Wstańcie, chodźmy!

mid_41784Tomasz Adamowicz/FORUM

Krzyżowiec XX wieku – Plinio Corrêa de Oliveira – zapytany kiedyś o Polskę i jej rolę w cywilizacji chrześcijańskiej odpowiedział w charakterystycznym dla siebie stylu, używając barwnej metafory.

— Nazwał on Polskę   — krajem zachodzącego słońca.

Dlaczego?   — Wszak zachód słońca kojarzy się z końcem dnia, z nadejściem nocy, ze schyłkiem i wyciszeniem. — A przecież to wydaje się tak dalekie od naszego narodowego charakteru, który był przez całe wieki historii i nadal jest tak temperamentny i niespokojny.

Sami najlepiej wiemy, jak niewiele naszej słowiańskiej duszy trzeba, aby od euforii i triumfalizmu przejść w rzewne, smętne, nostalgiczne tony. — Kiedy indziej znowu, gdy łzy cisną się do oczu i żal dławi gardła, w jednej chwili pod wpływem impulsu potrafimy wybuchnąć żywiołową radością.

Jakże dalekie to od północnego chłodu ludów Skandynawii, brytyjskiej flegmy, francuskiej dyplomacji, włoskiego dolce vita i nieznośnego niemieckiego porządku über alles

Co tu dużo mówić, jesteśmy narodem niestałym i nieprzewidywalnym. W tym sensie, nie do końca ucywilizowanym.

Ale z tej naszej słabości miłosierny Bóg – Pan historii – wyprowadzał nieraz dobro i czynił z Polski często narzędzie swoich planów.

— Kiedy słońce zachodzi, wzbudza w nas największy zachwyt

– wyjaśnia Plinio Corrêa de Oliveira.

To prawda – właśnie wtedy olśniewa nas feerią barw i pociąga ku tajemnicy nieskończoności.

Tak też jest z Polską.

Kiedy inni nie widzą już nadziei, bo ludzka logika wskazuje na nieuchronny koniec dnia, a wraz z nim nadejście nocy,  —  tylko Polacy są skłonni do heroizmu na przekór wszystkiemu. — Świadczą o tym nasze zrywy.

— Często, niestety, na przekór chłodnej kalkulacji i zdrowemu rozsądkowi.

Ale czasem też na przekór ogarniającej innych beznadziei i pokusie zwątpienia.

Czyż moment taki właśnie nie nadszedł?

Kiedy słońce zachodzi nad naszą smutną cywilizacją, a dekadencja narodów niegdyś chrześcijańskich osiąga swoje apogeum?

Owszem, musimy być świadomi, że jako naród sami również padamy ofiarą tego zmierzchu Zachodu.

Nasze rodziny są w coraz większej rozsypce, upadek moralności sięga niewyobrażalnego dotąd dna,   — a siły osobowego zła, mocno już zakorzenione, coraz bezczelniej podnoszą łeb.

— Dookoła trup dusz ścieli się gęsto.

A mimo to sąsiednie narody oczyma licznych swych przedstawicieli patrzą na nas z nadzieją na ratunek czy choćby impuls do walki wbrew totalnej bezsilności.

Wiele wskazuje na to, że jako naród otrzymujemy właśnie od Bożej Opatrzności – być może po raz ostatni – nasze kolejne pięć minut w historii.

Czy, jak owi niewdzięcznicy zaproszeni na ucztę z przypowieści ewangelicznej, odpowiemy wykrętnie:

— Panie, miej nas za wymówionych

— i wrócimy do naszych drobnych spraw, małości i lęków?

Czy też raczej wraz z cierpiącym Chrystusem i resztkami Jego uczniów w spustoszonym herezją modernizmu Kościele, po żarliwej modlitwie w Ogrójcu, powiemy do wszystkich śpiących i letnich:

—  Wstańcie, chodźmy! (Mt 26, 46).

I pociągniemy ich do decydującej walki o dusze nie tylko naszego narodu, ale i całego świata?

—————————————————————————–

Sławomir Skiba

Źródło:pch24.pl

Ten wpis został opublikowany w kategorii APELE - KOMUNIKATY, CZASY OSTATECZNE, MASONERIA, Społeczno - polityczna, WALKA Z KOŚCIOŁEM. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.