Św. Józef – Opiekun Boży (Legenda)

W  niedużym  pokoju  przy stolarskim  warsztacie  wykańcza robotę niestary jeszcze, w sile wieku mężczyzna.  Kilkoma  pociągnięciami hebla  wygładził  ostatecznie nowosporządzoną ławkę, oglądnął ją dokładnie –  zadowolenie odbiło mu się  na  twarzy  –  widać,  że  robota wykonana została należycie. Odłożył robotę, odłożył w porządku narzędzia stolarskie,  pot  z  czoła  otarł spracowaną dłonią i podniósł oczy w górę, szepcząc coś jakby modlitwę, w podzięce ku niebu. Włos bujny spadał mu na ramiona, śliczna, męska, pogodna twarz wychylała się z nich,  a  tchnęła  jakimś  cichym,  promiennym,  prawie  nadziemskim  rozradowaniem  i szczęściem.

– A gdzie to Jezusek? – rzekł, rozglądając się po pokoju i podchodząc do okna, poza którym  rozciągało się podwórko małe –  a w dali dolina, kąpiąca się w tej chwili w złoci zachodzącego słońca.

– A, jest na podwórku, – ciągnął dalej do siebie – przyrządza drewienka do kuchni dla mateczki. No, muszę Go zawołać, niech On odniesie robotę sąsiadowi. Ile razy On pójdzie, zawsze ludzie lepszą dadzą Mu zapłatę,  gdy zobaczą naszą słodką, Boską, ukochaną Dziecinę… Jezusku! – zawołał głośniej, otwierając okno.

–  Co, ojcze, proszę? –  odpowiedziało Pacholę, a nazwało go ojcem, choć wiadomo nam, iż był wprawdzie oblubieńcem Jego Matki, ale dla Niego tylko opiekunem – i od razu śliczny jak anioł chłopczyk z lekkim od znużenia na twarzyczce rumieńcem, nadbiegł, całując ręce przybranego ojca. Mógł mieć lat dwanaście lub trzynaście – kędziorki jasnych włosów okalały mu główkę cudną, niby wesołą, ale jakby przysłoniętą tajemniczą zadumą – czółko białe, promienne, od którego zdawał się bić majestat geniuszu i nadludzkiej mądrości –  a Oczki niby lazur nieba, niby głębia morska rzucały skry gwiazd, a zarazem płomień przeogromnej dobroci i miłości. A taka słodycz i niebiański spokój szły od całej postaci chłopięcia, że chyba słusznie znajomi nazywali Go powszechnie „Słodyczą”.

– Jezusku – powtórzył dobrotliwie cieśla – odniesiesz tę ławkę sąsiadowi Eleazarowi i przyniesiesz zapłatę, byśmy mogli sobie coś kupić w sklepiku na wieczerzę.

– Dobrze, ojcze! – odrzekło Pacholę.

I już chwyciło za wskazany przedmiot. Ale ten okazał się troszkę za ciężki na Jego siły. Więc cieśla dopomógł Mu dźwignąć ławkę na ramiona, a Chłopczyk ruszył w niedaleką co prawda drogę. Trzeba było przejść ścieżką przez łączkę, pełną wonnych kwiatów i traw. Wstąpił na nią Chłopczyk. I stała się rzecz dziwna. Kwiaty, jak gdyby nabrały życia, drobne maki i stokrotki i jaskry zaszumiały cichą pieśń i słychać było wyraźnie słowa:

–  O Panie nasz! Hołd Ci i chwała i cześć! Tyś nas tu posiał, Twoje jesteśmy. Ty czuwasz  nad  nami,  dajesz  nam woń i wzrost i szaty barwne, –  dzięki Ci za wszystko! O, spójrz na nas i błogosław! My Ci się ścielemy pod stopy Twe święte, Tobie ślemy woń naszą, o Panie świata, Królu nieba i ziemi. O cześć Ci, cześć!

Chłopczyk nasłuchiwał się onym szeptom i szumom – robił wolną rączką znaki krzyża nad chylącymi się przed Nim kwiatami – i wznosząc co chwilę oczęta ku niebu, szedł przez łączkę, dźwigając Swój ciężar. Doszedł na wskazane miejsce, zapukał do domu, w którym miał robotę oddać, a wpuszczony, wszedł do środka. Gospodarz, sędziwy Eleazar, przyjął ławkę, oglądnął dokładnie i pochwalił – ale zapłatę obiecał przynieść później, bo te grosze, które  miał,  właśnie  przed  chwilą  pożyczył  sąsiadowi  Judzie,  na  gorące  jego  prośby.

Chłopczyk ze spokojem wysłuchał wymówki, ukłonił się i zabrał do powrotu.

–  Hm… zmartwi się biedny ojciec, –  myślał, idąc tą samą drogą choć już przedtem wiedział, że zapłaty nie przyniesie. – To tak często niestety się zdarza…

I znowu kwiatuszki chyliły się przed Nim, gdy szedł łączką, znowu Mu szeptały dziwnymi głosami – ale teraz użalały się smutne nad Nim.

–  Ojcze  –  powiedział, gdy stanął z powrotem przed opiekunem, –  nie przyniosłem zapłaty, bo sąsiadowi na razie zabrakło pieniędzy.

Przykry zawód i troska powlokły czoło i oblicze cieśli.

– Ha, to dzisiaj pójdziemy spać bez wieczerzy; widać Ojciec Niebieski tak chce, bo w spiżarce naszej zupełne pustki, jak mi mówiła Mateńka. O mnie mniejsza, ale Matusi i Ciebie, Dziecino, mi żal…

W tej chwili w progu izdebki stanęła cudna jak zorza, słońce i tęcza razem wzięte, nadziemska wprost, o królewskim majestacie Niewiasta. Nie miała jeszcze lat trzydziestu.

–  A co się to o mnie  trapicie,  –  rzekła dźwięcznym jak struny  harf  i niefrasobliwym głosem, –  mnie to znowu o was chodzi! Ot, taka to i ze mnie gospodyni, że mężowi i ukochanej Dziecinie mojej nie mam co podać. Ale, Dziecię najdroższe, – dodała, zwracając się do Chłopięcia, –  widzisz  jaki  ojciec  strapiony  –  a przecież Ty wszystko możesz, – dopomóż ojcu, by się nie martwił.

– Dobrze, Mateczko – odparło Boskie Pacholę. – Będziesz miała wszystko, czego Ci potrzeba na wieczerzę i na jutro, – znajdziesz w spiżarce. A ojciec, który rozumie, co bieda i głód, jako jest moim opiekunem tu na ziemi, tak będzie zawsze opiekunem  wszystkim, zwracającym się do niego.

I spełniły się słowa Najświętszego Pacholęcia Jezusa: –  ów cieśla Józef z Nazaretu, opiekun Boga-Dziecięcia na ziemi, jest teraz opiekunem i żywicielem wszystkich, którzy go o cokolwiek proszą. To święty Józef, opiekun Boży!

Ks. Wł. Wojtoń T. J.

Rok Boży w liturgii i tradycji Kościoła świętego, red. Ks. Franciszek Marlewski, r. 1931.

===============

Za; Pod Sztandarem Niepokalanej, marzec 2011 / 3/11/2011

Ilustr.http://swjoseph.blogspot.com – dodana przez admin.

Ten wpis został opublikowany w kategorii ŚWIĘCI I BŁOGOSŁAWIENI, św. Józef. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.