Ostatnia bitwa Szatana (7): Burzenie bastionów – o. Paul Kramer i Stowarzyszenie Misjonarzy

The Devil’s Final Battle
o. Paul Kramer i Stowarzyszenie Misjonarzy (2002)
http://www.devilsfinalbattle.com/content2.htm
Tłumaczenie Ola Gordon
Poprzedni: https://forumdlazycia.wordpress.com/2012/11/11/ostatnia-bitwa-szatana-6-motyw-sie-umacnia-o-paul-kramer-i-stowarzyszenie-misjonarzy/#more-9161

ROZDZIAŁ  7

Burzenie bastionów 

Nie ma nic dziwnego w tym, że najwięksi wrogowie Kościoła byli tak zachwyceni soborem i radykalnymi zmianami, które wprowadził. Niewątpliwie są dosyć zadowoleni nagłym i katastroficznym upadkiem Kościoła w każdej dziedzinie po II Soborze. Każde dostępne dane pokazują, że bezprecedensowym zmianom wpuszczonym przez II Sobór towarzyszyło równie bezprecedensowe zmniejszenie się liczby księży i osób religijnych, liczby nowych wyświęceń, liczby seminarzystów i liczby nawróceń i chrztów. Natychmiast po II Soborze odeszło około 50.000 księży, i dzisiaj jest około 50.000 mniej księży katolickich niż było 31 lat temu. W 1997 roku w USA  było mniej chrztów niż w 1970 [1].

Nawet kard. Ratzinger wypowiedział się o ‘trwającym procesie rozpadu, który postępował głównie z powodu soboru, i tym samym skompromitował sobór w oczach wielu ludzi” [2]. Ale kard. Ratzinger, razem z innymi, którzy przewodniczyli temu rozpadowi, nalega – dosyć niesamowicie – że potrzebujemy więcej tego, więcej nowej orientacji II Soboru:

Czy to znaczy, że sam sobór powinien zostać unieważniony? Na pewno nie. Oznacza to tylko, że prawdziwe przyjęcie soboru nawet się jeszcze nie rozpoczęło. Co zniszczyło Kościół po soborze to nie sobór, lecz odmowa jego zaakceptowania. . . Dlatego zadaniem nie jest tłumienie soboru, ale odkrywanie prawdziwego soboru i pogłębianie jego prawdziwego celu w świetle ostatnich doświadczeń [3].

Idąc jeszcze dalej, i cytując jako autorytet jednego z bardzo neomodernistycznych teologów, który pomógł wyprodukować tę katastrofę dla Kościoła, kard. Ratzinger oświadczył:

Faktem jest, że już w 1952 roku Hans Urs von Balthasar  zauważył, że. . . on [Kościół] musi wyrzec się wielu rzeczy, które dotychczas oznaczały jego bezpieczeństwo, i że uważał to za oczywiste. Musi zburzyć wieloletnie bastiony i zaufać jedynie tarczy wiary [4].

Wołanie kardynała o “zburzenie wieloletnich bastionów” w Kościele jest, być może, najbardziej obciążającym przyznaniem się ze wszystkich w kwestii rewolucyjnej nowej orientacji Kościoła spowodowanej przez II Sobór. Bo co mógł mieć na myśli kardynał mówiąc o “wieloletnich bastionach”, jeśli nie tradycyjną obronę Kościoła przed jego wrogami – co sam kardynał protekcjonalnie określa jako “wiele rzeczy które dotychczas oznaczały jego bezpieczeństwo, i że uważał to za oczywiste”? Kardynał przyznaje, że chce zburzyć te rzeczy, które dają kościołowi bezpieczeństwo! Kościół musi, zgodnie z dziwną opinią kardynała, zaufać “jedynie tarczy wiary”. Ale co to oznacza? W jaki sposób katolicy mają zachować wiarę, jeśli nie jest ona zabezpieczona tymi bastiony, które kardynał chce zburzyć?

Powołując się na “nowego teologa” Hansa Urs von Balthasara jako jego autorytecie w “burzeniu bastionów”, kardynał sam błogosławi “nowej teologii” w tym planie zniszczenia tradycyjnej teologii Kościoła, z jej jasnymi i precyzyjnymi definicjami prawd, w które muszą wierzyć katolicy. W nawoływaniu kardynała do burzenia “wieloletnich bastionów” Kościoła, wyraźnie widzimy to co można nazwać “żądzą niszczenia”. Wyrażenie to pochodzi z książki katolickiego pisarza Atila Sinke Guimarãesa, zatytułowanej Animus Delendi (łac. “żądza niszczenia”). Guimarães pokazuje, że soborowych i posoborowych “reformatorów” Kościoła motywuje mentalność, która zniszczenie “starego” Kościoła postrzega, jako “tragiczne lecz konieczne” dla jego “rozwoju i odnowy” w “nowoczesnym świecie”.

W jaki sposób mają zostać zburzone te “bastiony”? Matka Boża mówi, że dogmat wiary zostanie zachowany w Portugalii.

Dogmaty same w sobie są bastionami Kościoła. Oczywiście więc burzenie bastionów będzie przy użyciu podważania definicji dogmatycznych, nawet jeśli o dogmatach mówią neomodernistyczni “nowi teolodzy”, którzy dokonują tego podważania. Dogmaty można podważać następującymi metodami:

1) ignorowanie ich, i przestaną istnieć z praktycznego punktu widzenia;

2) zastąpienie jasnych określeń wieloznacznymi – np. “być” przez “istnieć”;

3) odwołanie dogmatów jako “przestarzałą teologię”, jak w Deklaracji Balamanda i różnych wypowiedziach wysokiego szczebla hierarchów przywołanych w poprzednim rozdziale;

4) udawanie, iż nie ma nic takiego jak nieomylne definicje dogmatyczne, w które każdy katolik ma wierzyć tak jak są napisane; i

5) tam gdzie chodzi o dogmat o tym, że nie ma zbawienia poza Kościołem, mówienie o niekatolikach jako “wierzących” lub “chrześcijanach”.

Czym dokładnie są bastiony, które według “reformatorów” takich jak kard. Ratzinger, należy zburzyć?

Przypominamy jeszcze raz co dokładnie przewidział papież Pius XII w natchnionych komentarzach o nadchodzącym kryzysie w Kościele:

Martwią mnie przekazy Matki Bożej dla Łucji w Fatimie. Ta uporczywość Maryi w kwestii niebezpieczeństw grożących Kościołowi jest boskim ostrzeżeniem przed samobójstwem zmiany wiary, jego liturgii, teologii, i jego duszy. . . Wszędzie wokół mnie słyszę innowatorów chcących zdemontować jego Święty Kościół, zniszczyć uniwersalny płomień Kościoła, odrzucić jego ornamenty i uczynić go winnym za historyczną przeszłość.

Papież Pius XII zdefiniował trzy elementy Kościoła, które “innowatorzy” chcieli zmienić:

liturgię, teologię i duszę (tzn. jego charakter).

Zauważmy, że papież Pius XII, opierając się na Orędziu Fatimskim, a także na tym, co sam dostrzegał w Kościele w tamtym czasie, mówił o zbliżającej się próbie demontażu, niszczenia i odrzucenia tych rzeczy w Kościele. Inaczej mówiąc, o “zburzeniu bastionów”.

Zburzenie liturgii

Przed II Soborem, papieże, nawet łącznie z Janem XXIII, jednogłośnie bronili antycznej łacińskiej liturgii Kościoła przed innowacją, uznając, że niezmienialna łacina stanowiła barierę przed herezją, jak uczył Pius XII w monumentalnej encyklice o liturgii, Mediator Dei. Faktycznie, protestanccy “reformatorzy” w XVI wieku niczego bardziej nienawidzili niż tradycyjnej Mszy katolickiej po łacinie, liturgii damazjańsko-gregoriańskiej, która stanowiła centrum życia Kościoła od co najmniej IV wieku (i prawdopodobnie wcześniej) do liturgicznej “reformy” papieża Pawła VI w roku 1969.

Nigdzie żądza zniszczenia, zburzenia bastionów, nie jest bardziej widoczna niż w wyjaśnieniu papieża Pawła jego decyzji tłumienia tradycyjnej Mszy łacińskiej odprawianej od ponad 1.500 lat, i zamiany jej na dopiero co sporządzony ryt Mszy ojczystej – całkowicie bezprecedensowe działanie, które dla jego poprzedników byłoby totalnie niewyobrażalne:

To tutaj będzie najbardziej widoczna nowość, nowość języka. Głównym językiem Mszy nie będzie już łacina, ale język mówiony. Wprowadzenie języka ojczystego będzie z pewnością wielkim poświęceniem dla tych, którzy znają piękno, moc i ekspresyjną świętość łaciny. odchodzimy od mowy wieków chrześcijańskich; stajemy się jak bluźnierczy intruzi w literackim zachowaniu świętych wypowiedzi. Stracimy wielką część tej zdumiewającej i nieporównywalnej artystycznej i duchowej rzeczy, śpiewy gregoriańskie. Mamy powód do żalu, powód niemal do zagubienia. Co możemy włożyć w miejsce tego języka aniołów? Oddajemy coś co jest bezcenne. Dlaczego? Co jest cenniejsze od tych najwznioślejszych wartości Kościoła?

Co rzeczywiście jest cenniejsze od “tych najwznioślejszych wartości Kościoła”? Według Pawła VI, co było cenniejsze to przemawianie do “nowoczesnego człowieka”, którego papież widocznie postrzegał jako tak tępego, że nie był w stanie odróżnić modlitw łacińskich w Mszale Rzymskim, nawet gdyby ten sam Mszał miał ojczyste przekłady obok tekstów po łacinie.

Paweł VI ciągnął dalej odpowiadając na własne pytanie:

Odpowiedź będzie wydawać się banalna, prawie prozaiczna. Ale jest to dobra odpowiedź, gdyż jest ludzka, apostolska. Zrozumienie modlitwy jest ważniejsze od jedwabnych szat, w które jest po królewsku ubrana. Uczestnictwo ludzi jest więcej warte – szczególnie uczestnictwo nowoczesnych ludzi, tak bardzo chcących prostego języka, łatwiej rozumianego i przekształconego w codzienny język [5].

Wypowiedź Pawła VI jest wzorem tego, co przydarzyło się całemu Kościołowi od czasów soboru. Zmiany soborowe i posoborowe – wszystkie bez precedensu w historii Kościoła – są dziełem bluźnierczych intruzów, którzy pracują nad zniszczeniem czegoś bezcennego, zburzeniem bastionów, które stały od wieków – nie tylko w świętej liturgii, ale w stałych naukach Kościoła. Nie jest przypadkiem to, że II Sobór spowodował bezprecedensowe zniszczenie, gdyż kierujący soborem od dawna planowali to zniszczenie.

Zburzenie teologii

W L’Osservatore Romano z 19 grudnia 1946 roku Pius XII (krytykując heterodoksyjne teorie modernistów takich jak Chenu i de Lubac) ostrzegł, że to, co głoszono jako “nową teologię” zakończy się podważeniem wiary:

Dużo się mówi (ale bez koniecznej jasności pojęcia) o “nowej teologii”, która musi być ciągle przekształcana, tak jak wszystkie rzeczy na świecie, które są w stanie ciągłych zmian i ruchów, nigdy nie przetrzymując nawet kadencji. Gdybyśmy mieli zaakceptować taką opinię, to co stałoby się z niezmiennymi dogmatami wiary katolickiej; i co stałoby się z jednością i stabilnością tej wiary? [6]

Jak widzieliśmy, Jan XXIII zlekceważył ostrzeżenia Piusa XII; na II Soborze Jan XXIII zrehabilitował promotorów “nowej teologii”, których podejrzewano o herezję za czasów Piusa XII. Przypomnijmy świadectwo prałata Bandasa:

“niewątpliwie dobry papież Jan uważał, że ci podejrzani teolodzy skorygują swoje pomysły i będą naprawdę dobrze służyć Kościołowi. Ale zdarzyło się coś wręcz odwrotnego. . . Trwał wielki chaos. Już było widoczne, że nie pozwoli się na utrudnianie jego postępu ani Soborowi Trydenckiemu, ani I Watykańskiemu“.

Jakie więc były skutki “nowej teologii” dla Kościoła? Dzisiaj, w imieniu II Soboru, mówi się nam:

1) że Kościół musi dialogować i współpracować z komunistami, muzułmanami, heretykami, schizmatykami i innymi wrogami wiary

2) że stała nauka Kościoła przedsoborowego przeciwko liberalizmowi (co widzimy w Programie bł. papieża Piusa IX) i przeciwko modernizmowi (co widzimy w Pascendi Piusa X) jest (jak twierdzi kard. Ratzinger) “jednostronna” i przestarzała

3) że Kościół (znowu, jak twierdzi kard. Ratzinger) musi “zaakceptować” “pojednanie” z zasadami rewolucji francuskiej

4) że “Kościół Chrystusowy” jest większy od Kościoła Katolickiego

5) że protestanci i schizmatycy już nie potrzebują nawracać się i wracać do Kościoła Katolickiego dla zbawienia, czy nawet dla jedności.

Zburzenie duszy Kościoła

Przyszły papież Pius XII nie mówił bezmyślnie, kiedy w świetle Orędzia Fatimskiego, przepowiedział zbliżającą się próbę zmiany nie tylko w liturgii i teologii Kościoła, ale jego duszy – tego czym on jest. Oczywiście, ten projekt nigdy nie da się zrealizować całkowicie, ponieważ nasz Pan obiecał, że bramy piekielne nie przemogą Jego Kościoła. Ale boska obietnica nie wyklucza ludzkiego elementu Kościoła doznającego najpoważniejszych ran od jego wrogów, krótkiej czy finałowej śmierci. Był to prospekt tak śmiertelnych ran zadawanych Kościołowi, że to zaalarmowało Piusa XII, zwłaszcza w świetle przepowiedni fatimskich.

I faktycznie, najgorsze obawy papieża Piusa spełniły się w okresie posoborowym, w którym widzieliśmy wysiłki zmiany Kościoła z jedynej arki zbawienia, poza którą nikt nie jest zbawiony, tylko na kolaboranta z innymi “kościołami i społecznościami eklezjalnymi”, religiami niechrześcijańskimi, a nawet ateistami, w budowaniu utopijnej “cywilizacji miłości”.

W tej “cywilizacji miłości” zbawienie dusz z piekła – o czym już się nie mówi – zastępuje się nową formą “zbawienia”: zbawienia przez świat “braterstwa” i światowego “pokoju”. Takie jest pojęcie promowane przez masonerię od trzech stuleci.

Zgodnie z tym masońskim pojęciem “zbawienia” poprzez “braterstwo człowieka” (rozumiane w sensie świeckim, niechrześcijańskim), wielu katolickich duchownych teraz mówi nam, że musimy szanować różne protestanckie i schizmatyczne sekty jako partnerów w “dialogu ekumenicznym” i “poszukiwaniu chrześcijańskiej jedności”.

Zgodnie z tym nowym pojęciem, są “ekumeniczne” liturgie między katolikami, protestantami i schizmatycznymi prawosławnymi kościołami, żeby pokazać rzekomą “częściową jedność” między “wszystkimi chrześcijanami”. Żeby sobie to zapewnić, wykonawcy nowej orientacji Kościoła Katolickiego pozwalają na to, żeby on był najbardziej idealny ze wszystkich kościołów, ale twierdzenie, że Kościół Katolicki jest jedynym prawdziwym Kościołem, z całkowitym wykluczeniem wszystkich pozostałych, zostało de facto porzucone przez wszystkich oprócz resztki wiernych katolików, których uważa się za “nieugiętych sekciarzy” i “przedsoborowców”, tylko za to, iż wierzą w to w co katolicy zawsze wierzyli przed rokiem 1965.

Ale “jedność chrześcijańska” jest tylko krokiem w kierunku jedności międzywyznaniowej w światowym braterstwie. Jednocześnie “jedność chrześcijańską” promuje się przez działania wszechchrześcijańskie, które papieże przedsoborowi uważaliby za świętokradztwo, “dialog międzywyznaniowy” uczynił Kościół bardziej “otwartym” na “wartości” religii niechrześcjańskich, których wyznawców nie uważa się za mających potrzebę wiary i chrztu w celu zbawienia ich dusz.

“Anonimowe chrześcijaństwo” Karla Rahnera – które twierdzi, że wierni wyznawcy każdej religii mogą być, i prawdopodobnie są, “chrześcijanami” nawet o tym nie wiedząc – stało się de facto teologią Kościoła. W związku z tym, będą międzywyznaniowe spotkania modlitewne, w których członkowie wszystkich religii zbierają się by modlić się i pokazać swoją “jedność” jako członkowie rodziny ludzkiej, kiedy żadnemu z nich nie mówi się o tym, że są w niebezpieczeństwie potępienia bez chrztu, wiary w Chrystusa i członkostwa w Jego Kościele. W “zreformowanej” liturgii Wielkiego Piątku, katolicy (pierwszy raz w liturgicznej historii Kościoła) już nie modlą się publicznie i  jednoznacznie o powrót niekatolików do Kościoła Katolickiego, jako koniecznego kroku dla zbawienia ich dusz.

Jak każdy widzi, zastąpienie Społecznego Królowania Chrystusa “cywilizacją miłości”, całkowicie zneutralizowało Kościół Katolicki, który nie spełnia już roli centrum światowej moralności i władzy duchowej, którym miał być z woli jego boskiego Założyciela.

Postępowi teolodzy, którzy popierali tę nową orientację Kościoła, teraz stworzyli prawie dwa pokolenia katolickich świeckich i kleru. Dzieła Rahnera, Künga, Schillebeeckxa, Congara, de Lubaca, von Balthasara ich uczniów, teraz dominują w tekstach nauczanych w seminariach i na uniwersytetach.

W ciągu ostatnich 35 lat, postępowe zasady tych ludzi służyły za główną formację dla księży, osób religijnych, teologów i studentów kolegiów katolickich. W ten sposób doszliśmy do etapu, na którym prałaci preferują teologię Rahnera od tej św. Roberta Bellarmine’a, na przykład, który jest kanonizowanym świętym i doktorem Kościoła, albo św. Tomasza z Akwinu, wielkiego doktora i jednego z największych świętych w historii Kościoła. Nauczanie Bellarmine’a i Akwińczyka – faktycznie, nauki wszystkich papieży przed II Soborem – jest akceptowane tylko w wyniku rozgłosu nadanego mu przez Rahnera i innych “nowych teologów”. To samo odnosi się do większości profesorów w katolickich kolegiach i seminariach.

W proces próby zmiany duszy i teologii Kościoła, czego obawiał się papież Pius XII, zaangażowane były nie tylko “impreza ekumeniczna” i “dialog międzywyznaniowy”, ale również niekończące się serie apologii ze strony katolickich duchownych, wysokiego i niskiego szczebla, za “triumfalizm” Kościoła w przeszłości, który twierdził, że jest jedynym powiernikiem boskiego objawienia, i rzekome grzechy jego zmarłych członków przeciwko innym “chrześcijanom” i innym kulturom.

I to było dokładnie tym co przepowiedział Pius XII, kiedy mówił o innowatorach, którzy “uczynią go [Kościół] winnym za historyczną przeszłość”.

Spełnione przewidywania wrogów

Teraz podsumujemy zgodność tego co widzieliśmy, że wydarzyło się w Kościele posoborowym z celami zarówno masonerii (co ujawnił Roca i różni masoni, cytowani przez bpa Grabera i w Stałej instrukcji) jak i komunizmu (co potwierdziła Bella Dodd i inni byli komuniści):

6)  Radykalna rewizja rzymskiej liturgii po soborze ekumenicznym (Roca)

7)  Zgodność “ideałów nowoczesnej cywilizacji z ideałem Chrystusa i Jego Ewangelii. To będzie konsekracją Nowego Ładu Społecznego i uroczystym chrztem nowoczesnej cywilizacji” – czyli całkowitej liberalizacji katolickich duchownych zgodnie z tymi samymi fałszywymi zasadami potępionymi w Programie bł. papieża Piusa IX (Roca, Melinge, Stała instrukcja Alta Vendita)

8)  Pojawienie się “pontyfikatu wielowyznaniowego, zdolnego do dostosowania się do ekumenizmu poliwalentnego, takiego jaki widzimy ustanowiony obecnie we współ celebracji księży i pastorów protestanckich” – tylko dzisiaj, sam papież celebruje wspólne liturgie w klerykami protestanckimi [7]. (Roca, Melinge)

9)  Wprowadzenie “kompleksu winy do Kościoła. . .  żeby oczernić ‘Kościół przeszłości’ jako opresyjny, autorytarny, pełen uprzedzeń, arogancji w twierdzeniu, że jest jedynym posiadaczem prawdy, i odpowiedzialnym za podziały organów religijnych na przestrzeni wieków” (Dodd).

10)  “Otwarcie się” Kościoła na świat i przyjęcie bardziej “elastycznej” postawy wobec wszystkich religii i filozofii (Dodd).

11)  Wykorzystanie tej nowej orientacji do podważenia Kościoła, bez faktycznego zniszczenia go (Dodd, Watson, sowieccy zbiedzy i Stała instrukcja).

I wszystko to przepowiedział przyszły papież Pius XII w wypowiedziach w odniesieniu zwłaszcza do “przekazów Panny Najświętszej dla Łucji w Fatimie” i “uporczywości Maryi w kwestii niebezpieczeństw zagrażających Kościołowi”.

Cierpienia Kościoła

W ten sposób cierpienia, których teraz doświadcza Kościół Święty nie są naprawdę żadną tajemnicą.

Poprzez lekkomyślne ignorowanie papieży z przeszłości, przez zaniechanie potępień błędu, przez “rehabilitację” podejrzanych teologów i robienie z nich bohaterów Kościoła, przez unieważnienie Indeksu zakazanych książek i Świętego Oficjum, przez odejście od tradycyjnej liturgii katolickiej, która stanowiła barierę przed herezją, przez uznanie antyliberalnej nauki bł. Piusa IX i antymodernistycznej nauki św. Piusa X za “jednostronną” i “przestarzałą” – krótko mówiąc, przez bezwzględne i systematyczne pozbawianie Kościoła niemal całej jego obrony – nasi obecni przywódcy Kościoła zburzyli prawie wszystkie bastiony, które niegdyś chroniły Kościół przed infiltracją i zepsuciem, kreując w ten sposób skompromitowaną strukturę, którą teraz widzimy upadającą w wyniku skandali, korupcji, nieposłuszeństwa i utraty wiary.

Ale nasi przywódcy Kościoła nadal upierają się, że katastrofalny proces zmiany odpowiedzialnej za tę akceptowaną inwazję i samozniszczenie Kościoła będą kontynuowane pełną parą. To dlatego kard. Ratzinger, wiele lat po II Soborze, oświadczył, że Kościół “musi zburzyć wieloletnie bastiony” [8].

Jak już wykazaliśmy, wszystko to przewidzieli wrogowie Kościoła. Bp Graber, komentując kryzys posoborowy w świetle prognoz masońskich, o tym co im się uda wkrótce osiągnąć, oświadczył:

W obliczu tych niedwuznacznych potwierdzeń (przez masonów itp.) każdy, kto nadal uważa, że wydarzenia w Kościele [od II Soboru] są marginalnym zjawiskiem lub przejściowymi trudnościami, które same umrą z upływem czasu, jest po prostu beznadziejny. Ale tym większa jest odpowiedzialność przywódców Kościoła, jeśli nie zajmą się tymi sprawami i wyobrażają sobie, że wszystko można naprawić łatając dziury tu i tam [9]

Ale to ci sami “ważni ludzie w Kościele” są przedmiotem naszej sprawy. Ale spieszymy dodać, jeszcze raz, że nie twierdzimy, iż każdy duchowny, który promuje nowe praktyki, takie jak ekumenizm, umyślnie działa, jako wróg Kościoła.

Szanowany ksiądz z XIX wieku, o. Frederick Faber, był prawdziwym prorokiem, kiedy w niezwykłym kazaniu wygłoszonym w Zielone Świątki w roku 1861 w londyńskim Oratorium powiedział:

Należy pamiętać, że gdyby wszyscy dobrzy ludzie stali po jednej stronie, a wszyscy jawnie źli po drugiej, nie byłoby niebezpieczeństwa dla nikogo, najmniej dla wszystkich wybranych, że są oszukiwani przez kłamliwe cuda. To dobrzy ludzie, wcześniej dobrzy, musimy wierzyć iż są takimi nadal, mają działać dla antychrysta, i w ten sposób ukrzyżować Pana ponownie. . . Pamiętajmy o tym w ostatnich dniach, że ten fałsz wyjdzie spośród dobrych ludzi stojących po złej stronie [10].

Jak postaramy się wykazać, osoby, które nas interesują stoją po złej stronie. Tym ich “burzeniem bastionów” w Kościele Katolickim przez nałożenie nowej orientacji – lub co kard. Ratzinger nazwał soborową “próbą oficjalnego pojednania” z “nową erą” rozpoczętą rewolucją francuską – oni z konieczności ustawili się przeciwko Orędziu Fatimskiemu.

Bo nie ma nic bardziej integralnie katolickiego, nic bardziej przeciwnego wobec ducha “nowej ery”, nic bardziej wrogiego wobec soborowego ekumenizmu, nic bardziej przeciwnego zburzeniu katolickich bastionów, niż wołanie Matki Najświętszej o poświęcenie Rosji Jej Niepokalanemu Sercu, wynikłe z tego nawrócenie Rosji na wiarę katolicką, i chwalebny triumf Niepokalanego Serca na całym świecie w katolickim ładzie społecznym.

Orędzie Fatimskie: ostatni bastion

Z tego co powiedzieliśmy do tej pory, powinno być oczywiste, że Orędzie Fatimskie, w czystej katolickiej uczciwości, nie może współistnieć z nową wersją Kościoła narzuconą nam przez tych, którzy mają “pragnienie niszczenia” przez “burzenie bastionów”. Niszczenie to wydarzyło się dokładnie dlatego, że ogromny program II Soboru aggiornamento [włoski: uaktualnianie] jest sprzeczny z prawdami katolickimi, którymi przesycone jest Orędzie Fatimskie.

Matka Boża nie przyszła do Fatimy żeby burzyć bastiony Kościoła, a raczej by nawoływać członków Kościoła do obrony jego bastionów w nadchodzącym kryzysie. Ona nie głosiła “ekumenizmu” czy “dialogu międzywyznaniowego”, ale stałą i niezmienną naukę Kościoła: że nie ma zbawienia poza Kościołem. Kiedy Matka Boża przyszła do Fatimy, nie dała nam “nowej teologii”, ani nie dała nam żadnego “nowego zrozumienia” doktryny, która byłaby sprzeczna w jakiś sposób ze stałym nauczaniem Magisterium:

Co widzimy w Orędziu Fatimskim? Widzimy wzmocnienie kluczowych doktryn wiary, doktryn, które napotkały na najwścieklejszy atak w naszych czasach [11].

Kiedy Matka Boża przyszła do Fatimy:

12)  Mówiła o doktrynie nieba

13)  Mówiła o doktrynie piekła

14)  Pokazała dzieciom piekło

15)  Mówiła o doktrynie czyśćca

16)  Mówiła o doktrynie Eucharystii

17)  Mówiła o doktrynie sakramentu pokuty

18)  Mówiła także, w sposób pośredni, o Społecznym Królowaniu Jezusa Chrystusa, przekazała niebiański nakaz o poświęceniu Rosji Jej Niepokalanemu Sercu i nawróceniu jej na katolicyzm – istotne rzeczy, które watykańscy negocjatorzy w Deklaracji Balamanda nazwali “przestarzałą eklezjologią”.

Wyraźnie ujawniony motyw

Na zakończenie, dla tych, którzy niezachwianie dążą do nowej orientacji Kościoła, Orędzie Fatimskie może tylko stanowić kolejny bastion, który należy zburzyć. To dlatego, jak ujawnił papież Pius XII w swoich proroczych wypowiedziach, przekazy Matki Bożej do s. Łucji dotyczyły “niebezpieczeństw grożących Kościołowi”.

Chociaż nie ma tego w tych częściach Orędzia Fatimskiego, które do tej pory pozwolono nam zobaczyć, papież Pius XII mówił o “boskim ostrzeżeniu” w Fatimie o “innowatorach wszędzie wokół mnie”, którzy wyrządzą wielką krzywdę Kościołowi poprzez “zmianę jego wiary, jego liturgii, jego teologii i jego duszy”.

Teraz widzimy, wyraźnie pokazany, motyw zbrodni, która jest tematem ej książki. Jest fundamentalna przepaść między “nowym” Kościołem wpuszczonym przez II Sobór, i Kościołem wszechczasów, przedstawianym w Orędziu Fatimskim. Orędzie Fatimskie stanowi niebiańską przeszkodę na drodze tych, którzy są zdeterminowani by zburzyć bastiony starego Kościoła, żeby na jego rumowisku wznieść nowy, bardziej “oświecony” Kościół.

Te dwie konkurujące ze sobą wizje Kościoła – wizja “nowego” Kościoła i wizja Kościoła wszechczasów  widziana w Fatime – nie mogą współistnieć. Jedna wizja musi ulec drugiej. Osoby będące tematem tej książki (bezpośrednio lub pośrednio) dokonały wyboru wersji, którą Kościół musi, zgodnie z ich myśleniem, akceptować. One wybrały nową wersję – nową orientację rozpoczętą przez Kościół w Metzu i na II Soborze. W tym wyborze leży ich motyw, a w tym motywie leży nasze zrozumienie ich inaczej niewytłumaczalnych działań przeciwko Orędziu Fatimskiemu.

Odkładając na chwilę na bok sprawę subiektywnych motywów promotorów tej nowej orientacji – którzy mówią sami za siebie w przedstawionych przez nas oświadczeniach – nie można zaprzeczyć, iż obiektywnie ich działania są skandaliczne, samobójcze dla Kościoła (oczywiście w relatywnym sensie), i szkodliwe dla milionów dusz.

A zatem, ich działania stanowią zbrodnię, bez względu na to co jej sprawcy zamierzają subiektywnie, ponieważ nie można dokonać zbrodni przez lekkomyślność lub zawinione zaniedbanie bez świadomie zamierzonej krzywdy. Bo tak jak człowiek, który szczerze wierzy, że słuszne jest zabicie kogoś, jest winny zbrodni, tak ci którzy skrzywdzili Kościół – nawet mając najlepsze intencje – są winni zbrodni na nim. Istnieje różnica między tym co  prawo nazywa specyficznym zamiarem zrobienia krzywdy innej osobie, i ogólnym zamiarem czynu, o którym człowiek wie, że zrobi krzywdę, nawet jeśli nie ma on subiektywnego zamiaru zrobienia krzywdy. Inaczej mówiąc, prawo karze za umyślne czyny popełnione przez kogoś kto powinien wiedzieć, że nie należy tego robić.

W przypadku odpowiedzialnych za tę katastrofę, może to być mylne poczucie “oświecenia” – “czynienie zła pod pozorem dobra”, lub “diabolicznej dezorientacji” przywództwa Kościoła, żeby zacytować słowa samej s. Łucji.

Jeśli chodzi o te osoby, jest to przypadek “ślepych przewodników ślepych”, jak powiedziała s. Łucja [12], odnosząc się do słów Jezusa w Ewangelii (Mt 15:14), “ślepy ślepego prowadzi”. Jest to także przypadek ślepego, który odmawia przyznania się do swojej ślepoty. Niektórzy z nich mogą, faktycznie, być przekonani, że robią to, co jest najlepsze dla Kościoła, mimo że jest to w oczywisty sposób niszczycielskie.

W każdym razie wykażemy to, że oskarżeni są, mówiąc obiektywnie, winni strasznej zbrodni przeciwko Kościołowi i światu poprzez ich udział w prawdziwym spisku, żeby udaremnić spełnienie autentycznego Orędzia Fatimskiego. Niech Pan Bóg będzie sędzią ich dusz. Ale ich obiektywne słowa i czyny zostaną osądzone na forum historii.

Co więcej, czyny tych ludzi można osądzić w świetle nieomylnej nauki Kościoła, którą (jak wykazaliśmy) otwarcie uznali za “przestarzałą” czy “skorygowaną” zgodnie z “nowoczesnym” sposobem myślenia i “nową teologią”.

Rezultaty tego odejścia od nieomylnych nauk są złe, co pokazuje obecna sytuacja Kościoła. Katolicy muszą osądzić zło, jako zło, kiedy je widzą, zamiast udawać, że jest to dobro tylko, dlatego, że pewne osobistości wśród przywództwa upierają się, że jest to dobre. “Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem. . .” (Iz 5:20).

Teraz zbadamy, w jaki sposób ustalony przez nas motyw ożywił niedawne wysiłki watykańskiego aparatu w pogrzebaniu na zawsze Orędzia Fatimskiego.

Pod koniec lat 1950, Hansa Urs von Balthasara uważano za tak niepewnego pod względem doktrynalnym, że szwajcarscy biskupi nie pozwolili mu być doradcą teologicznym na II Soborze

c.d.n.


Przypisy

[1]  Zob. np. statystyczne analizy duchowieństwa w L’Osservatore Romano, 13-20.08.1997, i “The Index of Leading Catholic Indicators” [Indeks głównych wskaźników katolickich] The Latin Mass, zima 2000, przedstawiający obszerne dane z wattykańskiego Statistical Yearbook of the Church [Rocznik statystyczny Kościoła] i inne standardowe prace na ten temat.

[2] Kard. Ratzinger, Principles of Catholic Theology [Zasady teologii katolickiej] s. 391.

[3] Ibid., s. 390.

[4] Ibid., s. 391.

[5] Audiencja 26.11.1969.

[6] Cyt. z  David Greenstock, “Thomism and the New Theology” [Tomizm I nowa teologia], The Thomist, październik 1950.

[7] Zob. np.: “Joint Catholic-Lutheran Vespers at Vatican” [Wspólne katolicko-luterańskie nieszpory w Watykanie], CWNews.com, 13.11.1999: “Arcybiskupi G H Hammar i Jukka Paarma— luterańscy prymasi Szwecji i Finlandii, oraz biskupi Anders Arborelius ze Sztokholmu i Czeslaw Kozon z Kopenhagi dołączyli do Ojca Świętego w nabożeństwie. Kilku innych luterańskich biskupów z krajów skandynawskich byli obecni na tej uroczystości, w tym dwie kobiety biskupki”. Podobnie na początku Roku Jubileuszowego, papież Jan Paweł II otworzył Święte Drzwi u św. Pawła za Murami z anglikańskim arcybiskupem Careyem i schizmatycznym metropolitą Atanazjuszem. Przedstawiciele 20 innych fałszywych wyznań byli obecni na uroczystości ekumenicznej. Zob. “Non-Catholics Joining Pope in Rite” [Niekatolicy w rytuale z papieżem], Los Angeles Times, 19.01.2000.

[8] Kard. Ratzinger, Zasady teologii katolickiej, 1987.

[9] Graber, Atanazy I współczesny Kościół, s. 170-171.

[10] Cyt. z  The Mystical Body of Christ in the Modern World [Mistyczne ciało Chrystusa we współczesnym świecie] o. Denis Fahey, (Regina Publications, Dublin, wyd. I 1935) s. xi.

[11] Więcej do przemyślenia o fakcie, że Matka Boża Fatimska umocniła kluczowe doktryny katolickie, które odrzucane są teraz, zob. John Vennari, “A World View Based on Fatima” [Świat w oparciu o Fatimę], The Fatima Crusader, wiosna 2000, Nr 64.

[12] Zob. Cała prawda o Fatimie – t. III, s.  754-758.

za; http://gazetawarszawska.com/2012/11/12/ostania-bitwa-szatana-rozdzial-7/
Zdjęcie: maria_virgo_mater_ultramontes.pl – dodane przez emjot
Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii CZASY OSTATECZNE, FATIMA, Matka Boża Fatimska. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.