TRAKTAT O PRAWDZIWYM NABOŻEŃSTWIE DO NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY: ROZDZIAŁ III – Śmierć starego człowieka

Prawdziwe nabożeństwo – niewola miłości do Matki Bożej - Fra Angelico_upload.wikimedia.orgZwiastowanie Najświętszej Maryi Panny – Fra Angelico /upload.wikimedia.org

 Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort (1673 – 1716)
TRAKTAT O PRAWDZIWYM NABOŻEŃSTWIE
DO NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY

ROZDZIAŁ III

Śmierć starego człowieka

1. Skażenie naszej natury

Trzecia prawda.

Najlepsze nasze uczynki bywają zwykle splamione i skalane przez zło, które w nas tkwi skutkiem naszej skażonej natury.

Kiedy się wleje czystej, przezroczystej wody do cuchnącego naczynia lub wina do  beczki, której wnętrze nie jest czyste,  — wówczas czysta woda i dobre wino psują się i łatwo przesiąkają przykrą wonią.

Podobnie dzieje się, gdy Bóg do wnętrza naszej duszy, skażonej grzechem pierworodnym i uczynkowym, złoży rosę niebieską łaski lub przedziwne wino swej miłości.

Otóż dary Jego psują się zazwyczaj i plamią skutkiem zarodku zła, który grzech w nas pozostawił.   —  Wszystkie nasze uczynki, nawet najwznioślejsze cnoty, bywają nim zarażone.

By  więc osiągnąć doskonałość, której zdobycie nie jest możliwe bez łączności z Jezusem Chrystusem,   —  bardzo ważną jest rzeczą,   —  abyśmy całkowicie oczyścili się z tego, co w nas jest złego.

Inaczej   Pan nasz, który jest nieskończenie czysty i najmniejszej skazy w duszy nie znosi, odrzuci nas od swego Oblicza i nie zjednoczy się z nami.

2. Konieczność poznania siebie

By oderwać się od samych siebie, trzeba nam, po pierwsze:   — z pomocą światła Ducha Świętego dobrze poznać naszą skażoną naturę, naszą nieudolność w czynieniu tego, co dobre, naszą słabość we wszystkim, naszą ustawiczną niestałość, naszą niegodność wszelkiej łaski i ogólną naszą nieprawość.

Grzech pierwszego naszego rodzica zatruł nas wszystkich, przekwasił i popsuł, jak kwas przekwasza i psuje ciasto, w które go włożono.

Grzechy   uczynkowe,   które   popełniliśmy,     —  śmiertelne czy powszednie, — choć już odpuszczone,   — powiększyły naszą pożądliwość, słabość, chwiejność i nasze skażenie, pozostawiając w duszy złe następstwa i skutki.

Ciała   nasze   są  tak skażone, że Duch Święty nazywa je  

—   ciałami grzesznymi (Rz 6,6),   — poczętymi w grzechu (Ps 51,7),

karmionymi grzechem i zdolnymi do każdego grzechu.

Podlegają one tysiącznym chorobom, stają się z dnia na dzień słabsze, aż idą na pastwę robactwa i zgnilizny.

Dusza   nasza   połączona z ciałem stała się tak zmysłowa, iż nazwano ją wprost ciałem.

—  Wszelkie ciało skaziło drogę swego życia na ziemi (Rdz 6,12 Wlg).

Udziałem naszym jest tylko pycha i zaślepienie ducha, zatwardziałość serca, słabość   i   chwiejność   duszy, zmysłowość, zbuntowane namiętności i choroby ciała.

Z natury pyszniejsi jesteśmy niż pawie, więcej przywiązani do ziemi niż ropuchy, niegodziwsi niż kozły, bardziej zazdrośni niż węże, popędliwsi niż tygrysy, leniwsi niż żółwie, słabsi niż trzcina, bardziej zmienni niż chorągiewki na dachu.

Sami z siebie mamy tylko nicość i grzech i zasługujemy jedynie na gniew Boży i piekło wieczne.

Czy   wobec   tego można się dziwić, iż Zbawiciel powiedział, że

—  ten, kto chce iść za Nim, powinien zaprzeć się samego siebie (zob. Łk 9,23; Mt 16,24)

i gardzić własną swą duszą;

— że kto miłuje duszę swoją,   straci   ją,   a   kto   nią  gardzi, zachowa ją? (J 12,25).

Mądrość nieskończona, która nie daje przykazań bez powodu, każe nam nienawidzieć samych siebie, bo zasługujemy wielce na nienawiść.

Nic   tak   nie   jest   godne   miłości   jak   Bóg,   nic  tak godne nienawiści jak my sami[1].

3. Konieczność zaparcia się samego siebie

Po   drugie:   — by   się   wyzwolić   z   niewoli   własnego  „ja”, — trzeba codziennie obumierać dla siebie, —  to znaczy trzeba trzymać na uwięzi władze duszy i zmysły ciała.

Trzeba patrzeć, jakby się nic nie widziało, słuchać, jakby się nic nie słyszało, posługiwać się rzeczami tego świata, jakby się ich nie używało[2].

Święty Paweł nazywa to codziennym umieraniem: quotidie morior (1 Kor 15,31).

—  Jeżeli   ziarno  pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo (J 12,24).

Jeśli   nie   obumrzemy dla siebie i jeśli najświętsze nasze praktyki religijne nie doprowadzą nas do tej śmierci tak koniecznej, a zarazem tak życiodajnej, — nie przyniesiemy pożytecznego owocu.

Nasze nabożeństwa będą bezużyteczne, a wszystkie nasze dobre uczynki będą skażone miłością własną i samowolą.

I dlatego Pan Bóg brzydzić się będzie największymi naszymi ofiarami i najlepszymi uczynkami,   —  a   w  chwili śmierci staniemy z próżnymi rękoma,  —  to znaczy bez cnót i zasług, i nie będzie w nas ani jednej iskry czystej miłości.

Bo miłość taką posiadają tylko dusze obumarłe dla siebie, których

—   życie ukryte jest z Jezusem Chrystusem w Bogu (Kol 3,3).

4. Doskonałe nabożeństwo do Matki Bożej a śmierć starego człowieka

Po   trzecie:   —   spośród   wszystkich nabożeństw do Matki Najświętszej trzeba wybrać to, które najprędzej nas doprowadzi do obumarcia samemu w sobie,   —  bo   takie   właśnie   będzie   dla   nas najlepsze i takie najbardziej nas uświęci.

Trzeba   bowiem pamiętać, że   — nie wszystko, co się świeci, jest złotem, że nie wszystko, co słodkie, jest miodem, że nie wszystko, co jest łatwe i co większa część ludzi wykonuje, najbardziej uświęca.

Podobnie jak w łonie natury istnieją tajemnice, dzięki którym w krótkim czasie, z małym nakładem kosztów i bez trudu dokonać można pewnych naturalnych czynności, tak i w porządku łaski są tajemnice, dzięki którym w krótkim czasie, radośnie i łatwo spełniać można dzieła nadprzyrodzone: pozbyć się miłości własnej, napełnić się Bogiem i stać się doskonałym.

Nabożeństwo, o które obecnie chodzi, jest tajemnicą łaski,   — nie znaną wielkiej części chrześcijan,   — a znaną małej liczbie dusz pobożnych, zaś praktykowaną i umiłowana przez niewielu.

Otóż czwarta prawda, wypływająca z trzeciej, ma nas o tej praktyce pouczyć.

***

[1] By dobrze zrozumieć tę ewangeliczną myśl, należy w tym miejscu uczynić wyraźne rozróżnienie.   — Przedmiotem naszej nienawiści może być tylko zło samo w sobie, a więc grzech, który popełniamy.  — Nigdy nie może być nim sam człowiek, stworzony na obraz Boży (Rdz 1,27) i mający godność dziecka Bożego (1J 3,1), choćby był największym grzesznikiem (Mt 5,22). Podobnie prawda o naszej grzesznej naturze nie powinna napełniać nas pogardą i nienawiścią do niej (Ef 5,29), ale raczej radością wobec Miłosiernej Miłości Boga gotowego nam zawsze przebaczyć (J 8,1-11).   — Gdybyśmy byli doskonali i bez grzechu „nie potrzebowalibyśmy” Boga,   — dlatego prawda o naszej nicości (2Mch 7,28) powinna być dla nas radosna, wyzwalająca i prowadzić nas zawsze w miłosierne ramiona Ojca (Łk 15,11-32). Nie może nas to jednak zwolnić od mozolnej pracy nad opanowaniem naszych nieuporządkowanych pragnień i skłonności (Ga 5,24)przyp. red.

[2] Zob.   1Kor 7,29-31.   — Tej   myśli św. Pawła nie możemy rozumieć w sensie   niewrażliwości na to, co się wokół nas dzieje, bo jest ona czymś złym. — Apostoł   przestrzega nas, byśmy nie wpadli w sidła naszej zmysłowej natury i nie utracili szczęścia życia wiecznego   —  przyp. red.

Opr. i red. tekstu: emjot

Za; Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort – TRAKTAT o doskonałym Nabożeństwie do NMP.pdf – TRAKTAT o doskonałym Nabożeństwie do NMP.

Poprzednie:

TRAKTAT O PRAWDZIWYM NABOŻEŃSTWIE DO NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY – WSTĘP

TRAKTAT O PRAWDZIWYM NABOŻEŃSTWIE DO NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY: CZĘŚĆ PIERWSZA – ROZDZIAŁ I – Rola Maryi przy pierwszym przyjściu Chrystusa Pana

TRAKTAT O PRAWDZIWYM NABOŻEŃSTWIE DO NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY: CZĘŚĆ PIERWSZA – ROZDZIAŁ II – Maryja jest prawdziwą Matką Mistycznego Ciała Chrystusa

TRAKTAT O PRAWDZIWYM NABOŻEŃSTWIE DO NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY: CZĘŚĆ PIERWSZA – ROZDZIAŁ III – Rola Maryi przy drugim przyjściu Chrystusa Pana

TRAKTAT O PRAWDZIWYM NABOŻEŃSTWIE DO NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY: CZĘŚĆ DRUGA – ROZDZIAŁ I – Jezus Chrystus jest ostatecznym celem i kresem nabożeństwa do Najświętszej Dziewicy

TRAKTAT O PRAWDZIWYM NABOŻEŃSTWIE DO NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY: CZĘŚĆ DRUGA – ROZDZIAŁ II – Święte niewolnictwo

—————————————————————————————————-

Tłumaczenie : Helena Brownsfordowa, 1927
Przepisane z II wydania, opublikowanego przez Kapłański Ruch Maryjny w Polsce, Częstochowa, 1983
To dziełko ofiaruje Tobie Królowo Polski, Matko Boża Częstochowska, w Roku Jubileuszu 600-lecia, Kapłański Ruch Maryjny w Polsce

Manuskrypt przejrzał i przedmową do I wydania poprzedził: (Sługa Boży) Ks. Dr Aleksander Żychliński w maju 1927
NIHOL OBSTAT: Ks. Dr Kazimierz Karłowski, Poznań, 3 maja 1927
REIMPRIMATUR: Ks. Malewski, Wikariusz Generalny, 24 grudnia 1947

Całość materiałów na temat św. Ludwika Grignion de Montfort obejmuje pozycje opracowane w latach 2000-2005 przez zespół pod kierownictwem p. Anatola Kaszczuka, strona techniczna: Magdalena Tuszyńska MTuszynska@hotmail.com

– Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny – św. Ludwik Maria Grignion de Montfort
– Przedmowa (Sługi Bożego) Ks. Dr Aleksandra Żychlińskiego do I wydania Traktatu oraz wypowiedzi papieży
– 33-dniowy okres ćwiczeń duchowych do Aktu Poświęcenia się wg. św. Ludwika – praca Ks. Fryderyka W. Fabera
– Tajemnica Maryi – św. Ludwik Maria Grignion de Montfort wraz z „Życiorysem św. Ludwika” napisanym przez (św.) Maksymiliana Marię Kolbego, OFM.
– Modlitwa płomienna – św. Ludwik Maria Grignion de Montfort

Ten wpis został opublikowany w kategorii 1. O PRAWDZIWYM NABOŻEŃSTWIE DO MARYI, DO MATKI BOŻEJ, NABOŻEŃSTWA - MODLITWY, NAUCZANIE KOŚCIOŁA, św. Ludwik Maria Grignion de Montfort. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s