Kościół Katolicki a religie niechrześcijańskie – I. Dialog międzyreligijny i ekumenizm są antytezą działalności misyjnej – Franciszek Rostafiński

Poniższe rozważania, stanowiące przede wszystkim obronę prawdziwej wiary katolickiej wyznawanej przez grupę osób związanych z ruchem tradycji katolickiej wobec stanowiska reprezentowanego m.in. przez pana Eugeniusza Sakowicza na łamach czasopisma „Homo dei”, mają także na celu jasne przedstawienie nauki Kościoła katolickiego, głoszonej przez papieży, sobory i Ojców Kościoła, a zawierającej argumenty teologiczne przeciwko głoszonej obecnie „teologii” pluralizmu religijnego, dialogu międzyreligijnego i ekumenizmu. ________________________________________________________

 Głoszona dzisiaj tzw. „teologia pluralizmu religijnego, która w świetle wiary   chrześcijańskiej stara się odkryć znaczenie, jakie ma wielość tradycji religijnych w ramach Bożego zamysłu wobec ludzkości*1),

—  za zgodne z nauką Kościoła uznaje twierdzenie, że — w innych religiach istnieją  ziarna prawdy i dobra, które dają swoim wyznawcom pewien udział w pośrednictwie Jezusa Chrystusa, jak czytamy w  Nocie Kongregacji Nauki i Wiary na temat książki Jacquesa Dupuisa  —  „Ku chrześcijańskiej teologii pluralizmu religijnego”.

Oficjalnie, w imieniu Kościoła Soborowego, głosi się tam następujący pogląd: 

—   „uzasadnione jest twierdzenie, że Duch Święty dokonuje zbawienia niechrześcijan, także dzięki owym elementom prawdy i dobra obecnym w różnych religiach”.

Twierdzi się, że chociaż

—  (1) „sprzeczne z wiarą katolicką jest rozpatrywanie różnych religii świata jako komplementarnych wobec Kościoła dróg do zbawienia”,

to jednak

—  (2) „wedle nauki katolickiej także wyznawcy innych religii są przyporządkowani do Kościoła...”2.

Rozumiejąc dosłownie, w ostatnim zdaniu mamy stosunek podrzędności

— „wyznawcy innych religii” względem „Kościół”, zakres nazwy „wyznawcy innych religii” jest częścią właściwą [podzbiorem] zakresu nazwy „Kościół”.

Ponieważ w zdaniu (1) jest zastosowane pojęcie „sprzeczność”, dlatego z czystym sumieniem możemy zbadać te zdania z punktu widzenia sprzeczności. Załóżmy dla uproszczenia, że utożsamiamy różne religie z ich wyznawcami i zapiszmy je jako P, a następnie zbadajmy stosunki zakresowe nazw zachodzące w tym zadaniu, budując dlań jednoprzesłankową figurę sylogizmu:

S a P Þ S a P Ù S i P *2)

Zgodnie z tym można powiedzieć, że; “każdy wyznawca religii X przynależy do Kościoła”, ale „nie każdy, kto przynależy do Kościoła, jest wyznawcą religii X”, ponieważ „pewien przynależący do Kościoła nie jest wyznawcą religii X”. Z pierwszego zdania dowiadujemy się, że „sprzeczne z wiarą katolicką jest rozpatrywanie różnych religii świata jako komplementarnych wobec Kościoła dróg zbawienia”.

Chociaż to stwierdzenie niezawierania się wzajemnego zakresów obydwu nazw ze zdania (1) nie jest w sprzeczności z relacją podrzędności nazw w zdaniu (2), to jednak zdrowy rozsądek nakazuje nam twierdzić (nazwijmy to sądem zdrowego rozsądku), że „muzułmanin nie jest katolikiem”, mamy w tym przypadku stosunek wykluczania, przecięcie zakresu nazw „różne religie świata” i „Kościół” jest puste , nazwy nie mają żadnych desygnatów wspólnych. Mówimy zatem, że: „żaden muzułmanin nie jest katolikiem” i zdanie to możemy zapisać w postaci:

S e P Þ S e P Ù S o P      

 Ponieważ z prawa conversio uzyskaliśmy jeszcze parę zdań szczegółowych, w ten sposób otrzymaliśmy dwie pary zdań, a z praw kwadratu logicznego mamy następujący stosunek zachodzący pomiędzy tymi zdaniami:

S e P Þ  ~  ( S a P); S o P  Þ ~ ( S a P)

S a P Þ ~   ( S e P); S i  P  Þ ~ ( S e P)

Nie da się ukryć, że pomiędzy zdaniem (2) a „sądem zdrowego rozsądku” zachodzi stosunek sprzeczności.

Dalej będziemy starali się wykazać, że postawa ekumeniczna – zarówno zasady ekumenizmu, jak i jego praktyka – oznacza atak na jedynozbawczość Chrystusa i Kościoła, będącą ostateczną przyczyną powstania i trwania Kościoła, wypełniającego swoją niezmienną misję głoszenia zbawczego imienia Jezusa całemu światu i ludziom wszystkich religii.

Dla przykładu zacytujmy fragment książki Chrystus Zwyciężył pod redakcją o. Wacława Hryniewicza OMI, ze wstępem abp Alfonsa Nossola, w której zostały zgromadzone materiały z jednego z wielu współcześnie odbywających się kongresów ekumenicznych.

Zgodnie z zawartym tam poglądem, we właściwym znaczeniu przedmiotem ekumenizmu jest cały oikos, czyli świat, celem ekumenizmu jest „stworzenie communio, usunięcie nieprzyjaznych obrazów z przeszłości, przezwyciężenie wzajemnych lęków, zrehabilitowanie tych, których wyłączono z własnej wspólnoty – krótko mówiąc, chodzi o wytworzenie nowego sposobu myślenia. Oto charakterystyczne jego rysy:

a)     Pojednanie z przedchrześcijańskim pogaństwem. Chrześcijanie zbyt łatwo uzyskiwali dla siebie monopol na urabianie opinii, stąd też pogaństwo było z zasady przedstawiane bardzo negatywnie. Pamiętają o tej postawie Kościoła i jego wiernych również i wspólcześni neopoganie. Na szczęście dziś dowartościowane zostało wszystko to, co Bóg objawił ludziom przed i i poza chrześcijaństwem.

b)    Pojednanie z pogaństwem pochrześcijańskim (neopogaństwem). Wspólna miłość do Matki Ziemi-materii ma dzisiaj szansę odnalezienia swojego konkretnego wyrazu we wspólnym wysiłku na rzecz zachowania i zapewnienia pokoju na świecie.

c)     Pojednanie z innymi chrześcijanami. Pojednanie to winno przejawiać się w uznaniu współwiny w powstawaniu podziałów między wierzącymi oraz niedostrzeganiu darów Ducha Świętego...”3.

(Więcej na temat ekumenizmu można przeczytać w pracy Adama Małaszewskiego Leksykon modernistów polskich; Warszawa 2001.)

W niniejszych rozważaniach wykażemy, że zgodnie z nauką Kościoła ekumenizm powinien być traktowany jako herezja dotykająca samej Boskiej misji Kościoła. Co więcej, fakty i krytyczna analiza różnych publikacji pozwala wiązać ekumenizm z teoriami wolnomularskimi oraz z ruchem New Age.

Na podstawie porównania wypowiedzi Ojców i Doktorów Kościoła oraz Papieży ze współcześnie głoszonymi opiniami na temat ekumenizmu jest jasne nawet dla niewierzącego historyka, że mamy tutaj do czynienia z dwiema różnymi i przeciwstawnymi doktrynami. Na podstawie samej tylko Sumy teologicznej św. Tomasza z Akwinu można jednoznacznie stwierdzić, że podstawa tak rozumianego ekumenizmu stanowi pomieszanie porządków natury i łaski.

 Czy chrześcijanie i poganie wierzą w tego samego Boga?       

 Nie pozostawia w tej sprawie wątpliwości św. Tomasz z Akwinu, który w artykule 10 kwestii 13 Sumy teologicznej rozważa, czy można mówić jednoznacznie o Bogu prawdziwym i Bogu według mniemania pogan.

Otóż mógłby ktoś powiedzieć, że „katolik, gdy mówi «Bóg jest jeden», nazwą «Bóg» oznacz kogoś wszechmocnego, godnego najwyższej czci. Ale i poganin to samo rozumie pod tą nazwą «Bóg», gdy mówi: «bożek jest Bogiem»”.4

Jednak zdaniem św. Tomasza, słowo „Bóg” w rozumieniu pogan „oznacza tylko coś, co w mniemaniu niektórych ludzi jest Bogiem5.

I chociaż stwierdza, że sama nazwa „Bóg” jest używana analogicznie zarówno przez chrześcijanina, jak i poganina, to jednak o znaczeniu nazwy decyduje istota rzeczy – krótko mówiąc: prawda.

Dlatego: „katolik mówiący « bożek nie jest Bogiem» przeczy poganinowi, który tak właśnie twierdzi; obaj bowiem posługują się nazwą «Bóg» dla oznaczenia prawdziwego Boga. Poganin bowiem mówiąc: «bożek jest Bogiem» nie używa tu nazwy «Bóg» na oznaczenie Boga rzekomego; gdyby tak było, mówiłby prawdę; wszak i katolicy niekiedy w takim znaczeniu posługują się  tą nazwą; czego przykładem są słowa Psalmisty: «Wszyscy bogowie pogańscy to czarci»6.

Jednak należy również jasno zaznaczyć, że zarówno Biskupi Rzymscy, jak i Sobory na przestrzeni wieków powtarzały i przypominały tę zasadę i zawsze rozumiały ją w ten sam sposób. Papież Pius IX (1846-1878) stwierdza:

Ponownie musimy przypomnieć i potępić błąd bardzo poważny, w jakim na nieszczęście znajdują się niektórzy katolicy, którzy myślą, że osoby żyjące w błędach i poza wiarą prawdziwą (…), mogą dojść do życia wiecznego. Mniemanie to jest najzupełniej przeciwne nauce katolickiej.

Znaną to jest rzeczą i Nam i wam, że ci, którzy trwają w niepokonalnej  niewiedzy względem najświętszej naszej religii, a którzy – pilnie zachowując prawo naturalne i jego nakazy, przez Boga wpisane w sercach wszystkich ludzi, i trwając w gotowości okazania Bogu posłuszeństwa – prowadzą życie uczciwe i prawe, mogą, wskutek działającej łaski i światła Bożego, dostąpić żywota wiecznego, ponieważ Bóg, który widzi, przenika i zna doskonale umysły, dusze, myśli i obyczaje wszystkich, nie pozwoli w dobroci  swej i łaskawości, by ktoś bez dobrowolnej winy został ukarany męką wieczną.

Jak najbardziej jednak znany jest dogmat katolicki, że mianowicie nikt poza Kościołem katolickim zbawiony być nie może7.

 W pewien zatem sposób, ludzie nie znający prawdziwej religii mogą niekiedy osiągnąć zbawienie (zob. Mt 7, 13-14 i Łk 13, 23-24).

Jednak jest to bardzo trudna droga, gdyż brak im łask sakramentalnych (szczególnie chrztu św., Ofiary Mszy świętej i spowiedzi). Jakże trudno tym ludziom walczyć ze skutkami grzechu pierworodnego! Nawet Sobór Watykański II, który tak bardzo wierzy w człowieka, głosi:

zwiedzeni przez Złego, znikczemnieli w myślach swoich i prawdę Bożą zamienili na kłamstwo, służąc raczej stworzeniu niż Stworzycielowi (por. Rz 1, 21-25)”8.

Kościół stara się zaradzić tej ciężkiej niewoli i prowadzi działalność misyjną, gdyż Boski Założyciel Kościoła powiedział do Apostołów:

Głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu” (Mt 16, 15).

Chrystus mówi do każdego człowieka, w tym także do niewierzących:

Do każdego więc, kto się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie; lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i ja przed moim Ojcem, który jest w niebie” ( Mt 10, 32-33).

Jeżeli więc ktoś odrzuca prawdziwy Kościół, to nie ma dla niego nadziei na zbawienie, tak jak ktoś będący poza arką Noego musiał utonąć w potopie.

Pierwszy papież, św. Piotr Apostoł pięknie porównał do niej prawdziwy Kościół w słowach:

za dni Noego cierpliwość Boża oczekiwała, a budowana była arka, w której niewielu, to jest osiem dusz, zostało uratowanych przez wodę. Teraz również zgodnie z tym wzorem ratuje was ona we chrzcie nie przez obmycie  brudu cielesnego, ale przez zwróconą do Boga prośbę o dobre sumienie, dzięki zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa” (1 P 3, 20-21).

Świadome odrzucenie prawdziwego Kościoła katolickiego jest ciężkim grzechem, który zamyka drogę do zbawienia. W tym sensie extra Ecclesiam nulla salus, poza Kościołem nie ma zbawienia.

Wrogowie prawdy są ponadto zagrożeniem dla wiary i św. Paweł upomina nas:

Nie wprzęgajcie się z niewierzącymi w jedno jarzmo. Cóż bowiem ma wspólnego sprawiedliwość z niesprawiedliwością? Albo cóż ma wspólnego światło z ciemnością? Albo jakie jest współuczestnictwo Chrystusa z Belialem lub wierzącego z niewiernym? Co wreszcie łączy świątynię Boga z bożkami? My bowiem jesteśmy świątynią Boga żywego” (2 Kor 5, 14-16).

Te słowa nie są podyktowane pychą, ale wynikają z wierności wobec prawdy. Obowiązek ten wymaga od nas nietolerancji w stosunku do wszystkich błędów doktrynalnych.

Na Soborze Watykańskim I teolodzy zaproponowali więc następujący kanon dogmatyczny:

Gdyby ktoś głosił, że owa nietolerancja, z jaką Kościół katolicki piętnuje i potępia wszystkie sekty religijne (omnes religiosas sectas) oddzielone od jego jedności, nie jest nakazana prawem Bożym (divino iure), albo też głosił, że w sprawach prawdy religijnej można urobić sobie sąd tylko prawdopodobny (opiniones tantum), a nie można mieć pewności i dlatego Kościół winien tolerować wszystkie sekty religijne, niech będzie wyłączony z Kościoła9.

W czasach wolności religijnej, proklamowanej na Soborze Watykańskim II przez teologów liberalnych, człowiek i jego błądzące sumienie staje się najwyższym probierzem prawdy religijnej. Jest to radykalne odwrócenie porządku świata i pognębienie Kościoła, który Syn Boży „nabył własną krwią (acquisivit sanguinae suo)” (Dz Ap 20, 28), w którym męczennicy przelewali krew i byli skazywani na śmierć, gdyż wyznawali naszego Pana Jezusa Chrystusa, jedynego Zbawiciela10.

W ten sposób dialog z religiami niechrześcijańskimi jest opowiedzeniem się za liberalizmem, którego ostatecznym celem jest zniszczenie Kościoła. Dialog ma z natury absolutnie niemisyjny czy raczej antymisyjny charakter.

Od Vaticanum II, przede wszystkim wśród teologów, zaszczepiony został w Kościele duch liberalnego dialogu, który przyczynił się do upadku ducha misyjnego w Kościele. Jak dobrze dziś pasują słowa Tertuliana:

Starali się sklecić pokój ze wszystkimi i wszędzie – mówi Tertulian o poganach i heretykach – wszystko jedno z kim, chociaż wyznawali różne doktryny, aby tylko wspólnie spiskować w sprawie oblężenia przeciw temu jednemu, przeciw Prawdzie11.

Poprzez dialog do Kościoła wnikają błędne nauki. Dialog ruguje prawdę, przyczynia się do szerzenia fałszu, jest atakiem na jedynozbawczość Kościoła. Stanowi podważenie pierwszego przykazania Bożego.

Wierni wobec powyższego czują się zagubieni, oszukani, a nawet zdradzeni przez hierarchów, których zadaniem jest stać na straży prawdy, prawowierności i prawomyślności.

Dialog międzyreligijny stanowi śmiertelne zagrożenie dla Kościoła. Gwarantem zachowania Kościoła katolickiego jest tylko i wyłącznie powrót do źródeł wiary katolickiej. Ponieważ:

świadectwo jedności katolicyzmu, którego należy być świadomym, dotyczy zarówno wzajemnego powiązania nauczania przeszłego z teraźniejszym, jak i poszczególnych części nauczania teraźniejszego. Nikt w to nie wątpi, że rzymskokatolicka społeczność obecnej doby jest następcą i przedstawicielem Kościoła średniowiecznego; albo że Kościół średniowieczny jest prawowitym spadkobiercą nicejskiego; dopuszczając nawet, że pozostaje pytanie, czy nie można by przeprowadzić jakiejś linii między Kościołem nicejskim a Kościołem, który go poprzedzał12.

Przypisy:

*) Lefebryści a religie niechrześcijańskie, „Homo Dei” nr 2/2001 (kwiecień-czerwiec) – przyp.red. Zawsze Wierni.

1 Nota Kongregacji Nauki Wiary na temat książki Jacquesa Dupuisa „Ku chrześcijańskiej teologii pluralizmu religijnego”, „L’Osservatore Romano”, wersja polska 5/2001, s.44

2 Tamże, s.45

 *! Symbole „a”, „e”, „i” oraz „o” pochodzą z logiki scholastycznej i oznaczają: S a P – „każde S jest P”, S i P „pewne S jest P”, S e P „żadne S nie jest P” i S o P „pewien S nie jest P”; pozostałe symbole ( Þ, Ù, ~) należą do matematycznego rachunku zdań i oznaczają kolejno wynikanie, koniunkcję i przeczenie – przyp.red. Zawsze Wierni.

3 Chrystus Zwyciężył. Wokół Chrztu Rusi Kijowskiej, red. O. Wacław Hryniewicz OMI, wstęp abp Alfons Nossol, Warszawa 1989, s.143

4 Św. Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, I, q. 13, a 10.

5 Tamże.

6 Ps XCV, 5. Ibidem.

7 Pius PP.IX, encyklika Quanto conficiamur moerore (10 VIII 1863): DS. 2865-2867.

8 Konstytucja Lumen gentium, n.16

9 Por.: B. Pylak, Kościół – Mistyczne Ciało Chrystusa. Projekt konstytucji dogmatycznej na Soborze Watykańskim, Lublin 1959, s.201-202.

10 Por.. Breviarium Romanum: Lectio III in festo sanctorum Cosmae et Damiani (27 IX).

11 Tertulian, Depraescriptione haereticorum, 41.

12 John H. Newman, O rozwoju doktryny chrześcijańskiej, przekł. J. Zielińska, Warszawa 2000, s.105.

  • Za: Franciszek Rostafiński, Kościół katolicki a religie niechrześcijańskie, Zawsze Wierni nr 5 (42) wrzesień-październik 2001, s.40-44.
Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii NAUCZANIE KOŚCIOŁA. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s