Najgłupszy nalot II wojny światowej. Dlaczego alianci zniszczyli Monte Cassino?

Opactwo Montecassino po bombardowaniu aliantów. Zdjęcie: Wikimedia Commons / Bundesarchiv, Bild 146-2005-0004 / Wittke / CC-BY-SA 3.0.

Jedna z największych zbrodni na kulturze w dziejach ludzkości. Przykład skrajnej głupoty i niekompetencji, która kosztowała życie tysięcy żołnierzy. A wszystko to po to, by zorganizować absurdalny spektakl, który wymyślili sobie alianccy oficerowie. Widowisko pod tytułem: bombardowanie opactwa Monte Cassino.

Bombardowanie klasztoru na Monte Cassino – kulisy operacji – ciekawostki II wojny światowej/ sww.w.szu.pl

Od 1943 roku Italię przecinał w pół pas umocnień zwany linią Gustawa. Wznieśli go Niemcy w celu uniemożliwienia ataku na Rzym od południa. W styczniu 1944 roku pierwsze oddziały alianckie dokonały próby przełamania tej zapory w rejonie miasteczka Cassino.

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Petera Caddick-Adamsa pt. „Monte Cassino. Piekło dziesięciu armii” (Znak Horyzont 2014)

Sroga zima, górzysty teren oraz zacięta obrona doprowadziły do klęski wojsk brytyjskich oraz cieszących się fatalną opinią Goumierów – Marokańczyków służących we francuskiej armii (w tym miejscu należy dodać, że sława Goumierów była naprawdę zła. Poza wyjątkowym bestialstwem w walce i w stosunku do jeńców, znani byli z tego, że dokonywali gwałtów wręcz na masową skalę. Płeć ofiar nie grała dla nich roli).

Oczy żołnierzy zgromadzonych w rejonie Cassino coraz częściej kierowały się w stronę opactwa benedyktynów posępnie górującego nad miasteczkiem. Plotki głosiły, że Niemcy urządzili tam sobie punkt obserwacyjny oraz radiostację.

Monte Cassino dzisiaj

Zmieść z powierzchni ziemi!

W lutym 1944 roku dziennik „The Times” pisał, że klasztor został zamieniony przez Niemców w twierdzę. W relacjach żołnierzy alianckich często pojawiają się informacje o tym, jakoby widzieli błyski lunet celowniczych karabinów maszynowych w oknach opactwa. Wszystko to były jednak zmyślenia i ułudy. Przed zbombardowaniem klasztor nie był wcale obsadzony przez Niemców.

Wniosek o nalot bombowy na wzgórze klasztorne złożyli dowódcy dywizji hinduskiej – Harry Dimoline oraz nowozelandzkiej Bernard Freyberg. Prości żołnierze w większości zgadzali się z tym osądem. Amerykański dowódca artylerii stwierdził:

Mam w tej baterii katolickich artylerzystów i już mnie prosili o zezwolenie na strzelanie do niego (cyt za: Peter Caddick-Adams, „Monte Cassino. Piekło dziesięciu armii”, Kraków 2014).

Klasztor Monte Cassino taki, jaki był przed idiotyczną decyzją aliantów o nalocie. Na ilustracji: rysunek opactwa pochodzący prawdopodobnie z XVIII wieku.

Klasztor Monte Cassino taki, jaki był przed idiotyczną decyzją aliantów o nalocie. Na ilustracji: rysunek opactwa pochodzący prawdopodobnie z XVIII wieku.

W podobnym tonie wypowiadał się lekarz w szpitalu polowym – wszyscy ranni żołnierze opowiadają się za zburzeniem klasztoru. Ogółem wśród żołnierzy zaczęło rodzić się nieoficjalne żądanie. Nie pójdą walczyć, jeśli wpierw górujący nad ich pozycjami opactwo nie zostanie obrócone w ruinę.

Plan wydawał się prosty i ze wszech miar trafny. Najpierw lotnictwo oraz działa niszczą klasztor. Następnie piechota rusza do skoordynowanego z nalotem szturmu i z rumowiska wypędza resztki obrońców. Ale jak to w życiu zwykle bywa, coś musiało pójść nie tak…

Błędy, błędy i jeszcze raz błędy

Ponura komedia pomyłek rozpoczęła się od zamówienia nalotu. Dowództwo dywizji hinduskiej domagało się bombardowania, które całkowicie zniszczy klasztor. Z takim żądaniem wysłało więc depeszę do wspomnianego wyżej dowódcy wojsk nowozelandzkich – Freyberga.

Ten, czy to nieświadomy tego, jak solidne są mury opactwa, czy też może z jakiegoś innego powodu, zamówił 36 myśliwców przystosowanych do zrzucania bomb ćwierćtonowych. Potężne mury średniowiecznego klasztoru mogły ustąpić jedynie pod bombami burzącymi o masie blisko niemal ośmiokrotnie większej. Dokładnie takimi, jakich domagali się dowodzący oddziałami z Indii. Jakby tego zamieszania było jeszcze mało, Dowództwo Śródziemnomorskich Sojuszniczych Sił Powietrznych nie zamierzało stosować się do żadnego z tych planów i postąpiło po swojemu.

Latające fortece nad Monte Cassino

36 myśliwców magicznie przeistoczyło się w 256 bombowców (w tym sławne B – 17). Samoloty te zamiast bomb burzących wyposażone zostały w bomby ćwierćtonowe, nie mogące wyrządzić szkód 10-metrowym murom klasztoru oraz bomby zapalające. Nie trzeba być specjalistą, aby stwierdzić, że siły te nie były w stanie wykonać tego, czego domagał się Harry Demoline – zniszczyć klasztoru.

.

Dowództwo lotnicze miało inny cel. Wielu obserwatorów na ziemi mogło oglądać nadzwyczajny spektakl precyzyjnego bombardowania – stwierdziła po nalotach Grupa Wsparcia Lotniczego Armii Stanów Zjednoczonych (cyt za: Peter Caddick-Adams, „Monte Cassino. Piekło dziesięciu armii”, Kraków 2014). Tak. Zdaje się, że głównym celem lotników było propagandowe widowisko.

To, szumnie określone precyzyjnym, bombardowanie nie obyło się bez amerykańskiego friendly fire. Trzeba przyznać, że z celnością było średnio. Delikatnie mówiąc.

Bomby spadły między innymi na:  oddalony o 5 kilometrów od klasztoru wóz dowodzenia 8. Armii, Kwaterę Dowodzenia Francuskiej Armii kilkanaście kilometrów od celu i punkt dowodzenia ponad 20 kilometrów od Monte Cassino.

Kiedy tumany kurzu wywołane wybuchami opadły, mury klasztoru nadal stały na swoim miejscu. Ba! Północno-zachodni narożnik opactwa, główny cel późniejszych ataków, pozostał nietknięty.

Efekt odwrotny od zamierzonego

Samo niezniszczenie klasztoru w całości nie było jedynym dowodem na pewnego rodzaju zaćmę intelektualną dowódców lotnictwa. Planowany nalot miał być skoordynowany z uderzeniem piechoty – bez tego nie miał większego sensu. Ale do żadnego natarcia nie doszło.

Żołnierze piechoty byli zaskoczeni widokiem nadlatujących samolotów. Część oddziałów brała je za niemieckie. Inne otrzymały informacje o nalocie w trakcie jego trwania. A kilka rozpoczęło paniczny odwrót – w chwili nalotu znajdowały się raptem 300 metrów od celu. Po ucichnięciu ostatnich odgłosów wybuchających bomb oraz artyleryjskiej kanonady nastał spokój. Atak piechoty nie nastąpił.

Można by próbować bronić alianckich dowódców, mówiąc że powstrzymali się od wykonania planu maksimum, aby nie niszczyć zabytkowej budowli – jednej z najcenniejszych pozostałości po średniowieczu w Europie; miejsca o nieocenionej wartości historycznej. Ale to nie tak! Zabytkowe budynki legły w gruzach. Klasztor, który pamiętał czasy cesarza Justyniana Wielkiego, przeobraził się w stertę gruzu.

Alianci dokonali zbrodni na kulturze. I jakby tego było mało… bardzo pomogli Niemcom! Ci niemal natychmiast zajęli rumowisko. Pokiereszowane mury, liczne podziemne korytarze, gruzowiska ze ścianami na pięć metrów. Wszystko to stanowiło wprost perfekcyjny punkt obronny.

Tak długo jak klasztor stał nienaruszony, naziści nie mieli z niego żadnego pożytku. W murach opactwa byliby przecież wystawieni na atak niczym kaczki. Teraz jednak mogli się czuć na szczycie bezpieczni.

Generał Bernard Freyberg. To on doprowadził do nalotu na Monte Cassino.

I niemal natychmiast wykorzystali zyskaną przewagę, masakrując nową ofensywę w wykonaniu Hindusów i Nowozelandczyków. Winę za wszystkie ofiary należy przypisać alianckiemu dowództwu.

Emerytowany generał G.F.C. Fuller, brytyjski historyk wojskowości oraz zagorzały faszysta, nazwał nalot na Monte Cassino atakiem czystej głupoty (cyt. za: H. Sarner, „Zdobywcy Monte Cassino”). I choć ciężko zgodzić się z całokształtem prohitlerowskich poglądów Fullera, to w tym jednym zdaniu miał całkowitą rację.

Źródła:

  1. Peter Caddick-Adams, Monte Cassino. Piekło dziesięciu armii, Kraków 2014.
  2. Harvey Sarner: Zdobywcy Monte Cassino: Generał Anders i jego żołnierze. Warszawa 1981
  3. Zbigniew Wawer,  Monte Cassino. Warszawa 2009.

Za; https://ciekawostkihistoryczne.pl/2014/04/26/najglupszy-nalot-ii-wojny-swiatowej-dlaczego-alianci-zniszczyli-klasztor-na-monte-cassino/

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: