Mistyczka z Siekierek przepowiedziała Powstanie Warszawskie – Proroctwo o całkowitym zniszczeniu Warszawy zostało zlekceważone.

siekierki_smierc_papis-684x310***

Fragment książki ks. dra Józef Marii Bartnika SJ i Ewy J. Storożyńskiej   „Matka Boża Łaskawa  a Cud nad Wisłą, czyli prawdziwa historia Bitwy Warszawskiej, rozdz. pt.: Rok 1943 Matka Łaskawa objawia się na Siekierkach, czyli S.O.S dla Warszawy.

***

W rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego przypominamy wizje Władysławy Papis (Fronczak), której jako 12-letniej dziewczynce miała objawić się Maryja i mówić jej o przyszłych wydarzeniach w Polsce.

Oto krótka historia jej mistycznych spotkań z Maryją.

Matka Boża Łaskawa, obrana w 1652 roku Patronką Warszawy i Strażniczką Polski   — [pełen tytuł warszawskiej Madonny, przyp. red.]   — w 1943 roku ukazała się w Warszawie, na osadzie Siekierki, — by uprzedzić swój lud o grożącym nieszczęściu. 

—  Maryja   przybywa,   aby miasto, któremu od 291 lat patronuje,   — nie podzieliło losu dopalającego się w tym czasie żydowskiego get­ta.

Mistyczka Bronisława Kuczewska (1907-1989) tak wspomina swoje pierwsze spotkania z Matką Bożą na Siekierkach:

28 kwietnia 1943 roku Matka Boża objawiła mi się w domu rodzinnym w Nowym Dobrem i powiedziała:

— Dziecino, nie będziesz już do Mnie przychodzić do Przygód i do Budzieszyna. Wybieram sobie inne miejsce, w Warszawie, na Siekierkach. Będziesz miała tylko 3 kilometry od tramwaju, z ulicy Czerniakowskiej, i tam masz przychodzić. Ujrzałam wiśnię i dziewczynkę.

Jak się później okazało, była nią 13-letnia Broni Kuczewskiej, której Matka Najświętsza objawi się 3 maja 1943 roku.

Bogurodzica, niebiańsko piękna, ukazała się wśród zieleni, na drzewie wiśni obsypanym kwiatami.   — Jej słowa były poważne i brzmiały złowieszczo: 

—  Módlcie   się, bo idzie na was WIELKA KARA, CIĘŻKI KRZYŻ.

—   Nie   mogę powstrzymać gniewu Syna mojego, bo lud się nie nawraca.  

—  Bóg   nie chce ludzi karać, Bóg chce ludzi rato­wać przed zagładą.   Bóg żąda nawrócenia!

Bronisława relacjonuje dalej:

4 maja 1943 roku przyjechał do mnie mąż i powie­dział, że w Warszawie na Siekierkach było objawienie [Bogurodzicy] 3 maja.

Ja mu na to odpowiedziałam, że wiem o tym, bo Matka Boża powiedziała mi o tym 5 dni wcześniej.  

—  5 maja 1943 roku urodziłam syna Janusza.   — 28 maja 1943 roku pojechałam   z  mężem i małym dzieckiem [23-dniowym niemowlęciem] na   Siekierki,  gdzie 3 maja objawiła się Matka Boża,   — i miałam z Nią tam po raz pierwszy objawienie.

Odtąd chodziłam na Siekierki i tam otrzymywałam od Matki Bożej polecenia do wyko­nania przez 38 lat, aż do 1981 roku.

Kilka  razy w mie­siącu nawiedzałam to miejsce,   — a szczególnie każdego 3 i 28 dnia miesiąca oraz w uroczystości Matki Bożej.

3 czerwca 1943 roku poszłam z synkiem na ręku na Siekierki.

— Ujrzałam Matkę Najświętszą, która powiedziała mi, że   — pragnie, aby na tym miejscu wybudować klasztor.

Powiedziała   też,   że   to  będzie jakby druga Częstochowa dla Warszawy, że   ludność   nie  będzie musiała tak daleko jeździć, względnie chodzić.   —  Będą mogli przychodzić na Siekierki.

W lipcu 1943 roku w Orzywole, gdzie pojechałam na rozkaz Matki Najświętszej,  —  po modlitwie,   — miałam widzenie Pana Jezusa, który trzymał rózgę nad War­szawą.

— Wiedziałam, że Warszawę czeka wielka kara.

***

W   okresie   międzywojnia   sytuacja   moralna   społe­czeństwa  polskiego była, — oględnie mówiąc,   — nie najlepsza.

Dlatego   Jezus   Chrystus   prosił  wizjonerów św. siostrę Faustynę, Sługi Boże:   — Rozalię   Celakównę, Leonię Nastał, Kunegundę (Kundusię) Siwiec — o modlitwy wynagradzające za grzechy rozwiązłości:

— Strasznie ranią moje Serce Najświętsze grzechy nieczyste. — Żądam ekspiacji!

Nasz   Pan szczególnie prosił o modlitwy za Warszawian:  — stolica odrodzonej Polski, nie chciała pamiętać o Dekalogu.  — Wystarczy zajrzeć do pamiętników i wspomnień z tego okresu.

Luminarze życia społecznego i kulturalnego prowadzili ostentacyjnie, nader rozwiązłe życie, zarażając tym stylem życia otoczenie,   — a szczególnie podatną na wpływy młodzież.

Masoni  zdawali sobie sprawę z tego, że aby osiągnąć powszechne rozluźnienie obyczajów potrzebna jest demoralizacja.

Starali się, aby romanse i rozwody sławnych ludzi były nagłaśniane w bulwarowej prasie tak,   — by te niemoralne zachowania przestały bulwersować, by spowszedniały i powoli stały się obowiązującą normą.

Postarali się także, by swobodę obyczajów lansowali pisarze i dziennikarze, sami żyjący według tego wzorca, tak długo, aż stanie się ona normą i nastąpi wyparcie z powszechnej świadomości zarówno pojęcia grzechu, jak i jego skutków  

— [w   książce   autorzy   zamieścili m. in. cytaty z autobiografii Ireny Krzywickiej, o znamiennym tytule: Wyznania Gorszycielki,   — gdzie bez żenady opowiada o sobie (pisarce, matce dwóch synów), mężu (znanym warszawskim adwokacie Jerzym Krzywickim)   — i… wieloletnim kochanku, żonatym   pisarzu   i   krytyku   teatralnym Tadeuszu Boyu-Żeleńskim].

Świadectwa rozwiązłości znajdziemy nie tylko we wspomnieniach Krzywickiej.

Z długiej listy książek lansujących „nowy moralny ład” — wybija się książka Tadeusza Wittlina   — Pieśniarka Warszawy. Biografia. Hanna Ordonówna i jej świat (Wydawnictwo POLONIA, Warszawa 1990).

Jej   autor   na  300 stronach (małym drukiem!) relacjonuje życie gwiazdy, tzn. omawia trwające do ostatnich miesięcy życia romanse zamężnej artystki, — podając bardzo szczegółowo źródła każdej informacji (por. także: Magdalena Samozwaniec, Maria i Magdalena. Z pamiętnika niemłodej już mężatki.

Dzięki aktywnym propagatorkom wolności seksualnej masoni stopniowo osiągnęli cel, jakim było doprowadzenie do tego,   — że większa część społeczeństwa   polskiego   odrzuci   chrześcijańskie  zasady moralne, tj. prawa Dekalogu.

Masoni przyjęli roztropną taktykę: — „wyciszenia religii katolickiej nie rozumowaniem, ale psuciem obyczajów”.

W roku 1936,   — po osiemnastu latach niepodległości, — masoni mogli się wykazać znacznymi osiągnięciami w demoralizacji społeczeństwa.

— [Tu opuszczam fragmenty książki Sławomira Kopera Życie prywatne elit Drugiej Rzeczy­pospolitej (Bellona Rytm, Warszawa, 2009, md]

Katolicki pisarz Gilbert Keith Chesterton w roku 1923 napisał:

— Rozwód to coś, co dzisiejsze gazety nie tylko reklamują, ale wręcz zalecają, zupełnie jakby to była przyjemność sama w sobie.

Ks. kard. August Hlond konkluduje:

Fala wszelkiego rodzaju nowinkarstwa zabagnia dziedzinę obyczajów. Podkopuje nie tylko moralność chrześcijańską,  —  ale godzi wprost w etykę naturalną, szerzy nieobyczajność wśród młodzieży i dorosłych.

— Celem tej propagandy jest zachwianie idei katolickiej, aby zastąpić naukę chrześcijańską „masońskim naturalizmem”.

Koła liberalne i masońskie przypuściły atak na małżeństwa chrześcijańskie, sprowadzając je tylko do rangi kontraktu cywilnego, pozbawiając je wszelkiej nadprzyrodzoności.

***

Zapoczątkowany przed II wojną światową proces upadku moralności doprowadził do tego,   — że w pierw­szej dekadzie XXI wieku, już nikt nie ośmieli   się   przypomnieć   „nowożeńcom z odzysku”,  — zawierającym kontrakt małżeński (w urzędzie Stanu Cywilnego), 

— że w świetle prawa kanonicznego popełniają cudzołóstwo —  (gdy któreś z nich jest nadal związane sakramentem małżeństwa).

Czyli zaczynają,   — świadomie i dobrowolnie, — tzw. nowe życie w grzechu ciężkim, co prowadzi prostą drogą do piekła!

Wygodny eufemizm, używany w kościele – „związek niesakramentalny” – zgrabnie ukrywa złowieszczą perspektywę.

Autor wielokrotnie rozmawiał w konfesjonale z kobietami, które dla swoich dzieci, związanych sakramentem małżeństwa, a rozwiedzionych w świetle prawa cywilnego,   — modlą się o…  założenie nowej, szczęśliwej rodziny!

Sądzą one, że jest to intencja słuszna!

Te „pobożne” matki realizują plan masonów, którzy chcą zniszczyć chrześcijaństwo…   — rękami samych katolików!

Trwająca od dziesięcioleci promocja wszelkiej wolności seksualnej i zanik społecznego ostracyzmu w stosunku do tzw. „związków partnerskich” doprowadził,   zdaniem księdza profesora Jerzego Bajdy,  do:

— Zniszczenia moralnych, religijnych, społecznych i ekonomicznych podstaw rodziny i fałszowania jej struktury personalistycznej.

Profesor przestrzega:

Jeżeli   proces  niszczenia rodziny będzie się dalej toczył tak, jak tego chcą promotorzy rewolucji obyczajowej – a właściwie promotorzy rozwiązłości,

— […] wkrótce  może zupełnie zniknąć ta formuła antropologiczna, której na imię naród,   — a społeczeństwo nie będzie się niczym różniło od stada zwierząt, chyba tylko strojem.  — Choć i pod tym względem różnica systematycznie maleje.

Czyny, których nikt nie ośmieliłby się publicznie nazwać grzechem, a więc nierząd, cudzołóstwo, lesbijstwo i homoseksualizm – nadal wywołują, określone w Piśmie świętym, konsekwencje. […]

***

Bóg   Ojciec,   chcąc   ocalić Warszawę przed zasłużoną karą pozwala, by Matka Łaskawa ostrzegła swój lud,   — by żądała nawrócenia, całkowitego odwrócenia się od grzesznego życia i wynagrodzenia za dotychczas popełnione grzechy:   — rozwiązłości, cudzołóstwa i te najstraszniejsze – grzechy dzieciobójstwa.

Trzeba   bo­wiem   wiedzieć,   że   w   okresie międzywojennym prze­ciętna liczba umyślnych poronień wynosiła rocznie, — według oficjalnych statystyk: — przeciętnie od 100 do 130 tysięcy.

Kiedy Maryja przybędzie na Siekierki, orędzia będzie otrzymywać nie tylko trzynastoletnia Władysława Fronczakówna, — ale przede wszystkim Jej ulubienica,   — trzydziestosześcioletnia Bronisława Kuczewska:

— Od  9 kwietnia przestałam chodzić do Budzieszyna, — natomiast od 28 maja 1943 roku zaczęłam chodzić na Siekierki,

— gdzie otrzymywałam polecenia od Matki Bożej do wykonania, przez okres 38 lat, do 21 sierpnia 1981 roku   — [tj. od święta Maryi Królowej Polski  —  do wigilii święta Matki Bożej Królowej].

***

Maryja, Matka Łaskawa Patronka Warszawy, za pośrednictwem Broni Kuczewskiej   i   Fronczakówny   będzie  apelować do ludu stolicy,   — aby przez przemianę   życia,   respektowanie   praw   Dekalogu  i pokutę odwrócił wiszące nad miastem nieszczęście.

Prosi Warszawian o modlitwę powszechną,   — czyli taką jak w 1920 roku, kiedy   to lud stolicy żarliwie błagał Boga i Patronkę Warszawy o ocalenie przed bolszewikami   — [rozdziały 15 i 16 cytowanej książki przyp. red.]

—  i wymodlił cud Jej publicznego ukazania się, które w konsekwencji zmieniło   — zdawałoby się już przesądzony wynik wojny   — i ocaliło Polskę!

Po   23 latach,   —   w   roku   1943 –   czwartym   roku   okupacji   niemieckiej, — sytuacja jest diametralnie różna: 

— to nie lud błaga Maryję, Patronkę Warszawy i Strażniczkę Polski o ustanie okropieństw   wojny,    —   lecz   Ona  Sama   schodzi   z  nieba i osobiście wzywa do  modlitwy o pokój, błagając Swój lud o nawrócenie i pokutę!!!

Najłaskawsza z Matek chce odwrócić od miasta zapowiedzianą karę!

Podejmuje się tej niewdzięcznej misji, by nie doszło do tragedii:

—  Jeśli się nie nawrócicie, to wszyscy zginiecie!

Pomimo ośmieszania i deprecjonowania objawień — wiadomości o nich rozchodzą się po mieście.

Dzieje  się tak dzięki niestrudzonej Broni Kuczewskiej, która dociera z nimi do warszawskich księży, oraz życzliwym mieszkankom Siekierek, które rozwożąc mleko i warzywa „na gospody”, opowiadają w mieście o objawieniach.

Mimo wielu wysiłków przestrogi Maryi nie dotrą do ogółu Warszawian.

—   Główną przyczyną jest brak zainteresowania objawieniami ze strony kleru.

Wydawało się oczywiste, że księża Zmartwychwstańcy z parafii św. Bonifacego na Czerniakowie, pełniący posługę w osadzie, — dopomogą w upowszechnieniu   orędzi

 —  i   że   słowa Bogurodzicy, uprzedzające o mającej nadejść na miasto karze, będą głoszone ze wszystkich ambon stolicy.

Niestety,   Zmartwychwstańcy   nie   tylko nie traktowali objawień poważnie, — ale negowali wszystko, co miało z nimi związek, — m.in. odmówili poświęcenia malutkiej kapliczki, umiejscowionej przy drzewie, na którym ukazała się Matka Boża.

Bronisława Kuczewska napisze:

— Po postawieniu kapliczki Pan Jezus dał mi polecenie, abym poszła do księdza do parafii św. Kazimierza na ul. Chełmską.

Kiedy przyszłam i powiedziałam, że Pan Jezus życzy sobie, aby poświęcić kapliczkę,   — ksiądz wysłał mnie do parafii św. Jakuba [na Ochocie, przyp. aut.].

— Było tam 5 księży. Wypyty­wali mnie o objawienia na Siekierkach.

Opowiadałam im o nich przez około 4 godziny. — Potem wysłali mnie z powrotem do parafii św. Kazimierza [Dolny Mokotów, przyp. aut.].

— Ksiądz jednak nadal nie chciał wyrazić zgody na poświęcenie kapliczki.

Powiedział, że nie ma pozwolenia,   — bo trzeba iść z procesją i on nie może tego wykonać.

Wróciłam więc do domu [przy ul. Jasnej, przyp. aut.], a że byłam zmęczona, położyłam się.

I wtem słyszę głos Pana Jezusa:  

—  Idź Dziecino do księdza po raz trzeci, i powiedz, żeby poszedł z kościelnym, bez ludzi i bez procesji, i poświęcił kapliczkę. — Powiesz, że taka   jest   Wola   Moja   i  Matki Mojej, ażeby kapliczka była poświęcona,   — bo jest bardzo znieważana.

Kiedy poszłam po raz trzeci do księdza,   — chciał mi drzwi zamknąć przed nosem,   — ale ja przytrzymałam je nogą i powtórzyłam to, co mi Pan Jezus powiedział.

Ksiądz jednak nie wykonał tego polecenia.  

— Dopiero jedna z wiernych przyprowadziła, po kryjomu, księdza jezuitę, — ojca Antoniego Kozłow­skiego, który był wielkim czcicielem Matki Bożej i wiedział o moich objawieniach,   — i on poświęcił kapliczkę.

***

Wokół   siostry  Bronisławy, profeski III Zakonu św. Franciszka, spontanicznie gromadzili się ludzie  

—  i wkrótce zawiązała się wspólnota, której Sama Bogurodzica nadała nazwę Grono Matki Bożej i Miłosierdzia Bożego.

Jej członkowie,   — osoby świeckie, — pomagały mistyczce w wykonywaniu poleceń z Nieba.

Grono  podejmowało także cotygodniowe modlitwy o nawrócenie Warszawy i upowszechniało orędzia Maryi i Pana Jezusa w swoich środowiskach.

Misja ostrzeżenia Warszawy przed mającym wy­buchnąć za 16 miesięcy powstaniem wymagała od Kuczewskiej heroizmu i zaparcia:

W sierpniu 1943 roku  —  [rok przed wybuchem powstania]   — na modlitwie u pani Teofili Ciecierskiej, przy ul. Płockiej 25, miałam objawienie Matki Najświętszej.

—  Maryja   ukazała   mi   okropny   widok Warszawy w czasie Powstania.

Widziałam   masowe aresztowania,   rozstrzeliwania,   palące   się   domy.   — Zobaczyłam też dom, w którym modliliśmy się.

Matka Boża powiedziała mi,   — że ten dom będzie podlany benzyną i podpalony od dołu przez Niemców.  —  W   widzeniu widziałam, jak matki wyskakiwały z dziećmi z płonącego domu.  

— Zaraz powiedziałam o tym widzeniu obecnym, — ale nie chcieli mi uwierzyć.   —  Huknęli na mnie, że opowiadam głupstwa, bo Niemcy będą liczyć się z nami.

[W innym miejscu Bronisława mówi o tym wydarzeniu w ten sposób:

— Powiedzieli, żebym nie plotła głupstw i zajęła się robotą, a nie plotkami,   — że Niemcy będą się z nami liczyć].

Trzy  dni przed Powstaniem Matka Boża dała mi polecenie, abym zabrała dzieci i wyjechała z Warszawy w rodzinne strony, do Dobrego.

— Kiedy po Powstaniu wróciłam do Warszawy, dom, który miałam ukazany przez Matkę Bożą przy ul. Płockiej 25   –   był   spalony.

W domu tym i w sąsiednich zabito 300 ludzi.  

— Ludzie   mówili,   że matki wyrzucały swoje dzieci przez okna, a za nimi same wyskakiwały.

Dzisiaj   widnieje w tym miejscu tablica pamiątkowa mówiąca, że zginęło tu ok. 300 osób.

***

Proroctwa nie lekceważcie – pisze św. Paweł w Liście do Tesaloniczan (1 Tes 5,20).

—   Proroctwo   o całkowitym zniszczeniu Warszawy zostało lekceważone.

Przestroga, jaką w imieniu Boga Najwyższego, Bogurodzica przeka­zała Warszawianom:  

—  Bóg nie chce ludzi karać, Bóg chce ludzi ratować przed zagładą. Żąda nawrócenia!

– do nich nie dotrze…

Powstanie Warszawskie wybuchnie po szesnastu miesiącach od pierwszych objawień i ostrzeżeń Maryi.

W sierpniu 1944 roku młodych Warszawian rozpiera chęć walki ze znienawidzonym wrogiem,   — ruszą więc naprzeciw potędze militarnej Niemców z gorącymi sercami, z butelkami napełnionymi benzyną, — ale… bez błogosławieństwa Bogurodzicy.

Dowództwo nie czuło potrzeby oficjalnego zawierzenia akcji zbrojnej Patronce miasta.

Owszem, indywidualnie zawierzano się Maryi Łaskawej, modlono się na Różańcu, przyjmowano sakramenty, uczestniczono w polowych Mszach świętych  —  (co w swojej książce wspomina s. Maria Okońska), — [ZOBACZ:  Chciały modlitwą ocalić Warszawę – „Warszawska Ósemka Różańcowa” emjot]

— lecz oficjalnego – jak za Marszałka Piłsudskiego – zawierzenia akcji zbrojnej Bogu Najwyższemu nie było!

Po 47 latach  —  w dniu święta Najświętszego Imienia Maryi, 12.09.1991r., w Sastin,   — Narodowym Sanktuarium Słowacji,   — w orędziu skierowanym do ks. Stefano Gobbi’ego

— Maryja dobitnie wyjaśni kwestię oficjalnego zawierzenia na przykładzie odsieczy wiedeńskiej:

— Turcy zostali pokonani, gdy oblegali Wiedeń i grozili zniszczeniem całego chrześcijańskiego świata.

Przewyższali   żołnierzy świętej Ligi liczbą, siłą, uzbrojeniem i czuli, że do nich należy zwycięstwo, ale:

— wezwano Mnie publicznie, i publicznie proszono o pomoc, Moje Imię zostało wypisane na proporcach i było wzywane przez wszystkich żołnierzy.

To za Moim wstawiennictwem miał miejsce cud zwycięstwa, który uratował świat chrześcijański.

Matka Łaskawa w ciągu 16 miesięcy wielokrotnie uprzedzała, — że jedynym sposobem   na   pokój i zakończenie wojny jest nawrócenie, modlitwa i pokuta,   — nie zaś pięści i butelki z benzyną.

Młodzi   Warszawianie jednakże bezgranicznie ufali w moc pięści i nie widzieli powodu, by w swoje plany wtajemniczać Boga.

— Stolica w obliczu godziny W   — zachowała się tak,   jak   zachowują się przemądrzałe   dzieci,   które   chcą   wszystko   robić   same, bez pomocy Mamy i Taty!

Nie   chciano   pamiętać, że to, co dzieli zwycięstwo od klęski, to nie moc oręża, przeważające siły czy strategia nawet najgenialniejszych dowódców,

—  lecz   wola   Boga   Najwyższego,   który   zawsze  i wszędzie Sam o wszystkim decyduje!

Nie chciano pamiętać, że  —  to jedynie od Niego zależy, czy ludzkie plany zaowocują   sukcesem,   czy   zakończą   się   porażką.

Miał   tą  świadomość lud Warszawy w sierpniu 1920 roku, kiedy leżał krzyżem przed Patronką Stolicy i Strażniczką Polski, — błagając o ocalenie stolicy,   — ocalenie Polski.

W 1920 roku Warszawianie mieli świadomość, że współpracując z Najwyższym, — będą w stanie pokonać pięciokrotnie liczniejszych i zdeterminowanych bolszewików.

Wiedzieli, że gdy współpracują z Bogiem,   — siła i moc są po ich stronie.

Bo:

 —  Jeśli Bóg jest z nami, to kto przeciwko nam?

***

1   sierpnia   1944   roku,   —  w   dniu   wybuchu   Powstania  Warszawskiego, — Hitler wspólnie z Himmlerem wydał rozkaz, który przesądzi o losie „zbuntowanej” Warszawy:

— Każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców.

Warszawa ma być zrównana z ziemią.   — W ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy.

Po drugiej stronie Wisły stały wojska radzieckie,   — Sowieci jednak nie kiwnęli palcem, by konającej Warszawie przybyć z odsieczą.

Stalin zdawał sobie sprawę, że skupione w Warszawie młode pokolenie polskiej inteligencji zagraża jego koncepcji utworzenia w Polsce rządu totalitarnego.

— Dlatego nie przeszkadzał w zbrodni, która dokonywała się niemieckimi rękami w zbuntowanym mieście.

Sowieci, zgrupowani na drugim brzegu Wisły,   — z zimną krwią przyglądali się agonii Warszawy,

— miasta,   którego   nie   udało   się   im   zdobyć   i   złupić   w   1920   roku:

1 sierpnia 1944 roku o godzinie „W” nastąpiło zderzenie młodzieńczego zapału, młodzieńczych wizji, z realnymi możliwościami, ergo brutalną rzeczywistością.

Akcja  zbrojna, podjęta bez wsparcia się na Bogu i Maryi, po dwóch miesiącach   zakończyła   się   totalną,   niewyobrażalną klęską, — jakiej w historii Polski i narodu jeszcze nie było.

Daremny był trud żołnierzy, daremna ofiara z życia i krwi osób cywilnych.

***

Czas gorzki, zły, zwątpienia czas podchodzi nam pod gardło,
Czy wszyscy zapomnieli nas, czekając, by miasto padło?…
Na barykadach wciąż czekamy, licząc ostatnie chwile,
Tak się powoli dopalają warszawskie Termopile…

***

Tylko na Woli   — w dniach 3-5 sierpnia   — bestialsko za­mordowano pięćdziesiąt tysięcy mieszkańców.

Ogółem zginało pół miliona ludzi — (wg szacunku historyka Norberta Boratyna).

Z   pewnością  nie taki los w zamyśle Bożym miał spotkać lud Warszawy, gdyby usłuchał ostrzeżeń swej Łaskawej Matki, swej Patronki!

Nurtuje pytanie:   — co   w   ciągu   dwudziestu   czterech   lat, które upłynęły od Bitwy   Warszawskiej,   —  mogło   tak   bardzo   odmienić  serca i umysły mieszkańców  stolicy,

— że bez oficjalnego zawierzenia Bożej Opatrzności podjęli się walki z przeważającym wrogiem?

Skąd pomysł, by własnymi, wątłymi siłami, bez Bożego błogosławieństwa próbować oswobodzić stolicę?

Nie od dziś wiadomo, że:  

—  jeśli Pan miasta nie strzeże, daremnie czuwają straże (Ps 127,1).

Chrystus   Pan   uprzedzał:

—   beze Mnie nic dobrego uczynić nie możecie (J 15,5).

Skąd więc ta krótkowzroczność w Polsce, która w owym czasie uważała się za kraj katolicki?

Gdyby orędzia Bogurodzicy zostały przyjęte, gdyby podjęto powszechne modlitwy przebłagalne w intencji pokoju — (jak w 1920 roku),—  gdyby lud Warszawy zreflektował się i podjął przemianę życia,

— to losy Powstania z pewnością potoczyłyby się inaczej!

Tak  ocalała Niniwa, której mieszkańcy posłuchali proroka Jonasza i nawrócili się, żałując za dawne grzechy.

— Niniwici mieli czterdzieści dni na zmianę postępowania, a Warszawianie… prawie półtora roku!

Tak ocalał Rzym dwa miesiące wcześniej (5. VI.44).

— Dzięki modlitwie uratowało się zaminowane przez Niemców miasto, miliony ludzi ocaliły życie, o czym piszemy dalej.

Dowódcom AK nie brakowało bojowej odwagi,   — ale zabrakło im wiary, by los    powstania  oficjalnie, przez ręce Maryi, powierzyć Bogu Najwyższemu.

Ze słów Matki Bożej, które padły na Siekierkach, wybraliśmy te z listopada 1943 roku,   — są one bowiem kluczem do zrozumienia przyczyny klęski Powstania Warszaw­skiego:

—  Jak  wy jesteście ze Mną, to i Ja jestem z wami i nic się wam nie stanie!

Dowódcy Armii Krajowej nie poszli w bój z Jej błogosławieństwem, okryci płaszczem Jej opieki.

Nie   prosili   Patronki   Warszawy, by skruszyła strzały Bożego gniewu godzące w miasto,

— nie   prosili, by odrzucała, jak ongiś w Wólce Radzymińskiej, wrogie pociski,   które   teraz  bezkarnie burzyły dom po domu.

Nie   byli z Maryją, więc nie mogli doświadczyć skutków Jej solennej obietnicy:   —  i nic się wam nie stanie!

Dlatego nie może nikogo dziwić, że w sierpniu 1944 roku, — w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny,   — nie powtórzył się Cud nad Wisłą z 1920 roku,   — nie pokonano i nie przepędzono okupanta ze stolicy!

Nie może nikogo dziwić, że wszystko dookoła leżało w gruzach.

Wszystko było zburzone i wszystko się paliło.

Między jednym a drugim schronem przekopy były zniszczone.

Nie było możliwości życia.

Bomby padały i burzyły ulicę po ulicy, dom po domu.

Po sześćdziesięciu trzech dniach powstanie poniosło druzgoczącą klęskę, a Warszawa została totalnie zrujnowana, wręcz starta z powierzchni ziemi.

Stało się tak,   jak   zaplanował   Hitler:  

— Warszawa [została] zrównana z ziemią,  [by] w ten sposób [stworzyć] zastraszający przykład dla całej Europy.  — Warschau caput! ! !

Pół miliona niewinnych ludzi straciło życie.

***

Słusznie zauważa ks. Kazimierz Góral:

— Gdy zlekceważy się przestrogi Maryi, przychodzi tylko czekać na zapowiadaną otchłań rozpaczy!

***

Ponawiamy pytanie,   — czy tak się musiało stać?

Odpowiadamy:   — na pewno nie!

Wystarczy   przyjrzeć się analogicznej sytuacji, jaka w tym samym czasie miała miejsce w okupowanym Rzymie:

***

Rzym, maj 1944 roku.  

 Front szybko zbliżał się do Wiecznego Miasta.   — Walki toczyły się zaledwie o 12 kilometrów od centrum, w pobliżu miejscowości Castel di Leva.

Papież Pius XII zatroskany o bezpieczeństwo cudownego, starożytnego obrazu Madonny Bożej Miłości, — nakazał przeniesienie go do rzymskiej Bazyliki św. Ignacego.

W końcu maja, gdy działania wojenne objęły przedmieścia,   — Papież polecił, —  by   przed   obrazem  Madonny dei Divino Amore została podjęta nowenna o ocalenie miasta.

Sam w imieniu mieszkańców Rzymu złożył Maryi ślubowanie.

Przyrzekł, że   — jeśli   Madonna   ocali   miasto,   to na ruinach zamku Castel di Leva   zostanie   zbudowana   dla   Cudownego Obrazu   nowa   świątynia   i — zostaną erygowane organizacje religijne i charytatywne Jej Imienia.

4 czerwca 1944 roku czołgi generała Alexandra ruszyły do ataku.

Niemcy byli przygotowani do zdetonowania założonych ładunków i wysadzenia w powietrze miasta.

Chcieli pozostawić po sobie pamiątkę:   — spaloną ziemię i rumowisko gruzów

— (takie samo, jakie w 3 miesiące później pozostawili w Warszawie i jakie chcieli pozostawić po sobie na Jasnej Górze, w styczniu 1945 roku).

Lud Rzymu, odmiennie niż lud Warszawy, nie sposobił się do akcji zbrojnej.

Jego mieszkańcy trwali na modlitwie dzień i noc na placu przed Bazyliką świętego Ignacego.

Zawierzali Matce Bożej Miłości los Wiecznego Miasta,—  a władze magistratu oficjalnie potwierdziły gotowość wypełnienia ślubów, jakie w ich imieniu złożył Madonnie Ojciec święty.

I oto tego samego dnia, — w nocy z 4 na 5 czerwca, — Niemcy nagle, z niewiadomych   przyczyn,  opuścili Rzym, nie detonując założonych ładunków.

Nikt nie mógł pojąć, jak to się właściwie stało i dlaczego?

Wszystkich:   — cywilów, wojskowych i polityków  —  zadziwił ten cudowny obrót sprawy!

Winston Churchill dał wyraz zdumieniu, pisząc:

— „Rzym zdobyto w sposób całkowicie nieoczekiwany!”

12 czerwca 1944 r. „L’ Osservatore Romano” poinformował swoich czytelników:

11 czerwca dziesiątki tysięcy ludzi zebrały się przed Bazyliką Sant Ignazio,   — a wielu z nich przyszło tutaj boso.

— Przybyły rodziny, instytucje i szkoły.

W procesji bez końca podchodzono, by ucałować obraz Madonny Bożej Miłości, by podziękować i oddać Jej cześć.

Wśród rzeszy pątników znajdował się także Papież Pius XIL który przemówi! do Maryi w imieniu zgromadzonych, wyrażając Jej wdzięczność za cud bezkrwawego oswobodzenia Rzymu!

Następnego dnia nieprzebrane tłumy odprowadziły procesyjnie cudowny obraz Madonny dei Divino Amore do jej siedziby w Castel di Leva.

Rzymianie nie chcieli rozstać się ze swoją dobrodziejką!

W ścianach rzymskich kamienic wykuwano nisze, gdzie wśród kwiatów i płonących lampek kró­lował obraz ich umiłowanej Matki!

Magistrat Rzymu wkrótce wywiązał się ze złożonych obietnic:

— Czym się odpłacimy Maryi, za wszystko co nam wyświadczyła?

— Wypełnimy nasze śluby dla Niej, przed ludem Rzymu!

***

Porównajmy skuteczność sposobów zastosowanych dla wyzwolenia dwóch europejskich stolic latem 1944 roku:

. lud Wiecznego Miasta sposobił się do wyzwolenia stolicy, nie chwytając za broń i nie wzniecając powstania.   — Pod przewodnictwem swego biskupa, ojca świętego Piusa XII, złożył Bogurodzicy ślubowania i … trwał na ufnej modlitwie przed Jej obliczem;

. papież, Głowa Kościoła katolickiego i jednocześnie biskup Rzymu, mimo realnie istniejącego śmiertelnego niebezpieczeństwa (zaminowane miasto miało być lada chwila wysadzone w powietrze!)   — nie opuścił miasta, by ratować życie,   — lecz jak Dobry Pasterz pozostał ze swoimi owcami.

I był promotorem ocalenia miasta, które dokonało się w sposób duchowy, bez użycia broni i przelewu krwi.  — Bo jak siłą armii jest wódz, tak siłą wierzącego ludu są jego pasterze;

***

ˇ prymas Polski, kard. Hlond opuścił Polskę i swoją owczarnię już we wrześniu 1939 roku;

. w Warszawie słowa ostrzeżeń Matki Bożej, nawołujące do pokuty i modlitwy, zostały praktycznie zignorowane, trafiając jedynie do znikomej części warszawian;

. Mater Gratiarum odwrotnie niż Madonna dei Divino Amore nie została oficjalnie zaproszona do współpracy! — Pozbawione Jej matczynej opieki Powstanie upadło,   — hitlerowcy stolicę Polski spalili i wymordowali pół miliona jej mieszkańców;

***

 Rzymianie postawili na MARYJĘ i… uratowali miasto;

Warszawianie postawili na SIEBIE i… ponieśli totalną klęskę;

— nie chciano pamiętać, że: 

  — lepiej uciekać się do Pana, niźli pokładać ufność w człowieku (Ps 118);

—  zapomniano, że :  —  bez Boga ani do proga!

***

Za; http://www.fronda.pl/a/mistyczka-z-siekierek-przepowiedziala-powstanie-warszawskie,76147.html / 1.08.2016

Ten wpis został opublikowany w kategorii CUDA, KARY I ZNAKI BOŻE, Kościół i masoneria, KRÓLOWA POLSKI, MASONERIA, Matka Boża Łaskawa, OBJAWIENIA - PROROCTWA, ROCZNICE, RZYM, Siekierki, Społeczno - polityczna, WALKA Z KOŚCIOŁEM, WARSZAWA, WOJNA, WYZNANIE WIARY, ZWYCIĘSTWA MARYI. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s