Lewica kupczy Ewangelią, byle wygrać spór o imigrantów. „Nie ulegajmy pokusie „zbawiania świata” kosztem własnej Ojczyzny”

autor: YouTube

Naciski coraz silniejsze.   —  Zdroworozsądkowa postawa polskiego rządu wobec kryzysu imigracyjnego doprowadza unijnych komisarzy do histerii.

Mają przecież sprawnie zrealizować plan relokacyjny, a tu Polska stanowczo trzyma się własnych racji. Uruchamiają więc wszystkie możliwe siły i metody, używając do swoich gierek organizacji pozarządowych i polityków opozycji. Ci z kolei sięgają bezczelnie po autorytet Kościoła.

Czyżbyśmy byli świadkami masowego nawrócenia totalnej opozycji? Bynajmniej. To tylko przebrany w ornat diabeł rozdzwonił się na Mszę.

Ci   sami,   którzy przez lata łajali Kościół za rzekome wtrącanie się do polityki, w sprawie imigrantów łączą te dwie rzeczywistości ściślej, niż komukolwiek dotąd przyszłoby to do głowy.

Apelują do biskupów, by wpłynęli na rząd w kwestii „przyjmowania uchodźców”.

„Gazeta Wyborcza” zaczęła drukować Ewangelię, a środowiska kat olewackie stają na głowie, by sprawić wrażenie poparcia Kościoła wobec idei otwartych granic.

Uruchamiani są także duchowni.

Politycy opozycji doskonale wiedzą jak podejść do części z nich, by uzyskać oczekiwany efekt. W końcu szkolił ich w tej materii sam ks. Kazimierz Sowa.

„Tygodnik Powszechny” (nadal noszący przymiotnik katolicki) sięga po autorytet abp. Muszyńskiego, by jeszcze mocniej przykręcić śrubę.

—  Bardzo ubolewam nad nieprzejednanym stanowiskiem władz, które fundamentalnie sprzeciwiają się przyjmowaniu uchodźców.

— Jest to ogromna niesprawiedliwość i krzywda wobec ludzi, którzy zostali już tak bardzo skrzywdzeni przez przemoc, wojnę i utratę wszystkiego

— mówi w wywiadzie dla „Tygodnika Powszechnego” ks. Henryk Muszyński, powtarzając dokładnie te same frazy, które słyszymy z ust lewicowo-liberalnych polityków i dziennikarzy.

— Jako kraj w większości katolicki i reprezentowany przez polityków katolickich mamy przecież szczególne zobowiązanie, by się otworzyć na przyjmowanie osób będących w skrajnie trudnej sytuacji.

Tego wymaga najpierw zwykła ludzka przyzwoitość, a szczególnie chrześcijańska moralność i europejska solidarność pluralistycznego społeczeństwa.

Jako   Polacy   i   chrześcijanie  mamy prawo oczekiwać od naszych władz wiarygodnych gestów dobrej woli i niezamykania się na tragiczny los uchodźców, w dodatku często z odwołaniem się do argumentów mało przekonujących czy wręcz niewiarygodnych.

Wykorzystywanie jednostkowych wypadków przemocy i utożsamianie terroru z losem imigrantów i poszerzanie wrogości na całe grupy i społeczności nosi wyraźne znamię propagandy.

Przez to stajemy się niewiarygodni jako partnerzy dialogu, ludzie, a nade wszystko jako chrześcijanie

— mówi abp Muszyński.

Z wywiadu nie dowiemy się niestety jak jest naprawdę.

Nie ma w nim informacji o tym, że polskie władze hojnie wspierają Syrię i Irak, a wartość rządowej pomocy zwiększyła się w ubiegłym roku czterokrotnie!

Wartość polskiej pomocy humanitarnej na rzecz regionu Bliskiego Wschodu w związku z konfliktem syryjskim i irackim wzrosła z 12,8 mln zł w 2015 r. do ok. 46 mln zł w roku 2016!

Równie mocne wsparcie kierowane jest także w roku bieżącym. Rząd podejmuje działania wspierające osoby poszkodowane w ośrodkach dla uchodźców w Syrii, w Libanie i Jordanii.

Prawdziwi uchodźcy z Syrii wcale nie są zainteresowani nienaturalnym wyrwaniem ich z korzeniami i przesadzeniem w inne, obce miejsce.  Chcą żyć we własnym kraju, pragną pokoju i normalności. To w tym powinniśmy im pomóc. Tydzień temu 110 tys. uchodźców syryjskich wróciło z Turcji do swojej ojczyzny. Wykorzystując tymczasowe otwarcie granicy, wielu zamierza zostać w Syrii na stałe.

— „Nawet powąchanie ziemi w Aleppo jest lepsze niż życie tutaj”

– mówi jeden z opuszczających Turcję.

Skąd więc to uparte powtarzanie mantry o konieczności przyjęcia uchodźców?

Skąd ten zryw 12 prezydentów miast, którzy wysmarowali apel o stworzenie nowej polityki migracyjnej?

Skąd ich zadziwiająca otwartość na zorganizowanie życia tzw. „sierotom z Syrii”?

Za czasów Platformy Obywatelskiej pomoc finansowa była przecież czterokrotnie mniejsza!   O co więc chodzi?

O dokończenie rozpoczętego dzieła rozbicia państw narodowych.

Stąd te międzynarodowe naciski, wzmacniane obietnicami finansowymi.

Niektóre organizacje pozarządowe otrzymują spore środki na programy obywatelskie, mające zintegrować imigrantów.   Muszą wywiązać się z zadań, więc coraz silniej naciskają na rząd.

[…] Prymas Tysiąclecia,  gdy komuniści burzyli społeczny ład,  — nauczał o ładzie miłowania – ordo caritatis.   — Podkreślał,  że w sporze miedzy władzą a ludem, rację ma zawsze lud.

W sprawie przyjmowania tzw. uchodźców głos ludu jest jednoznaczny — zdecydowana większość widzi w tym potężne niebezpieczeństwo. 

I słusznie.

—  Ład w miłowaniu (ordo caritatis) wymaga, aby człowiek, który staje na czele jakiejś grupy społecznej i przyjmuje na siebie odpowiedzialność za nią, pamiętał najpierw o obowiązkach wobec dzieci swego Narodu, a dopiero w miarę zaspokajania i nasycania najpilniejszych, podstawowych potrzeb własnych obywateli, rozszerzał dążenie do niesienia pomocy na inne ludy i narody, na całą rodzinę ludzką

— mówił kard. Stefan Wyszyński.

Prymas Tysiąclecia przestrzegał, że Polska musi się zająć w pierwszej kolejności „własnymi dziećmi”.

Mówił o tym już w 1976 roku:

— Nie oglądajmy się na wszystkie strony. Nie chciejmy żywić całego świata, nie chciejmy ratować wszystkich.

Chciejmy patrzeć w ziemię ojczystą, na której wspierając się, patrzymy ku niebu. Chciejmy pomagać naszym braciom, żywić polskie dzieci, służyć im i tutaj przede wszystkim wypełniać swoje zadanie – aby nie ulec pokusie „zbawiania świata” kosztem własnej Ojczyzny.

— mówił, dodając że najpierw trzeba umocnić własną Ojczyznę, a dopiero w dalszej kolejności myśleć o innych, o sąsiadach:

— Niestety, u nas dzieje się trochę inaczej – „zbawia” się cały świat, kosztem Polski.

To   jest zakłócenie ładu społecznego, które musi być co tchu naprawione,   jeżeli   nasza Ojczyzna ma przetrwać w pokoju, w zgodnym współżyciu i współpracy, jeżeli ma osiągać upragniony ład gospodarczy.

Nieszczęściem jest zajmowanie się całym światem kosztem własnej Ojczyzny.

Co powiedzieliby na to prezydenci 12 miast, gotowi przyjąć imigrantów?

Rzeczywiście tak dobrze powodzi się wszystkim ich mieszkańcom?

Hanna Gronkiewicz-Waltz nie odpowiedziała jeszcze za wyrzucanie ludzi na bruk wskutek dzikiej reprywatyzacji, a obiecuje już dach nad głową islamskim imigrantom.

Nie   widać  też nadmiernej hojności i szerokiego otwarcia ramion dla Polaków z Kazachstanu.

Gdzie więc ta miłość bliźniego?

Nie o nią tutaj przecież chodzi.

Celem jest rozbicie państw narodowych i osłabienie narodowej tożsamości.

Nad monolitem kulturowym trudniej utrzymać globalistyczną kontrolę.

Silne państwo jest odporne na sztucznie generowane kryzysy i destrukcyjne wpływy.

______________________

autor: Marzena Nykiel

opublikowano: dzisiaj, g. 8:46

Za; http://wpolityce.pl/polityka/346730-lewica-kupczy-ewangelia-byle-wygrac-spor-o-imigrantow-nie-ulegajmy-pokusie-zbawiania-swiata-kosztem-wlasnej-ojczyzny

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii APELE - KOMUNIKATY, CZASY OSTATECZNE, EKUMENIZM, KOŚCIÓŁ POSOBOROWY, NOWY PORZĄDEK ŚWIATA, Społeczno - polityczna, WALKA Z KOŚCIOŁEM. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s