Intronizacja Lucyfera w Capella Paolina w 1963 r.

„Dom smagany wiatrem”  — Malachi Martin:   Powieść watykańska Dedykowana papieżowi Piusowi V  — na cześć Maryi Królowej Różańca Świętego

————————————————————–

1963,  Capella Paolina, Watykan

– Wierzę, że Książę tego świata zostanie tej nocy intronizowany do Starożytnej Cytadeli  i z tego miejsca stworzy Nową Wspólnotę.

I przyszła odpowiedź, robiąca przerażające wrażenie nawet w tym upiornym otoczeniu:

– A imię jej będzie  — Powszechny Kościół Człowieka.

Intronizacja upadłego Archanioła Lucyfera dokonała się w Cytadeli Kościoła katolickiego 29 czerwca 1963 roku.  — Był to „właściwy czas” dla spełnienia się historycznej przepowiedni.

Główni aktorzy tej ceremonii doskonale wiedzieli, że tradycja satanistyczna już dawno przepowiedziała, że Czas Księcia nadejdzie wówczas, — gdy papież przybierze imię Apostoła Pawła.

— Warunek ten — Znak, że nadszedł właściwy czas — został spełniony dokładnie osiem dni temu przez wybór najnowszego następcy św. Piotra.

W tym krótkim czasie, jaki upłynął od elekcji papieża, nie dało się ukończyć skomplikowanych przygotowań;  — Najwyższy Trybunał zdecydował jednak, że trudno o lepszy czas na Intronizację Księcia niż ten uroczysty dzień bliźniaczych książąt Cytadeli, świętych Piotra i Pawła.

— I nie było stosowniejszego miejsca,  niż Kaplica św. Pawła w Watykanie, usytuowana tak blisko Pałacu Apostolskiego.

Skomplikowane przygotowania podyktowane były głównie naturą mającego się odbyć Wydarzenia Ceremonialnego.

Ochrona budynków watykańskich, pośród których leżał klejnot w postaci Kaplicy św. Pawła, była tak staranna, że z pewnością nie uda się ukryć uroczystego ceremoniału.

Jeśli przedsięwzięcie miało zostać uwieńczone sukcesem – jeśli Wejście Księcia miało się dokonać we Właściwym Czasie – każdy element celebracji ofiary kalwaryjskiej musi zostać postawiony na głowie w przebiegu tej drugiej, przeciwstawnej celebracji.

Sacrum musi zostać sprofanowane. Bluźnierstwo adorowane. Bezkrwawa reprezentacja ofiary Bezimiennego Słabego musi być zastąpiona przez najwyższą i krwawą deprawację godności Bezimiennego.

—  Wina musi stać się niewinnością. Cierpienie musi dawać radość. Łaska, skrucha, przebaczenie muszą być utopione w orgii przeciwieństw. A wszystko to musi być wykonane bezbłędnie.

Sekwencja wydarzeń, znaczenie słów, waga czynności – wszystko to musi być opatrzone perfekcyjnie wykonanym świętokradztwem, ostatecznym rytuałem zdrady.

Cała ta delikatna operacja została złożona w doświadczone ręce zaufanego STRAŻNIKA Księcia w Rzymie.

Mistrz skomplikowanego ceremoniału Kościoła rzymskiego, dostojnik o granitowej twarzy i cierpkim języku, był jeszcze większym mistrzem książęcego ceremoniału ciemności i ognia.

— Wiedział, że bezpośrednim celem każdego ceremoniału jest oddanie czci „obeldze rozpaczy”.

Lecz obecnie istniał jeszcze dalszy cel polegający na przeciwstawieniu się Bezimiennemu Słabemu w jego bastionie, — opanowania Cytadeli Słabego we właściwym czasie, zapewnienie wejścia Księcia do Cytadeli jako nieodpartej siły, wyparcie Strażnika — Cytadeli, przejęcie pełnej władzy nad kluczami wręczonymi strażnikowi przez Słabego.

STRAŻNIK próbował zmierzyć się z problemem bezpieczeństwa.

Takie niewinne elementy, jak pentagram, czarne świecie i odpowiednie draperie ujdą jako rzymski ceremoniał. Lecz pozostałe rubryki – Misa z Piszczelami i Rytuał Din na przykład, zwierzęta ofiarne i sama Ofiara – tego byłoby już za wiele.

Musi się więc odbyć dwie równoczesne celebracje.  — Koncelebracja mogłaby być dokonana z równym skutkiem przez braci w Autoryzowanej Kaplicy Celującej.

Gdyby wszyscy uczestnicy  w obu miejscach „wzięli na cel” każdy element wydarzenia w Kaplicy Rzymskiej, — wówczas wydarzenie w całej swej pełni dokonałoby się w sposób szczególny w obszarze docelowym.

Byłoby to tylko sprawą jedności serc, tożsamości intencji i perfekcyjnej synchronizacji słów i czynności pomiędzy kaplicą celującą a kaplicą docelową.

Żywa wola i myślące umysły uczestników skoncentrowałyby się na Przybytku Księcia,  — odległość przestałaby mieć znaczenie.

Dla człowieka tak doświadczonego jak STRAŻNIK  —  wybór kaplicy celującej nie nastręczał najmniejszych trudności.  — Wystarczyło zadzwonić do Stanów Zjednoczonych.

— W ciągu tych wszystkich lat wyznawcy Księcia w Rzymie osiągnęli doskonałą jedność serc i i taką samą jedność intencji z przyjacielem STRAŻNIKA , Leonem,  biskupem Kaplicy w Południowej Karolinie.

Imię Leon nie było prawdziwym imieniem tego człowieka, lecz raczej opisem jego wyglądu.

Srebrna grzywa na wielkiej głowie każdemu, kto na niego patrzył, kojarzyła się z rozwianą grzywą lwa.

— Od kiedy jego ekscelencja, gdzieś w latach czterdziestych, ustanowił tę kaplicę, okazał się niezrównanym mistrzem operacji  — dzięki liczbie i znaczeniu Uczestników, jakich potrafił przyciągnąć, dzięki częstej i szybkiej współpracy z tymi, którzy uznawali jego przekonania i ostateczne cele.

Obecnie  jego  kaplica  cieszyła  się  powszechnym  szacunkiem  inicjatów — jako kaplica matka Stanów Zjednoczonych.

Wiadomość, że jego Kaplica została autoryzowana jako Kaplica Celująca w tak wielkim wydarzeniu, jakim miała być Intronizacja Księcia w samym sercu rzymskiej Cytadeli, — przyjęta została przez Leona z najwyższą satysfakcją.

A co do spraw praktycznych, to jego ogromna wiedza i doświadczenie w przeprowadzaniu ceremoniału oszczędzi im obu wiele czasu.

—  Nie było na przykład potrzeby przypominania mu o wadze zasady sprzeczności, na której opiera się cała struktura kultu Archanioła.

— Nie mogło też być najmniejszych wątpliwości co do jego pragnienia włączenia się w ostateczną strategię tej bitwy,  której celem był koniec Kościoła rzymskokatolickiego jako instytucji papieskiej, jaką była od chwili założenia jej przez Bezimiennego Słabego.

STRAŻNIK nie musiał mu nawet wyjaśniać, że ostatecznym celem operacji nie była w sensie dosłownym likwidacja rzymskiej organizacji katolickiej.

Leon doskonale rozumiał, że byłoby to posunięcie znamionujące brak inteligencji i najzupełniej nieekonomiczne.

O wiele lepiej było zamienić tę organizację w coś naprawdę użytecznego, zhomogenizowanie jej i przystosowanie do wielkiego światowego porządku ludzkości. — Postawienie przed nią uniwersalnych humanistycznych  — i tylko humanistycznych — celów.

Dwaj identycznie myślący eksperci — STRAŻNIK i amerykański Biskup — ograniczyli więc konieczne ustalenia dotyczące bliźniaczych wydarzeń ceremonialnych,  do listy nazwisk i inwentarza rubryk.

Lista STRAŻNIKA  —  uczestników w kaplicy rzymskiej – zawierała imiona ludzi najwyższego kalibru, wysokich rangą dostojników kościelnych i liczących się prawników.

 Byli to oddani słudzy Księcia w Cytadeli.

Niektórzy zostali wybrani, dokooptowani, przeszkoleni i wypromowani w ciągu dziesięcioleci w ramach falangi rzymskiej, pozostali reprezentowali nowe pokolenie gotowe rozwijać program Księcia przez kolejne dziesięciolecia.

— Wszyscy doskonale rozumieli potrzebę pozostania w ukryciu. Reguła mówiła bowiem jasno: — „Gwarancją naszego jutra  — jest przekonanie ludzi dzisiejszych, że my nie istniejemy”.

Grafik Leona obejmujący mężczyzn i kobiety, którzy zdobyli sobie znaczącą pozycję w biznesie, rządzie i życiu społecznym, był imponujący, ku pełnemu zadowoleniu STRAŻNIKA. — A Ofiara – dziecko – jak powiedział jego ekscelencja,  — będzie prawdziwym majstersztykiem złamania niewinności.

Lista rubryk potrzebnych do wykonania równoległej ceremonii sprowadzała się głównie do elementów, które będą zrealizowane w Rzymie.

Co się zaś tyczyło Kaplicy Celującej Leona,

— to musi ona mieć kilka naczyń zawierających Ziemię, Powietrze, Ogień i Wodę.  — Załatwione.

— Musi mieć Misę z Piszczelami. Załatwione. Czerwone i czarne Filary —  Załatwione.

— Tarczę.  — Załatwione.

I w ten sposób przeszli do końca listę niezbędnych rekwizytów —  Załatwione…  Załatwione

Sposób synchronizacji ceremonii w obu kaplicach nie był Leonowi obcy.

Jak zwykle zostaną przygotowane wydruki, przez niewierzących nazywane „mszałami”, — do użytku uczestników ceremonii w obu kaplicach.

Jak zwykle będą to teksty w nieskazitelnej łacinie. Po obu stronach Gońcy Ceremonialni będą pilnować połączenia telefonicznego, tak by uczestnicy mogli wykonywać swoje części w doskonałej harmonii z braćmi współ-celebrującymi.

———————————————————

Wyjątek z „Intronizacja Lucyfera w Capella Paolina ” — najważniejsza książka Malachi Martina o Papieżach i obecnym Katolicyzmie  —  ukazała się w ANTYKU.

Za; http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=6035&Itemid=46
Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii CZASY OSTATECZNE, KOŚCIÓŁ POSOBOROWY, Kościół i masoneria, NOWY PORZĄDEK ŚWIATA, OKULTYZM, Paweł VI, Satanizm, Sobór Watykański II. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Intronizacja Lucyfera w Capella Paolina w 1963 r.

  1. Pingback: Eurosodoma – "Czarna Msza" w Trewirze, czyli o czczeniu gnostyckiego proroka Marksa

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.