Wywiad z Franciszkiem: emigranci, islam, laicyzacja, wizja Francji, skandale pedofilskie

Franciszek do Europejek: integrujcie się z migrantami, poprawi to przyrost naturalny…

Wyłączny wywiad dziennika „La Croix” z  Franciszkiem – całość

Wywiad   przeprowadzony  przez Guillaume Goubert i Sebastien Maillard (w Rzymie) 

Le-pape-Francois-recu-Guillaume-Goubert-Sebastien-Maillard_1_730_485Le pape François a reçu Guillaume Goubert et Sébastien Maillard. / L’Osservatore Romano

9 maja  Franciszek udzielił w Watykanie, w rezydencji Sainte-Marthe ponad godzinnego wywiadu dziennikowi La Croix. Poruszono wiele tematów: — chrześcijańskie korzenie Europy, emigranci, islam, laicyzacja, jego wizja Francji, skandale pedofilskie.

„Trzeba przyjąć emigrantów”

W wypowiedziach Waszej Świątobliwości na temat Europy pojawia się pojęcie „korzeni” kontynentu, jednak nie są one określone jako „chrześcijańskie”.

—   Wasza  Świątobliwość używa za to pojęcia „europejskiej tożsamości” jako „dynamicznej i wielokulturowej”.

— Według Waszej Świątobliwości, wyrażenie: „chrześcijańskie korzenie” jest niewłaściwe odnośnie Europy?

Papież Franciszek: —  Trzeba mówić o korzeniach w liczbie mnogiej, bo jest ich wiele.

W tym sensie, kiedy słyszę często wypowiedzi na temat chrześcijańskich korzeni Europy,   — mam zazwyczaj wątpliwości w kwestii ich wydźwięku, który może być triumfalny lub mściwy.

Podchodzi to wtedy pod kolonializm. Jan Paweł II mówił o tym w dość spokojnym, łagodnym tonie.

Europa, tak, ma chrześcijańskie korzenie. — Chrześcijaństwo ma za zadanie, aby   podlewać  te korzenie ale w kontekście służby, tak jak przy symbolicznym obmywaniu stóp.

Chrześcijaństwo ma w Europie misję służby. Erich Przywara, wielki mistrz Romano Guardini i Hansa Urs von Balthasar uczy nas tego:

— udział chrześcijaństwa  w kulturze jest ten sam, co Chrystusa przy obmywaniu stóp, a zatem służba i dar życia. — To nie może być udział kolonialistyczny.

Gest Waszej Świątobliwości z 16 kwietnia był bardzo znaczący:

— przywiozłeś, Ojcze Święty, emigrantów z Lesbos do Rzymu.  — Ale czy Europa jest w stanie przyjąć tylu uchodźców?

Papież Franciszek: — To bardzo słuszne pytanie i zarazem odpowiedzialne ponieważ nie możemy otworzyć szeroko drzwi w sposób nieracjonalny.

Ale pytanie zasadnicze jest takie:   — dlaczego dzisiaj jest tylu emigrantów.

Kiedy przybyłem do Lampeduzy trzy lata temu, to zjawisko już było zapoczątkowane.

Problem wyjściowy to wojny na Bliskim Wschodzie i w Afryce oraz zacofanie gospodarcze kontynentu afrykańskiego, które powoduje głód. — Wojny są dlatego, że jest produkcja broni – można to wytłumaczyć koniecznością obrony – ale przede wszystkim jest handel bronią.

Jest tak duże bezrobocie ponieważ brakuje inwestycji mogących wytworzyć miejsca pracy, których Afryka naprawdę potrzebuje. —  To w szerszej mierze dotyczy problemu światowego systemu ekonomicznego, który popadł w kult pieniądza. — Ponad 80% bogactw ludzkości jest w rękach około 16% populacji.

Rynek całkowicie wolny jest czymś, co nie działa. Rynek sam w sobie jest dobrą rzeczą, ale jest mu potrzebna, jako oparcie, ta trzecia strona, Państwo, którego rola będzie kontrola i stabilizowanie tego Rynku. Nazywamy to ekonomią socjalną rynku.

Wróćmy do emigrantów.   — Najgorszym przyjęciem jakie możemy im zgotować jest tworzenie gett, bo im potrzebna jest właśnie integracja.

— W Brukseli terroryści to byli Belgowie, dzieci emigrantów, ale pochodzili właśnie z getta.

W Londynie, nowy mer (Sadiq Khan, syn Pakistańczyka, muzułmanin) został zaprzysiężony na swoje stanowisko w katedrze i bez wątpienia zostanie też przyjęty przez Królową.

— To pokazuje jak ważny jest dla Europy powrót do tej umiejętności, zdolności integracji.

Myślę tu też o Grzegorzu Wielkim (Papież między 590 a 604 r.), który negocjował z tymi, których nazywano barbarzyńcami a którzy się później zintegrowali.

Ta integracja jest tym bardziej konieczna dzisiaj, gdy Europa przechodzi poważny kryzys spadku urodzeń spowodowany egoistycznym dążeniem do lepszego bytu.

— Mamy niż demograficzny. [bold – md]  Jednak we Francji, dzięki polityce prorodzinnej ta tendencja została załagodzona, zmniejszona.

Obawa   przed emigrantami jest częściowo zasilana strachem przed islamem. — Wedle Waszej Świątobliwości, strach który wzbudza ta religia w Europie jest uzasadniony?

Franciszek: — Myślę, że dzisiaj nie ma jako takiego strachu przed islamem samym w sobie, ale przed Daech’em i jego podbojową wojną, częściowo wyciągnięta z ideologii islamu.

To prawda że idea podboju jest nieodłączna od duszy islamu.

Ale można by interpretować, z tą samą ideologią podboju, końcówkę ewangelii Mateusza, gdzie Jezus wysyła swoich uczniów do wszystkich narodów. [bold – md] .

W obliczu aktualnego terroryzmu islamskiego, należałoby zadać sobie pytania — o sposoby jakimi wyeksportowano model zbyt zachodniej demokracji do krajów, gdzie istniała silna władza, jak w Iraku.

— Albo w Libii, kraju o strukturze trybalnej.

Nie możemy iść do przodu ignorując istnienie tych kultur. — Jak to powiedział  pewien Libijczyk jakiś czas temu:   — „Wcześniej mieliśmy jednego Kaddafiego, a teraz mamy takich Kaddafich pięćdziesięciu!”.

Zasadniczo koegzystencja chrześcijan i muzułman jest możliwa. — Ja pochodzę z kraju, gdzie żyją oni razem i to w zażyłości.

Muzułmanie oddają tam cześć Maryi i świętemu Józefowi.

W jednym z afrykańskich krajów powiedziano mi, że na Jubileusz Miłosierdzia muzułmanie czekają w długiej kolejce do katedry, aby przejść przez święte drzwi i modlić się do Maryi Dziewicy.

W Afryce Środkowej, przed wojną, chrześcijanie i muzułmanie żyli razem i dzisiaj muszą się tego na nowo nauczyć.

Liban też pokazuje, że to jest możliwe.

„Państwo musi być świeckie”

Waga, siła islamu w dzisiejszej Francji, a także  historyczne, chrześcijańskie korzenie kraju przywołują nawracające pytania o miejsce religii w przestrzeni   publicznej.   — Jaka jest, zdaniem Waszej  Świątobliwości, dobra postawa świecka?

Papież Franciszek: — Państwo musi być świeckie.   — Kraje wyznaniowe często mają smutny koniec. To jest przeciwstawianie się Historii.

— Sądzę, że świeckość której towarzyszy dobre prawo gwarantujące wolność wyznaniowa to dobre rozwiązanie,  aby iść do przodu.

Jesteśmy   wszyscy równi, tak jak Syn Boży lub z naszą godnością ludzką [?]. — Ale każdy musi mieć wolność wyrażania swojej własnej wiary.

Jeśli   Muzułmanka chce nosić chustę, powinna mieć do tego prawo. Tak samo, jeśli katolik chce nosić krzyż. [bold – md]

Powinniśmy mieć prawo wyznawać swoją wiarę nie gdzieś poza, ale w naszej własnej kulturze.

— Mała krytyka, którą wyraziłbym w stronę Francji w tej kwestii, to przesada w laicyzacji.

To wynika z uznawania religii za jakieś podkultury, podgrupy, a nie jako kultury w pełni znaczenia tego pojęcia.   — Obawiam się, że takie podejście, które jest spadkiem po Epoce Oświecenia, nadal jest obecne.

Francja powinna wykonać krok wprzód w tej kwestii, aby zaakceptować prawo każdego człowieka do transcendencji.

W tej świeckiej strukturze,  —  jak katolicy powinni bronić swoich przekonań wobec społecznych tematów takich jak eutanazja czy małżeństwo osób tej samej płci?

Franciszek: — Powinno się dyskutować o tym w Parlamencie: — tam wyjaśniać, argumentować, zastanawiać się.

— W taki sposób dorasta społeczeństwo. [bold – md]

Gdy prawo zostało przegłosowane, Państwo musi szanować ludzkie sumienia. W każdej prawnej strukturze powinno istnieć prawo weta sumienia, ponieważ jest to ludzkie prawo.

— Również dla urzędnika rządowego, który jest osobą ludzką. Państwo musi też szanować głosy krytyczne. To jest prawdziwe oblicze świeckości.

Nie można tak po prostu zamieść pod stół argumentów katolików, mówiąc im: — „gadacie niczym ksiądz”.   — Nie, oni opierają się na myśli chrześcijańskiej, tak wspaniale rozwiniętej przez Francję.

Co Francja znaczy dla Waszej  Świątobliwości ?

Papież Franciszek: (po francusku) Najstarsza córka Kościoła… ale nie ta najwierniejsza! (śmiech) [bold – md]

W latach pięćdziesiątych, mówiło się też   — „Francja, kraj misyjny”. W tym znaczeniu, to jest peryferia do ewangelizowania.

Ale trzeba oddać sprawiedliwość Francji.   — Kościół ma tam potencjał tworzenia.   — Francja jest też ojczyzną Wielkich Świętych, wielkich myślicieli: Jean Guitton, Maurice Blondel, Emmanuel Levinas – który nie był katolikiem – Jacques Maritain. Myślę też tu o głębi literatury.

Bardzo doceniam też sposób w jaki kultura francuska wywarła piętno na duchowości jezuickiej w przeciwieństwie do ruchu hiszpańskiego, bardziej ascetycznego.

Ruch francuski, który zaczął się z Pierre’em Favre, kładąc zawsze nacisk na rozeznanie duchowe, daje inny posmak.

— Ci wszyscy wielcy mistycy francuscy: Louis Lallemant, Jean-Pierre de Caussade.  

— I ci wszyscy wielcy teologowie francuscy, którzy tak pomogli Jezuitom: Henri de Lubac i Michel de Certeau.

Ci dwaj ostatni bardzo mi się podobają: — dwaj jezuici, którzy są bardzo twórczy.

Podsumowując, oto co mnie fascynuje, jeśli mówimy o Francji. — Z jednej strony ten przesadzony, nadmierny laicyzm, jako dziedzictwo Rewolucji Francuskiej i z drugiej strony, tylu wielkich Świętych.

Którego lub którą Wasza Świątobliwość najbardziej ceni:

Papież Franciszek:  —  Świętą Tereskę z Lisieux.

Obiecałeś, Ojcze Święty, wizytę we Francji. Kiedy taka podroż byłaby możliwa?

Papież Franciszek: — Niedawno otrzymałem zaproszenie od prezydenta François Hollande. Zaprosiła mnie też Konferencja Episkopatu.

— Nie wiem jeszcze, kiedy dojdzie do tej podróży, bo w przyszłym roku jest kampania prezydencka we Francji i generalnie zwyczajem Stolicy Apostolskiej jest, że nie praktykuje się wizyt papieskich w takim okresie.

W zeszłym roku powstało kilka hipotez w kwestii takiej ewentualnej podróży, której jednym z etapów byłaby wizyta w Paryżu i jego przedmieściach oraz w Lourdes,   — a   także   w   jakimś mieście,  do   którego   nigdy dotąd nie zawitał żaden papież, na przykład Marsylia, która stanowi takie okno otwarte na świat.

Kościół we Francji doświadcza kryzysu powołań duchowych. Jak funkcjonować przy tak niskiej obecnie liczbie księży?

Papież Franciszek:   — Korea stanowi taki historyczny przykład. Kraj ten został z-ewangelizowany przez misjonarzy z Chin, którzy potem wrócili do swojego kraju.

— Następnie, przez dwa stulecia Korea była ewangelizowana przez osoby świeckie.   — Jest to ojczyzna świętych i męczenników, która dziś cieszy się silnym Kościołem.

Żeby ewangelizować, nie potrzeba koniecznie księży.   — Sam chrzest daje siłę do   ewangelizacji.  

—   I   Duch Święty, otrzymany podczas sakramentu Chrztu Świętego popycha do wyjścia i głoszenia chrześcijańskiej nowiny, z odwaga i cierpliwością.

To   Duch   Święty   jest   odtwórcą  głównej roli w tym, co robi Kościół, jego silą napędową.   — Niestety wielu chrześcijan nie wie o tym.

I tak, na odwrót,   — klerykalizm jest niebezpieczeństwem dla Kościoła.

— To jest grzech, który się popełnia we dwoje, jak tango!

Księża chcą klerykalizować świeckich i świeccy proszą o bycie klerykalizowanymi,   — bo tak jest łatwiej.

W Buenos Aires znalem wielu dobrych proboszczów, którzy widząc przed sobą sensownego człowieka świeckiego, wołali od razu „zróbmy z niego diakona”!

— Nie, trzeba go zostawić w stanie świeckim.

Klerykalizm jest czymś szczególnie ważnym w Ameryce Łacińskiej.

Pobożność, religijność  ludności jest tam tak silna właśnie dlatego, ze stanowi jedyną inicjatywę świeckich, która wychodzi z ludu, nie od kleru.

— Pozostaje ona niezrozumiała dla kleru.

Kościół we Francji, a zwłaszcza w Lyonie jest aktualnie mocno doświadczony przez skandale z przeszłości dotyczące aktów pedofilii. Co Kościół powinien zrobić w obliczu tej sytuacji?

Papież Franciszek:  — Prawda jest, że bardzo trudno oceniać fakty, które miały miejsce dziesięciolecia temu, w innym kontekście. — Rzeczywistość nie zawsze jest klarowna.

Ale dla Kościoła w tej kwestii nie może być mowy o przedawnieniu.

— Przez takie nadużycia kapłan, który jest powołany, aby przybliżać dziecko do Boga, niszczy je. Rozpowszechnia zło, urazę, ból.

Jak to powiedział Benedykt XVI, — tutaj ma być zero tolerancji.

Według elementów [faktów?],  którymi dysponuję, — sądzę że w Lyonie kardynał   Barbarin   powziął już należyte środki, dobrze wziął sprawy w swoje ręce.  —  To człowiek odważny, twórczy; misjonarz. — Musimy teraz czekać na ciąg dalszy procedury jaka się toczy przed sądem cywilnym. 

Kardynał Barbarin nie powinien więc zastosować dymisji ?

Papież Franciszek: — Nie, to byłby bezsens, nieostrożność.   — Zobaczymy co przyniesie wynik procesu.   — Ale teraz byłoby to przyznaniem się do winy.

„Wszyscy wyszliśmy inni z Synodu”

1 kwietnia Wasza  Świątobliwość przyjął wizytę biskupa Bernanrda Fellay, — głównego przełożonego  Bractwa Świętego Piusa X. — Ponowna integracja lefebrystów do Kościoła jest planowana?

Papież Franciszek:   — W Buenos Aires zawsze byłem z nimi w kontakcie.

Pozdrawiali mnie, prosili o błogosławieństwo na kolanach. —  Uważali się za katolików.   — Kochali Kościół.   — Biskup Fellay jest człowiekiem dialogu.

— Nie można tego powiedzieć o innych, trochę dziwnych przypadkach, jak np. Williamson lub inni, którzy ulegli radykalizacji.

Myślę, że  —  jak to wyraziłem już w Argentynie,   — to są katolicy na drodze do pełnej wspólnoty kościelnej.

W trakcie tego roku Miłosierdzia uznałem,  że powinienem pozwolić ich spowiednikom rozgrzeszyć z grzechu aborcji. — Podziękowali mi za ten gest.

Wcześniej,   Benedykt   XVI, —  którego  bardzo szanują, — zliberalizował mszę według rytuału trydenckiego.

— Jest między nami dobra komunikacja, wykonujemy dobra robotę.

Czy Wasza  Świątobliwość byłby gotowy nadać  im status prałatury osobistej ?

Papież Franciszek: — To byłoby możliwe rozwiązanie, ale wcześniej należy ustanowić fundamentalne porozumienie z nimi, układ.   — Sobór Watykański II ma swoją wartość.   — Idziemy do przodu drobnymi krokami, cierpliwie.

Wasza  Świątobliwość powołał aż dwa Sobory o rodzinie. Czy ten długi proces zmienił w jakiś sposób Kościół?

Papież Franciszek:   — Jest to proces rozpoczęty przez konsystorz (zgromadzenie   kardynałów  pod przewodnictwem papieża, z lutego 2014) — wprowadzony przez kardynała Kasper’a, jeszcze przed synodem nadzwyczajnym w październiku tego samego roku, po którym nastąpił rok refleksji oraz Synod zwyczajny.

Myślę, że my wszyscy wyszliśmy z tego procesu inni, niż byliśmy, gdy weń wkraczaliśmy.

Ja również.

W napomnieniu post-synodalnym  (Amoris laetitia, kwiecień 2016) starałem się jak najbardziej respektować Synod.

— Nie znajdziecie w nim konkretów kanonicznych,  co należy czynić, a co nie.

Jest to spokojne rozważanie, pokojowa refleksja, zaduma nad pięknem miłości, nad tym jak wychowywać dzieci, jak przygotować się do małżeństwa…

Ta adhortacja apostolska waloryzuje obowiązki, którym Konsylium Pontyfikalne dla świeckich powinno towarzyszyć, pomagać, w formie wytycznych.

Poza tą procedurą, powinniśmy myśleć o tym, czym jest prawdziwa synodalność,   — a przynajmniej o tym, co oznacza katolicka synodalność.

Biskupi są cum Pietro, sub Pietro (z następcą Piotra i pod kierunkiem następcy Piotra).

— Tym się różnimy od synodalności ortodoksów i tych Kościołów greko-katolickich, gdzie patriarcha liczy się tylko jako jeden głos.

Sobór Watykański II stanowi przykład idealnej łączności synodalnej i episkopalnej.  

— Musimy jeszcze go rozbudować, także na poziomie parafialnym zgodnie z wytycznymi.

Są parafie gdzie nie ma ani rady duszpasterskiej, ani rady gospodarczej, a przecież kodeks prawa kanonicznego ich do tego zobowiązuje.

Synodalność tutaj też powinna działać.

Le-pape-Francois-recu-lundi-9-2016-Guillaume-Goubert-C-Sebastien-Maillard-D-pour-entretien-exclusif-accorde-La-Croix_0_730_486***

Tłumacz: Karolina Podrucka-Bloch /Za: Strona prof. Mirosława Dakowskiego (08.06.2016)

Zabrońcie “Franciszkowi” obrażania Chrystusa!

Fatelo smettere di insultare Gesù!

To, że “Franciszek” nienawidzi  katolików jest rzeczą oczywistą.

Kocha za to protestantów, twierdzi, że katolicy prześladowali ich i traktuje Lutra jak by był on świętym.

Darzy sympatią sekularzystów miliarderów (Eugenio Scalfari), — traktuje z życzliwością takie osoby jak Pannela i Bonino (Partito Radicale)

– a katolików po prostu nie znosi.

Odmawia poparcia tym, którzy bronią rodziny.

Dla katolików pozostają jedynie twarde wymówki − wg. niego  — “mnożą się jak króliki“,  v  albo są “faryzeuszami”.

My − którzy z konsternacją − obserwujemy jego bezceremonialne inicjatywy – jesteśmy oskarżani

— o niehistoryczne fundamentalizmy, bezduszny etycyzm czy też o niemądry intelektualizm.

Dla   “imigrantów”   muzułmańskich – miłosierdzie papieskie jest bez granic, — zaś dla uchodźców chrześcijańskich – widać kompletny jego brak.

— To samo w odniesieniu do Franciszkanów Niepokalanej, których zgniata i niszczy.

Oskarża włoskich biskupów o przywiązanie do pieniędzy, — również tych, którzy żyją w skromnych warunkach – nie zważając na to, że mass−media, niezmiernie tym oskarżaniem uszczęśliwione dodatkowo je nagłaśniają,

— jako że pokazywanie “dobrego” papieża, z którym walczy “zły” Kościół jest jednym z narzędzi walki z chrześcijaństwem.

O ile jednak możemy pogodzić się z faktem nietolerowania nas przez „naszego papieża” [” mj],   — o tyle nie pozwolimy mu na atakowanie i obrażanie Chrystusa.

— Bergoglio bowiem, zrobił to już kilka razy   — w sposób ukryty.

Na dziś ograniczę się do wywiadu, którego udzielił dla La Croix, — i który zalecił opublikować w całości na łamach L’Osservatore Romano.

W nim obraża Chrystusa w sposób jednoznaczny i wyraźny.

Odnosi się to fragmentu, w którym Bergoglio mówi:

— “Podbój jest cechą wrodzoną Islamu, to prawda.

— Ale w ten sam sposób, tj. jako chęć podboju można tłumaczyć również zakończenie Ewangelii św. Marka, kiedy to Jezus wysyła swoich uczniów do wszystkich narodów “.

Bergoglio:     — “It   is   true that the idea of conquest is inherent in the soul of Islam.

— However, it is also possible to interpret the objective in Matthew’s Gospel, where Jesus sends his disciples to all nations, in terms of the same idea of conquest”.

http://www.la-croix.com/Religion

Translation Stefan GIGACZ for la Croix Interviewed by Guillaume Goubert and Sébastien Maillard (in Rome)

Wyjaśnijmy więc, że przypisywanie Odkupicielowi jakiegokolwiek zamysłu “podboju” w sensie wojennym – tak, jak było to charakterystyczne dla Mahometa − jest kłamstwem, a nawet czymś gorszym – wręcz oszczerstwem.

Mahomet był wodzem, jedynym założycielem religii, który używał miecza i kierował wojskami.

A Jezus? 

Oto, w jaki sposób posyłał swych uczniów na “podbój“:

— “Wysyłam was jak owce między wilki” (Ewangelia św. Mateusza 10, 6).

Całkowicie bezbronnych.

Dlatego więc:

— “Bądźcie roztropni jak węże i nieskazitelni jak gołębie”. (…)

Jak mogło dojść do tego, że Bergoglio stał się księdzem?

(…) W jakim seminarium studiował ktoś, kto tak podle i prymitywnie przekręca słowa Ewangelii? (…)

Z jakiego amazońskiego buszu modernistycznej głupoty i dyletanctwa wyszedł ten człowiek? 

Z jakiego składu odpadów teologii wyzwolenia wychynął tenże Tupac Amaru i w jaki sposób stał się księdzem, wspinając się z czasem po wszystkich stopniach kariery kościelnej aż do godności biskupiej, kardynalskiej i papieskiej?

A wy kardynałowie−elektorzy – czy wiedzieliście o tym, że ten, którego wybraliście na Conclave ma podobne braki i wady?

Jest nie do uwierzenia,   — że również i wy jesteście takimi samymi jak Bergoglio analfabetami jak chodzi o kulturę chrześcijańską.

Lub też mam rozumieć tę sytuację jako  —  jeszcze jeden “cenny” owoc Soboru?

W wyżej wspomnianym wywiadzie “Franciszkowi” bardzo zależy na zanegowaniu chrześcijańskich korzeni Europy i na zademonstrowaniu swej wrogości wobec tych, którzy się o nie upominają (zaczynając od swego poprzednika Jana Pawła II).

— Być może dlatego, że wydają mu się one przeszkodą w realizacji drogiego mu ekumenizmu.

Bergoglio twierdzi, że:

  — “Trzeba mówić o korzeniach w liczbie mnogiej, jako że jest ich wiele.

W   tym  znaczeniu − kiedy słyszę o chrześcijańskich korzeniach Europy – boję   się   czasem tej intonacji, która może okazać się triumfalistyczna i mściwa.   — Jakkolwiek Jan Paweł II mówił o tych sprawach spokojnie”.

Pope Francis : — “We need to speak of roots in the plural because there are so many.

In this sense, when I hear talk of the Christian roots of Europe, I sometimes dread the tone, which can seem triumphalist or even vengeful.   — It then takes on colonialist overtones. — John Paul II, however, spoke about it in a tranquil manner”.

http://www.la-croix.com/Religion

Translation Stefan GIGACZ for la CroixInterviewed by Guillaume Goubert and Sébastien Maillard (in Rome

Czy Kościół jest dla Bergoglio “kolonializmem”?

Z tego co powyżej − daje się dojrzeć ideologiczne pochodzenie tego rodzaju wypowiedzi.

Zredukowanie “chrześcijańskich korzeni” do “kolonializmu” w Europie

– jest mechaniczną i prymitywną transpozycją na kontynent europejski jednego z najbardziej przestarzałych elementów czerwonej, latynoskiej propagandy.

To właśnie tam – w środowiskach obskuranckiego progresywizmu Andów i Mato Grosso – mówi się, że  —  katolicyzm   przyszedł z zewnątrz, a zatem jest kolonializmem,

— sugerując, że konkwistadorzy zlikwidowali “wspaniałe” obyczaje tamtejszych religii (polegające na składaniu ofiar z ludzi) – zamiast pozostawić te populacje ludzkie w pierwotnym stanie. (…)

Należy tu zauważyć, że jeżeli tenże element czerwonej propagandy stał się już nawet dla Trzeciego Świata zbyt prymitywnym i uproszczonym,   — o ile bardziej jest on absurdalnym dla Europy!

Wojtyła mówił

−  “Wiara chrześcijańska ukształtował kulturę europejską, tworząc w ten sposób całość z jej historią (…)   — Chrześcijaństwo stało się dzięki temu religią Europejczyków”.

W tej sytuacji więc − mściwy triumfalizm jest wyrażany z pewnością nie przez katolików, ale przez tych, którzy zaprzeczając chrześcijańskim korzeniom Europy, mają za cel narzucenie jej ich ateizmu, jakobinizmu, dyktatu masońskiego i leninowskiego,

— używając do tego gwałtu, prześladowań i terroru – jak odbywało się to od wojny w Hiszpanii po krwawe czerwone represje na Wschodzie.

Jak można być takim nieukiem?

Kiedy “Franciszek” mówi, że

— “nie  należy mówić o chrześcijańskich korzeniach Europy, ponieważ nie są jedynymi“,

— robi to najwyraźniej po to, aby zdeprecjonować i zmniejszyć – a zatem obrazić – naszą cywilizację.

W kontekście wywiadu chciał nam powiedzieć:   — nie udawajcie tak wielkich snobów  − przyjmijcie miliony, które nadciągają w ramach “inwazji arabskiej” (słowa papieża), przecież nie jesteście lepsi od nich.

Stwierdził:

— “Ile inwazji doświadczyła Europa w ciągu jej historii!   — Zawsze jednak poradziła sobie z nimi odkrywając, że wymiana między kulturami umacnia ją”.

Prawda   jest   taka, że “kultura” islamska jest tą, której chrześcijańska Europa nie  zintegrowała i inwazję, którą zawsze odpierała – od Poitiers (732), poprzez Lepanto (1500), aż do Wiednia (1683).

I zawsze wobec inwazji islamskiej, Europa − rozumiana jako chrześcijaństwo – umiała odnaleźć ekstremalną i nadprzyrodzoną jedność jej narodów i ich królów ponad ich waśniami.

Czyniła to z niezmiennym uporem,   — który pokazuje, że “kultura” Islamu zawsze była w Europie odczuwalna jako całkowicie różna od domowej, w sposób niereformowalny heterogeniczna, “nierozpuszczalna” w naszym dziedzictwie kulturowym, jak woda w oleju.

Jej pojawienie się na kontynecie było odczuwane jako nic innego,  jak śmierć naszej tożsamości zbiorowej i naszego bycia Europejczykami.

Czy się to komuś podoba, czy też nie; słusznie czy niesłusznie – tajemnicze odczucie  nieprzyswajalnej odmienności poprzedza spotkanie Chrześcijaństwa z Islamem.

Cywilizacja Persji za czasów Cyrusa i Kserksesa nie była mniej rozwinięta niż grecka,   — jednakże Ateny pod Termopilami i Salaminą zjednoczyły się ze Spartą aby ją odeprzeć.

Cywilizacja fenicka była również zaawansowana, — ale Rzym postrzegał Kartaginę jako bezwzględnego wroga, nie nadającego się do integracji – wroga do wykorzenienia, aby samemu nie ulec wykorzenieniu.

Co więcej,   — chrześcijaństwo może rościć sobie pretensje do trzech zamiast dwóch tysiącleci swego dziedzictw kulturowego,

— ponieważ Rzym zwycięzca “poszedł do szkół w Atenach”, a chrześcijańscy zwycięzcy Rzymu “zaadoptowali” tenże Rzym – jego architekturę, prawo, jego porządek prawny, jego koncepcję imperium pojmowanego jako przyjazny związek różnych narodów, — ponadto również helleńską metafizykę, a także Platona i Arystotelesa.

Wiemy dlaczego tak się stało – wyjaśnił to po mistrzowsku Rémi Brague:

— Islam jest przeżywany przez jego wyznawców jako pierwsza religia−cywilizacja, ponieważ czasy poprzedzające Mahometa są postrzegane jako pustka, mrok i barbarzyństwo, od których niczego nie można się nauczyć. (Rémi Brague https://en.wikipedia.org/wiki/R%C3%A9mi_Brague)

Wszystko to, co jest potrzebne dla duszy i ciała muzulmanina znajduje się w Koranie,  —  a zatem księgi należące do innych są zbyteczne, a nawet szkodliwe.

[…]

W sposób analogiczny − Rzym zwycięzca świata nigdy nie twierdził, iż przed nim nie było innej cywilizacji.

— Rzym uznał, że Homer, Sokrates, Platon, nauka i filozofia grecka – krótko mówiąc – cały inny, choć bardzo podobny świat   — był do zaakceptowania przez niego i nauczenia się go w jego oryginalnym języku.

Czy w Islamie tłumaczono teksty greckie?

Tak, ale w zdecydowanej mierze naukowe, i po przetłumaczeniu na język arabski – święty język boski − oryginały niszczono.

— Islam nie był już więcej zainteresowany powrotem do ich lektury, aby dociec “co tak naprawdę powiedział Arystoteles“.

Oto dlaczego w Islamie − choć godnym podziwu − nie znajdziemy ani Humanizmu ani Odrodzenia ani otwartej na inne kultury mentalności.

Chrystus nie pozostawił w spadku po sobie szariatu i uznał świeckie prawo rzymskie (“oddajcie Cesarzowi…”).

Mnichom kopistom nie przychodziło do głowy palenie nieprzyzwoitych ksiąg Katullusa, ale kopiowali je – tak bardzo ceniono sobie literaturę łacińską i dlatego księgi te istnieją do dnia dzisiejszego.

Odróżnienie między sacrum i profanum, uznanie niezależności rozumu od wiary, nauka eksperymentalna – a zatem – można powiedzieć − nawet świeckość europejska (czy się to komuś podoba czy też nie, lub jakakolwiek by nie była jej ocena) – jest wartością kontynentu.

Wszystko w Europie rodzi się z jej chrześcijańskich korzeni.

Gdyby Cystersi spalili książki Katullusa, Horacjusza i Cycerona, gdyby byli wierzyli, że Ewangelia – będąc pisaną pod natchnieniem Ducha Świętego – posiada w sobie całą wiedzę, która jest potrzebna człowiekowi i która ma mu wystarczyć – dziś Europejczyk byłby tym samym kim jest muzułmanin czyli fundamentalistą.

Obecnie natomiast − ten nadzwyczajny, wspaniały trzechtysięczny gmach, bliski samozagłady za sprawą antychrystusowego nihilizmu — został zredukowany przez “Franciszka” do formy “kolonializmu“.

El Papa boi się,   — że w chrześcijaństwie jest “za dużo” kultury, że jest represyjne i że stanowi przeszkodę w niesieniu wiary “ubogim”.

—  Wydaje się, że “Franciszkowi” spieszy się jedynie do tego, aby jako “kultura” zniknęło i przestało przeszkadzać.

Bergoglio mówi o tym w zdaniu wprost nieprawdopodobnym – w trakcie wyżej wymienionego wywiadu:

— “Wkładem chrześcijaństwa do kultury jest ten, na który wskazał Chrystus   — myciem nóg,   — to znaczy posługa i dar życia.

— To nie powinien być wkład o charakterystyce kolonializmu”.

“Christianity’s contribution to a culture is that of Christ in the washing of the feet. In other words, service and the gift of life.—  It must not become a colonial enterprise”.

http://www.la-croix.com/Religion / Translation Stefan GIGACZ for la CroixInterviewed by Guillaume Goubert and Sébastien Maillard (in Rome)

— Niech umyje nogi i niech odejdzie do pomieszczeń dla służby – oto jedyny wkład jaki chrześcijaństwo powinno dawać ” innej” kulturze. (…)

Bergoglio nie zdaje sobie w najmniejszym stopniu sprawy z tego, że właśnie taki sposób myślenia jest fundamentalizmem.

Jest to komediowa forma “duchowego” fundamentalizmu − modernizmu katolickiego, — dla którego – jako,  że Ewangelia zaleca nakarmić głodnych i przyodziać nagich – wszystkie państwa, rządy i cała Unia Europejska powinny przyjąć uchodźców bez ograniczeń,

— tym samym bezpośrednio stosując się do Ewangelii, a nie do norm prawa świeckiego i realnych ocen politycznych w odniesieniu do możliwości realizacji tegoż procederu.

I w taki oto sposób Ewangelia staje się Koranem nowego karykaturalnego szariatu. 

Na koniec należy zaprzeczyć temu, — jakoby najważniejszą częścią wkładu Chrystusa do kultury było “mycie nóg”. (…)

— Należy stwierdzić, że Bergoglio całkowicie wypaczył sens tego gestu Zbawiciela.

Chrystus  ani nie mył, ani tym bardziej nie obcałowywał z upodobaniem nóg — “imigrantów, więźniów, muzułmanów i kobiet” – jak robi to „papież”.

Podczas straszliwej nocy Ostatniej Wieczerzy, nie tylko dał lekcję pokory, ale wręcz upokorzenia i posługi tym, którym wkrótce miał nakazać:

— “Czyńcie to na moją pamiątkę”.

Umył nogi przyszłym księżom, których ręce miały być poświęcone. (…)

Bergoglio,   — myjąc nogi w sposób bezrefleksyjny i bez jakiegokolwiek osądu − ludziom należącym do innej religii, a także kobietom,   — zupełnie wykrzywił i sfałszował gest Chrystusa.

To wypaczenie – z uwagi na jego umyślność − również jest obrazą Zbawiciela.

W jakimś stopniu gest „papieża” obraża także księży wiernych swemu powołaniu — wyjaśnia ksiądz Ariel Levi di Gualdo, mówiąc:

“Od   kilku lat wkracza w bardzo zaawansowaną fazę zjawisko niezwykle szybkiego i masowego opróżniania słów   — tak z ich dogłębnego sensu ewangelicznego i teologicznego  —  jak i z ich symboliki – które to słowa jako opróżnione – są szybko napełniane zupełnie innymi znaczeniami.

Tego rodzaju proceder naraża na niebezpieczeństwo pojawienia się istotnych zmian,  także w odniesieniu do treści wiecznych i niezmiennych”.

Zaś co do zastępczego znaczenia jakim  “Franciszek” napełnił opróżniony z pierwotnego sensu gest mycia nóg,   — ksiądz Ariel Levi di Gualdo mówi:

“Chrystus podczas Ostatniej Wieczerzy nie wskazał Apostołom na ubogiego i nie powiedział im:   — “To on jest moim ciałem i moją krwią“, zatem “na moją pamiątkę adorujcie go”.

— Wszyscy jesteśmy członkami  tego Przenajświętszego Ciała, bez względu na deklarowany dochód czy przynależność do określonej grupy społecznej”.

http://isoladipatmos.com/dalla-lavanda-dei-piedi-alla-lavata-di-testa/

Oto czym jest religia “Franciszka”:  — adoracją “ubogiego” (tego medialnego, fikcyjnego, czy imigranta) postawionego na miejscu należącym się Chrystusowi.

Na koniec − czy doprawdy nie znajdzie się ktoś, kto nakaże “Franciszkowi” aby zaprzestał bluźnić?

Fatelo smettere di insultare Gesù!

Maurizio Blondet
26 maj 2016

tłum. RAM

[Źródło:] http://www.maurizioblondet.it/fatelo-smettere-insultare-gesu/

Za: Strona prof. Mirosława Dakowskiego (28.05.2016)

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii CZASY OSTATECZNE, EKUMENIZM, Franciszek, Islam, KOŚCIÓŁ POSOBOROWY, KRONIKA NOVUS ORDO 2014, MASONERIA, Nowe '"credo" Franciszka, NOWY PORZĄDEK ŚWIATA, Sobór Watykański II, WALKA Z KOŚCIOŁEM. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s