Pasjonująca relikwia Pasji: Sudarium z Oviedo i Tunika z Argenteuil – datowanie radiowęglowe.

Niewierzący,  jak  wiadomo,  zwykle traktują nas, wierzących jak idiotów. Gdy tylko  mowa  o  Całunie  Turyńskim,  zaraz  wyciągają  „nieomylne” datowanie radiowęglowe, przedział 1260-1390! —  I kpią sobie z nas że wierzymy w rzekome średniowieczne oszustwa handlarzy fałszywymi relikwiami.

Tylko kto tak naprawdę wierzy w bujdy i kto na radiodatowaniu wyszedł na durniów?

Mało kto też wie o tym, że istnieją również inne relikwie Pasji Jezusa, i one również zostały radiodatowane.

2. Sudarium z Oviedo Sudarium z Oviedo

3. Tunika z Argenteuil_stacja7.pl

Tunika z Argenteuil.

W 1988 roku,  trzy  laboratoria, w Tuscon w Arizonie, w Zurychu w Szwajcarii, oraz w Oksfordzie w Wielkiej Brytanii przeprowadziły datowanie radiowęglowe  próbek  pobranych z rogu Całunu Turyńskiego. 

— Podany wynik zaszokował świat: — podano że wyniki wskazały z 95 % prawdopodobieństwem że Całun Turyński powstał pomiędzy 1260-1390 rokiem naszej ery. 

W  cieniu  zainteresowania tym testem kryły się inne rezultaty badań radiowęglowych.

I  tak  mało kto wie,  że  oprócz oficjalnych datowań przeprowadzono (tak naprawdę  to  ściśle  wg  przepisów, nielegalnie),  — drugie datowanie, jednej z nici pobranych  podczas  badań nad Całunem z 1973 roku.    — Wyniki okazały się następujące:  jeden  koniec  nici  pochodzi z około 200 roku naszej ery,  a drugi z około 1000…

———————————-

Sudarium  z  Oviedo

Mało  kto  też  wie  o  tym,  że istnieją również inne relikwie Pasji Jezusa, i one również   zostały  radiodatowane. 

Chusta  (Sudarium)   z   Oviedo  (mieście  w Asturii,  na  północy Hiszpanii),  o której domniemywa się że została użyta do okrycia  twarzy  Jezusa,  gdy skonał On na krzyżu,   — również została radiodatowana, przez dwa laboratoria, w Tuscon i w Toronto w Kanadzie.

— Podano  że  laboratoria  określiły  wiek  powstania  chusty  na okres pomiędzy 540  a  869  rokiem  naszej  ery. 

Tunika z Argenteuil.

Również  Tunika z Argenteuil pod Paryżem, w którą  Jezus miał być ubrany, gdy niósł krzyż na Golgotę, została radiodatowa na i to aż dwukrotnie.

— Za pierwszym razem przedział dat wynosił 530-650, za drugim razem 670-880.

———————————-

Dla racjonalistów, wojujących ateistów i podobnych dziwadeł była to woda na młyn.  — Cieszyli   się  jak dzieci,  że mogą kpić sobie z wierzących, ufających że te relikwie należały do Jezusa. 

Cieszyli się,  że, wreszcie  mają  argument przeciwko ich autentyczności (tak, tak  — datowania radiowęglowe to JEDYNY rozsądny  argument  jaki  przeciwnicy tychże relikwii potrafią wytoczyć przeciw ich autentyczności). 

— Niepodważalny  dowód, że wszystko to jest wielkim oszustwem.

Niepodważalny? 

I kto, lub co, kogo oszukuje?  Przekonajmy się.

Wypada  tu  pokrótce  opisać  na  czym  polega  datowanie radiowęglowe, dla tych którzy tego jeszcze nie wiedzą bądź nie rozumieją.

Otóż wszystkie materiały organiczne zawierają węgiel, który występuje w przy rodzie w trzech izotopach:   — trwałego węgla C12 (ok. 98,9 %), trwałego C13 (blisko 1,1 %)  i  nietrwałego  C14  (stężenie  rzędu 10-10%), który powstaje w górnych warstwach atmosfery z azotu pod wpływem promieniowania kosmiczne go.

Obieg  węgla  w  przyrodzie  sprawia, że stosunek izotopu węgla C14 do C12 jest w  żyjącym  organizmie  mniej  więcej  stały. 

— Po  śmierci  jednak węgiel C14 nie jest  uzupełniany  i  jego  ilość  się  zmniejsza zgodnie z uniwersalnym prawem rozpadu. 

Badając stosunek  ilości  izotopu C14 do C12 można zatem obliczyć szacunkowy czas od śmierci danego organizmu

4. Porównanie chemiczne - schemat Jak  wiadomo  rozpad  jąder  promieniotwórczych  C-14  opisywany  jest przez uniwersalne prawo rozpadu.  

— Bierze się ono jako rozwiązanie problemu matematycznego: — mianowicie jeśli mamy liczbę N0 czegoś,  co wiemy,  że rozpada się z  czasem  (i że ilość rozpadów nie zależy od czasu,  za  to jest proporcjonalna do ilości tego czegoś) to jaką liczbę N tego czegoś będziemy mieli po czasie t?

Mamy zatem proste równanie różniczkowe:   — dN(t)/dt =-aN(t) z warunkiem początkowym  N(0) = N0,   — rozwiązaniem  jest  prawo rozpadu: N(t)=N0 exp[-at].

—  Gdzie,  w naszym przypadku, N0 oznacza początkową liczbę jąder promieniotwórczych,   — t jest czasem wyrażonym w latach, zaś a =1/8270 lat jest stałą rozpadu,  będącą odwrotnością czasu połowicznego rozpadu (ok. 5730 lat) pomnożoną przez logarytm naturalny z dwóch.

Jednak jest to tak naprawdę wyłącznie zależność statystyczna,  ze względu na ukryte założenie o którym jeszcze nie powiedziałem.

Mianowicie tempo rozpadu określa nie ilość rozpadów zachodzących w danej chwili, lecz wartość oczekiwaną ilości rozpadów.

Czyli mówiąc potocznie średnią –  natomiast ilość rozpadów w danym momencie może być większa, albo mniejsza niż średnia.   — Co za tym idzie również N(t) określa tak  naprawdę  wartość oczekiwaną, opisywaną przez rozkład Poissona  (dla dużej ilości zmierzonych rozpadów  zbliża się on do rozkładu Gaussa ).

Natomiast  realnie  zmierzona  liczba,  powiedzmy atomów węgla C-14, będzie zazwyczaj różnić się mniej lub bardziej od N(t).

— Czyli wiek badanej próbki nie będzie,  wbrew  powszechnemu  błędnemu  mniemaniu,  określony dokładnie,  —  tak  naprawdę  każdy  wynik  jest możliwy, tylko z odpowiednim prawdopodobieństwem.

Daty,  które  podawałem  wcześniej są datami granicznymi takiego przedziału który ma dwie cechy:

— jest możliwie symetryczny wokół wartości średniej (w przypadku wyników przed kalibracją,  kalibracja dat radiowęglowych może zaburzyć nieco symetrię wyników)  i istnieje 95 % szans (poziom ufności),  że poprawna data się  w  nim zawiera

– ale przy jeszcze jednym milczącym założeniu,   — mianowicie,  że próbka jest jednorodna, tzn. zawiera węgiel od organizmów które poniosły  śmierć  w  jednym  określonym  roku,  a nie jest na przykład mieszanką próbek organicznych powstałych w kilku różnych momentach.

Po tym  wstępie warto przyjrzeć się jak ma się to do datowań naszych relikwii.

Zacznijmy od Tuniki z Argenteuil.

15  października  2003  roku Tunikę przeniesiono do mieszkania podprefekta Argenteuil Jean Pierre Maurice  (publikującego pod pseudonimem Jean- Mau rice Devals),   —  gdzie  wycięto z niej dwa fragmenty, S1 i S2, które podzielono na pół.

Połówki  oznaczone  jako  S1a  i  S2a  o wadze  odpowiednio 218,63 mg i 382,03 mg zostały  wysłane  do laboratorium w Saclay w celu radiodatowania, drugie połówki pozostawiając jako rezerwę.

Podczas  radiodatowania wykorzystano fragment próbki S1a o masie 41,3 mg, oraz S2a o masie 31,32 mg.

Aby uniknąć zanieczyszczeń posłużono się oczyszczaniem kwas-zasada-kwas,  w  ten  sposób używając substancji żrących chciano się pozbyć wszelkich na- niesionych później na próbki osadów.

Po  tej  obróbce masy próbek wynosiły odpowiednio 14,8 mg  i 13,38 mg (co oz- nacza utratę masy rzędu 64 i 57%).  

— Tak obrobione próbki poddano radiodatowaniu, po uzgodnieniu wyników, określono okres powstania próbek jako mieszczący się pomiędzy 530 a 650 rokiem (średnia 590 rok) na poziomie ufności 95,4%  (równej  zakresowi  dwóch odchyleń standardowych, czyli  potocznie 2 sigma).

Ale naukowcy, badający Tunikę, nie dali za wygraną i wysłali fragment próbki S2a do prywatnej spółki Archèolabs wykonującej datowania radiowęglowe na zlecenie.

Poddano go podobnej procedurze co w Saclay, — mianowicie oczyszczaniu kwas zasada-kwas, które zredukowało jej masę z 20 mg do 6,3 mg  (utrata rzędu 68, 5%).

Zakres  dat  na  poziomie  ufności 95,4% mieścił się w przedziale miedzy 670 a 880 rokiem,  średnia to  775 rok.

Odchylenie standardowe jest blisko dwa razy większe niż w przypadku Saclay, ale tego należało się spodziewać, jako że próbka jest cztery razy mniejsza niż suma  próbek  wysłanych  do   Saclay  — (ilość  zarejestrowanych  atomów  węgla C- 14,  którą przyjmujemy za wartość oczekiwaną, jest wprost proporcjonalna do  masy  próbki  i  jest  opisywana rozkładem Poissona, który ma tę własność, że odchylenie standardowe jest pierwiastkiem z wartości oczekiwanej).

5. Rozkład normalny (Wikipedia)

Rozkład normalny (Wikipedia)

Jak  wspominałem  na  poziomie  ufności rzędu 95% (2 sigma) tzw. przedziały ufności  wynoszą  530-650 (Saclay)  i 670-880 (Archèolabs). Jak łatwo zauważyć przedziały te się nie pokrywają.

— Ale  już  na  poziomie ufności rzędu 99 % (3 sigma), przedziały te zawierałyby się  koło dat 470-710 i 565-985.

Czyli łatwo można oszacować że istnieje około 2% szansa, że poprawna data dla datowania wykonanego przez Saclay zawiera  się  w  przedziale  lat wyznaczonych przez Archèolabs na poziomie ufności 95 %.

Podobnie  istnieje  blisko  2 %  szansa, że poprawna data dla datowania przez Archèolabs zawiera się w 95 % przedziale ufności wyznaczonym przez Saclay.

I komu tu wierzyć…?

Być może żadnemu z tych dwóch laboratoriów. Bo być może musimy wyrzucić założenie, że próbka jest jednorodna.

Ponieważ proces rozpadu jąder izotopu C14 jest procesem probabilistycznym,  — zatem  ilość  zmierzonych  atomów  węgla  C14,  — a  co za tym idzie szacowany wiek próbki   — podlega prawom statystyki.

Hipoteza, że  próbki  pobrane  do  datowania  pochodzą  z  jednolitej  tkaniny, powstałej w okresie na który wskazuje uśredniony wynik pomiarów, jest tylko hipotezą statyczną, którą należy przetestować za pomocą specjalnych testów statystycznych badających rozkład kolejnych pomiarów.

Testy te ustalają  czy  na  danym  poziomie  istotności (wartości prawdopodobieństwa,  że przy negatywnym wyniku testu odrzucimy hipotezę prawdziwą) — należy hipotezę przyjąć czy odrzucić.

Hipotezą alternatywną może być na przykład to, że taki a nie inny wynik datowania  pochodzi  z  uśrednienia dwóch, trzech lub więcej próbek o takim a takim wieku i o takich czy innych stosunkach mas  —  (na przykład część próbki po chodzi z I wieku a część z XVI – uśrednione wyniki wskazują na wiek XIV).

Aby dostać  wskazówkę czy tak należy zrobić, trzeba by wykonać całą serię testów  statystycznych  badających  rozkład otrzymanych wyników, — i czy mamy prawo odrzucić założenie o jednorodności próbki dla hipotezy, że próbka tak naprawdę  jest  sumą  dwóch/trzech/ jeszcze  więcej  ilości  próbek  o  takim  a takim  wieku,  występujących  w  takich  a  takich  proporcjach, wg takiego czy innego testu, o takiej czy innej mocy, na takim czy innym poziomie istotności.

A  i  wtedy  będzie to tylko wskazówka (mocna lub słaba), ostateczną decyzję musimy podjąć sami.

Statystyka nigdy nie powie prawdy absolutnej. 

Powie  tylko  czy  taki czy inny wynik przy takiej czy innej hipotezie jest prawdopodobny czy nie…

6. wykres

Przejdźmy teraz do Sudarium z Oviedo.

Wykonano  badania  metodą  węgla  C-14  na próbkach pochodzących z Sudarium z Oviedo. 

— Nieoficjalne badania…

A  co  za  tym idzie, tak naprawdę nie do końca wiadomo co, kiedy i jak zbadano.

Po świecie krążą różne wersje opowieści o tym, jak to z datowaniem Sudarium było.

Historia zaczyna się od tego,  że w 1991 roku, na seminarium w Barcelonie poświęconym  Całunowi Turyńskiemu,    — Mario Moroni  podał, że datowanie Sudarium dało wyniki pomiędzy pierwszym a siódmym wiekiem naszej ery.

Później,    — w  1994 roku na I Międzynarodowym Kongresie na temat Sudarium z Oviedo,    — podano,  że Moroni, na zlecenie znanego badacza Całunu Turyńskiego Pierluigi Baima Bollone,  wysłał  do  dwóch laboratoriów  w  Tuscon i Toronto próbki pobrane przez szwajcarskiego palinologa Maxa Frei podczas jego wizy ty w Oviedo w 1979.

Podano,  że laboratoria określiły datę pochodzenia Sudarium na okres między 653 a 786 rokiem  (Toronto),  oraz  między 642 a 869  (Tuscon), — lub  też (inna wersja)  — między  642 a 769 (Tuscon),   — w obu przypadkach na poziomie ufności 95%.

Najbardziej prawdopodobny przedział mieści się między 679 a 710 rokiem.

Michael Hesemann  podaje  jeszcze  nieco  inną  wersję, mianowicie pomiędzy 540 a 869 rokiem.

Baima Bollone wyraził opinię,  że wyniki te trudno zinterpretować, jako że były przeprowadzone na zanieczyszczonych próbkach trzymanych w nie wiadomo jakich warunkach, i tak naprawdę nie mają większego znaczenia.

— Nie opublikowano ich, o ile wiem, w żadnym fachowym czasopiśmie.

Historyk,  znany  badacz  relikwii,  Mark Guscin  usiłował drążyć dalej temat i wyjaśnić sprawę,   która gmatwała się coraz bardziej.

— Przedstawiciel laboratorium w Tuscon A.J.T. Jull stwierdził, że laboratorium otrzymało resztki lnianych próbek o niewiadomym pochodzeniu.

Z kolei Paul Damon,   — kierownik laboratorium w Tuscon — odpisał Guscinowi, że próbki zostały dostarczone w postaci gazowej (dwutlenek węgla) w nieszczelnych ampułkach – co umożliwiało wymianę gazów z otoczeniem (czyli oczywiście wiarygodność wyników jest zerowa)…

I wracamy do Całunu Turyńskiego.

Według artykułu z Nature, opisującego wyniki prac, datowanie radiowęglowe wykazało,  że  Całun Turyński  powstał  pomiędzy  1260  a  1390 rokiem  z 95% prawdopodobieństwem.

Jednak  analizy statystyczne, przeprowadzone na opublikowanych wynikach, wskazują, że próbki pobrane do datowania były niejednorodne pod względem składu izotopowego.

Okazało się na przykład,  że autorzy artykułu m.in. tak dobrali parametry jednego  z  testów statystycznych (zwanego testem Chi-kwadrat), że ich pomiary ledwo zdołały go przejść.  

— Gdyby dobrali nieco inne parametry, lub zastosowali  inne  metody  statystyczne, — jasne by było, że wyniki te najprawdopodobniej przekłamują  rzeczywistość,  że próbka poddana datowaniu była mieszaniną starego i młodego materiału.

Zapytajmy  się  o  przyczyny  takiego  stanu  rzeczy,   — skąd na wszystkich trzech obiektach mogło wziąć się skażenie?

Wysunięto wiele teorii,  z  których najbardziej prawdopodobną wydaje się hipoteza naprawy fragmentu Całunu, z którego pobrano próbki w wieku XVI.

Została  ona  poparta  badaniami przeprowadzonymi przez Josepha Marino i Sue Benford,  których wyniki potwierdziły badania Raya Rogersa.

Co  prawda  niektórzy  uczeni (również tacy którzy podważają wyniki datowania radiowęglowego),  próbują  kwestionować  teorię naprawy tego fragmentu płótna,  — jednak  póki co,  moim zdaniem nikt nie potrafił w prostszy i bardziej przekonujący  sposób  wyjaśnić niezgodności między wynikami datowania radiowęglowego a wynikami innych badań.

Już  sam  fakt,  że średnia gęstość tkaniny Całunu Turyńskiego wynosi 23 mg/ cm^2, a gęstość badanych próbek wynosiła pomiędzy 37 a 43 mg/cm^2 powinien dawać do myślenia.

7. Region Całunu z którego pobrano próbki do radiodatowania

Region Całunu z którego pobrano próbki do radiodatowania

Jak  przeprowadzano  radiodatowanie Sudarium z Oviedo i Tuniki z Argenteuil już opowiadałem.

Teraz opowiem o tym,  skąd przypuszczalnie mogło się wziąć zanieczyszczenie

Oba datowania mają ze sobą wiele wspólnego.

Datowanie  radiowęglowe obu tkanin wyznaczyło ich czas powstania na około VII wiek. 

— Ale jest więcej cech wspólnych.

Obie  tkaniny  są  bardzo  zanieczyszczone:

— na Sudarium np. znaleziono ślady wosku  ze świec,  żywicy z kadzideł, farby,  którą malowano ramę, w której jest umieszczone,  resztki  materiałów  wybuchowych  i  ślady  szminki zostawione przez jakąś kobietę, która całowała Sudarium.

Fajnie, tylko jest jeden szczegół.

Uważa   się,    że    Sudarium    prawie    cały  okres    —   od  roku 614  do  1765 — przeleżało zamknięte w Świętej Skrzyni, gdzie jest przechowywane.

Zatem zanieczyszczenia mogły powstać w dwóch okresach, albo przed 614 rokiem, kiedy przypuszczalnie ukrywano je w jaskiniach nad Morzem Martwym, albo po 1765 roku.

Zanieczyszczenia sprzed 614 roku nie mogły oczywiście przesunąć daty radiowęglowej  na  okolice  roku  700  naszej  ery  — (pójdźmy  racjonalistom  na rękę i przyjmijmy,  że laboratoria w Tuscon i Toronto datowały materiał pochodzący z Sudarium, a nie powietrze),  —  materiał musi być późniejszy.

A co działo się po 1765 roku?

Podczas  krwawej  rewolucji w Asturii w 1934   — lewaccy terroryści usiłowali zniszczyć katedrę w Oviedo. 

W nocy z 11 na 12 października podłożyli bombę w krypcie św. Leokadii, znajdującej  się  bezpośrednio  pod  Świętą Komnatą,  gdzie przechowuje się Sudarium.

Efekty były przerażające.    — Święta Komnata została obrócona w gruzy, a Święta Skrzynia poszła w drzazgi.

Na  nieszczęście  dla  wojujących  ateistów,  — Sudarium  z Oviedo jakimś cudem ocalało praktycznie bez szwanku…

Zachowało  jednak  pamiątkę  po  tym  zdarzeniu,   — ślady materiałów wybuchowych zostały potem odkryte przez naukowców badających płótno.

Wkrótce   Świętą  Komnatę  odbudowano  przy  wydatnym  wsparciu   samego Franco. 

— Odnowiono również Świętą Skrzynię.

Oprócz zamachów bombowych, pokazy odbywały się dość regularnie.

Anglik Richard Ford opisał w 1845 roku wystawienia.   — W tym czasie Hiszpania była zapyziałą dziurą na mapie Europy.

Relikwię wystawiano na niewielkim balkonie pozwalając chłopom ją dotykać, — przynosili  oni  bochenki chleba,  różańce i różne inne przedmioty, wierząc że poprzez  dotknięcie nimi Sudarium, uzyskają one jakieś nadnaturalne, magiczne moce.   — [ Oznacza to, że Sudarium miało do czynienia z ludźmi którzy nie zawsze mieli czyste ręce (w sensie dosłownym).

Jeśli chodzi o Tunikę z Argenteuil, można znaleźć wiarygodną przyczynę takich a nie innych wyników.

Okazuje się nie jest to wcale specjalnie trudne. — Można podać wiele całkiem możliwych hipotez.

Marion i Lucotte, dwaj naukowcy badający Tunikę, podali jedną. 

Mianowicie chodzi o to, że wełna jest rodzajem włókna, które bardzo dobrze wchłania wodę,  a  zarazem  substancje  w  niej rozpuszczone, — w tym węglan wapnia (który rozpuszczony w wodzie, wymienia węgiel z dwutlenkiem węgla z powietrza).

Marion  i Lucotte za pomocą fluorymetrii rentgenowskiej wykazali,  że w Tunice z Argenteuil jest znaczna ilość wapnia pochodzącego z zanieczyszczeń.

Co  prawda  oczyszczanie  metodą  kwas-zasada-kwas,  teoretycznie  powinno usunąć zanieczyszczenia,    — ale Marion i Lucotte zrobili doświadczenie oczyszczając kilka włókien metodą kwas-zasada-kwas,   — okazało się,  że po tej operacji pozostało jeszcze około 1/3 relatywnej zawartości wapnia we włóknach (oczywiście  oprócz niemającego  wpływu  na  wynik radiodatowania wapnia pozostał także pochodzący z węglanu wapnia węgiel).

A skąd się ten węglan wapnia wziął?

— Łatwo to sobie wyobrazić.

Podczas Rewolucji Francuskiej opat Ozet zakopał największe fragmenty Tuniki w ogrodzie. 

Zapewne  nie  zakopał  ich  ot tak po prostu bez ochrony — (bo po paru  miesiącach  najdalej, nic z Tuniki by nie pozostało), tylko w jakimś opakowaniu,   — ale czy to opakowanie było na pewno szczelne?

W czasie gdy opat Ozet przez dwa lata siedział w lochach pewnie niejeden deszczyk napadał…

Marion i Lucotte zwracają też uwagę na jeszcze jeden fakt,   — mianowicie w dwudziestym  wieku  Tunikę nieopatrznie spryskano DDT, organicznym środkiem owadobójczym, żeby zabezpieczyć ją przed roztoczami, molami i innym robactwem   — (choć moim zdaniem takie zanieczyszczenie przesuwałoby raczej datę wstecz, jako że do produkcji DDT wykorzystuje się m.in. benzen, uzyskiwany z paliw kopalnych).

W takiej sytuacji można się zapytać w ogóle o sens radiodatowania (no chyba że trochę węglanu wapnia, trochę DDT i wszystko się wyrówna)… — Jak to mówią Anglosasi:  — garbage in, garbage out.

Czy  można znaleźć jeszcze inne argumenty podważające wyniki datowań radiowęglowych tychże relikwii? 

Można.

Raport  z  III Międzynarodowego  Kongresu  Odnośnie  Studiów  nad Całunem Turyńskim  stwierdza  następujące korespondencje między Sudarium a Całunem:

— rozmiar i położenie plam na Sudarium utworzonych wokół charakterystycznych  punktów  twarzy  (nosa, policzków, brody itp.)  — zgadza się z odpowiednimi obszarami twarzy na Całunie Turyńskim i plamy krwi wyciekłej za  życia  są  te  same  na  obu płótnach — (z wyjątkiem charakterystycznego śladu  w  kształcie  litery epsilon na Całunie Turyńskim

– przypuszczalnie Sudarium  z  jakichś powodów w tym miejscu nie stykało się z twarzą [49], lub  też ślad ów  był na tyle zaschnięty, że w czasie stosunkowo  krótkiego  czasu  stykania  się z  Sudarium  nie  zdążył się odbić,

— podczas gdy dłuższy kontakt z płótnem Całunu pozwolił na uzyskanie odbicia – koniec  tej  plamy  został odnaleziony na odpowiednim miejscu na Sudarium [50]),   — nie mówiąc już o tej samej grupie krwi (AB).

Raport stwierdza:

„Moglibyśmy  zadać następujące pytanie  –  jakie  jest  prawdopodobieństwo że dwa zbiory plam utworzonych losowo, w różnym czasie, na różnych  ciałach,  mogą  odpowiadać  sobie  do  takiego stopnia na płaskiej powierzchni?

Chociaż nie znamy na razie odpowiedzi na to pytanie, jest jasne że prawdopodobieństwo to jest niezwykle małe.

Jeśli dodamy do tego  uwarunkowania fizyczne  —  (czas i mechanizmy formowania się plam) i historyczne, pozostaje nam tylko jedna możliwa od powiedź

– wszystko wydaje się wskazywać,  —  że oba płótna okrywały to samo ciało, i  że  było  to  Ciało Jezusa z Nazaretu,    —   ukrzyżowanego  na  rozkaz rzymskiego gubernatora Poncjusza Piłata 3 kwietnia 33 roku (lub 7 kwietnia 30 roku) w południe czasu lokalnego, w miejscu zwanym Golgota.

W  przypadku  Tuniki  z Argenteuil badania materiałowe na próbkach pobranych  w  2003 roku wykazały,  że Tunika utkana jest z owczej wełny, splotem  stosowanym na początku naszej ery w Lewancie.

— Włókna  przed  tkaniem  zabarwiono na ciemno czerwono marzanną, jako zaprawy użyto ałunu.

Badania pyłków roślin pobranych w tym samym roku pozwoliły na identyfikację 115 pochodzących z 18 gatunków.

Trzy  z  nich  pochodzą  przypuszczalnie z Europy, a spośród piętnastu pozostałych 6 znajduje się także na liście Maxa Frei zidentyfikowanych pyłków na Całunie Turyńskim, a 7 zidentyfikowano na Sudarium z Oviedo.

Dwa  gatunki  (Pistacia palestina i Tamarix hampeana) występują na wszystkich trzech tkaninach i rosną w Palestynie.

Badania  mikroskopowe  na próbkach  wykazały że,    — „Tunika z Argenteuil jest dosłownie pokryta krwią”  — nawet  w miejscach, gdzie plam krwi nie widać gołym okiem.

Grupa krwi jest również grupą krwi AB.

Obserwacje mikroskopowe pozwoliły na wykrycie licznych erytrocytów (czerwonych krwinek), wiele z nich jest zdeformowanych — (co wskazuje na traumatyczne przeżycia danej osoby),  są  one  również  o ok. 1/3 mniejsze niż świeże krwinki w wyniku postępującej w czasie dehydracji.

Dobre zakonserwowanie krwi przypuszczalnie wiąże się z obecnością soli (występującej w pocie), której liczne kryształki znaleziono na Tunice.[95]

Co  jednak mnie wydaje się najciekawsze,   — znaleziono również erytrocyty przyczepione do kryształków mocznika, będącego składnikiem potu.

— Budzi to jawne skojarzenia z „krwawym potem”, — rzadką przypadłością nazywaną hematohydrozją,  występującą  głównie u osób młodych w traumatycznych przeżyciach. 

— W Ewangelii Łukasza znajduje się opis,  jak Jezus modląc się w Ogrójcu pocił się krwią.

W  latach  1997-98  Andrè Marion  stworzył  komputerowy  model odkształceń Tuniki przy założeniu,  że była noszona przez Człowieka z Całunu Turyńskiego podczas drogi krzyżowej.

— W  tym  celu  przeprowadzał  doświadczenia  z  ochotnikiem, który, ubrany w analogiczną tunikę, niósł belkę poprzeczną oraz cały krzyż.

Okazało  się  że,  wbrew popularnemu  mitowi mówiącemu, że skazańcy nosili tylko  belkę  poziomą,    — bardziej  prawdopodobne  jest,  że  skazańcy nosili cały krzyż, tak jak pokazują to tradycyjne przedstawienia.

Następnie Marion,  na podstawie uzyskanego modelu, oraz zdjęć tylnej części Tuniki,  porównał  rozmieszczenie  największych  plam  krwi  na Tunice i rozmieszczenie ran na tylnym wizerunku z Całunu Turyńskiego.

— Udało  mu  się  uzyskać  zbieżność  pomiędzy  9  obszarami  ran na Całunie i 9 głównymi plamami na Tunice. 

Oznacza to,  że hipoteza,  że Człowiek z Całunu nosił  także  Tunikę  z  Argenteuil jest jak najbardziej uzasadniona, — natomiast hipoteza przeciwna (że tkaniny należały do dwóch różnych osób) jest niezwykle mało prawdopodobna (choć trudno oszacować to prawdopodobieństwo). [100]

Trudno  sobie  wyobrazić, by dwóch różnych skazańców miało rany od biczów dokładnie w tych samych miejscach.

Ale skoncentrujmy się na radiodatowaniu.

Jak  mieliśmy okazję się przekonać,  tego  typu  pomiary nie były wykonywane tylko raz, ale wiele razy,   — 1 raz na Sudarium z Oviedo, 2 razy na Tunice z Argenteuil, 2 razy na Całunie Turyńskim.

A jeśli rozbijemy to na wszystkie próbki i poszczególne datowania, — okazuje się że  wykonywaliśmy  ich tak naprawdę z kilkanaście, a ze względu na powiązania między wszystkimi tymi trzema obiektami możemy je (w sensie statystycznym oczywiście) traktować jak datowanie tego samego obiektu.

Rozrzut wyników jest potworny, jedne badania wskazują na XIV wiek, inne na XIII, na XI, na VIII, na VII, na VI, albo na II wiek. 

Który  z  tych wyników jest poprawny?

A może jednak I wiek naszej ery, natomiast wszystkie te rozbieżności wynikają  z  przeróżnych  zanieczyszczeń  i  późniejszych napraw, których znaczenie zostało po prostu zlekceważone?

Jak  pokazałem,  datowanie  radiowęglowe,  bez  dokładnej znajomości fizycznych  i  chemicznych  własności tkaniny którą datujemy, jest pozbawione sensu.

Niemniej jednak w latach 80-tych, podczas przygotowań do datowania Całunu Turyńskiego,    — lobby  radiowęglowe  zrobiło  właściwie wszystko, byle tylko nie  dopuścić  do  szerzej  zakrojonego programu  badań nad Całunem Turyńskim.

Wokół wyników i okoliczności datowań narosło wiele wątpliwości, a informacje  udzielane o metodach użytych są bardzo skąpe, czy nawet wręcz sprzeczne ze sobą.

— Sugestie,  by Całun poddać  datowaniu radiowęglowemu wysuwano niemal od samych początków stosowania tej metody.

Jednak  dopiero  opracowanie  akceleratorowej spektrometrii masowej (AMS)   — pozwoliło realnie rozważyć możliwość datowania radiowęglowego Całunu, poprzez ograniczenie masy niezbędnych próbek do kilkudziesięciu mg.

Po badaniach grupy STURP z 1978   — pozycja zwolenników autentyczności Całunu Turyńskiego była mocniejsza niż kiedykolwiek wcześniej.

Planowano  kolejne badania, w zakres których miało wchodzić również datowanie radiowęglowe. 

— Wtedy  jednak  zaczął  się  cały szereg gorszących wydarzeń.

Pierwotny plan wykonania kompleksowych badań i wykonania radiodatowania  przez  7  niezależnych  laboratoriów  na  podstawie  próbek pobranych z różnych miejsc na Całunie przez ekspertkę od wyrobów tkackich dr Mechthi- ld Flury-Lemberg,   —  zostaje  pod  naciskami lobby radiowęglowego odrzucony (wraz z proponowaną ekspertką).

Naukowcy  STURP  zostają  niemal  szantażem  odsunięci  od badań nad Całunem.

Kontrolę nad badaniami miały sprawować trzy instytucje   — British Museum, Papieska Akademia Nauk i Arcybiskupstwo w Turynie

– ale się okazało, że  „pełnię władzy” zdobyło British Museum reprezentowane przez dr Michaela Tite.

Ostatecznie  dochodzi  do wyboru trzech laboratoriów w Zurychu Oksfordzie i Tuscon.

Wg ustalonego protokołu działań badania miały być prowadzone na ślepo (laboratoria nie miały wiedzieć,  czy  datują fragment Całunu czy którąś z próbek kontrolnych) w tym samym czasie i bez wzajemnej konsultacji między naukowcami. 

— I oczywiście ani słówka do mediów przed oficjalnym ogłoszeniem wyników.

Żaden z tychże warunków nie został później spełniony.

Próbki  pobrano 21 kwietnia 1988 roku nad ranem.

Pomimo, iż całe zdarzenie było filmowane, — pojawiły się później różne wersje wydarzeń tego,  co się  wówczas działo.

Napędzało  to  później  podejrzenia wokół całego przeprowadzonego badania.

Jak się okazało,  —  aż do ostatniej chwili nikt nie określił sprawy absolutnie pod tawowej – miejsca pobrania próbek.

Po  dłuższych  konsultacjach  profesor  Giovanni Riggi  odciął kawałek z rogu Całunu   —  (uważanego  za  najbardziej  skażone  i najmniej odpowiednie miejsce do pobrania próbek na Całunie) o wymiarach około 8,6 na 1,6 cm.

 Ważył on około 300 mg, a następnie został przecięty na dwie części o wadze około 150 mg.

— Jedna część została podzielona na cztery mniejsze części,  z  których  dwie  zostały  wysłane  do  Arizony,  jedna do Szwajcarii a ostatnia do Anglii.

Druga połówka pozostała, jako zapas do ewentualnego powtórzenia datowania.

Tu  trzeba  zaznaczyć,  że istnieją co najmniej trzy różne wersje odnośnie rozmiarów i wagi poszczególnych próbek. — Partactwo godne kiepskich studentów pierwszego roku na zajęciach laboratoryjnych

W   trakcie   badań   notorycznie   dochodziło   do   przecieków   do mediów,   — szczególnie w Wielkiej Brytanii, informacji sugerujących średniowieczny wynik badania.

Ostateczne wyniki ogłoszono na konferencji prasowej w Turynie 13 października 1988 roku.

Dzień później  Michael Tite zorganizował  w Londynie swoją własną konferencję prasową,   — podczas której na tle wypisanych na tablicy z wykrzyknikiem dat 1260-1390 — karboniści chełpili się tym że „obalili” autentyczność Całunu.

A  już  następnego  dnia niejaki David Sox publikuje książkę „The Shroud Unmasked”, w której stara się obalić autentyczność Całunu, — odwołując się m.in. do wyników badań radiowęglowych (których to nie powinien znać w momencie pisania swego dzieła).

Dociekliwy Czytelnik pewnie już zadaje sobie pytanie:   — a co z zapasową połówką próbki?

Przecież  można  by na niej powtórzyć radiodatowanie, przedtem badając czy nie została ona naprawiana lub w inny sposób skażona!

— Ano nic…

Nikt tak naprawdę nie ma pojęcia gdzie jest,  i co się stało z druga próbką.  Co za tym idzie, weryfikacja otrzymanych wyników jest znacznie utrudniona…

Choć daleki  jestem  od dawania wiary teoriom spiskowym (typu,  że nikt nigdy żadnych  badań nie przeprowadzał, a pracownicy laboratoriów fałszują wyniki wpisując po prostu daty najwcześniejszego historycznego odnotowania danej relikwii),  — to  jednak  trudno  pozbyć  się podejrzeń, czytając doniesienia o tym że, 

— grupa 45 anonimowych biznesmenów złożyła się na łączną kwotę miliona  funtów dla laboratorium w Oksfordzie  —  jako  „podziękowanie” za taki a nie inny wynik datowania Całunu,

— oraz  o  śmierci  w  niejasnych okolicznościach 4 czerwca 1989 roku Timothy W. Linicka,   — jednego z autorów artykułu w Nature, opisującego datowanie radiowęglowe Całunu    — (nie wiadomo jednak czy zgon i datowanie miały ze sobą cokolwiek wspólnego).

Udowodnienie, że podczas  radiodatowania Całunu doszło do przekrętów wydaje się niemożliwe, — ale nie sposób nie odnieść wrażenia,  że jego przygotowanie i przeprowadzenie przypominało iście działalność mafijną.

I tu tkwi wręcz iście szatański wybieg zwolenników rezultatów datacji C-14:

— każdy,  kto zwraca uwagę na dziwne okoliczności towarzyszące operacji z miejsca może być wrzucony do szufladki z napisem „oszołomy”, „zwolennicy teorii spiskowych”, „maniacy religijni” czy o podobnej nazwie.

Specjaliści od datowania radiowęglowego mają być jak żona Cezara. 

— A krytyka ściśle naukowa jest utrudniona, bo nigdy nie ujawniono dokładnych szczegółowych sprawozdań z operacji…

8. Całun Turyński - porównanie z Szatą

  Zdjęcia porównawcze Całun Turyńskiego  – z Szatą

___________________________

390.0 1

__________________________

Wykorzystałem fragmenty moich artykułów „Znienawidzona tkanina i jej wrogowie. Czy Całun Turyński należy uznać za fałszerstwo?” i W potrzasku bredni. Prawdy i półprawdy na temat po plamionych krwią relikwii pasyjnych, zamieszczone na portalu Trynitarianie: http://www.tri-nitarians.info/index.htm

O. K.

Za; http://www.stacja7.pl/article/535/Pasjonuj/2013-03-30
Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Całun Turyński, Chusta z Oviedo, RELIKWIE, Święta Szata z Arguentil.. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.