Św. Maksymilian Kolbe i „niewidzialna ręka masonerii”

mid_37567***

Św. Maksymilian Maria Kolbe już przez sobie współczesnych krytykowany był,   iż   zbyt  łatwo daje wiarę pogłoskom o „niewidzialnej ręce masonerii”, — która   wpływa  na wszystkie dziedziny życia, dążąc do wywrócenia porządku w narodach niegdyś chrześcijańskich.

Dziś Wielki Mistrz Wielkiego Wschodu Francji już tylko „przypomina” rządzącym o „obowiązku” zachowywania laickości, — która w całym post-chrześcijańskim   świecie   stała się obowiązującą definicją państwowości.

— Co powiedzieliby dawni naiwni krytycy „teorii spiskowych”, gdyby dożyli dzisiejszych czasów?

Dawna mądrość katolicka nie omijała szerokim łukiem ekumenizmu świadomości, iż   — cnota Bożej miłości w człowieku jest jak medal, który z konieczności ma dwie strony.

Na awersie widnieje miłość Boga i wszystkiego, co od niego pochodzi, lecz i rewers nie pozostaje pusty – logiczną konsekwencją musi znaleźć się na nim wszystko, co Bogu jest przeciwne.

Ta prawda rodziła w dawnych katolikach – począwszy od papieży, a skończywszy na prostym rolniku odrywającym rękę od pługa, by przeżegnać się przed pobliską kapliczką – postawę zdecydowanego sprzeciwu wobec zła.

Władztwo upadłego anioła, na tym świecie – wraz z wydanymi przezeń herezjami, schizmami i rozmaitymi sekciarskimi związkami – nie czyniło szatana nigdy dla ludzi Kościoła partnera do dyskusji,

—  lecz po prostu ustawiało we wrogim obozie, z którym – w sensie duchowym, a nieraz i dosłownym – pozostawali oni w stanie permanentnej i nieubłaganej wojny.

Świadomość tego stała u początków powołania takich instytucji jak Święta Inkwizycja,  —  istniejąca po to, by ratować dusze przed zatraceniem w odmętach tej wojny.

Zainspirowała również tak wspaniałe czyny chrześcijańskiego rycerstwa jak wyprawy krzyżowe.

XX wiek ze sztandarem Lucyfera

Nie trzeba nikogo przekonywać,   — iż wiek XX jest w dziejach ludzkości okresem naznaczonym piętnem zła, które można by porównać jedynie z szarżą rozszalałych hufców diabelskich (II wojna światowa) i mrocznym panowaniem „księcia tego świata” (Związek Sowiecki oraz okupowane przezeń państwa).

Bylibyśmy jednak niesłychanie krótkowzroczni, gdybyśmy całe zło tego stulecia   zrzucili   na   karb   kilku  nienasyconych dyktatorów,  —  zapominając o poprzedzającym je długim maratonie, w którym pałeczkę przekazywały sobie kolejne emanacje chaosu i rozbicia

– od wystąpienia Lutra i poprzedzających go pomniejszych herezji, — poprzez ukształtowanie się bezbożnej antyfilozofii,   — do powstania najupiorniejszego związku w dziejach ludzkości – masonerii.

Widząc nienawiść tej organizacji do odwiecznego porządku, jaki Bóg ustanowił na świecie, wyrażonej w rewolucji zaplanowanej pośród mroków francuskich lóż,   — trudno nie odnieść wrażenia, iż   — stanowi ona apogeum tego, co może z siebie wydać ludzkie serce opętane złem.

Wiek XX – jak każdy, w którym wybuchło ono ze szczególną siłą – wydał swoich szczególnych świętych wojowników.

Ich specyficzny dramat polegał na tym, iż przyszli na świat w czasach porewolucyjnych, w których Kościół był wprawdzie jeszcze dość silny duchem, — ale tracił wszelkie świeckie podpory swej potęgi

– państwo kościelne pod zarządem papieża i europejskie państwa wyznaniowe gotowe do wystawienia wojsk w odpowiedzi na sygnał Głowy Kościoła.

Można   sobie wyobrazić ów gniew przemieszany z bezsilnością, — gdy katolicy ówcześni widzieli jak pod dyktando Wielkich Mistrzów światowej masonerii świat stawał się coraz bardziej zlaicyzowany, — a duch bojowy wśród niegdyś chrześcijańskich narodów   zamarł do tego stopnia, iż

— nie było już szans na zakrojone szeroko działania wojenne dla zachowania starego porządku.

Dwudzieste stulecie po Chrystusie było też czasem, gdy masoneria zaczęła działać wyjątkowo zuchwale i coraz głośniej wykrzykiwać swoje postulaty – widząc, że spełniają się one jeden po drugim

—  (zniszczenie Państwa Kościelnego, destrukcja instytucji rodziny poprzez wprowadzanie „ślubów” cywilnych i rozwodów etc.).

Szaleńczą pychę, z jaką występowała wówczas owa sekta, opisał św. Maksymilian Maria Kolbe,   — naoczny świadek rzymskich obchodów dwusetnej rocznicy powstania wolnomularstwa.

Młody Kolbe wspominał istną czarną procesję, jaka przeszła w tym dniu ulicami Wiecznego Miasta,   — powiewając sztandarami z wizerunkiem Lucyfera miażdżącego pod stopami św. Michała Archanioła.

Z niektórych okien spuszczono płachty z podobnym przedstawieniem, — a po mieście krążyły ulotki głoszące, iż  

—  „diabeł będzie rządził na Watykanie, a papież będzie jego gwardią szwajcarską”.

Rycerska stal przekuta w miecz ducha

Po tym rzymskim horrorze brat Maksymilian doszedł do wniosku, iż w działalności   tego   związku,   — który określił potem jako „masońską mafię” — ogniskuje się cel walki.

Jeszcze tego samego dnia Kolbe wraz z sześcioma współbraćmi założył Milicję Niepokalanej,   — której celem było nawracanie „przede wszystkim masonów”.

Dlatego też w tradycyjnej wersji wezwania  

„O Maryjo bez grzechu poczęta…”  

—   dodawanego po każdej dziesiątce Różańca świętego —  Maksymilian i jego wierni modlili się słowami:

 —  „i   za   wszystkimi,   którzy   się   do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za masonami i poleconymi Tobie”.

Program ten realizowany był nie tylko poprzez modlitwę i akty strzeliste.

Ojciec Maksymilian angażował się osobiście w zdobywanie dla Chrystusa najbardziej zatwardziałych członków sekty.

Tak   było   w   przypadku   znanego międzywojennego pisarza Andrzeja Struga, — będącego jednocześnie masonem 33. stopnia i Wielkim Mistrzem warszawskiej loży.

Kolbe ze zdumieniem wspominał zatwardziałość tego szanowanego literata, gdy przychodziło do rozmowy o znienawidzonej przezeń religii katolickiej.

Święty   rozumiał   dzieje   XIX i XX wieku jako zmaganie Niepokalanej z siłami zła.

Zwracał uwagę na różne odsłony tej walki.

   — „Że Francję opanowali masoni, to nie ulega żadnej wątpliwości”

– pisał,   zwracają   uwagę,  iż cała tamtejsza nagonka na Kościół to

— „nic innego jak tylko wykonanie uchwał Wielkiego Wschodu”.

Na te wydarzenia Niebo odpowiadało szczególnymi znakami.

— „Dlatego   też   i   Niepokalana  szczególniejszą opieką otoczyła ten kraj.

Tu raczyła objawić swój «Cudowny Medalik» w roku 1930 i tu w Lourdes, w roku 1858    — objawiła   się   ubogiej dziewczynce Bernadetcie   wzywając   do  pokuty i zachęcając własnym przykładem do odmawiania Różańca.

I tu sama nazywała siebie:  

—  «Jam jest Niepokalane Poczęcie»”.

Takie atrybuty duchowej potęgi Bóg przekazywał katolikom, gdy dawne ostoje katolickiej cywilizacji pogrążały się w marazmie.

Walka na wszystkich frontach współczesności

— „«My Kościoła nie zwyciężymy rozumowaniem, ale psuciem obyczajów», uchwalili na zjeździe masoni.

I poczęli siać niemoralność przez teatry, kina, książki, czasopisma, obrazy, rzeźby itd.”

– pisał św. Maksymilian w jednym z numerów „Rycerza Niepokalanej”.

Samo   zresztą czasopismo powstało w odpowiedzi na gorące apele papieży, od   bł.   Piusa IX do św. Piusa X,   — by potędze liberalnej prasy przeciwstawiać dobrą prasę katolicką.

Franciszkanin zdawał sobie sprawę, iż masoneria, którą Kolbe określał mianem  —  „głowy piekielnego węża”,  — zazwyczaj nie walczy z karabinem w ręku, 

— prowadzi   jednak wojnę znacznie straszliwszą – mającą wyniszczyć i od środka zdegenerować istotę ludzką,  —  odrywając ją od wszelkich nadprzyrodzonych pojęć i wpływu łaski Bożej.

Innym frontem, na którym redaktor naczelny „Rycerza…” widział zepsucie szerzone przez masonerię   — była coraz bardziej nieskromna i wyuzdana moda,   którą   określał jako  —  „za przeproszeniem – świńską”, — ubolewając, ile dusz ginie przez ten bezwstyd.

Ojcu    Maksymilianowi   zarzucano   wtedy przesadę, — twierdząc, iż zbyt łatwo daje wiarę istnieniu międzynarodowego spisku,

— w którym masoni, żydzi i socjaliści współdziałają we wspólnym celu zrewolucjonizowania świata.

O ile wówczas, — kiedy obyczaje społeczne nie były jeszcze tak dogłębnie wywrócone,  —  podobne oskarżenia o „naiwność” miały jeszcze pewne podstawy,

— o tyle w dzisiejszych czasach,  —  o których śmiało możemy powiedzieć, że stanowią realizację wszystkich rewolucyjnych ideałów

– nie sposób nie przyznać   racji   przenikliwej   ocenie   świętego   sługi  Niepokalanej,    — wedle którego „niewidzialna ręka masonerii” zaczyna przenikać do wszystkich dziedzin życia.

Dlatego   warto   pamiętać,     —   iż   ów   antymasoński   aspekt działalności św. Maksymiliana Marii Kolbego   — nie jest tylko jakimś wątkiem ściśle historycznym, który dziś traci na aktualności.

Masoneria  nie musi już tak zuchwale jak dawniej podnosić głowy,

— ponieważ współczesne liberalne demokracje stanowią spełnienie wszystkich jej marzeń na temat nowego porządku świata.

Nie oznacza to jednak, iż przestała ona istnieć,   — a przede wszystkim, że skutki jej działań w jakiś sposób rozeszły się czy rozejdą po kościach.

Obierając   św.   Maksymiliana   za patrona naszej własnej walki o zbawienie, — pamiętajmy, iż   — ta walka osadzona jest w konkretnym kontekście  

— i   nie   mniej ważne niż kształtowanie własnej doskonałości chrześcijańskiej okazuje się staranie, — by świat, począwszy od rodziny, powracał do tego porządku, który skutecznie wywróciły wieloletnie podchody i szturmy rewolucji.

———————————————————————

Filip Obara

Data publikacji: 2015-08-14 12:00
Za: http://www.pch24.pl/sw–maksymilian-kolbe-i-niewidzialna-reka-masonerii,37567,i.html#ixzz3ip56W3Nb
Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii HISTORIA KOŚCIOŁA, Kościół i masoneria, MASONERIA, WALKA Z KOŚCIOŁEM, św. Maksymilian Maria Kolbe. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s