Wiara jest dana z góry i nie podlega dialogowi – Romano Amerio

mid_48029fot. John-p / freeimages.com

Dialog to w naszych czasach słowo klucz.

Występuje w polityce, ekonomii, psychologii.

Wykłady i podręczniki zastępowane są przez konwersatoria i książki o poszczególnych „zagadnieniach”.  —   Sugeruje to, że   — prawda jest nieznana i każdy może na równych prawach się do niej zbliżać.

Moda na dialog przeniknęła także do sfery sacrum.   — A konkretnie – do Kościoła katolickiego.

Jak zauważył wybitny szwajcarski teolog   — Romano Amerio w książce „Iota Unum”   — Chrystus w swoim nakazie misyjnym mówił dosłownie o „czynieniu uczniów”.

Oznacza   to,   że   —   Ewangelizacja   polega   właśnie  na nauczaniu, — a nie na dialogu. — Na głoszeniu Prawdy i wzywaniu do jej przyjęcia.

Gdy święci Piotr i Paweł rozprawiali z judaistami w synagogach — to nie dialogowali,  —  lecz zbijali ich błędy.

W   dobie przedsoborowej termin „dialog”   — nie pojawiał się w ogóle w nauce Kościoła.

Czy to przejaw zamknięcia umysłu?

Przeciwnie – chodzi tu o otwartość na Bożą prawdę.

„Sedno  sprawy tkwi w tym, że   — słowa Kościoła nie pochodzą od człowieka   –  inaczej mogłyby one być kwestionowane – lecz są orędziem   Objawienia,   które domaga się po prostu przyjęcia”

– zauważa Amerio.

Jak pisze szwajcarski teolog

—  „Paweł VI postawił znak równości między spoczywającym na Kościele obowiązkiem ewangelizacji, a obowiązkiem prowadzenia dialogu ze światem.

Nie sposób przejść do porządku dziennego nad tym, że   — owo utożsamienie — nie znajduje podstaw ani w Piśmie Świętym ani w słownikach”.

W   dokumentach   Soboru   Watykańskiego   II słowo „dialog” pada 28 razy.

— 12 w dekrecie „Unitatis Redintegratio” – o ekumenizmie.

Interpretacja tych fragmentów w oderwaniu od Tradycji może przynieść zgubne rezultaty.

Dialog i jego skutki

Współczesne podejście do dialogu zakłada egalitarne przekonanie, — jakoby każdy był do niego zdolny.

Tymczasem jest odwrotnie.   — Nie wszyscy znają się na wszystkim.

Dzisiejsi entuzjaści dialogu oczekują zaś – pisze Amerio

– „że życie społeczności świeckiej i wspólnot duchownych będzie zorganizowane tak, by wszyscy uczestniczyli w tym dialogu

– ale nie tak, jak to było w tradycyjnym systemie katolickim, gdzie każdy   służył  wiedzą ze swojej dziedziny,   — lecz na zasadzie dorzucania swoich trzech groszy przy dowolnej okazji i na dowolny temat”.

Gdy w dialog angażuje się ignorant,   — powstaje ryzyko, że da się on omotać fałszywymi argumentami.

— W efekcie na przykład chrześcijanin „nawróci się” na islam lub ateizm.

Dlatego też często, u osób niemających zdolności teologicznych czy filozoficznych   — roztropniejszą postawą jest ta oparta na dobrowolnej częściowej ignorancji.

— Po racjonalnym przyjęciu prawdy wolą nie ryzykować jej utraty poprzez kontakt z fałszywymi opiniami.

To postawa potępiana przez entuzjastów dialogu.   — Jednak taką właśnie drogę obiera wielu wiernych – i nie bez pewnej racji.

Amerio rozprawia się także z przekonaniem,  —  jakoby wierzący musiał umieć zbić wszystkie obiekcje przeciw religii.

— Tymczasem rozmaite wątpliwości można mnożyć bez końca.

Umysł ludzki wszak łatwiej wzbudza wątpliwości, niż je pokonuje.

Do przyjęcia wiary nie jest konieczna zdolność obalenia 15 tysięcy wątpliwości zawartych w Summie Teologicznej świętego Tomasza.

— „Skoro prawdziwość wiary jest zabezpieczona – choćby jednym dowodem – trzeba do niej przylgnąć, nie zważając, że szereg szczegółowych kwestii nie doczekało się na dany moment rozwiązania”

– podkreśla teolog.

Katolik   podejmujący   dialog    — nie może przyjmować postawy poszukiwacza Prawdy.

— Wszak jest Ona już objawiona i przechowywana przez Kościół.

Nie może zapominać o wyższości Prawdy Objawionej nad naturalną,

— ani o wyższości Prawdy nad uczestnikami dialogu.

Chrześcijanin musi uznać, że   — nie wszystkie stanowiska filozoficzne i religijne są uprawnione, że część z nich musi zostać odrzucona.

Nie każdy dialog jest więc owocny.

Tym bardziej ten pojmowany jako

— „konwergencja, gdzie wszyscy rozmówcy próbują zbliżyć się do wyższej, bardziej uniwersalnej prawdy, — nie przystoi Kościołowi katolickiemu,

—   bo   jego   zadaniem   nie   jest   wchodzenie w logikę poszukiwania (…),   —  ale   z   miłości   do   człowieka   ma on obwieszczać Prawdę, którą posiada dzięki Bożej łasce”.

Kult dialogu sprzyja wzrostowi nie wiary,  —  lecz liczby sympozjów i kongresów.

Na marginesie uwag chwalonego przez Benedykta XVI teologa — warto zauważyć  powiązanie między kultem dialogu, a mentalnością demokratyczną.

— W demokracji „prawda” ustalana jest w drodze głosowania i wzajemnego zbliżenia stanowisk.

Jednak wiara to nie kompromis między sprzecznymi stanowiskami ani uzgadnianie interesów.

Tutaj Prawda jest dana z góry ,   — a stawianie Jej na równym poziomie z błędem,   — choćby   w   szczytnych   celach   — może szkodzić duszy.

———————————————–

Źródło: Romano Amerio „Iota Unum”

Marcin Jendrzejczak

Książkę Romano Amerio pt. „Iota Unum” można zamówić w Wydawnictwie ANTYK, 05-806 Komorów, Klonowa 10a, tel. 227580359, antyk@wolfnet.pl

2016-12-14
za: http://www.pch24.pl/romano-amerio–wiara-jest-dana-z-gory

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii CZASY OSTATECZNE, EKUMENIZM, Judaizacja Kościoła, KOŚCIÓŁ POSOBOROWY, Sobór Watykański II, WALKA Z KOŚCIOŁEM, WYZNANIE WIARY. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s