Łaska Boża a dary natury u świętych – O. Maksymilian Kolbe

swieci_maksymilian.konin.plmaksymilian.konin.pl

Każdemu z ludzi wyznaczył Bóg jakieś określone posłannictwo na tym świecie — już wtedy, gdy wszechświat stwarzał, tak skierowywał pierwsze przyczyny, aby łańcuch nieprzerwany ich skutków tworzył warunki i okoliczności do wypełnienia tego posłannictwa jak najodpowiedniejsze.

Każdy zatem człowiek rodzi się ze zdolnościami dostosowanymi [a] do zleconego   sobie   zadania   i   przez   cały   ciąg życia otoczenie i okoliczności — wszystko tak się składają, aby mu dopięcie celu możliwe i łatwe uczynić.

I to osiągnięcie celu stanowi właśnie całą doskonałość człowieka;  — a im kto dokładniej z tego zadania się wywiąże, im ściślej posłannictwo swe wypełni, tym jest większy w oczach Bożych i świętszy.

Prócz darów naturalnych towarzyszy jeszcze człowiekowi od kolebki aż do grobu   łaska   Boża   — i   zlewa   się  na   każdego   z nas w takiej ilości i jakości, — aby wiotkie siły ludzkie wzmocniły się dostatecznie i nabrały nadziemskiej tężyzny do podołania swemu zadaniu.

I wielu świętych przez cały ciąg życia swego stale współdziałało z darami Bożymi czy to naturalnymi, czy nadnaturalnymi.

Nie myślę tu jedynie o Przeczystej Bogarodzicy, co wyjątkowym przywilejem już w Poczęciu swym Niepokalana, nawet najdrobniejszym grzechem nie skalała swej duszy

—  ale   myślę   o   zastępach   takich dusz czystych jak św. Alojzy lub rodak nasz św. Stanisław Kostka [b]   —   stanęły one [c] przed sądem Bożym w szacie niewinności otrzymanej na Chrzcie św.

Niemniej jednak między świętymi jest [wielu] takich, co przez dłuższy lub krótszy przeciąg czasu nadużywali darów Bożych, a na ciche wołania łaski byli głusi.

Jedni z nich, oddani zbytnio zajęciom albo zabawom, — chociaż [d] nie grzesznym, — zapominali   [e]   o   swym wzniosłym przeznaczeniu:   — jak   św. Franciszek Seraficki, ulubieniec złotej asyskiej młodzieży.

Inni znowu,   — upadłszy nisko i w błocie występku się tarzając,   — zupełnie już   oddalili   się   [f]   od   Boga:   — jak św. Maria Magdalena, św. Małgorzata z Kortony.

Inni wreszcie nie znali nawet przedziwnej i przeznaczonej im drogi,  — jako św. Paweł Apostoł, który otwarcie wyznał [g],  — że z powodu niewiadomości prześladował Kościół Boży [por. 1 Tm 1,13].

I patrzmy teraz, jak Bóg łaską swoją ich ścigał, jak przy okolicznościach sprzyjających do serc ich kołatał, drogę ich posłannictwa coraz jaśniej okazywał,   — a gdy poczęli z darami Bożymi współdziałać,   — stali się świętymi.

I tak św. Franciszek słyszy głos nawołujący go, by poszedł walczyć, a gdy posłuszny mu przygotowuje rumaka i zbroję — Bóg mu wyjaśnia,  — że na czele duchowej drużyny ma stanąć i walczyć [razem] z nią przeciw potęgom piekła: — i oto zaczyna inne życie.

Święta Małgorzata z Kortony ogląda swego kochanka… cuchnącym trupem i pod wrażeniem tego widoku porzuca grzeszne życie i — nawraca się.

A św. Paweł, gdy w największej zajadłości zbliżał się do bram Damaszku, by tam więzić chrześcijan,   — powalony na ziemię,   — z zaciętego wroga, gorliwym apostołem Chrystusowej nauki się staje.

—  I wszyscy ci święci   —  po   swym  nawróceniu już miary i granicy w służeniu P[anu] Bogu nie znają:   — nie dość im przestrzegać przeciętnej uczciwości; — oni wspinaniem się ku najszczytniejszym wyżynom doskonałości chrześcijańskiej usiłują nagrodzić czas i łaski poprzednio marnotrawione.

Dla chwały Bożej i dusz zbawienia   —  żaden   trud  dla nich nie ciężki, żaden krzyż nie przykry

 — wszystko to odtąd dla nich rozkoszą, wszystko skarbem, bo wszystko na służbie Bożej miłości!

Różnorodne i nieprzeliczone są drogi, jakimi Bóg świętych do przeznaczenia wzniosłego prowadzi.

Często darami nadprzyrodzonymi przyrodzone skłonności uzacnia i nimi posługiwać się pozwala i każe — ale niekiedy z tych naturalnych skłonności ofiary żąda,   — jeśli potrzebne jest to dla wyższego ukształcenia duszy.

„Pan Bóg — mówi Bossuet [2] — jeśli pragnie uczynić z ludzi godne siebie istoty, musi urabiać ich rozmaicie, aby się wedle Jego planu uformowały;  

— na jedno tylko wśród tej pracy ma wzgląd: — aby usposobieniu wrodzonemu nie zadać wyraźnego gwałtu”.

Stąd też jednych wyprowadził Bóg na pustynię i odosobnił całkowicie od ludzi;   — innych powołał do wspólnego życia [h] i wspomagania się wzajemnego  w postępie w doskonałości;   — jeszcze innych pozostawił w wirze świata, przy pługu, przy warsztatach rzemieślniczych, albo i na królewskich stolicach.

Jednych wsławił nauką świecką lub religijną albo społeczną działalnością, a innych za życia pozostawiał w cieniu zapomnienia.

Z jednymi jakoby się pieścił, mlekiem pociech duchowych karmił, a innych nasycał twardym chlebem cierpienia: — wszystko to zależnie od potrzeb poszczególnej duszy i rodzaju posłannictwa,  jakie jej przeznaczył.

Święci,   — choć wiernie postępują za natchnieniem łaski Bożej,   — jednak nie przestają   być   ludźmi   nam   podobnymi i zazwyczaj uczynki ich i słowa noszą  charakter ich otoczenia, kraju, ojczyzny.

Np. święta Katarzyna ze Sieny, mając w sobie „krew sieneńską”, — która wedle   wyrażenia   św. Bernardyna,  — jest „krwią słodką”, — obsypywała nieraz dzieci pocałunkami;

— a   gdy   wezwano   ją razu pewnego do skazanego na śmierć, by go pocieszyła — nakłoniła do spowiedzi,   — całą noc,   jak  matka najdroższe dziecię, tuliła jego głowę do swej piersi.

W   św. Teresie   znów przebija się rycerskość.   — Pochodząc z „Avila rycerzy”, — gdzie nawet kobiety w nieobecności mężów oblężenie przetrzymać były zdolne,   — przejęła się na wskroś duchem swego miasta i kraju;

— stąd też w pismach jej spotykamy często wyrażenia:   — „Bóg walk”, „sztandar Boga”, „z męską odwagą Bogu służyć” [3].

To samo da się spostrzec u św. Ignacego Loyoli, — byłego żołnierza, — współrodaka św. Teresy [4].

Wielu świętych było miłośnikami muzyki.

Św. Franciszek czasem wśród natchnienia brał w ręce dwa kawałki drewna i grał na nich jak na skrzypcach.

Św. Teresa w dni świąteczne grywała na małym flecie i bębenku,

— a św. Ignacego Loyolę muzyka tak porywała, że nie czuł już wtedy żadnego cierpienia.

Zwykle   postępowali święci Pańscy zupełnie naturalnie;   — jednak dla wyższej cnoty,   — a zwłaszcza dla uchylenia się od pochwał i uznania ludzkiego,

— pod  tchnieniem łaski zdobywali się oni na uczynki, w mniemaniu otoczenia, nierozumne i poniżające.

Istnym mistrzem w tym względzie był św. Filip Nereusz.

Np. gdy delegaci polscy, wysłani do Papieża, dowiedziawszy się o „świętym”, który przebywa w Rzymie, zobaczyć go chcieli, — św. Filip uprzedzony o tym, ułożył   sobie   siedzenie z książek i otoczywszy się dziatwą,   — kazał jednemu z chłopców czytać żartobliwą książkę i z całą powagą słuchał.

— Weszli z uszanowaniem posłowie, ale Święty nie pozwalał chłopcu przerywać czytania, a gościom polecił zaczekać. — Gdy jednak rozdział następował za rozdziałem, a końca doczekać się nie można było, — oburzeni i zgorszeni posłowie oddalili się, — a Święty dziękował P[anu] Bogu, że go ominęła chwała ludzka [5].

Widzimy   więc,   jak   różnymi   drogami postępowali święci, jak niejednakowo odnosili się oni do darów naturalnych.

To jedno było im wszystkim wspólne,  —  że zawsze podporządkowywali je łasce  —  tej łasce,   — która częstokroć dźwigała ich z długoletniej ospałości lub nawet grzechowej niewoli.

Stąd wszyscy oni, niezależnie od tego, czy drogą zgodną czy sprzeczną z naturą   —  łaska kroczyć im kazała,   — wyższym i nadprzyrodzonym życiem żyli:

— celem ich jedynym Bóg i święta miłość Jego, wszystko zaś inne, sprawy naturalne czy nadnaturalne, miłe czy niemiłe —  to do celu wiodące środki.

A   tak,   nic   im na szkodę się nie obracało, lecz jeszcze korzyści nieskończone,   — bo duchowe, odnosili z wszystkiego   —  gdyż

— „tym, którzy miłują Boga, wszystko dopomaga ku dobremu, tym którzy są wezwani podług postanowienia święci” (Rz 8,28).

[O.] M[aksymilian] K[olbe]

swieci_parafiagniew.plparafiagniew.pl

Przypisy

[1] Artykuł ukazał się w czerwcowym numerze RN.

[2] Bp Jacques B‚nigne Bossuet.

[3] Zob. św. Teresa od Jezusa, Droga doskonałości, 3, 5; 18, 5-6; 20, 2; 38, 2, w: Dzieła, t. II, Kraków 1987, 20-21, 89-90, 102, 191.

[4] Zob. św. Ignacy Loyola, Pisma wybrane, t. I, Kraków 1968: 454, 676; t. II, Kraków 1968: 128-130, 181.

[5] Zob. Żywot św. Filipa Nerjusza, Tarnów 1931, 166.

Pisma » Pisma – tom VI (870-1064a) » 916 – Łaska Boża a dary natury u świętych

Oryg.: brak. – Druk.: RN 1 (1922) 114-117.

[Kraków, przed czerwcem 1922] [1]

Za; http://niepokalanow.pl/pisma,tom-6,916-laska-boza-a-dary-natury-u-swietych,1038

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: