Święto Trzech Króli: Idźmy do Betlejem, nie do Asyżu!

1.Adoration-of-the-Magi-Lorenzo-Monaco-1420-22_gazetawarszawska.comAdoration of the Magi – Lorenzo – Monaco-1420-22 /gazetawarszawska.com

Święto Objawienia Pańskiego powinno wzbudzić wielką radość w naszych sercach.  

—   Jest   jednym z najstarszych świąt w całej liturgii, — a do czasów Jana XXIII znajdowało się wśród najdonioślejszych wydarzeń roku liturgicznego.

Od lat 60. XX wieku jest ono jednak coraz mocniej deprecjonowane, degradowane,   — a w wielu krajach zostało nawet przeniesione na niedzielę.

Trzeba   postawić   sobie   pytania:   —   skąd   się   bierze ta radość – cóż takiego celebruje się dzisiaj, cóż Kościół chce świętować? – a także skąd pochodzi ta degradacja?

  — Objawienie, Objawienie Pańskie, Epifania (gr. epifaneia) — oznacza ukazanie się, manifestację.

— To święto, obchodzone na Wschodzie już od III wieku,  —  jest starsze niż święta Bożego Narodzenia.

Łączą się w nim przejawy Boskości Słowa Wcielonego.

Te przejawy są trojakiego rodzaju.

Święto Epifanii   — nazywane jest powszechnie świętem Trzech Króli, świętem Trzech Mędrców,   — ponieważ – mówi o tym czytany dzisiaj fragment Ewangelii

– widzimy tu królów z obcych krajów,   — nie tylko w znaczeniu geograficznym, królów pochodzących z narodów pogańskich.

Kościół chce ukazać rozpoznanie narodzin Chrystusa przez tych wszystkich, — którzy aż do tego czasu nie mieli dostępu do objawienia Starego Testamentu, zarezerwowanego wyłącznie dla narodu wybranego.

Są to więc wszystkie narody, przybywające do Chrystusa w postaciach Trzech Mędrców,   — aby Go adorować.

Drugie   ukazanie   się   można  odnaleźć w chrzcie naszego Pana w Jordanie, — podczas którego słychać głos Ojca,   — a Duch Święty przyjmuje widzialną formę gołębicy zstępującej na Jezusa Chrystusa.

—  Są to przejawy Jego Bóstwa.

baptism-of-christ_www.wikiart.orgChrzest Pana Jezusa w Jordanie /wikiart.org

Trzecim objawieniem jest pierwszy z cudów dokonanych przez Jezusa Chrystusa.

— Jest to kolejny dowód – dany tym razem przez samego Pana – na to, że jest On Bogiem, prawdziwym Bogiem.

Cud w Kanie Galilejskiej_upload.wikimedia.orgCud w Kanie Galilejskiej /upload.wikimedia.org

W swoim pierwszym cudzie w Kanie Galilejskiej – przemienieniu wody w wino – dokonał On czegoś, co jest ponad wszelkie siły i zdolności ludzkie. (…)

— Wszystkie te obchody są dziś zebrane razem.

W liturgii łacińskiej jest to święto starsze nawet niż Boże Narodzenie.

Na czym polega jego ważność?

Otóż polega ona na rozpoznaniu,   — potwierdzeniu Bóstwa naszego Pana Jezusa Chrystusa, tego małego Dziecięcia, Którego Narodziny niedawno obchodziliśmy.

—  Jest On naprawdę człowiekiem i jest naprawdę Bogiem.

Będąc Bogiem, stał się człowiekiem,   — nic nie stracił ze swojej Boskości, żadnego z Jej atrybutów.

— Uczynił to,   — aby pozostać człowiekiem,   — aby pozostać dla nas widzialnym,

— aby pozostać Małym Dzieciątkiem,   — z całą słabością noworodka, z całą jego niemocą.

Nie ujęło to absolutnie nic Jego nieskończonemu majestatowi, Jego wszechmocy.

Ma więc prawo uwielbienia ze strony wszystkich stworzeń, — prawo należne jedynie prawdziwemu Bogu.

I to jest właśnie wydarzenie, które obchodzimy,   — widząc mędrców, królów, ważne osobistości, reprezentantów narodów pogańskich,   — którzy przybywają,  ponieważ zauważyli na firmamencie gwiazdę, — nową gwiazdę, — jasny znak zapowiedziany w proroctwie Balaama w Starym Testamencie.

Przybywają.

Trzeba ich podziwiać!

Trzeba podziwiać ich postępowanie!

Iść przed siebie,   — ponieważ na niebie pojawiła się jakaś gwiazda, pokonywać setki kilometrów – a w tamtych czasach nie było to tak łatwe jak dziś – dać się prowadzić tej gwieździe, która w rzeczywistości stała się ich przewodnikiem…

Będzie   ich   prowadziła   podczas   całej   tej    podróży,   —   aż do Jeruzalem, — a następnie do Betlejem.

Pan Jezus nie leżał już wówczas w żłóbku,   — przebywał w domu.

Mędrcy odnajdują Dzieciątko z Jego Matką w domu.

Rozumie się,   — że nasz Pan,  św. Józef i Najświętsza Panna   — nie zostali zbyt długo w tym niepewnym miejscu zamieszkania, jakim była stajenka,

— i że znaleźli coś bardziej godnego i odpowiedniego w czasie poprzedzającym wizytę Trzech Mędrców.

Święta Rodzina mieszka więc w Betlejem.

I tak oto, można rzec,   — żyje otoczona całkowitą obojętnością narodu żydowskiego.

Oto Zbawiciel, oto Mesjasz – ale jest całkowicie ignorowany, — żyje w zadziwiającej ciszy otoczenia.

Swoim przybyciem Trzej Mędrcy wprowadzają poruszenie.

— Całe Jeruzalem jest poruszone.

Gdy Herod zapyta specjalistów, ekspertów tamtej epoki, uczonych w Piśmie:

— „Co się dzieje?   — Gdzie ma się narodzić ten Mesjasz?”,

— zauważcie, że nie ma w nich żadnego wahania.

Uczeni w Piśmie wiedzą,   — znają bardzo dobrze Pismo   — i gdy ich pytają:

— „Gdzie ma się narodzić to Dziecię?”,

— bez wahania odpowiadają,   — że w Betlejem.

To odpowiedź, którą Herod da Mędrcom.

Uczeni w Piśmie wiedzą;   — oni wiedzą – i nie wiedzą.

Teoretycznie wiedzą wszystko. — W praktyce jednak z pychą ignorują rzeczywistość.

Paralela nasuwa się sama.

Gdy słyszymy zapowiedzi nowego Asyżu,   — paralela naprawdę nasuwa się sama.

Teoretycznie wiedzą, teoretycznie wierzą,   — ale czy rzeczywiście wierzą?

Czy naprawdę wierzą, że nasz Pan jest Bogiem?

Czy naprawdę wierzą,   — że pokój, ludzie, narody są w Jego ręku?

Czy naprawdę wierzą we wszystkie bezpośrednie konsekwencje Jego Bóstwa?

Nie jadą do Asyżu na piknik!

Czy będą,   — jak Trzej Mędrcy,   — czcić prawdziwego Boga,  — błagać Go, prosić o ten pokój?

Czy pójdą do Króla pokoju,   — Rex pacificus?

Jakże historia lubi się powtarzać!

Tak, jesteśmy do głębi wstrząśnięci.

Bezwzględnie przeciwstawiamy się kolejnej podróży do Asyżu.

Utożsamiamy się ze wszystkim, co mówiliśmy w przeszłości,   — z tym wszystkim, co już dawno mówił abp Lefebvre.

— To oczywiste, że taka rzecz wymaga zadośćuczynienia.

Jakaż tajemnica!

Tak, adorować;   — co to znaczy?

Adorować – to przede wszystkim rozpoznać, uznać Bóstwo.

— Adoracja należy się jedynie Bogu.

A bezpośrednim skutkiem uznania Bóstwa jest poddanie się, — deklaracja poddania się wszechwładztwu Boga.

To oznacza uznanie, że Bóg ma do nas wszelkie prawa,   — że naprawdę jesteśmy we wszystkim zależni od Boga – w istnieniu, życiu, działaniu, myśleniu, pragnieniu.

Całe   dobro   –   całe  dobro! – które nas spotyka,   — pochodzi od dobroci Boga   — i to dotyczy nie tylko wierzących,   — nie tylko chrześcijan.

Dotyczy to wszelkiego stworzenia, absolutnie wszelkiego stworzenia.

Bóg,  —  Stwórca wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych — jest także Tym, Który rządzi światem,

Tym, Który podtrzymuje wszystkie rzeczy w istnieniu mocą swojego Słowa.

Jest Tym, w Którym każda rzecz ma swój wewnętrzny porządek.

— Pan życia i śmierci, osób i narodów, — odwieczny Bóg Wszechmocny, Któremu należny jest wszelki honor i wszelka chwała.

Tak, adorować – znaczy przyjąć postawę uniżenia, która daje możność rozpoznania praw Bożych.

Pójdźmy, pójdźmy do naszego Pana, — nawet jeśli On sam ukrywa swoje Bóstwo.

— Nawet jeśli jest całkiem mały w ramionach Swojej Matki.

On jest naprawdę Bogiem.   — To prawdziwy Bóg, zesłany przez miłosierdzie Ojca, aby nas zbawić.

Skoro   stał   się   człowiekiem  – a stając się człowiekiem stał się Zbawicielem – a Jego Imię nadane przez samego Boga brzmi „Bóg zbawia”,

— to Jego Imię jest jedynym Imieniem, w Którym moglibyśmy być zbawieni, jest jedynym Zbawicielem,   — tylko On jest święty, solus sanctus,

—   On   przyniósł nam rzecz niesłychaną – zaproszenie do wiecznego szczęścia w Bogu.

Jak można mieć nadzieję na to, że się otrzyma Jego łaskę,   — gdy się Go obraża,   — gdy się Go ignoruje,   — gdy się Go deprecjonuje?

To nonsens!

Jak można mieć nadzieję na pokój między ludźmi, którzy szydzą z Boga?

Modernistyczna myśl rodzi zaiste przedziwne projekcje.

— Tworzy pozory, że wszystkie religie tak naprawdę czczą tego samego, jedynego prawdziwego Boga,   — co jest oczywistym fałszem.

Potwierdzenie znajdujemy nawet wprost w Bożym Objawieniu, w Księdze Psalmów. Psalm 95 głosi:

— „Wszyscy bogowie pogan to demony” – to demony!,

— a Asyż będzie pełen tych demonów.

To jest Objawienie,   —  to jest wiara Kościoła,   — to jest nauczanie Kościoła.

Gdzie jest kontynuacja?

Gdzie jest zerwanie?

Jakaż tajemnica!

Jeśli chcemy być ocaleni,   — nie ma innej drogi   — jak droga naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Trzej Mędrcy przynoszą trzy dary,   — a Kościół od najdawniejszych czasów rozpoznaje w tych trzech prezentach trzy akty uznania naszego Pana

— i jednocześnie trzy dary od stworzeń: złoto, kadzidło i mirrę.

Kadzidło ofiaruje się Bogu;  

— złoto, symbol potęgi,   — ofiaruje się królowi,

—  a mirra poprzez swoją gorycz   — wyraża to,   — co się stanie z naszym Panem,   — Który poprzez wcielenie stał się człowiekiem.

Mirra jest pokłonem dla Jego ofiary i dla Jego męki;   — pokłonem dla Jego kapłaństwa,   — dla naszego Pana, Boga, króla, kapłana.

To święto jest niewyczerpanym źródłem skarbów.

— Wypadałoby   wgłębić   się  w znaczenie każdego z osobna, ale czasu na to nie starcza.

Prośmy Pana Boga,   — prośmy Kościół o wszystkie łaski zawarte w tym święcie.

Abyśmy mogli z nich korzystać,  

— abyśmy zostali wzmocnieni w naszej wierze w Bóstwo naszego Pana,

— abyśmy umieli rozpoznać w tych wydarzeniach Jego godność królewską,

— abyśmy rozpoznali prawdziwie Jego wszechwładztwo

— i abyśmy w pełni przynależeli do Jego ofiary – ofiary, do której nas zaprasza.

To prawda, On umarł.   — Sam umarł za wszystkich.

Ale – jak mówi św. Augustyn – nie zbawi cię bez ciebie.

—  „Ten,   Który  chciał cię odkupić bez ciebie,  — nie usprawiedliwi cię bez ciebie”.

Bóg   wymaga   zjednoczenia,   związania   się   z  Jego ofiarą, aby odkupić nasze grzechy.

A wy wiecie, co się stanie wkrótce po tym święcie.

Następna noc…

Co tam się będzie działo…

Jak wielką tajemnicą jest życie naszego Pana, pełne nauki dla nas!

Oto narody przychodzą,   — aby złożyć pokłon Królowi królów.

Jakież wielkie święto!

Ale w nocy św. Józefowi ukaże się Anioł, mówiąc mu:

— „Weź Niewiastę i Dziecię,   — Herod przybędzie, aby Je zgładzić”.

Będzie rzeź Niewiniątek.

W   tym tkwi cała tajemnica,   — tajemnica cierpienia złączona z Osobą naszego Pana   — i ze zrozumieniem, skąd On jest.

Tajemnica złączona z tą straszliwą rzeczywistością,  jaką jest grzech.

Próba  zaprowadzenia pokoju na ziemi,   — gdy się zapomina o tej tajemnicy, — oznacza ulegnięcie szalonej iluzji, utopii.

Kościół nigdy tak nie nauczał.

To prawda, że oddajemy pokłon naszemu Panu jako Królowi pokoju.

— Ale prawdą jest także, że do końca czasów Kościół będzie cierpiał i będzie prześladowany.

Nie bez przyczyny zwie się go Kościołem wojującym.

— Uczniowie Chrystusowi będą Go naśladować w znoszeniu tych prześladowań.

Żyjmy naszą religią, a nie iluzjami.

Pytajmy więc Najświętszą Dziewicę Maryję – w tym też jest wielka tajemnica!

– dlaczego, dlaczego Bóg pozwolił na to prześladowanie Dzieciątka Jezus, męczenników i tych Niewiniątek, które nie zrobiły nic złego?

Można rzec, że zostały męczennikami zupełnie nieświadomie, — z powodu nienawiści do Jezusa Chrystusa stały się męczennikami, świętymi Niewiniątkami.

Czy dzisiejsi chrześcijanie mogą oczekiwać innego traktowania przez świat?

Nikt nie jest większy od swego pana.

— „Jeżeli świat Mnie nienawidzi,   — was także znienawidzi”

– ostrzega nasz Pan.

Podobanie się światu niczemu więc nie służy,   — jest błędem, prowadzi do fałszywej religii.

Dzisiejsze święto pełne jest skarbów, aktualnych w obecnych czasach.

Jeszcze raz zwróćmy się do najświętszej Maryi Panny, — poprośmy Ją – Tę, Która zachowuje wszystkie te sprawy w swoim sercu

– poprośmy Ją,   — abyśmy zrozumieli trochę lepiej,  — abyśmy mogli całym sercem przylgnąć do tych trudnych tajemnic.

Ciężko to wszystko dostrzec i zaakceptować.

Człowiek lubi spokój, a nie lubi odrzucenia. Nie lubi prześladowań. Któż mógłby kiedykolwiek je polubić?

Ale w istocie zbawienie przychodzi przez Krzyż, przez cierpienie.

Bóg wzywa tych, którzy Go miłują, aby szli za Nim.

—   „Jeśli   kto   Mnie   kocha, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż,   — każdego dnia swój krzyż i niech Mnie naśladuje”.

Pan nie obiecuje pokoju na ziemi,   — On, który jest Królem pokoju, Którego wzywamy jako  —  „pokój ludziom dobrej woli”.

Musimy to zachowywać,   — musimy próbować ustanawiać ten pokój naszego Pana, który jest przede wszystkim pokojem duszy,   — zanim się stanie pokojem w sensie politycznym.

Przyłączmy się do Trzech Króli.

Prośmy o światło, o tę roztropność,   — która pozwala dotrzeć do naszego Pana i Go nie zdradzić.

Odjeżdżają już inną drogą.

Nie denuncjują naszego Pana u Heroda, który chce Go skrzywdzić.

Prośmy, prośmy w tych trudnych czasach o światło, które prowadzi po słusznej drodze.

Jak dotąd,   — co wyraźnie widać, — Pan Bóg błogosławi tę drogę, którą kroczymy, drogę wierności Tradycji Kościoła katolickiego.

— Jest oczywiste, że nie ma żadnej innej drogi.  — Nie zbaczajmy z niej za łaską Bożą i z Jego pomocą.

Tak, prośmy o tę wiarę, która sprawiła,   — że Trzej Mędrcy wyruszyli w drogę, nie pozostali obojętni, nie pogrążyli się w codzienności.

— Pozwolili się poruszyć temu znakowi, który Pan Bóg umieścił na niebie.

A zatem pozwólmy, by poruszyły nas te małe znaki, które Pan Bóg daje nam każdego dnia,   — te wszystkie małe sygnały,   — poprzez które przypomina nam, że jest naszym Bogiem, że chce być naszym Ojcem, że nas kocha i czeka, aż go uznamy za Króla i Ojca.

Nie zgubmy tej radości bycia z Bogiem,  

— aby ona panowała nad bólem, troską, złością;

—  aby ona pozostała ponad tym wszystkim;

— aby ona nam pomogła pozostać na trwałe złączonymi poprzez łaskę i w łasce oraz w wierze w Chrystusa Pana   — i w jedyny Kościół,   — Kościół katolicki, rzymski,  —  jeden, święty, katolicki i Apostolski.

Czasy są trudne, to nasza próba, — ale łaska dobrego Boga jest także tutaj.

Cichość, dyskrecja Epifanii jest pełna kontrastów.

Są jak święta Bożego Narodzenia:   — z jednej strony widać nadciągającą karawanę Trzech Króli, — a z drugiej strony wielka cisza.

Nie ma nikogo oprócz Mędrców przybywających do tego domu.

To zadziwiające!

Ewangelia nie mówi nam nic więcej.

Coś z tej ciszy jest także w wierze.

Pan Bóg nie chciał nam nic narzucać.

Mógł mnożyć cuda,   — wszystkie te manifestacje widoczne dla wszystkich ludzi,   — takie jak na końcu świata, w chwili gdy nasz Pan pojawi się na obłokach.

Wtedy nie będzie już miejsca na wątpliwości.

— Wszyscy padną na ziemię, korząc się przed niezaprzeczalnym przejawem Boskości.

Ale teraz, w czasach wiary,   — Bóg wymaga, abyśmy uczynili pewien wysiłek, wysiłek wiary.

Prośmy o łaskę, abyśmy nie popadli w światowe zobojętnienie względem tajemnicy naszego Pana, Który przychodzi do nas i wzywa, abyśmy szli za Nim.

— Złóżmy ofiarę z trzech skarbów, w których Kościół widzi wiarę, nadzieję i miłość.

W ten sposób będziemy co dzień bardziej kochać Pana Boga i zyskiwać dla dusz wokół nas i dla nas samych łaskę, wierność oraz tak powszechnie pożądany pokój.

Niech się tak stanie.

†††

bp Bernard Fellay FSSPX Ω

Kazanie wygłoszone 6 stycznia 2011 r. w kościele pw. Świętego Mikołaja (Saint Nicolas du Chardonnet) w Paryżu.   — Tytuł pochodzi od redakcji Zawsze wierni.

Zawsze wierni nr 2/2011 (141)

Ilustracjami opatrzyła emjot

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Trzech Króli, Życie duchowe. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s