Papieżu Franciszku gdy św. Maksymilian Maria Kolbe kończył żywot w bunkrze głodowym w tym właśnie czasie abp Szeptycki zdradzał Polskę i błogosławił Hitlera

     Serdecznie pozdrawiam forum dla tradycji katolickiej.  — Od blisko dziewięciu miesięcy systematycznie publikuję w swoim blogu na stronie: niepoprawni.pl, wspomnienia i relacje naocznych świadków ludobójstwa na Wołyniu i Kresach oraz aktualne teksty i opracowania Kresowian.

Jeden z ostatnich wpisów nosi tytuł: — „Papieżu Franciszku gdy św. Maksymilian Maria Kolbe kończył żywot w bunkrze głodowym w tym właśnie czasie abp Szeptycki zdradzał Polskę i błogosławił Hitlera”.

Proszę o opublikowanie także na swojej stronie, jeśli to możliwe. — W chwili wolnej i sposobnej zapraszam do lektury, oto adres dla zainteresowanych: http://niepoprawni.pl/blog/slawomir-tomasz-roch/papiezu-franciszku-gdy- sw-maksymilian-maria-kolbe-konczyl-zywot-w-bunkrze

Z poważaniem

Sławomir Tomasz Roch

Papieżu Franciszku,  gdy św. Maksymilian Maria Kolbe kończył żywot w bunkrze głodowym w tym właśnie czasie abp Szeptycki zdradzał Polskę i błogosławił Hitlera

tn***

Dziś (środa 27 lipca) do naszej ojczyzny przybył Ojciec Święty Franciszek.

Wczoraj bowiem rozpoczęły się oficjalnie w Krakowie Światowe Dni Młodzieży.   —  Gość w dom Bóg w domu.

Jutro papież Franciszek będzie się modlił na Jasnej Górze, a w piątek w obozie Auschwitz – Birkenau.  — Podczas wizyty w obozie koncentracyjnym na pewno będzie wspominana osoba, życie i męczeńska śmierć św. Maksymiliana Maria Kolbe.

Po temu zdecydowałem się prosić papieża Franciszka, by raz jeszcze w stosownej chwili przeprowadził refleksję nad tym wszystkim, co obecnie dzieje się na Ukrainie, — gdzie zachodzi odrażający proces gloryfikowania zbrodniarzy z OUN – UPA.

Dziś jednak postanowiłem skupić się jedynie na moralnym autorytecie, tych ludobójców na długo przed i w trakcie II wojny światowej, — znaczy na osobie abp Andrzeja Szeptyckiego ze Lwowa.

Gdy św. Maksymilian miłością kruszył reżym hitlerowski….       

A zatem kiedy 2 sierpnia 1941 r. roku zbiegł jeden z więźniów z bloku 14A w Auschwitz-Birkenau, —  komendant obozu  — lagerführer Karl Fritsch skazał dziesięć osób na śmierć głodową.

— Taka była procedura w obozie, że za jednego, który ucieknie, dziesięciu idzie na śmierć.

Natychmiast zarządzono apel dla więźniów i esesmański kat zaczął typować skazańców.

Te chwile grozy, tak wspominał po latach dla polskiego radia Franciszek Gajowniczek:

— „W czasie tej wybiórki ja stałem gdzieś w środku. Nagle podszedł lagerführer   i   wskazał  na mnie, że mnie też trzeba wyprowadzić do tych skazańców”.

Franciszek Gajowniczek (ur. 1901 r.) jako zawodowy żołnierz we wrześniu 1939 r. po kapitulacji twierdzy Modlin, dostał się do niewoli niemieckiej.

— Przy próbie ucieczki został aresztowany przez Gestapo.  — Podczas śledztwa znęcano się nad nim przez 7 miesięcy.   — Od 8 października 1940 roku był więźniem niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau.

Wspominał zatem po latach:

„Ojca   Maksymiliana  znałem z bloku, na którym byliśmy razem, więc on nie ukrywał tego, że jest księdzem katolickim, pocieszał więźniów, podtrzymywał na duchu.   — Odmawiał z więźniami wspólne modlitwy, za co był nieraz bity przez kapo i przez SS-manów”.

Gdy tamtego pamiętnego dnia, ten feralny los przypadł właśnie na niego, przerażony zdążył tylko wykrztusić, że żal mu jest dzieci i żony.

— Wypowiedział to na tyle głośno, że ojciec Maksymilian Kolbe, który stał niedaleko usłyszał te słowa.

I wtedy stała rzecz niezwykła, rozpoczęła się oto chwalebna droga przyszłego Świętego narodu Polskiego i całego świata.

Ojciec Maksymilian Maria Kolbe, ubogi franciszkanin, wystąpił z szeregu więźniów, skierował się przed lagerführera   — i powiedział, że on chce pójść za jednego z wybranych.

Powiedział po prostu szwabowi, który czuł się zapewne niemal jak Bóg w twarz:

„Mam już blisko pięćdziesiąt lat, życie moje przeżyłem, a Ten ma życie przed sobą.   Ma żonę i dzieci, on jest im potrzebny.

—  Niech on przeżyje, ja chcę pójść za niego”.

Zaskoczonemu hitlerowcowi, który pytał dlaczego chce pójść na śmierć za obcego człowieka, odpowiedział jeszcze bez lęku:

—  „Chcę innym dodać odwagi do życia”.

Odprowadzono zatem skazańców w miejsce Ich przeznaczenia na blok nr 11, rozebrano do naga i wrzucono do celi.

— Mieli tam umrzeć z głodu i zimna!

Ojciec Maksymilian żył najdłużej,   — bo jeszcze 14 sierpnia przyszedł SS-man, zobaczył, że on żyje  —  i dobił go zastrzykiem z trucizną.

Tymczasem wyratowany przez niezwykły akt miłosierdzia Franciszek Gajowniczek przebywał w Auschwitz – Birkenau do 25 października 1944 roku,   — potem został przetransportowany do  obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen, niedaleko Berlina.

Podczas ewakuacji w maju 1945 roku wraz z innymi więźniami został uwolniony przez Amerykanów.

Po II wojnie światowej udało mu się odnaleźć żonę w Rawie Mazowieckiej, synowie jednak nie przeżyli.   — Zginęli podczas bombardowania Rawy Mazowieckiej 17 stycznia 1945, w czasie sowieckiej ofensywy.

Franciszek Gajowniczek zmarł w 1995 r. w Brzegu na Opolszczyźnie w wieku 94 lat,  —  a pochowany został na cmentarzu przyklasztornym franciszkanów w Niepokalanowie.

Maksymilian Kolbe został beatyfikowany przez papieża Pawła VI w 1971 roku.

Jedenaście lat później, — 10 października 1982 został uznany za świętego.

Kanonizacji dokonał papież Jan Paweł II.

Powyższe, jakże cenne informacje o naszym wielkim świętym, zaczerpnąłem ze strony:

http://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/800059,Franciszek-Gajowniczek -zawdzieczal-zycie-sw-Maksymilianowi-Kolbe

Tylko na tym przykładzie męczeństwa św. Maksymiliana Maria Kolbe możemy zobaczyć, że możliwe jest zachowanie ludzkiej godności, nawet w takim piekle, jakim był hitlerowski obóz koncentracyjny.

….abp Szeptycki zdradzał Polskę i podle błogosławił bestię

Jakże inaczej jednak zachowywał się abp Andrzej Szeptycki ze Lwowa, który po wkroczeniu armii sowieckiej do Lwowa,   — zaleca swemu klerowi całkowitą współpracę z nową władzą, choć wcześniej odnosił się do niej zdecydowanie negatywnie.

Pisze o tym na swojej stronie pan Aleksander Szumański, publicysta z Krakowa, a rodem z inteligenckiej rodziny ze Lwowa.

Trzeba także koniecznie podkreślić, że przekroczenie polskiej granicy wschodniej przez Sowietów 17 września 1939 r., było zwyczajnym ciosem w plecy Polsce, walczącej na śmierć i życie z najazdem Hitlera.

W   grudniu   1939 r.   abp   Szeptycki,   potajemnie wyświęca na biskupa Josyfa Slipyja.

O świcie 22 czerwca 1941 r. rozpoczęła się operacja „Barbarossa” i trwała aż do 5 grudnia 1941 r., czyli do pierwszej sromotnej klęski Niemców pod Moskwą.

III Rzesza rzuciła przeciwko ZSRR 4 730 000 żołnierzy i b. nowoczesny, sprawdzony w walkach sprzęt bojowy.

Już   kilka   dni   później   hitlerowcy wspomagani przez swoich sojuszników, — ukraińskich nacjonalistów,   — wkroczyli triumfalnie do polskiego Lwowa i z marszu zaczęło się najprawdziwsze piekło.

Lucyfer święcił swoje zwycięstwo, a miasto zasnuła dosłownie czarna chmura nienawiści, która przez następne dni, zbierała straszne żniwo, choć de facto było to tylko uwerturą do niepisanego ludobójstwa z lat 1943 – 1945.

Jako pierwszy przekroczył granice „zawsze wiernego miasta”, złożony z Ukraińców i Niemców batalion „Nachtigall” — (pododdział pułku Brandenburg).

— Było to 30 czerwca, o godz. 4.30 rano,   — siedem godzin przed zajęciem miasta przez 1 Dywizję Strzelców Górskich Wehrmachtu.

Już godzinę później delegaci ukraińskiego batalionu „Nachtigall”  — z sotnikiem Romanem Szuchewyczem na czele i z niemieckimi oficerami, którzy z nim byli,  —  oraz z całym tłumem wiernych   — stali pod katedrą św. Jura we Lwowie.

Metropolitę Andrzeja Szeptyckiego wyniesiono skrzętnie na balkon, skąd udzielił   — a jakże  —  błogosławieństwa nazistom i ich sojusznikom, zebranym na dziedzińcu, żołnierzom batalionu „Nachtigall” i wszystkim tam zgromadzonym,

—  zapisał   na   kartach książki „Patriarcha Galicyjski”, zasłużony w tematyce badań nad zbrodniami ukraińskimi Prof. Edward Prus.

By i tego nie było mało,   — jeszcze tego samego dnia, wieczorem o godzinie 20: 00 we Lwowie,

—  członkowie banderowskiej frakcji OUN, proklamowali niepodległość Ukrainy i powstanie tzw. rządu Jarosława Stećki.

Specjalna delegacja udała się także do abp Andrzeja Szeptyckiego, by oficjalnie   błogosławił   Ukrainę w sojuszu z hitlerowską III Rzeszą Niemiecką, — a ten zaraz pobłogosławił,   — tym samym zdradzając otwarcie II   Rzeczypospolitą   Polskę,   której przysięgał wierność, — tym samym stając się podłym zdrajcą.

W ten oto sposób rozpoczął się kolejny już etap, zupełnie jawnej i bezpardonowej kolaboracji z hitlerowską III Rzeszą — bynajmniej nie zrażając się faktem zdrady II Rzeczypospolitej Polskiej.

Naturalnie w ruch poszła świetnie przygotowana wcześniej, a prężnie działająca w podziemiu machina propagandowa.

Rozlepiane wszem i wobec odezwy, obwieszczały ludności Lwowa zamiar OUN – B proklamowania „Ukrajińskoj Samostijnoj Derżawy”.

Nie mogło się obejść także bez złowrogich prowokacji i ostrych, brutalnych wręcz ataków na ludność żydowską i polską.

Dla przykładu   — ulotki OUN wręczane przechodniom, wzywały w tym czasie jawnie do mordów:

„Lachów, Żydów i komunistów niszcz bez litości, nie miej zmiłowania dla wrogów Ukraińskiej Rewolucji Narodowej”.

Czy może być lepszy dowód na sianie nienawiści i to już od pierwszych chwil okupacji niemieckiej.

Nadto   już po zajęciu Lwowa przez hitlerowców, już w pierwszych dniach lipca 1941 r.,  abp Szeptycki wydał   odezwę witającą Adolfa Hitlera, jego armię i nowy ustrój,

— jednocześnie opublikował potępienie:  —  „nieludzkiego i niehumanitarnego… ateistycznego Związku Radzieckiego”.

Pisał on w liście pasterskim do wiernych jasno i bez pardonu:

— „Zwycięską armię niemiecką, która zajęła już niemal cały kraj, witamy z radością i wdzięcznością za oswobodzenie od wroga”.

I dalej:

„Żeby Najwyższemu podziękować za wszystko, co nam dał i uprosić potrzebne łaski na przyszłość,  —  każdy duszpasterz odprawi w najbliższą niedzielę dziękczynną Mszę Świętą,

—  a po pieśni Ciebie Boże chwalimy — zaintonuje mnoholitije (pieśń gratulacyjna) zwycięskiej armii niemieckiej”.

Już 6 lipca 1941 r. Metropolita grekokatolicki Abp Andrzej Szeptycki zarządził modlitwy we wszystkich sobie podległych cerkwiach za pomyślność bestii Adolfa Hitlera i jego demonicznej armii hitlerowskiej.

W czasie okupacji hitlerowskiej   wobec braku prymasa Polski i nuncjusza apostolskiego,   — metropolita   Szeptycki   wbrew podpisanemu przez siebie w 1925 r.  porozumieniu   z   władzami   Polski   oraz   wbrew   konkordatowi,

— prowadził   samodzielną politykę lojalności wobec hitlerowców, kontaktując się także z episkopatem Niemiec, — czego efektem była m.in. materialna pomoc niemiecka dla grekokatolików.

Po zdobyciu przez hitlerowców Kijowa,  —  29 września 1941 r. — wysyła do bestii  III Rzeszy Niemieckiej Adolfa Hitlera obrzydliwy list z gratulacjami.

A w nim pisze pełną,   — (możliwe,  że podkarmioną niemieckimi konserwami) gębą:

„Jego Wysokość Führer Wielkiej Rzeszy Niemieckiej – Adolf Hitler.

Wasza Ekscelencjo!

Jako zwierzchnik katolickiej Cerkwi, przekazuję Waszej Ekscelencji serdeczne   poważania z okazji zajęcia stolicy Ukrainy, zlotowierzchniego miasta nad Dnieprem – Kijowa….

Widzimy   w Panu, niezwyciężonego wodza niezrównanej i sławnej Armii Niemieckiej.

Sprawa zniszczenia i wykorzenienia bolszewizmu, jaką Pan, jako  Führer Wielkiej Rzeszy Niemieckiej przyjął za cel w tym pochodzie, zaskarbia Waszej Ekscelencji wdzięczność całego chrześcijańskiego świata.

Ukraińska Cerkiew grekokatolicka wie o historycznym znaczeniu potężnego ruchu Narodu Niemieckiego pod Pańskim kierownictwem.

Będę się modlił do Boga o błogosławieństwo zwycięstwa które się stanie rękojmią trwałego pokoju dla Waszej Ekscelencji, Armii Niemieckiej i Niemieckiego narodu.

Z osobistym szacunkiem. Andrzej hrabia Szeptycki – metropolita.”

Dwuznacznie zachował się wobec zwycięskich Rosjan, którzy wkroczyli do Lwowa 27 lipca 1944 r.

W październiku 1944 r. wysłał np. do Józefa Stalina list z gratulacjami i podziękowaniem za przyłączenie tzw. ziem zachodnio – ukraińskich do Wielkiej Ukrainy [USRR]. 

— Chodziło o polskie ziemie wschodnie II RP zaanektowane przez ZSRR.

Naturalnie   zawsze  znajdywali się tacy i owacy, szczególnie wśród Ukraińców, ale nie tylko, bo i wśród spolegliwych Polaków, tacy by się napatoczyli, którzy na różne sposoby starali się wytłumaczyć podłe postępowanie tego ukraińskiego hierarchy Cerkwi katolickiej.

Najczęściej powtarzane banialuki, znane i wyświechtane, — to oczywiście, że metropolita popełniał liczne i poważne błędy, wpadki, czy jakby to tam jeszcze nazwać ponieważ był już b. wiekowy, zniedołężniał duchowo i fizycznie.

Oczywiście nie mogłoby zabraknąć koronnego argumentu, że   — metropolita był zwyczajnie niedoinformowany,   — a nawet w niezawiniony sposób izolowany od trudnej, wymagającej ważnych przecież decyzji sytuacji wojennej i całej tej złożonej, brutalnej rzeczywistości,  

— szczególnie zaś jeśli chodzi o późniejsze ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

Jakże jasno, klarownie i logicznie obala to wszystko Dr Andrzej Zięba z Uniwersytetu Jagielońskiego w cennej rozprawie:  — „Szeptycki w Europie Hitlera” .

Pisze   tam   bowiem   bez retuszu o roli politycznej metropolity i jego moralnej postawie:

„[…] Jeżeli był on w tym czasie w jakimś sensie ponadprzeciętny, to na pewno był ponadprzeciętnie zaangażowany i aktywny.

Uczestniczył w wypadkach, usiłował wykorzystać ich bieg, wpłynąć na ich kształt oraz na sposób ich postrzegania przez innych.

Tym   różnił   się  od olbrzymiej większości biskupów europejskich, w tym też polskich, którzy byli albo ofiarami albo świadkami wojny.

To w ich wypadku można badać, jakie postawy zajmowali. On w tej wojnie brał udział jako polityk narodowy, kalkulował ewentualne korzyści z niej, w listach do wodzów niemieckich domagał się uznania swojej wspólnoty za sojusznika i partnera wojennego.

Dlatego w jego wypadku analizować trzeba osobisty udział i odpowiedzialność za konsekwencje wojny, a nie tylko postawę wobec nich.

Niezwykła   jak   na   starego i chorego człowieka aktywność polityczna — wyklucza też często spotykaną w historiografii polskiej i ukraińskiej tezę   o   tym,   że  — Szeptycki był izolowany lub niedoinformowany z uwagi na podeszły wiek i chorobę,   — co miało mu uniemożliwić orientację w rzeczywistości wojennej oraz czynne przeciwstawienie się złu.

Naiwne   wydają   się tłumaczenia, jakoby metropolita nie wiedział, co się dzieje lub, że z racji zniedołężnienia starczego nie mógł reagować na bieg wypadków.

— Wiedział nie tylko bardzo dużo, ale wiedział też na bieżąco.

Nie     można    nazwać   izolacją   przyjmowanie   setek   ludzi   rocznie:   — Ukraińców, Niemców,   Polaków,   Żydów,   gości   z zachodniej Europy, księży, zakonnic i świeckich, żołnierzy, polityków, dyplomatów, okupantów i przywódców podziemia, inteligencji i ludzi prostych, w różnym wieku i obu płci.

Do tego była jeszcze obszerna i napływająca z całej Europy legalnie i nielegalnie   — korespondencja w różnych językach, prywatna i urzędowa.

— Obejmowała nawet takie drobne tematy   — jak osobiste podziękowanie za   futro baranie, ofiarowane Szeptyckiemu przez ukraińskiego zarządcę   pożydowskiej   fabryki futrzarskiej we Lwowie w grudniu 1943 roku.

Kolejne źródło informacji to gazety oficjalne, nasłuch radiowy, wydawnictwa podziemne.

Metropolita nagrywał w tym czasie dla radia niemieckiego swe przemówienia do wiernych.

Nie   można   zapomnieć   i   o   informacjach   dostarczanych   przez  osoby zaufane,   — a nade wszystko przez rodzonych braci metropolity, — ihumena   Klemensa   i  emerytowanego generała Stanisława, — którzy w czasie okupacji niemieckiej bez żadnych ograniczeń przemieszczali się po Lwowie i prowincji.

Również pozostała rodzina odwiedzała metropolitę, pisała do niego z różnych  miejsc i opowiadała o aktualnych wydarzeniach.

Ponieważ   jako   Polaków   dotykały   ich  represje   niemieckie, sowieckie i ukraińskie,   — choćby z tego powodu metropolita, czy chciał, czy nie, — musiał  być dokładnie poinformowany o tym, co się z Polakami w tym czasie działo.

— O nieświadomości nie może być mowy także dlatego, że metropolita wszystkie te dane, których mógł mu pozazdrościć każdy wywiad państwowy, w pełni  rozumiał i panował nad nimi.

Niemal do ostatnich miesięcy swego życia intensywnie pracował intelektualnie, czytał, dyskutował, dyktował listy, przygotowywał rozprawy i dokumenty synodalne, rozważał, opracowywał strategie polityczne i duszpasterskie.

Analiza jego korespondencji i pism oraz relacje osób, które z nim rozmawiały,   — świadczą o dobrej orientacji w wydarzeniach i o pełni władz umysłowych. […]”.

[Dr Andrzej Zięba, Szeptycki w Europie Hitlera, Prawda historyczna, a prawda polityczna w badaniach naukowych pod red. Bogusława Pazia, Kraków 2013]

Zmarł 1 listopada 1944 r., w 79 roku życia.

W ostatniej drodze towarzyszyła mu kompania honorowa wojsk radzieckich.

Spoczął w podziemnej krypcie archikatedry św. Jura we Lwowie.

Dwukrotnie, w 1958 r. i 1962 r., podejmowano starania o beatyfikację Szeptyckiego,  —  jednak Watykan odrzucił te wnioski.

Sławomir Tomasz Roch

***

http://niepoprawni.pl/blog/slawomir-tomasz-roch/papiezu-franciszku-gdy-sw-maksymilian-maria-kolbe-konczyl-zywot-w-bunkrze

ZOBACZ:

Ukraiński hitlerowski kolaborant zostanie błogosławionym? – Kontrowersje wokół beatyfikacji metropolity Szeptyckiego

List do Papieża Franciszka – Dotyczy beatyfikacji abp. Andrzeja Szeptyckiego

CZY METROPOLITA LWOWA ZALECAŁ GRZEBANIE POLSKI?

Sutanna umaczana we krwi – Duchowieństwo ukraińskie a sprawa OUN – UPA

Antypolska działalność Cerkwi greckokatolickiej

O skłonnościach kolaborcjonicznych Andrzeja Szeptyckiego – patriarchy Cerkwi greckokatolickiej

Ten wpis został opublikowany w kategorii 1. Grekokatolicy, APELE - KOMUNIKATY, CZASY OSTATECZNE, Franciszek, HISTORIA KOŚCIOŁA, Judaizacja Kościoła, KOŚCIÓŁ POSOBOROWY, Kościół i masoneria, KRONIKA NOVUS ORDO 2014, MASONERIA, NOWY PORZĄDEK ŚWIATA, Sobór Watykański II, Społeczno - polityczna, WALKA Z KOŚCIOŁEM. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s