóg mówi nam, że grzechy ludzkie są na tyle wielkie, że Pan Bóg już nie może patrzeć na nas i na naszą ziemię. A Matka Boża, jako nasza matka, przez Którą zostaliśmy usynowieni przy Krzyżu przez Syna Samego Boga, patrzy na nas i modli się do Swego Syna o przebaczenie i cierpliwość, żeby On jeszcze cierpliwie poczekał, abyśmy mieli możliwość nawrócić się, okazać skruchę i dojść do naszego zbawienia…   

Ikona Kazańskiej Matki Bożej z liliami

Wyjaśnień o cudzie z liliami udziela, jak zwykle, proboszcz cerkwi Św. Mikołaja Cudotwórcy protojerej Paweł Noga. Podczas opowieści o cudzie ojciec Paweł przyniósł pismo specjalistów z Ogrodu Botanicznego Odesskiego Uniwersytetu Krajowego im. Miecznikowa – doktora nauk biologicznych Aleksandra Ślusarenki i młodszego pracownika naukowego Zinaidy Kotikowej.

Wyrośnięte z suchych łodyg gałązki oplatają oblicze Matki Bożej Kazańskiej. Na zdjęciu po prawej widoczne pąki i cebulki na uschniętych łodygach lilii

Kwiaty lilii zakwitłe na suchych łodygach                                   Przykładowy kiot ikony Matki Bożej

W dokumencie tym czarno na białym napisane jest, co następuje: „Szóstego maja 2005 roku proboszcz świątyni św. Mikołaja, znajdującego się przy ulicy Pobiedy 5 we wiosce Kulewcza powiatu saratskiego województwa odesskiego, protojerej Paweł Noga ściął w ogródku łodygi z liśćmi rośliny trawiastej i umieścił je w świątyni: jedną część – w kiocie (ramie) ikony Matki Bożej „Kazańskiej”, a drugą – nad kiotem.  W połowie miesiąca czerwca przed Świętem Świętej Trójcy (19.06.2005 r.) łodygi rośliny wyrosły więcej niż dwukrotnie i zakwitły. W pierwszej dekadzie lipca liście, łodyga i kwiat wspomnianej rośliny trawiastej zaczęły stopniowo usychać  i przed początkiem miesiąca sierpnia uschły całkowicie. W miesiącu listopadzie 2005 roku na zupełnie wyschniętych łodygach rośliny zaczęły tworzyć się liczne cebulki – „dzieci”  koloru białego, niektóre z nich zakiełkowały  i wydały zielone listki”…

Po dokładnej analizie i wykonaniu tablic ze zdjęciami został sporządzony wniosek o tym, że „przedstawiony do badania obiekt jest wyschniętą łodygą rośliny trawiastej, prawdopodobnie odnoszącej się do gatunku lilii białej (lilium candidum)”. Przy tym odesscy uczeni nie byli w stanie wyjaśnić, jak w warunkach braku gleby, wilgoci i środków odżywczych na zupełnie suchych łodygach utworzyły się żywe cebulki.

Z biegiem czasu dolne końce ściętych łodyg usychają, ale górne nadal rosną, wijąc się jak wianuszek dookoła oblicza Matki Bożej, wypuszczając pąki, które rozkwitają w święto Trójcy Świętej. Następnie na suchych łodygach na dole wyrastają nowe białe cebulki, a z nich – młode, zielone liście, które nie zanikają przez rok – do następnej Wielkanocy. Pomimo tego, że święta są zmienne zgodnie z kalendarzem, kwiaty zawsze na nie czekają. Następnie, jako świętość (święta rzecz) są rozdawane parafianom.

Zdjęcie ikony MB Kazańskiej z 2012 r. Kwiaty umieszczone są wewnątrz kiotu ikony oraz za ikoną. Rosną i kwitną bez ziemi, powietrza i wody. Szczegóły za szkłem są kiepsko widoczne z powodu refleksów na szybie. Kwiaty jeszcze nie oplotły oblicza MB, ponieważ do Wielkanocy jest jeszcze cały kwartał czasu.

Oto co jeszcze powiedział nam na ten temat Ojciec Paweł:

– Naukowcy z ogrodów botanicznych w Kijowie i Odessie już dwa lata badają to zjawisko.   Kilka gałązek zabierają ze sobą, pozostałe zapieczętowują w świątyni na innych ikonach. Mówią tak: „Jeśli rośliny będą rosły wszędzie jednakowo, to jest to zjawisko naturalne. Jeśli będą rosły tylko w świątyni, a u nas w laboratorium umrą, to znaczy, że jest tu u was jakieś nieznane biopole. Ale jeśli umrą również i w świątyni, a żyć będą tylko w ikonie i .. na ikonie – oznacza to, że jest to coś nieznanego nauce.” I tak się dzieje – kwiaty żyją i kwitną tylko na ikonie i w ikonie.

Zbadać to zagadkowe zjawisko usiłują nie tylko odesscy uczeni. Gleboznawca – ekolog, pracownik Ogrodu Botanicznego Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego Dmitrij Gosse napisał tak: „Przy braku wody i środków odżywczych cebulki lilii nie są zdolne istnieć przez długi okres czasu i zasychają. Na łodygach niektórych rodzajów lilii w trakcie wzrostu tworzą się młode cebulki – „dzieci”. Ale one także „zasypiają” do czasu nastania korzystnych dla ich wzrostu warunków. Natomiast tworzenie młodych kiełków i nowych kwiatów z zasuszonej łodygi lilii nauce jest nieznane.”

O ikonie tej dopowiada w swoich opowiadaniach matuszka Natalia Noga (mateczka – żona proboszcza protojereja Pawła Nogi ):  W świątyni w Kulewczy znajduje się jeszcze jedna niezwykła ikona Matki Bożej Kazańskiej. Według piękności i łask – równej jej dotąd nie widziałam! Kiot tej ikony otwiera się raz w roku, w piątek tygodnia Oktawy Wielkanocy. Z udziałem licznych kapłanów do kiotu i z tyłu za ikonę uroczyście wkłada się białe lilie, ścięte w ogrodach Kulewczy. Z obciętymi korzeniami leżą one tam bez ziemi, wilgoci i powietrza. Lilie bardzo szybko zaczynają rosnąć, następnie od dołu usychają, ale u góry wzrost trwa. Na Święto Trójcy Świętej kwiaty zawsze zakwitają. Mija mniej więcej 8 miesięcy i z wysuszonych pędów rodzą się cebulki, a z cebulek – żywe listeczki – i tak żyją aż do Wielkanocy, czyli prawie przez cały rok. Dokładnie na tydzień przed Wielkanocą liście na cebulkach zaczynają zasychać, ponieważ spełniły swoją funkcję i wówczas zamiast nich kładzie się świeże lilie. Czasami ikona ta oddychała jak żywa, a z oczu Matki Bożej obficie płynęły łzy. Te łezki były bardzo słone i piekące. Wielu pielgrzymom ojciec Paweł umieszczał te łezki na języku i miejsce to cierpło, drętwiało na kilka godzin, a u niektórych na cały dzień. Od tej ikony trudno jest oderwać wzrok. Skądkolwiek by się nie spojrzało na Bogurodzicę – Ona patrzy prosto w nasze oczy. Chwała niech będzie Bogu w Niebie, który obdarzył nas tak wielkimi świętościami (pol. – sakramentaliami – A.L.)! (Opowiadanie 10-te)

Tę Kazańską ikonę Matki Bożej parafianie z Kulewczy z powyższego powodu nazywają też „Płaczącą”. Według nich, podczas Liturgii szkło obok ust Bogarodzicy staje się zamglone, a koło oczu pojawiają się krople i strumyczki płynu. Krople można oglądać około dwóch dni, potem nagle, w ciągu pół godziny wysychają.  – „Ikona płacze dlatego, że my nie płaczemy. Nie zastanawiamy się, grzeszymy, obrażamy bliźniego swego, obrażamy Boga. Gdyby Matka Boża była radosna ze względu na nas, ikony by nie płakały, nie krwiotoczyły. A nam Pan Bóg pokazuje to, co ma na duszy Swojej, na sercu. Jego serce płacze, kiedy jesteśmy niemiłosierni, nieuczciwi, bezbożni, kiedy czynimy zło i bezprawie.”

Mała kapliczka, wewnątrz której również wiszą ikony. Pielgrzymi piszą karteczki z prośbami do Niebios, które następnie wsuwają w ramy i za ramy ikon. Bardzo dobrze to widać na filmie <

Podobnie jak w ubiegłym, tak samo i w bieżącym roku (artykuł o Kulewczy jest datowany 25.8.2006 r. – dod. tł.) lilie zakwitły w dniu Świętej Trójcy, który w tym roku obchodzony był osiem dni wcześniej niż w ubiegłym roku – 11 czerwca.

W związku z tym dziennikarz z redakcji zadzwonił do dyrektora Odesskiego Ogrodu Botanicznego Aleksandra Ślusarenki. Zamiast komentarza pan profesor obiecał przeprowadzić nowe badania. Jednak nie był w stanie wyjaśnić, dlaczego białe lilie włożone do kiotu ikony Bogurodzicy nie kwitną zgodnie z prawami natury, a „dopasowują się” do corocznie zmieniającej się daty święta Świętej Trójcy.

Co ciekawe, zaschnięte lilie zakwitły również i na Kaspierowskiej ikonie Matki Boskiej (patronki Odessy), która znajduje się w tej samej wiejskiej cerkiewce. Ten cud zainteresował kijowskiego biologa Marię Bolszakową, która przyjechała do wsi Kulewcza z pielgrzymką. W wywiadzie przyznała, że osobiście odwiedziła cerkiew św. Mikołaja i wzięła ścięte białe lilie, poświęcone przez ojca Pawła. Było to 28 kwietnia 2006 roku (dniu pamięci odnowienia świątyni Najświętszej Bogurodzicy przy Ożywiającym Źródle w Konstantynopolu).

Po powrocie do domu Bolszakowa przekazała jedną lilię do Kijowsko-Pieczerskiej Ławry. Jakież było jej zdziwienie, kiedy w dniu Trójcy Świętej (to jest po upływie półtora miesiąca) zaschnięta lilia wypuściła kiełki … na ikonie Zaśnięcia NMP. Ta informacja została potwierdzona również przez skarbnika Ławry archimandrytę Warsonofiusza. Według niego, w świątyni Wszystkich Świętych Ławry „lilia do tej pory wciąż rośnie w cudowny sposób”. Do kiotu ikony, w którym znajduje się sam kwiat, nie ma dostępu ani powietrze ani woda …

Czy są w świecie podobne przypadki kwitnących lilii z suchych łodyg?

Tak, są. Pierwszym takim miejscem jest grecka wyspa Kefalonia.

Cud kwitnących lilii z suchych łodyg

Jak się okazuje, pobożną tradycję przynoszenia lilii do świątyni Ukraińcy przejęli od mieszkańców greckiej wyspy Kefalonia. Wyspa ta również jest nazywana wyspą cudów. A wszystko z powodu tego, że są tam takie wydarzenia, które trudno nazwać zwykłymi. Każdego roku w wigilię Zaśnięcia Matki Bożej (w Katolicyzmie Święta Wniebowzięcia NMP) na wyspie występuje małe trzęsienie ziemi (3-4 punkty), a w dniu Święta spada deszcz, który o tej porze roku jest tu bardzo wielką rzadkością.

Ale to nie jest główny cud, ale jego zwiastun. W dniu Zwiastowania NMP mieszkańcy Kefalonii tradycyjnie przynoszą do świątyni białe lilie, podobne do tej, z jaką ukazał się Jej Anioł Gabriel. Tymi kwiatami kapłani upiększają ikonę Matki Bożej „Panagia Krini”,  umieszczając je w kiocie ikony za szkłem, gdzie pozostają bez wody i powietrza aż do Święta Zaśnięcia Bogurodzicy (Wniebowzięcia NMP). I tu następuje cud: na suchych, popękanych z upału łodygach lilii rozkwitają delikatne białe kwiaty – dokładnie po pięciu miesiącach od czasu, gdy zostały one ścięte!

W święto Zaśnięcia Matki Bożej (Wniebowzięcia NMP) po Liturgii w cerkwi odprawiane jest nabożeństwo, po którym kwiaty są poświęcane i rozdawane wiernym, którzy przybyli tego dnia do cerkwi. Te suche łodygi lilii są podobne do naszych dusz, uschłych z niedowiarstwa i wątpliwości. Śnieżnobiały kwiat jakby przypominał nam, że dla Boga nie ma nic niemożliwego i że nasza dusza, pogrążona w grzechach, także może rozkwitnąć i rozpromienić się przez Łaskę Bożą.

Należy zauważyć, że lilie są kwiatami biblijnymi. W Ewangelii Św. Mateusza czytamy o tym słowa, powiedziane przez samego Pana Jezusa: „Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich” (Mt 6:28-29).

Drugi cud na wyspie Kefalonia – cud ze żmijami.

Wyspa Kefalonia, zwana wyspą cudów, znana jest w rzeczywistości z dwóch cudownych wydarzeń, związanych ze świętami prawosławnymi, a mianowicie opisanym wyżej cudem lilii, zakwitających w Święto Zaśnięcia Bogurodzicy oraz cudem  żmij z okolicznych gór, masowo wpełzających do świątyni w to Święto we wsi Markopulo.  Od najdawniejszych czasów ludzie boją się węży. Ale w dniu Święta Zaśnięcia Bogurodzicy (Wniebowzięcia NMP) na Kefalonii dzieje się rzecz niewiarygodna – pełzające gady przemieniają się w dobre oswojone stworzenia! I w dniu tego Święta mieszkańcy Kefalonii wcale ich się nie boją, a żmije, które dotarły do świątyni, również nie boją się ludzi i na nikogo nie napadają. W to Święto ZNIKA wielowiekowa WROGOŚĆ, powstała po upadku w Raju. Poprzedniego wieczoru, w wigilię przed Świętem Zaśnięcia NMP, po zachodzie słońca, z gór zaczynają przybywać żmije. Zbierają się tam, gdzie na miejscu dawnego starożytnego monasteru prawosławnego stoi dziś świątynia. Wiele wieków temu, według legendy, na wyspę przypłynęli piraci i próbowali włamać się do żeńskiego monasteru. Mniszki ze łzami w oczach na kolanach błagali Królową Niebios o obronę, klęcząc przed ikoną. – Ratuj nas, Pani,- prosiły. Zamień nas w jadowite węże lub uczyń ptakami. Nie oddawaj nas w ręce okrutników. Po wyłamaniu drewnianej bramy, rozbójnicy weszli do monasteru i byli gotowi zbezcześcić biedne mniszki, ale nagle stanęli jak „wryci”. Na podwórzu zamiast mniszek zobaczyli mnóstwo syczących ogromnych czarnych żmij z krzyżami na głowach. W śmiertelnym przerażeniu piraci uciekli z wyspy, błagając Niebiosa o litość i przyrzekając, że na zawsze zapomną o tym świętym miejscu. Monaster ocalał. Nikt nie wie, czy mniszki wróciły do ludzkiej postaci. Inna wersja legendy mówi, że to Matka Boża zesłała na piratów jadowite żmije. Mieszkańcy wioski Marcopulo twierdzą, że w ich świątyni do tej pory znajduje się ta sama ikona Dziewicy Maryi, przed którą wówczas  o wstawiennictwo prosiły mniszki. Ikona ta nosi nazwę Langobardskiej Bogurodzicy lub Panagii Fetusa, czyli Żmijowej ikony Matki Bożej.

Co jest zaskakujące: żmije w prawosławne święto wpełzają do świątyni i, jak zaczarowane, zdążają do tej ikony. Jadowite stworzenia, nie obawiając się nikogo, pokornie dają się ludziom brać w ręce i nigdy nie gryzą! Kefalończycy i przybyli turyści bez obaw trzymają je w rękach, umieszczają na ramionach. Bawią się ze żmijkami nawet małe dzieci.

Żmije te pojawiają się począwszy od Święta Przemienienia Pańskiego wewnątrz i na zewnątrz świątyni. Miejscowi mieszkańcy nazywają je żmijami Najświętszej Bogurodzicy. Z każdym dniem (na 9 dni przed Świętem Zaśnięcia NMP) ilość żmij wzrasta i w wigilię Święta Zaśnięcia jest ich pełno w okolicy. W tych dniach mieszkańcy Markopulo chodzą wzdłuż wąwozu, na zboczu którego znajduje się świątynia i zbierają żmije do koszy, aby przynieść je Najświętszej Bogurodzicy. Skąd się pojawiają żmije i dokąd znikają po Święcie, nikt nie wie. Dla wszystkich pozostaje to wielką tajemnicą do dziś. Podczas Nabożeństwa wieczornego w Zaśnięcie żmije swobodnie pełzają wśród ludzi – po sprzętach liturgicznych, ikonostasie, ikonach, nie bojąc się nikogo. – Jeżeli żmija wlezie wam za pazuchę, – uprzedzają pielgrzymów mieszkańcy wioski, – nie bójcie się! Przez Łaskę Najświętszej Władczyni żmije żadnej szkody wam nie uczynią! Weźcie je do rąk, a one jak kocięta, będą lizać wasze palce.

Rzeczywiście, podczas służby (nabożeństwa) dzieją się niesamowite rzeczy: żmije jak bransoletki, oplatają ręce wierzących, pełzają na ikonie Najświętszej Bogurodzicy i Krucyfiksie, na przygotowanych do Liturgii  chlebach. Dzieci z czułością dotykają je i całują.

Żmija może nawet wpełznąć na Pismo Święte, z którego czytana jest Ewangelia podczas Liturgii. Żmije, jako przedstawiciele królestwa zwierzęcego, świętują wraz z Chrześcijanami, przypominając im o ogrodzie Eden, w którym pierwotni ludzie żyli ze zwierzętami jako jedna rodzina. Po zakończeniu Święta odchodzą i żmije. Niemieccy naukowcy badali te żmije, ale nie mogli ich przypisać do żadnego ze znanych gatunków. Są one szare, cienkie. Na długość nie przekraczają jednego metra, ich skóra jest aksamitna. Są ciepłokrwiste, jako jedyne wśród żmij. Na głowie mają krzyżyk, a także na czubku języka.

Jeśli w którymkolwiek roku żmije się nie pojawiły, zawsze był to zły omen. Tak było w roku 1940, kiedy Niemcy rozstrzelali z każdej rodziny po jednej osobie i w 1953 roku, kiedy na wyspie wystąpiły silne trzęsienia ziemi (7,3 stopnia).

Po zakończeniu uroczystej służby żmije spełzają z ich ulubionej ikony Matki Bożej i opuszczają świątynię. Jak tylko przemierzą drogę i okażą się w górach – znów się przemieniają. Ale teraz, jeśli się do nich podejdzie – natychmiast zasyczą, stają w pozycji obronnej  i mogą ugryźć! Zjawisko to często utrwalali na zdjęciach i filmach video dziennikarze. Naukowcy wolą tego zjawiska nie zauważać, ponieważ znaleźć zrozumiałe ateistyczne wyjaśnienie jest niemożliwe. Niektórzy wręcz twierdzą, że żmije te są niejadowite, należą do tzw. gatunku połozowatych. Ale czy potrafią je wziąć do ręki, gdy spotkają w górach po Święcie Zaśnięcia MB? Wątpliwe…

W czasie tego wielkiego święta, zarówno natura, jak i człowiek jakby się jednoczą po to, aby uwielbiać w swoich modlitwach Najświętszą Władczynię, naszą Matkę Bożą i oddać chwałę Stwórcy za Jego wielkie błogosławieństwa dla nas wszystkich.

+++

Święto Trójcy Świętej jest jednym z dwunastu głównych prawosławnych świąt. Czasami nazywane jest ono także Dniem Zstąpienia Ducha Świętego lub Pięćdziesiątnicą. Od nazwy tej wiadomo, z jakim wydarzeniem wiąże się ta uroczystość. Faktycznie, jak opisano w Biblii, zstąpienie Ducha Świętego na ziemię, które przepowiedział Jezus Chrystus objawia i jednocześnie ukazuje Boga Trójjedynego, to znaczy istnienie trzech osób Boskich, zjednoczonych w istocie Boga – Ojca, Syna i Ducha Świętego. Ponieważ nie ma jednej daty Święta Zmartwychwstania (Wielkanocy), dlatego Trójca Święta obchodzona jest każdego roku o różnych porach. Na przykład, w 2018 roku prawosławni będą obchodzić Wielkanoc w dniu 8 kwietnia, a dzień Trójcy Świętej 27 maja.

+++

Mukaczewo na Zakarpaciu – trzecie miejsce, gdzie zakwitły suche lilie

W świątyni w Mukaczewie na Zakarpaciu obok ikony przed Świętem Trójcy Św. zakwitły suche lilie. Cud zdarzył się po raz pierwszy w świątyni monasteru krasnogorskiego w Mukaczewie na Zakarpaciu sześć lat temu (artykuł jest z 4.06.2017 r.). Był to pierwszy rok, w którym pod szkłem ikony „Radości wszystkich strapionych”, na cześć której zbudowano świątynię, w czasie świąt wielkanocnych układano lilie. Około miesiąca później, w Święto Trójcy Świętej, całkowicie wysuszone kwiaty zakwitły w cudownym białym kolorze i wypełniły świątynię swoim zapachem.

Jak opowiada przeor monasteru Krasnogorskiego archimandryta Iłarij (pol. – Hilary) to parafianie poradzili mu, aby umieścić lilie za szkłem obrazu, ponieważ widzieli w telewizji historię o takim cudzie w miejscowości Kulewcza w województwie Odesskim. I oto w Święto Trójcy Świętej wierzący i duchowni stali się świadkami kwitnienia wysuszonych lilii w Mukaczewie. Łodygi stoją bez wody i ziemi, ale każdego dnia w świątyni odprawiany był Akatyst ku czci Bogurodzicy. .

I lilie i ikona „Radości wszystkich strapionych” – leczą z chorób. Zasuszone kwiaty co roku wymienia się w okresie wielkanocnym – zamiast starych wkłada się świeże, wycięte w ogrodzie monasteru. Wysuszone kwiaty są rozdawane wiernym. Przypadków wyleczenia, które odnotowują w cerkwi, jest bardzo wiele.

– Kobieta, cierpiąca na egzemę, którą było pokryte całe jej ciało, została uzdrowiona, biorąc kąpiele z naparem lilii – mówi archimandryta Hilary. – Ponadto ikona i lilie pomagają małżonkom, pozbawionym radości macierzyństwa i ojcostwa, dziewczętom, którzy nie mogą wyjść za mąż  i nie tylko im – one są naprawdę cudowne.

Omawiane zjawisko zachodzi zatem tylko w trzech miejscach na Ziemi – w Mukaczewie, w Kulewczy i na wyspie Kefalonia w Grecji. Wielu kapłanów próbowało osiągnąć kwitnienie suchych lilii w pobliżu różnych ikon – ale nigdzie indziej ten cud się nie powtórzył. Na Zakarpaciu postanowili nie eksperymentować, tylko przestrzegać ustalonej tradycji i nie pozostawiać lilii, aby stały na drugi rok. Podczas Świąt Wielkanocnych do ikony umieszczono świeże łodygi. Łodygi wyschły, ale na krótko przed Świętem Trójcy pojawiły się duże pąki, które wkrótce zamieniają się we wspaniałe białe kwiaty.

Ikona „Radości wszystkich strapionych” pojawiła się w tej cerkwi nie przez przypadek. Kiedy rozpoczęto budowanie cerkwi (w 1995 roku), 11 lat temu przejeżdżał tędy protojerej Wasilij Jermakow, który służy w Sankt – Petersburgu, a który przyjechał na Zakarpacie, aby odpocząć. W jego cerkwi jest  przechowywana oryginalna ikona pod tym wezwaniem, a po odkryciu, że cerkiew jest budowana na jej cześć, rok później powrócił i podarował w 2001 roku cerkwi kopię tamtej ikony. Ikona ta w Rosji mirotoczyła.

W monasterze kwitnienie lilii uważane jest za cud, chociaż nie znajduje się wyjaśnienia. „Dla parafian ono nie jest potrzebne, wystarczy, że człowiek może przyjść, zobaczyć to na własne oczy – i uwierzyć” – mówi przeor monasteru. Ten cud nie jest pierwszym, o czym świadczą zakarpaccy mnisi. Około 10 lat temu jedna z ikon zaczęła mirotoczyć – po czym centralna katedra spłonęła całkowicie. Być może było to ostrzeżenie o tym, co nadejdzie.

2. Mirotoczący Krzyż Golgoty – Krucyfiks Zbawiciela

Oto co o początkach mirotoczenia ikon pisze w swoich opowiadaniach matuszka Natalia Noga (mateczka – żona proboszcza protojereja Pawła Nogi): 

W 2001 r. w cerkwi św. Mikołaja wioski Kulewczy na wieczornym nabożeństwie, w czasie kadzenia, proboszcz świątyni protojerej Paweł Noga zauważył, że naścienne ikony Wielkiej Męczennicy Św. Barbary, Męczennicy Natalii, Męczennic Wiary, Nadziei i Miłości (ros. – Веры, Надежды, Любови), oraz ich matki Św. Zofii zaczęły mirotoczyć. Na nogach męczennic pojawiły się mirotoczące krzyżyki, strumyki z których ściekały w dół po ścianie  i spadały na mur. Z palca męczennicy Nadziei również spływał święty olej.

Ponadto, w dolnej części ikonostasu mirotoczyły także naścienne ikony Apostoła Jakuba, Męczennicy Klaudii i równego Apostołom księcia Władimira (pol. – Włodzimierza). Na ikonie księcia Władimira pod piersią pojawił się mirotoczący krzyż, z którego ściekała strużka miro o długości 18 cm.

Po pewnym czasie zaczął mirotoczyć Krzyż Golgoty (Krucyfiks Zbawiciela). Był to niezwykły widok – na piersi Zbawiciela pojawiło się od razu bardzo dużo kropel miro. Z czasem pojawiło się mnóstwo strumyczków miro, spływających po całej postaci Ukrzyżowanego. Często od Krzyża odczuwany był cudowny zapach, ale nie wszyscy go odczuwali, a jedynie ci, komu Bóg daje tę łaskę.

(Według „Opowiadania matuszki Natalii Noga „Kulewcza – pieśń Ojczyzny mojej”) (ros. – Рассказы матушки Наталии Нога „Кулевча – песня Родины моей”

Wielki Krucyfiks Jezusa Chrystusa – Krzyż Golgoty, znajdujący się w środku świątyni mirotoczy*/ już wiele lat.  Przy czym obficie mirotoczy tylko w piątek, sobotę i niedzielę, kiedy w świątyni odbywają się służby (nabożeństwa, Msze święte – A.L.). A w poniedziałek strumyczki miro przysychają, wilgotnymi pozostają tylko 2-3 strumyczki. Na zdjęciu widać kilkanaście strumyczków przezroczystej cieczy, ściekającej z piersi Pana Jezusa. Po pewnym czasie (również dziś) kropelki miro w coraz większej ilości pojawiają się też na szatach Matki Bożej i Apostoła Jana, stojących obok Krzyża.

Krzyż Golgoty mirotoczy na oczach całej parafii. Co to jest: woda, olej, miro? Skąd się bierze? Kryminaliści z Odesskiego Biura Ekspertyz Sądowych i Medycznych przyjeżdżali z tego powodu dwukrotnie. Oto ich wniosek, sporządzony po analizie rentgeno – fluorescencyjnej oraz chromatografii: „Substancja organiczna, podobna do oleju pochodzenia której nie można ustalić”.

Słowo od autora opracowania: */„mirotoczenie” , ros. –  мироточение

Wydaje się, że potrzebne jest bliższe scharakteryzowanie zarówno płynu, pojawiającego się i ściekającego po cudownych ikonach, zwanego „miro”, jak i pochodzącego od nazwy tego płynu samego procesu ściekania, czyli toczenia się kropel oleju miro po powierzchni ikon, zwanego „mirotoczeniem” , (ros. –  мироточение).

Cerkiew Prawosławna rozpatruje ikonę jak szczególną formę objawienia Boskiej realności. Wszystkie kanoniczne ikony w świątyniach lub domach są uznawane za święte dzięki swojej duchowej treści i sensowi. Jednakże niektóre z nich są wybierane przez Opatrzność Bożą dla ujawnienia szczególnych znaków. Wychodzące z nich niewypowiedzialne światło, zapach, ściekające „miro” (niekiedy pisane przez dwa „r” – „mirro” – podobne do oleju świętego – zwanego krzyżmem w Katolicyzmie) lub ciecze, podobne wyglądem (i składem) do ludzkich łez lub krwi, są materialnymi znakami zjawisk świata niebiańskiego, Królestwa Bożego. Laboratoryjne analizy wykazują, że „miro” jest płynem organicznego pochodzenia, czasami przypominającym oliwę z oliwek, ale w jaki sposób pojawia się ono na świętych znakach, pozostaje to niewytłumaczalne. Słowo „miro” ma kilka pojęć. Jedno z nich oznacza sztuczny oleisty płyn, składający się z różnych substancji aromatycznych, które są podobne do oleju,  używanego po poświeceniu w cerkiewnej tajemnicy namaszczenia jako „miro”. Drugie pojęcie – to oleisty płyn lub ciecz podobne do wody lub krwi, pojawiający się w sposób nadprzyrodzony z niczego na ikonach lub świętych relikwiach i przedmiotach. Niektórzy mylnie przyrównują „miro” do „mirry”, znanej z Nowego Testamentu: daru Trzech Króli – ofiarowanego wraz ze złotem i kadzidłem Dziecięciu Jezus – lub mieszaniny „mirry” z aloesem w ilości około stu funtów, zakupionej przez Nikodema do obłożenia Ciała Jezusa przed złożeniem do Grobu.

„Miro” nie pochodzi z tworzywa (substancji) ikony, ale pojawia się na niej «z niczego», z powietrza. Bywa i tak, że płyn pojawia się i pęcznieje na szkle kiotu (rodzaju wąskiej szafki – oszklonej ramy, zakrywającej święte obrazy), lub występuje na samej ikonie za szkłem (a więc szkło nie przeszkadza w pojawianiu się miro na ikonie). Starość lub nowość, czyli wiek ikony lub jej materiał nie mają znaczenia. Mogą „mirotoczyć” obrazy wykonane na drewnie, szkle, metalu, papierze, np. czarno-białe kserokopie (niekiedy ściekające strumyczki miro wytwarzają na takich kserokopiach z papieru bruzdy, wgłębienia) itp.) W wyniku badania płynu, pobranego z jednej z płaczących ikon ustalono, że «są to najprawdziwsze ludzkie łzy». Wygląd, barwa, konsystencja powstającego na ikonie płynu są różnorodne: od gęstej, ciągnącej się żywicy do rosy, dlatego czasami mówi się o «balsamotoczeniu» albo «rosotoczeniu». Płyn może mieć (i najczęściej ma) pachnący aromat. Kształt i rozmiar kropli są także niezwykle różne. Czasami pokrywają one całą ikonę, czasami jak by płynęły z pewnych punktów. W szerokim sensie  słowa „miro” we współczesnej literaturze pod pojęciem „mirotoczenie” rozumie się zatem dowolne cudowne pojawienie się płynu (cieczy, wilgoci) na ikonach i poświęconych przedmiotach.  Często przez posmarowanie (namaszczenie) ściekającym „miro” następuje uzdrowienie z chorób fizycznych i psychicznych.

Można by jeszcze długo pisać na temat „miro” i „mirotoczenia” ikon. Na przykład, o niezwykłym ściekaniu „miro”, kiedy wbrew prawom natury, zamiast ściekania w pionie, zgodnie z prawem przyciągania ziemskiego – miro ścieka ukośnie, pod katem, a nawet do góry!). Albo o „łzotoczeniu” (płaczu ikon) lub „krwiotoczeniu” (płaczu krwawymi łzami), kiedy po powierzchni ikon ściekają naturalne, słone ludzkie łzy lub ludzka krew żyjącego człowieka grupy AB… Może na razie niech te podane wyjaśnienia wystarczą (A.L.).

3. Mirotocząca ikona Matki Bożej Kaspierowskiej 

Ojciec Paweł z ikoną MB Kaspierowskiej.

W cerkwi jest także ikona Matki Bożej Kaspierowskiej. Na dole ikony ułożona jest warstwa waty, na którą obficie ścieka miro. Nasączone mirem waciki rozdawane są pielgrzymom. Cudowne historie uzdrowień pielgrzymi wpisują do cerkiewnej księgi. Historii takich zapisanych zostało (2013 r.) w niej ponad tysiąc dwieście. Obecnie jest kilka tysięcy.

Podczas każdej służby (Mszy św., nabożeństwa) proboszcz wynosi z ołtarza ikonę Matki Bożej Kaspierowskiej. Jest to kopia odesskiego cudownego obrazu, obecnie kopia stale mirotoczy, od wewnątrz kiot jest opryskany rosą (cieczą). Podczas służby wszyscy obecni po kolei idą do ikony, aby oddać jej hołd przez ucałowanie i dotknięcie ikony czołem. Czynność ta w Prawosławiu nazywana jest  лобзанием (inaczej: pocałunkiem; dobrze znane jest „Иудино лобзание” – obłudny, nieszczery pocałunek Judaszowy; natomiast w słowie tym jest zawarte jeszcze inne słowo – лоб (pol. – czoło), którym wierni dotykają ikony. Jako polski odpowiednik nasuwa się tu słowo „czołobitny pokłon” – A.L.).

Wszyscy po kolei przykładają się do ikony (czyli całują i oddają czołem pokłon) i otrzymują wacik, nasączony miro. Każdemu proboszcz Paweł Noga otwiera kiot ikony i proponuje powąchać idący z niego cudowny zapach. Aromatu tego nie można opisać. O. Paweł radzi, aby się nie spieszyć, aby się zatrzymać przed ikoną i poprosić Pana Boga i Matkę Bożą – tak jak dzieci proszą swoich rodziców. Z pokorą, z wiarą, z nadzieją, że otrzyma się pomoc.

Matuszka Natalia (żona o. Pawła) w następujący sposób dopowiada w swoich zapiskach o tej ikonie:

Pewnego razu na Ukrainę z rosyjskiej wioski Dierżawino województwa Orenburgskiego przywieziono ikonę Krwiotoczącego Zbawiciela i mirotoczące ikony Matki Bożej i Świętego Mikołaja Cudotwórcy. Ikony te przywieziono do wioski Nowosiełowki powiatu saratowskiego województwa odesskiego. Wraz z ojcem Pawłem pojechaliśmy, aby się przyłożyć (ucałować i uczcić – A.L.) te sakramentalia. Łaska Boża tak przyciągała do siebie, że ja trzy razy podchodziłam i przykładałam do nich. A potem kupiłam ikonkę „Всецарицы” („Wszystkich Królowej”) – pomocnicy w chorobach nowotworowych i przyłożyłam ją do tych przywiezionych cudownych ikon. Minęło kilka tygodni od czasu odwiedzenia przez nas cudownych ikon, jak pewnego razu, podchodząc do ikon, chciałam z przyzwyczajenia przyłożyć się do Kaspierowskiej ikony i do ikony „Wszystkich Królowej”, którą włożyłam w górną część ikony Kaspierowskiej w narożniku. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam, że z kiotu ikony Kaspierowskiej wycieka miro na ikonkę „Wszystkich Królowej” i one obie mirotoczą! Każdego dnia miro ściekało coraz niżej i niżej. Znajomy kapłan poradził, by zawieść tę ikonę do metropolity Agafangela. Ojciec Paweł zawiózł ikonę do władyki. Jego Eminencja uczcił i ucałował ikonę, (przyłożył się – A.L.), pobłogosławił i polecił, aby ją zanieść do świątyni monasteru, żeby mogli ją uczcić mnisi i parafianie. Ale ludzi było mało… Ojciec zabrał ikonę do domu.

Z nieskrywanym, radosnym podnieceniem przygotowywaliśmy się do uroczystego wniesienia świętych sakramentaliów do cerkwi św. Mikołaja w Kulewczy. W całym domu był odczuwany bardzo przyjemny silny zapach. Lampy oliwne same się zapalały, bez pomocy ludzi. Boże, jaki cud przeżywaliśmy! W całym naszym życiu nie było czegoś podobnego. Kilka razy cały dom rozjaśniał się niezwykłym blaskiem. I wtedy ojciec Paweł powiedział: „Wydaje mi się, że sama Bogurodzica jest tutaj obecna. Zwołajmy kapłanów i z należytą godnością wnieśmy ikony do świątyni.”

Z żywych kwiatów pod stopy ułożyliśmy ścieżkę, z daleka wyglądającą jak dywan. Upletliśmy na ikonę przepiękny wieniec i pod dźwięki cerkiewnych dzwonów z chwalebnymi i innymi duchownymi pieśniami wnieśliśmy święte ikony do świątyni. W tej niezwykłej uroczystości brało udział 18 kapłanów. Po nabożeństwie proboszcz powiedział kazanie. Matka Boża bardzo szybko zaczęła wysławiać Swoją ikonę, uzdrawiając wielu ludzi. Do ​​ikony popłynęły żywe rzeki pielgrzymów. Wieść o cudownej ikonie rozniosła się po miastach i wioskach. Do wszystkich krańców ziemi poleciały wiadomości, że przy obrazie Kaspierowskim występują  niezwykłe cuda. Zdarzały się przypadki uzdrowień z raka.

Ikona Matki Bożej „Всецарица” (po polsku – „Wszystkich Królowa”, po grecku –„Пантанасса”) znajduje się na Świętej Górze Athos w Monasterze Watopedskim. Została napisana w XVII w. Po raz pierwszy okazała swoją moc, kiedy młody człowiek, który podszedł do niej, nagle został niewidzialną siłą rzucony na ziemię. Natychmiast po tym wydarzeniu młodzieniec we łzach przyznał się, że zajmował się magią i po wyrażeniu skruchy, zaczął prowadzić pobożne życie.

Wśród pielgrzymów, przyjeżdżających autobusami, bywają i tacy, którzy niewłaściwie odbierają leczenie miro toczącymi ikonami. Miejscowi parafianie nazywają ich zdiablonymi (opętanymi). Nawet przy nas kobieta w podeszłym wieku, na pierś której położono ikonę Matki Bożej, zaczęła stękać, wyć, ochać i krzyczeć: „Boże, jak boli!” (opowiadanie 4, 5, 6 i 7-me)

4. Krew na ikonie Matki Bożej Iwierskiej

A z ikoną Iwierskiej Matki Bożej zaczęły się dziać cuda, kiedy należała ona jeszcze do jednej z parafianek. Kiedyś ojciec Paweł był na pogrzebie matki tej kobiety. Pokazała mu prostą wiejską ikonę, na której z jakiegoś powodu oblicze Matki Bożej zaczęło się pokrywać  czerwoną plamą. Gdy się przyjrzeli, to stwierdzili, że wygląda to na krew!

Ikona Matki Bożej Iwierskiej

Jest to kopia ikony Iwierskiej Bogurodzicy, która  stała się sławna jeszcze w czasach cesarza – ikonoplasty Teofila (829 – 842). Według legendy, kiedy żołnierz uderzył ją mieczem, na policzku Najczystszej wystąpiła krew. Dzisiaj kopia tej ikony krwiotoczy nie mniej, niż jej oryginał. Przekonali się o tym nie tylko parafianie, ale i przedstawiciele wojewódzkiego biura ekspertyz sądowo – medycznych Igor Winogradow i Jurij Zagorujko. Według wskazówek swego kierownika, profesora Grigorija Kriwdy, który był w Kulewczy, przez trzy dni badali oni fenomen Iwierskiej ikony Matki Bożej. Przypuszczenie o tym, że ktoś z wierzących  „wprysnął krew” nie została potwierdzona. Jak wykazała ekspertyza kiot ikony nie był otwierany przez 35 lat (od czasu, kiedy ozdobiono ją różnokolorowym roślinnym ornamentem w postaci kwiatów).

– Ikona ta została wykonana w stylu bizantyjskim i napisana farbami olejnymi na desce w końcu XIXpoczątku XX wieku – twierdzi sądowo – medyczny ekspert kryminalistyki Jurij Zagorujko. – Podczas badania ikony i jej kiotu został wykryty nieorganiczny pigment na bazie żelaza barwy brązowej, prawdopodobnie tlenku żelaza. A żelazo, jak wiadomo, zawarte jest w hemoglobinie krwi: odgrywa bardzo ważną rolę w transporcie tlenu w tkankach człowieka i zwierzęcia. Ale samej krwi w badanych obiektach nie wykryto. Dlatego można mówić nie o krwi, a o plamach w postaci krwi na obliczu Matki Bożej. Jednak możliwe jest, że wykryty tlenek żelaza mógł wchodzić w skład hemoglobiny krwi, ale w wyniku złożonych reakcji chemicznych, przekształcił się ze związku organicznego w związek nieorganiczny. Ale najbardziej zaskakuje sam proces krwawienia: zaczął się on około trzech lat temu i od tamtego czasu nieustannie wzrasta. Co spowodowało to dziwne zjawisko, jest nieznane. Jak dotąd jedno jest tylko jasne: krwawienie to jest poza naszym rozumowaniem. Wyjaśnienie go z materialistycznego punktu widzenia jest niemożliwe…

Eksperci z Odessy nie potrafili sobie poradzić również z mirotoczącą ikoną Apostoła Filipa. Po żmudnej pracy doszli do podobnego wniosku: „Przysłany do badań obiekt jest organiczną substancją oleistą, której pochodzenia nie można ustalić.”

Podczas badania ikon została ujawniona jeszcze jedna „niespodzianka”: po wykonaniu spektrogramów (przedstawień graficznych) miro i krwi okazało się, że linie krwi (a było ich tam bardzo dużo) całkowicie pokrywają się z liniami miro (!). A ilość żelaza we krwi odpowiadała ilości żelaza w miro. Kiedy zaskoczeni eksperci poinformowali o tym ojca Pawła, ten spokojnie odpowiedział: „W tych substancjach jedynie wygląd jest inny, ale istota jest taka sama – Boska” … Według wiary waszej niechaj wam będzie…

„Kiedy podarowano nam tę ikonę i przywieziono do świątyni, poprosiliśmy ekspertów sądowych z Odessy, aby ustalili, z czego składa się to coś, czym pokryta jest część twarzy Matki Bożej” – mówi Ojciec Paweł. – Eksperci stwierdzili, że „obiektu, przysłanego do badania nie można określić.” Oznacza to, że substancji takiej w naturze nie ma.

Co prawda, znaleźli oni w składzie tej substancji dużo żelaza. I to w takiej samej ilości, jak w miro na ikonie Matki Bożej Kaspierowskiej. I tu znowu zagadka. Zrozumiałym jest, dlaczego w pierwszym przypadku plama jest czerwona – przecież w tej substancji jest żelazo (a żelazo barwi krew na czerwono). To dlaczego wtedy miro na obrazie MB Kaspierowskiej nie jest czerwone, skoro ilość żelaza w obu przypadkach jest taka sama? I, nawiasem mówiąc, ikona MB Iwierskiej zaczęła krwawić w tym samym czasie, kiedy w naszej cerkwi zaczęła mirotoczyć ikona Matki Bożej Kaspierowskiej.

Jest to obraz bardzo bogaty w łaski. Według swojej wiary wielu ludzi doznało obok tej ikony uzdrowienia. Wielu ludzi, szczególnie wierzący lekarze, potrafiący rozróżniać zapach krwi, często odczuwają przy tej ikonie zapach żywej krwi. Te ikonę podarowała sama Królowa Niebios. Powiedziano było o tym we śnie: „Dar ten – jest na chwałę Kulewczańskiej Cerkwi”.

Warto przeczytać jeszcze uzupełniające zwierzenia ojca Pawła na temat cudownych ikon i mirotoczenia, szczególnie ikon Matki Bożej Kazańskiej i Iwierskiej:

– Kiedy zaczęły mirotoczyć wszystkie ikony na ścianach, to gdy to ujrzeliśmy, byliśmy bardzo zdumieni cudem i ucieszyliśmy się. Nigdy wcześniej nie widziałem mirotoczenia. Nie wiedzieliśmy, jak się z tym obchodzić. Braliśmy krople na palec, smarowaliśmy sobie czoła. Ale na tych ikonach, które dotknęliśmy naszymi rękami, mirotoczenie ustawało. Najwyraźniej nie wolno było tak czynić. Potem zaczęła mirotoczyć u mnie w domu Kaspierowska ikona Matki Bożej. Zaniosłem ją do świątyni. Następnie zaczął mirotoczyć Krzyż „Golgota”, bardzo obficie, o wiele bardziej niż ikony na ścianach. O, zobaczcie jakie strumyki i nie jeden. Tylko ślepy mógł tego nie widzieć.

Ojciec Paweł kontynuuje: Oglądałem film „Cuda Prawosławia XX wieku”. Pokazano tam, jak na pewnej greckiej wyspie występuje taki oto cud – na Zwiastowanie umieszcza się w ikonie lilie, które szybko usychają, a na jesieni w Święto Zaśnięcia Matki Bożej – rozkwitają. I oto na Wielkanoc poprosiłem ludzi, aby przynieśli lilie i część z nich umieściłem w kiocie ikony Matki Bożej Kazańskiej, a te, które się nie zmieściły – położyłem u góry ikony. I zacząłem prosić Pana Boga o cud. Nie chciałem cudu dla siebie. Miałem nadzieję, że nowy cud potwierdzi cud  pierwszy – mirotoczenie. Zapomniałem, że dla tego, kto wierzy, nie są potrzebne żadne potwierdzenia, a kto wątpi, to nawet gdyby sam Chrystus mu się objawił … No, ale jak już mówiłem, brudne, grzeszne serce nie pozwoli zobaczyć Bożą Łaskę. I tak się stało: lilie zakwitły i już w którymś kolejnym sezonie następuje ten cud, a ci, którzy nie wierzyli, nie wierzą i teraz, a kto wierzył, ten umocnił się we wierze.

Dopowiem jeszcze o ikonie Matki Bożej Iwierskiej: U nas w Kulewczy zmarła kobieta. Przyszedłem na pogrzeb, a lektorka mówi: „Ojcze, spójrz na tę ikonę”. Stanąłem na ławce.  To, co zobaczyłem, było dla mnie szokiem. Na twarzy Matki Bożej na ikonie wystąpiła krew. Właściciele ikony przekazali ją do świątyni, aby wszyscy ludzie mogli zobaczyć cud. I znowu – jedni wierzą, drudzy nie. Bolało mnie to – i postanowiłem zaprosić ekspertów, są to ludzie niewierzący i przez to obiektywni. Zaprosiłem specjalistów z medycyny sądowej. Przybył profesor Kriwda, kierownik Działu Ekspertyz Medycyny Sądowej i inni.

Ojciec Pavel wyjmuje z ołtarza wnioski z badania sądowo-medycznego na 5 stronach. Wiele podpisów. Badania zostały przeprowadzone starannie przez różnych specjalistów. Zarówno miro jak i krew zostały zbadane chemicznie oraz metodą rentgenowsko – fluorescencyjną, jak i spektroskopową … Próbki pobrano z trzech obiektów. Miro, miało zielonkawy kolor, substancja z kiotu – brązowy, a z obrazu – różowy. Analiza spektralna dała identyczny obraz – pokrywanie się wszystkich linii widma. Wszystkie trzy substancje dają na spektrum linie związku żelaza (tlenku). Innych linii, które można by zidentyfikować, jako należące do jakichś zanieczyszczeń, na spektrum nie było. Wniosek ekspertów był taki: „Badany obiekt jest organiczną substancją oleistą, która tworzy mikro cięgna podczas rozciągania (było przeprowadzone również badanie techniczne) … Pochodzenia ustalić nie udało się.”

– „Nie udało się, ponieważ te substancje są pochodzenia niebiańskiego”, – mówi ojciec Paweł. – Pobierano miro i krew, pobierano z różnych miejsc, o różnych kolorach i analizy, szczególnie spektralna, wykazały, że te substancje są takie same. To znaczy, że stworzyła je jedna ręka, jedna wola, to znaczy, że ​​i to miro i tę krew stworzył Pan Bóg, aby pokazać nam widzialny cud. I wówczas może uwierzymy w to, co nie jest widoczne dla oczu.

5. Mirotocząca ikona Poczajowskiej Matki Bożej

Opowiada o niej Matuszka Natalia:

Jest u nas błogosławiona cudowna ikona Matki Bożej Poczajowskiej, również w cudowny sposób nabyta przez naszą świątynię. Oto historia nabycia tej ikony. Córka nasza była chora i czytała Akatyst ku czci Apostoła Pawła, prosząc go o uzdrowienie. W nocy ujrzała Apostoła Pawła we śnie, stojącego na zielonej polance. Poprosiła go o uzdrowienie, a on obiecał pomóc. Minął cały miesiąc, a Apostoł zwlekał z uzdrowieniem. Córka Nadieżda wzmogła modlitwy, ze łzami w oczach gorąco prosząc Apostoła Pawła o pomoc i on obiecał, mówiąc: „W ustach Apostoła Pawła – nie ma kłamstwa!” I jeszcze jej powiedział: „Bóg posłał mnie, abym chronił wasz dom. Słyszę wasze modlitwy i każde westchnienie waszej rodziny – i dodał: – Uzdrowię cię w dniach wielkiego święta. W ciągu trzech dni zostaniesz uzdrowiona.” I tak się stało. Nastało Święto Narodzenia Pańskiego, a wieczorem nasza córka Nadieżda w pełni wyzdrowiała. Minął prawie rok, bez jednego tygodnia, do Bożego Narodzenia. Pojechaliśmy z batiuszką do Odessy. Poszliśmy na bazar kupić różne rzeczy na święta. Córka została w samochodzie. Włączyła magnetofon z kolędami i niezauważalnie zasnęła. We śnie ukazał się jej Apostoł Paweł i powiedział: „Włączyłaś kolędy i śpisz. Czy i na Boże  Narodzenie będziesz spała? Błogosławię, abyś poszła głosić chwalę Chrystusowi Narodzonemu!” Nadieżda zapytała: „Ale przynajmniej czy ktoś z wiarą się przeżegna?” Apostoł odpowiedział: „Przeżegna się, przeżegna. Idź wielbić Chrystusa! Będziesz 13 -tą, podobnie jak Apostołowie, razem z Chrystusem było ich 13-tu. 12 Apostołów i Chrystus. Również i was będzie 13-tu”. Po przybyciu do domu, z błogosławieństwem apostolskim i ojcowskim, córka zebrała 12 dzieci i zaczęła uczyć ich kolęd. W dniu Bożego Narodzenia wszystkie dzieci przystąpiły do spożycia Ciała i Krwi Chrystusa i z wielką radością przyjęły błogosławieństwo, aby pójść kolędować na chwałę Bożą i dla potrzeb Cerkwi. Kiedy opuszczali świątynię, zauważyliśmy, że dzieci jest 14-tu. Jedna dziewczynka przyjechała z miasta na wakacje do babci i bardzo płakała, prosząc o pozwolenie pójścia wraz z dziećmi. Żal było ją odepchnąć i batiuszka powiedział słowami Pańskimi: „Tego, który do Mnie przychodzi, nie wyrzucę”.

Zdenerwowałam się i mówię batiuszce: „Było powiedziane, aby było 13-tu, a jest 14-tu …” I płacząc, wróciłam do domu. 14 dzieci opuściło dziedziniec cerkwi. Weszli do pierwszego domu. Jeden z chłopców poczuł się źle i, nie kolędując, poszedł do domu. I tak oto wypełniły się słowa Apostoła Pawła: „13-tu pójdzie kolędować”. Drugiego dnia ponownie wyszło 14 dzieci. Jedno dziecko poszło do domu towarowego i do kolędowania ponownie wyruszyło 13 dzieci. Również trzeciego dnia było 14 osób. Ale jedna dziewczynka poszła odprowadzić swojego brata do ciotki, aby się nim zaopiekowała. Ale kiedy przyszła do świątyni, nie zastała już śpiewaków, odeszli do kolędowania. Zapłakała gorzko i nie wiedząc, dokąd udały się dzieci, wróciła do domu. I znowu kolędowało 13-tu! Z tego przypadku wszyscy możemy jasno zrozumieć, że bez względu na to, jak ludzie nie chcieliby coś stworzyć, to i tak wszystko będzie tak, jak Pan Bóg nakazał przez Swoich świętych. Uzbierane przez trzy dni pieniądze zostały wymienione na dolary i okazało się, że jest dokładnie 500 dolarów. Tyle,  ile trzeba było zapłacić za zamówioną w Poczajowie Poczajowską ikonę Matki Bożej. I w tym przypadku Boża Opatrzność została ujawniona, nieustannie troszcząca się o nas: pieniędzy otrzymano dokładnie tyle, aby ikona została zakupiona, ani rubla więcej, ani rubla mniej. Mnisi z Poczajowa natychmiast na miejscu zakupu ikonę poświęcili. (opowiadanie 13-te).

Kwitnąca wata

Obok ikony Poczajowskiej wierzący otrzymują malutką saszetkę celofanową – w której jest wacik, nasączony miro. Wiele osób zaświadcza, że ​​wata z miro leczy narządy, na które jest nakładana. Pan Bóg daje dzięki wierze. Ale jest jeszcze jeden cud związany z watą. Pewna kobieta, która otrzymała taką saszetkę, włożyła ją do portmonetki i przez pół roku nie patrzyła na wacik, a kiedy wzięła saszetkę w ręce, to przeżyła szok, gdy zobaczyła, że ​​wata jest pokryta małymi kwiatkami. Wata w celofanie zakiełkowała i zakwitła 12 kwiatkami. Ci, którzy widzieli kwiaty bawełny, potwierdzają, że są to maleńkie zielone kwiatuszki bawełny. Ojciec Paweł watkę z kwiatuszkami włożył do kiotu ikony Matki Bożej Kaspierowskiej. Patrzcie ludzie, podziwiajcie, módlcie się i wierzcie! Na powiększonej fotografii wyraźnie widać watę, pokrytą kwiatkami bawełny. Ojciec zapytał specjalistę od hodowli roślin o wytłumaczenie tego cudu, ale ten odpowiedział, że jest ekspertem od roślin cebulkowych, a bawełna do nich nie należy… A więc kwitną tutaj nie tylko suche łodygi lilii, ale i wata, zakupiona w aptece…

Kwiatki bawełny wyrosłe na waciku pod działaniem miro z ikony

Powiększona fotografia tego cudu i sam wacik są nadal przechowywane w świątyni. Pielgrzymom ojciec Paweł obowiązkowo wynosi krwawiącą Ikonę Matki Bożej Iwierskiej i  pachnącą ikonę Kaspierowską. Wszyscy po kolei przykładają się do cudownych ikon i otrzymują od niego waciki, nasączone miro. Dla każdego proboszcz Paweł otwiera kiot ikony Matki Bożej Kaspierowśkiej i proponuje powąchać idący stamtąd cudowny zapach.

Wielu pielgrzymów w świątyni przykłada do ikon chusty i ręczniki, aby można było je zabrać ze sobą do leczenia. Według świadectw świadków, cudowne ikony okazują dobroczynny wpływ na stan fizyczny i duchowy pielgrzymów i parafian.

6. Cudowna ikona Zbawiciela

 Cudowna ikona Zbawiciela w cierniowej koronie

Mówi proboszcz ojciec Paweł:

Kiedyś przyszedł do mnie pewien pielgrzym z Odessy i mówi, że chce podarować cerkwi ikonę. Ale ikona była mało efektowna, cała była ciemna, nic nie było widać, tylko trochę widoczne były oczy. Taką ikonę do naszej świątyni? U nas, jak widać, ikony są bogate, starożytne. Ale nie chciałem obrazić człowieka. Podziękowałem i położyłem na stół ofiarny (ros. – жертвенник). (Dzisiaj ten dobroczynny człowiek jest mnichem o imieniu Metody i służy w monasterze Szymona Piotra na Górze Athos). Wieczorem wchodzę do świątyni, aby zapalić lampkę Błogosławionego Wiecznego Ognia i czuję, że ktoś na mnie patrzy. Obejrzałem się – nie ma nikogo, a gdy podszedłem do ikony, oczy stały się dobrze widoczne, rozjaśniły się. Oczy nie są żywe, a patrzą. Jakiś czas nawet starałem się do cerkwi wieczorem nie wchodzić. A potem przyzwyczaiłem się. A ikona zaczęła coraz bardziej się rozjaśniać, odnawiać. Oczyszczają się, odnawiają kolory, oto spójrzcie: zostało tylko kilka ciemnych miejsc. Ikona obdarzona jest wielką Łaską Bożą. Leczy ludzi, tych, kto ma wiarę. Pan Bóg daje według wiary. A opętani bardzo biją się tej ikony… Niezwyciężona Moc Boża emanuje z tej ikony! Kto z wiarą do niej podchodzi – otrzymuje błogosławione uzdrowienie. Słyszeliście, jak dzisiaj obok tej ikony krzyczała kobieta. I na podłogę skręcona upadła. Ja sam, chociaż mam prawo, zostałem do tego pobłogosławiony w Poczajowie, demonów nie wyrzucam. A jeżeli ikona pomaga, to znaczy, że tak trzeba. Przecież pomaga nie ikona, a Pan Bóg przez nią. Pan Bóg wybiera materialne świętości (sakramentalia), abyśmy przez nie odczuwali Jego Łaskę.  

Pewnego razu był taki przypadek. Z Odessy przyjechał do nas młody profesor, zajmujący się przeszczepami nerek i mówi: „Mój pacjent przyjeżdżał do was, do Kulewczy, przyłożył ojciec do jego ciała ikonę Zbawiciela i on się wyleczył. Ja również jestem chory na nerki.”

Wraz z pacjentem pomodliliśmy się. Następnie przyłożyłem do chorego obraz Zbawiciela w koronie cierniowej i pielgrzym odjechał. Półtora miesiąca później przyjeżdża i mówi: „Ojczulku (ros. –  Батюшка) byłem na badaniu USG, na najbardziej nowoczesnej aparaturze i jestem całkowicie zdrowy!” Odprawiłem nabożeństwo dziękczynne, a profesor wpisał się do księgi uzdrowień. Sceptyków do tej pory jest wielu. Jedni wierzą, inni nie wierzą. Na wsi różnie odnieśli się do cudu z liliami. Ktoś zaczął mówić, że to batiuszka sam w nocy podlewa ikony.

Pewien niedowiarek przyjeżdżał przez kilka tygodni, aby robić zdjęcia, jak stoją lilie w ikonie, a potem te zdjęcia dokładnie porównywał, mierzył, chcąc udowodnić, że lilie zamieniam. Że jedne zabieram, a wstawiam inne. Nic nie udowodnił… Gdy wieść o niezwykłych liliach rozeszła się w regionie, do świątyni zaczęły przyjeżdżać pielgrzymi i komisje. Specjaliści z Odesskiego Ogrodu Botanicznego rozkładają ręce i domagają się dalszych badań. Natomiast parafianie, obserwujący ten fenomen, odbierają go jako fakt, jako coś naturalnego. Olga Czepłak, mieszkanka Kulewczy mówi: „Jak lilie się rozpuszczają, to wydaje mi się, że moja dusza rozkwita i cieszy się – że taka Łaska Pańska jest w naszej świątyni!” 

Ojciec Paweł wspomina długo, ze szczegółami. Niekiedy pomaga mu Matuszka Natalia, Żona. Niektóre świadectwa wydają się zupełnie nieprawdopodobne.

7. Mirotocząca ikona Matrony, Tulskiej i Moskiewskiej Prorokini

Matuszka Natalia mówi:

W świątyni jest mirotocząca ikona Matuszki Matrony, Tulskiej i Moskiewskiej Prorokini i Cudotwórczyni. Przywieziono ją do nas z Poczajewa. Właścicielka tej ikony, służebnica Boża Walentyna, która cierpiała na krwotok przez 4,5 miesiąca, wyleczyła się w naszej cerkwi Św. Mikołaja i postanowiła zgodnie z błogosławieństwem swego spowiednika podarować ikonę dla świątyni w Kulewczy. W tym dniu, kiedy ikonę przywieziono do nas, do świątyni, pewna opętana kobieta upadła, a inna tak krzyczała, że wydawało się, że słyszy to cały świat: taka Łaska emanowała od ikony. (opowiadanie 12-te).

8. Mirotocząca ikona Matki Bożej Kazańskiej „Męczennica”

Matuszka Natalia opowiada o niej w swoich zapiskach:

…W świątyni jest jeszcze jedna ikona Matki Bożej. Nazywamy ją ikoną – męczennicą. Wróg rodzaju ludzkiego przez ludzi, którzy mu uwierzyli, bardzo się znęcał nad tym obrazem. Ikona została przestrzelona. Jedna kula trafiła w oko Matki Bożej, druga – w gardło Zbawiciela – Dzieciątka Jezus. Ikony tej bardzo się boją demony. Pewnego razu, gdy o. Paweł wyniósł tę ikonę z ołtarza, pewna opętana kobieta głośno krzyczała: „O gdybyście wiedzieli, jak bardzo się męczył człowiek, który przestrzelił ikonę… (opowiadanie 11-te)

9. Ikona Bogurodzicy i zabitych w wyniku aborcji dzieci

W cerkwi św. Mikołaja znajduje się jeszcze rzadka ikona, przedstawiająca Bogurodzicę i zabitych niemowląt – jedyna ikona na Ukrainie, przed którą ludzie modlą się o przebaczenie grzechu aborcji.

10. Odbicie wizerunku ikony na szkle

A na ikonie Wielkiego Męczennika Jerzego Zwycięzcy i Panteleimona Uzdrowiciela podczas renowacji zauważono dziwną rzecz: kiedy otworzono oszkloną ramę, na szkle pozostało odbicie – wizerunek ikony. I to odbicie nie znika do dzisiaj. Podobne zjawisko obserwuje się w niektórych świątyniach w Rosji, a także w Kijowskim Wwiedeńskim monasterze (ros. – Киевском Введенском монастыре), gdzie znajduje się ikona Matki Bożej „Weź w opiekę pokornych”. Naukowcy w stolicy, należący do różnych dziedzin nauki, w tym kryminolodzy, zbadali ten kijowski cud i doszli do wniosku, że ma on charakter cudowny, nie uczyniony rękoma ludzkimi.

11. Uzdrowienia

Historie uzdrowień i pomyślnych rozwiązań skomplikowanych problemów życiowych wpisywane są do parafialnej księgi. Zebrało się ich już kilka tysięcy, wystarczyłoby na grubą książkę (na przykład na video z 12.12.2013 r. widać tę księgę z kolejnym numerem 1743). Uzdrowieni zostawiają adresy i numery telefonów, aby specjalna Komisja Cerkwi mogła sprawdzić prawdziwość wpisów. Oficjalna hierarchia cerkiewna dość powściągliwie odnosi się do wiadomości o cudach. Również sam proboszcz cerkwi św. Mikołaja Paweł Noga nie umie wytłumaczyć, dlaczego właśnie w tej małej świątyni dokonują się one w takiej obfitości. Mówi: „Wiecie, jesteśmy personelem obsługującym. Jak stróż na podwórku, czy dozorca nie może wiedzieć, co myśli dyrektor. Tak samo i my nie możemy wiedzieć, co Pan Bóg myśli i co planuje”.

Ojcze Pawle – pytają pielgrzymi: cóż to za miejsce, że tak wiele jest cudów: i ikony mirotoczą i krwiotoczą i uzdrowienia… Ojciec odpowiada: myślę, że cudownych uzdrowień jest o wiele więcej. Kiedy Chrystus uzdrowił 10 trędowatych, to tylko jeden wrócił, aby podziękować Mu. Od tamtego czasu ludzie się nie zmienili, nie wszyscy wracają, aby wyrazić wdzięczność, inni nie mogą przyjechać. Więc ja uważam, że można przyjąć, że wpisów jest 10 razy mniej, niż uzdrowionych. Przecież dzisiaj było 350 osób. A co do miejsca, to myślę tak. W Odessie jest wiele cudów ale do Odessy jest prawie 100 km. Tyle samo do Izmaiłu. A my, tutaj, na ziemi besarabskiej, jesteśmy w środku. I to znaczy, że Pan Bóg chciał, aby ci, którzy chcieli wypić Łaskę Bożą, mogli to uczynić tutaj. I dlatego stworzył On Świętą Studnię na pustyni.

Historie z dobrym zakończeniu

Młoda kobieta z chóru cerkiewnego opowiada: „Jestem żoną kapłana ze świątyni Świętego Zaśnięcia Matki Bożej we wsi Kriwaja Bałka. W 2003 roku zachorowałam na raka (mięsak) z przerzutami. Zalecono naświetlania i chemioterapię. Ale miałam już dwie operacje z rzędu i odmówiłam, stale chodziłam tutaj, do świątyni Św. Mikołaja, zamawiałam nabożeństwa. Po roku przeszłam badania, wyniki były dobre. Wszyscy mówili, że to cud. Ale miałam jeszcze guza w gardle i dużą torbiel na nerce. Ponownie odmówiłam leczenia, chodziłam do świątyni, modliłam się, czytałam Regułę Matki Bożej, prosiłam pomocy, mając nadzieję w Panu, że ​​On mnie uratuje. Kapłan zebrał dla mnie święte miro, przykładał odnowioną ikonę Zbawiciela. Czułam, że mam siły, aby żyć dalej. Ostatnio, przed Bożym Narodzeniem, byłam u endokrynologa, on ponownie nalegał na operację i dał mi skierowanie do Kijowa. Ale przygotowując dokumenty, ponownie udałam się do USG, a lekarz stwierdził, że nerka jest całkowicie zdrowa – bez piasku, bez kamieni. Kiedy spojrzał na moje gardło, to powiedział: „To dziwne. Widać, że coś tam było, ale guza nie ma.” Po prostu Bóg darował mi Swoje Miłosierdzie, a ja jestem wdzięczna za to, że żyję obok tych świętości. Jestem teraz całkowicie zdrową osobą – analizy normalne, hemoglobina, jak u mężczyzny. Wraz ze mną jednocześnie zdiagnozowano mięsaka u innej kobiety, mniej zaawansowanego niż u mnie, ale ta kobieta już nie żyje, a ja żyję.”

Inna historia – pielęgniarka Olga z Odessy: „W tym roku przyjechaliśmy do Kulewczy na Boże Narodzenie, a wokół świątyni kwitną bratki. Czegoś podobnego nigdy w zimie nie widziałam. Przyjeżdżam tu często – po jednym wydarzeniu w przeszłości. Wcześniej  mąż mi nie pozwalał, jest zupełnie niewierzący. A w ubiegłym roku następnego dnia po tym, jak wraz z synem byliśmy tutaj na modlitwie, syna na ulicy na dużej prędkości uderzyła „Toyota”. W samochodzie została wybita przednia szyba, zgnieciony był zderzak i błotnik. Syn został zabrany do szpitala, w którym mój mąż pracuje jako lekarz. Przeprowadzono dokładne badanie, ale oprócz siniaków i zadrapań od szkła nic nie wykryto. Mąż mówi, że takie coś się nie dzieje. Sam zaczął chodzić do cerkwi”.

„Rzuciłam palenie, którego nie mogłam porzucić od 11 lat.”

„Ból głowy minął, głowa nieustannie bolała od 1985 roku po Afganistanie.”

„12-letni chłopiec został uzdrowiony z trądu na twarzy, który go dręczył od 6 m-ca życia.” „Modliliśmy się z całą rodziną o dar dziecka. Jestem w ciąży. Chwała Tobie, Panie!”

Z karteczek z prośbami, wkładanych za ramy ikon:

„Radości moja, Matuchno moja, usłysz mnie, pomóż cierpiącemu mężowi Aleksandrowi, przynieś pokój i pomyślność rodzinie. Jestem Ksenia i proszę o wysłuchanie mnie”.

„Matuchno Boża, proszę abyś uzdrowiła swoimi modlitwami do Pana Jezusa Chrystusa moją matkę Marię ze śmiertelnej choroby – raka piersi”.

Aby móc zostawić taką karteczkę w ikonie Matki Bożej, aby gorąco się do Niej pomodlić, setki ludzi udaje się do cerkwi św. Mikołaja w besarabskiej wiosce Kulewcza.

Mówi Matuszka Natalia:

Z radością chcę opowiedzieć o cudownym uzdrowieniu dziewczynki Anastazji z  Kulewczy, która miała 4 lata i 2 miesiące. Lekarze stwierdzili u niej guz nowotworowy o wielkości gęsiego jaja – 10 x 9 x 8 cm (!) Bano się operować. Naświetlano. Choroba postępowała. Przerzuty doszły do ​​pęcherza moczowego. Trudno było tak małemu dziecku nieść takie nieszczęście. Z każdym dniem topniała, traciła siły, … prawie nie mogła już chodzić.

Zupełnie łysą dziewczynkę jej matka przywiozła do świątyni na modlitwę. Dziewczynkę przyłożono do wszystkich cudownych ikon. Na drugi dzień kruszynkę ponownie przywieziono do świątyni. Dziewczynka z przyjemnością piła herbatę w naszym refektarzu, pojawił się u niej apetyt. Po kilku nabożeństwach dziewczynce podano Komunię Świętą i Miłosierdzie przyjść nie omieszkało. Wkrótce dziewczynka została całkowicie uzdrowiona!

Anastazję przewieziono do Kijowa. Pewien profesor zgodził się wykonać operację: nie trwała długo. Kiedy profesor wyszedł do rodziców, zapytano go: „No, i co tam?”

Lekarz odpowiedział: „W całej mojej praktyce czegoś podobnego jeszcze nie było! Guz wysechł jak skorupa jajka, odkleił się sam i leżał w jamie brzusznej. Po rozcięciu chorej, zobaczyliśmy ten cud, wzięliśmy guza i zaszyliśmy.”.

Wielu ludziom Matka Boża otarła łzy i wysłuchiwała najróżniejszych próśb, pomagała biednej ludzkości. Wiele osób wyleczyła Władczyni z uzależnienia od alkoholu i palenia tytoniu. Niektórzy przez 25 lat palili i zostawili to paskudztwo, zabierające ludziom pieniądze i zdrowie. Wiele kobiet, które nie mogły zajść w ciążę, wybłagało dla siebie dzieci. Bóg jeden wie, jakie cuda Matka Boska uczyniła w naszej świątyni. Ileż cudów i najróżniejszych uzdrowień do tej pory zapisanych jest w „Księdze podziękowań”. A ile z nich nie jest jeszcze wpisanych do księgi? Bóg jeden tylko wie. Bóg jeden tylko wie, ile cudów wydarzyło się od Kaspierowskiej Mirotoczącej Pachnącej ikony Matki Bożej. Ta ikona bardzo często zmienia zapach: wieczorem może pachnieć liliami, rano – różami, a na obiad – konwaliami.

12. Ostatnie wezwanie Pana Boga

Jak to wszystko wytłumaczyć z duchowego punktu widzenia? Wszakże takie zjawiska występują nie tylko tutaj, ale także w innych świątyniach? – zapytaliśmy Ojca Pawła.

„Z jednej strony jest to ostatnie wezwanie Boga do upadłej ludzkości, aby ludzie opamiętali się, nawrócili się i przyszli do Boga, a przez to – do własnego zbawienia” – odpowiedział nam kapłan. – Moralny upadek, rozpusta, przemoc, morderstwa, narkotyki, alkoholizm – ludzkość straciła zarówno sumienie, jak i wstyd. Kiedyś spokojnie kładliśmy się spać i nie zamykaliśmy drzwi w domu. Teraz wszyscy się boją siebie nawzajem. Rodzice – dzieci, dzieci – rodziców. Ludzie stali się bestiami dla siebie nawzajem. I dlatego Pan Bóg wzywa nas do nawrócenia. Z drugiej strony, On chce wzmocnić naszą wiarę. W końcu radziecka maszyna zmieniła nas w bezduszne tryby. Mówiono: Boga nie ma, nie ma grzechu – a więc można wszystko. W ten sposób już żyjemy od wielu lat.

Dlaczego Pan pokazuje nam te znaki na ikonach – miro, krew? Wzywa nas mniejszym – aby nauczyć nas większego. Wzywa nas niższym, aby nas nauczyć wyższego. Pan Bóg kocha nas, jako dobry Ojciec, stara się nam dać pokarm duchowy i życie wieczne. Zobaczcie, jak zachowuje się niegrzeczne dziecko. Wołaj go do stołu, czy nie wołaj – on i tak nie przyjdzie. I wtedy matka ucieka się do fortelu, weźmie coś interesującego, pokazuje synowi: „Andrzejku, chodź tu, zobacz, co mam!” Tamten rzuca przyjaciół, biegnie, a ona go chwyta i sadza przy stole. Tak samo jest i tutaj. Wszyscy biegną do Kulewczy – co tam się dzieje? A Pan Bóg – raz! – i okrywa nas swoją łaską! I człowiek zanurza się w tę łaskę, czuje – że coś dzieje się z nim niezwykłego. Stopniowo staje się inny. Potem chce przyjechać jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze. Powstaje potrzeba. Człowiek zaczyna rozumieć, że głód swojej duszy on może zaspokoić tylko tutaj. I dusza dąży do tego duchowego pokarmu, wiecznego pokarmu. Te cuda są dla nas, wierzących, umocnieniem w wierze, dla niewierzących – powodem, aby zastanowić się o wieczności… Wielka jest Łaska Boga. Ludzie tutaj otrzymują nie tylko pomoc duchową. Mamy księgę, w której ludzie piszą swoje wypowiedzi, zwierzenia – u kogoś z powodu wizyty w świątyni zostały rozwiązane problemy osobiste, ktoś wyzdrowiał z poważnej dolegliwości. Jest takich wypowiedzi bardzo dużo. A ilu jest takich, którzy jeszcze tu nie wrócili i nie wpisali swojej wdzięczności?

Niektórzy parafianie pytają mnie: „Ojcze, kiedy będziemy uzdrawiani?” To tak, jakby przyszli na wizytę do lekarza. A przecież człowiek, który przekracza próg świątyni, już zaczyna się uzdrawiać, a kapłan nie ma z tym nic wspólnego. On tylko wyniósł ikonę, zaniósł, odprawił nabożeństwo. To, co jest najważniejsze, zależy od samego człowieka. Pan Bóg nas kocha, On jest gotów objąć każdego i wprowadzić do Królestwa Niebieskiego. Ale do tego to my musimy być gotowi. Człowiek musi sam chcieć iść do Pana Boga, nawrócić się, żałować za grzechy i oczyścić się. I pochylić swoją dumną głowę, prosić o miłosierdzie Boże. A, otrzymując je,  nie zapomnieć podziękować: „Chwała Bogu!”. Bogu – a nie fortunie, szczęściu i jeszcze nie wiadomo komu …

Proste są słowa ojca Pawła, proste i jednocześnie złożone prawdy. Ale ojciec dobrze wie, jak trudna jest duchowa praca nad każdym takim słowem, nad każdym takim przekonaniem. Jak zwykłemu człowiekowi trudno jest czasem oprzeć się pokusie – na przykład od potępienia, złego słowa, zazdrości. On to rozumie i nazywa takie postępowania swoich parafian wzniosłym słowem „wyczyn”. I jakby w nagrodę za nasze małe i wielkie wyczyny każdemu, który przybył do Kulewczy po Służbie Bożej obowiązkowo poda filiżankę gorącej herbaty i świeże ciasto. Tak, jak troskliwa matka nagradza za posłuszeństwo swojego niespokojnego Andrzejka …

Na koniec słowo od autora opracowania:

Czytającym radzę koniecznie obejrzeć poniższy film video, nakręcony we wiosce Kulewcza przez pielgrzymów z miasta Izmaił (niedaleko Kulewczy).

Pielgrzymi z miasta Izmaił we wiosce Kulewcza, (1:09:13), opublikowano 28.5.2015 r.)

Film pozwoli przybliżyć czytane treści do rzeczywistości. Nie ma rozpraszających uwagę komentarzy i muzyki. Już na samym początku pokazano, jak pielgrzymi oddają hołd

„pokłonnemu krzyżowi” z całowaniem podnóżka czy stóp Zbawiciela, żegnaniem się i użyciem dzwonka. Pokazane jest dokładnie otoczenie świątyni i jej wnętrze z ikonami. Znamiennym jest, że 95% pątników – to kobiety. Wszystkie mają chusty na głowach, wszystkie noszą suknie lub spódnice (a nie spodnie). Pod koniec pokazano krótkie nabożeństwo, odprawione przez Ojca Piotra ze śpiewami wiernych oraz kazanie. Zachęcam!

Gdy podczas opracowywania dzieliłem się jego treścią ze znajomymi, ci pytali: A dlaczego w jednym miejscu zgromadziło się tyle cudów? Odpowiadałem, że nie wiem. Tylko Pan Bóg wie, a my nie znamy Jego myśli i planów. Powtarzałem też słowa proboszcza ojca Pawła Nogi, który zalecał jak najczęściej wspominać słowa Аpostoła Pawła: „Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się Łaska” (Rz 5;20). Przypomnijmy tylko obecną sytuację na Ukrainie, grzechy całego narodu, bratobójcze walki na Donbasie… Osobiście jestem przekonany, że przyszłość tego kraju wiąże się bardzo z niewidzialnym Krzyżem nad całą Ukrainą, utworzonym z „Krzyży Pokłonnych”, z których jeden jest w Kulewczy. A Krzyż nie zawsze jest Znakiem Zbawienia. Oby się nie okazało, że ten Krzyż Pan Bóg przeznaczył do niesienia przez naród ukraiński w celu jego nawrócenia i zbawienia…

Źródła, wykorzystane w opracowaniu:

Uwaga: Gdy się nie otwierają, należy zaznaczyć adres linku i wkleić do wyszukiwarki

1.Измаильские паломники в селе Кулевча. 2014 r. (1:09:13, opublikowano 28.5.2015 r.)

Pielgrzymi z miasta Izmaił we wiosce Kulewcza, 2014 r.

Проповеди протоиерей Павел Нога с. Кулевча (1:28:29)

Kazania protojereja Pawła Nogi, Kulewcza

Удивительный протоиерей Павел о чудесах (6 частей – 52:29)

Отец Павел. Жизнь после смерти. (1:09:06)

ЧУДЕСА В ДЕНЬ УСПЕНИЯ БОЖИЕЙ МАТЕРИ (1999) (49:49)

Cuda w Dniu Zaśnięcia Matki Bożej (1999)

Прот. Павел (Нога). Очень доступно о покаянии (14:09)

Прot. Павел с. Кулевча Проповедь За все благодарить Бога (10:00)

Кулевча (5:35)

У Святынь Господних протоиерей Павел Нога с. Кулевча (33:13)

Przy Świętościach (Sakramentaliach) Pańskich protojerej Paweł Noga, wioska Kulewcza

Удивительный протоиерей Павел – проповедь об абортах (o aborcji – 12:29)

Сход жителей села Кулевча 22.04.2017. (1:11:55) (Zgromadzenie mieszkańców…)

Protojerej Paweł z Kulewczy. Kazanie z 11.3.2018 r. (39:37)

Kazanie z 7.4.2018 r. (16:16)

Kazanie z 15.3.2018 r. (18:47)

Кулевчанское чудо (39:32)

КУЛЕВЧАНСКОЕ ЧУДО часть 2 (44:03)

Кулевчанское чудо 3 (22:08) (22:08)

Оживающие Лилии и Змеиные „Нашествия” в Кефалонии /2009/ (6:31)

Кулевчанское чудо. Профессор Николай Андриенко

http://3rm.info/publications/11076-kulevchanskoe-chudo.html (3.2.2018)

Чудеса в Кулевче

https://www.segodnya.ua/regions/odessa/chudeca-v-kulecheve.html  (10.12. 2007)

Ученые не могут разгадать загадку чудотворных икон в храме на Одесщине (фото)

http://fakty.ua/149374-uchenye-ne-mogut-razgadat-zagadku-chudotvornyh-ikon-v-hrame-na-odeschine-foto (10.6.2012)

Кулевчанские чудеса

http://rushill07.narod.ru/saints/Kulevcha/Kulevcha.html

Иконы плачут потому, что мы не плачем

http://vo.od.ua/rubrics/raznoe/4639.php (19.9.2006)

Кулевча. Свято — Николаевский храм.

https://zatoka-bugaz.info/kulevcha-svyato-nikolaevskij-xram/

Кулевча. Свято — Николаевский храм.

https://forum.say7.info/topic38633.html

Кулевчанское чудо. Загадки древних икон

https://hutorokzatoka.com/all-amenity-list/kulevchanskoe-chudo/

Кулевчанское чудо (20.5.2013)

https://www.baby.ru/blogs/post/166135102-49761074/

Кулевча. Свято-Николаевский Храм.

https://forum.say7.info/post1868224.html?mode=print

КУЛЕВЧА Одесской обл.

https://ok.ru/group53791370707177/topic/65252083668457

О чудесах у Казанской иконы Божией Матери в селе Кулевча Одесской области

http://boguslava.ru/viewtopic.php?id=105

Матушка Наталия Нога. Из книги „Кулевча – песня Родины моей”

http://rushill07.narod.ru/saints/Kulevcha/rasskazy_matushki.html

6 kazań proboszcza protojereja Pawła Nogi z Kulewczy (1:28:29):

Празднование Успения Пресвятой Богородицы на острове Кефалония .

http://orthodoxpantry.blogspot.com/2012/08/blog-post_13.html

ХРИСТИАНСКИЕ ЧУДЕСА, ЗНАМЕНИЯ И ПРОРОЧЕСТВА (С ВИДЕО И ФОТОГРАФИЯМИ)

http://medjugorje.katorgin.ru/yavlen-Video.htm

Добрые змеи и ожившие лилии

http://zezebra.narod.ru/u32.htm

Оживающие цветы и общение со змеями

http://secrets-of-happy-family.narod.ru/index-183.html

В храме на Закарпатье возле иконы расцвели сухие лилии (ВИДЕО)

Obok ikony Matki Bożej na Zakarpaciu zakwitły wyschnięte lilie

http://3rm.info/12000-u-obraza-chudotvornoj-ikony-v-mukachevo-rascveli.html

4 .6.2017 r.

Opracował Andrzej Leszczyński

Andrzej Leszczyński <andrzejleszczynski1@wp.pl>

10.5.2018 r.

https://gazetawarszawska.com/index.php/sancta-ecclesia/1012-kulewcza-na-ukrainie-miejsce-o-niepojetej-ilosci-cudow-bozych-2

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii 1. Grekokatolicy, Kulewcza - Ukraina, OBJAWIENIA - PROROCTWA, Prawosławie, Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.